BMW| Misja w Monachium (epilog)

W tym wpisie nie trzymam się chronologii i nie opowiadam żadnej historii, tylko sypię z rękawa ciekawostkami. Tego typu teksty najfajniej się pisze. Ale jak jest z ich czytaniem, tego nie wiem…
Autostradowi ścigacze
Jeżdżąc po Niemczech 80% czasu spędziłem na długiej i rewelacyjnej “dziewiątce”, która przez cały czas (jest chyba jeden mały wyjątek) ma 3 pasy. U nas najszybszy pas okupują głównie Renault Laguny, VW Passaty i białe vany, głównie Transity. Na wspomnianej niemieckiej 9-tce lewy pas był praktycznie zarezerwowany dla Audi i BMW. Słowo Wam daję – spędziłem na tej autostradzie dobrych kilkanaście godzin i z tysiąca aut, które gościły na lewym pasie, tylko kilka nie było marki BMW lub Audi. Ale to akurat wtedy, gdy był jakiś mini korek i się zagęszczało.
Jedno muszę przyznać – klasą samą dla siebie są wszystkie Audi A6 kombi. W negatywnym tego słowa znaczeniu. Nienawidzę tego auta całym sercem (jest jeżdżącą parówką psującą gust wszystkich motomaniaków) a to, co wyczyniają w nim niemieccy kierowcy, woła o pomstę do nieba. Nie dziwę się już Jeremiaszowi Klaksonowi, że tak się z kierowców Audi nabija. Bo ma rację – jeśli przy 180 km/h coś siedzi ci na zderzaku tak blisko, że w lusterku widzisz tylko wycieraczki i pełną agresji twarz kierowcy – możesz stawiać pensję, że jest to Audi A6. W kombiaku. Nie wiem, z czego to wynika…
Miejsce kultu
Wracając podjechaliśmy pod Chrystusa ze Świebodzina. Głównie z ciekawości. No i po to, by fotkę zrobić – wszak Krasus sugerował w komentarzach, że właśnie na tym polegać będzie misja.

Ci z Was, którzy tam nie byli, niech sobie darują. To jeden wielki dramat. Chrystus rozłożonymi rękoma obejmuje Lidla i obuwniczy sklep CCC. Serio. A ponadto – zero utwardzonej drogi dojazdowej, zero znaków w mieście kierujących do tej “atrakcji”. Słoma z butów…
Nieobecna Korea
Pod koniec wyjazdu zdałem sobie sprawę z tego, że mimo iż przejechałem przez pół Niemiec, nie spotkałem ani jednego Hyundaia oraz Kii. Ani jednego! Dwa razy widziałem Renault Lagunę, raz Hondę Accord i chyba raz Mazdę 6. Poza tym tylko auta niemieckie. Najwięcej Audi i BMW, sporo Mercedesów (ale głównie klasa C – to chyba świadczy o tym, że jednak E-klasa się nie przyjęła, bo jest po prostu brzydka). No i VW oraz Ople. Bardzo mało Fordów Mondeo. Spokojnie można powiedzieć, że w jakości i klasie jeżdżących po Warszawie aut jesteśmy jakoś tak dwie klasy do tyłu. Może to i dobrze. Gdybym na co dzień widział tyle beemek co w Monachium, miałbym depresję…
Kibice na gościnnych występach
Tak się złożyło, że podczas naszej wizyty w Monachium na przepięknym stadionie Allianz Arena grał Bayern Monachium z Borussią Dortmund.

Taki ze mnie kibic, że dopiero po powrocie do Wwy dotarło do mnie, że te tłumy żółtych kibiców (pijanych, rozwrzeszczanych acz nikomu nie wadzących), które przez cały weekend łaziły po Monachium, to byli kibice… Borussii.

I nikt się z nimi nie bił. I oni się z nikim nie bili. Ba, nawet przechodnie robili sobie z nimi zdjęcia. Ale nie wszystko było tak cukerowkowe, bo zdarzali się wśród nich tacy, którzy dostawali małpiego rozumu. Na szczęście władze Monachium świadome problemu odpowiednio wcześniej przygotowały się do niego. W rezultacie każdy wyżej zawieszony neon (lub inna wypustka w murze) pokryty był kolcami.

Na początku myślałem, że to ma odstraszać gołębie. Potem, gdy zobaczyłem kilku odzianych w żółte koszulki kibiców Borussii, którzy po piwku wspinali się na latarnie, zrozumiałem, że te kolce to dla ich dobra. Nie wlezą na neony, więc z nich nie spadną.
Aktywny tempomat
To najwspanialsza rzecz, z jaką kiedykolwiek w motoryzacji miałem do czynienia. Żebyście zrozumieli, jak niesamowity jest to gadżet, w jego opisie posłużę się fotkami:

Upewniając się, że jestem na drodze pozbawionej ograniczeń prędkości (1), ustawiam tempomat na 180 km/h (2) – to ta ledwo widoczna zielona kropeczka na prędkościomierzu. Ustawiłbym na wyższą prędkość, ale się nie dało. Na tempomacie można jechać maksymalnie 180 km/h. Wiem, że to i tak jest prędkość abstrakcyjnie wielka, ale w tej piątce niewiele różniła się od 120 km/h.
W ustawieniach aktywnego tempomatu wybieram średnią odległość od auta przede mną (3). Gdy byłem zmęczony – wybierałem 4 “kreski”, przez co mój samochód rozpoczynał hamowanie bardzo wcześnie. Gdy byłem rześki, jechałem na dwie “kreski”. Jedna “kreska” jest idealna na korki (a kierowcy Audi na autostradzie bankowo jeżdżą na pół “kreski”). Dodatkowo miałem cały czas włączonego asystenta pasa ruchu (4), więc gdy bez kierunkowskazu zmieniałem pas, czułem wibracje na kierownicy. Jak widzicie, spalanie (5) przy tych prędkościach nie jest specjalnie niskie.

Tu macie sytuację, w której wjechałem na obszar z ograniczeniem prędkości do 120 km/h (6) i właśnie zwalniałem. Gdybym jechał po pustej drodze, musiałbym to zrobić samodzielnie – ale pewnie nie naciskając na pedał hamulca, a obniżając prędkość maksymalną na tempomacie. Tym razem nie musiałem nic robić, bo przede mną jechał samochód, który zwalniał. Tempomat go zauważył (7) i przylepił się do niego na dwie “kreski”. Co ciekawe dystans ten jest uzależniony od prędkości jazdy – przy 180 km/h wynosi coś koło 70-80m, przy 120 już tylko 50m. Zwróćcie uwagę, że ja nadal mam 180km/h ustawione jako prędkość podróżną (8). Spójrzcie również na chwilowe zużycie paliwa (9) – ono nie tylko jest zerowe, ale dodatkowo ładowany jest akumulator i… nie chcę się mądrzyć i Was w błąd wprowadzać, bo jakoś specjalnie dobrze systemu “Efficient Dynamics” jeszcze nie rozpracowałem. Mam na to kwartał, nie wszystko od razu ;)
Co się dzieje, gdy korek się rozluźni lub ja zmienię pas, na którym nikogo przede mną nie będzie. Samochód przyspieszy do 180 km/h. Ale dzięki temu, że jadę w trybie manulanym (10) na ósmym biegu, przyspieszy płynnie i z gracją. Gdybym jechał w trybie automatycznym, skrzynia zrzuciłaby 3 przełożenia, pociągnęła dwa razy pod czerwone pole i w pół sekundy znów bym jechał 180 km/h. Tyle, że wtedy śpiącej Rybie głowa by zaczęła się po zagłówku obijać i nie daj Boże by się obudziła. A wtedy koniec fajnej jazdy. Dlatego wolałem przyspieszać wolniej, ale za to bardziej płynnie.
Oczywiście ani razu podczas tych opisywanych powyżej zdarzeń nie ruszyłem nogą. Żadną. Cały czas siedziałem po turecku, a hamował i przyspieszał sam samochód. Generalnie (z ręką na sercu) po wjechaniu na niemieckie autostrady pedałów używałem tylko wtedy, gdy trzeba się było zatrzymać na tankowanie lub jedzenie. Wtedy musiałem po prostu zahamować. No i potem przyspieszyć, by wjechać na autostradę. Resztę trasy siedziałem po turecku i czasami od niechcenia klikałem w przyciski tempomatu na kierownicy.
Aktywny tempomat w BMW serii 5 jest rewelacyjny. Miałem do niego pełne zaufanie. Gdyby wszystkie auta miały coś takiego, korki poruszałyby się z prędkością 140 km/h, a wypadki zdarzałyby się tylko na stacjach benzynowych i parkingach – bo tylko wtedy kierowca musiałby ingerować w jazdę.
Taki aktywny tempomat to jeden z najwspanialszych wynalazków w dziejach współczesnej motoryzacji. I piszę to bez patosu i wymuszonego pochlebstwa. Jestem tym gadżetem powalony. It’s amazing. Wonderfull. Magical. Szkoda tylko, że nie jest dostępny w kolorze białym ;)
Przepiękne wnętrza
BMW Welt samo w sobie robi niesamowite wrażenie – jest niebywałym budynkiem z wnętrzem tak przestronnym i nowoczesnym, że aż onieśmiela. Ryba jednak znalazła miejsce, o którym wiedzą nieliczni. Miejsce tak cudowne, że pierwszego dnia (w sobotę) spędziliśmy tam prawie 2 godziny. Relaksując się. Gadając. Popijając kawę. Są to podziemia czegoś, co zwie się “Double Cone” i z zewnątrz wygląda tak:

To ta wykręcona klepsydra po lewej od idącej tyłem Ryby i udającej literę “X” Margolci. W środku na poziomie “1″ stało kilka nowych piątek. Ale na poziomie “0″ był istny designerski raj, który odkryła Ryba. Zobaczcie sami:

Gdy ja relaksowałem się na szezlongu (czy po porostu na zwykłym półleżącym fotelu), Margolcia skakała po poduchach i pufach.

Zdjęcia nie oddają klimatu tego miejsca. Czasami po postu jest tak, że meble, muzyka, przestrzeń i zapach budują nastrój tak świetny, że człowiekowi nie chce się wychodzić. Tu tak było. Nie przypominam sobie, bym kiedykolwiek był w czymś tak fajnie wysmakowanym.
Night Vision
Idealny do nocnej jazdy w Polsce. Gdy wyprzedzasz TIRa, wystarczy rzut oka na ekran by się upewnić, że po horyzont masz czystą drogę. W nocy korzystałem z tego cały czas. Bardzo przydatna sprawa. Nie tak rewolucyjna jak aktywny tempomat, ale wspólnie z nim sprawiała, że jadąc nawet po naszych dennych drogach czułem się pewnie i bezpiecznie. Niestety na poniższej fotce (cóż za jakość!) nie ma człowieka, ale musicie mi uwierzyć na słowo, że gdy jest, to robi wrażenie ;)

Wiem, że są wśród Was tacy, którzy kpili z faktu, iż w prologu do tej opowieści napisałem, iż nie mam pojęcia, jak ten system działa. Teraz macie okazję się pochwalić wiedzą w komentarzach. Wyjaśnijcie mi zatem jedną rzecz: skoro na ekranie widać źródła ciepła (tłumik auta jest prawie biały, podczas gdy karoseria szarawa), dlaczego zatem idący wzdłuż drogi człowiek (którego kurtka ma temperaturę w zasadzie otoczenia, a tłumik auta spokojnie osiąga 80 st.C i więcej) widziany jest jako “jaskrawo biały”. Jest o wiele jaśniejszy niż tłumiki i inne “nieżywe” źródła ciepła? Śmiało, pochwalcie się wiedzą, cwaniaczki ;)
Junior Campus
Jeśli przyjedziecie kiedyś do BMW Welt ze swoim dzieckiem, koniecznie pójdźcie do zakątka, który zwie się “Junior Campus”. Jest tam kilkanaście stanowisk, które przybliżają maluchom zasady działania samochodu.

Tutaj na przykład Margolcia robiła za zaciski hamulcowe. Początkowo szło jej nieźle, ale przy każdym kolejnym hamowaniu coraz bardziej dawała ciała. Od tej pory wiem, że moja córka jest niezwykle podatna na fading.
Wyszłam za…
A na koniec obiecany wtręt z Rybą, która aktywnie uczestnicząc w całej monachijskiej misji gromadziła w sobie wszelkie odczucia, przemyślenia i emocje na temat mojej osoby i mojego zachowania… by na koniec pęknąć. I oto, czym to się skończyło:

Nadal uważacie, że ktoś mający tego rodzaju konstatacje powinien na poważnie myśleć o założeniu własnego bloga? No bo ja wątpię. Ale nic to – na szczęście dziś międzynarodowy Dzień Kobiet. Kupię goździka i znów będzie okej… ;)
Koniec.
Prolog | część 1 | część 2 | część 3 | to jest epilog
Dodaj swój komentarz
Chcesz wygłosić monolog lub wdać się w polemikę? Pisz śmiało!












RSS (wszystkie wpisy)
E-mail (powiadomienia)


Kolor swetra Margolci i kurtki Ryby jest zbieżny ;-)
@Zbigniew: Wiesz, takie z nich modnisie…
Ryba wyszła za debila ale chyba nie żałuje strasznie nie? Chociaz dynamicznie jest :P
a poza tym też bym chciała kiedyś zostać zaciskiem hamulcowym ;)
… a kolor Twojego ubrania już zbieżny nie jest.
Bo Blogo nie jest modniś a elegancik – vedi czapka ;-)
Qrde fajny ten BMW Welt. Co do Margolci i jej fadingu – może wymień jej klocki? Na droższe? LEGO jakieś albo coś…
Rozbieżność w kolorach Blogo ratuje zbieżnością sposobu noszenia torby, nie jest źle.
aż od tej całej historii musiałem odświeżyć swoje zdjęcia z BMW Welt :) Kula, muszę tam wrócić! Tylko tym razem na spokojnie, bo wtedy to był mały spontan i zboczenie z trasy z Werony… na Lazurowe.
btw: tam jeszcze wystawa silników jest (jest jeszcze, c’nie?) i można też ich posłuchać na słuchawkach – ja tam, jak mówi jeden ziąą, jarałem się jak pochodnia! równie mocno jak podczas łapania Panamery na Autobahnie pod Stutt, kilka dni przed premierą, kiedy to jeszcze żadna sztuka nie stała w Porsche Museum (też turbokozacka miejscówa, choć to już nie BMW, ale nadal wysoko na mojej listeli), a jeden egzemplarz zaparkowano jedynie na dachu.
Musisz kiedyś wpaść do Muzeum Mercedesa w Stuttgarcie!
Czytając Twój wpis o tych wszystkich bajerach w Beemce i wspominając sobie jak jeszcze kilka lat temu jeździłem “Polendwicą”, gdzie luksusem było wspomaganie kierownicy, zaczynam powoli bać się tego postępu technicznego. Za 20-30 lat będą pewnie w powszechnym użytku samochody sterowane głosem. Albo czytające w myślach.
A ten aktywny tempomat i bajer z utrzymywaniem odległości od poprzedzającego pojazdu jest niezły. Chociaż przypominam sobie bodajże zeszłoroczne testy Volvo, gdzie sprawdzali system, który miał zatrzymać samochód przed przeszkodą. Niestety nie do końca mu się to udało :D ;).
Za 20 lat, to samochody będą jeździć same. I nie będzie kierowcy tylko sami pasażerowie.
hmm… fajny ten tempomat, ja nawet zwykłego nie wziąłem, aby przyoszczędzić tego tysiaka… pewnie w A4 i tak nie ma z takimi bajerami…
opisuj więcej tych wynalazków, a nie jakieś tam dizajny restauracji z kotletami…
Zawsze się zastanawiałem jak to jest. Skoro na zewnątrz jest +12 stopni i ty chodzisz w takiej lekkiej, wiosennej kurtce (ponoć tak się to nazywa wg mojej żony) to po jaką cholerę ci ten wełniany, gruby, zimowy szal? Przecież wszyscy wiemy, że wirusy łapię się drogami oddechowymi a nie przez skórę. No co? Wyjaśnisz?
Połowa studentów w Wiedniu tak chodzi, a i u nas zauważam ten trend.
@Flog: Szalik dostałem od Ryby. Nie cierpię go, bo mnie w szyję gryzie, ale sam rozumiesz… ;)
w bmw welt na najwyższym piętrze w x jest vip club,nie wiesz może jak stać się jego członkiem???:P
No i gdzie tu logika :) Ale w sumie lepiej, żeby cię kobieta ubierała niżby miała za ciebie jeździć samochodem albo pisać bloga.
@Ryba – sorry, no offence!
@Flog
pojedź do Anglii – tam szalik wokół szyi i zwykły T-shirt. Ilekroć to widzę, to dostaję gęsiej skórki
Tak sobie teraz myślę, że może ja jakiś metroseksualny jestem?
fensi ten tempomat
tak czy siak za tą kasę brałbym A7, CLSa albo Infiniti M
chociaż sprawdziłem cenniki, 523i to jednak bieda, w tej cenie nie dostanie się A7 czy CLSa :p
@Stefan: zmień dilera… CLS…. pfffffffff
Mercedres to może 124kę, ale nowsze?? Po co?? Chcesz pół życia w serwisach spędzić?
A7… Fajna, ale znając Audi ma sporo usterek wieku dziecięcego. W tych pieniądzach można wziąć taką 5tkę że hoho, albo dołożyć i X6 :-)
Tempomat: rewelacja!!! Bawilem sie tym sprzętem i tez jestem zakochany :-)
witam,
lewym pasem nie jeździ się 180 – jeździ się szybciej… Może mylisz A6 z RS6, które wygląda jak rodzinne kombi a daje sobie radę z klasą aut określaną jako “super samochody”.
PS.
Twoje zdjęcia są tragicznej jakości, aż nie chce się ich oglądać;/ np. fotka z night vision.
pozdrawiam
@sotrab: Nie, nie mylę A6 z RS6. Ja w ogóle się nie mylę ;) A fotka z Night Vision jest świetna. Chyba najlepsza, jaką kiedykolwiek zrobiłem.
@ sotrab
fuckt, lewym pasem niebezpiecznie, bo zdarzają się pociski idące pełną parą :]
na szczęście tam wszyscy czają o co cho i jadą możliwie najbardziej prawym.
btw: sugerujesz, że zwykłe A6 nie pociśnie tych 180? :D też nie przepadam, ale to już chyba nadużycie…
@ Blogo
zafoć NV z człowiekiem po środku, czekamy z niecierpliwością.
jak to jest z tym parkiem BMW. możesz wziąć dowolne i jechać wherever? jakieś X i na Nordkapp i z powrotem (mimo iż już śniegi nie takie)? :D
tylko modele bieżące czy jakieś E31 też stoi i do cię mruczy, hm?
@Bartolomeush: Mogę wziąć dowolne i jechać gdzie chcę, pod warunkiem że cel będzie w Polsce (wyjątkiem było Monachium). Takie przyjęliśmy założenia i mi one bardzo pasują. Może przy następnej akcji (wszak tylko na kwartale skończyć się nie może ;) będę starał się dorównać misjom chłopaków z Top Gear. Na razie bez napinania się pozwiedzam PL.
Ot, choćby pojutrze biorę sobie X5 i ruszam w Polskę, ale na razie cicho-sza. Może jutro oficjalnie podpytam Was, co i gdzie warto zobaczyć.
ja bym brał 3 coupe, zwłaszcza, że dzieciak się zmieści z tyłu
Jeśli masz możliwość to przetestuj jakieś BMW z mocniejszym silnikiem może X6M albo X5M :)
A Ty chcesz zeby nam sie blogo zabił?? X6M?? Nie podoła prowadzeniu takiej eMki ;-P… Musiałbym poprowadzić ją za niego… Ot i pomysł ;-)
:)
330d coupe – w parku mają fajną wersje, ale na zimowych kołach nie prezentuje się tak świetnie:)
ewentualnie 335i w coupe;)
@Blogo
Jeżeli to jest najlepsza fotka jaką zrobiłeś, to stwierdzam, że wyświetlacz BMW jest nieczytelny, a co za tym idzie nie przydatny.
PS.
wprowadzasz czytelników w błąd.
Przetestuj BMW 335i xd Coupe najfaniej było by je porównać z konkurencyjnym Audi A5, Weź je na tor Poznań :)
Ewidentnie widać że zdjęcie jest kiepskiej jakości a nie wyświetlacz w BMW.
@Michał i sotrab: Wy tak na serio a apropos tego zdjęcia? Dajcie spokój – to jest blog a nie fotoblog. Przecież może się zdarzyć, że zdjęcie robione kieszonkowym Canonem w nocy bez flasha mi nie wyjdzie, prawda?
Ja właśnie tak nie serio… :) I jak odnośnie mocniejszych samochodów?
@Michał: Walkę o jakikolwiek model “M” mogę przegrać. Ale to już wiedziałem na początku. Polska nie jest specjalnie chłonnym rynkiem dla nowych eMek…
No to proponuje jakiś mocniejszą odmianę BMW z 3 litrowym silnikiem :) np 335i :) chociaż mocny diesel też by był ok:)
Będzie dobrze, spoko-maroko.
luzz… :)
Blogo! Pogodziłem się już z myślą, że jednak Ty będziesz dalej ciągnął ten blog a nie Ryba. Ale w zamian domagam się abyś nie trzymał nas już dalej w niepewności- wlazłeś na ten dach czy nie? I jaki rekwizyt wybrałeś do zdjęcia?
Za opis gadżetów beemki – jedynka! (To najlepsza ocena w D.!)
@Bol: Kurde, przeoczyłeś trzecią część opowieści? Człowieniu, co z Tobą? ;-) http://www.blogomotive.pl/index.php/2011/03/04/bmw-misja-w-monachium-33/
Nikt się nie pokusił o komentowanie systemu night vision.
Prawdopodobnie rodzaj obiektu system odróżnia przez zróżnicowanie w strukturze materii. Czyli np. metal ma większą gęstość, mniejszą ilość wody itd. przez co odbija fale w zupełnie inny sposób niż żywe organizmy. Wiem, że ponad miesiąc minął od publikacji ale ja od Kominka więc świeże mięsko :)
No, jest to jakaś teoria. Chyba nadszedł czas, bym spytał kogoś z BMW Polska. Tam musi być ktoś, kto to wie ;)
W takim razie byłbym zainteresowany odpowiedzią BMW.
Nurtuje mnie także pytanie o tempomat. Co dzieje się w momencie gdy mijamy jakiś pojazd na zakręcie (droga wielopasmowa) w taki sposób, że tamten w momencie manewru znajduje się przed nami tyle, że na pasie obok. Czy komputer rozpoznaje, że pojazd porusza się po innym pasie czy zwyczajnie zaczyna zwalniać?