(m291) Split Second


Nigdy mnie takie samochodowe zręcznościówki nie jarały. Ale ich intra oglądam po dziś dzień. To wyszperałem w zapisanych linkach.

Split/Second from Phil Shoebottom on Vimeo.

Zauważcie, że jeśli chce się pokazać karkołomny wyścig superkarów połączony z driftem, dachowaniem i iskrami, to zawsze bierze się auta wyglądające na amerykańskie. Czasami włoskie, bardzo rzadko japońskie i prawie nigdy europejskie. Ogromna siła emocjonalna drzemie w superkarach z USA.

Ja też jej ulegam – i dziś za najpiękniejszy samochód na świecie uważam ten:

Dodge Challenger.
Nawet Maserati GranTurismo jest brzydsze.
Choć wnętrze ma ładniejsze. W sumie to nawet Tata Indica ma ładniejsze…




Wpis opublikowany dnia 15.09.2011
Kategoria: [Na poboczu] | Tagi: , ,
Subskrybuj kanał RSS lub otrzymuj info o nowych wpisach mailem.



Liczba komentarzy: 39

  1. wyszyna ( September 15th, 2011 17:09 )

    Ale wiesz czemu zawsze się pokazuje driftujące amerykany??

    … Bo to gówno nie trzyma się drogi w ogóle i jak tylko wciśniesz gaz od razu im dupa ucieka – trzeba być mega hardcorem, żeby w ogóle w ten chłam wsiadać – a jak Challenger naprawdę Ci się podoba to ja wymiękam :P… gust to ty masz… DO DUPY :P

  2. PoGOOD ( September 15th, 2011 18:24 )

    Wizualnie – Challenger wymiata – ma dużo więcej ognia niż Mustang i nie jest tak tandetnie przerysowany jak Camaro.

    Jak dla mnie – majstersztyk. Zresztą oryginał też był najbardziej spójnie narysowanym musclecarem. No chyba, że bierzemy pod uwagę pierwszą wersję Mustanga coupe, bo fastback, mimo całej legendy (Bullit, Eleanor, Shelby) jednak ma dla mnie mniej charakteru. Fachowcy jednak twierdą, że one nie miały prawdziwie “musclecar’owego” silnika…

    Mustang miał tylko jedną wadę – w coupe i cabrio zawsze śmiesznie wyglądały w nich koła – za małe i za wąskie. A Challenger był trafiony w 10-tkę.

    A co do gry / dema. Dla mnie kategoria “warto spróbować” kończy się tam, gdzie zaczynają się pierwsze Power-up’y porozrzucane na trasie, skróty i “niespodziewanki” pozwalające wygrać mimo braku umiejętności prowadzenia.

    Może dlatego najczęściej gram w Richard Burns Rally i Gran Turismo, a nie w NFS czy inne chały.

    Może to objaw zramolenia?

  3. PoGOOD ( September 15th, 2011 18:35 )

    Wyszyna – jak ostatnio jeździłem Mustangiem Shelby 2011, którego sprowadziliśmy dla naszego Klienta, jakoś nie miałem problemów z prowadzeniem…

    Powiem Ci więcej – lepiej mi się jechało tym Shelby, niż M6, które chciało mi urwać łeb przy zmianach biegów w najszybszym trybie, czy 535i, które nie potrafiło się zdecydować, czy ciągnąć momentem obrotowym, czy jednak zredukować sobie bieg…

    Tu była manualna skrzynia z super precyzyjną dźwignią, szpera, która trzymała tył za mordę i moc i moment i opona i zawias godny tej nazwy.

    Jak dla mnie – za 230-250 tys zł to jest wózek nie do pokonania.

  4. PoGOOD ( September 15th, 2011 18:37 )

    Wyszyna – a to dla Ciebie. Niedługo będziesz mógł o nim ciut więcej poczytać, pooglądać, posłuchać… ;)
    http://www.youtube.com/watch?v=EQkSRCeiKbo
    http://www.youtube.com/watch?v=LRSCYhVpfIE
    a trzeci – najfajniejszy – jeszcze się “obrabia” w youtube… ;)

  5. SirSmark ( September 15th, 2011 19:41 )

    Cholera, mam tą grę już jakiś czas i nawet jej nie zainstalowałem :P

    Muszę obczaić…

    I to chyba zaraz :D

  6. Maggot ( September 15th, 2011 19:50 )

    Już miałem wyszynie zarzucić gadanie głupot a tu jak ninja PoGOOD mnie wyręcza :). Wyszyna, masz opinię o American Muscle rodem z NFSów blisko dziesięcioletnich… Szczególnie jeżeli rozmawiamy o najnowszych produkcjach zza Atlantyku. Krótko: Mustang dogonił M3; i do tego w wersji ciągle z mostem z tyłu!

    PoGOOD – Twoja selekcja gier to oznaka dobrego gustu :) (+ NFSy z serii SHiFT są “warto zaryzykować”, ale podejścia do prawdziwych simów nie mają).

    I chętnię popatrzę na ‘stanga filmowanego na naszej polskiej ziemi. Ja po prostu KOCHAM ten design. Po prostu każdy detal mnie urzeka, najpiękniejszy Mustang w historii, nie ma gadania o 66/68 itd :P. Roush RS3/Boss 302 i mogę umrzeć spełniony.

  7. PoGOOD ( September 15th, 2011 19:54 )

    NFS Shift powiadasz…
    Czyżbyś zaplanował mi kilka wieczorów? ;)

    Sprawdzimy, potestujemy, zobaczymy…

  8. PoGOOD ( September 15th, 2011 19:59 )

    Wyszyna – ostatni filmik dla Ciebie… Chyba najbardziej przekonujący, bo mi od tego dźwięku stają włosy na rękach i karku…

    http://www.youtube.com/watch?v=LHCQVrNgpl0

    Mam nadzieję, że choć dźwięk Ci się spodoba… ;)

  9. Maggot ( September 15th, 2011 19:59 )

    Od razu mówię: to nie jest absolutny kosmos ani ultra-realizm, ale czysto dla zabawy można pośmigać. Zgrabnie wyglądające samochody, Porsche (rzadkość w grach dzięki EA), kilka fajnych torów, rzadziej spotykanych w innych tytułach. Choć moim zdaniem najfajniejsza zabawa jest na początku, tymi słabymi samochodami. Potem, w mocnych samochodach (szczególnie RWD) po prostu skręciłem poziom przeciwników na minimum, bo przy powyłączanych pomocach mdliło mnie klasycznie upierdliwe AI/trochę uproszczony model jazdy i po prostu przeszedłem w tryb indżoj de rajd.

  10. PoGOOD ( September 15th, 2011 20:00 )

    @ SirSmark: a lubisz jak zamiast planować wyprzedzanie raczej szukasz co by tu wysadzić przed przeciwnikiem?

    To jak porównanie polowania ze świniobiciem… ;)

  11. Blogomotive ( September 15th, 2011 20:06 )

    Nie jarajcie się tą gierką – to zwykła arkadówka. Równie dobrze zamiast samochodami można by latać rakietami lub pływać łódkami. Wizualna orgia, realistyczny syf. Ale intro ma świetne – dlatego w ramach wspominek zapodałem.

    GT5. Oj, to jest dopiero gra…

  12. PoGOOD ( September 15th, 2011 20:11 )

    @ Maggot: ja do takiego odmóżdżenia mam “DiRT 2″ – szybko, łatwo i przyjemnie.

    Choć stary, tylnonapędowy Escort na rajdowych trasach wymaga sporej uwagi…

    Nie wiem tylko kto pozwolił przykleić do pudełka nazwisko Colina McRae, bo pod względem rajdowym ta gra z serią Colina nie ma wiele wspólnego.

    Powinna się nazywać – “X-games – How stupid amercians imagine rallying outside US”.

    Albo “Why do I need any brakes” ;)

    A cała seria GT jest zupełnie odjechana, bo można naprawdę spędzić masę czasu nie nudząc się zupełnie.

    Choć w “piątce” mają zastosowanie słowa Maggota “najfajniejsza zabawa jest na początku, tymi słabymi samochodami”. Jak zaczyna się duża moc i duża kasa, spada frajda. Przynajmniej dla mnie.

  13. wyszyna ( September 15th, 2011 20:14 )

    @PoGOOD: ok szwagier – od tego dźwięku spuściłem sie w gacie, że tak sie nieelokwentnie acz obrazowo wyrażę… Ale co z tego skoro to nie jedzie, tylko sie rzuca, nie skręca tylko wpada w zakręt, nie ma wnętrza tylko archaiczny pejzaż, a ilośc koni odpowiada kilogramom wyplutego tytoniu zużywanego przez jego “dizajnera” w ciągu miesiąca ;-P

    Do Amerykanów mnie nie przekonacie – jeździłem w US wieloma i chyba tylko wielkie 7-litrowe pick-upy mnie przekonały ;)… A gry z serii NFS to sorry ale są gierki typu “I’m dumb enough to step the throttle”… ;)

  14. PoGOOD ( September 15th, 2011 20:51 )

    Wyszyna – błądzisz chłopie!

    Ten wózek nie ma nic wspólnego z Mustangiem, którego można wypożyczyć z Hertza w USA na zwiedzanie Nevady.

    Ten klamot jeździ, hamuje, skręca i… co najważniejsze – prowadzi się jak samochód sportowy.

    Temu Klientowi przywieźliśmy Mustanga Roush przed dwoma laty i uwierz mi – tamten był dokładnie taki, jakim go malujesz. Ryczał, walił marchewy, wył jak potępieniec i rysował pasy na asfalcie, ale… za srał w gacie jak widział zakręt czy koleiny. Podobnie jak jego kierowca w tym samym czasie.

    Ten JEŹDZI, a to dla amerykańców nietypowe… ;)

    A że wnętrze to ch**jnia z grzybnią i patatajnią to niestety fakt…

    Zresztą zobacz sam – wrzucę fotę na Blogowy profil na FB, bo tu się nic wkleić nie da.

    W środku fajna jest tylko dźwignia zmiany biegów, bo ma świetną gałkę i prowadzi się super precyzyjnie. Reszta to amerykański standard, czyli – bez rewelacji…

  15. Maggot ( September 15th, 2011 21:24 )

    @PoGOOD, o DiRCie 2: “Albo “Why do I need any brakes” ;)” – SPOT ON. Nie da się grać na poziomie trudniejszym niż średni bez TRACENIA umiejętności jazdy po szutrze :). Inna sprawa, że tak się samochód tam klei, że użycie hamulców zatrzymuje go w miejscu, a potraktowanie łapą nie działa tak, jak powinno.

    Czekam teraz aż Ryan nagra komentarz do naszych najnowszych ligowych popisów w rFactorze; zgadzam się, że najfajniejszy jest singiel we wczesnych momentach GT5, ale do multi po asfalcie rFactor po prostu niszczy.

    No i go, go team PoGOOD w obronie New American Muscle :D

  16. PoGOOD ( September 15th, 2011 21:29 )

    Jak działasz w rFactorze to powinieneś znać firmę DW-Group, która jest chyba najlepszym dostawcą symulatorów F1 w tym śmiesznym kraju.
    Wszystko co Damian z DW Group robi w F1 oparte jest właśnie o rFactora. I powiem Ci, że parę jego modów dupę urywa…

    Ostatnio graliśmy w sześciu spiętych sieciowo symulatorach na rallycross’ie – rzeźnia to mało powiedziane.

    Muszę sobie zainstalować rFactora i porównać go którejś spokojnej nocy do mojego ukochanego RBR (Richard Burns Rally)…

    A amerykanów nie bronię, bo większość tego co produkują to pełna poracha – wyjątki zaś zasługują na ochronę – jak Dąb Bartek. ;)

  17. PoGOOD ( September 15th, 2011 21:31 )

    @ Blogo – może zrobisz nam jakiś kącik “gry warte polecenia”?

    Nasze matki / żony / kochanki pewnie by Cię wyklęły, ale chyba warto wymienić się hintami… ;)

    W końcu czasami ma się trochę czasu na odmóżdżenie…

  18. Maggot ( September 15th, 2011 21:37 )

    Możemy założyć drużynę “blogomotive Racing” czy coś w ten deseń ;). Akurat nie miałem jeszcze okazji stestować sprzętu DW-Group. Zawsze jak coś podobnego stoi na eventach to na widok kolejki dochodzę do wniosku, że po prostu w domu sobie rF bez stania w ogonku odpalę. Za niecierpliwy jestem :). Sam bym sobie chętnie jakiś kokpit zmajstrował. Someday.

    RBR to też mój niekwestionowany król simów. Żaden ze mnie driver, ale N-grupowy samochód (tudzież coś RWD; Escort MkII, Volvo 242), szutrowy odcinek i jesteśmy w domu :). Niestety asfalt kuleje w “Ryśku” w porównaniu do wyścigowych simów, ale i tak przymykam na to oko.

  19. Maggot ( September 15th, 2011 21:39 )

    A jak widać tu: http://www.youtube.com/watch?v=UtRhnx7LoZM nie potrafię nawet samochodu na drodze przez cały czas utrzymać ;)

  20. Michał M ( September 15th, 2011 21:44 )

    A ja zaoftopuję tu takim mięsnym filmikiem:
    http://www.youtube.com/watch?v=uDP7Pty8Qnw&feature=player_embedded

  21. PoGOOD ( September 15th, 2011 23:10 )

    @ Michał – rewelka. Dzięki za ślad… Sam bym tego pewnie nie znalazł, choć subskrybuję motortrend na YT…

    @ Maggot – stary czego Ty się siebie czepiasz? Była zataczka, był Aaltonen, widać, że wiesz co to kontra… Ja bym chciał tak dobrze jeździć tym Volvo jak Ty… To wyjątkowo wredny wózek, bo długo jedzie prosto, ale jak już się puści bokiem to strasznie chce się odwrócić… Lots of fun!

  22. wyszyna ( September 16th, 2011 01:20 )

    @PoGOOD – SZWAGIER: w tego jednego amerykana Ci uwierzę… ale nic kuś więcej OK :P

  23. PoGOOD ( September 16th, 2011 03:51 )

    Nie bardzo jest czym kusić… Bo u nich faktycznie nawet dobrze jeżdżące samochody (np. Subaru) potrafią mieć tak napieprzone ustawienia zawieszeń i takie braki w bezpieczeństwie, że szkoda gadać…

    ;)

  24. wyszyna ( September 16th, 2011 09:59 )

    @PoGOOD: wiesz… u nich nawet BMW sprzedaje dwa typy swoich aut: US Made i Original Production, gdzie musisz czekać na sprowadzenie z Niemiec. Zaznaczam, że te z DE kosztują 30-40% więcej… Więc doskonale wiedzą jaki chłam wciskają ludziom w US… Mój ojczulko jeździ 3.5L Camry z 2007 roku w tej ich “najbogatszej” wersji XLE. Oczywiście amerykan… BOSZ… jakie to jest padło… plastiki to można skwitować krótkim: “Skoda w najbardziej badziewnym wydaniu ma lepsze materiały o całe lata świetlne”… no może nie było wcale tak krótko :P

    Znam automaty 6-biegowe Toyoty z Europy i sprawują się spoko, a te coś co wpakowali do Camry starego to jakaś smutna porażka jest… NOSZ ku.wa…

    A co do amerykańskich fur i jeżdżenia nimi – nie wypożyczałem aut, tylko mój znajomy tam ma komis – więc codziennie bawiłem się czym innym, a dwa jego garaż wypełniony jest fajnymi maszynkami na jego własny użytek ;)… Byłem tam około miesiąca i w miarę możliwości codziennie jeździłem czym innym – i znów w miarę możliwości tylko amerykańskimi produkcjami – ot tak żeby się “przekonać” do nich… nie udało się ;/

    Dlatego w ten wyjątek wierzę tylko dzięki Twojemu przekonywaniu – filmiki brzmią bardzo ładnie, ale to nic nie mówi o właściwościach jezdnych tej maszynki… co nie zmienia faktu, że ufam Ci, że ten jeden jedyny model jest zajebisty ;)…

    …a Mustanga nie porównywałbym do M3… ona jednak trochę za mała jest

  25. PoGOOD ( September 16th, 2011 10:10 )

    @ wyszyna : to ci się udało z tym znajomkiem z USA… ;)

    A co do porównania Stanga i M3 – chyba jest bliżej niż nam się wydaje. Wewnątrz ilość miejsca podobna, śmiem twierdzić nawet, że w “trójce” miałem wrażenie więkzej przestrzeni, bo deska była niżej… A wrażenia bardzo podobne.

    Co do BMW “Original Production” – mój znajomy z Buffalo kupił swoje 530i E60 w programie “odbiór z fabryki + wycieczka po Europie”. Było świetnie, sympatycznie i bardzo przygodowo (to był jego pierwszy wyjazd do Europy, gdzie sam jeździł po drogach).
    Do czasu, gdy nie obtarł go gość we Francji, a ubezpieczalnia podstawiła mu… europejską wersję 525i.

    Facet pojeździł nią 4 dni i… zareklamował swoje BMW, bo jego zdaniem miało “uszkodzone zawieszenie i układ kierowniczy, pewnie po tym wypadku”.
    Okazało się, że po prostu tak różnią się od siebie w dostrojeniu wersje USA i EU.

    Nowy samochód (Audi) zamawiał już z odbiorem u swojego lokalnego dealera, żeby się nie wkurzać… ;)

  26. wyszyna ( September 16th, 2011 11:09 )

    @PoGOOD: PIĘKNE… No to jest właśnie cała “amerykanka”… jak ja się cieszę, że w 2008 jak już prawie prawie kupiłem sprowadzoną z US M3, moja żonka powiedziała mi, że jest w ciąży i nie było wyjścia jak kupić coś większego i bezpieczniejszego i kupiłem z DE 5tkę :P… Pewnie do dzisiaj dostawałbym ciężkiej cholery za to coś… dopiero później się dowiedziałem, że nawet obroty mogą mieć mniejsze amerykańskie wersje… a w M5 i M6 Launch Control jest z poziomu 1k obrotów zamiast 3,5k ;/… to jakaś masakra jest

  27. wyszyna ( September 16th, 2011 11:29 )

    @PoGOOD: no ze znajomkiem to mi się udało, ale tylko tyle, że znienawidzić auta z tego kraju … :P… a najlepsze jest to, że kumpel jeździ tylko europejczykami :P…

    US to bardzo dziwny kraj – mi się podoba np. Oregon gdzie mieszka moja siostra :P… nie wolno tam samemu tankować :P… tylko pracownik stacji do tego wyznaczony może Ci zalać wachę :P… najlepsze paliwo jest 91 oktanowe, a większość tankuje 85-oktanową :P… to nawet nie leżało obok porządnego europejskiego paliwa :p
    W ogóle niektóre patenty Hamerykańskie są po prostu z kosmosu…

  28. Piotr ( September 16th, 2011 11:39 )

    @PoGOOD
    W najnowszym numerze Evo Magazine UK, w grupowym teście porównano Mustanga Boss 302 z europejską konkurencją: Audi RS5, BMW M3 i Mercedesem C63 AMG Coupe.
    Who’s the Boss? ;)
    Skany z listopadowego Evo:
    http://tnij.org/whostheboss

  29. wyszyna ( September 16th, 2011 12:06 )

    @Piotr: NO – takie werdykty to ja lubię ;)

  30. Piotr ( September 16th, 2011 12:27 )

    Najlepsze jest to, że zwycięzca testu jest już 4 lata na rynku a młodsza konkurencja nie jest w stanie mu dorównać.
    Przewaga myśli inżynierskiej M GmbH jest bezdyskusyjna.
    ///Mgineering Rulez

  31. PoGOOD ( September 16th, 2011 12:28 )

    Zaprzeczyli zaprzańcy wszystkim moim słowom – no może z wyjątkiem skrzyni biegów. ;)

    Idę się pociąć, bo nie ma już dla mnie nadziei. Zdziadziałem… Ztatusiałem… Posadźcie mi na grobie orchidee… ;)

  32. Maggot ( September 16th, 2011 13:45 )

    Eeeeee tam. Bardzo chcę krzyknąć, że ten test nie jest idealnie miarodajny, bo kierowca itd. (dlatego że na amerykańskiej ziemi Motortrendowi wyszło, że M3 ma problem z odjechaniem już GT500 AFAIR, do tego naprawdę wykręcili lepszy czas na Laguna Seca w Bossie). Tak czy owak nawet jeżeli założymy, że evo wzięło do testów Europejskie modele i one są jednak szybsze i dlatego objechały Mustanga, to pamiętajcie że to jest inna półka cenowa; wszyscy niemcy są (na amerykańskim rynku) o 50% drożsi od najdroższego ze wszystkich “koników” Bossa. Gdyby tak dobierać rywali, to można M3 przeciwstawić właściwie GT-Ra już :].

    I tak wybrałbym Bossa, a oszczędzone pieniądze miał na ciśnięcie nim i niwelowanie rzekomej różnicy w samochodzie umiejętnościami. O.

  33. wyszyna ( September 16th, 2011 15:46 )

    @Maggot: Twój wybór, Twój gust, Twoje paskudne auto ;)… róbta co chceta i wmawiajta co chceta… do M3 nie podskoczycie ;)

    Taki lajf – get used to it :)

  34. PoGOOD ( September 16th, 2011 16:54 )

    wyszyna – trudno się z Tobą nie zgodzić, bo już M3 E46 udowodniło, że może być i szybko i komfortowo, i sportowo i praktycznie.

    Jak dla mnie M3 jest kwintesencją sportowego samochodu użytkowego. Wiem, wiem – tak się zwykło mówić o 911, ale spróbujcie faktycznie załatwić coś w mieście, podwieźć znajomego na lotnisko (zwłaszcza jeśli będzie miał jakąkolwiek walizkę) czy odebrac dzieci z przedszkola.

    W 911 nie raz będziesz musiał odpuścić, a M3 będzie zawsze najpierw świetnie dopracowanym, praktycznym i dobrze wykonanym samochodem użytkowym, a dopiero potem – sportowcem. I to najbardziej w nich cenię.

    Przed E46 było w nich siermiężnie, brakowało wyciszenia i generalnie wiedziałeś, że tracisz komfort limuzyny na rzecz osiągów, ale od E46 to jest idealny kompromis.

    A że Mustang jest bardziej odjechany i tańszy? Takie są fakty… Na szczęście każdy lubi co innego i w moim garażu marzeń dla takiego Mustanga pewnie miejsce bym wygospodarował…

    Na te kilka paskudnych dni w miesiącu, kiedy dobra fura potrafi zmienić humor… ;)

  35. mivipe ( September 16th, 2011 18:15 )

    Jeśli chodzi o “Made in USA” to ja mam taką parę na pulpicie -> http://goo.gl/FNakf i nikt mnie nie przekona, że coś jest z nimi nie tak ;)

  36. Blogomotive ( September 16th, 2011 18:38 )

    Masz mivipe Gust przez duże “Gu”. Oba to moje faworyty. Challenger za wygląd, Viper po odcinku “Megafabryki”. Ale ja bym poszedł w standardy lub R/T, bo te wloty i wyloty trochę zbyt nachalne.

  37. PoGOOD ( September 16th, 2011 21:37 )

    Bo to są wersje BSBW*, a nie jakieś seryjne R/T

    Ja też wolę serię…

    ——–
    * Bardzo Szybkie Bardzo Wściekłe ;)

  38. mivipe ( September 17th, 2011 00:13 )

    Blogo seryjny Viper to tylko RT/10 i rocznik np. 1994. Gorące progi muszą być :D
    Moja młodzieńcza miłość.. mam go jeszcze w skali 1:18, miałem ogromny plakat w pokoju itp. :D ;)
    To było wtedy jak Jeremiasz był trochę młodszy
    http://www.youtube.com/watch?v=tMp_o9-0I_g
    Teraz można patrzeć na to inaczej ale sentyment zostanie mi na zawsze.

  39. Blogomotive ( September 17th, 2011 00:47 )

    Ja z okna swojego dziecinnego pokoju widziałem Forda Grenadę. Złego słowa nie pozwolę o nim powiedzieć. Sentyment.



Dodaj swój komentarz
Chcesz wygłosić monolog lub wdać się w polemikę? Pisz śmiało!