#238 Czas odpicować Nissana (1/2)


- Tak, to prawda, przez ostatnie 4 miesiące strasznie Cię zaniedbywałem. Gdy Ty tu stałeś zakurzony, niejeżdżony i cały w błocie, ja woziłem się błyszczącymi beemkami. Wiem, że dałem ciała, byłem strasznym panciem. Lecz teraz Ci to po stokroć wynagrodzę. Odpicuję Cię na błysk, mój ty Nissaniku – wyszeptałem przytulając się do jego nadkola i czule całując go w lusterko.

Miesiąc temu odnowiłem moje znajomości z firmą Autoland – to polski producent kosmetyków samochodowych, prawdopodobnie najnowocześniejszych na rynku. Poprosiłem ich, by dali mi (ot tak, po prostu) jakiś wypasiony zestaw. Z decyzją wozili się dość długo – jakieś dwie albo trzy sekundy. A potem zasypali mnie gradem pytań:
- Felgi aluminiowe?
- Tak.
- Tapicerka skórzana?
- Nie.
- Czyszczenie silnika?
- Spróbuję.
- Jutro wysyłamy kuriera.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Poniżej przedstawiam Wam test kosmetyków Autoland. Zestaw dostałem za darmo. Test robię, bo tak się umówiliśmy. A dokładnie, to umówiliśmy się na coś takiego:
» otrzymuję zestaw kosmetyków i picuję nimi swoje auto;
» publikuję na blogu test / opis tego picowania.

Ponadto – żeby Wam nie było przykro, że tylko ja picuję, jutro ogłoszę konkurs, w którym do wygrania będzie 5 zestawów kosmetyków od firmy Autoland. Takich samych, ale lepszych. Dokładnie nie wiem jakich, ale mają być lepsze. Konkurs startuje jutro (w czwartek) i potrwa chyba około 10 dni.

Jakby tego było mało – napędzany zakończoną wczoraj współpracą z BMW – postanowiłem mianować się samozwańczym animatorem polskiej blogosfery motoryzacyjnej ;) i w imieniu Autolandu (bo tak się polubiliśmy) zaprosiłem do identycznej współpracy 4 inne blogi motoryzacyjne:
» AutomotiveBlog.pl
» AutoTesty.com.pl
» Motocaina.pl
» MotoFilm.pl

Każdy z nas przeprowadzi w pełni subiektywny test kosmetyków samochodowych oraz zorganizuje konkurs dla swoich czytelników. Zasady konkursu ustalamy sami. Ach, to ważne – każdy z nas otrzymuje od firmy Autoland wynagrodzenie za organizację konkursu.

I to wszystko ja załatwiłem – samodzielnie. Myślę, że należy mi się jakaś pokojowa, dobrosąsiecka nagroda ;) Mogę ją odebrać choćby teraz – mam nawet przygotowane krótkie podziękowania – wiecie: rodzinie, Bogu itd.

Ale dość o mnie ;)
Przejdźmy do testu.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Nissan z zewnątrz nie wygląda tragicznie – jest po prostu brudny, tłusty i zapylony. Błyszczy się tylko w tych miejscach, na które z drzewa kapnęła żywica lub coś białego… nie wiem, nie wnikam.

Pod maską silnik jest w stanie opłakanym – od przeszło 3 lat mechanicy podczas przeglądów mówią mi: „Umyj Pan silnik, bo niedługo przestanie palić”. To pewnie jakiś zabobon, ale co mi tam – umyję, skoro mam czym.

Koła to dramat. Czerwona farba z zacisków hamulcowych albo się złuszczyła, albo wypłowiała. Felgi są bardziej czarne niż srebrne. Opony z kolei mniej czarne, a bardziej beżowe. Jednym slowem – na cegłach wyglądałby lepiej.

W środku też jest słabo – kurz, plamy i tłuszcz tam, gdzie się podczas relaksującej jazdy trzyma łokieć. Przednia szyba jest prawie przezroczysta. Prawie. Boczne wyglądają jakby je ktoś masłem posmarował. Cóż – nie po to prawie 10 lat temu kupiłem sobie w salonie nowe auto, by je potem myć i czyścić, prawda?

Skoro już wiecie, co mam do zrobienia, to…

…w minioną sobotę pojechałem z całym tym majdanem od Autolandu na działkę. Wraz z Rybą. Mieliśmy sobie spędzić romantyczny weekend. Margolcia z dziadkami na Mazurach, my we dwoje na działeczce. Najpierw picowanie auta, potem szaszłyczki i kabanosy z grilla. Ale… no właśnie, ale. Zawsze jest jakieś ale, które psuje atmosferę. W tym przypadku były dwa.

Pierwsze “Ale”

Picowanie postanowiłem zacząć od karoserii. W zestawie dostałem szampon aktywny – o taki:

Ale nie zamierzałem picować byle jak – chciałem to zrobić tak, jak zwykło się to kiedyś oglądać w programach typu telezakupy. Podzieliłem zatem auto na dwie części i przystąpiłem do mycia tej po lewej (po Waszej lewej). Prawa miała zostać nietknięta – jako punkt odniesienia.

I wtedy z domku wyszła Ryba i pojawiło się pierwsze “Ale”.
- Ale co ty misiek robisz? – spytała.
- To na potrzeby testu. Myję tylko pół auta.
- Ale chyba żartujesz?
- Nie. Lecz patrz – myje Twoją połowę, więc chyba jest OK?
- Ale wybacz, ja nie zamierzam takim mieszańcem jeździć!
- Oj misiu…
- Ale chyba Cię pogięło. Albo picujesz cały samochód, albo marsz do domu.
Ściągnąłem więc szlauch i umyłem całego Nissana.
Ech, z profesjonalnego testu nici…

Szczególny nacisk położyłem na felgi. Jest coś takiego, że jak koła wyglądają dobrze, to nie dostrzega się mankamentów karoserii, prawda?

Do felg dostałem Atack i muszę powiedzieć, że trochę mnie rozczarował. Pierwszy raz w życiu używałem czegoś takiego i spodziewałem się, że to będzie jakaś aktywna chemia. Skoro ma usuwać nie tylko tłuste zabrudzenia, ale także pył z klocków hamulcowych, powinien robić „pssssss” i bulgotać, parować i pryskać. Wtedy bym wiedział, że działa. A on tylko się lekko zapienił i zaczął powoli wysychać. Z felgi zmyłem go zgodnie z instrukcją – silnym strumieniem wody i… było lepiej, ale jeszcze nie rewelacyjnie.

Cóż… pokombinuję z felgami później.
Teraz czas na wosk, a raczej na politurę nabłyszczającą:

Nie lubię woskować auta. Gdy myślałem sobie o tym dzień wcześniej, jawiło mi się to jako niewiarygodna przyjemność – tylko ja, lubrykant, miękka szmateczka i krągłości Almery. A w rzeczywistości woskowanie wychodzi mi słabo – jestem niedokładny, niecierpliwy i skaczę z elementu na element. A potem zamiast błyszczącego auta mam rozmazaną bryłę, od której światło odbija się jak chce (o ile w ogóle się odbija). Więc poprawiam, poprawiam i poprawiam. I tak się przy tym męczę, że efekt już mnie nie cieszy.

Muszę ochłonąć.
Jeszcze chwilę.
Jeszcze.
Już.

Początkowo żałowałem, że nie poszedłem na łatwiznę i nie użyłem wosku w płynie – podobno bardzo łatwo się rozprowadza. Ale coś mnie podkusiło, by iść na całość i wymazać auto politurą.

Nie było łatwo, ale efekt jest bardzo OK. Gdy to piszę, od woskowania minęły 3 dni, podczas których prawie non stop lał deszcz. I Nissan nadal wygląda świetnie. Szczerze i bez cukrowania – jestem bardzo z tego wosku (politury) zadowolony!

Wróćmy jednak do kół. Zawziąłem się i postanowiłem doprowadzić je do stanu takiego, jak w 2001 roku, gdy odbierałem Nissana z salonu. Zdjąłem więc je wszystkie na raz i zostawiłem auto na cegłach. Mamy ich na działce trochę, bo trwa przebudowa. Co ja się Wam z resztą będę tłumaczył – na każdej działce są jakieś cegły.

Drugie “Ale”

Przetoczyłem koła pod szlauch i się zaczęło. Atakowałem Atackiem i szczotą na przemian. I nic – jak były brudne, tak były brudne. No, coraz mniej brudne, ale liczyłem na szybszy efekt. I wtedy, gdy nikt nie patrzył, poszedłem do łazienki po… szczoteczkę do zębów.

No, to ja rozumiem. Psikałem, szorowałem, zmywałem. Znów psikałem i szorowałem. Zmywałem. Psikałem. Szorowałem.

Gdy felgi schły, szybko pociągnąłem zaciski czerwoną farbą. Ubrałem auto w koła i na koniec przeleciałem po oponach czernidłem.

Sami zobaczcie – co prawda pielęgnacja kół zajęła mi dobre 3 godziny, ale było warto. Ma ktoś z Was tak błyszczące felgi, tak krwiste zaciski i tak czarne opony? Wątpię.

Gdy tak stałem i podziwiałem auto, znienacka pojawiła się Ryba. Dzięki Bogu jestem szybki jak ninja – zdążyłem więc schować do kieszeni mocno już zużytą szczoteczkę do zębów.
- O, nieźle. Robiłeś fotki?
- Yhy.

Wzięła aparat i poszła do cienia je poprzeglądać. Przyszła po chwili. Minę miała słabą. Dla mnie słabą.
- Ale możesz mi powiedzieć, co to jest? – powiedziała podsuwając mi pod nos aparat.
- Nie widzę w słońcu.
- Ale nie widzisz, czy nie chcesz zobaczyć?
Wziąłem aparat i poszedłem do cienia. A niech to szlag…

- Oj Rybciu…
- Ale co “Oj Rybciu”?!
- Przecież to nie Twoja…
- Ale jak nie moja? Jak nie moja?!
- Ty masz niebieską.
- Ale w domu, rozumiesz?! W domu ma niebieską. Tu. Mam. Czerwoną. Znaczy się, miałam.
Spuściłem wzrok.

- Wracamy.
- Jak wracamy, Rybciu. Ja jeszcze ani silnika, ani wnętrza nie tknąłem.
- Ale moją szczoteczkę to zdążyłeś tknąć. Wracamy.
- Ale…
- Żadnych ale! Wracamy. Z nieumytymi zębami nie zasnę.
- Ale przecież możesz…
- O nie! Palcem myć nie będę!

I tak to się na razie zakończyło. Karoseria i felgi zrobione. Wnętrze i silnik niebawem. Naprawdę chciałem wszystko na jeden raz zrobić, ale żony słuchać się trzeba. Kolejna część testu wkrótce.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Jutro startuje konkurs

Jeszcze do końca nie wiem, jakie będzie zadanie konkursowe. Skłaniam się ku fotkom – byście podesłali zdjęcie auta. Kosmetyki wręczę tym budzącym litość. Albo coś innego – sam jeszcze nie wiem. Jeśli macie pomysł – walcie śmiało.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Ciąg dalszy picowania Nissana nastąpi. Musze tylko wygospodarować sobie co najmniej cały dzień, bo zapuściłem auto przez te ostatnie 4 miesiące strasznie.

Cdn.

PS. Nie zdawałem sobie sprawy, że picowanie auta jest takie fajne. Serio! Są co prawda momenty słabsze (jak choćby wcieranie wosku czy szorowanie felg), ale efekt wart jest wysiłku. Do tej pory przez 10 lat ani razu Nissana nie nawoskowałem własnoręcznie. Przysięgam. Ze dwa albo trzy razy kupiłem w myjni ten droższy program – ten z woskiem. I tyle. Coś czuję, że nie byłem 100-procentowym moto pasjonatem…




Wpis opublikowany dnia 13.07.2011
Kategoria: [Testy] | Tagi: , , , , , ,
Subskrybuj kanał RSS lub otrzymuj info o nowych wpisach mailem.



Liczba komentarzy: 46

  1. R ( July 13th, 2011 00:36 )

    “Skłaniam się ku fotkom – byście podesłali zdjęcie auta. Kosmetyki wręczę tym budzącym litość.”

    Nie mogłeś tego zrobić pare miesięcy wcześniej, zanim pozbyłem się starego auta? Zwycięstwo bym miał w kieszeni :)

  2. vlcr ( July 13th, 2011 00:57 )

    Jak ktoś ma zajawkę na szorowanie samochodów to tutaj ma od tego odpowiednie forum. : )

    http://www.forum.kosmetykaaut.pl

  3. Geno ( July 13th, 2011 01:50 )

    Dokładnie to samo chciałem napisać, jeśli pucowanie auta, to tylko tam :-)

    Autoland nigdy nie był polecany na tymże forum, lecz mimo wszystko z chęcią bym potestował. Od tak, żeby przekonać się czy potrzebnie płacimy grubą kasę za markowe produkty :)

  4. rzepak ( July 13th, 2011 08:30 )

    o to ten konkurs muszę wygrać, przydałoby się coś na robactwo jeszcze, bo po ostatnich dłuższych autostradowych wojażach mam ich sporą warstwę na zderzaku i ni hu hu nie chcą zejść.
    Tak czy siak, przydałby się jakiś karcher zamiast szlaufa ;) to juz masz pomysł gdzie uderzyć dalej.
    Swoją drogą też używam produktów Autolandu i sobie chwalę, ten szampon mają w pytę (włosy stają się miękkie i puszyste).

  5. rzepak ( July 13th, 2011 08:41 )

    a tak btw, mój ojciec regularnie pastował, woskował, szorował i picował escorta, po ponad 10 latach w miejscach gdzie rdza jeszcze nie zaatakowała ;), wyglądał lepiej niż niejedna nówka z salonu, jak z daleka jechał to od razu było wiadomo kto, maska była jak lustro. Opłaca się dbać o auto, tylko czasem ciężko o czas.

  6. Krasus ( July 13th, 2011 09:11 )

    Mi się zapiekły hamulce i potrzebowałbym środka do felg. I jeszcze kogoś, kto by mi te fele wyczyścił…. ;)))

  7. PIotr ( July 13th, 2011 10:22 )

    To może raczej kosmetyki dla osób dbających o auta – żeby mogli przyoszczędzić chociaż raz:)

  8. tk ( July 13th, 2011 10:38 )

    Propozycja ze zdjęciami jest spoko, ale trzeba było mówić, żebym nie mył przodu po wycieczce do Łeby.
    Tak wyglądało, kiedy nawigacja mówiła “431. Kilometrów. Do. Celu.” http://tiny.pl/hfbjp

  9. Blogomotive ( July 13th, 2011 10:41 )

    @tk: Wygląda jak szczerbaty ;) Jakby mu się zęby rozeszły. Te światełka. Weź mu aparat jakiś załóż.

  10. Grzegorz ( July 13th, 2011 11:01 )

    Brzyyyydal!!!! ;)
    To musi być traumatyczne przeżycie, wrócić z M3 do Nissana. :)

  11. tk ( July 13th, 2011 11:17 )

    @Blogo: też wyglądałbyś jak szczerbaty po przyjęciu takiej ilości much. Nie patrz na to, że szczerbaty, patrz na to, że jemu by się wybielanie zębów przydało ;)

  12. Blogomotive ( July 13th, 2011 11:25 )

    @Grzegorz: Spójrz w lustro ;) Oraz: tak, to jest przeżycie. Ale jakoś daję radę. Ciężko, ale daję radę.

    @ALL: Nadal nie podrzuciliście jasnych kryteriów jutrzejszego konkursu. I skończy się na fotkach. A to wbrew pozorom wcale łatwe nie jest – trza wstać od komputera, wyjść, pstryknąć a potem to jeszcze zgrać i wysłać…

  13. PuchaczRuhacz ( July 13th, 2011 11:42 )

    No fajnie, ale trochę mija się to z celem – żeby obiektywnie testować trzeba mieć porównanie. Jeśli nie korzystałeś z żadnych kosmetyków samochodowych wcześniej, to nawet Ludwik o mocnym stężeniu zrobi wrażenie :)Można też dać ocenić czytelnikom, ale dokładnych zdjęć przed i po brakuje. Korzystałem z ich szamponu i czernidła do opon. O ile opony całkiem dobrze wyglądały (chociaż wolę pianki) to szampon był bardzo kiepski. Masz w zestawie coś do szyb (od środka i od zewnątrz)? Pozdrawiam

  14. tk ( July 13th, 2011 11:56 )

    Dobra, to ja proponuję zgłaszać przebiegi – największy wygrywa ;)

  15. Blogomotive ( July 13th, 2011 11:59 )

    @Puchacz: Dlatego z bólem serca użyłem w tekście słowa test. Poza tym – brzydzę się obiektywizmem ;)

    Tak, mam w zestawie chusteczki do szyb (o takie) Użyłem ich wczoraj i są OK. Ale jak piszesz, nie mam porównania ;)

  16. bazylfox ( July 13th, 2011 12:44 )

    Pantofel… dżiiiizaass jaki pantofel.
    W normalnej (mojej) rodzinie jest tak, że jak wyjeżdżamy w piątek na działkę (na cały weekend) to sobota jest DNIEM MYCIA AUTA.
    Działka może zarastać, pędy kolczastych krzewów róż wchodzić do domku, drzewa leżeć na środku. NIE WAŻNE
    W soboty od 7 rano po prostu nie ma mnie dla nikogo.
    Przerwa na obiadek w czasie gdy auto schnie czekając na mycie wnętrza. Potem dalej do walki. Odkurzanie, konserwacja skóry, pranie dywaników czy podsufitki jak trzeba.
    Około 18stej kolacyjka i porządki na działce.
    Niedziela jest ZAWSZE dniem rodzinnym i wtedy mamy czas dla siebie.
    Jedynymi czynnościami roboczymi w soboty jest zrobienie dojazdu do miejsca mycia :)
    pantofel… no masz…

  17. Blogomotive ( July 13th, 2011 12:47 )

    No i właśnie ja przez całą sobotę picowałem auto. Dokończyć chciałem w niedzielę, ale wyszła sprawa ze szczoteczką. I teraz stoi mi pod blokiem błyszczący z zewnątrz Nissan, do którego strach wsiadać, bo na desce kurzu ma na grubość wykłądziny filcowej…

  18. bazylfox ( July 13th, 2011 12:54 )

    Aaaa i drugie primo – za te nacinane tarcze to pełen szacuneczek.
    Ryba niech się nie obraża za tę szczoteczkę. Robiłeś to pierwszy raz (używałeś szczoteczki) więc zrozumiałe, że nie wiedziałeś, która jest Twoja.

  19. Camel ( July 13th, 2011 12:57 )

    Blogo, skoro może się okazać, ze jednak fotki. Ile masz tych zestawów? 5? To może jeden zestaw dla najbardziej wypucowanego auta, jeden dla najbardziej zapuszczonego a na resztę niech gawiedź zagłosuje ;)

    No chyba że mi coś innego strzeli to dam znać jeszcze.

  20. bazylfox ( July 13th, 2011 13:07 )

    Po co dawać kosmetyki do pielęgnacji auta komuś, kto i tak o nie nie dba?
    To jakby dać długopis kleptomanowi, uprawiać seks z nimfomanką czy karać wielokrotnym dożywotnim wyrokiem więzienia.
    Dla Ciebie to ma znaczenie, ale tamtemu (lub tamtej w przypadku nimfomanki) to obleci.
    See my point ?

  21. tk ( July 13th, 2011 13:09 )

    @Camel: zapomniałeś o jednym zestawie dla mnie.

  22. Blogomotive ( July 13th, 2011 13:36 )

    @bazylfox: Te nacinane tarcze założyłem 2 tygodnie temu. Wybrałem polskie – Mikoda. Mechanik tradycyjnie marudził, że są słabe, się wygną i takie tam duperele. Że on by mi polecił Brembo itp. A ja się uprałem – Mikodę polecali mi na forum Nissana. A Brembo ponoć ostatnio się zepsuło, odkąd produkcję ma w PL (to opinia z forum, nie weryfikowałem jej).

    @tk: Przybastuj lepiej, bo jak potem wygrasz zestaw Autolandu, to mi wszyscy zarzucą kumoterstwo i lewiznę ;)

  23. Camel ( July 13th, 2011 14:45 )

    @tk – jak tak dalej będziesz pchał na afisz to Cię Blogo wywali z przyczyn proceduralnych (albo wstawi tu jakieś inne trudne słowo ;) )

  24. monogramus ( July 13th, 2011 15:03 )

    BLOGO !!! BLOGO !!!

    Musze na Ciebie nakrzyczeć! Kosmetyki autolandu są takie sobie, ale nie to jest najważniejsze. Dzięki takim testom ludzie potem niszczą swoje auta. Popełniłeś właściwie wszystkie kardynalne błędy:

    - Auta nie myjemy szczotą ani gąbką tylko rękawicą z mikrofibry, choćby taką z Lidla. Suszymy ręcznikiem z mikrofibry.

    - zawsze na dwa wiadra, jedno z szamponem, drugie do płukania rękawicy.+bieżąca woda oczywiście.

    - Jakiekolwiek zabrudzenia mocniejsze usuwamy mikrofibrą ze specjalnym płynem lub po prostu BENZYNĄ ekstrakcyjną – pięknie schodzą owady i smoła

    - Przed położeniem jakiegokolwiek wosku należy przygotować powierzchnię. Absolutne minimum to GLINKA i IPA (alkohol przemysłowy) Nie zaszkodzi przepolerować czymś lekko ściernym, np Autoglym AIO. Tylko lekko a nie jakaś Tempo czy inna Fakrela.

    Zapraszam na nasze forum wszystkich którzy chcą naprawdę dbać o swoje auto:
    forum.kosmetykaaut.pl

    Wystarczy kilka prostych zasad by nie niszczyć swojego samochodu. W dziale “Pokaż swój blask” możecie zobaczyć 20 letnie samochody które naprawdę są jak nowe.

  25. Blogomotive ( July 13th, 2011 15:13 )

    @Camel: Trudne słowo… chmmm… jedyne jakie znam, to epitafium. Nie, znam jeszcze jedno: panaceum. Żadne nie pasuje do zbanowania tk ;)

    @monogramus: Wiedziałem, że tak będzie. Doceniam troskę o lakier, ale jestem leniem – lubię oglądać lśniące auta. Lubię sobie marzyć, jak to bym swojego Nissana odpicował. Ale jak przychodzi co do czego – nudzi mi się robota już po umyciu dachu i maski.

    Te procedury z fibrą, benzyną, odtłuszczaniem – to nie dla mnie. Dlatego pewnie jak chcę mieć czyste auto to jadę to tej najgorszej myjni – dotykowej na Statoilu albo innym BP.

    Ta weekendowa zabawa była w sumie miła i trochę zasmakowałem w picownaniu, ale swoim komentarzem wszystko zepsułeś. Myślałem, że ogarniam temat i teraz przede mną tylko kwestia doskonalenia ruchów okrężnych przy polerowaniu. Ty wykazałeś, że tematu nawet nie liznąłem. Mój mózg przestawił się właśnie w tryb: “Zbyt trudne, by pojąć. Zbyt złożone, by wykonać. Znaczy się – olewamy”.

    Dzięki, mono, dzięki! ;)

  26. monogramus ( July 13th, 2011 15:39 )

    Nie zniechęcaj się, ja też jestem leniem.
    Zwykłe dobre mycie trwa tyle samo co to nie dobre.
    Ja np mam śliski, gładki lakier (czyli super zadbany) i myje ręcznie auto raz na miesiąc, co tydzień robię to na bezdotykowych myjkach wysokociśnieniowych (tych na stacjach). Wszystko spływa idealnie ale warunkiem jest dobry stan lakieru. Czyli poświęcam na mycie pewnie mniej czasu niż Ty.

    Doprowadzenie Twojego lakieru do dobrego stanu to jakieś 12 godzin pracy, ale możesz to rozłożyć na np 2 weekendy. A efekty na czarnym są absolutnie najlepsze. Potem jeśli nie pojedziesz na automatyczne szczoty, lakier może być jak z salonu nawet przez 3 lata.

  27. parrot ( July 13th, 2011 19:31 )

    Blogo, chyba znów zacznę regularnie czytać Twojego bloga (bo bawarami mało się nie p…)

    Największego plusa masz u mnie z “dobrosąsiecką nagrodę” ;)

    http://www.sjp.pl/co/s%B1siek

  28. Blogomotive ( July 13th, 2011 19:54 )

    Normalnie bym poprawił, ale w sumie szkoda wytrącać Wam z rąk taki powód do szydzenia ze mnie ;)

    Oj, już nie przesadzaj z tym hejtowaniem bawar. Co, drażnią Cię, bo nie produkują centralnosilnikowego minivana? ;)

  29. parrot ( July 13th, 2011 21:13 )

    Nie – bo nie mają żadnego modelu w kształcie jajka :P

  30. [Konkurs] Wygraj kosmetyki Autoland : BLOGOMOTIVE – rasowy blog motoryzacyjny ( July 14th, 2011 01:32 )

    [...] jest taki – ja picuję swojego Nissana i Ty picujesz swojego… cokolwiek tam masz. Picujesz, o ile oczywiście wygrasz przebogaty i [...]

  31. Poper ( July 14th, 2011 12:02 )

    Stary uwielbiam twój blog ale proszę cię – bądź facetem w tym małżeństwie. :)

  32. Blogomotive ( July 14th, 2011 16:16 )

    @Poper: Mniemam, że nie masz żony. Tylko single mogą sobie wolność i niezależność w małżeństwie roić ;)

  33. Poper ( July 14th, 2011 16:20 )

    Nieee, nie jestem singlem, ale nie jestem też żonaty. :) Jestem jeszcze młody i głupi no ale jednak rezygnacja z własnych planów, jazda do chaty bo żona MUSI mieć szczoteczkę to jednak lekka paranoja.

    Pozdro, lubię ten pozytywny klimat na tym blogu.

  34. Blogomotive ( July 14th, 2011 16:22 )

    Klimat jest pozytywny, bo Ryba tylko na taki mi pozwala. Gdyby nie patrzyła i nie czytała tego w pracy, rozstawiałbym tu wszystkich po kątach i ban za banem by leciał. Ale nie mogę, niestety…

  35. Poper ( July 14th, 2011 16:23 )

    No i jak czytam jeszcze raz to chciałeś np. umyć pół auta, przyszła żona i ona KAŻE ci umyć całe auto. No sorry, kto tu rządzi. Gdyby nie Ryba to mielibyśmy piękne porównanie – przed i po myciu. :)

  36. Blogomotive ( July 14th, 2011 16:25 )

    Na pytanie “Kto tu rządzi?” sam sobie odpowiesz za kilka lat. Nie będziesz już wtedy taki “figo-fago co to nie ja”. Posłuchaj starszego! ;)

  37. Poper ( July 14th, 2011 16:26 )

    Coś czuję, ze niestety masz rację. :)

  38. PoGOOD ( July 15th, 2011 09:18 )

    No co Ty Poper? Przecież sam chwilę wcześniej rzucałeś hasła “kto tu k** rządzi”… :-)

    Pamiętam takie staaaaare przysłowie o układach małżowo-żonowych:

    My rządzim światem, a nami kobiety…

    Małż ze stażem i przychówkiem – don PoGOODesko. :-)

  39. Poper ( July 15th, 2011 11:44 )

    No owszem, napisałem tak, ponieważ życie nauczyło mnie, że starsi rzeczywiście często mają rację.

    Niemniej nie wyobrażam sobie żebym miał spełniać wszystkie zachcianki mojej hipotetycznej żony (zwłaszcza takie bzdurne jak wracanie do domu z powodu braku szczoteczki). Na pewno nawet Blogo ma taką granicę po której by powiedział “stop, będzie tak, a nie inaczej”. Mówię tak mając za przykład małżeństwo moich rodziców, gdzie owszem – brane są pod uwagę potrzeby całej rodziny – ale ostateczna decyzja zawsze należy do ojca.

    W analogicznej sytuacji albo nie wydarzyłoby się nic, albo tata powiedziałby do mnie “weź auto i skocz do miasta kupić mamie szczoteczkę”.

    Pozdro. :)

  40. Maciek ( July 15th, 2011 16:25 )

    Z porad praktycznych: jeżeli trzeba coś długo czyścić szczoteczką do zębów, to trzeba wyposażyć się w elektryczną marki “dobre bo tanie” za 20-40 zł. Oszczędność czasu niesamowita, a wyniki takie same.

  41. PoGOOD ( July 15th, 2011 16:33 )

    @ Maciek :

    I to się właśnie nazywa pragmatyczne podejście… ;-)

    Gdyby nie tacy goście jak Ty – ludzkość nie wyszłaby z jaskini…

    Nie sztuka się narobić, sztuka tak kombinować, żeby zrobić, a się nie narobić…

    :-)

  42. Spalacz Benzyny ( July 15th, 2011 17:40 )

    @Poper, to tylko tak wygląda… spełniaj tylko niektóre zachcianki a wtedy nie będziesz miał problemów z akceptacją Twoich zachcianek… czasami trzeba specjalnie przegrać bitwę aby wygrać wojnę :]

  43. Wall-E ( July 15th, 2011 20:39 )

    Tam oj, tam oj…
    IMO czepiacie się odrobinę… Ja myślę – być może w swojej naiwności – że ta pozorna (podkreślam: pozorna) uległość Blogo w stosunku do Pani Małżonki to tylko tak “pod publiczkę” (kobietom należy się szacunek i takie tam inne wynikające z tego i owego). Ufam, że Blogo wie (no powiedz, że wiesz) kiedy należy ustąpić kobiecie by w odpowiednim momencie wygrać to, co będzie potrzebował (taaaa… mnie to też zalatuje odrobiną wazeliny, ale co tam…).
    A wracając do tzw. meritum (trudne słowo wzięte z literatury)… Jak dla mnie test z wystarczającą ilością prawdopodobieństwa i mający w sobie to “coś” co pozwala zaufać opinii testującego – mimo, że subiektywny (ten test oczywiście).
    Enyłej… Jutro ganiam do Carfura po elektryczną szczoteczkę do zębów… tfuuuuu… do felg.
    Testerowi życzę owocnego następnego (kiedy on tam nastąpi) łikendu na działce.

  44. PoGOOD ( July 15th, 2011 23:12 )

    łiwkend na działce – to brzmi jak zaproszenie do poradnika dla narkomanów… ;-)

  45. [Konkurs] A kosmetyki Autoland jadą do… : BLOGOMOTIVE – rasowy blog motoryzacyjny ( August 2nd, 2011 02:02 )

    [...] prostokątne okulary, więc… sami rozumiecie ;) A tak przy okazji – bazując na swoich doświadczeniach z myciem felg współczuję Ci Przemku mycia tych Twoich – założę się, że co najmniej 3 duopacki jakiś [...]

  46. Greg ( September 26th, 2011 14:47 )

    Jak przy pomocy kosmetyków można odpicować samochód, prykład na stronie:

    http://www.detailingworld.co.uk/forum/showthread.php?t=227242



Dodaj swój komentarz
Chcesz wygłosić monolog lub wdać się w polemikę? Pisz śmiało!