MotoPrezent | Marzenia nastolatka

Uwielbiam program “Megafabryki” na kanale National Geographic. Niedawno był odcinek o aucie, które swą prostotą i szczerością od zawsze mnie rozwalało. Dodge Viper – król superkarów. “Dlaczego do tej pory jeszcze takim nie jeździłem?” – zadałem sobie to pytanie i zalogowałem się do Facebooka, by zalać Wasze tablice żalami zgorzkniałego blogera. A tymczasem…

A tymczasem na Facebooku czekało na mnie zaproszenie na tor Ułęż, na imprezę organizowaną przez MotoPrezent.

Czym jest MotoPrezent?

W dwóch zdaniach: kupujesz (lub dostajesz od żony w prezencie) voucher na przejażdżkę jakimś superkarem, rezerwujesz auto i pojawiasz się na torze o ściśle określonej godzinie. A potem… potem siedząc w samochodzie, którego plakat przez całą podstawówkę miałeś przypięty szpilkami do słomianej maty, zamieniasz się w pryszczatego nastolatka o pulchnej i pięknie ukrwionej twarzy. Wcześniej cała krew była niżej, zdecydowanie niżej – ale przed chwilą dohamowałeś przed zakrętem i przelała się do łba.

Co to ma wspólnego ze mną?

Na imprezę zaprosił mnie Jakub Nabagło. Nie wiem jak brzmi oficjalna nazwa jego stanowiska w firmie MotoPrezent, ale prawdopodobnie zawiera zwrot “trzymać w garści”. Pogadaliśmy i już po minucie mój blog stał się oficjalnym partnerem firmy MotoPrezent, a firma MotoPrezent oficjalnym partnerem mojego bloga.

Co ja z tego będę miał?

Zacznijmy od tego, co już miałem. Miałem przyjemność (bolesną, ale jednak) złamać sobie kręgosłup w Lamborghini Gallardo, gdy na wyjściu z zakrętu najechałem na pęknięcie w asfalcie. Miałem przyjemność (mimo wszystko sporą) przyjąć na twarz (nie domknąłem szybki w kasku) gza cięższego od pterodaktyla, gdy w KTM X-Bow zbliżałem się do końca długiej prostej. Miałem również przyjemność (wielką jak stąd do tamtego drzewa) przejść lekkim bokiem przez prawy otwierający się zakręt w Dodge’u Viperze.

Co jeszcze będę miał? Nissan GT-R, Ferrari F430, Subaru Impreza WRX STI, Mitsubishi Lancer Evo RS, trochę driftowych Nissanów, takie tam…

Co Wy z tego będziecie mieli?

Zaskakująco niewiele. Bo o ile w przypadku normalnych aut pokroju Grand C-Maxa czy jakiejś Skody teoretycznie możecie po przeczytaniu mojego testu poczuć się tak, jakbyście takim autem jeździli, o tyle w przypadku superkarów moja pisanina nijak się będzie mieć do realnych przeżyć.

Nie da się opisać tego, jak genialnie liniowy i mocarny jest Dodge Viper. Jak napięte i szarpiące jest Gallardo. Jak nerwowy i bezpośredni jest X-Bow. Nawet gdybym wspiął się na wyżyny mojego pisarskiego talentu – dopóki sami nie usiądziecie za kierownicą tych aut, nic z tych wpisów nie zrozumiecie.

Czy warto?

Czy warto zapłacić kilka stówek za przejażdżkę superkarem? Jakiś czas temu uważałem, że nie warto. Dziś również biję się z myślami. Bo ja jestem genetycznym sknerą i gdy ochłonę, to na wszystko patrzę przez pryzmat pieniędzy.

Ale w dniu imprezy (i kilka dni bezpośrednio po niej) byłem zdania, że to co przeżyłem warte jest każdych pieniędzy. Przecież wspomnienia pozyskane darmowo nie są lepsze od tych opłaconych. A móc sobie wieczorem zasypiać przy rozpamiętywaniu jazdy Viperem… chmmm… a jak się jeszcze z tej jazdy ma rewelacyjnie skręcony filmik… chmmm… Kuszące, prawda?

