#249 Frankfurt 2011: misja CLS (3/?)

Previously on Lost: Dżin wygłaskany z butelki PET postanowił dać mi nowego CLS-a. Ja nowego nie lubię – pojechałem więc do Frankfurtu, by przekonać szefów Mercedesa, by przywrócili do sprzedaży poprzedni model. Targi okazały się ogromne, więc by szybciej dotrzeć do stoiska Mercedesa, rozwinąłem rolkę papieru toaletowego i goniłem ją, przeciskając się wśród tłumu. Niestety okazała się ona być zbyt krótka – dotoczyła się tylko do stoiska Bentley’a…

Bentley Continental GTC

Typowe dla marek ultra luksusowych jest to, że jak robią lifting lub nawet premierę nowego auta, to za cholerę nie wiadomo, co jest w tym aucie premierowego. Dla 99,99% ludności to jest taki sam Bentley jak ten sprzed kilku lat. I tak nigdy go na żywo nie widzieli.

Ale jedno muszę zauważyć – moda na kolory trochę mnie zaskoczyła. Myślałem, że w tym sezonie modna będzie matowa szarość. A tymczasem nie – wczorajszą śnieżną bielą jest dzisiejsza biała perła. Szkoda – matowy szary bardzo mi się podoba. Połowę aut w Gran Turismo 5 mam właśnie w takim kolorze. Plus żółte lub czerwone felgi. Strasznie mi taki zestaw podchodzi.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

– Czy to Pański… yyy… to? – spytał mnie elegancki Pan w marynarce z dyskretnym logo Bentley’a wyhaftowanym na klapie.
– Ta Regina? Tak, moja.
– Czy zechciałby Pan to podnieść?
– Z przyjemnością – odrzekłem kulturalnie i przykucnąłem, by ponownie nawinąć papier na tekturowy wałeczek.

45 minut później wstałem z kolan i z grymasem na twarzy wyprostowałem plecy. Urobiłem się tym zwijaniem jak koń przy bronowaniu, a i tak efekt był słaby – rolka wyglądała bardziej jak kłąb waty niż papier toaletowy. Nie, coś takiego do niczego już mi się nie przyda.

Pożegnałem się i opuściłem stoisko Bentley’a. Dziwne, ale tuż obok, na stoisku Citroena, stał wielki ekologiczny pojemnik na śmieci. Biały – więc pewnie na papier. Wrzuciłem do niego tą beznadziejnie zwiniętą rolkę i ruszyłem w kierunku wielkiego logo Mercedesa.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Citroen Tubik

Ej, zaraz, ale to nie jest ekologiczny pojemnik na śmieci! To samochód! No bez jaj…

Chevrolet Miray

Nic z tego auta nie trafi do produkcji seryjnej. No, może ewentualnie tylko przednia szyba.

Porsche 911 Carrera

Gdzieś już ten samochód widziałem. Chyba w Warszawie na Kruczej, jakieś 8 lat temu. Głowę dam sobie uciąć, że był identyczny. O tym, jak leniwi są designerzy Porsche, mógłbym cały nowy blog napisać.

Porsche Panamera (Diesel)

Śliczna jak zawsze, serio. Ona jest dla mnie jak pierwszy Mercedes CLS – liczy się auto samo w sobie, silnik jest bez znaczenia. Jak dla mnie mogłaby mieć na zderzaku czarny kapsel zasłaniający zawór tankownia LPG – też bym się dał za nią pokroić.

Choć akurat w tym egzemplarzu felgi są trochę zbyt wyzywające.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Przechadzka trochę mi się dłużyła – a jak coś mi się dłuży, to dostaję małpiego rozumu. Ubzdurało mi się, że muszę mieć antenę – taką starodawną, długą i metalową – co to kiedyś w każdym aucie byłą na krawędzi maski.

Ale dziś takie czasy, że anteny nie uświadczysz.
O-o, chwileczkę…

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Honda Civic

Już miałem napisać, że wreszcie Civic zaczął wyglądać znośnie i całkiem ładnie, gdy nagle:

Bęc. Bum. Trach. Obuchem w łeb.
Oraz – gdzie się podziały trójkątne wydechy, ja się pytam?!

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Ale nie ma tego złego, co by prawda i tak dalej… skoro żadne auto nie ma dziś normalnej, długiej anteny, to sobie chociaż…

Podkradłem się do Civica krokiem fotoamatora – wiecie o-co-cho: w kucki, z wypiętym tyłkiem, w pół-przysiadzie, z idioten-kamerą w wyciągniętym ręku, krokiem kaczki co to styropian zamiast chlebka połknęła i teraz go w bólach się pozbywa. I trach – ułamałem tylną wycieraczkę. Wolałbym antenę, ale ta też się nada.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Smart Forvision

Smart ForTwo jest nadal tak innowacyjnym wizualnie, technologicznie i użytkowo autem, że naprawdę nie ma potrzeby na siłę tworzyć jego następcy. I wiecie co – coś czuję, że za 10 lat będzie można powiedzieć to samo. ForTwo chyba nigdy się nie zestarzeje – zawsze będzie awangardowy. A to coś… ależ to jest słabe.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Rozejrzałem się wokoło – nikt nie zwracał na mnie uwagi. Wcale mnie to nie dziwiło – stałem przy tym brzydkim Smarcie Forvision, którego zupełnie nikt nie podziwiał.

Błyskawicznie wyjąłem z kieszeni spodni wielkie plastikowe sito – takie do odsączania makaronu – i przyłożyłem je sobie do twarzy. W prawą dłoń ująłem wycieraczkę od Civica i wystąpiwszy prawą nogą lekko w przód, krzyknąłem:
– En garde!!!

Po czym z furią natarłem na Smarta. Bronił się dzielnie, ale w końcu szpic mojej wycieraczki musnął jego przerośnięte prawe nadkole. Natychmiast rozległ się piszczący dźwięk autoalarmu. Tak jest! Trafiłem! Punkt dla mnie!

– Co Pan robi! – podbiegł do mnie człowiek w garniturze w prążki i ze zdziwieniem spoglądał na mą zakrytą sitkiem twarz.
– Pojedynkuję się.
– Z kim? Z samochodem?!
– Tak.
– Coś Pan, oszalał?!
– Ja oszalałem? Ja?! A kto mu na twarz założył szermierczą maskę?
Facet w prążkowanym garniturze spojrzał na auto, potem na mnie, a potem krzyknął:
– Ochrona!

Odrzuciłem sitko na lewo, wycieraczkę na prawo i wmieszałem się w tłum podziwiający brązowego Fiata.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Fiat Panda

Fiat w brązach – to jakoś mi nie pasuje. A także – wolałem tą poprzednią Pandę – przez swą kanciastość zdawała się bardziej niezawodna i wytrzymała. Teraz te wszystkie obłości nie pasują mi do tej małej szybki tylnej, która zresztą nigdy mi się nie podobała.

Fisker Surf

Chyba najpiękniejsze auto salonu. Mówią, że to Shooting Brake Break. Fajnie by było, gdyby ta nazwa wróciła…

Ford Evos Concept

Śliczny samochód. Ale to zupełnie bez znaczenia, czy nowe Mondeo będzie do niego podobne, czy nie. I tak będzie się świetnie sprzedawać. Są takie auta, które niezależnie od tego jak wyglądają i co mają pod maską – schodzą jak ciepłe bułki. VW Passat, Ford Mondeo, Skoda Superb… Nie ma sensu tracić złotówki na ich projekty – wystarczy zbudować cokolwiek, dolepić z tyłu znaczek i nazwę modelu, i styka – resztę zrobi niewidzialna ręka rynku.

Jaguar C-X16

Mógłby wreszcie się Jaguar uwolnić od tych naleciałości designerskich rodem z Astona. Może Samsungowi przystoi takie kopiowanie, ale żeby klejnot brytyjskiej motoryzacji się zachowywał jak kserokopiarka? To źle świadczy o Wielkiej Brytanii Indiach.

No, ale z drugiej strony, śliczny ten Jaguar jest niebywale. Chyba i tym razem wybaczę mu lekki brak inwencji i zżynanie proporcji.

Kia GT Concept

Wracając jeszcze do Jaguara – czyż nie mógł tak wyglądać model XJ?

Land Rover DC100 Sport Concept

No sam nie wiem. Coś mi się wydaje, że Land Rover już od dawna próbuje na takich imprezach sztucznie tworzyć segmenty i potrzeby. A to plażowe buggy, a to jakiś luksusowy wszędołaz z drzwiami bez ramek – i wszystko tak zaprojektowane, by nigdy nie weszło do produkcji. Żeby ich nikt potem z tego broń Boże nie rozliczył. Nie kumam.

Eternity Hemera

Diodowe paski do jazdy dziennej, maska made by Toyota Celica – czemu tunerzy tak upodobali sobie to wielkie i niezgrabne Porsche? Niewiarygodnie silna jest magia znaczka.

Mazda CX5

Ostatnio Mazdy bardzo fajnie ewoluują – od agresji do jeszcze większej agresji. Tu jest podobnie. Acz mam nieodparte wrażenie, że bardzo łatwo będzie tego CX5 pomylić z Mitsubishi Outlanderem.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Cofnąłem się (oczywiście do tyłu) kilkanaście kroków i wykonałem test zmrużonych oczu. Chodzi o to, że przez półprzymknięte oczy lepiej widać proporcje i ogólny rysunek auta – uwagi nie odwracają błyszczące detale i chromowane pypcie.

Potem spojrzałem na stojącego nieopodal Hemara – jak już pisałem, nie jest to najpiękniejsze auto na świecie, ale ma fajne detale. Postanowiłem przenieść je na Mazdę CX5. Wyjąłem więc z kieszeni kruczoczarną pastę do butów i przykucnąłem przy srebrzystych felgach Mazdy.

Najpierw poczernię felgi, potem lusterka a na końcu szyby. Będzie ten rodzinny vanik wyglądał jak rasowy SUV. Przykucnąłem, nabrałem pasty na dwa palce i zacząłem ciućkać felgę. A wtedy…

Cdn.

odc.1odc.2 〈 odcinek 3 〉 cdn.

34 komentarze

  1. a myślałem że z tyłkiem civica nie da się zrobić nic gorszego, swoją drogą nowego CLSa też parę dni temu zapowiedzieli w wersji „Shooting Brake”

  2. jooozef = to była taka „licencia protetica”…

    ;)

    a na poważnie – musimy zrobić sprostowanie – Ty Blogo w tekście, a ja w swojej głowie…
    Coupe-kombi to nie shooting BRAKE, a shooting BREAK…

    I to nawet sensowne by było… ;)

    Ty kreśl, a ja poszukam na YT starych filmów z Kaszpirowskim – może mi się uda zrobić reset mózgownicy…

    1. @joozef: Nie muszę być, żeby pisać. Mam bogate życie wewnętrzne ;)

      A swoją drogą Bentley powinien być koło Citroena. Niemcy przecież lubią porządek i kolejność alfabetyczną.

      @PoGOOD: Poprawiłem tego brejka. Mam popartą zaświadczeniem dysgrafię na to słowo.

  3. … a u mnie Kaszpirowski nie zadziałał… nadal mi się brake po łbie snuje…

    muszę się z tym przespać…

  4. Weź Blogo napisz coś więcej o Fisker’ze. Auto bardzo zaciekawiło mnie jakiś czas temu i ciekaw jestem Twojej opinii o nim.

    Również uważam, że jego pojawienie się na rynku może potrząsnąć światem super limuzyn.

  5. „żeby klejnot brytyjskiej motoryzacji się zachowywał jak kserokopiarka? To źle świadczy o Indiach” — niemal poryczałem się ze śmiechu. big up!
    Hondzie Civic nic nie pomoże, a ta nowa Panda jest urocza.

  6. PoGOOOOOOOD, KŁAAAAMIEEESZ! Blogo dobrze napisał, walnąłeś ten sam babol co niekumaci Niemcy z merola – poprawnie (oryginalnie) jest SHOOTING-BRAKE, o tak jak tu: http://en.wikipedia.org/wiki/Shooting-brake . Za dużo się do Reichu bujasz ;). Też uwielbiam ten typ nadwozia. Jest jednocześnie nietuzinkowy i praktyczny, po prostu mindfuck motoryzacyjny.

    Krótko tylko powiem, żegadzam się: Panamera jest fajna. Oby nie w dyzlu właśnie ;).

  7. Strzelająca przerwa nie jest logiczniejsza :]. Na wiki nawet zgrabna etymologia jest; nie ma sensu tego dosłownie tłumaczyć, bo my w ogóle chyba nie mamy polskiego odpowiednika tego typu nadwozia.

  8. Strzelająca przerwa JEST logiczniejsza. Arystokracja sobie robi przerwę od nic-nie-robienia i jedzie takim autem zapolować na lista. A potem ustrzelone truchło wygodnie ładuje do tyłu przez dużą klapę, a sama (ta arystokracja) kulturalnie sobie jedzie z przodu w luksusie godnym coupe lub eleganckiego Rollsa.

    Chyba że to „Shooting” to jest tak w gwiazdach – nie strzelająca, a spadająca. Wtedy „przerwa” bardziej pasuje – że niby te drzwi (które gdy są otwarte, to tworzą przerwę w nadwoziu) tak spadają przy zamykaniu.

    Abo chodzi o coś zupełnie innego.

  9. Jako jedyny na tym forum znam prawdziwą nazwę i jestem jej pewien.
    Nadwozie dwu-drzwiowe kombi nosi nazwę SHOOTING BRAKE. Inaczej nie było, nie jest i nie będzie.

    Nie chodzi o logiczność, tego się nie tłumaczy. Tak jak hatchback. Przetłumaczycie pewnie jako właz z tyłu :) Albo tylni właz. A to żaden właz tylko klapa bagażnika zintegrowana z tylną szybą.

    Zresztą o literkę chyba nie ma sensu się kłócić.

  10. PS. Z resztą Mercedes CLS nigdy nie będzie miał nadwozia typu Shooting Brake, bo jest 4-drzwiowy.

  11. Forum – spotkanie poświęcone omawianiu spraw z określonej dziedziny; też: grupa ludzi biorących udział w takim spotkaniu.

    W takim znaczeniu użyłem słowa FORUM :)

    Coś Ty taki zadziorny z rana :) Dawno w GT5 nie dostałeś lania :)

  12. Bazyl – za te dwa zdjęcia skundlonych merców to już masz wpier… nicz, a pierwsze zdanie Twojego wrzutu z WIKI mówi wszystko: „shooting brake or shooting break”… oni sami nie wiedzą jaka wersja jest poprawna.

    Ja się w tym nadwoziu zakochałem od czasu, gdy w 1993 zobaczyłem w Norymberdze Jaguara XJS przebudowanego przez Ardena (a tak naprawdę model Lynx Eventer ubrany w szwabskie łaszki) http://www.lynxeventer.com/en/

    A tu jest boskie zdjęcie z produkcji :http://www.lynxeventer.com/images/200000237-00494023cb-public/Assemblage+des+montants+de+toit.jpg

    A dla ludzi, którym się wydaje, że shooting brake/break są najładniejszymi wersjami nadwoziowymi polecam tą: http://www.pestalozzi.net/sb/a_index.html

    Zestaw ochydy, jaki na niej znajdziecie można porównać tylko z podrzuconym przez bazyla skundlonym E-Coupe, które nawet w oryginale wywołuje u mnie odruch wymiotny…

  13. haha – na mnie również właśnie ten model przerobionego Jag’a zrobił największe wrażenie. Zawsze jak pomyślę SHOOTING BRAKE – to widzę tego XJS’a :)

    A zdjęć skundlonych Merców się nie czepiaj PoGOOD, bo JA ich nie robiłem, a pokazałem jako przykład twórczej pracy inżynierów ze Stuttgartu.

    …matko jacy czepialscy i bojowi wszyscy w poniedziałek. Żony Wam nie dały w niedzielę, czy jak…

  14. Jakby to tylko o poniedziałkowe „niedanie” chodziło to wszyscy byśmy byli bardziej wyluzowani… ;)

    „niedanie spokoju” oczywiście ;)

  15. A skoczyłem na Ciebie za E-Coupe, bo jest dla mnie uosobieniem samochodowej kaszany. Sedan jest słaaaaaby, ale coupe już przegięło pałę na 200%.

    Cabrio wygląda jakby się złamało pod ciężarem ciężkiego tyłka, a jedyny modelem, który jeszcze daje radę jest kombi… Szczególnie na dużych kółkach…

  16. Nie wiem jak tam moje poczucie estetyki, ale E-Coupe to jakaś masakra. Jestem zdecydowanie na nie. Jak dla mnie to nie trzyma się kupy/jest kupą – niepotrzebne skreślić ;)

    @Bazyl – pytanie powinno brzmieć „Czy mieliście stosunkowo udany weekend?” ;)

    BTW – kiedy na gokarty idziemy? Następna sobota?

  17. @Camel – gokarty rozgrzałem wczoraj. Pobiłem swój najlepszy czas o 0.2 sek :) Teraz już 28.832 do poprawienia. Ja zawsze chętny jestem :)
    Jeśli myślisz o weekendzie przed 1. listopada to ja odpadam – jadę do rodzinki. Nigdy nie ruszam się z domu w czasie największego ruchu na drodze. Cześć zmarłym oddaję kilka dni wcześniej – zawsze.

    Więc albo teraz – albo za 2 tygodnie (5-6. listopad).

  18. Chyba Blogo wykrakał z tymi naszymi gokartami. Ja z kolei 2.11 wyjeżdżam na dwa tygodnie do Kanady (spóźniony urlop), więc na mnie możecie liczyć realistycznie dopiero po powrocie…

    Chyba, że w tygodniu – poza wtorkiem i czwartkiem każdy wieczór mi pasuje.

  19. Dajcie już sobie spokój – tylko się ośmieszacie ;) Mistrzowie organizacji. Komandorzy imprez. Baronowie nieformalnych spotkań.

    Ochłońcie, poćwiczcie w samotności i dajcie mi chwilę – wszystko Wam zorganizuję.

  20. ‚liczę na Ciebie Ojcze, liczę na litość Twą”… chyba jakoś tak to szło…

    Orga-kurna-nizator nam się u steru trafił… :)

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *