#217 Test BMW X5 xDrive40d (1/2)


Od wyprawy do Monachium twierdzę, że BMW serii 5 (najchętniej w kombi, bo wygląda wtedy obłędnie) jest najlepszym samochodem na świecie. I ten tydzień, w trakcie którego miałem ogromne BMW X5, nic w tym temacie nie zmienił – nadal zwykłą piątkę uważam za auto stulecia. Ale wiecie co – do jeżdżenia, po prostu do zwykłego jeżdżenia BMW X5 jest lepsze. O niebo lepsze.

Środa, godzina 16:10

- Masz już tatusiu ten duży samochód? – spytała Margolcia, gdy odebrałem ją ze szkoły.
- Yhy.
- Pojedziemy gdzieś?

Lokalne dróżki w Lesie Kabackim (takie z zakazem wjazdu dla wszystkich poza tymi dojeżdżającymi do swoich posesji) nie stanowią wyzwania nawet dla zwykłych aut kompaktowych. Ale już te, które od nich odchodzą w las, potrafią przerazić. Szczególnie, gdy błoto sięga półosi a zbyt szybki wjazd w kałużę powoduje wlewanie się wody przez nerki na masce wprost do komory silnika.

Ja wiem, że BMW nie produkuje aut terenowych, ale jako nieodpowiedzialny i kompletnie niekonsekwentny tatuś nie mogę sobie pozwolić na to, by nie spełniać zachcianek córeczki. Więc gdy ona na każde moje pytanie w stylu “Tam też mamy jechać?” odpowiadała twierdząco robiąc przy tym Puszka ze “Shreka”, naprawdę jestem bezradny.

Środa, godzina 20:35

- Masz w końcu to X5? – spytał Stops.
- Yhy.
- To podjedź po mnie, zrobimy mu sesję.

Wjeżdżaliśmy tam, gdzie tylko chcieliśmy. Bo w mieście to wszędzie tym autem da się wjechać. Pod drzwi Centrum Kopernika prowadzi piękny chodnik i malutkie schodki.

Nad Wisłę bardzo stromy zjazd i krawężnik, który jest w stanie zatrzymać nawet auto służbowe.

Tylko Stadionu Narodowego skutecznie broniły betonowe zapory. Ale one i lokomotywę by zatrzymały.

Czwartek, godzina 8:30

- Odwieziesz mnie do pracy – tym pytaniem Ryba oderwała mnie od śniadania.
- Ale metrem będziesz szybciej.
- No weź…

Wszystko było zakorkowane. Wszystko. Nawet parking pod blokiem. Ale to nic – pogoda była śliczna, więc odsunęliśmy cały dach – aż po tylną kanapę. Radio grało pięknie a fotel grzał w… plecy. Ryba była w pracy 45 minut później niż zwykle. No i co z tego…

Czwartek, godzina 18:15

- Masz jeszcze to X5? – zadzwonił Doman, odrywając mnie od obiadu.
- Yhy.
- Podjedziesz?

Od razu wsiadł za kierownice i ruszył. Nie poprawiał ani lusterek, ani fotela – wszystko było na swoim miejscu. Nim wyjechał ze swojego osiedla, czuł się w tym aucie jak u siebie.
- Sonik, jesteś w domu? No, to weź za 5 minut wyjrzyj przez balkon.
Otworzył okno dachowe i zaparkował tuż przy bloku.
- Fajny, nie? – krzyknął do spoglądającego z góry Sonika.
Ten kiwnął głową z uznaniem.
- Jak się jeździ? – zapytał.
- Jak swoim.

Piątek, godzina 17:10

- Masz jeszcze to X5? – spytał Milew, gdy spotkałem do na klatce.
- Yhy.
- To pokaż.

Wsiadł za kierownice i spojrzał pytająco na przycisk startera. Skinąłem głową. Uruchomił auto i pojechaliśmy. Szkoła, sklep, SGGW, ujęcie oligocenki, przychodnia, przedszkole, warzywniak, metro, biblioteka publiczna, Statoil – snuliśmy się bez celu i sensu. Ot, tak sobie jeździliśmy. Powoli i bez słowa…

Sobota, godzina 12:20

- Masz jeszcze to X5? – spytał Junior.
- Yhy.
- A nie chcesz zabrać się ze mną na degustację whisky?

Po drodze kupiłem zaległą prasę (tak, motoryzacyjną – szkolę na niej swój warsztat literacki), wpadliśmy na shake’a do McDrive’a i minęliśmy Kię cee’d. Tak naprawdę to jej nie minęliśmy, ale pasuje mi tutaj do tych wszystkich słów z apostrofami. Na degustację spóźniliśmy się godzinę. Bo jeździliśmy.

Niedziela, godzina 10:40

- Wiesz jakie jest ograniczenie na autostradzie? – spytał mnie Junior w drodze na wrocławski zlot.
- Yhy.
- To dobrze.

Silnik cały czas zagłuszał radio. Przyspieszenia prostowały nam kocie łapki wokół oczu a Head-Up Display mementami pokazywał liczby zaczynające się dwójką. Skrzynia w trybie “Sport” zachowywała się tak, jakby miała co najmniej trzy sprzęgła. Spalanie oscylowało wokół 13 litrów. Nawet Audi A6 Avant nie dało nam rady.

Niedziela, godzina 15:25

- Skręcę tu w las, OK?
- Wjedziesz tu na pole, na to zaorane? Zrobiłbym kilka fotek…
- On zawsze tak przyspiesza? Kurcze, ale ciągnie…!
- Możemy go trochę ubłocić?
- O, na tych kamerach widać wszystkie kamienie i pieńki. Przeciśniemy się…
- Zawrócę na tej łące, bo na tej szosie jest za wąsko.
- Mogę usiąść na tej klapie bagażnika?
- Gdzie są te długopisy?

Wrocławski zlot naprawdę był fajny. Musicie mi wierzyć na słowo, bo tekst opisujący to wydarzenie kompletnie mi się nie udał.

Poniedziałek, godzina 22:10

- Masz jeszcze to X5? – zapytał Stops ponownie.
- Yhy.
- No to weź znowu podjedź.

Podjechałem i wpuściłem Stopsa za kierownicę. Jechaliśmy i gadaliśmy. O 1 w nocy okazało się, że jesteśmy koło Ostrołęki. Zupełnie niezauważalnie. On się nie zmęczył, ja nie miałem choroby lokomocyjnej. Ani razu silnik nie zagłuszył radia. Droga powrotna była równie łatwa – aktywny tempomat, mimo trochę niewygodnego sterowania dźwigienką przy kierownicy (zamiast przyciskami na niej), działał bezbłędnie. Tuż po 4 nad ranem położyłem się spać.

Wtorek, godzina 7:25

- Dziś już je oddajesz? – spytała Ryba, przerywając mi mycie zębów.
- Co oddajesz, co oddajesz – dopytywała się Margolcia myjąc obok mleczaki.
- Yhy.
- Ale co, ale co?
- To BMW Maryś już oddaję – powiedziałem z ustami pełnymi pasty, robiąc bańki i plując wokoło.
- Obiecałeś mnie zawieźć….
- Gdzie?
- Do szkoły, no tata!

Godzina 7:45 a słońce na dworze takie jak w sierpniu. Auto w środku nagrzane i pachnące. Otworzyłem dach i ruszyliśmy. Margolcia włączyła ogrzewanie fotela. Zawsze się dogrzewa. Mówi, że to kocha. Ech te dziewuszki…
- Idziesz? – spytałem Rybę, gdy zaparkowaliśmy pod szkołą.
- Poczekam. Tylko wracaj szybko, bo dziś się nie mogę spóźnić.
Wróciłem szybko. A mimo to i tak Ryba spóźniła się dobre 30 minut. Nie było korków. Po prostu sobie jeździliśmy.

Wtorek, godzina 13:30

- Zwracam BMW na dolny parking – krzyknąłem do domofonu, po drugiej stronie którego siedział ochroniarz.
- Proszę.

Poczekałem, aż szlaban się podniesie, bo przecież “Wjazd tylko po pełnym otwarciu szlabanu”. Zjechałem na poziom “minus 2″ i zaparkowałem koło majestatycznej serii 5GT. Wysiadłem i… zaraz wsiadłem ponownie. Uruchomiłem silnik i ruszyłem ku wyjazdowi. Zatrzymałem się koło budki ochroniarza i przywołałem go wzrokiem.
- Muszę jeszcze na moment wyjechać, zapomniałem dokumentów. Otworzy mi Pan szlaban.

Otworzył i wyjechałem. Wróciłem do domu po dokumenty auta. Jak pewnie się domyślacie, zapomniałem ich z premedytacją. By móc sobie jeszcze dłużej pojeździć. I by popatrzeć przez system kamer wokół auta na swojego Nissana, którym przez najbliższe kilka dni znów będę jeździł. Ale to tylko kilka dni, bo potem biorę…

Co w BMW X5 jest takiego…?

Dobrze, to teraz zdradzę Wam (w nawiązaniu do pierwszego akapitu), w czym BMW X5 jest lepsze od zwykłej piątki, która jest najlepszym autem świata. Otóż BMW X5… nie prowokuje (choć uwierzcie mi – potrafi bardzo wiele i silne jest jak TIR) i nie zmusza Cię do omijania dziur, nie martwisz się o krawężniki, wysiada się z niego rewelacyjnie, wsiada jeszcze łatwiej. To idealne auto do jazdy – na długich i krótkich dystansach. Nie daje takiej adrenaliny i frajdy jak zwykła piątka, ale daje coś innego – daje spokój i budzi ogromny szacunek. I to za nim oglądają się dziewczyny. Zwykła piątka często ginie w tłumie innych aut – ogromne X5 zawsze jest widoczne. Zawsze.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Dobra, dość tego – tutaj znajdziesz drugą część wpisu, która przynajmniej przypomina prawdziwy test BMW X5, a nie jest zbiorem luźnych dyrdymałów.




Wpis opublikowany dnia 16.03.2011
Kategoria: Blogo w świecie BMW, [Testy] | Tagi: , , ,
Subskrybuj kanał RSS lub otrzymuj info o nowych wpisach mailem.



Liczba komentarzy: 14

  1. Miko ( March 16th, 2011 13:26 )

    Blogo, masz błąd merytoryczny w tekście: auta służbowego nic nie zatrzyma ;)
    Poza tym widzę, że dużo POMowałeś w zeszłym tygodniu, tak już pewnie będzie do końca przygody w świecie BMW :)

  2. Blogomotive ( March 16th, 2011 13:32 )

    @Miko: Błąd, to fakt. Ale nich już zostanie ;)
    Co znaczy “dużo POMowałeś w zeszłym tygodniu”??

  3. Artur ( March 16th, 2011 13:34 )

    Nie wiem, jak komukolwiek może się podobać kombi…

  4. Miko ( March 16th, 2011 13:43 )

    @Blogo
    Niby bloger motoryzacyjny a takich podstaw nie zna :P Powolny Objazd Miasta – bezsensowna jazda dla czystej przyjemności jazdy :) Definicja moja, więc być może błędna lub niedokładna :P

  5. Blogomotive ( March 16th, 2011 13:51 )

    @Miko: Aaaaa… Ja, gdy robię POM z kumplem, mówimy na to “klejenie”. Bo kleimy ludzi na chodniku.

  6. bazylfox ( March 16th, 2011 14:01 )

    Czyta się tak samo jak jeździ X5 – przyjemnie :)

    A z tym POMowaniem to już kiedyś uskuteczniałem jak miałem E90 na weekend :)

  7. Paweł Krefta ( March 16th, 2011 14:20 )

    Lubie czytac takie dyrdymały. Chetnie bym poczytal cos o X5 M :D Wiem z M-ka to nie ma wiele wspolnego, ale odlot-factor ma :-)

  8. Ostry ( March 16th, 2011 21:08 )

    P – Prepare
    O – Observe
    M – Manoeuvre

    Z mojego podręcznika instruktora nauki jazdy w UK ;)

  9. nyssan ( March 16th, 2011 23:21 )

    POMowałem dziś 509 do domu. Duże szyby,super widoczność,całkiem wygodne fotele obszyte czerwonym materiałem, choć bez zagłówków.Za plecami wielki diesel mrucząc cichutko kołysał mnie do snu w ostatnim rzędzie siedzeń.Prawie jak X5 pomyślałem, i zaraz zasnąłem…

  10. Ryba ( March 17th, 2011 11:20 )

    Chciałam tylko wtrącić, że POM-ować można równie przyjemnie i z korzyścią dla zdrowia: per pedes.
    P: Powolny
    O: Obchód
    M: Miasta
    Zwłaszcza w sobotę wieczorem, zwłaszcza z grupą znajomych, zwaszcza zaglądając do cooltowych klubów, i oczywiście zwłaszcza w odpowiednio wystylizowanych ciuchach.

  11. Blogomotive ( March 17th, 2011 11:26 )

    Rybciu, coś ci się pomyliło. To nie jest ani blog szafiarski, ani lajfstajlowy. Ja tu z kolegami dyskutuję o motoryzacji…

  12. Ryba ( March 17th, 2011 12:42 )

    Sam jesteś sobie winien, nie trzeba było opisywać mojej osoby, cytować moich słow przy różnych postach. I tak długo przygladałam się temu w milczeniu, ale teraz koniec z tym. A może ja niedowidzę i zachęta pod hasłem “Dodaj swój komentarz” to tylko taki chwyt reklamowy?

  13. bazylfox ( March 17th, 2011 13:32 )

    No i wpadłeś Blogo :)
    Z żonami z zasady się nie polemizuje, gdyż zawsze mają rację. (Pozdrowienia dla Pani Ryby korzystając z okazji)
    Teraz już spokojnie możesz odpuścić, bo zacznie się blog o modzie i życiu prywatnym celebrytów (taki jeden właśnie rzucił taką jedną przez sms)

  14. Agata ( March 18th, 2011 09:00 )

    może wkońcu się dowiemy czy doda jednak miałe te majtki czy nie. To jest dylemat a nie ktory samochod jest najlepszy :P



Dodaj swój komentarz
Chcesz wygłosić monolog lub wdać się w polemikę? Pisz śmiało!