MotoPrezent | Lamborghini Gallardo

To nie jest samochód – to jest silnik z doczepionymi fotelami, kołami i całkiem fajną blacharką. On nie reaguje nerwowo – on jest jednym wielkim kłębkiem nerwów. Jest bulterierem, któremu stanąłeś na mosznie. Jest samicą tyranozaura, która przyłapała Cię w kuchni, gdy sobie z jej wysiedzianych jajek kręciłeś kogiel mogiel.

Nie, nie koloryzuję. Lamborghini (czyt. lamborgini) Gallardo (czyt. gajardo) jest nie tyle samochodem szybkim, co nieziemsko wręcz zrywnym. Cierpi na ten sam problem, który nęka BMW M3 po wciśnięciu przycisku „M” na kierownicy – zbyt nerwowo (jak dla mnie, ciężkiego biurwy) reaguje na gaz. I o ile w M3 można to jakoś ogarnąć – ot, choćby poprzez ponowne wciśnięcie guzika „M” – o tyle w Lambo jest zawsze pełen ogień.

Do tego można się pewnie przyzwyczaić – trzeba po prosto bardzo delikatnie muskać pedał gazu i z nabożną czcią traktować skrzynię biegów. Ale to powoduje lekką schizofrenię – siedzisz w niebywale męskim i hardkorowym aucie, a musisz się z nim obchodzić tak delikatnie, jak z uczesanym w kokardę pekińczykiem. Bo jeśli nie, to albo się obrócisz, albo nadwyrężysz szyję, albo co najbardziej prawdopodobne – dwa dni później będziesz sobie w eleganckim garniturze i pełnym makijażu leżał wygodnie w czymś, co lada chwila zostanie zamknięte i przysypane ziemią.

A propos skrzyni biegów…

Jej obsługa wymaga wiedzy tak wielkiej, że wikipedia wysiada.
Sami posłuchajcie.

Skrzynia w Gallardo (w tym, którym jeździłem) jest normalną skrzynią manualną, ale sprzęgło obsługuje hydraulika – a biegi zmieniasz łopatkami przy kierownicy. Bardzo nie lubi delikatnego ruszania i jazdy na małym gazie – nawet gdy jest ciepła. Gdy jest zimna, nie lubi niczego. A ze zbyt szybkimi, wielobiegowymi redukcjami sobie zwyczajnie nie radzi. Dziwię się, że w ogóle chce jej się działać.

Siedzisz w środku, silnik bulgocze, skrzynia jest na luzie. Wciskasz hamulec i po prawej stronie kierownicy masz malutki przycisk z literą „R”. Wciskasz go tylko na moment – aż usłyszysz delikatne klik. Jeśli przytrzymasz go zbyt długo – na wyświetlaczu wyskoczy Ci błąd elektroniki. Dlaczego? Zapytajcie Włochów albo tych mistrzów z Audi.

Ok – udało Ci się bez awarii elektroniki wcisnąć „R”. Zerkasz zatem do tyłu i nic nie widzisz. Spoko – to typowe dla superkara. Ale nie przejmujesz się tym, bo przy uruchamianiu silnika z rur wydechowych poszedł taki bulgot, że nawet jeśli za Tobą było stado hipopotamów, dawno już, tratując wszystko po drodze, jest hen za horyzontem.

Zatem ruszasz do tyłu. Ale nie powoli – ta skrzynia takich akcji nie akceptuje. Żeby sprzęgło nie zaczęło śmierdzieć, musisz ruszyć zdecydowanie. A więc wciskasz gaz na centymetr i hop – jesteś 30 metrów dalej. A co potem – czy hamujesz i wrzucasz jedynkę? O nie, tylko nie to! Nie chcesz chyba rozwalić skrzyni, prawda?!

Gdy jeszcze toczysz się do tyłu, przyciągasz obie łopatki do siebie, zrzucając tym samym luz. Zawsze musisz wrzucać luz, gdy auto się jeszcze toczy. Nie wolno zrzucać na luz, gdy już stoi – hydraulika skrzyni tego nie lubi. A wiec toczysz się, zrzucasz na luz i dopiero hamujesz. Potem, cały czas stojąc na hamulcu, zapinasz jedynkę – a temu towarzyszy dość głośny huk i auto delikatnie przestawia się, jakby przed chwilą jakiś TIR wjechał Ci w tylne lewe koło.

Trochę jak plastikowy motocykl – wrzucasz jedynkę i czujesz pod tyłkiem delikatne, acz wymowne szarpnięcie.

No i puszczasz hamulec i… nic się nie dzieje, bo tutaj nie ma znanego z automatycznych skrzyń pełzania. Puszczasz hamulec i stoisz. By ruszyć, musisz wcisną gaz. Ale jeśli zrobisz to za lekko, spalisz sprzęgło. Jeśli za mocno – cóż, Ty się spalisz w aucie owiniętym na drzewie. Ruszasz zatem tak, jak być powinno – czyli gigantycznym susem do przodu – tak mniej więcej jak od miejsca, w którym właśnie teraz jesteś, do najbliższego sklepu.

Gdy chcesz się zatrzymać, musisz tuż przed pełnym zahamowaniem wrzucić na luz. Koniecznie, gdy auto się jeszcze toczy. I koniecznie na luz – Gallardo nie lubi stać w miejscu na jedynce.

Zastanawiasz się, jak tym jeździ się w korku?
Ano tak się jeździ:

  • Auto przed Tobą rusza, ale wciąż jest za blisko. Czekasz.
  • Auto przed Tobą jest dostatecznie daleko, więc naciskasz hamulec i wrzucasz jedynkę.
  • W lukę pomiędzy Tobą a autem przed Tobą wjeżdża inne auto. I co teraz? Stać na jedynce – źle. Wyrzucić na luz, gdy Lambo stoi a nie się toczy – jeszcze gorzej. Ot, zagwozdka.
  • Stojący za tobą wąsaty Pan w pierwszej Octavii właśnie zatrąbił.
  • O, masz przed sobą wystarczająco dużo miejsca, więc dynamicznie ruszasz – tak, by nie spalić sprzęgła.
  • Ojej, ten przed Tobą hamuje. Robisz to samo. Ale nim się zatrzymasz, musisz wyrzucić na luz. Kończysz zatem hamowanie odrobinę później, niż planowałeś. W zderzaku tego auta przed Tobą.
  • Jego kierowca wysiada i sprawdza, co się stało. Ty chcesz cofnąć i zjechać na pobocze by dopełnić formalności. Ale za tobą stoi wąsacz w Octavii, którego nie widzisz. Mimo to cofasz, i…
  • …wyjmujesz z tylnej kieszeni grzebień i się tniesz na przedramieniu. Potem szlochając nagrywasz filmik swoim telefonem i publikujesz go na YT, koniecznie w opisie dając tagi „leave„, „britney” oraz „alone„.

.
Parkując auto pod domem zawsze stawiaj je przodem do wyjazdu. I najlepiej z górki. Tak, by rano jak najmniej obciążać zimne sprzęgło. No chyba, że zależy ci na tym, by miły Pan w serwisie zaproponował Ci wstąpienie do programu lojalnościowego. 5 punktów za każdą naprawdę sprzęgła. Za 145 punktów piękna szklanka. Tutaj mamy katalog. Założyć Panu kartę?

I jeszcze jedno – trzeba pamiętać, że za zamianę biegów odpowiada hydraulika – więc trzeba dać jej chwilę. Wrzucając bieg poczekaj, aż sprzęgło go zlepi. Jeśli chcesz zmienić kilka biegów na raz – rób to na tyle wolno i rytmicznie, by sprzęgło każdy z nich polepiło. Tu nie ma elektroniki jak np. w zwykłym BMW z 8-biegową skrzynią, gdzie możesz na raz kliknąć 5 biegów w górę, i skrzynia od razu załączy ten najwyższy. Tutaj będzie załączała każdy po kolei.

To ważne przy redukcji – jak chcesz zejść przed zakrętem z czwórki na dwójkę, nie możesz przeskoczyć trójki – musisz odpowiednio wcześnie ją wrzucić i dać skrzyni czas na jej zapięcie. Nie możesz tuż przed wjazdem w zakręt zrobić klik-klik – bo dwójkę dostaniesz dopiero przy wyjściu z zakrętu.

Ale żeby nie było – skrzynia jest bardzo, bardzo szybka – o ile zmieniasz biegi po kolei.

A propos jazdy…

Gallardo wygląda świetnie – to moim zdaniem jedno z najbardziej agresywnie narysowanych aut na świecie. Ma fajne wnętrze, ładne materiały i genialną pozycję za kierownicą. Ale obok czegoś komfortowego to chyba nigdy nawet nie parkowało.

Ten samochód jest cały napięty – buja się, podskakuje i hałasuje. Wrzucasz dwójkę i trzask jest taki, jakby spory pick-up wjechał w drzwi pasażera. Ale im szybciej jedziesz, tym mniej o tym myślisz.

Bo Gallardo zamienia milimetry na metry. Wciśnij gaz o milimetr, a będziesz o metr dalej – w czasie tak krótkim, że niemierzalnym. Tocząc się powoli na jedynce wciśnij pedał gazu do oporu, a od raz znajdziesz się w Kielcach na parkingu przed „Jaskinią Raj”.

Bo szybka jazda tym Lamborghini jest genialna. Dźwięk silnika jest porażający. Jest w tym aucie coś takiego, że bez patrzenia na obrotomierz dokładnie wiesz, kiedy zmienić bieg na wyższy. Silnik brzmi tak dramatycznie i narastająco, a auto tak mało izoluje Cię od prędkości, pędu i dziur na drodze, że dokładnie wiesz, kiedy krzywa mocy zbliża się do maksymalnej wartości. Klik – i jedziesz już na wyższym biegu.

Jest tak dynamiczne i szybkie, że ojaciekręce!
Na dohamowniu przed gęstym slalomem trochę autem rzuciło i zamiast zredukować bieg lewą ręką, włączyłem wycieraczki prawą. W panice zwolniłem, gmerając przy dźwigienkach. I w tych nerwach w końcu zredukowałem i… niestety… docisnąłem do deski, by nadrobić stratę na wejściu. Pamiętam tylko, że przed oczyma miałem wnętrze swojej czaszki a na rozciągniętych pędem małżowinach usznych poczułem chłód tylnej szyby.

Gdy w KTM X-Bow uciekł mi tył, to prawie go zapałem. No tak prawie „prawie”, bo kompletnie o tym nie wiedząc wylądowałem na torze pod prąd. Tutaj wciskasz gaz, tył natychmiast ucieka, a Ty go naturalnie łapiesz delikatną kontrą. Gallardo prowadzi się tak, jakby nigdy nie było w stanie wykręcić bączka. Jak sobie tylne koła nie poradzą w zakręcie, to im przednie pomogą.

Jakub twierdzi, że to jest jeden z najszybszych samochodów świata – jeśli tylko umiesz nim jeździć, w zakrętach nie ma większego kozaka. Bardzo dużo wybacza i sprawia, że nawet taki amator jak ja, może poczuć się wielebnym kierownicy, baleriną toru i profesorem prędkości.

A propos codzienności…

Gallardo jest strasznie uciążliwe w codziennej eksploatacji. Jest mocno zeszperowane, przez co jazda po parkingu jest tragicznie nieprzyjemna – auto rzuca się na boki, trzeszczy i śmierdzi zjaranym sprzęgłem.

Chcesz mieć superkar do codziennej jazdy – kup sobie Porsche Carrera 4S. Albo BMW M3 z pełną regulacją zawieszenia, by móc jeździć w miarę miękko poza torem. Bo jadąc Gallardo czujesz się tak, jakbyś był zatopionym w karbonie Hanem Solo, którego właśnie próbuje rozgryźć mityczny Kraken. Ewolucja nie przygotowała naszych kości na coś takiego.

[Ups. Po tej ilustracji wnoszę, że w redakcji naszego portalu ewidentnie jest wakat na stanowisku grafika]

A propos durnych opinii…

Wielu pisze i mówi, że Gallardo jest świetnym superkarem do zwykłej jazdy. A ja Ci gwarantuje, ze wolałbyś co rano skakać boso z drugiego pietra na kratkę kanalizacyjną, niż tłuc się tym autem w porannych korkach.

Jeśli kiedykolwiek Lamborghini stworzy samochód, który nie będzie męczący na co dzień, opublikuję na blogu swoje fotki zrobione telefonem – jak stoję w łazience owinięty w ręcznik i w lustrze widać mój goły tyłek. Przysięgam!

Więc do tych, którzy mówią i wypisują brednie w stylu: „Gallardo do superkar nadający się do codziennej eksploatacji” mam 34 znaki ze spacjami: A puknijcie Wy się wszyscy w mózg!

A propos tego Gallardo…

540 koni. I jest jedyny taki w Polsce – piękna biała perła. Dzisiaj już drugi właściciel, ale od nowości w kraju nad Wisłą. Pierwszy właściciel choruje na ten kolor – teraz ma Gallardo Spyder – też w białej perle.

A propos moich odczuć…

To fajne, że mogłem zrobić w Gallardo kilka kółek po torze. Bo dziś już wiem, jak niespójny jest to samochód. On traktuje ciebie tak samo jak betoniarka traktuje żwir – trzęsie, kopie w plecy, ogłusza hałasem i bez wyraźnej przyczyny co chwilę katapultuje poza horyzont.

Tymczasem od Ciebie wymaga delikatności i czułości – bo zbyt głębokie wciśnięcie gazu niemalże go rozrywa, bo złe wrzucenie luzu niszczy hydraulikę skrzyni biegów a nieprawidłowy wyjazd z parkingu pali sprzęgło. Dziwny samochód – ciężko jest mi wyobrazić sobie coś bardziej ekstremalnego. I delikatnego za razem.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Za kierownicę Lamborghini Gallardo wsiadłem dzięki uprzejmości Jakuba z firmy MotoPrezent. Jeśli chcesz na własnej skórze zweryfikować to, co napisałem o tym aucie – po prostu się nim przejedź.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Teksty opublikowane w ramach mojej współpracy z MotoPrezent.pl:
» Marzenia nastolatka
» KTM X-Bow
» Lamborghini Gallardo
» Honda S2000
» Mitsubishi Lancer Evo X
» Drift Taxi (1/2)
» Drift Taxi (2/2)
» Mitsubishi Lancer Evo RS
» Wstęp do driftu by Faruk Kugay (1/3)
» Wstęp do driftu by Faruk Kugay (2/3)
» Wkrótce: Wstęp do driftu by Faruk Kugay (3/3)
» Wkrótce: Dodge Viper

38 komentarzy

  1. Blogo – jakie są wrażenia jak się wciska gaz do dechy na wyjściu z zakrętu?
    albo na prostej?
    słyszałem ten samochód…
    z jednego metra,
    po prostu wszystko się trzęsło po przekręceniu kluczyka.
    Czad, ale i tak better is BMW:P

  2. Wrażenia są takie – i wcale tu nie koloryzuję – że auto nie przyspiesza a przeskakuje. Tu nie ma liniowej reakcji na gaz – tu ma się wrażenie, że pedał działa zero-jedynkowo. Byle muśnięcie i tracisz pewność siebie, bo nagle wgniata Cię w fotel i wszystko co było przed Tobą, znika we wstecznym lusterku.

    Galardo jest cholernie szybkim autem. I jeszcze cholerniej nerwowym. Acz przyznać trzeba, że napęd 4×4 jest na tyle dobry, że się nie bączkuje – przynajmniej mi się to nie przytrafiło.

  3. „Jeśli kiedykolwiek Lamborghini stworzy samochód, który nie będzie męczący na co dzień, opublikuję na blogu swoje fotki zrobione telefonem – jak stoję w łazience owinięty w ręcznik i w lustrze widać mój goły tyłek. Przysięgam!” – a ja przysięgam – wyślę to mailem do nich!!!
    Do Lamborghini

  4. Ja tam nie marzę o takich autach – dla mnie jest BMW i reszta świata – a Blogo – testowałeś już NEW 1 series?
    a tak w ogóle – to Pani Karolina (BMW) ( tak miała na imię? ) odzywała się do Ciebie?

  5. Eee, o jakiej codziennej jeździe my tu mówimy – tych aut wyprodukowany chyba tylko 300 sztuk. One stoją w klimatyzowanych garażach. No, może 1-2 jeżdżą, ale tylko wokół stacji benzynowej.

  6. Blogo, a gdzie Ty, siedząc w Gallardo i będąc na torze, widziałeś w lusterku Skodę Octavię?

  7. Maxo, a jak Ty, siedząc przy biurku i czytając ten tekst, doszedłeś do tego, że Octavia była na torze?? I że to ja siedziałem wtedy w Gallardo?? ;)

  8. „wielebnym kierownicy, baleriną toru i profesorem prędkości”

    Blogo znów w formie… ;)
    3mamy kciuki za Was – naszą Drużynę Pędzenia!

  9. Potrafisz zareklamować samochód. Teraz wiem, że MUSZĘ kiedyś się nim przejechać, choćbym wydawał ostatnie grosze, które miały iść na chleb, Nasz Dziennik (w końcu wielebny kierownicy) i waciki, żeby się spróbować z tym Lambo. Jak widać nie zaginął w nim duch tragicznej niepraktyczności – ale to super, bo potencjalnie odstrasza tych, którzy nie są skłonni do wyrzeczeń „tylko po to”, żeby jeździć silnikiem z obudową :).

    Ale można go mieć (nie wiem tylko w których wersjach) z normalną skrzynią, razem z głupimi „prowadnicami” rodem z Audi (nie wiem jak się po polsku gated shifter nazywa, przyznaję bez bicia). Ale to opcja dla nie-hardkorów :)

  10. Co do tego LM…to wiesz Blogo, one nie tylko stoją w garażach szejków. Co najmniej jedne jeździ(ł) po Radomiu, i to dość często. Nie żeby mi na tych fotkach zależało, ale wiesz, rzekło się

  11. Maggot – bój się Boga! Gdzieś Ty widział w Audi prowadnice… ???

    To już raczej typowo italiański wynalazek… ;)

  12. Kolejny świetny tekst Rafale :)

    Przede wszystkim dziękuję Ci za fonetyczne przedstawienie nazwy producenta i modelu. Bo już mnie żółć (wow wszystkie litery z alt-em) zalewała i uszy kwitły na wszystkie lambordżini galardosy… Mam nadzieję, że przyczyniłeś się do poprawy wymowy wśród społeczeństwa.

    Są też ale :
    1. Gallardo wcale nie jest najszybsze na krętych torach (wg TopGear 19. miejsce za Italią, Enzo i kilometry za nowym McLarenem MPcośtam)
    2. Czekam na Twoje fotki telefonem, gdyż – Lambo wypuściło Aventadora, które szokuje co prawda wyglądem, ale jeździ jak Audi R8. W sensie prowadzenia, nie osiągów.

    Pamiętam odcinek TopGear gdy szukali „best driving road in the world”. Gdy Clarksonowi się skończyła benzynka w Gallargo.
    Czytał instrukcję (po włosku!) tłumacząc: „we are useless italians and we couldn’t done this properly” – gdy nie mógł otworzyć wlewu paliwa :)

    btw na Stelvio byłem :)

  13. @PoGOOD – zjeździłem połowę Szwajcarskich i Włoskich „pass”. Najlepiej wspominam Grimsel i Fluellapass, po przejeździe których bagaże były ułożone dokładnie odwrotnie :)

    Bardzo chcę pojechać tam jeszcze, ale tym razem bagaże zostawić w hotelu i siedzieć za kierownicą czegoś mniejszego niż moje kombi.
    .. no i trafić na takie słońce jak ekipa TopGear’a :)

  14. Wiem, że juz się chwaliłem tymi fotkami wszędzie, ale… tu chyba jeszcze nie :)
    Mam nadzieję, że mi Blogo wybaczysz minutkę dla siebie.

    1. Fluellapass Ja i Clarkson
    http://images42.fotosik.pl/159/a38e90ff9fb7967b.jpg

    2. Jak wyżej inne ujęcie
    http://images36.fotosik.pl/134/7de67275cdb40fc5gen.jpg

    3. Tu o nas piszą w BMW Trends
    http://images32.fotosik.pl/375/91710a4615e7cbc0gen.jpg

    4. Jak wyżej druga strona
    http://images26.fotosik.pl/282/1ceae906e65e8257gen.jpg

    Przygoda, przygoda, każdej chwili szkoda…

  15. Odjazdowy tekst! Jeździłem już Gallardo i do dziś nie mogę tego zapomnieć. Blogo, nie żebym Ci się podlizywał, ale Clarkson może się bać o posadę!

  16. Dzięki, ja stałem na miejscu (pierwsza fotka) Maserati i C AMG Black, kolega na miejscu Zondy. Nie wiem czy gdybym wiedział wcześniej to bym się inaczej nie ustawił :)

    Bo – co ciekawe – Thriller został nakręcony tego samego lata! Że też się nie spotkaliśmy z ekipą BBC, pewnie teraz zastępowałbym May’a :)

  17. Blogo – masz bardzo wybiórczy wzrok, mojego komentarza nie widziałeś ?
    Tego, w którym domagam się Twoich zdjęć…chociaż po chwili zastanowienia, cofam swoje żądania :)

  18. @bazyl: Widziałem Twój komentarz dot. zdjęć i właśnie wróciłem z łazienki z próbnej sesji. Nie jest źle. Choć pewnie te fotki nigdy się na blogu nie pojawią, bo ten Aventador na bank jest tak samo cywilizowany, jak Gallardo miał być. Nie wierzę w to.

    A co do PSN – gram jak Ryba się już z laptopem i serialami w łóżku ułoży – czyli od 23:30 do mniej więcej 1:30. Takie nocne pojeżdżawki.

    I odkąd mam Ciebie i Maggota na PSN w ulubionych (czy jak się to tam nazywa) – złapałem ciśnienie na zdobycze punktowe. Bo przy Waszych 33/34 moje 29 wygląda mizernie. A przecież wiadomo, kto powinien być hus-de-bos, co nie? ;)

  19. Oczywiście zdanie o Aventadorze opieram wyłącznie na przeczytanych/obejrzanych testach.

    Co do fotek (mając w pamięci słynną fotkę sprzedawcy czajnika) to mam WIELKĄ prośbę o niezamieszczanie :)

    Natomiast osiągnięcia w psn to taka ichniejsza rywalizacja. Po co to komu nie wiem, nie zwracam na to uwagi. Liczy się dobra zabawa, a nie gwiazdki czy punkciki. Dla mnie możesz być jur-de-bos od zaraz.

    PS. Żona kolegi (z którym młócę w piłkę niemal co noc): „Kuba daj czasem wygrać … bo to się odbija na jego łóżkowym nastroju”
    ..no comment

  20. PoGOOD – to jeszcze nie jesteś ?!? no nieee
    proszę się natychmiast dopisać, porównać gwiazdki i achievmenty i zapłakać :)

    Czekam na GT5 Blogomotive race. Na koniec października planowany jest update – będzie belgijski tor SPA. Już ostrzę sobie na niego 5 dolców.

  21. Heh, rozgryzłeś mnie:) Teraz już z czystym sumieniem możesz mnie zabrać na następne takie jazdy! Kiedy wyjazd?

  22. wiecie – ja w GT gram od samego początku, zawsze grałem sam z sobą i to na padzie, więc mnie po przesiadce na GT5 jakoś nie ciągnęło do sieciówek…

    A poza tym – ja mam naprawdę mało czasu, więc się z wyjadaczami w jednym szeregu nawet nie próbuję ustawiać… ;)

    Jak się zamelduję – dam znać…

  23. Ja chyba naprawdę kupię PS3… Co tam remont łazienki ;)

    PoGOOD – odebrałeś szwagrowi swoje PS3? :D

  24. Zaraz loguję się do PSN i dodaje Blogo. Niewiele gram ostatnio. Do poziomu 30+ jakoś dobiłem. PS3 mam od maja i tylko z padem. Nigdy wcześniej nie miałem konsoli.. poprzednie GT jest mi obce.
    Teraz tylko dla relaksu męczę Challengera lub Gallardo.. Zresztą.. itd itd. Tak dużo mam ulubionych ;)
    Zupełnie o tym nie pomyślałem, że można spotkać się z Wami na jakimś torze w GT5. Dopiero Maggot mi dziś to uświadomił.
    PS. Maggot dodaj mnie po nicku bo z tego co pamiętam mówiłeś, że login PSN masz jakiś skomplikowany ;)

  25. O nawet nie wiedziałem, że jest już aktualizacja 2.0
    Nie wiem tylko po co mi kolejne auta NASCAR ;)
    DLC kupie napewno dla SPA i Dodge Challenger SRT8 Touring Car ;)

  26. @ Camel – jeszcze nie, bo miałem wyjazdy, ale po tym co tu widzę – jutro młody pożegna się ze swoim ulubionym sprzętem rehabilitacyjnym… ;)

    zamelduję się, jak tylko będę w gotowości bojowej…

  27. @bazylfox
    Flüela Pass… masz rację, wspaniała przełęcz. Widziałem Twoje produkcje na youtube i z chęcią obejrzę cały film z tej wyprawy.

    Wrzucam linki do dwóch świetnych filmów z BMW European Delivery. Zapewne rozpoznasz kilka miejsc:
    http://goo.gl/uRs6v
    http://goo.gl/uUicc

  28. @Piotr, filmiki rzeczywiście świetne. Z pewnością sam bym w ten sposób uczcił odbiór nowego 335 :)

    Alpy są piękne, wspaniałe. Na dobrą sprawę mógłbym tam mieszkać, jeździć dzień i noc. Od święta też zwiedzać pieszo.

    Kilka przełęczy przejechaliśmy w nocy – dodatkowe wrażenia dla zmysłów, oczy piekły ze skupienia i śpiąca żona obok. Tylko ja, 6-cylindrów i manualna skrzynia :)
    W pozostałym autach podobnie (część trasy przejechaliśmy w 2 auta, większość w 3-4).

    Oglądam niektóre fragmenty filmu (całość trwa 2h) raz w tygodniu, tak dla przypomnienia i motywacji do kolejnych wyjazdów.

    Na świetne dwie trasy trafiliśmy zupełnie przypadkiem. Żona- jako pilot, nawigator i logistyk spisała się koncertowo. Gdy na mapie wypatrzyła serpentynki (nie ważne czy w dobrym kierunku) zwykle tam skręcaliśmy. Raz trafiliśmy na drogę dwukierunkową, której szerokość starczyła w sam raz na JEDNO osobowe auto. Mijanki wyznaczone były co kilometr. Na szczęście była to baaaardzo mało uczęszczana droga, więc tylko raz czy dwa mijaliśmy coś z przeciwka. Po jednej stronie skalista ściana góry, a po drugiej przepaść :)

    We Włoszech z kolei trafiliśmy na zlot zabytkowych mercedesów, widziałem kilka Gullwingów i 300SL roadster. Piekne !

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *