(m303) Moje marzenie


Spokojnie, bezpiecznie i bez napinania się. Idealne tory jazdy, obserwacja konkurentów i zero brawury. Mam nadzieję, że kiedyś na takim filmie to moją jazdę będziecie podziwiać.

Drift, rally-cross, rajdy – to się do torowych wyścigów nie umywa. Powtarzalność zakrętów, poszukiwanie idealnego toru, przejazdy na granicy – raz za razem, raz za razem. Nie wyobrażam sobie czegoś fajniejszego.

To jest mój motoryzacyjny cel. Tam się spełnię.
Niekoniecznie w pełni profesjonalnie. Niekoniecznie w wydłubanym aucie oklejonym sponsorami. Ważne, by był tor, pomiar czasu i samochód, który temu podoła.

On się nazywa Rafał (Płatek), i ja się nazywam Rafał (…). Znaczy się, już na starcie jestem o krok przed Wami – Piotrkami, Radkami, Sławkami, Adrianami, Bartkami, Norbertami, Grześkami, Krzyśkami, Michałami, Andrzejami, Łukaszami i innymi Danutami, Agnieszkami, Dorotami, Annami czy Monikami. O kimś zapomniałem?

Znalezione na Forza Italia




Wpis opublikowany dnia 03.10.2011
Kategoria: [Na poboczu] | Tagi:
Subskrybuj kanał RSS lub otrzymuj info o nowych wpisach mailem.



Liczba komentarzy: 31

  1. mirek ( October 3rd, 2011 16:05 )

    To jest ten Rafał Płatek od Pajączka i startów AR75 w GSMP kilka lat temu?

  2. Blogomotive ( October 3rd, 2011 16:10 )

    Nie wiem. Imię i nazwisko poznałem z filmiku / Forza Italia.

  3. QbaS ( October 3rd, 2011 16:23 )

    @mirek: to ten drugi Rafał Płatek :) rez-motorsport.com

  4. bbk ( October 3rd, 2011 16:23 )

    Ja wolę rajdy. Może dlatego, że tam jestem krok przed Tobą. I nie muszę się opierać tylko na doświadczeniach w sim-racingu.
    Ale jazda torowa też jest fajna. Z chęcią kiedyś bym się wybrał. Tylko na pewno nie aktualną Vectrą w dieslu. Wystarczy, że przez zabawię z poślizgami mechanizm różnicowy wyzionął ducha. Ale czego innego się spodziewać po Oplu?

  5. Szczypior ( October 3rd, 2011 16:23 )

    Nuuuuda. Nudniejsza od torowych rajdów wymagających perfekcji rzędu mikrometrów jest tylko F1.

  6. c5tourer ( October 3rd, 2011 17:45 )

    O Oskarach zapomniałeś. :)

  7. PoGOOD ( October 3rd, 2011 18:15 )

    Wcale nie nuuuuda Szczypiorku, tylko kulturalna rozrywka dla Panów w Pewnym Wieku (podobieństwa do kryzysu wieku średniego niezamierzone… ;)

    Jakbym miał luźny cash na tylnonapędowego potworka w stylu Cobry, Lotusa Super 7 czy Renault Sport Spider – chętnie bym poćwiczył taką jazdę po własnych śladach… ;)

    Alfa GTA też może być, choć ja akurat nie jestem przyzwyczajony do dźwigni biegów jak z Poldona… ;)

  8. linxus ( October 3rd, 2011 18:26 )

    O mnie, Kajetanie zapomniałeś. Co do przewagi powtarzalnych tras nad randomowymi odcinkami rajdowymi (co prawda z zapoznaniem i wcześniejszym upalaniem) bym się bardzo kłócił. Nikt nie lubi oglądać w kółko tego samego.

    A wracając jeszcze do imion: moje imie, w rajdach samochodwych, też daje mi przewagę nad wszystkimi (no chyba, że ktoś nazywa się Bryan.

  9. Maggot ( October 3rd, 2011 18:58 )

    Oj, Kajetan, przyfarciłeś dzięki rodzicom; Rafał wymięka ;).

    Blogo, odwróciłeś stwierdzenie, powinno być o wyższości rajdów ;]. Wyścigi są niesamowicie fajne, ale tylko z kimś o bardzo podobnym tempie na karku/przed maską (i cięcie się non-stop, na jakimś klasycznym torze jak Rockingham czy coś). Sama czasówka jest booooooooooooooring. Takie simsy samochodowe.

  10. Bartolomeush ( October 3rd, 2011 20:33 )

    Sądząc po ostatnich latach, najlepiej byłoby mieć na imię Sebastian ;)

    Mnie jarają wszystkie rodzaje ścigania, choć rzeczywiście rajdy wydają się znacznie bardziej ekscytujące – z perspektywy uczestnika. Z kolei wyścigi w większym stopniu zawierają elementy taktyczne (a wcale nie mówię, że w rajdach takowej nie ma ;)).

  11. Blogomotive ( October 3rd, 2011 20:52 )

    Jestem po mat-fizie, więc w rajdach widzę zbyt dużo nieładu i farta.
    Jazda po torze (nawet samemu, na czas) kręci mnie niebywale. To doskonalenie każdego zakrętu, opóźnianie hamowania, nabieranie płynności w szykanach, zbliżanie się do granicy bezpieczeństwa.

    Nie ujmuję niczego rajdom – dla widza są bardziej widowiskowe. Ale jako kierowca, po stokroć wolałbym wziąć udział w kilku turach DTM/WTCC, niż w kilku rajdach, nawet za kółkiem jakiegoś wurca.

  12. PoGOOD ( October 3rd, 2011 22:37 )

    bo Ty Blogo – należysz do tej “elyty”, która nie tylko jeździła po prawdziwym torze, ale jeszcze prawdziwym instruktorem i naprawdę mocnym samochodem… Dlatego czujesz tę adrenalinę.

    Większość z nas patrzy na to tylko i wyłącznie z pozycji widza, i to widza telewizyjnego, bo po pierwszym oglądaniu wyścigu na zamkniętym torze i porównaniu tego z oglądaniem rajdu na żywo ludzie zwykle zwracają honor wyścigom.

    Na żywo czuć smród gumy i spalin, widać prędkość, widać prawdziwą rywalizację i tak przez… cały weekend (bo zwykle ogląda się hurtem kilka klas i różnych rozgrywek).

    Dla porównania na rajdzie czasami jedziesz dojazdówką 2 godziny, walisz z buta następne 20-40 minut, czekasz godzinę i widzisz… jeden – dwa zakręty. Też jest fajnie (szczególnie na Finlandii czy Rajdzie Niemiec w winnicach), bo widać różnice między furami, technologią i zawodnikami, ale z prawdziwym wyścigowym weekendem – nie ma porównania.

    Po Porsche Cup + F1 na Hockenheim w deszczu łapiesz bakcyla wyścigowego na 100%…

  13. PoGOOD ( October 3rd, 2011 22:39 )

    … albo po wynajęciu naprawdę WYŚCIGOWEGO Suzuki Swift Sporta czy Lotusa na Nordschleife… ;)

    ale nie chcę się powtarzać… bo o tym już było…

  14. PoGOOD ( October 3rd, 2011 22:40 )

    to co – kiedy robimy zlota na torze? Poznań, Kielce? Bo na Hungaroring czy Lausitzring to możemy finansowo nie wydolić… ;)

  15. Blogomotive ( October 3rd, 2011 22:40 )

    W Gran Turismo 5 nie potrafię Lotusem z wyłączonym ESP przejechać nawet jednego okrążenia toru Top Gear. W życiu bym nie wsiadł to tego plastikowego wariata na żywo.

  16. PoGOOD ( October 3rd, 2011 22:44 )

    jak podpiszesz umowę na wynajem PO przeczytaniu warunków ubezpieczenia, nie będziesz aż tak cisnął jak w GT5 i dasz radę…

    Uwierz mi… Ja na każdym winklu “widziałem” jakim torem jeździłem ten zakręt w GT5 i włos stawał mi na głowie… Tylko, że tam za każde przęsło bandy nie płaciło się 1000 EUR… ;)

  17. Piotr G. ( October 4th, 2011 00:28 )

    Któż z nas nie chciałby zostać kierowcą wyścigowym startującym choćby we wspomnianych przez Blogo mistrzostwach samochodów turystycznych lub w seriach długodystansowych.
    Móc poprowadzić samochód GT podczas nocnego stintu (właściwie double lub triple-stintu) w Le Mans lub w największym wyścigu samochodów tego typu na Nordschleife.
    I choć zwycięzca Play Station GT Academy: Lucas Ordóñez prowadząc prototyp zespołu Signatech Nissan zdobył 2 miejsce w klasyfikacji LMP2 w tegoroczym 24 Heures du Mans, to pamiętajmy, że tego typu przypadki należą do rzadkości.
    W kraju w którym torów wyścigowych jest jak na lekarstwo nie ma co liczyć na dobrą serię wyścigową. Brakuje torów kartingowych z prawdziwego zdarzenia. Nie ma możliwości wychowania nowych talentów wyścigowych na miarę Kubicy, bo nie ma gdzie ich szkolić. Na wszystko brakuje pieniędzy.
    To o czym pisze PoGOOD, czyli time attacki nie mogą się równać rywalizacji koło w koło podczas weekendu wyścigowego. OK można wypożyczyć race-prepped swifta z Rent4Ring i szaleć na pętli północnej podczas touristenfahrten, ale na tych zatłoczonych sesjach (tysiące uczestników) jazda zwykle ogranicza się do patrzenia w lusterka i trzymania prawej krawędzi toru.
    Na torze Poznań organizowano Radical Racing Academy, ale poszukajcie sobie cen tej zabawy…
    Dla człowieka nie posiadającego budżetu mogącego zagwarantować mu posadę kierowcy wyścigowego jedynym wyjściem mogą być i tak drogie track days na zagranicznych torach (np. Zandvoort).
    Patrząc na tytuł tego wpisu, na myśl cisną mi się słowa Roberta Kubicy: “Marzyć można. To nic nie kosztuje”.

  18. Blogomotive ( October 4th, 2011 00:36 )

    Amen, Piotrze G.
    Do diaska, niech to szlag i dunder świśnie ;(

  19. Piotr G. ( October 4th, 2011 00:44 )

    BLogo, nie wszystko stracone. Zastanawiam się, czy w polskich realiach udałoby się zastosować fińskie rozwiązanie tego problemu:
    oglądaj od 6:00
    http://www.youtube.com/watch?v=2bmqdnx5R1U

  20. Blogomotive ( October 4th, 2011 00:47 )

    Jakoś nie wierzę w naszą kulturę motoryzacyjną i zajawkowość – jako narodu. My ciągle wiążemy koniec z końcem.

    Ale zamierzam to zmienić. Wiesz – siła bloga jest niesamowita ;)
    Wkrótce.

  21. PoGOOD ( October 4th, 2011 00:58 )

    Piotr – wylałeś nam na rozgrzane łby wiadro realizmu – i chwała Ci za to, bo widać, że wiesz co w temacie wyścigowym działa w skali makro (kraj, duma narodowa, Kubica 2, Zasada wróc itp.)

    Ja na wpis Blogo patrzę przez pryzmat własnych, małych i bardzo prywatnych przyjemności… A nie narodowego Sportu, przez wielkie S.

    Gdyby zobowiązania rodzinne i kierat w robocie (bo w końcu prywaciarz jak nie śpi to cały czas pracuje) na to pozwalały, sprawiłbym sobie jakieś tanie, dobrze skręcające autko (E30/E36, MX-5 czy 200SX) i chętnie polatałbym po tych naszych “gównianych” torach czy nawet pustych parkingach pod marketami czy placach manewrowych – gdzieś gdzie mogę uszkodzić głównie swoje ego i portfel, a nie ciało i innych.

    Tak dla czystej radochy, nie dla wielkiego wyczynu.

    Bo ja znajduję w tym poprawianiu zakrętów, coraz lepszym składaniu się w łuku, przesuwaniu apex’ów i opóźnianiu hamowania masę radości, której w normalnym ruchu – nawet najszybszymi wózkami jakimi dane mi było jeździć (M6, Z8, AMG, Shelby) nie poczujesz. Bo strach, koszty i przepisy zeżrą całą radość…

    Blogo – ja Cię rozumiem. I cieszę się, że jest coś takiego jak MotoPrezent, SJS i inne wynalazki – nawet nietani dla nas Rent4Ring. Bo to nieporównywalnie lepiej wydane pieniądze w porównaniu z PlayStation czy komputerem zdolnym pociągnąć R-Factor’a.

    Bo to jest prawdziwe przeżycie, a nie proteza (symulator), czy telefoniczny seks (oglądanie w TV). Tu się pocisz, śmierdzisz, boisz, wzruszasz, klniesz i mimo wszystko, a może właśnie dzięki temu – masz fun nieporównywalny z najlepszymi miejscówkami w Monte Carlo czy na stadionie Race Of Champions…

  22. bbk ( October 4th, 2011 01:47 )

    Folk race u nas próbowało startować. Ale chyba się nie przyjęło bo ostatnio o tym nie słychać. Za to znajomy w wieku 16 lat był pilotem rajdowym. Jego kierowca miał 18 lat. Razem kupili 126p, kaski, trochę zmienili zawieszenie, ojciec jednego z nich wspawał im klatkę i wygrali klasę. W sumie chyba 3 załogi startowały. Ciekaw jestem czy to jest kontynuowane.

  23. bazylfox ( October 4th, 2011 09:37 )

    Oczywiście, że zapomniałeś Blogo – o mnie :) nie zostałem wymieniony z imienia więc mam psychologiczną przewagę nad Wami :P (jako nieznany czarny koń zawodów)
    Rywalizacja na torze jest super, nawet jeśli to tylko tor gokartowy. Regularnie jeżdżę i wyciskam z siebie i karta siódme poty. Najważniejsze, że widać postępy i czasy okrążeń od ponad roku zmniejszyły się o 3 sekundy :)
    Są w naszym pięknym kraju zawody KIA Lotos, Seicento Cup i inne.

    Rzeczywiście nie mamy torów u siebie jak SPA, Nordschleife, Imola itd, ale są mniejsze jak Wyrazów, Lublin, Poznań. Co jakiś czas organizowane są tam różne zawody. Kupujesz za tysiączka autko i się rozbijasz :)
    Dla ściganta “na dorobku” w sam raz. Na pewno lepsze to niż udowadnianie sobie i innym na drodze jakim się jest pacanem.

  24. Krzysztof ( October 4th, 2011 10:23 )

    Widzę, że nie tylko ja mam takie marzenia. Choć jestem troche młodszy. Sam strasznie chciałbym pojeździć na jakimś track dayu, zamkniętej powierzchni cokolwiek. Tak, żeby bez stresu poznać granice możliwości samochodu. Ale ani pieniędzy na auto do takich celów, bo moją astra by sie rozleciała odrazu, i brak pieniędzy na udział w takim evencie. Chęć doskonalenia siebie na torze, to musi być coś cudownego. Ty Blogo, chociaż miałeś okazje pojeździć bmw na torze, czytając twoje relacje i wrażenia, pomyślałem “też tak chce!”. No ale moje ściganie kończy sie na GT Legends i kierownicy.

    p.s

    Był ktoś na małej monzie?

  25. bazylfox ( October 4th, 2011 10:28 )

    Krzysztof – był… był – jest – cały czas tam jeżdżę :)
    Co najmniej 2 razy w miesiącu jeżdżę.

  26. Linxus ( October 4th, 2011 10:42 )

    Piotrek dzięki za linka :) Toż to cudowny rallycross jest!

    A Ciebie Blogo zapraszam na coroczny rajd WOŚP. Zawsze jest tam okazja poznać rajdy z pozycji pilota . Za 25 zł (oczywiście idących na cele charytatywne) będziesz mógł polatać po odcinkach małymi potworkami takimi jak Renault Clio Williams, Peugeot 205 itp itd. Za 50 zł zaczyna się zabawa w Miśkach EVOIX i nie tylko. Oczywiście kierowcą jest profesjonalny zawodnik, więc przeżycia są niezapomniane. Dają z siebie wszystko, nie raz wykańczają te auta dla samego funu publiczności. W skrócie: “zajebista zabawa w szczytnym celu”.

    Jak zechcesz to osobiście zaprezentuję Ci możliwości rajdowej Skody Favorit (grzechoty) ;>

  27. PoGOOD ( October 4th, 2011 11:09 )

    Mała Monza jest OK. Jeśli masz blisko – warto, bo zwykle nie ma tłumu, a tor i wózki są naprawdę sensownie przygotowane.

    Bazyl – może któregoś wieczoru skrzykniemy wycieczkę do Kudowy/Hronov’a na MotoBydlo. U mnie byłyby trzy wolne miejsca…

    Wyjazd z WRO ok. 16:00, 18:00 na miejscu + godzinka walki (a lepiej 2 x 30 minut z małą przerwą, bo nam ścięgna w łapach popękają (jak w Pilocie Pirx’ie)…

    Oczywiście jeśli komuś bliżej z innego kąta Polski – spotykamy się np. przed przejściem Kudowa Słone…

    Kto się pisze?

  28. Krzysztof ( October 4th, 2011 12:24 )

    Mieszkam na obrzeżach Wrocławia właśnie od strony Siechnic, także mam bardzo blisko. Po wypłacie będę musiał pojechać, bo zawsze kasy brak. ; p

    PoGOOD mógłbyś bardziej przybliżyć te motobydlo?

  29. bazylfox ( October 4th, 2011 13:00 )

    PoGOOD : pewnie, że bym się wybrał. Szkoda że nam się lato kończy. Jeśli w drugiej połowie października jeszcze będą warunki to czemu nie ? tzn czyżby ? :P
    O tym torze w czechach już słyszałem od kilku znajomych ale zawsze nie po drodze miałem. Skuszę się jak pojedziemy F10 :)

    Krzysztof – o MotoBydlo poszukaj sobie na necie. A co do toru MM, to mam jeszcze voucher 30 min jazdy nie wykorzystany. Jak będziesz jechał chętnie podjadę :)

  30. PoGOOD ( October 4th, 2011 13:40 )

    Bardziej przybliżyć już nie umiem…

    http://www.motokary-motobydlo.cz/

    A to nasz filmik: http://youtu.be/0OgDDrxL0cU – film stary jak świat, ale dobrze pokazuje o-co-cho…

    A w skrócie:
    - Tor w starej fabryce
    - trzy piętra
    - na górę wjeżdżasz po ślimaku (jak na parkingu)
    - na dół zjeżdżasz tunelem po taśmociągu (zajebiste, 10 cm miejsca z każdej strony wózka) [na filmie od 2:01]
    - dużo zakrętów…
    - … w tym kilka naprawdę wrednych
    - standard czystości – nie istnieje – załóż ciuchy, których nie będzie Ci szkoda
    - zabezpieczenia – kaski niby mają, ale swoją balaclavę lepiej wziąć z domu, a jak masz od kogo pożyczyć kask – nie zastanawiaj się – lepiej dzielić tłuszcz na włosach z kumplem, niż choroby skóry z połową Czech i Moraw… ;)
    - koniecznie rękawice – nawet takie z Castoramy za 10 zł (byle narzędziówki, a nie ogrodnicze czy kowalskie ;)

    Ceny masz na stronie, chętnie wynajmują tor grupom.

    Na miejscu można się najeść, a nawet przespać jak ktoś złapie bakcyla do kartów, albo czeskiego browca… ;)

  31. PoGOOD ( October 17th, 2011 18:33 )

    A może trochę nowsze fury w pucharze jednej marki?

    http://youtu.be/YGGEvim-pxU



Dodaj swój komentarz
Chcesz wygłosić monolog lub wdać się w polemikę? Pisz śmiało!