Niedawana współpraca z BMW Polska nauczyła mnie jednego – nie wolno niczego oceniać przez pryzmat pieniędzy. Dla mnie 700 zł to są dwa tankowania do pełna. Ponad miesiąc jazdy. Ale ktoś z Was być może na głupiej lokacie typu “overnight” zarabia więcej…

Czy będę Was zachęcał do wydania kasy na voucher? Nie, nie będę. Po prostu zamierzam Wam opisywać imprezy organizowane przez MotoPrezent i wrażenia z jazd samochodami, w których Jakub wypuści mnie na tor. Co z tym zrobicie – Wasza sprawa.

Ale na tej wrześniowej imprezie spotkałem Marcina (warszawiacy znają go ze stołecznego zlotu – tego nieopisanego – przyjechał 211-konnym Audi A4), który po torowej rundzie w Imprezie WRX STI skusił się jeszcze na Gallardo. Ciekawe, kogo z Was spotkam w połowie października?

Co teraz?

Teraz na spokojnie, nie częściej niż raz w tygodniu, pogadamy sobie o prawdziwych superkarach. Z tą różnicą, że do tej pory wszyscy gdybaliśmy, a teraz tylko Wy będziecie udawali znawców ;) Bo ja będę tym jedynym, który nie tylko w superkarze siedział, ale również przewiał się nim po torze.

Na pierwszy ogień (wkrótce!) pójdzie KTM X-Bow. Potem Gallardo. Potem mój faworyt wszech czasów – Dodge Viper, który nic-a-nic mnie nie zawiódł. A potem, w dniach 14-16 października MotoPrezent organizuje kolejną imprezę (More Power 5.0, tor Ułęż), na której Jakub wsadzi mnie w kolejne niewygodne, acz rozmiękczające kolana auta.

W skali od 1 do 76 jak wielka jest gula, która Wam skoczyła? ;)

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Teksty opublikowane w ramach mojej współpracy z MotoPrezent.pl:
» Marzenia nastolatka
» KTM X-Bow
» Lamborghini Gallardo
» Honda S2000
» Mitsubishi Lancer Evo X
» Drift Taxi (1/2)
» Drift Taxi (2/2)
» Mitsubishi Lancer Evo RS
» Wstęp do driftu by Faruk Kugay (1/3)
» Wstęp do driftu by Faruk Kugay (2/3)
» Snow&Fun, czyli traktor rządzi
» MotoPrezent powraca
» Wkrótce: Dodge Viper oraz Ariel Atom

56 komentarzy

  1. Kufa, gula na 83,49(5) przynajmniej :P

    To jest super sprawa – jeździłem tylko sporo mniej “superkarowym” samochodem w czymś podobnym, ale wrażenia są super. Może zagadasz jakoś z organizatorami i załatwisz zniżkę grupową jak się stali czytelnicy zbiorą razem w kupę i wybiorą do nich do Ułęża? :D

  2. F.U.C.K. Y.O.U – wkur*iłeś na maxa :) Nie dość, że woziłeś się przez 4 miechy wszystkimi prawie BMW to jeszcze teraz TO? Chyba przestanę Cię czytać z zazdrości!

  3. Pamiętasz jeszcze o tym kolektorze wydechowym do cinquecento?
    Ehhh, normalnie siedzę w kącie i płaczę… bo inni zawsze mają lepiej, a sąsiad ma bardziej zieloną trawę, a kolega niedawno sobie kupił lepszego notebooka niż mój, sąsiad z dołu ma lepszy telefon, a ten z naprzeciwka ma ładniejszą dziewczynę…
    Powiedz ty mi blogo, co ty zrobisz jak już tymi supercarami pojeździsz? Podobno najgorsze co mozna człowiekowi życzyć to spełnienia marzeń :P

  4. BMW i wszystko inne przełknąłem.. Ale z tym Viperem to przesadziłeś. Moja gula wypadła poza zaproponowaną przez Ciebie skalę.. liczy się ją w pierdyliardach.

  5. Nieźle, nieźle ;D
    Ale coś mi mówi, że to nie jest ta rzadko, nieśmiało i zdawkowo zapowiadana akcja (coś tam kiedyś czytałem na FB i teraz tu powyżej w komciu), po której mamy usiąść. Prawda, Blogo?

  6. Widzę Blogo, że Jeremiasz wreszcie uruchomił swoje możliwości i będziesz teraz zamiast Zientarskiego Juniora (długo czekaliśmy na jego następcę) rozbijać się drogimi autami po Wafce. Pamiętaj tylko o 2 rzeczach:

    Primo – nie bierz pasażerów – wiesz jak się to kończy.

    Secundo – jakbyś kiedyś jednak potrzebował pilota na te przejażdżki to ja się jakoś urwę … chyba :)

    3mam kciuki!

    P.S. Przyda ci się słownik terminów bliskoznacznych to po twoim ostatnim wpisie przymiotnikowym możesz się powtarzać :)

  7. Czytam i czytam… a gula nie ma.
    Jak się Blogo sprawdzisz i zainteresujesz tematem to może nawet się skuszę.

    Kolega był na podobnym evencie, zdaje się że Gallardo i 911stka gt3 jeździł. Twierdził, że super ale ZA KRÓTKO.
    Szejkiem nie jestem, ba nawet nie stałem obok takiego, więc wydanie takiej kasy musi być warte każdej złotówki.

    Powodzenia życzę i panowania nad kolanami :)

    PS. Też oglądam MEGAFAbryki, pamiętam odcinek z Viperem. “…połowa pracowników ma vipera…” no comments

  8. Uczucie typu “za krótko / za mało” towarzyszy mi przy każdym prawie aucie. Nie mówiąc o tych superkarach. Nie wiem, ile kółek po torze byłoby OK. Pewnie albo trylion, albo do drętwoty ramion.

    Rozmawiałem z właścicielem Vipera – ponoć miesiąc wystarczy, by się z takiego auta wyleczyć ;)

  9. oj tego pierwszego Vipera mam, a w zasadzie dałem żonie (1:18 :D )
    Mógłbym mieć takiego (oczywiście pierwszy model, drugi jest piękny ale nie aż tak) tylko żeby patrzeć na jego dwa garby i od czasu do czasu odpalić i posłuchać bulgotania…

  10. chopaki! spoko! przecież te wózki możecie również Wy chwycić za pysk!

    Na ty polega idea tego programu. Odstawcie wódę, zioło, browar i seks i za 2-3 tygodnie nazbiera się na ujście nagromadzonej energii przez dym z opon Vipera…

    ;)

    Tylko co ja biedaczek pocznę… nie palę, nie piję, kawy też nie odstawię, bo nie nauczyłem się pić… nawet zioła mam kiepskie, bo na pietruszce nie odłożę, a niczego mocniejszego w gębie nie miałem…

    pieprzony los harcerzyka… fuckass…

    ;)

  11. … a najgorsze, że nawet nie mam się jak bronić, bo drań widział ile zamówiłem ostatnio w Wawie…

    Blogo – to było śniadanie awaryjne… mój bandzioch jest słabo kompatybilny z zestawami innymi niż śniadaniowe…

    Dlatego mówię o tej restaruracji mac-srak… ;)

  12. Po amatorsku powiedzieć mogę, że Impreza STI na asfalcie to praktycznie to samo co Audi Quattro. Biorąc poprawkę na to, że auto było dość zużyte i koni już nie tyle co za nowości, oraz, że byłą to skrzynia manualna, więc nie zawsze trafiałem w odpowiedni zakres obrotów, to w zasadzie to samo, te parę zakrętów wydawało mi się, że przejechałem jak Audi.

    Co do Lamborghini to już inna sprawa, tutaj wrażenia są takie, że to silnik w aucie jest najważniejszy i to silnik jedzie, a całą reszta, kierowca, trakcja, hamulce starają się z nim jechać.

    Mam zamiar jeszcze sobie pojeździć. Kto nie jest zdecydowany niech i tak się wybierze (impreza otwarta), tylko radzę, aby zabrać fundusze bo pokusa będzie wielka i aby nie żałować ;-) starzy, młodzi, kobiety, szybcy-wściekli, spokojni ojcowie, matki, żony – tam ci wszyscy wsiadają do Ferrari i wysiadają z nich jakby to było uch własne auto.

  13. witam, to jest wielka sciema, zapłaciłem 1000,00 zł
    i cisza, nik nie odbieta telefonów, nie ma terminów na cały rok (zamównienie ważne jest tylko jeden rok, to po prostu jest oszustwo.
    Witek Kwiatkowski

  14. Spalacz, kiedy tył za dobrze się trzyma (assfalt) to wiele zależy od bieżącego ustawienia dyfra i jak zbytnio spięty to łatwo o podsterowność. Pobawić się ustawieniami a znajdziesz frajdę;p

  15. Obsługa w tej firmie to ogromne dnoooooooooooo!!! Nie można zrealizować vouchera za prawie 4 stówki, nie odbierają lub odrzucają rozmowy i nie odpisują na maile! Chyba się spotkamy w sądzie! oOdradxzam wszystkim motoprezent!

  16. I niestety muszę potwierdzić na dzień dzisiejszy słowa moniki. Miało być pięknie a wychodzi kolejny wałek…zero kontaktu…firma jakby od stycznia przestała istnieć. Cóż…chyba tez zrobię sobie wycieczkę do sądu i do UOKIK

  17. Brak kontaktu naciągacze tylko sprawa w sądzie może coś odzyskam ,ciekawe czy Pan Hołowczyc wie jak zachowuje się firma ,której udostępnił swego wizerunku

  18. Przed chwilą rozmawiałem z poprzednim managerem tego projektu – pod koniec zeszłego roku w firmie MotoPrezent były drobne zmiany organizacyjne, ale ponoć zamierzają nadal działać i dotrzymać wszelkich zobowiązań. Poprosiłem ich o komentarz w sprawie Waszych maili – jak tylko coś będę wiedział, dam znać.

  19. Uwaga Panowie i Panie, Skorzystajcie z “lekcji” którą dostałam ja od firmy Motoprezent. Kupiłam szkolenie i jazdę Subaru Impreza lub Mazda ST8 jako niezwykły prezent dla kogoś na okrągłe urodziny :-). Do vouchera przeznaczonego dla jubilata dołączone były życzenia urodzinowe i list z informacją że rezerwacji dokonać musi on w ciągu 12 miesięcy od dnia zakupu. Jednak na 9 dni przed upływem ważności vouchera Motoprezent odmówił realizacji usługi powołując się na jakiś zapis w regulaminie (że za późno)!!! Za voucher na szkolenie i jazdę zapłaciłam 800 zł! Pieniędzy nie zwrócą, bo jest taki zapis w regulaminie. Napisałam oficjalne odwołanie i czekam na pisemną odpowiedź prezesa. Dotychczasowe kontakty z Motoprezentem to niestety konfrontacja z arogancją. Niestety Motoprezent firmowany jest przez Pana Krzysztofa Hołowczyca, co mnie bardzo zasmuca … Uwaga na firmę Motoprezent/Supercar Club Poland S.A. Uczcie się na moim błędzie. Zanim coś kupicie, to sprawdźcie czy firma jest uczciwa, bo twarz znanej osoby umieszczona na produkcie, nie gwarantuje tego, że firma gra fair. Aga

  20. Dzięki Bazylfox :-). Pani Agnieszka z Motoprozent twierdzi, że działają zgodnie z ich regulaminem, dlatego żaden sąd im nie straszny. :-(. Miał to być fajny prezent dla kogoś bliskiego, a okazało się że jest kupa zmartwienia, gorycz, stres i stracone 800 zł … ale do sądu oczywiście pójdę. Ciągle wierzę w sprawiedliwość, mimo buty i arogancji Motoprezentu.

  21. Regulamin firmy Motoprezent prawa RP nie stanowi, a musi być z prawem zgodny.
    Skontaktuj się z rzecznikiem praw klienta i konsumenta. Po jego opinii podejmiesz decyzję czy iść do sądu, chociaż wg mnie normalnym zachowaniem byłoby zwrócenie choć połowy wartości vouchera klientowi. W końcu oni nie ponieśli żadnych kosztów z tym związanych, bo nie zrealizowałaś usługi.

  22. Tak właśnie zrobimy jak mówisz.
    Chyba, że w międzyczasie prezes Motoprezentu ustosunkuje się do sprawy pozytywnie. Napiszę jak to się skończyło. Pozdrawiam serdecznie :-)

  23. Wszystkim powinno zależeć na pozytywnym zakończeniu tej i podobnych spraw związanych z Motoprezentem.

    Jakiś czas temu byłem bliski skorzystania z oferty tej firmy. Niestety teraz nie dość, że sam nie będę wydawał u nich pieniędzy, to jeszcze będę odradzał znajomym.

    Widać firmie Motoprezent nie zależy na dobrym PR :)

  24. MOTOPREZENT – pozew zbiorowy.
    Jeśli są na tym blogu osoby pokrzywdzone przez Motoprezent, proszę o kontakt ze mną. Trzeba się zastanowić nad złożeniem pozwu zbiorowego lub kilku indywidualnych pozwów.
    Oto mój adres: agnieszka.tobiasz@onet.pl
    Czekam na maile z Waszymi namiarami, ew. nr telefonu i krótkim opisem sprawy.
    Pozdrawiam
    Aga

  25. Na fejsie coś takiego przed chwilą znalazłem:

    “Mamy przyjemność poinformować, że spółka Let’s Drive Marcin Turski przejęła od Supercar Club Poland S.A. projekt Motoprezent. Mamy nadzieję, że wieloletnie doświadczenie zdobyte zarówno w sportach samochodowych, jak i w szkoleniu kierowców, zagwarantuje naszym Klientom najwyższej klasy przeżycia motoryzacyjne.

    Z tej okazji serdecznie zapraszamy do Motoparku Ułęż w dniach 21 i 22 kwietnia na pierwsze spotkanie z nowym wydaniem Motoprezentu. Zapraszamy zarówno osoby, które skorzystały bądź skorzystają z oferty naszego sklepu, jak i wszystkich niezdecydowanych i ciekawych motoryzacyjnych emocji. Zachęcamy nie tylko do oglądania widowiskowych samochodów, ale również do delektowania się adrenaliną i korzystania z promocyjnych przejazdów samochodami Waszych marzeń. W tych dniach poza standardowymi produktami oferujemy Wam zindywidualizowane pakiety dostosowane do Waszych potrzeb i możliwości.

    Zachęcamy do odwiedzenia Ośrodka Doskonalenia Techniki Jazdy Let’s Drive. Gwarantujemy niezapomniane emocje i atrakcyjne ceny! :)”

    http://www.facebook.com/Lets.Drive.Marcin.Turski

  26. UWAGA NA MOTOPREZENT! Jest 30 kwietnia 2012. Sprawa przedpłaconego szkolenia jest nierozwiązana, usługa nie zrealizowana.
    Nasz niezmienny status to nabici w butelkę przez MOTOPREZENT. LUDZIE, nie dajcie się oszukać.
    Dawny właściciel Motoprezentu odmówił realizacji usługi, nowy właściciel nie odpowiedział na maila.
    Krzysztof Hołowczyc, do którego napisaliśmy list polecony z potwierdzeniem odbioru (podobnie jak do SupercarClub Poland) do dziś się nie odezwał.
    Po prostu ci ludzie zniknęli. Wraz z naszymi pieniędzmi. NIE DAJCIE SIĘ NABIĆ W BUTELKĘ jak ja. Trzymajcie się z dala od tej firmy.

  27. W regulaminowym czasie próbowaliśmy się umówić na szkolenie. Ale w MOTOPREZENCIE nikt nie odbierał telefonów. Wysłałam maila z prośbą o kontakt i nic. Dopiero na kolejnego maila odpowiedzieli, że co prawda karnet jest ważny do 13 kwietnia, a my zgłosiliśmy się kilkanaście dni przed jego wygaśnięciem – czyli ZA PÓŹŃO. Ja zaczynam podejrzewać że to może być firma krzak lub bankrut, który przeżarł naszą kasę bez wywiązania się ze zobowiązania. Na szczęście prawo zna sposoby na takie firmy. Tylko trzeba sie uzbroić w cierpliwość. Dlatego czekamy jeszcze dwa tygodnie – do 15 maja i składamy pozew do sądu. Komornik sądowy pomoże z pewnością odzyskać nasze jak by nie było – ukradzione – pieniądze.

  28. Taka dobra rada poparta wieloma własnymi doświadczeniami: chcesz coś załatwić, zapomnij o poczcie elektronicznej jako formie komunikacji…

  29. Do mrrr.
    Dzięki za radę :-). Też mi to przyszło do głowy. Wysłaliśmy zatem w połowie kwietnia kilka listów poleconych z potwierdzeniem odbioru – do pana Dłutki, do pana Hołowczyca. Jest początek maja, a Panowie jeszcze nie byli uprzejmi odpisać. Popytaliśy trochę wśród znajomych z branży i okazuje się, że w środowisku motoryzacyjnym osoby związane ze starym Motoprezentem “opiniowane” są jako typy nie godne zaufania i nieuczciwe, by nie użyć słowa “krętacze”. Mam za to dobre wieści!Odezwał się nowy właściciel MotoPrezentu – p. Turski. Jest gotowy zrealizować usługę. Jakaż to miła odmiana. Let’s drive odbiera telefony, rozmawia z klientem jak z człowiekiem i podejście do tematu chyba ma zdrowe, nie to co poprzedni właściciel – dziwna firma z Hotelu Hilton. Będę informować. Pozdrawiam i dziękuję :-) Aga

  30. Do ///M
    :-) Już napisałam na formumsamochodowe.com
    że nowy właściciel MotoPrezent – firma Let’s Drive zrealizuje usługę, z której nie wywiązał się SuperCar Club Poland.
    Jesteśmy w stałym kontakcie z p. Katarzyną z Let’s Drive, rozmowa rzeczowa, uprzejma, jest chęć znalezienia rozwiązania dogodnego dla klienta. Mamy bardzo pozytywne odczucia jeśli chodzi o nowego właściciela Moto Prezentu :-). Jeszcze raz dziękuję Blogomotive za pomoc w skontaktowaniu nas z Let’s drive :-)Pozdrowienia.

  31. Byliśmy w Ułężu w sobotę 16 czerwca 2012. Złe wspomnienia po poprzednich właścicielach Moto Prezent zostały już zatarte, bo usługę wykonał nowy właściciel Moto Prezentu, który podszedł do sprawy elastycznie i uczciwie zrealizował voucher. Jazda Mitsubishi Evo i Subaru STI daje adrenalinę, świetne przeżycie. Pogoda dopisała. Było dużo ludzi. Wszyscy wysiadali z aut po jazdach z uśmiechem jak banan, choć niektórzy na nieco miękkich nogach ;-). Jeszcze zaliczyliśmy krótkie szkolenie z wychodzenia z poślizgów (na troleyu). Pogoda była super. Wszytko się udało. Polecamy :-). I dziękujemy za pomoc blogomotive. Agnieszka

  32. Z lekkim sceptycyzmem bo co może być w autach o wielkich mocach ? no i wpadłem. Wielka frajda i zrozumienie jak niewiele jeszcze umiem jeśli chodzi o jazdę. Na razie to auta żądziły , może uda mi się to zmienić i kiedyś je osiodłam. Długa droga ale ile radości. Polecam wszystkim a szczególnie miastowym “mistrzom kierownicy”.

Pozostaw odpowiedź tytus Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *