#219 Jaki kraj, taki Top Gear

Znacie Tylika, prawda? To mój kumpel bloger. Ma obsesję na punkcie aut „bezwypadkowych”. Ostatnio jednak zawiesił na kilka tygodni blogowanie. Obiecał, że 4 kwietnia je odwiesi. Ja jednak wiem, jak trudno po dłuższej przerwie coś napisać – jest trema i pustka w głowie. Dlatego pomyślałem sobie, że mu pomogę. Że go odwiedzę, by dać mu pretekst do wpisu. Od czego w końcu ma się kumpli?!

Umówiliśmy się w Toruniu w sobotę 26 marca na parkingu koło okienka McDrive. Dotarłem tam na czas, choć wymęczyła mnie podróż niemiłosiernie. Jechałem BMW 116d. Ale to nie auto mnie wymęczyło a zakład, który z Tylikiem zawarłem. Otóż przed wyruszeniem z domu napisałem mu SMSa:
Wyruszam. Robię rajd o kropelce. Jak myślisz, jakie będzie średnie spalanie na całej trasie?„.

Odpowiedział mi błyskawicznie:
Skoro ma być w trasie totalny Eco-Drive, to Ci spali równe 4 litry na 100„.

I wtedy ja, czego pożałowałem już na 20-kilometrze podróży, odpisałem mu:
Wyzwanie przyjęte„.
Jazda o kropelce to mordęga. Poświęcę temu osobny wpis. Niebawem.
A teraz, let’s get back to Toruń.

Tylik przyszedł, więc przesiadłem się na fotel pasażera i ruszyliśmy. Krótka wymiana zdań i już wiedzieliśmy, jaki jest plan na cały dzień. Zrobimy, specjalnie dla Was, nasi Drodzy Czytelnicy, nasz własny odcinek Top Gear. Zaparkowaliśmy na zapleczu toruńskiej starówki i poszliśmy na kawę, by przedyskutować plan działania.

Postanowiliśmy, że powtórzymy co fajniejsze akcje z oryginalnego Top Gear. Nie stać nas było (ani finansowo, ani mentalnie) na wymyślenie czegoś od siebie. Cóż, jaki kraj tacy blogerzy. Dobra, zaczynamy.

Sezon 4, epizod 5

Pamiętacie akcję, gdy Richard Hammond siedział w VW Golfie, a w dach auta waliły sztuczne pioruny? Nie pamiętacie? Obejrzyjcie to na YT lub pobierzcie z FG.

Pełni zapału podjechaliśmy pod lokalną transformatorownię – czy coś w tym stylu, nie znam się na nazewnictwie prądowym. Wysiadłem by pogadać o tym z gościem, który siedział w stróżówce. Początkowo wydawało się, że będzie OK – facet słuchał, kiwał głową i każde moje zdanie potwierdzał solidnym „Yhy”. Jednak gdy skończyłem swój monolog, gość odparł:
– Nie da się.
– Ale to krótka akcja: wjedziemy, Pan strzeli piorun albo i dwa, my zrobimy fotkę i uciekamy.
– W sobotę się nie da. Przyjedź Pan w tygodniu. Będzie szef, wtedy strzeli pioruna.

Wróciłem do auta i wziąłem nasz naprędce sporządzony spis zadań. Spojrzałem na Tylika i ostentacyjnie skreśliłem „Piorun”. Ruszył bez słowa.

Sezon 15, epizod 7

Pamiętacie akcję, gdy cała trójka pojechała do USA trzema superkarami (Ferrari 458 Italia, Mercedes SLS i Porsche 911 GT3 RS), by przejechać się po takiej jednej drodze, i jak po drodze do tej drogi wpadła podriftować na starym torze NASCAR? Nie pamiętacie? Obejrzyjcie to na YT (coś koło 11:20) lub pobierzcie z FG.

Podjechaliśmy pod toruński tor do rallycrossu. Już na wstępie coś mi nie grało – tabliczka przy wjeździe informowała o tym, że za jedyne 50zł można sobie pojeździć po torze od 15 do 20:00… ale tylko w środę. A była sobota. Poszedłem zagadać z kolesiami, którzy dłubali przy swoich driftowozach.
– Cześć, czy…
– Dziś nie. Tor jest zamknięty, mamy trening.
– OK.

Wróciłem do Tylika, który przeczuwając kolejną wtopę zdążył już zaparkować „jedynkę” w całkiem niezłym punkcie widokowym.

Popatrzyliśmy trochę i ruszyliśmy w dalszą drogę. „Coś musi się nam w końcu udać” – pomyślałem wykreślając z listy zadanie „Drift”.

Sezon 16, Middle East Special

Pamiętacie akcję, gdy cała trójka postanowiła odwiedzić Betlejem i po drodze znalazła piaszczysty tor? Nie pamiętacie? Obejrzyjcie to na YT (coś koło 5:10) lub pobierzcie z FG.

Gdy Tylik kluczył po bezdrożach, ja tępo spoglądałem na świat z siedzenia pasażera. Było mi smutno, że nic się nam nie udaje. Tak misternie wszystko przygotowaliśmy, a tu kicha za kichą. Nie zniosę kolejnej porażki, normalnie nie zniosę.

Gdy ja zgłębiałem swą depresję, Tylik podjechał pod żużlowy stadion Apatora.

Zatrzymał auto, wysiadł i gdzieś pobiegł. Czekałem na niego pielęgnując apatię. Wielkich nadziei nie miałem, i nie myliłem się – wracał powoli, jak żółw ociężale. Wsiadł i ruszył bez słowa. Ze złością wykreśliłem „Żużel” z listy zadań i wybuchnąłem:
– Co to za miasto?!! Jak Ty tu możesz blogować?! Zobacz na przykład na to – cały parking pusty, tylko miejsca na niepełnosprawnych zajęte! Czego się po takich ludziach spodziewać?! No czego, ja się pytam?!!!

Tylik nie odpowiedział na moje pytanie. Poprawnie zinterpretował je jako retoryczne…

Sezon 7, epizod 3

Pamiętacie akcję, gdy cała trójka pojechała do Francji trzema superkarami (Pagani Zonda, Ford GT i Ferrari F430), by przejechać się po porażająco pięknym moście? Nie pamiętacie? Obejrzyjcie to na YT (coś koło 4:30) lub pobierzcie z FG.

To będzie hit! – zakrzyknął Tylik i ruszył z piskiem. – Budowa tego mostu pochłonęła 750 milionów złotych. Wreszcie się nam uda!
Niestety okazało się, że nie tyle pochłonęła, ile dopiero pochłonie. Na placu budowy była na razie tylko tablica informacyjna. Więc Tylik, czując się winnym (i słusznie!) kolejnej wtopy, specjalnie dla Was, nasi Wy czytelnicy, postanowił zapozować. Zobaczcie, jak zgrabnie wskazuję, gdzie w przyszłości będzie ten most:

Wsiedliśmy do auta. Nim zapiąłem pasy, wykreśliłem „Most” z listy zadań. Ech…

Sezon 14, epizod 6

Pamiętacie akcję, gdy na samym początku specjalnego odcinka w Boliwii musieli zbudować prowizoryczny mostek, by zjechać swoimi autami z barki? Nie pamiętacie? Obejrzyjcie to na YT (coś koło 11:50) lub pobierzcie z FG.

Przeprawiliśmy się przez Wisłę (oczywiście nie tym mostem, którego budowa dopiero pochłonie 750 mln zł) i podjechaliśmy w miejsce, w którym wiele zakochanych par spędza czas na romantycznych pocałunkach na tle panoramy Torunia. Od razu zaznaczę, że na pomysł odwiedzenia tego miejsca wpadł Tylik. Hmmm…

Na końcu małej skarpy był drewniany pomost. Wysiadłem z auta i kiwnąłem na Tylika, by jechał śmiało. Ruszył i powoli wtoczył się przednim kołem na deski. Coś zatrzeszczało.

Zamachałem rękoma, by się zatrzymał. Niespecjalnie cieszyła mnie myśl, że pomost mógłby się zarwać – nie ze względu na auto, ale ze względu na fakt, że ja na tym pomoście stałem. Zdecydowanie było za zimno na kąpiel.

Ostatecznie wjechaliśmy na pomost tylko przednim lewym kołem. I robiąc dobrą minę do złej gry zapozowaliśmy w tle:

Wróciliśmy do auta. Bez słowa wykreśliłem „Pomost” z listy naszych zadań. Jeśli chodzi o porażki, to poszliśmy jak burza.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

– Wiesz co? – zagaił Tylik – Dajmy już sobie z tym spokój. Choć na kawę. Zaparkujemy w tym samym miejscy co z rana, przecież mamy jeszcze ważny bilet parkingowy.

Mówiąc to wskazał na skrytkę przede mną. Otworzyłem ją i wyjąłem kwitek. Chmmm… zastanawiające było to, że gdy parkowaliśmy z rana Tylik opłacił go aż do poniedziałku. Zacząłem w myślach składać elementy tej układanki: najpierw opłacił parking do poniedziałku, potem zabrał mnie na pomost dla zakochanych, teraz kolejna kawa. Coś mi tutaj normalnie nie gra, coś mi tu nie gra…

I gdy tak rozmyślałem, Tylik podjechał pod sklep z piernikami.
– Mam taki pomysł – zagaił…
Zacząłem się bać.
– Chodź kupimy coś dla czytelników i pozwolimy im to wygrać?
– W sensie, pierniki? – spytałem.
– No, oryginalne wypasione toruńskie Katarzynki – powiedział i wszedł do sklepu. Poniżej widzicie go na zdjęciu, jak z tego sklepu wychodzi. Z torbą pełną nagród. Nagród dla Was.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

K O N K U R S

Na moim blogu (lub u Tylika) zostaw komentarz, w którym wychwalasz nas pod niebiosa. Że jesteśmy fajni, przystojni i tacy kreatywni. Że świetnie piszemy. Że nie ma lepszych od nas. Nagrodzimy autorów trzech najbardziej przecukrowanych komentarzy. Nagrodzimy czymś takim:

Piernikami nagrodzimy, a nie autem BMW, żeby było jasne.
Dlaczego konkurs polega na chwaleniu nas? A dlaczego by nie? Gdybyście Wy mieli możliwość, by za niewielkie pieniądze (8,49 za pudełeczko) poprawić sobie nastrój w czasie wiosennego przesilenia – nie mówcie, że byście tego nie zrobili! ;)

Konkurs trwa przez tydzień (do poniedziałku 11/04 do 23:59). Wyniki ogłosimy w środę 13 kwietnia. By dla trójki z Was odczarować tę pechową liczbę. Oraz by dla pozostałych uczynić ją jeszcze bardziej pechową. No to start – chwalcie nas w komentarzach!

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Tuż przed wyjazdem (bo jednak wyjechałem od niego w sobotę, mimo że parking miałem zapłacony do poniedziałku), Tylik zrobił mi niespodziankę. Zobaczcie, co mi pokazał:

Kojarzycie tego Rollsa? To przecież nim Jeremiasz Klaskon wczesał się do basenu! Zobaczcie na YT (coś koło 8:20).

Reasumując

Mam nadzieję, że nie macie nam tych wszystkich porażek za złe. To nie nasza wina – przecież wiecie, że się staraliśmy!
Niestety… jaki kraj, taki Top Gear.

PS. Aha, jeszcze jedna sprawa. Wspólnie z Tylikiem przygotowaliśmy własnoręcznie napisane liściki, które włożyliśmy do nagród. Wszystkie 3 liściki ułożone w odpowiedniej kolejności stworzą wiersz, który dla Was napisaliśmy. Dlatego już dziś miej na uwadze, że jeśli wygrasz konkurs, będziesz musiał podesłać nam zdjęcie tego liściku. My wszystkie trzy wrzucimy później na bloga, by wszyscy mogli się z naszym wierszem zapoznać. W końcu pisaliśmy go z myślą o Was, drodzy czytelnicy!

PPS. Na co jeszcze czekacie? Już mi tutaj (albo u Tylika) pisać pełne pochwał komentarze. Im więcej cukru tym lepiej. O ile Was na ten cukier stać.

21 komentarzy

  1. Hmmm, moglbym wykorzystac prawo pierwszenstwa i zabrac Wam teraz wszystkie najlepsze pomysly, ale co mi tam. Pozwole Wam nacieszyc zludna nadzieja, ze macie jakies szanse :P

    A tak offtopowo:
    @Blogo widze, ze zlot w Warszafffce sie udal, ale planujesz w koncu odwiedzic Krakow, c’nie? :> nie chce, zeby byly jakies nieporozumienia w tej kwestii i mam nadzieje, ze nie bede musial fatygowac sie z kolegami do stolicy, zeby wybic Ci z glowy Twoj brak szacunku dla Polski poludniowej ;P

    PS sorry za brak polskich znakow, ale jestem fajny i pisze z smartfołna :P

  2. Jesteście najlepsi a Klaksony z Top Gear nawet się nie umywają.
    Pamiętacie by kiedykolwiek w Top Gear Pan Klakson wjechał lewym kołem BMW 116d na pomost?
    Nie, bo oni nigdy tego nie zrobili.
    A czy wjechał lewym kołem Ferrari F430 na pomost?
    Nie !

    Teraz gdy Panowie z Top Gear wjadą lewym kołem czegokolwiek na jakikolwiek pomost będziecie wiedzieli, że kopiują.
    Skoro kopiują = uznają waszą wyższość.

  3. Ha…ha… dwa czerstwe pierniki piszą o motoryzacji. W sumie nieźle, skoro tu i tam wracam. Czyż jednak o którymś z Was można rzucić zdanie klasykiem: „Niezły był z niego herbatnik”? No, nie wiem…

  4. Tylik i Blogo, Blogo i Tylik
    pewnej soboty się bardzo nudzili
    zabrali się za zwiedzanie Torunia
    miał być z tego Top Gear a wyszła Rumunia.

    To pisałem ja, Jarząbek Wacław

  5. Wam może nie wyszło z tymi pomysłami a’la Top Gear UK.
    Pamiętacie „pierwsze” szukanie najlepszej drogi świata ?
    (jeśli nie, to przypomnijcie sobie http://www.youtube.com/watch?v=EZm8VFCKNj4 )
    Teraz porównajcie to z moimi filmikami :)

    http://www.youtube.com/watch?v=R2BJ8VX0qto

    http://www.youtube.com/watch?v=KH2lzIFgMgI

    In your face !

    PS. Słodzić Wam nie będę bo prawdziwy macho – bloger – morderca nie potrzebuje wymuszonych pochwał żeby się dowartościować/podnieść swoje ego. Tym bardziej jeśli od miesiąca jeździ nowymi modelami BMW.

  6. Jak już napisałem u Tylika – wam nie będę słodził. Posłodzę sobie. Nie mam problemów z samooceną, żeby reklamować się na czyichś blogach, ale uważam, że zasłużyłem, pomimo tego, że nie piszę tak ładnie jak wy (Chociaż rzeczywiście zabrakło mi aspektów technicznych! Z niecierpliwością czekam na jakiś test/opis przygód z BMW serii 1, a nie ckliwe opowiastki o wizycie w najbardziej dewotycznym (takie moje małe słowotwórstwo) mieście w Polsce (wybacz Tylik, ale ja chyba jestem bardziej za Bydgoszczą z racji tego, ze mój współlokator jest właśnie stamtąd i wpaja mi pewne zasady :P). Ale za to macie genialne pierniki! Jakiś czas temu dostałem paczkę takich właśnie pierników w czekoladzie, były pyszne, a z racji wysokiej temperatury czekolada po prostu się rozpływała (nie tylko w ustach). Jadłem oczywiście za kółkiem i upierniczyłem wszystko wokół siebie. Ale o czym to ja miałem…

    „Nie stać nas było (ani finansowo, ani mentalnie) na wymyślenie czegoś od siebie. Cóż, jaki kraj tacy blogerzy.” – cenię sobie szczerość (:P), ale uważam jednak, że gdyby zasada brzmiała jacy blogerzy taki kraj, to żyło by się nam troszkę lepiej :P. (To zdanie kompletnie nie ma sensu pod względem merytorycznym – doszukajcie się go :P).

    Ładną macie tą foteczkę na pomoście… Jak romantycznie ;P. A Tylik widzę popisał się znajomością swojego miasta i wykupił bilet parkingowy w sobotę, kiedy parkingi są bezpłatne :P. Jestem totalnie ciekawy tego wiersza, który stworzyliście. Wiem, ze Tylik ma do tego talent, pisali całe tomy z Andrebarem. Tych pierników też by człowiek podjadł. Ale trza być twardym a nie miętkim. Miałem chwalić siebie to będę. Ale nie teraz. Muszę ułożyć jakąś pochwalną balladę o sobie ;)

  7. @krzychoo – to co stworzyłeś jest po prostu piękne. Ścisnęło mnie nawet za serce…

    @bazylfox – rzeczywiście super widoki, fajna sprawa z tym tripem. Ilu was tam było i ile aut? Kozacko to wyglądało jak kilka BMW jedno za drugim wjeżdżają na stację czy parking ;).

    Każdy ma chyba jakąś swoją ulubioną drogę. Moja jest w odległości kilkunastu kilometrów od mojego miasta. http://tnij.org/ulubiona_trasa
    Piękne widoki, dookoła pola, lasy, jeziora. Świetna nawierzchnia, doskonale wyprofilowana. Kilka zakrętów, pagórki, no po prostu żyć nie umierać. Tam jest po prostu pięknie. I przeważnie pusto. 10 km trasy pozwala się doskonale wyciszyć i cieszyć z jazdy.

  8. A co, i ja zarymuję!

    Blogo i Tylik to tacy dwaj goście,
    co słit focię chcieli w Toruniu na moście.
    Albo choć piorun na aucie może
    Lub mały drifcik na krzyżackim torze.

    Z pioruna nici, nie wyszedł żużel,
    A zacny BMW pokrył się kurzem.
    Na szczęście w sukurs przyszły im pierniki
    I dla fanów konkurs zrobiły te dwa smyki.

    Ale nic za darmo, budować chcą sobie ego,
    Pierników nie dadzą bez komplementu jednego.
    Chwalmy więc donośnie Blogo i Tylika,
    Niech im bez końca rośnie fanów świta!

  9. Fak! Już miałem siadać do rymowanego komplementa, gdy Krasus wyjechał ze swoim 13-zgłoskowcem. Przy takich epopejach to ja pasuję. Szacun i rispekt. Idę czytać zaległe lektury, by się w słownictwie i biegłości rymów podszkolić.

  10. @SirSmark : z Wrocławia do Pragi wyjechało 5 aut. Z Pragi do Monachium już 3. Z Monachium do Engelbergu (z nocowaniem na pałę w Liechtenstein’ie) dotarły 2 i 2 dojechały. Z Engelbergu do Stelvio – jechała stara dwójka. Potem Ravenna (Mirabilandia yeeeah) i Venezia dalej ta sama dwójka aut. Potem nocą przez Austrię i pierwsze poważne trzepanie przez policję (wszystko aut z auta). Druga kontrola już w Czechach i szybki powrót do Wrocławia (ciągle te 2 auta).
    W sumie 14 dni zabawy i przygód.
    Śmiechu było co niemiara jak za granicą Szwajcarsko- Włoską kolega powiedział, że przemycił pocisk artyleryjski w moim bagażniku :)

  11. Niestety nie ma opcji „edytuj post”, więc piszę jeszcze raz.
    Przypomniałem sobie cel naszego kolejnego spontana. Może Ciebie też zainteresuje Blogo.
    Nie wiem czy znasz, a z całą pewnością nie znasz – miejscowości Emilcin.
    Myślę, że już po wyciszeniu powinieneś zainteresować się nią. Dlaczego i gdzie jest sprawdź sam :)
    Over & out.

  12. Blogo i Tylik to dwaj wszerz znani blogerzy,
    tak dobrzy, że choćbyś szukał w Białowieży,
    to nie znalazłbyś drugich tak dobrze piszących,
    tak zmyślnymi tekstami nas zaskakujących,
    wiedzących, czego oczekuje ich czytelnik:
    nawet, jeśli miałby akurat smak na piernik
    (i jako student biedny nie mógł tak po prostu,
    ignorując zalecenia Wielkiego Postu,
    pójść ot tak do piekarni i kupić go sobie,
    nie po to wcale, aby leżał ku ozdobie,
    ale by wchłonąć go zaś prędko i łapczywie,
    zanim kolega któryś głodny mu go zdybie)
    bez zwłoki na pomoc mu Oni wyruszają
    i konkurs z nagrodą smaczną ogłaszają,
    gdzie warunek uczestnictwa jest taki prosty,
    że sprosta mu tępy Krzyżak palący mosty
    pomiędzy dwiema średniowiecznymi wioskami,
    aby wraz ze swoimi braćmi Prusakami,
    mimo pogoni i związanej z nią słoty
    móc dopuścić się swojej zbójnickiej roboty
    i wnet porwać córkę Juranda ze Spychowa,
    przed którym się tamtejsza Europa chowa,
    bo robił on jesień średniowiecza z tyłka
    nawet większą, niż Mała Mi tacie Muminka,
    kiedy wkupywał się on w jej zacne wdzięki
    po to jeno, by chyłkiem podkraść jej cukierki
    i zjeść spokojnie, gdy zostawał sam w domu,
    nie wspominając o tej przekąsce nikomu.
    Głoszę więc wszem, o co Waście tutaj wnosicie,
    robiąc to wprost i w najmniejszym stopniu skrycie,
    żeście są najfajniejsze w świecie chłopaki,
    z Wami gdyby przyszło nawet iść do paki,
    zabawnie by było choćby jeść powidło
    i żaden nie musiałby schylać się po mydło,
    bo wielkiego współwięźnia o imieniu Wania
    wciągnęłyby wszak tak Wasze opowiadania,
    że zapomniałby o swojej zbereźnej stronie
    i patrząc na zdobiącą celę pelargonię
    wyśpiewywałby wspaniałe hymny pochwalne,
    głoszące o Was prawdy wiecznie aktualne,
    że teksty Wasze droższe niż kilogram cukru,
    którym Was obsypuję, dodając zaś lukru.

  13. To ja też coś napisze od siebie bo cukru kupiłem całą zgrzewkę więc mnie stać. :P Byle bym tylko cukrzycy nie dostał bo za dużo to nie zdrowo.. Ale skoro dziś Poniedziałek i ostatni dzień tego oryginalnego i niesamowitego konkursu to muszę wziąć w nim udział. Skoro taki dzielny Blogo musiał jechać o kropelce do Torunia to ja też mogę dać coś od siebie… :) Więc zaczynam z chęcią czytać o wyczynach naszych ambitnych kierowców którzy chcą zrobić polski odcinek ‚ tap gir ‚ ( chociaż Blogo i Tylik wyglądają na modeli to nie pomylcie programu z tap madl ). Czytam, że najpierw Blogo próbuje użyć swojego wdzięku i przekonać pana żeby ‚ ‚ szczelił pioruna ‚. Niestety jednak ten woli oglądać zapewne stare babcie.. Zasmucony Blogo odchodzi rzucając na pożegnanie ‚ nie wiesz co straciłeś ‚. Ale nasze dzielne chłopaki się nie poddają i wreszcie po kilku nieudanych punktach programu, robią sobie focie na pomoście zakochanych :P Do tego żeby wszystko dobrze się skończyło, wspaniałomyślny Tylik wyjął bilet, i ruszyli po prezenty dla nas. Zapewne oczarowana ekspedientka wydała za dużo reszty.. a gdy się zorientowała Ci odjechali już w świat :)

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *