(m308) Brak wyobraźni

Nissana mam od listopada 2001 roku – lada moment stukną mu 10. urodziny. W ciągu tej dekady chyba trzykrotnie zapominałem albo o przeglądzie technicznym, albo o terminowym przedłużeniu ubezpieczenia. Zdarzało się, że bez tych formalności jeździłem dobre kilka miesięcy.
- Kiedy zrobisz ten przegląd? – pytała Ryba. – Nie możesz tak bez niego jeździć.
- Phi.
Zawsze tak odpowiadałem. No bo co – ja będę miał wypadek, ja? A jeśli nawet bez ważnego przeglądu czy ubezpieczenia wjadę w kosz na śmieci, to sobie zderzak skleję za kieszonkowe. Tylko na tyle starczało mi wyobraźni. Czułem, że powinienem myśleć o czymś więcej – ale mi się nie chciało. Życie w nieświadomości jest zajebiście wygodne.
Przeczytajcie sobie ten artykuł.
Ja przeczytałem – jest słaby, porwany, ledwo liże temat i trochę jedzie cool-story-bro. Ale jedno mi uświadomił – nigdy w życiu nie wyjadę na drogę autem, które nie będzie mieć kompletu ważnych dokumentów.
Temat jazdy po pijaku (poruszany w linkowanym tekście) mnie nie dotyczy – po prostu nie jestem debilem. Ale zrozumiałem jedno – w przypadku jakiegokolwiek zdarzenia (wypadek, stłuczka, nie daj Boże ktoś będzie ranny lub martwy) – firma ubezpieczeniowa wykorzysta każdy detal, by przenieść ciążącą na niej odpowiedzialność finansową na kogoś innego. Tym detalem może być brak przeglądu. Albo ubezpieczenie do wczoraj. Albo różny wzór bieżnika na kołach tej samej osi. Gdy w grę wchodzą pieniądze (czasami bardzo duże), wszystko nagle zaczyna mieć znaczenie.
Sorry za dydaktyczny i apokaliptyczny ton.
Tak jakoś mnie naszło.
Dodaj swój komentarz
Chcesz wygłosić monolog lub wdać się w polemikę? Pisz śmiało!












RSS (wszystkie wpisy)
E-mail (powiadomienia)


“Jak się okazało sprawca wypadku wypił dwa piwa w trasie, na stacji, co się nawet nagrało na orlenowym monitoringu.”
Ja pier… aż nie wiem jak to skomentować.
Blogo – to dotyczny nie tylko BRAKÓW w dokumentacji, a również “niewielkich” różnic w stanie technicznym samochodu i jego rejestracji – najczęstszy przykład:
Samochody “z kratką” zarejestrowane na 4 osoby są nagminnie używane do przewozu 5 osób. Bo to tylko od czasu, do czasu, na krótkim dystansie, mnie się nic nie przydaży…
Nasz klient z Pomorza ma Audi A4 z homologacją na 4 osoby – “wywalił” podłokietnik, dokupił piąty pas i kazał go zamontować w serwisie. A potem miał niedużego dzwona, przy którym policja zrobiła bardzo dokładne zdjęcia, na które powołał się ubezpieczyciel. Zarzucił klientowi, że samochód w chwili kolizji był niezgodny z warunkami rejestracji, odmówił wypłaty odszkodowania, a policja “dorzuciła mu” zgłoszenie niezgodności do urzędu Skarbowego, więc dodatkowo wywalili mu wszystkie odliczenia VAT…
Takie “drobne przeróbki”, czy olewka formy zarejestrowania samochodu mogą was naprawdę drogo kosztować…
Drugi przypadek z mojego podwórka to gość, który z dostawczego Peugeota furgona wywalił przegrodę za siedzeniami kierowcy, bo mu “przeszkadzała”. Podobny scenariusz, tyle że on nawet nie był sprawcą i dokładnie identyczne postępowanie policji, ubezpieczalni i urzędu skarbowego.
Baaaaaardzo bolało. :(
Z tym bieżnikiem to wiedziałem. Ale ja mieszkam w Anglii i tu jest ciekawiej, moge mieć każdą oponę inną :). A dowiedziałem się przez przypadek. Porządny gwóźdź w oponie zmusił mnie do wymiany, a że mam 17/45/225 to jedna kosztuje 80 funtów. Załamka bo myślałem że dwie muszę kupić a facet w warsztacie mówi że to nie w tym kraju, tu każda może być inna, byle bieżnik miał więcej niż 3mm. Co jeszcze ciekawe, nie muszę mieć w samochodzie nic, ani gaśnicy, apteczki, trójkąta, prawa jazdy, dowodu rejestracyjnego, ubezpieczenia. Ale za to na autostradzie muszę jechać wolniej niż w całej europie.
może ktoś ma doświadczenie, jeżeli spowodujemy wypadek z własnej winy ale zauważymy, że samochód w którego wjechaliśmy ma coś niezgodne z homologacją to możemy się kłócić i zawsze wygramy ?
np. wjechaliśmy w tyłek za dnia, ale okazało się, że koleś ma zamontowane hidy które nas jakoś oślepiły :D
stefan – jeśli to jakiś grubszy syf – czarne lampy przyciemnione sprejem, lub lexus-look z allegro, którego w dzień nie widać – to jasne, że możesz próbować.
Ale nie zapomnij, że policja ma zawsze prawo powołać się na dwa genialnie skonstruowane zapisy w kodeksie:
- niedostosowanie prędkości do warunków panujących na drodze
- niezachowanie odstępu od poprzedzającego pojazdu
… bo w końcu według tego pomysłu, to TY musisz tak jechać, aby uniknąć zagrożeń.
Słaba linia obrony przed policjantem, ale całkiem sensowna w “negocjacjach bezpośrednich” z poszkodowanym (gdybys pan miał normalne lampy, to bym zauważył, zaraz wezwiemy policję i jeszcze panu dowalą za taki dziadowski tuning). Raz z tego korzystałem (maluch z zasprejowanymi lampami tylnymi) i pomogło… ;)
Ja kiedyś bardzo delikatnie przytarłem w tylny zderzak VW Polo – zagapiłem się za nimi korku. Ale, co zauważyłem już wcześniej jadąc za nim – nie miał tylnych stopów. Żadnych.
Pokłóciłem się delikatnie z jego właścicielką i ona zdecydowała o wezwaniu Policji. Dostałem mandat 500 zł (bez punktów) za spowodowanie kolizji, ale ubezpieczyciel nie użył mojego OC do naprawy jej zderzaka, właśnie dzięki tym niedziałającym stopom (Policja zawarła to w raporcie). Mało tego – mogłem sobie naprawić rysę na swoim zderzaku z OC tej kobiety.
Dziwne to i zagmatwane, trwało prawie kwartał, acz działo się poza mną – po prostu co jakiś czas dostawałem pismo od ubezpieczyciela (wtedy chyba Warta) z info o losie sprawy.
Z jednej strony co racja to racja – wpaść z kratką itp. można zawsze, ale przy najeździe na tył coś takiego nigdy nie powinno być argumentem za nie wypłaceniem odszkodowania. Nawet nieważny przegląd nie oznacza, że samochód “stał inaczej niż powinien”. W ogóle straszny syf potrafi się narobić przez nasze wspomniane “klarowne” przepisy. Na każdego zawsze znajduje się paragraf, trzeba po prostu odruchowo unikać “wychlapywania się” w nieodpowiednim momencie.
I fajnie że pijany nie jest kryty przez ubezpieczalnię (jak wynika z tego tekstu). Nie lubię nagonek w stylu zatrzymać samochód tylko po to, żeby dmuchać, ale niech potencjalne PRAWDZIWE (co też było w tekście) konsekwencje dają im do myślenia :)
Ja raz wydzwoniłem na łysych oponach (były do driftu akurat założone:) ), na szczęście ścianę a nie inne auto. Ale przegląd był ważny. Ubezpieczyciel Alianz nie chciał wypłacić, 2 lata procesu i wypłacił, więc trzeba czasem walczyć.
Co do pijanych, chyba by to przyniosło lepszy skutek gdyby się mówiło o kosztach a nie o śmierci przez jazdę po pijaku. Każdy myśli, że zgon go nie dotyczy, komornika się ludzie boją bardziej niż kostuchy :)
@PoGOOD – niezachowanie odstępu od poprzedzającego pojazdu…
tak, ale jak ktoś zawraca na drodze szybkiego ruchu przez pas zieleni to ten co przyłożył w tył zawracającego w niedozwolonym miejscu wywinął się!
Ile jest takich sytuacji, że niby komuś gaśnie samochód, kilka razy hamuje ostro byś walnął w niego, a on wyklepie za pięćset a weźmie pięć tysięcy bo nie ma za co żyć.
Polacy to bardzo pomysłowy naród!
tak, ale jak ktoś zawraca na drodze szybkiego ruchu przez pas zieleni to ten co przyłożył w tył zawracającego w niedozwolonym miejscu wywinął się! Tak, ale to nie jest ten paragraf. Zachować odstęp należy od pojazdu poprzedzającego, czyli jadącego tą samą “ścieżką” co my. Jak ktoś wpada pasem zieleni podpada pod zawracanie w miejscu niedozwolonym, niszczenie trawnika, wymuszenie pierwszeństwa i powodowanie zagrożenia w ruchu drogowym.
@ Michał :
Ja w 1999 miałem jeszcze lepszy numer. Ruszałem jako drugi w ciągu samochodów spod świateł przy przejeżdżaniu przez dwupasmówkę. Gość przede mną ruszył z kopyta, a na wysokości lewego pasa wcisnął hamulec do dna, wrzucił kierunkowskaz w prawo i się zatrzymał. Ja stanąłem na jego zderzaku, ale bez uderzenia, ale po sekundzie we mnie wpakowało się jeszcze czterech gości.
W karambolu każda “para” rozpatrywana jest jako sprawca-poszkodowany, więc prawdziwy sprawca zadymy był poszkodowanym, ja sprawcą dla niego i poszkodowanym dla gościa, który uderzył we mnie itd.
Niemal siłą musieliśmy trzymać “pierwszego” na miejscu do przyjazdu policji, bo facet “się spieszył”, a przecież według niego “wina” była moja, więc chciał tylko “szybkiego oświadczenia” z mojej strony… ;) Niezły co?
Skończyło się na mandacie dla KAŻDEGO z nas. Za “niezachowanie” bezdpiecznego odstępu / prędkości…
Chcieliśmy dogadać się z “ostatnim” w szeregu, żeby wziął winę na siebie (bo wtedy byłby tylko jeden mandat – dla niego), ale się uparł i nie dało rady.
Niech żyją kruczki prawne, które w każdym przypadku pozwalają złoić portfel kierowcy… :(
wczorajszy późny wieczór, a raczek bardzo wczesny dzisiejszy poranek. Wracamy z konferencji, jedziemy spokojnie ale szybko nowiutką Corollą w automacie.
Wlatując do Trzebnicy widzimy stojący na poboczu patrol. Gdy stróż prawa włącza lampkę w swoim lizaku, wiemy że będzie kontrola. Jesteśmy spokojni, lekko zmęczeni (wiadomo konferencja i kolacja po “no ze mną się nie napijesz?”). Kierowca trzeźwy.
Pan Policjant grzecznie się przedstawia i prosi o dokumenty do kontroli. Kierowca posłusznie podaje do wyciągniętej dłoni oficera wszystko, o co pytał.
Policjant przegląda i pyta: “Panie kierowco, a przegląd kiedy Pan ma zamiar zrobić?”
Kierowca:”o kur*a, we wrześniu…”
Dziękuję za uwagę.
dodam tylko, że w momencie zauważenia patrolu, mieliśmy jeszcze możliwość skręcenia w prawo, wcześniej zjeżdżając na obwodnicę Trzebnicy…
bazylfox, a jak to się skończyło? Często idą na rękę. Pytanie, czy to były 2 tygodnie, czy 1,5 miesiąca.
widzisz Blogo – Twoja wina…
Gdybyś wcześniej spłodził “tego wpisa”, toby się chłopaki jurnęli i przegląd przed wyjazdem zrobili…
;)
… a co do wcześniej/później… jadę jutro na pogrzeb kuzyna, którego kierowca zdjął razem z rowerem z drogi…
I niech nikt mi nie mówi, że Twój wpis o rowerowcach był nie na miejscu, czy nie na czasie… Na drodze myśleć musi każdy – nawet ten, któremu się wydaje, że zdąży przeskoczyć przed samochodem, bo ma “lepszy zryw”… :(
Chujnia z grzybnią i patatajnią Panowie… :(
Kierowca ma 7 dni na zgłoszenie się na badania techniczne i z pokwitowaniem pojechać do wydziału komunikacji odebrać zabrany dowód.
@PoGOOD: Mnie to tam broszka, bo to kierowcy sprawa, nie pasażerów.
Chociaż wychodzi na to, że NOWA Toyota, ma co najmniej 3 lata, prawda ? Bo nówki salonowe mają badania chyba na 3 lata właśnie ?
PoGOOD – szczerze współczuję, dla całej rodziny wyrazy żalu.
Nie ma sensu rozprawiać o tym, co kto jak powinien. Dorośli ludzie (nie tylko wiekiem) powinni odpowiedzialnie zachowywać się na drodze.
@PoGOOD – każdemu mandat dali? z jakiej racji?
chory jest ten kraj, te przepisy…
Zgadzam się z Krasusem, najgorszy element wskazał w pierwszym komentarzu (“Jak się okazało sprawca wypadku wypił dwa piwa w trasie, na stacji, co się nawet nagrało na orlenowym monitoringu”). Jak można wypić dwa piwa i zaraz po tym jechać dalej?!
Jak można wypić dwa piwa i zaraz po tym jechać dalej?!
Myślę, że przez braki w edukacji i reedukacji. Gdy ja robiłem prawo jazdy nie zetknąłem się w toku szkolenia z tą problematyką w ogóle, co ciekawe kurs prowadził policjant!!
Jak wiele osób czyta ogólne warunki ubezpieczenia OC? Pewnie bardzo mało a tam jest wszystko wypisane, kiedy za szkody odpowiada kierowca. Taki cwaniak rozwala komuś nową furę i potem dramat przez kilka lat bo trzeba spłacać bardzo wysokie zobowiązania. A gdy są jeszcze szkody zdrowotne u poszkodowanego to jest już zupełnie przerąbane.
To samo się tyczy cwaniaków, którzy jeżdżą bez prawa jazdy czy bez opłaconego ubezpieczenia OC.
Greg – braki w edukacji są znacznie większe, bo wynikają z naszego sposobu myślenia – także o piciu za kółkiem.
Gdy robiłem drugie prawko, na egzaminie z jazdy egzaminator spytał mnie czemu tak sprawnie jeżdżę. Ja mu na to, że mam przejechany prawie milion kilometrów wieloma samochodami, a prawko robię za punkty. On mi na to, że to dobrze, bo pirat drogowy musi wiedzieć, że są konsekwencje.
Spytałem go więc, czy gdybym robił prawko po zabraniu go za wódę to byłoby lepiej – odpowiedział, że oczywiście że tak, bo to “ludzka sprawa – wypić i jechać”, a punkty zbierają nieodpowiedzialni piraci.
To nie był jakiś lewy INSTRUKTOR (były policjant “młody emeryt) – to był EGZAMINATOR w warszawskim WORDzie. Jeśli gostek, który jest odpowiedzialny za dopuszczenie do ruchu ludzi ma takie podejście, to jak ma być u nas lepiej?
Greg, ale czy naprawdę trzeba się edukować, by wiedzieć, że po dwóch piwach za kierownicą można zrobić komuś krzywdę? Nie uczysz ludzi żeby nie rzucali nożami, sami wiedzą, że to nie jest dobry pomysł. Jeszcze rozumiem to tłumaczenie wypiłem jedno niecałe albo jakiś czas temu. Przy samochodach jakoś ludzie nagle mają małe móżdżki.
odnośnie linku który podrzuciłeś, jestem zdania że za jazdę po pijaku powinno się zabierać prawo jazdy dożywotnio, kierowcę wystawić na widok publiczny i obciąć mu dwie nogi i dwie ręce