#233 Entuzjastyczny test BMW X1

Gdy rozpocząłem swoją przygodę z BMW, byłem kimś takim ja Wy – zwykłym, nieopierzonym chłopakiem z bloku, na którym wrażenie robi skórzana tapicerka, elektryczna regulacja kierownicy i automatyczna skrzynia biegów pracująca aksamitnie miękko. Ale z biegiem czasu…

Ale z biegiem czasu, w trakcie wykonywania kolejnych misji, poznawałem coraz to nowe auta BMW. I powoli zaczynałem inaczej na nie patrzeć – zacząłem odpierać ataki luksusu, odpychałem łaszącą się do mnie elektronikę i ignorowałem zapach genialnej jakości. Zacząłem poszukiwać czegoś innego – bacznie rozglądałem się za radością z jazdy i frajdą kierowania.

I okazało się nagle, że auta, które jeszcze dwa miesiące temu wynosiłem na wyżyny, dziś jawią mi się jako nieporadne i wielkie. Wtedy pisałem na ich cześć peany – dziś wiem, że one (te auta) po prostu nie są dla mnie.

Nadal uważam, że BMW X3 jest samochodem genialnym – w odpowiednim kolorze wygląda świetnie, jeździ ultra komfortowo, ma niewiarygodnie dobre i luksusowe wnętrze i potrafi być “epicko” wręcz szybkie. Ale…

Nadal uważam, że BMW X5 jest autem pięknym, monumentalnym i z silnikiem oznaczonym jako 40d potrafi podczas przyspieszania wywoływać mdłości. Świetnie się do niego wsiada, genialnie się nim podróżuje i po prostu dobrze się w nim wygląda. Ale…

Wtedy wydawało mi się, że oba te auta dawały mi radość z jazdy. Ale wtedy byłem zaślepiony jakością, komfortem i dynamiką. Dziś się do tego przyzwyczaiłem – wiem, jak świetnie potrafią jeździć wszystkie auta BMW, jak bardzo są luksusowe i jak doskonale wykonane. Dziś mnie to nie zaskakuje. Nie onieśmiela. Nie przesłania mi prawdy.

A prawda jest taka, że ze wszystkich modeli X tylko jeden został stworzony dla mnie. To BMW X1. Najlepiej w wersji xDrive23d. Ale wersją xDrive20d też nie pogardzę. Boże przenajświętszy – ależ to jest świetny samochód!

WYGLĄD ZEWNĘTRZNY

Nie mam pytań, po prostu nie mam pytań. Auto w standardzie wygląda genialnie. A w odpowiednim kolorze i sportowym pakiecie M to wręcz encyklopedyczny przykład motoryzacyjnego piękna. Proporcje, wielkość, detale – dawno nie widziałem auta, w którym wszystko tak dobrze ze sobą gra. I tak bardzo mi pasuje.

Oto jak prezentuje się zastraszająco wręcz dynamiczne BMW X1 xDrive 23d. Zwróćcie uwagę na podprogowe przesłanie tej fotki – od razu widać, że auto trzyma się drogi, jakby jechało po szynach, c’nie?

A tak prezentuje się genialnie śliczne BMW X1 xDrive20d z pakietem sportowym M. Tutaj z kolei wszechobecna mgła i para generuje przekaz podprogowy porównujący to auto do pięknej i zjawiskowej Świtezianki. No, czy coś w tym guście.

Czepiając się na siłę – primo: wolałbym okrągłe nadkola, bo te kanciaste trochę umniejszają koła

oraz secundo: patrząc na auto pod pewnym kątem tył trochę wygląda słabo, ale trzeba naprawdę się naszukać, by znaleźć ten kąt.

Ale to naprawdę drobiazgi. Człowiek o nich zapomina, gdy spojrzy na to auto z przodu – to agresywne i skoncentrowane spojrzenie – czyż przepadkiem nie jest to najlepiej wyglądające z przodu auto BMW?

Dla mnie chyba tak – to najlepszy przód BMW wszechczasów. Sorry poprzednia piątko (E60) – nadal uwielbiam twoje pomarańczowe brwi, ale już jakby mniej. Sorry stare rekiny.

WNĘTRZE

Życzyłbym sobie, by w niektórych miejscach materiały były trochę lepsze, ale to zapewne moje skrzywienie – za dużo się najeździłem piątkami, siódemkami i dużymi X-ami. Generalnie w BMW X1 pod względem jakości nie jest źle. W sumie to schodzi ona na drugi plan, gdyż przytłacza ją design. Naprawdę wnętrze jest świetnie narysowane – wydaje się takie skoncentrowane, nieprzegięte i zachęcające do jazdy. Tu detale nie szepczą: “Spójrz na mnie, dotknij mnie, pogłaskaj” – one tutaj rozkazują: “Dociśnij! Przyspiesz! Patrz na drogę!“.

Bo wszystko jest po prostu pod ręką – nic nie jest niepotrzebnie ozdobione srebrną wstawką czy chromowanym prztyczkiem. Wnętrze podporządkowane jest podstawowemu przeznaczeniu tego auta – ma nie przeszkadzać. Nie przeszkadzać podczas dynamicznej jazdy.

A to, że przy tym wszystkim wygląda naprawdę świetnie, to… to świetnie. Gdybym się miał siłowo do czegoś przyczepić, to primo: przekombinowany jest ten dodatkowy uchwyt na kubek (choć to, że można go schować w podłokietniku jest przyjemne)

oraz secundo: schowek w miejscu, w którym powinien być iDrive (a każde BMW powinno mieć iDrive, gdyż trzeba mieć coś do zabawy, jak się stoi w korku), jest słaby, po prostu słaby.

Ale to detale. Wnętrze jest bardzo ładne i funkcjonalne. Nie kipi luksusem i jakością, ale wygląda godnie – znaczek na kierownicy nie ma się czego wstydzić.

SILNIK

W obu autach miałem 2-litrowego diesla.

  • W xDrive23d miał 204 konie, 400 Nm, dwie turbiny i 7,3 do setki.
  • W xDrive20d miał 177 koni, 350 Nm, jedną turbinę i setkę robił w 8,6 s.

.
Mimo niezbyt porażających różnic na papierze, silnik 23d w porównaniu do 20d jawił się niczym potwór. Dynamiką wprost porażał. Przejechałem w białym BMW X1 xDrive23d dokładnie 1754 km i ani razu nie zdarzyła się sytuacja, w której zabrakło mi mocy, szybkości czy zrywności spod świateł. Fakt – nie wyrywał do przodu tak szaleńczo jak BMW X5 xDrive40d, ale w swojej lidze jest to silnik wybitny.

BMW X1 xDrive20d przegrał rywalizację z kretesem. Choć muszę przyznać, że niebieskim X1 (właśnie z tym silnikiem 20d) jeździło mi się przyjemniej. Lecz nie ze względu na silnik – po prostu w niebieskim aucie miałem fajniejszą skrzynię biegów. I wyglądało ono fajniej – a to ważne, gdy się jeździ po mieście i można co chwilę przeglądać się w szklanych witrynach sklepowych. Nie mówcie mi tylko, że tak nie robicie!

SKRZYNIA BIEGÓW

Jakże biednie wygląda ten 6-biegowy automat w porównaniu z genialnym 8-biegowym automatem dostępnym w większych autach BMW. Wręcz prehistorią zalatuje jego długaśna dźwignia w porównaniu do na wskroś nowoczesnej gałeczki automatu z większych braci.

A właśnie, że nie! Faktem jest, że te 8-biegowe cuda techniki pod każdym względem wyprzedzają tę prostą skrzynię. Pod każdym względem, poza jednym. Te 8-biegowe cuda izolują Cię od silnika. 8 biegów to za dużo – nie sposób ich spamiętać. Tutaj miałem sześć.

Co ciekawe, auto standardowo rusza z dwójki – gdy hamujesz do świateł, skrzynia sama zrzuca biegi i po zatrzymaniu auta, zostawia dwójkę, z której rusza bez problemu. No, prawda jest trochę inna – te automaty na biegach 1. i 2. zachowują się trochę nietypowo – czujesz, jakbyś miał skrzynię bezstopniową, jakbyś jechał autem elektrycznym, jakbyś zmieniał biegi paląc sprzęgło… ale to wszystko jest po to, by skrzynia więcej wytrzymała. Później już wszelkie zmiany biegów (2>3, 3>4, 4>5, 5>6 i z powrotem) przebiegają jak należy.

A wiec sześć biegów jest lepsze od ośmiu – nawet wtedy, gdy zmiany nie są tak jedwabiste a redukcje tak szybkie.

W białym BMW X1 xDrive23d manualnie zmieniałem biegi w sposób normalny – dźwignią. I robiłem to cały czas – podczas tych przejechanych 1754 km w pełnym automacie jechałem może ze dwa razy – nocą, gdy byłem wykończony.

W niebieskim BMW X1 xDrive20d przy rewelacyjnie grubaśnej i miękkiej kierownicy pakietu M miałem łopatki do zmiany biegów. I korzystałem z nich przez cały czas.

Tutaj w tym aucie nawet 100 metrów nie przejechałem w trybie automatycznym. Rewelacja – 5-biegowy automat (bo ta jedynka z dwójką, jak już pisałem, się trochę łączy, przez co traktuję je jako jeden bieg) z łopatkami za kierownicą – to mój zestaw idealny. Jestem skłonny przedłożyć go ponad skrzynię ręczną. Aż sam się sobie dziwię!

POZYCJA ZA KIEROWNICĄ

Chciałbym siedzieć niżej, ale dramatu nie ma. Naprawdę fajne w BMW X1 jest to, że mimo bycia SUVem, to auto usadza kierowcę w pozycji typowej dla zwykłego sedana / hatchbacka – siedzisz półleżąc, masz daleko do pedałów, kierownica jest dość wysoko i pionowo a dolna linia szyb sięga ramienia.

Ale żebyśmy się dobrze zrozumieli – do pozycji, jaką oferuje piątka lub jedynka to modelowi X1 daleko. Acz nie na tyle daleko, by nie doleciał tam beret.

W białym X1 xDrive23d miałem (chyba) standardowe fotele w czarnej skórze. Było niedobrze, bo jeździłem autem akurat wtedy, gdy z nieba lał się ukrop. I właśnie wtedy znienawidziłem skórzane fotele bez wentylacji.

W niebieskim X1 xDrive20d miałem genialne (podkreślę to i wybolduję: GENIALNE) fotele Performance “M pakiet”. Miały sportowy sznyt a profil oraz boczki pokryte alcantarą. Plus cudowne przeszycia i metki.

Jak bardzo by to metroseksulanie nie zabrzmiało – zakochałem się w tej dzianinie. Co więcej – uważam, że kupując BMW trzeba przynajmniej zapoznać się z tym, co oferuje linia Performance. To obowiązek.

Mam nadzieję, że już niebawem (tuż po zakończeniu tej “misyjnej” współpracy) więcej o gadżetach Performance Wam napiszę. Mnie zauroczyły. Jestem ich apostołem, ambasadorem i…yyy… abnegatem (albo kimś innym, również na literę “a” – cienki jestem w uszach, gdy na kolanach nie leży mi słownik ;)

JAZDA

To, że BMW X1 jest SUVem, czujesz tylko wtedy, gdy do niego wsiadasz. Po prostu nie walisz tyłkiem o asfalt, lecz dystyngowanie wsuwasz go na fotel. Potem zamykasz drzwi i BUM! – jesteś w sportowym hatchbacku.

X1 jest na tyle małe, że nawet jazda w korku niespecjalnie wywyższa Cię ponad inne auta. Zobaczcie, jaki to kurdupel w porównaniu z Nissanem Pathfinderem (swoją drogą to genialny model – pod maską miał 4-litrowego 250-konnego potwora!)

23d jest szybsze od 20d – to oczywiste. Ale niezależnie od silnika, BMW X1 ma cechę, która mnie pod koniec mojej współpracy z BMW Polska zaczęła urzekać (i zacząłem jej poszukiwać) – ten samochód to urwis, który cały czas Cię prowokuje.

Nie ma tak, że sobie spokojnie jedziesz i trzymasz dystans do auta przed tobą. Tak to możesz się wozić w siódemce, 5GT, piątce i dużych iksach. W BMW X1 zawsze wyprzedzasz. Zawsze.
Dokładnie tak samo jak w jedynce.

To auto przed Tobą – ono Cię po prostu spowalnia. Jest po to, by zostać wyprzedzone. Nawet jak z naprzeciwka wali sznur samochodów, Ty siedzisz mu na zderzaku i trzymasz się niebezpiecznie blisko środka jezdni – po to, by gdy pojawi się pierwsza szansa, nie stracić nawet ułamka sekundy – i wyprzedzić.

Gdy w BMW X1 stoisz w korku, zawsze lewymi kołami jesteś na pasie obok – by widzieć, co się dzieje daleko przed tobą. W BMW X1 nie ma relaksu – jest ciągły pośpiech. Zawsze patrzysz kilka aut w przód.
Auto jadące przed Tobą jest przezroczyste – po co się na nim skupiać, skoro i tak je za chwilę wyprzedzisz

Tak samo jest w zwykłej jedynce.
Cóż za genialne auta.
Kwintesencja BMW.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

PS. A na koniec coś dla wzrokowców – mini galeria pięknych zdjęć.
Naprawdę mi się udały.

PPS. Fajnie jest jeździć tak nowiutkim autem, że licznik przebiegu całkowitego jest identyczny (no, prawie identyczny) z licznikiem przebiegu dziennego. Mieliście tak kiedyś?

PPPS. Tak tak, na pewno już niebawem wrzucę na Picasa zdjęcia w lepszej jakości. To jest oczywiste. Pytanie tylko, kiedy? ;)

39 komentarzy

  1. Przyznam się, że jak na plakatach się pojawił X1 to byłem z 10 kroków od zakupu BMW w tej wersji ponad 200KM. 10 kroków, bo jakoś nie dawałem rady przejść przez konfigurator na stronie BMW a w salonie sprzedawca tak na konfigurował mi tą BM-kę, że chyba serię 5 dało by się za to kupić, nie mówiąc o tym, że czekać trzeba było chyba pół roku, więc ściemę walnąłem, że nie mogę na jazdę testową poczekać :] ale i na żywo okazał się za niski jak na ogólnie pojętego SUV (czy jak tam zwą go SAV) i za ciasny jak w ogóle samochód za taką kasę.

    No ale do tej pory lubię X1 (bo ma 4×4 od razu) i po numerach jeszcze serię 1 (jako jedyny model w którym wg mojego pojmowania sens jest dawać RWD).

    “Zacząłem poszukiwać czegoś innego – bacznie rozglądałem się za radością z jazdy i frajdą kierowania.”

    @Blogo, zapomniałeś jeszcze dodać “przeszywający dźwięk silnika”, “poczucie wolności”, “itd.., itp..”…

    wiem o czym mówisz, bo ja też to wszystko odczuwam, dokładnie od momentu gdy dochodzę do wniosku, że nie mam szans z tym podkręconym Leonem, czy innym Golfem, więc nie pozostaje mi nic innego jak delektować się radością z jazdy i frajdą kierowania :]

  2. No, Blogo, w końcu się trochę doczepiłeś do paru rzeczy :) A że X1 za mną łazi już jakiś czas, dobrze było przeczytać co się w nim może nie podobać.

    Jak widzę, 23d absolutnie Cię zniszczyło. Rozumiem, że w połączeniu z łopatkami i siedzeniami performance tworzy układ idealny?

  3. @Blogo jak wnętrze tej X1 – ciasno?
    Zapakował byś rodzinę na wakacje?

    To jest coś wspaniałego ten samochód.
    Z chęcią zamienię E46 na serię 1 albo X1:)
    To będą kolejne BMW:).

    A co do automatu to za młody jestem na 8 biegowy.
    Fajne to, jeździłem tym w X6 3.0d, ale wolę ręczną skrzynię:). Pomijając to, że diesel brzmi konkretnie jak włączysz tryb sport. I konkretnie jeździ.

  4. @kp: Bingo! Miałem to na końcu języka.

    @Michał: Na luzach bym zapakował. Ja się z rodziną (gdy Margolcia miała roczek, wózek, nosidełko i tonę pieluch) pakowałem do 3-drzwiowej Almery na 2-tygodniowy wyjazd. Jestem mistrzem Tetrisa. Zapakowałbym się i do Matiza.

    @Piotr: Mnie się przód nowej piątki podoba, ale za mało w nim agresji a za dużo uległości.

  5. A mnie ten cały test nie wydał się jakoś specjalnie entuzjastyczny.

    Po prostu Blogo napisałeś szczerą prawdę, bo X1 JEST BOSKIE.

    :-)

    A żeby można było mówić o entuzjaźmie trzeba by do niego wstawić więcej:
    – wykrzykników
    – słów pisanych wielką literką (BOSKI, REWELACYJNY, ZAJEFAJNY, WSTRZĄSAJĄCY itp.)
    – wyrazów dźwiękonaśladowczych i nacechowanych zwierzęcością (burczał, piszczał, wgryzał się w asfalt) – ju-noł-meeen
    – przemilczeń i westchnięć (sami wiecie…, poezja…, ech… )

    A tak – napisał chłop szczera prawdę i tylko prawdę i aspiruje do “entuzjazmu”.

    :-) :-) :-)

  6. A tak zupełnie na poważnie – dla mnie X1 było niespodziewanką roku. Gdy widziałem je na pierwszych zdjęciach, nie powaliło mnie. Za wysoki przód w stosunku do dachu, dziwne “nerki”, wszystko jakieś takie nowo-beemwowskie. Lipa…

    Dopóki nie zobaczyłem go w naturze we Frankfurcie w brązie i bieli.
    I nawet biały mnie zdetonował, mimo tego, że wtedy jeszcze nie było M-Pakietu, więc biel była mocno przetykana surowym czarnym plastikiem.

    A dupę mi urwała dopiero jazda tym samochodem. Siedzisz w wysokim nadwoziu, ale nisko we wnętrzu, fotel, kiera i pedały są tam, gdzie mają być, dźwignia biegów sama pcha się w łapy, a auto jest jak dobry garniak – niby ciasny i przy ciele, ale nigdzie nie uwiera.

    X1 jest dla mnie perfekcyjnym pomysłem dla kogoś, kogo nie grzeje trójka kombi, jedynka wydaje się zbyt mało prestiżowa, a na większe BMW go nie stać.

    Gdyby nie to, że na liście wydatków mam w tym roku pozycję “całkowita spłata kredytu hipotecznego”, a zaraz za nią następną zaczynającą się od “zaciągnięcie…” – pod biurem stałaby X1 z niemieckiego programu samochodów pracowniczych (bo po co przepłacać za nówkę).
    :-)

    I tej decyzji nie zmieniłyby w moich oczach nawet perfekcjonizm i wyjątkowo sensowna relacja ceny do jakości 520d F10.

  7. Jeszcze jedno – jaśnie wielmożny Orange zrobił w zeszłym roku konkurs, w którym na polski rynek wpadło kilkanaście totalnie podstawowych X1. Jeździł z Was ktoś tą wersją?

    To była wolnossąca 2-litrowa benzyna, 150KM z napędem tylko na tył.

    Jak dotąd żaden z dealerów, z którymi współpracuję w Polsce czy w Niemczech nie miał zarejestrowanego takiego wynalazku, i nie miałem okazji się nim przejechać, a ciekaw jestem jak i czy taka kombinacja może działać.

  8. Chmmm… chyba nawet wolałbym mieć tylko tylny napęd. Nie szlajam się po bezdrożach, więc zalet 4×4 kompletnie nie czuję. Sam tył mógłby być niezłą frajdą.

  9. zapomniałem dodać, prawie każdy z tych foteli może mieć różne obicie i można do nich zamówić różne opcje. Każdy rodzaj ma też różne właściwości i funkcje. Dopłata za odpowiednie fotele może wynieść nawet 40 tys. zł. BMW między innymi słynie z dobrych foteli. Ciekawostka, są robione w Polsce.

  10. Gdy BMW pokazało X1 pomyśłałem, że to bomba samochód. Mmmm…agresja, ostrość, ząb. Jednak po jednym dniu od prezentacji zrozumiałem na czym polegał myk producenta. Niemcy pokazali po prostu wyłącznie zdjęcia przodu.
    Taaak, z przodu X1 wygląda zadziornie jak młody mężczyzna po spożyciu o charakterystycznym bujającym kroku, odziany w sportowy obów, wysoko podciągnietę białe socksy, krótkie spodnie, bluzę z kapturem i czapkę bejsbolówkę w sobotnią noc niedaleko klubu, z którego dobiega…no nie muzyka tylko jakieś tam łupanie “umc, umc, umc, umc”.

    I tylko zastanawia mnie jak można skaszanić tak świetny przód poprzez zupełnie nieudaną linię boczną i tyłem, którego oglądanie można porównać do tortur. Blogo przecież w tym aucie trzeba się naszukać kąta, pod którym tył wygląda “ok”, bo w 99 przypadkach na 100, gdy się rzuca okiem na X1 od tylca to wygląda ona jak spasione niewiadomo co. Tak, ten tył czasem jest w stanie wyglądać ok. Bo dobrze to on nie wygląda nigdy.

    Zaś wnętrze? Będąc w salonie rozentuzjazmowany zbiliżyłem się do tego samochodu, otworzyłem drzwi i już chciałem mówić jak jest cudownie w środku (z przyzwyczajenia do wszystkich wnętrz BMW z ostatniego okresu), gdy spojrzałem na nie, pomacałem, wzrokowo pomierzyłem co trzeba i….trzasnąłem drzwiami paląc się ze wstydu, że kiedyś kogoś namawiałem, aby koniecznie zobaczył to auto.

  11. @Final: Też uważam, że tył odstaje wizualnie. Ale mnie aż tak nie odrzuca. Mnie się 5GT z tyłu podoba. Gust jak dupa/tył – każdy ma swój.

    Wierz mi, że też początkowo mnie jakość niektórych materiałów w środku X1 odrzuciła (szczególnie na półka w miejscu iDrive’a jest słaba). Ale potem zdałem sobie sprawę, że zachowuję się jak malkontent i wieśniak – od 10 lat jeżdżę Nissanem, który jakościowo nawet nie zbliża się do X1 i mi to nie przeszkadza – nawet znajduję w nim wiele fajnych rzeczy. A tu wsiadam do genialnego auta i wybrzydzam, że plastik gdzieś jest zbyt twardy.

    Nie bądźmy typowymi Polakami, którzy leżąc przed TV twierdzą, że śpiewają i tańczą lepiej od tych gwiazd z szubi-dubi-kendens i iksfaktora.

    Takie dywagacje mają znaczenie w przypadku większych BMW – bo są prestiżowe i troszkę słabiej (mniej angażująco) jeżdżą. W X1 i jedynce to bez znaczenia. To auta do jazdy, a nie do macania.

  12. @ mono… : zdemolowałeś mnie chłopie tym określeniem “klapciuch”. Jest epickie!

    A co do foteli BMW w ogóle – poza fotelem komfortowym – nie są to jakoś specjalnie ergonomiczne konstrukcje…

    Zwykły “klapciuch” daje się przeżyć tylko z podpórką lędźwiową. Bez niej plecy wpadają wgłąb oparcia i siedzisz zgarbiony.

    Fotel sportowy u mnie mocno naciska na boczne mięśnie ud i powoduje drętwienie na dłuższej trasie ( (rower + siatkówka + bieganie = uda jak u enerdowskich łyżwiarek:-)

    Fotel aktywny, podtrzymujący ciało zamykaniem boczków podczas jazdy po winklach jest – przekombinowany, choć świetnie da się nim straszyć “zielonych” pasażerów…

    Performance jest świetny, ale jeździłem w nim tylko po torze Can Padre w Hiszpanii, więc na temat jego sensowności przy dłuższej jeździe cywilnej – nic nie mogę powiedzieć.

    Pozostaje więc fotel komfortowy i tu zaczynają się schody:
    A) cena – totalny kosmos
    B) musisz mieć go oprawionego w skórę, której nie jestem fanem
    c) jeśli chcesz do niego wentylację (co jest przydatne, bo w końcu siedzisz na skórze) masz wybór kolorów ograniczony do beżu i czerni.

    Podsumowując – miałeś Blogo najfajniejszy fotel BMW w tej X1 20d – szmata+alcantara to jet to, co tygrysy lubią najbardziej.

  13. @Blogo

    A wiesz, że mi po początkowej niechęci 5GT zaczęło się podobac jeszcze bardziej od zwykłej serii 5.
    Na początku wmawiałem sobie, że to auto jest ok, potem stwierdziłem, że wygląda dobrze w jasnych kolorach, zaś dziś w jasnych je uwielbiam, a w ciemnych lubie. Jest duże, opasłe, a dodatkowo ma coś z szaleństwa. Tak, ono jest cudownie idiotyczne.

    Co do wnętrz…na codzień jeżdżę Focusem II z przed face’u i tu niektóre plastiki są takie, że skóre rozcinają, gdy się ich dotknie bo jakiś palant nie obrobił ich należycie po tym jak z formy wypadły…i nie jest tak, że zawsze narzekam na plastiki. W Imprezie wnętrze to tragedia, ale siedzi się tak, auto czuje się w nim tak, że za każdym razem szukałem jakiegoś wielkiego powodu by wrócić do domu i w końcu wysiąść z subaryny. I to także z tej z dieslem pod maską.
    W Grand Voyagerze plastiki są porównywalne z tymi w Cinquecento i gdy postawisz Espace przy Chryslerze to amerykański interior woła o pomste, ale pomimo tego, to właśnie Voyager jest najlepszym, wg mnie, vanem na rynku…

    …ale od BMW oczekuję jednak czegoś innego. Wiem, że to segment premium i chce czuć to premium…a w przypadku X1 oglądając wnętrze i spoglądając na cennik czułem, że ktoś mnie atakuje od tyłu i nawet wazeliny, czy mydla nie próbuje użyć.

  14. @ Final…: widze, że każdy ma swoje własne oko i miarę jakości plastiku. W końcu “de gustibus…” Do mnie proporcje X1 gadają, a jakość wnętrza nie jest może na poziomie “piątki & Co.”, ale jest dobrze.

    W bogatszej części Europy ten samochód wyceniony jest na poziomie Rav4 i w niego też wymierzona jest jakość wnętrza.

    Myślę, że tu ponownie kłania się największa zaleta BMW, Audi czy M-B w porównaniu z Japończykami. Te samochody możesz ułożyć dokładnie według swojego gustu i portfela. A nie tylko wybrać wersję wyposażenia, bo ktoś “za ciebie” wybrał resztę detali.

    I tak ktoś bez mózgu złoży sobie totalną kaszanę (z plastikową kierownicą, manualną klimą i fotelami z Sensatec’u (taka eco-skóra z plastikowych zwierząt – choć tego gów** akurat do X1 nie da się wsadzić), a ktoś inny za podobne pieniądze pójdzie w fotel wykończony czerwonym materiałem, sportowy i z podpórką lędźwiową, dołoży do tego sensowne listwy wykończeniowe i wyjdzie z tego całkiem interesujące wnętrze.

    I to jest piękne – kiedyś na prezentacji Mercedesa C-klasy W204 usłyszałem, że w całej produkcji Merceesa identyczne auta pojawiają się max. 2-3 razy do roku, bo większość klientów z tej półki woli zamówić samochód z WŁĄSNYMI opcjami i kolorami i na niego poczekać, niż brać “gotowca” z parkingu dealera.

    Oczywiście zaznaczył od razu, że mówi o produkcji dla osób prywatnych, bo floty pod wynajem czy taksówki, ze zrozumiałych względów są identyczne.

  15. @PoGOOD

    Zachowam się jak stary pryk, ale co wy z tym dodawaniem słowa “epickie”.
    Toż to kalka z języka angielskiego. Tak wiem, sam napisałem socksy, w komentarzu powyżej, jednym z komentarzy, ale tam użyte to było celowo tak jak bejsbolówka.
    Rozpowszechnia się to “epickie” w internecie jak niegdyś “kultowe”.

    A przecież:
    epicki || epiczny (gr. epikós) lit. dotyczący epiki; mający charakter epiki, narracyjny, opisowy

    Czy “klapciuch” jest narracyjny, opisowy? Eeee….

  16. Dziś podobnie robi BMW, Audi czy M-B produkując floty samochodów dla swoich pracowników.

    Kiedyś standard był jeden – 320dT kombi dla pracownika musiała być albo srebrna z czarnym wnętrzem, albo granatowa z szarym (to dopiero był horrorek – ochydny odcień szarości, taki w tonacji brudnej ścierki. 325i było szare z beżową skórą, a 330i czarne z limonkowym.

    Od dwóch lat BMW zmienia specyfikacje samochodów służbowych co 2 tygodnie, a pracownik musi przy zamawianiu samochodu zamówić tzw. pakiet minimalny, żeby po jego użytkowaniu centrala nie została z samochodem w “karkołomnej” specyfikacji. A kiedyś takich “kwiatków” sporo widywałem…

    Np. siódemka E65 czy Z4 z pomarańczowymi kierunkowskazami, 535d bez żadnych dodatków (szmaciany fotel, brak ksenonów, brak nawigacji, brak czujników parkowania, brak… czegokolwiek).

    Teraz jest duuużo lepiej. Jest w czym wybierać.

  17. Sami fani BMW tu zostali?…

    Szkaradztwo. Muszę podziwiać inżynierię BMW, inaczej byłbym dupa nie inżynier. Ale stylistycznie – szkaradztwo…

    Cały tekst myślałem, że na dole będzie “hahaha, żartowałem, 5 jest ładniejsza a najładniejszych szukać wśród innych producentów”. Rozczarowałem się.

  18. @ Final…: Jak dla mnie to masz rację co do źródłosłowu – mea culpa… Co nie zmienia faktu, że te makaronizmy wchodzą do wszystkich języków i tego nie unikniemy, więc lepiej się trochę wyluzować i nie być taką “konserwą” ;-)

    A samo określenie klapciuch jest dla mnie jakieś takie mocno śląskie / zagłebiowskie – mono… – mam dobrego czuja?

  19. @PoGOOD
    widać, że nie siedziałeś kiedyś w starych komisach, tylko od razu zainstalowałeś się w jakimś “eleganzkim” :)
    Nie “klapciuch” tylko klapciOch, można rozwinąć klapcioch złoty, klapcioch złotówkowy (fotel taksówkarski). Tak się kiedyś pogardliwie opisywało fotel w MB. Podkreślając jednocześnie wyższość fotela bmw. Zresztą fotele z bmw są seryjne w lambo.
    Dla mnie “sportowy” jest też za twardy, wolę komforty z wentylacją.
    Z ciekawszych tekstów z młodości:
    murzyńskie felgi
    budyń w metaliku
    stary kondon, korzeń
    zmęczony jak dziwka po weekendzie
    odpierdolony jak stróż w boże ciało
    baleron na naleśnikach
    dobry szpeń
    taki, że beret ściąga
    itd. :D

  20. @ mono… :
    pojechałeś mnie na klęczki, żuchwa mi wypadła i zaraz wchodzę pod biurko, co by ją odnaleźć…

    Chyba faktycznie mam zaległości w nomenklaturze komisowej…

    ;-)

  21. cieszę się, że się podobało, ach no i moje ulubione disle: w klekocie, w błocie,w smrodzie
    w kiju – manual
    na biegach – manual
    lodówa – stare A6 kombi :)
    tyran, murzyn, niewolnik – auto po leasingu

    I moje ulubione odzywki z CB: – Panowie, w który pas idzie tu najszybciej? – Przeciwny.;
    Z komisu:
    – Panie, a można się przejechać? – Można.;
    – Panie, a można się przejechać? – Będziesz jeździł jak sobie kupisz.;
    – Panie, a za XXX (dużo niżej)zł. byś oddał? – Za XXX zł to się może oddać twoja stara.

    :) :):)

  22. Jak ma się wyciszenie wnętrza oraz tłumienie nierówności drogi porównując tradycyjną 1 do X1?
    czy BMW ma w swojej ofercie skrzynie automatyczne w stylu DSG od VW?

    1. X1 jeździ trochę dojrzalej od zwykłej jedynki. Ale oba są sprężyste, świetnie wyczuwalne i dokładne. Ludzie mówią, że są twarde. Moim zdaniem są zwarte i jędrne – dziur nie słychać, wyboje są filtrowane a auto sie nie buja.

      Nic nie wiem o skrzyniach 2-sprzęgłowych.

  23. Rafal, czy ty w koncu planujesz przejechac sie jakims
    prawdziwym BMW, czy tylko na tych pokracznych SUV
    zakonczysz? Kurcze, 3 miesiace BMW-jezdzenia i nic?
    Powiedz im, ze jak ci nie dadza M3 coupe na tydzien
    i nie zaplanuja wyjazdu do Niemiec i w jakies alpejskie
    okolice, to ich zjedziesz na blogu i miliony potencjalnych
    klientow kupi Audi albo Kia!

  24. Powinniście pojeżdzić tiguanem , kia, audi q3,nissanem,reno i na końcu siąść do x1 i wtedy nie miałby wad! pozdrawiam .

Pozostaw odpowiedź adam12 Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *