(m273) Mark Higgins Onboard


Uwielbiam onboardy. Tak bardzo żałuję, że swojego z Toru Poznań nie nakręciłem, że tnę się grzebieniem co wieczór.

Tutaj widok na kierowcę i autostopowicza (bo przecież to nie jest pilot, pilotom wszak się gęba nigdy nie zamyka):

A tutaj widok typu POV:

Niby nic szczególnego, ale ja sobie zawsze w takich sytuacjach wyobrażam siebie – czy umiałbym tak szybko kręcić kierownicą? Szczerze mówiąc – nie wiem… pewnie metodą “na ugniatanie ciasta do pizzy” dałbym radę, ale żeby tak pełnymi chwytami to już nie wiem.




Wpis opublikowany dnia 14.06.2011
Kategoria: [Na poboczu] | Tagi: , ,
Subskrybuj kanał RSS lub otrzymuj info o nowych wpisach mailem.



Liczba komentarzy: 10

  1. Zbigniew Czernik ( June 14th, 2011 14:09 )

    Akurat ten filmik pokazywałem wczoraj żonie komentując złośliwie, że tak powinno kręcić się kierownicą, gdy auto straci sterowność.
    (żonka ostatnio “zatańczyła” na zakręcie demolując płot i podwozie)

  2. PoGOOD ( June 14th, 2011 14:33 )

    Pan balastowy ma nerwy ze stali (nerwy albo cojones). Ja już bym widział różowe pięty aniołków dyndające z góry poprzez mgłę paniki…

    Mega miszcz!

    A włąściwie dwóch – jeden to miszcz kierownicy, drugi – miszcz opanowania. Szacun dla Higginsa…

  3. Maggot ( June 14th, 2011 17:26 )

    Sama prędkość kręcenia to jedno i pewnie niejeden dałby radę. Najważniejsze jest wyczucie. Przy tej prędkości tak złapać samochód – najgenialniejszy z możliwych PR (i przypadkowy) dla świetnego “feelingu” Imprezy. Praktycznie no drama po kontrze, genialne połączenie kierowcy i samochodu :)

  4. PoGOOD ( June 14th, 2011 18:01 )

    Nie wiem czy hasło “no drama” jest tu na miejscu… Sam Higgins powiedział – “właściwie nie wiem, jak z tego wyszliśmy”, a wcześniej “to największy moment w moim życiu”.

    Myślę, że niezależnie od genialnego opanowania samochodu, mieli chłopaki masę szczęścia. Wystarczyłaby jakaś studzienka, na której byłaby inna przyczepność dla jednego z kół, czy ciut błota / piasku / liści przy krawężniku, a na Youtube mielibyśmy kolejny sensacyjny filmik o tytule “High speed CRASH”. I nie byłoby tak różowo.

    Jak to mówił Napoleon Hill – “szczęście jest wtedy, gdy okazja spotyka się z przygotowaniem do jej wykorzystania”.

    Higgins to świetny kierowca i pokazał tu, że odruchy są szybsze niż myśli – nawet te paniczne.

    Raz jeszce – szacun dla Higginsa za umiejętności i szybkość reakcji, a dla “balastu” za pancerne nerwy.

  5. PoGOOD ( June 14th, 2011 18:03 )

    Ostatnie słowo – to że jechali wyczynową Imprezą STi też nie jest bez znaczenia. Podejrzewam, że każdy seryjny samochód, na seryjnych gumach i z seryjnym zawiasem (nawet “sportowym”) niemiałby tam szans.

  6. Maggot ( June 14th, 2011 18:28 )

    Czytałeś o tym przejeździe? To JEST seryjna Impreza. Ma tylko twardsze amory+sprężyny (bo hopy) i klatkę.

    “No drama” było relatywne, chodziło mi o to, że nie zapiął stumetrowego boka ani nie bujał nim prez 30 sekund próbując odzyskać stabilność :)

  7. PoGOOD ( June 15th, 2011 11:17 )

    @ Maggot: “tylko” inny zawias to dokładnie to, o czym myślę. On też swoje zrobił…

    Ale fakt jest faktem – rewelacyjne reakcje i rewelacyjny wózek.

    Tylko te kształty – myślałem, że sedan STI będzie znowu agresywny, ale ten przyciężki tył jakoś mu nie pomógł…

    Nadal STI w nadwoziu Lanosa ma dla mnie więcej ognia – ale tylko STI, bo cywilki i WRX bez poszerzeń przodu wyglądają… sami wiecie jak.

    Żal w gardle ściska na wspomnienie “Hawk-eye”…

    Co te japońce zrobiły z dizajnerami… Chyba ich w sushi zeżarli…

    A za Legacy / OTB to kogoś powinni zamknąć… Spaprali najładniejszego sedana ostatnich lat…

  8. Olson ( June 15th, 2011 14:14 )

    Skoro to subaru STI i ewidentnie widać na filmiku i słychać bo Mark o tym mówi, że wrzuca szósty bieg. To znaczy że ma na blacie około 230 km/h. Dla mnie to jest niewyobrażalna prędkość na poślizg nawet najmniejszy. W dodatku to zwykła droga publiczna na isle of man. Jak ten koleś to odratował widzieliśmy choć ja nadal mimo iż widziałem na własne oczy nie mam pojęcia jak on to zrobił – on pewnie sam nie wie do dziś. To się nazywa mega skill i exp, nawet jeśli nie udało by mu się tego powtórzyć po raz kolejny. Kręcić kółkiem lock-to-lock umie wielu, przy 230km/h – niewielu, a jeszcze ujść z tego z życiem nie rozbijając maszyny – Mark Higgins

  9. Maggot ( June 15th, 2011 18:22 )

    @PoGOOD, ale ten zawias nie był od zera inny, tylko sztywniejszy (żeby zniósł sam trud przejazdu). Czyli właśnie “sportowy” o jakim mówisz. Nie był obniżony, nie miał zmienionego negatywu/zbieżności na ekstremalne jak w wyścigowych ani nic z tych rzeczy.

  10. PoGOOD ( June 16th, 2011 07:39 )

    @ Maggot – to tym większy szacun dla Higginsa…

    Olson podsumował to na piątkę.



Dodaj swój komentarz
Chcesz wygłosić monolog lub wdać się w polemikę? Pisz śmiało!