(m302) Ken sam się prosi


Gymkhany w wykonaniu Kena Blocka są świetne. Ale coś mi się wydaje, że on chciałby, by się nigdy nie wydarzyły. Bo gdy inni kierowcy sobie na rajdowych trasach nie radzą, Internet o tym milczy. Gdy Ken spapra zakręt, świat się śmieje.

Jeden zakręt.
Trzy sposoby na jego pokonanie.

Ken Block w zeszłym roku, czyli początkujący drifter lub uczestnik konkurencji palenia gumy na łódzkim zlocie tuningowanych fur z okolic 2003 roku:

Tegoroczna próba, również w wykonaniu Blocka – próba pokonania zakrętu torem jazdy rodem z F1:

A innym zabrakło fantazji i pojechali ten zakręt w sposób oczywisty i zupełnie niewidowiskowy:

Podrzucił Renek.




Wpis opublikowany dnia 03.10.2011
Kategoria: [Na poboczu] | Tagi: ,
Subskrybuj kanał RSS lub otrzymuj info o nowych wpisach mailem.



Liczba komentarzy: 10

  1. Szczypior ( October 3rd, 2011 12:43 )

    Coś on chyba nie lubi tego zakrętu ;)

  2. Michał ( October 3rd, 2011 12:55 )

    – Ooh!, Hi Ken! May I have an autograph, please?
    – Sure, it’s a pleasure, What’s your name?
    – Krzysztof, I’m from Poland.
    – Fuck you.
    – ??

  3. bazylfox ( October 3rd, 2011 13:17 )

    OMG ! they’d killed Kenny !

    Showmenem jest świetnym, jego wyczyny w gymkhanach niesamowite… ale to wszystko wyćwiczone w czasie wielogodzinnych prób. Nie umniejsza to jego talentu oczywiście, ale… to nie to samo co rajdy WRC.
    Tam się jeździ na maksa, a nawet więcej. Uwielbiam oglądać cocpit cam’y z tych rajdów. Współpraca i zaufanie (u najlepszych)kierowca – pilot na poziomie nadludzkim.
    Jeśli się tego nie osiągnie, jesteś przeciętniakiem.

    Może Ken potrzebuje więcej czasu i doświadczenia, kto wie.

  4. bbk ( October 3rd, 2011 13:57 )

    Nawet jak współpraca nie układa się najlepiej on-boardy są fajne: http://www.youtube.com/watch?v=O5uVvwStYxo

  5. PoGOOD ( October 3rd, 2011 17:40 )

    bazyl – celny strzał. Block wie do czego służy kiera i rękaw, to widać w gymkhanach i nikt mu tego nie odbierze. A w tym zakręcie widać, że nie ma zaufania i nie zna do końca samochodu, bo Fiestą mógł go spokojnie pokonać “na okrągło”, gdyby tylko szerzej zaczął…

    Myślę, że on ma wielki kłopot z tym, z czym nie radzą sobie początkujący rajdowcy – jak opisać trasę, żeby później przejść ją w OeSowym tempie… My szykując się do Lausitz Rally 2011, gdzie nasze STi jechało jako “zerówka”, więc zupełnie bez ciśnienia, największy problem mieliśmy właśnie z oszacowaniem zakrętów pod kątem możliwości przejścia ich pod wpływem oesowej adrenaliny.

    Bo zawsze masz do wyboru – opiszesz za wolno, to po 4-5 winklach zaczniesz je pokonywać “dokładając” prędkość i w końcu wylądujesz w rowie czy na drzewie. Opiszesz z zapasem prędkości – sam sobie zbudujesz za duże ciśnienie i też trafisz w baobaba…

    Block jeździł głównie X-games czy mistrostwa ameryki, gdzie drogi są inne, konkurencja dużo słabsza, a przede wszystkim – poza Pastraną nie bardzo miał się z kim ścigać. A w Europie ze statusem gwiazdy ciężko się startuje przeciwko Loebowi & Co., bo oni mają zupełnie inny poziom.

  6. Maggot ( October 3rd, 2011 18:52 )

    Piszcie o nim co chcecie, ale on naprawdę dobrze jeździ. Owszem, to nie jest poziom Loeba czy Latvali, ale to są (używając simracingowej terminologii) po prostu alieni. Myślę nawet, że zestawiony np. z naszą krajową czołówką dotrzymywałby im kroku (jeżeli nie byłby szybszy) – rajd WRC to kawał oesu i taki błąd w niczym mu nie ujmuje, szczególnie jeżeli nawet kierowcom walczącym o mistrzostwo się gorsze zdarzają (a on jeździ zasadniczo czysto for fun – bo może). On ma z tego wielką frajdę a jednocześnie robi niesamowitą promocję rajdom. Nigdy nie stwierdzę, że jest “best of the best”, ale plucie na niego “bo w dżymkanie taki kozak, a tu wyspinował” to prostu chamstwo i zazdrość. Nigdy nie zgrywał pretendenta do tytułu, od samego początku był mocno podekscytowany miejscami w pierwszej dziesiątce, a walczy z bardziej doświadczonymi kierowcami coraz częściej jak równy z równym.

  7. Alex ( October 3rd, 2011 19:22 )

    Drugie podejście, to taki styl jazdy “na małolata” – w przekonaniu, że wystarczy zaciągnąć ręczny a auto cudownie bokiem przejedzie zakręt. A tu zdziwko. I zazwyczaj dzwon.
    Numer jeden to technika znana ze skrzyżowań w zimowej scenerii. “Ooo..ale dupy..ee paczta się..i sruuu..O K&#^A! No i co się gapita..”
    Numer trzy..Blogo ma rację, nuuuuda. Tak się po bułki jeździ.
    W kapciach.

  8. Maggot ( October 3rd, 2011 20:29 )

    No mówił milion razy, że się uczy asfaltu, bo wręcz szokuje go nadmiar przyczepności. Uprzedzając pytanie – jego “gymkhanowozy” są tak ustawiane, że bujają się jak na szutrze :).

    No i jaja ma: nie każdy mógłby się otrzepać i wskoczyć za kółko po czymś takim: http://www.youtube.com/watch?v=yJaMUi8QNKY

  9. PoGOOD ( October 17th, 2011 18:32 )

    W porównniu z jego Gymkhanami – ja wolę to: http://youtu.be/UCRUoeToLPk

  10. PoGOOD ( October 18th, 2011 21:21 )

    a tu gymkhana z przymrużeniem oczka… w rajstopach…

    http://youtu.be/RBlkJ4Jie84



Dodaj swój komentarz
Chcesz wygłosić monolog lub wdać się w polemikę? Pisz śmiało!