MotoPrezent | KTM X-Bow

BMW serii 1 prowadzi się jak gokart. Prawda? Ależ skąd, to wierutna bzdura. Napisałem tak kiedyś tylko dlatego, by uwypuklić niektóre cechy jedynki. By sprowadzić Wasze myśli na konkretne tory. To była przenośnia. Nie ma przecież aut, które w rzeczywistości prowadzą się jak gokart. Czyżby?

Piękny wstęp, prawda? Ileż w nim finezji i machiawelizmu – przyznałem się do tego, że świadomie Was okłamałem w imię ostrości przekazu, zdradziłem tajniki swoich pisarskich manipulacji i jeszcze na sam koniec wstawiłem otwarte, jakże tajemnicze pytanie. “Czyżby?” – ależ moc drzemie w tym słowie!

Ale co mi po tym wysoce wybitnym wstępie, skoro i tak patrząc na tytułową fotkę rozgryźliście mnie w pół sekundy. Gdybym wpis zatytułował, dajmy na to jakoś tak: “Toster przypiekł mi grzankę” i wszystko to okrasił fotką kalkulatora, może wtedy byście łapczywie chłonęli ten tekst dalej, by tajemnicę tego “Czyżby?” rozwikłać. A tak, to wszystko spalone – na fotce jest auto bez karoserii. Wiadomo, że odpowiedź na “Czyżby?” brzmi “Sie wie”.

Co ja chciałem tym wstępem osiągnąć? I czemu się teraz z niego tak głupio i bez sensu tłumaczę? Ech, długa przede mną jeszcze droga do własnej książki, takiej prawdziwej, papierowej…

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Czyżby czegoś nie było?

Drzwi nie ma.
Przednia szyba to raczej jakiś spojler, którego jedynym zadaniem jest kierowanie strugi rozjuszonego powietrza wprost w twarz kierowcy i pasażera.

Fotel składa się z twardego oparcia i jeszcze twardszego siedziska. Nie, to nawet nie jest fotel – to są dwie niezależne wyściółki przylepione do ramy pojazdu – jedna pod plecy, druga pod tyłek.

Wsiadając nie wolno deptać po progach – one są tylko i wyłącznie dyfuzorem. Jeśli stając na nich niechcący je złamiesz, to prawdopodobnie przy zmianie biegu z trójki na czwórkę zrobisz z całym autem widowiskową pętlę w pionie – jak samolot akrobacyjny. Albo i pół pętlę z lądowaniem na dachu. Dachu, którego nie ma. Ale spoko – będziesz w kasku.

Pasy są 4-punktowe, choć za 28-punktowe bym się nie obraził.
Ale deski rozdzielczej nie ma. Jest jakiś wyświetlacz, ale mało czytelny.

Jak już wspominałem, fotel nie ma regulacji. Ale pedały ją mają – przesuwają się wraz z kawałkiem podłogi. Maksymalnie można je odsunąć tak daleko, że nie będziesz w stanie wdusić sprzęgła. Najbliżej można je ustawić tak, że kolana wyjdą Ci z auta. Wyjdą, dopóki nie zamontujesz kierownicy.

Kierownica ma regulację – potrafi się kręcić w lewo i w prawo. Niestety nie umie się ruszać ani w przód, ani w tył, ani w górę, ani w dół. Szkoda. Bardzo słabo się jeździ, gdy fajera leży Ci na kolanach i jest tak przechylona, że spogląda klaksonem wprost w rozporek. Tak, jestem do tego auta zbyt wysoki. I właśnie dlatego nigdy go sobie nie kupię ;)

[aktualizacja: ponoć kiera ma regulację, moje przeoczenie]

O, jestem zaskoczony, bo na powyższej fotce nie wygląda, jakby kierownica mnie cisnęła. A jednak tak się czułem. Chmmm… czyżby emocje?

Skrzynia biegów jest w idealnym miejscu – wysoko i blisko. Biegi wchodzą łatwo. Nawet trochę zbyt łatwo – oczekiwałem metalicznych kliknięć, a było jak w moim Nissanie – cicho i precyzyjnie.

Różaniec robił za G-sensor – w ostrych zakrętach krzyżyk wisiał prawie w poziomie.

Gdyby nie kierownica, X-Bow byłby całkiem wygodny. W ogóle po szoku, jaki sprawia z zewnątrz, w środku okazuje się całkiem fajnym autem – pedały rozmieszczone są dość daleko od siebie (choć do gazu trzeba sięgać zaskakująco daleko w prawo), siedzi się całkiem przyjemnie a przestronność na boki też krzywdy człowiekowi nie robi.

No, by zachować choć reszki blogerskiej niezależności i ostrości sądów, jedno muszę poważnie skrytykować. KTM X-Bow jest dramatycznie mało przestronny w okolicach głowy kierowcy. Wszystko było nie tak – uszy mi gniotło, nos łamało a skronie wręcz miażdżyło.

Nie, nie będę nosił kasku w rozmiarze XXL tak samo jak Ty, moja czytelniczko, nie założysz ciuchów w takim właśnie rozmiarze. My, ludzie pełni kompleksów, wolimy się męczyć w rozmiarze L. Tak właśnie zaklinamy rzeczywistość.

Czyżby był szybki?

Silnik to jest 2-litrowe biturbo o mocy coś koło 220 koni – o ile się nie mylę. Całość waży 700 kilo, czyli ma jakieś 315 KM na tonę. Niby niewiele – wszak Veyron ma prawie 500 KM na tonę – ale…

…ale KTM X-Bow jest niewiarygodnie szybki.
NIEWIARYGODNIE.
NIE-WIA-RY-GOD-NIE.
N.I.E.W.I.A.R.Y… no, myślę że już załapaliście.

Czyżby gokart?

Czy zatem zachowuje się jak gokart? No właśnie niezupełnie. On zachowuje się jak gokart, którego szerszeń ugryzł w dupę. Ten samochód (o ile to coś w ogóle jest samochodem) ma tak dramatycznie krótki rozstaw osi, że po prostu nie wybacza błędów.

W gokarcie, gdy zaczyna Ci się uślizgiwać tylna oś, zakładasz kontrę. Ot tak, po prostu. I robisz to w nanosekundę, bo układ kierowniczy gokarta jest tak bezpośredni, jak to tylko możliwe.

W X-Bow niestety od lewej do prawej kierownica ma chyba coś około 2 obrotów – wiec by wybronić się z poślizgu trzeba machać rękami i co najmniej raz przełożyć je na kierownicy.

Czyżby wiatrak?

Nie wiem, jak szybko musiałbym machać łapami, bym zdążył złapać uciekający tył. “Jak wiatrak” to za wolno.

Na wyjściu z ciasnego prawego zakrętu wcisnąłem do deski. Po błyskawicznie założonej kontrze jechałem w poprzek toru wprost w trawę. Ująłem lekko gaz i skręciłem w lewo. Gdy przekładałem ręce na kierownicy, by pogłębić kolejną kontrę, puknął mnie w kask siedzący obok instruktor.

Zwolniłem, uchyliłem szybkę i tocząc się środkiem toru powiedziałem z dumą w głosie:
– Uuu, no nieźle. Ale szybkie mam reakcje, prawda?
– Tak – przytaknął. – Ale jedziemy pod prąd.

I tak to się właśnie ten KTM X-Bow prowadzi. Jest tak bardzo absorbujący, że człowiek się gubi. Ruszasz i wydaje Ci się, że skoro masz przed sobą podane jak na patelni koło i zawieszenie, to miniesz słupek na milimetr. Tymczasem zła praca gazem i… mijasz słupek na milimetr, ale jadąc tyłem.

Takie auto uczy respektu i każe zweryfikować mniemanie o sobie. Jaką lekcję z tych kilku okrążeń wyniosłem? Otóż nadal twierdzę, że mam błyskawiczne i prawidłowe reakcje. Jednak temat szybkiego obracania kierownicą jest mi kompletnie obcy. I wiecie co? Strach mnie obleciał. Skoro tutaj nie dałem rady jednego obrotu kierownicą zrobić na tyle szybko, by złapać uciekający tył, to w swoim Nissanie nawet nie mam co próbować – i kierownica większa, i obrotów od oporu do oporu więcej.

Jak tylko spadnie śnieg, wtoczę się przodem na lód i będę do później nocy kręcił od lewej do prawej i z powrotem. Szybko. By się nauczyć. Bo to, wbrew pozorom, jest cholernie trudna sztuka. Przynajmniej dla mnie. Bo pakowałem ostatnio trochę na siłce i przy nerwowych ruchach biceps o biceps mi się trze…

Gdy wróciliśmy na pełen gości parking, nogi miałem całe z dżemu. Dobrze, że wyczuł to instruktor i jeszcze przez chwilę posiedzieliśmy w środku ucinając sobie kurtuazyjną pogawędkę. Gdybym wyszedł z auta od razu, zwaliłbym się na twarz, po drodze łamiąc policzkiem karbonowy dyfuzor.

Kurde, co za wrażenia!

Wszelkie Lamborghini i Ferrari powinny mieć przycisk “Hard core” gdzieś na konsoli, który chowałby przednią szybę. Bo uwierzcie mi – nie ma w motoryzacji nic bardziej ekstremalnego niż giez wielkości kasztana, który ląduje ci przy 210 km/h na górnej wardze, bo zapomniałeś domknąć szybkę na kasku.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Za kierownicę KTM X-Bow wsiadłem dzięki uprzejmości Jakuba z firmy MotoPrezent. Jeśli chcesz na własnej skórze zweryfikować to, co napisałem o tym aucie – po prostu się nim przejedź.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Teksty opublikowane w ramach mojej współpracy z MotoPrezent.pl:
» Marzenia nastolatka
» KTM X-Bow
» Lamborghini Gallardo
» Honda S2000
» Mitsubishi Lancer Evo X
» Drift Taxi (1/2)
» Drift Taxi (2/2)
» Mitsubishi Lancer Evo RS
» Wstęp do driftu by Faruk Kugay (1/3)
» Wstęp do driftu by Faruk Kugay (2/3)
» Wkrótce: Wstęp do driftu by Faruk Kugay (3/3)
» Wkrótce: Dodge Viper

18 komentarzy

  1. Blogo – nie pisz tu chłopie, że masz błyskawiczne i prawidłowe reakcje, skoro nie potrafiłeś tego gza zębami chwycić ;)

    A tak poważnie – z opisu wygląda mi to na szatański pojazd. Taka prędkość bez przedniej szyby? Hmmm – niech no spojrzę ile przejażdżka tym bolidem kosztuje…

  2. Za jedyne 650 zł wszystkie muszki Twoje :) Tylko się za dużo nie uśmiechaj w czasie jazdy, bo nawet kask wszystkiego nie wyłapie :)

  3. Może orientuje się ktoś czy takie cuda organizowane są także w północnej części kraju? Super opcja ale jechać aż za Wwa z Gdańska średnio mi pasuje…

  4. W tym roku nie organizujemy eventów na północy, choć planując rozwój firmy bierzemy Trójmieście pod uwagę jako jedną z głównych lokalizacji. Tymczasem zapraszam do Ułęża, przyjeżdżają ludzie z Gdańska, a nawet ze Szczecina. Skoro decydują się odwiedzić nas po raz drugi, to oznacza, że chyba warto tłuc się taki kawał drogi:)

  5. Nie znam się na silnikach grupy Volkswagena, ale z tego co pamiętam, to 2.0 TFSI montowane w Audi miało jedną turbosprężarkę. KTM X-Bow zasilany jest tą samą jednostką i to nie w jej najlepszej specyfikacji skoro ten sam silnik w Audi S3 miał około 260 koni.
    Może Spalacz Benzyny mógłby rozwiać moje wątpliwości. Z tego co pamiętam to on ma 2.0 TFSI

  6. ze strony producenta :

    ENGINE: In-line 4-cylinder petrol engine with direct injection, exhaust turbo supercharging with aftercooling

    Displacement cm³ 1.984

    Performance kW (PS)@1/min 220(300)@6.300

    Max. Torque Nm@ 1/min 400@3.300
    Valves 4/Zylinder, DOHC

    Fuel tank capacity l 40

    Fuel consumption Ø 8,3 l/100 km

    Deceleration from 100 – 0 km/h m 32,9

  7. Bazyl, dzięki za te dane.
    Udało mi się ustalić, że turbosprężarka w tym silniku, to K03 produkcji BorgWarner. Nie wiem czy jest ze zmienną geometrią.
    Wydaje mi się, że w żadnej ze swoich odmian 2.0 TFSI nie miał biturbo.
    Blogo skreśl bi- i nie przejmuj się moim technicznym bełkotem. Wiem, jestem nienormalny.

  8. @ Piotr – w tym gronie nie wyróżniasz się aż tak, żeby sobie dowalać… ;)

    my tu wszyscy z MOTO – Tworek… ;)

  9. Niesamowite opowiadanie – czytałem z ciekawością pomimo że znam te auto bardz dobrze. Jest tylko małe sprostowanie. Auto posiadaregulowaną kierownicę. Także wcale nie musi rozporka poniewierać :)

  10. hmm… najmocniejszą odmianą 2.0 TFSI w ‘normalnych’ Audi jest właśnie 211KM,

    a w nowym S3 oraz w TT są 2.0 o mocach 265 i 272KM, nie miałem z nimi praktycznego do czynienia, na stronie www przy TT podane jako: “z bezpośrednim wtryskiem i turbosprężarką z chłodnicą powietrza doładowującego”, tak czy siak nie biturbo (dwie identyczne turbiny) – to z aktualnej oferty…

    biturbo w 2.0 Audi – nigdy nic takiego mi się o uszy nie obiło… 240KM też nie pamiętam w silniku benzynowym… 3.0 TDI w A4 ma 240 KM :)

    w starszych S3 jest 1.8, w wersji ponad 220KM i słabsze 207KM…

    jest jeszcze R5 2.5 TFSI, 340KM, które instalują do RS3 oraz TT RS…

  11. ‘literówka, tj. 2.0 z 272KM jest w nowym TTS a nie TT (bez S), w zwykłym TT jest oczywiście 211KM… wszystkie zwykłe mają maks. 211KM i jest tam jedna zwykła turbina…

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *