#240 Ford Grand C-Max na wakacjach (1/4)

Cieszyłem się, że na kołobrzeskie wakacje pojedziemy Fordem C-Maxem, bo do tej pory swoje negatywne sądy o rodzinnych minivanach opierałem na… na niczym. Po prostu wydawało mi się, że minivany trzeba krytykować, bo inaczej nie będzie się dynamicznym miszczem tylko rozmemłańcem noszącym sandały na beżowych skarpetach.

Po samochód pojechałem do ASO Lipski. Przed wejściem stał elegancki, czerwony C-Max – krótki i nawet ładny. Ucieszyłem się, bo dobrze będzie wyglądał na zdjęciach.

Tymczasem dostałem srebrnoszarego Grand C-Maxa, czyli samochód, który obok czegoś proporcjonalnego i zgrabnego nawet nigdy nie parkował.

O ile przód sam w sobie można uznać za całkiem OK, o tyle w zestawieniu z patelniowatym (czyli płaskim, zbyt płaskim i za bardzo płaskim) bokiem i rozmydlonym tyłem wygląda już kuriozalnie – nie na miejscu i tak, jakby “za bardzo się starał”.

Wnętrze jest OK. Bardzo OK – materiały są naprawdę w porządku, fotele bardzo wygodne i ogólny rysunek deski się po prostu podoba. Problemem jest pozycja za kierownica – jest tak krzesłowo-stołowa, jak to tylko możliwe. Gdy siedzisz, wszelkie kąty w Twoim ciele są proste: czy to ugięcie kolan, czy kąt pomiędzy tułowiem a udami, czy pomiędzy klatką piersiową a ramionami – wszystkie mają dokładnie 90 stopni. Normalnie aż chce się jeździć z opuszczoną dolną szczęką. Ale uprzedzam – próbując rozewrzeć ją o kąt 90 stopni, niechybnie żuchwa wypadnie. Wiem, bo próbowałem i mi wypadła…

Z tą pozycją za kółkiem wiąże się jeszcze jedna fatalna cecha Grand C-Maxa – kompletnie ten samochód nie zdaje sobie sprawy z tego, jak ważne jest pierwsze wrażenie. I pewnie dlatego – z racji niewiedzy – walkę o zrobienie dobrego pierwszego wrażenie przegrywa. Sromotnie.

Bo wsiadasz i w naturalnym odruchu sięgasz lewą ręką w dół, by obniżyć fotel. Czyżby przed tobą siedział tu jakiś karypel? – zastanawiasz się. Sięgasz, znajdujesz dźwignię i… i okazuje się, że jedyne co możesz zrobić, to swój fotel unieść.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Podsumujmy pierwsze wrażenie: Ford Grand C-Max wygląda dobrze (tylko z przodu) a wnętrze jest całkiem świetne i bardzo fajnie wykonane. Ale gdy w tym aucie usiądziesz, czujesz się nieswojo – bo siedzisz za wysoko, zbyt pionowo, cały w kątach prostych. Pierwsze wrażenie – nieciekawe. Ale zbyt cenię Fordy by przypuszczać, że na pierwszym wrażeniu się skończy.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

– Umowa, dokumenty, kluczyki i miłej podróży. Bak jest pełen. Daleko się wybieracie? – spytał Pan Mateusz, który wydawał mi auto.
– Aeeeoeeeee – odpowiedziałem.
– To z Warszawy jest jakieś 500 km, prawda?
– Yyye – potwierdziłem, że mniej-więcej.

– To na baku obrócić się nie da – jednak masa i wysokość nadwozia robią swoje. Choć przyznać muszę, że ten diesel 1,6 jest zadziwiająco ekonomiczny. I całkiem przyjemny w jeździe.

Pożegnałem się kulturalnym “Oieeea” i pojechałem.
– Nie jest dobrze – pomyślałem, gdy siedząc jak przy niewygodnym stole mijałem oszklone witryny sklepów i niechcący w ich kierunku spojrzałem – ani się siedzi, ani się wygląda. Chmmm.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

– I jak? – spytała Ryba, gdy wróciłem do domu.
– Eeeaeaaaauu – odpowiedziałem najwyraźniej, jak tylko można odpowiedzieć mając “wypadniętą” żuchwę.
– No i co złego jest w tym, że jest rodzinny? Mówisz to z takim przekąsem i sarkazmem, jakby to była jakaś wada.
– Aaaeeeeuuuuuue.
– A wiesz, że akurat przy takich wakacyjnych wyjazdach to wisi mi, czy tobie jest wygodnie? Wszystko zawsze było pod Ciebie – Nissan trzydrzwiowy, BMW albo szybkie albo z jakimiś wypasionymi fotelami, do których ja byłam za mała. Może tym razem schowasz swe ego w kieszeń i przyznasz, że to mi i Margolci ma być wygodnie, co?

Pomyślałem chwilę i poczułem na czubku głowy lekkie pukanie – to mała piłeczka mi po łbie skakała. Bo powoli zaczynałem rozumieć, do czego służą minivany. Uśmiechnąłem się otwartą żuchwą i ulałem na podłogę w kuchni odrobinkę radosnej ślinki.

– No chodź tu do mnie natychmiast, mój ty! – powiedziała Ryba, przyciągając mnie za koszulkę do siebie. Byłem przekonany, że to jest ten moment, w którym w serialach kamera odlatuje na żyrandol lub w chmury, a zza kadru dochodzi pełne namiętności cmokanie i stękanie. Tymczasem…

– Arghhh!!!!!!!!!!
– No i już. Powiedz coś.
– JEZUS MARIA!!!!
– Zrobione.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

– Kiedy zamierzasz się pakować? – spytała Ryba, gdy koło 22:00 szykowałem się do spania.
– Jutro z rana.
– Jak jutro z rana? Przecież mamy wyjechać skoro świt.
– No to zdążę.
– A nie możesz teraz?
– Teraz to ja chcę się wyspać. I to idealnie – żeby mnie rano nawet jeden krąg nie bolał. Muszę być mega wypoczęty – ja i mój kręgosłup – jeśli mam jutro przez 10 godzin siedzieć jak przy stole.
– Złej baletnicy to i rąbek…
– Ale nie to jest najgorsze.
– A co?
– A to, jak ten samochód słabo wygląda z profilu i z tyłu.
– Wydawało mi się, że mamy nim chyba jechać, a nie go oglądać.
– Wiesz, dbam o bloga, staram się by prezentował się dobrze. Fotki tego Forda mogą wszystko zepsuć.
– A nie da się go jakoś ładnie ująć? Wiesz, artystycznie…
– Chyba się nie da. Albo ja nie umiem – powiedziałem smutno, przyznając się do braku zdolności fotograficznych.
– Wiem! Weź od Juniora ten jego nowy obiektyw!
– Moja ty! Chodź tu do mnie! – zakrzyknąłem i przyciągnąłem Rybę do siebie. Tym razem kamera prawidłowo odjechała na żyrandol a zza kadru dało się słyszeć cmokanie i sapanie.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

2 minuty i 6 sekund później zadzwoniłem do Juniora.
– Jutro rano, skoro świt, podjadę po obiektyw.
– Który?
– Ten nowy.
– Chcesz samochodowi trzaskać zdjęcia “rybim okiem”? Przecież wszelkie proporcje będą zwalone.
– I o to chodzi!
– Ktoś ci na odcisk nadepnął? Chcesz na siłę zjechać i obrzydzić jakieś auto?
– Wprost przeciwnie – chcę poprawić.
– Rybim okiem?!
– Yhy.
– A co to za samochód?
– Ford Grand C-max.
– A… poczekaj chwilę, wyguglam…
Po chwili.
– Spoko, rybie oko zdecydowanie poprawi mu proporcje ;)

– NTNR, będę z rańca.
– NTP.

wstęp 〈 odcinek 1 〉 odc.2odc.3odc.4

21 komentarzy

  1. Jeśli chodzi o siedzenie jak na stołku to z tego co piszesz to auto wymarzone dla mojej żony albo teścia. Pierwsze co robi żona po wejściu do auta – fotel w górę, pierwsze co robię ja – fotel w dół. Nie żebym był jakiś specjalnie wyrośnięty…

    A odnośnie zdjęć C-maxa – jak dla mnie pozostałe 3 części możesz opublikować w formie tekstowej – chyba, że jakieś ładne widoki chcesz powrzucać.

    A oko to ty Rybie zostaw w spokoju :D

  2. Srututu, majtki z drutu. Nie jestem fanem vanów, mini vanów itp wynalazków (nie licząc minivana coupe czyli Avantime :D), ale każde auto ma swój cel (no prawie każde), a tu cel dobrze zauważyła Ryba. I mówcie co chcecie, ale jeździłem trochę sceniciem II, pozycja za kierownicą też jest kawiarniano-stołkowa, ale wcale to na trasie nie jest złe i męczące, wręcz przeciwnie (chociaż i tak pewnie sporo od foteli zależy) mam wrażenie że mniej męcząca niż w normalnym hatchbacku. No ale to by było tyle, bo wrażenia z pokonywania ostrych łuków i zakrętów są bardziej niż niepokojące. Z tym, że jak masz rodzinę na pokładzie to pewnie nie wchodzisz w zakręt na pełnej p..rędkości. Przynajmniej nie powinieneś.

    A ostatnie zdjęcie mnie poskładało :D O ile to nie jest recenzja w stylu Clarksona to Ford się obrazi ;)

  3. No to pojechałeś z tym tekstem. Przyznam, że opis nie do końca zgadza się z moimi odczuciami po pierwszej jeździe. Może dlatego, że po “swojego” C-maxa pojechałem pożyczonym od swojej rodzicielki Nissanem Note. Mogło tak być też dlatego, że ja dostałem ten ładny kolor :) MARS RED. Mi ten mikrovan (bo tylko na takie określenie zasługuje w porównaniu z moim Sharanem) całkiem przypadł do gustu a po przejechaniu nim w tydzień ponad 2000km ogólne wrażenie pozostało pozytywne. Ciekawe czy i Ty się przekonasz do niego na koniec, tak jak to było z Beeeeeemką 1.

  4. W ostatnią sobotę przymierzałem się do zakupu.
    Oglądałem jedną, naprawdę piękną sztukę. Zupełnie coś nowego na rynku, piękny wiśniowo czerwony metalik, ogromne, chromowane koło od razu rzucało się w oczy, super dotykowe panele, wyświetlacze.
    Ale wybrałem szarą, bardzo ekonomiczną, podobno niezawodną, z ponad przeciętnym załadunkiem.
    W sobotę kupiłem pralko suszarkę Bosch, zamiast Samsunga.

    Jeśli ktoś tak podchodzi do auta, tzn jest to jedno z agd to takie Fordy są na pewno bardzo dobre. I nie jest to kpina. Dla niektórych auto ma długo działać i brać mało energii, wbrew pozorom jest dużo takich ludzi. Tak jak dla mnie parametry tv nie mają znaczenia, mam taki stary bez HD. Pewnie w aucie mam nowocześniejszy :)

  5. rzepaku – masz na mysli Scenic II ten nowy, czy lifting pierwszego, który nazwali po prostu Scenikiem (a nie Megane Scenic)?

    Ja właśnie takim “poliftingowym” Scenic’iem odbyłem kiedyś trasę Wro-WAWA-Wro i od sposobu trzymania kierownicy nie mogłem wyprostować nadgarstków przez dwa dni. To była wersja RXE, a więc full-wypas, a mnie tak trafiał szlag od oparcia i kąta kierownicy, że żałowałem że nie pojechałem pociągiem.

    Nie wiem kto projektował w tym wynalazku ergonomię miejsca kierowcy, ale dla mnie było to zaprzeczenie sensu tego samochodu. Bo jako jama na rodzinę + jej graty był po prostu rewelacyjny. Szczególnie po wyrzuceniu tylnego środkowego fotela i przesunięciu obu bocznych do środka…

    Pobawiłeś się Blogo fotelami?

  6. YEAHHHHH Blogo wraca w starym stylu. Mam nadzieję, że następna część nie będzie za tydzień czy dwa…. Ejjjjjoooou?

  7. a ja jestem ciekaw wrażeń z trasy, bo tam poprzedni C-Max 1.6TDCi, którym kiedys jeździłem w Niemczech, sprawdzał się świetnie…

  8. @PoGOOD
    A 1,6TDCI nie był delikatnie za słaby do C-Maxa? Chociaż, czekaj, to jednak family car, rakiety mieć nie musi, a ekonomicznie przypuszczam było.

  9. “Bo wsiadasz i w naturalnym odruchu… itd”
    tak.. tak mam codziennie choć dobrze wiem, że tylko ja tam siadam.. Fabia 2 :/
    Podejrzewam, że w C-Max siłą przezwyczajenia znalazłbym miejsce dla siebie ;)

    A jeśli chodzi o wyjazd nad morze. Właśnie wróciłem z kilkudniowego pobytu w Rewalu.. Nieplanowany wcześniej postój na stacji Orlenu za Toruniem sprawił, że po wizycie w toalecie wróciłem do samochodu po telefon i zrobiłem zdjęcie ;)
    http://img822.imageshack.us/img822/219/220820112.jpg

  10. @ camel: – od ekonomiki ważniejszy był moment przy jeździe po górkach – to bardzo fajny silnik, jeśli nie planujesz trzymać go dłużej – turbo zwykle klęka na poziomie 120-140’000 km… ;)

    @ mivipe: ja też bym wrócił po telefon… ;)

  11. Haha, wlepa dobra ;-)

    “- Wiem! Weź od Juniora ten jego nowy obiektyw!” – w tym miejscu już się śmiałem :-D Zamieszczone zdjęcie nie zawiodło moich oczekiwań ;-)

  12. @PoGOOD
    I pewnie jak to fordowskie diesle, bardzo wrażliwy na jakość paliwa… A turbo jak się postarać to i szybciej można zajechać.

    @Blogo – ja bym się tak nie cieszył z tej wlepki – a jak Cię Orlen ścignie za zaśmiecanie? ;D

  13. A, tam narzekanie. Fordy od dawien dawna (bodajże escorta czy sierry cosworth’ów) zawsze dobrze jeździły. Lepiej niż pozostali cenowi konkurenci.
    Silnik 1.6TDCi jakiś wymiatacz to nie jest, ale Grand C-Max też nie jest wyścigówką.
    Uroda to też kwestia gustu, ten jest charakterystyczny i podobny do najnowszej linii Fordów.
    Blogo, nie wiem dlaczego piszesz o 10 godzinach potrzebnych na przejechanie 500km. W ubiegły piątek śmignąłem sam 550km w niecałe 6h (nocą Wrocław – Wejherowo) po czym w sobotę rano wracałem z rodzinką 8h na spokojnie z przystankami dla dwulatki :)
    Nie czarnowidź już tak bardzo :)

  14. Aaaaa i jeszcze odwiedziliśmy po drodze Muzeum Początków Państwa Polskiego w Gnieźnie. Polecam – mają remont :)

  15. Bazyl – jeździsz przez Żnin – Łabiszyn – Bydgoszcz, czy walisz “standardową” trasą przez Szubin?

    Ja często turlam się WRO-Elbląg-WRO, więc sorry za prywatę, ale to dla mnie atrakcyjna wiedza…

  16. Ja jechałem drugi czy trzeci raz w życiu tą drogą.
    Dokładnie to jechałem z Wrocka na Milicz, Jarocin, Wrześnię, Gniezno, Żnin, Bydgoszcz, koło Grudziądza przez Świecie, Tczew i potem już na Gdańsk. Docelowa miejscowość Karwia :)
    Mijałem wjazd na A1, ale raz, że aż tak nam się nie śpieszyło, a dwa nie wiem ile tam kroją za przejazd, bo opłatami tego nazwać nie można :)

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *