#256 Atrybut – bez tego ani rusz (A-J)

Jennifer Lopez ma wielki tyłek. Anna Mucha ma ciążę. Strasburger ma poczucie humoru. Ryba ma mnie. Karolak ma durne okulary. Pamela Anderson ma… coś tam ma, nieważne. Ważne jest to, że każda z tych osób nie byłaby sobą, gdyby pozbawić ją tego jednego, właściwego atrybutu. Ktoś mówi „buty Nike”, Ty od razu widzisz „poduszkę powietrzną” w podeszwie.

W ramach treningu i wprowadzenia w temat, kilka przykładów z czeluści moich kulturowych i środowiskowych naleciałości. Wedle schematu: Ty mówisz (nazwa marki) ja od razu myślę o (atrybut marki). A zatem:

  • IKEA – zagięty kluczyk ampulowy dołączany do każdego zestawu mebli.
  • Nike – wspomniany już „Air System” w podeszwie, koniecznie widoczny z boku
  • Alpinus – duży plecak ze stelażem.
  • Banan – naklejka Chiquita.
  • Converse – pięcioramienna gwiazda na podeszwie buta.

.
Rozumiecie, o co biega?
Jeśli kupisz jakąś rzecz danej marki, a nie będzie ona (ta rzecz) mieć tego detalu, symbolu, atrybutu – to na dzielni będzie z Ciebie polewka.

No to przyjrzyjmy się teraz po kolei prawie wszystkim motoryzacyjnym markom. Sprawdźmy, czy każda z nich zdołała wykształcić jakiś swój unikatowy atrybut, bez którego jej auta są tylko żałosnymi wozami typu wannabe.

AKTUALIZACJA Nr.1
21/10/2011, godz. 22:41
Szwagry i szwagierki! Być może niezbyt precyzyjnie się wyraziłem we wstępie, ale nie chodzi mi o te standardowe atrybuty danej marki, które dostaje się zawsze z autem. Scudetto ma każda Alfa Romeo – więc żadna nie może się czuć tym czymś wyróżniona. Ale już świecące ringi w światach nie są w każdym BMW – je trzeba sobie dokupić lub wyszukać wśród używek. I właśnie o coś takiego chodzi. O dodatki niestandardowe, ale konieczne. Bo świadczące o motoryzacyjnej świadomości właściciela auta. Comprende? ;)

AKTUALIZACJA Nr.2
21/10/2011, godz. 23:06
Wasze pomysły z komentarzy dodałem do tekstu. Łatwo je znajdziecie – widnieje przy nich gustowna (acz lekko psująca formatowanie) ikonka – taki dymek, w sensie: komentarz. Nieźle to wymyśliłem, c’nie?

Abarth

Rasowy Abarth nie może obyć się bez odpowiednich felg – takich, których ramiona przypominają szczypce skorpiona.

Wiem, że znaczki ze Skorpionem rozsiane po całej karoserii i wnętrzu są fajne – ale je dostaje się w standardzie. Po znaczkach nie odróżnisz prawdziwego Abartha od tego udawanego, co to ktoś go kupił, ale do dziś myśli, że ma po prostu Fiata. Po felgach poznasz. Na luzach.

Acura

Nic mi nie przychodzi do głowy.

Alfa Romeo

Alfa, co wcale nie dziwi, ma aż dwa atrybuty, które każdy model powinien mieć. Pierwszym z nich są felgi. Wiecie – z kółkami. Mniejsze, większe – bez znaczenia. Ważne, by miały wzór z kółkami.

Drugim jest drewniana kierownica. Jest na świecie bardzo, bardzo niewiele aut, którym drewno na kierownicy przystoi. Alfie jak najbardziej. Każdej. Nawet nowej.

Wskazówki zegarów wiszące do dołu. Genialne! I faktem jest, że tylko z Alfą się tak mocno kojarzą! Sęk w tym, że przeróbka standardowych zegarów nie jest łatwa…

Alpina

Kojarzy mi się z niebieskimi tarczami zegarów:

Niestety symbol tej marki jest też jej przekleństwem – niebieskie tarcze wyglądają tandetnie. Ale mieć Alpinę bez takich tarcz (a ponoć to się zdarzało), to słabizna.

Plus szprychowane felgi: tutaj.

Aston Martin

Pierwsze skojarzenie: James Bond. Ale ono jest w tym przypadku bez sensu – nie możesz sobie kupić Astona z Jamesem lub bez Jamesa. No chyba że o czymś nie wiem.

Drugiego, takiego oczywistego skojarzenia chyba nie mam. Jak się wysilę, to widzę ten dziwnie kręcący się obrotomierz, widzę fajne proporcje i słyszę dźwięk silnika. Ale nie takich detali dziś poszukujemy. Te ma każdy Aston – po nich ziarna od plew nie odróżnisz. Kto by pomyślał, że marka tak emocjonalna nie potrafiła zrodzić żadnego budzącego pożądanie gadżetu?

Audi

Teoretycznie powinien być to napęd Quattro. Kiedyś się przecież mówiło: Audi Quattro. I wielu myślało, że tak właśnie ta marka się nazywa.

Ale od dość dawna na pierwszy plan wychodzą albo Diesle, ale diodowe paski pod reflektorami, albo zaturbione benzynowce. Lecz nic z tych rzeczy na tyle mocno mnie nie ujęło, bym mógł powiedzieć, że jeśli Audi, to tylko z … No właśnie, nie wiem z czym.

Bentley

Pustka. Widzę pustkę.

BMW

Bardzo prosta sprawa. Ringi. Angel Eyes. Czy jak się to tam zwie.

Możesz nie mieć klasycznego rekina. Możesz nie mieć iDrive’u. Możesz mieć za małe koła. Możesz mieć beemkę w innym kolorze niż czerń, biel, srebro lub błękit. Możesz nawet mieć czarne obramowanie nerek. Ale na miłość Boską – musisz mieć świecące ringi w przednich światłach!

Dlatego trochę krzywo patrzę na nową jedynkę i niedawno pokazaną trójkę. One mają ringu w kształcie zgniecionych okręgów. Niby jest fajnie i nowocześnie, ale symbol został naruszony. Symbol, który winien moim zdaniem być nienaruszalny.

Bugatti

Sprawa jest dość oczywista – bezsprzecznym symbolem tej marki jest dwukolorowe malowanie nadwozia.

W głowie mi się nie mieści, by ktokolwiek mógł kupić sobie Veyrona (lub cokolwiek tam Bugatti wcześniej produkowało i niebawem produkować będzie) w jednolitym malowaniu.

Buick

Buick kojarzy mi się absolutnie z niczym. A symbolem niczego zdaje się być próżnia. Poszperałem w sieci, ale nic takiego jak Buick Vacuum jeszcze nie powstało. Nie słyszałem też o Buicku z odkurzaczem na pokładzie. Zatem mam w głowie… pustkę. Bo jakbym miał próżnię, to bym uszami firanki zasysał. A nie zasysam.

Brabus

Kojarzy mi się z czernią. Taką nakładaną w siedmiu warstwach. Piękną, głęboką i błyszczącą. Czasami matową. Ale zawsze z czernią.

Kiedyś widziałem Merca od Brabusa, który był srebrny. Nawet przydrożni sprzedawcy grzybów się z niego nabijali. Wytykali go palcami. Jeden z nich nawet kurką w niego rzucił. Albo i maślakiem.

Cadillac

Jeśli Cadillac, to tylko taki z drewnianą kierownicą.

A najlepiej, by to drewno było plastikowe.

Chevrolet

Nic.

Chrysler

Nic.

Citroen

Dwie rzeczy są fajne – pneumatyczne hydropneumatyczne zawieszenie i kierownica z nieruchomym środkiem. Ale nie można ich zamówić do każdego modelu.

Dacia

Nic.

Daewoo

Nie wyobrażam sobie Daewoo niezagazowanego. To mi się w głowie nie mieści.

Nie można mieć Daewoo i jeździć na benzynie. Nie można zimą po prostu odpalić Lanosa – trzeba go kręcić, piłować i potem jeszcze kilka razy zgasić przy wyjeżdżaniu z parkingu. Takie są zasady. A korek zasłaniający wlew LPG musi być – inaczej Daewoo nie jest prawdziwym Daewoo.

Daihatsu

Nic.

Dodge

Nic.

Ferrari

Proste – musi być czerwone.

Wiem, że w czerni, szarości i bieli też wygląda świetnie. Ale to prawdziwe jest czerwone. Nie wiem, co powoduje tymi, którzy nówkę sztukę kupują np. w kolorze zgniłej zieleni? Skoro tak bardzo chcą być oryginalni, niech sobie kupią Fiskera albo innego Spykera. Ferrari to czerwień. Jak bardzo nudne, oklepane i przewidywalne by to nie było.

Fiat

Nic. Choć bliski jestem stwierdzenia, że każdy nowy Fiat powinien mieć kruczo czarne wnętrze. Nie wiem dlaczego – tak mi się jakoś współczesny Fiat widzi.

Ford

Nic.
Rdza. Każdy Ford powinien gdzieś mieć rdzę ;)
Podgrzewana przednia szyba. Genialny gadżet – aż dziw, że nie stosowany masowo przez inne marki. Dziwne. No, chyba że jest opatentowany. Wtedy byłby tylko w Samsungu Renault Kaleos – bo Ci zaprawieni są w walkach patentowych ;)

FSO

Podobnie jak w przypadku Daewoo – LPG for life! Bez kpin i nabijania się.

Honda

Honda, podobnie jak Alfa, ma dwa atrybuty, które musisz w swojej Hondzie mieć. Pierwszym jest silnik VTEC. Najlepiej taki starszy, 160-konny. To, co dzieje się w okolicach 5000 rpm ciężko pisać.

Generalnie w Hondzie silnik jest tym detalem, który wiele o właścicielu auta mówi. Kiedyś przez chwilę rozmawiałem z gościem, który sobie kupił Accorda w Dieslu. Cóż to był za jełop!

Drugim atrybutem typu „must have” jest czerwone tło w znaczku „H”. Wiem, że znaczek taki jest zarezerwowany dla wersji Type-R (ostatnio również dla Type-S) – ale nie widzę większych problemów, by do zwykłego Accorda 1,8i też sobie taki sprawić.

Czerwony znaczek Hondy bardziej moim zdaniem świadczy o sportowej żyłce właściciela, niż o piorunujących osiągach auta. Dlatego jest akceptowalny jako gadżet do samodzielnego montażu. W przeciwieństwie do znaczka „M” na BMW 316i – jego nie można samemu zamontować, bo tylko pusty śmiech się wzbudzi.

Plus białe tarcze zegarów i białe felgi. Faktycznie – każda Honda genialnie z tym wygląda. Nawet Civic 1,4i. Serio.

Hummer

Nic.
Kolor. Hummer musi być oliwkowy lub piaskowy.

Hyundai

Nic.

Infiniti

Nic.

Isuzu

Isuzu musisz mieć w Dieslu. Jeśli kupisz cokolwiek tej marki w benzynie, wszyscy uznają Cię za ignoranta. Nawet niezagazowany Polonez jest mniej obciachowy niż Isuzu bez Diesla pod maską.

Jaguar

Proste – skrzynia biegów, w której drążek prowadzi się po literze „J”.

Wiedzie nas to zatem do jednego wniosku – jak kupować Jaguara, to tylko starszego. I dobrze, bo te starsze są fajniejsze. Co prawda XF pięknym autem jest, ale zmiany biegów pokrętłem nie mogę mu wybaczyć.

Jeep

Co każdy Jeep mieć powinien? Oj, to bardzo proste – opony Good Year Wrangler M/T. Z bielonymi napisami. Ponadto złote emblematy. No i powinien być brudny.

Kupno Jeepa jako SUVa to jakiś absurd – auta te są słabo wykończone, awaryjne i wcale w mieście fajnie nie wyglądają. Za to na bezdrożach – tam wyglądają lepiej od Land Roverów i wszelkich Nissanów.

A-J 〉 K-MN-S 〉 Cdn.

66 komentarzy

  1. … a co powiesz na klasyczne, kanciaste Cherokee z jedyną-właściwą rzędową szóstką 4.0 pod maską i… napędem tylko na tył?

    To dopiero jest nieporozumienie…

  2. Po mojemu to będzie tak:
    Alfa – trójkąta wlot z przodu. Może stać na cegłach i nie mieć kierownicy, ale trójkąt być musi!

    Bentley – mi pierwsze co przychodzi na myśl to: http://www.theclientsideblog.com/4abentley.JPG

    BMW – Nerki! One są absolutnie najważniejsze, ale ostatnio trochę za szerokie i za niskie się robią.

    Hummer – tylko i wyłącznie H1

  3. @Michał M: Ja się zgadzam w 100% co do Alfy i BMW!
    Do alfy dołożyłbym jeszcze fakt, że przód jest znacznie „nowocześniejszy” niż tył.

    ISUZU- mi to się tylko z TIRami kojarzy. :P

    Hummer- przebita ściana gdzieś tam w drugim planie (ja tam uznaję tylko H1 jako Hummera), wojsko.

    Honda- oznaczenia silników. Po prostu przeraża mnie to, gdzie nie czytam o Hondach, tam widzę, że wymienił na taki silnik, a ten ma znowu inny, a tamten to wsadził taki sam ale z „S”
    zamiast „A” w oznaczeniu.

    Audi- quattro. Klakson kiedyśtam powiedział podobno: „Gdyby Audi przestało produkować modele Quattro, to… Po co nam Audi”?

    Swoją drogą mam Nike’i bez żadnego durnego Air i dobrze mi z tym.

  4. W Alfie to nie żadna drewniana kierownica, bo nie wiem kiedy ostatni raz taką widziałem na żywo, i wygląda tak samo źle jak w każdym innym samochodzie, a właśnie wspomniane przez Michała „scudetto”.
    Do Forda bym dorzucił rdze, nie ma Forda bez rdzy.

  5. Audi – jednak quattro. Oznaka wyższości naszego tedei nad czyimś tedei w tym samym kolorze i budzie. Poza tym dodatkowy bling-bling na karoserii.
    Do Hondy pasują mi białe tarcze zegarów, białe felgi oraz http://image.hondatuningmagazine.com/f/honda-reviews/reasons-to-love-your-honda-car/6224764+w640+cr1+re0+ar1/i-love-my-honda.jpg . Bo tak. Poza tym jakiś zmutowany wydech – Honda niewielkim nakladem potrafi przecie robić piękne mmmmUUUUU. Tak, jestem ze wsi i noszę białe pumy:)

  6. Pozostałe atrybuty BMW:
    – cztery reflektory przednie,
    – Hofmeister-Knick,
    – przetłoczenie/krawędź przebiegająca przez całą długość samochodu poniżej linii szyb,
    – tylne światła w kształcie litery L

  7. Blogo, zdecydowanie musisz do Alfy dopisać jeszcze jeden atrybut – wspomniany wcześniej charakterystyczny, trójkątny wlot. Scudetto, większe, bądź mniejsze, ale zawsze kojarzy się tylko z Alfą.

    Czekamy na dopisanie trzeciego argumentu dla Alfy :)

  8. Alfa koniecznie trójkątny wlot powietrza i wskazówki zegarów wskazujące w dół! Koniecznie :)

    Nie chwaląc się, mój dziadek ma Daewoo Matiza nie w gazie! No i coś wspominał o wymianie rozrządu. Chyba muszę u pokazać Twój blog. Przybędzie Ci jeden więcej fan na fejsiku :)

  9. Heh, kolejny mocny tekst!

    Dla mnie BMW i Alfa to przede wszystkim charakterystyczny przód – grill, czy czym tam jest ta łezka w przypadku Alfy.

    Hummer to oczywiście kwadratowe okna, piaskowe malowanie, pył w nosie i antena sprężysta jak ogon jamnika.

    A teraz czekam na tekst o Maździe, bo moje skojarzenia z tylko tą marką same w sobie zapełniłyby spokojnie tekst tej wielkości. Się więc Blogo pospiesz, bo wciskam w kółko F5, piwo się powoli kończy, goście się niecierpliwią – a Mazdy nie widać.

  10. chłopy, chłopy… pożal się Boże na Wasze pomysły…

    Wiadomo, że jak BMW to MUSI BYĆ Hofmeister Knick, a w Alfie Scudetto – bo to standard.

    Podobnie jak fakt, że Forrest Gump w swoich Nike Cortez nie miał poduszek systemu AIR…

    Chodzi o to, że z każdym z tych samochodów kojarzy się coś „niemarketingowego”, co jest absolutnie powtarzalne. Jak LPG w Daewoo czy kapelusz w wózkach z byłych demoludów – szczególnie w drodze na działkę.

    Pomyślcie cwaniaki o takich elementach dla innych marek – tych, których Blogo nie opisał (z wyjątkiem Buicka, bo tego nie da się opisać)…

  11. Parę lat temu do BMW dodał bym: R6 wolnossący
    No ale niestety czasy się zmieniają i tak np w nowej 5tce takiego silnika już nie ma :(

  12. Bentley – kierowca w uniformie z kapeluszem.
    Jeep – nawet nie musi być brudny, ale wyciągarka używana, z krzywo nawiniętą linką.
    Hummer – orurowanie z przodu [podobnie jak Szczypior: Hummery tylko w wersji wojskowej]
    Aston Martin – jeśli nie dają Jamesa to chociaż defibrylator w schowku na rękawiczki ;)

    @PoGOOD: przecież wiesz, że Blogo grywa w koszykówkę, więc jeśli „Nike” to „Air” ;)

  13. @Bartek
    „Nie chwaląc się, mój dziadek ma Daewoo Matiza nie w gazie!”
    może tylko dlatego, że jak go kupował to jeszcze nikt nie wiedział co to LPG?

    wracając do tematu, niektóre auta kojarzą mi się personalnie, np: Hummer – „Pudzian” a Jaguar (od tygodnia) – Ryszard „rwie serce” Kalisz.

  14. Moje „pierwsze myśli” na temat różnych marek:

    Alfa- trójkątny wlot powietrza i okrągłe reflektory
    Aston martin- kolor srebrny- charakterystyczny jak czerwień w Ferrari.
    Bentley- zegarek Breitlinga w kokpicie.
    BMW- RWD i nerki.
    Cadillac- chromowany grill.
    Chevrolet- dużo szaro-czarnego plastiku w środku, ewentualnie jeśli chodzi o te amerykańskie to minimum 5-litrowy silnik.
    Chrysler- dużo plastikowego chromu i słabe materiały we wnętrzu.
    Citroen- tylne koła wpadające do nadkoli.
    Dodge – skrzynia pickup’a.
    Fiat- małe felgi i plastikowe zderzaki.
    Ford- ogrzewana szyba przednia.
    FSO- suwaki od odgrzewania.
    Honda- basowe, głębokie brzmienie z tłumika.
    Hummer- kraciasty grill.
    Jaguar- ciemne drewno w desce rozdzielczej.

  15. @rzepak: „Do Forda bym dorzucił rdze, nie ma Forda bez rdzy.” Dopisałem. Słusznie! ;)

    @Alex: „Do Hondy pasują mi białe tarcze zegarów, białe felgi” Dopisałem. Racja.

    @Bartek: „wskazówki zegarów wskazujące w dół” Dopisałem. Masz 100% racji!

    @Corwin i Michał: „piaskowe malowanie” oraz „kolor Khaki albo Olive” Dopisałem. Absolutna racja! Irytujące są te Hummery H3 w pełnym metaliku.

    @Robert: „Ford – ogrzewana szyba przednia” Dopisałem. Pełna zgoda. Też sobie nie wyobrażam w miarę nowego Forda bez grzanego szkła z przodu. Bardzo się z tym gadżetem polubiłem w moich kilku służbowych Fordach.

  16. Mi z Aston Martinem kojarzą się te wloty powietrza za przednimi kołami, które zepsuli w One-77 i V12 Zagato.

  17. @bbk: Sęk w tym, że takich wlotów nie dokupisz (nie zamontujesz) sobie w innym Astonie. To nie jest detal/atrybut, który możesz przenieść na inny model i tym samym go ulepszyć, uczynić bardziej rasowym.

    A Zagato to spieprzy wszystko, do czego się dotknie.

  18. Blogo, cholera, pneumatyczne zawieszenie masz w Mercach i autobusach! A Citroenach jest HYDROpneumatyczne, bo tam jest płyn (kiedyś LHM i coś innego, a teraz chyba LHS).
    Pozdr.

  19. w alfie (podobnie jak w ferrari) – czerwony (alfa rosso) lakier.
    Poza tym klamki w tylnym słupku. Wiem, że to tylko w nowszych alfach, ale i tak jak widzę np. seata z tak rozwiązanym otwieraniem tylnych drzwi, to od razu myślę o alfie.
    Co jeszcze – charakterystyczny wygląd v6 z chromowanymi rurkami – porno w czystej postaci ;)

  20. A ja chciałem się przed chwilą nie zgodzić z „ŁYSYM ŁBEM” w BMW… gdy doszło do mnie, że ścinam się na łyso…. Kiepsko :P

    A Wy łajzy Hummer’owe… mówicie o wojskowym a wciąż używacie cywilnego HUMMER’a… HMMWV, czyli tzw. Humvee – High Mobility Multi-Purposed Wheeled Vehicle… A nie mi tu z jakimiś Hummerami wyjeżdżają… kurde

  21. Z Astonem automatycznie kojarzy mi się tapicerką z alcantary i ciemną (czarną?) podsufitką. No, chyba, że jeszcze z nawigacją z Volvo ;-)

  22. Aha, te „wypaśniejsze” Astony zdaje się mają taki idiotyczny kryształowy kluczyk.

  23. Na pewno nie zgodzę się z Abarthem – bo nie powiesz mi, że jak zajadę gdzieś np. czymś takim http://www.131abarth.com/Gallerypics/131inUK01.jpg to będzie wstyd, wiocha i rzucanie kurkami ;).

    To mi nasuwa na myśl jeden, ale bardziej osobisty detal – Porsche 911, tylko na felgach Fuchs. Czarnych, ze srebrną wargą; rzadko się je widuje, a są po prostu fantastyczne i w pełni oddają ducha ewolucji dziewięćsetjedenastki.

    Także: Subaru Impreza (szczególnie 2 generacja) – nie koniecznie w estiaju, ale ZAWSZE z wielką płetwą. Idę o zakład, że projektanci zaczęli designowanie tego samochodu właśnie od niego. W Imprezach pierwszej generacji i pierwszych WRXach drugiej dopuszczana jest ta płaska lotka, „A-grupowa/N-kowa” ;].

    No i wszelkie WRXy/LanEvo – CHLAPACZE. I brud jako bonus, jak w Jeepach.

  24. Co powinien mieć Aston Martin? Sportowe, dwudrzwiowe (góra 3) nadwozie. Kupno Astona, który jest 4/5 drzwiowy, jest SUV-em, albo autem miejskim (a niedługo takie będą), to obciach. To jakby kupić VW innego niż Diesel TDI (chociaż ostatnio wydziałem Passata B5 z silnikiem 1,8 T. Chyba jedyny taki w Polsce).

  25. @ junior – z tym charakterystycznym dźwiękiem Infiniti w przypadku Diesli to bym się jakoś specjalnie nie rozpędzał… ;)

  26. dejko – bój się Boga! Gdzie Ty mieszkasz?

    Ja sam Passatem B5 Variant 1.8T zrobiłem prawie 80’000 km, a w firmie mieliśmy takich dwa. To jest najlepszy silnik do tego samochodu, bo w odróżnieniu od TDI nie ma koła dwumasowego, ani popapranych pomp i wtrysków, a potrafi być bardzo oszczędny, albo bardzo szybki. I to akurat zależy wyłącznie od kierowcy… ;)

  27. @ Tomek – Merc z klekotem to skojarzenia wyłącznie naszego kraju… Spytaj kogokolwiek w północnej afryce jaki silnik ma Merc i usłyszysz, że 230 / 230E.

    W Europie tylko Francja kupowała przeważająco Diesle, w Niemczech głównie taksówkarze, a w PL Merc to faktycznie w większości Diesle, jakby po wydaniu 200-300 tys różnica w kosztach spalania miała jakikolwiek sens.

    ;)

  28. Do Alpiny dopisałbym charakterystyczny błękit – ALPINA Blau metallic lub ALPINA Blau II metallic.
    Zielony metallic – ALPINA Grün I metallic lub ALPINA Grün II metallic.
    Alpina Deko-Set Nr. 1 – kalkomania boczna i na przedni spoiler.

  29. W Classicauto była relacja z wyprawy „beczkami” do Maroka i o ile dobrze pamiętam to miejscowy pompiarz był zdziwiony, że jedna z nich jest benzynowa. Mówiąc Mercedes – diesel oczywiście miałem na myśli polski rynek. Pamiętam jak będąc dzieckiem (’80) myślałem, że mercedes produkuje wyłącznie ropniaki.

  30. PoGOOD: „1.8T to nie warto bo turbina w silniku to już przesada i komplikacje same – lepiej dizla TDI brać.” Sam słyszałem…

  31. PoGOOD – może ten którego widziałem, to był ten Twój ;)
    Co do dwumasy, to chyba TDI z silnikiem 90 KM jej nie miały.

  32. 1.8 T jeszcze lepiej się sprawował w Golfie. Kumpel takiego miał i naprawdę fajnie nim się jeździło.

  33. 150 koniów w lekkiej budzie MUSI fajnie jeździć.
    Silnika z wiatrakiem nie posiadłem dotąd ojcze. Obiecuję poprawę i ku plejadom swe czyste myśli skieruję.

  34. Dorzucę swoje 2 grosze jeśli pozwolicie.

    1. Chevrolet zawsze kojarzył mi się z Corvette. Corvette zawsze kojarzyło mi się z plastikowym tyłem. Zatem – Chevrolet = plastikowy tył.

    Chociaż teraz Chevrolet kojarzy mi się z Daewoo :)

    2. Chrysler – tutaj jedno skojarzenie – 300C – wielka czarna limuzyna i czarne szyby. Dodatkowo wielka chromowana felga. Pełen Chrysler.

    3. Hyundai – skojarzenie tylko z Pony. A jak Pony, to różowo fiołkowy kolor i malutkie cieniutkie kółka. Taaak Hyundai pełną gębą.

  35. Tyle, że klasyczne 20-palczaste felgi Alpiny są w standardzie, podobnie jak charakterystyczny dla marki pakiet aerodynamiczny. Opcjonalnie możesz zamówić felgi Alpina Dynamic http://imageshack.us/photo/my-images/26/alpinadynamic7erf0101.jpg/
    Niestandardowe atrybuty marki to zarejestrowane przez Alpinę lakiery, których nie dzieli z paletą barw BMW i tzw. Alpina Deko-Set – okleina boczna i na przednim spoilerze (obecnie delikatny akcent, dawniej odznaczające się paski w kontrastowym dla nadwozia kolorze http://www.rtl2.de/38917.html)

  36. Jednej rzeczy mi tu brakuje – odpowiedzi na pytanie co ma w sobie charakterystycznego Dodge, bo jestem pewien, że coś ma. Tylko nie potrafię tego nazwać :)

  37. A czy z BMW nie powinna się kojarzyć Rzędowa Szóstka ? z tego co wiem to można ją dokupić do każdego modelu, a „beemka” z R4 albo V8 to już nie to.

  38. Biorąc pod uwagę popularność, to w PL kultowym dodatkiem wydają się być dwulitrowe diesle, rasowy gang czterech garów w rzędzie i – dla koneserów starszych modeli – świst rozszczelnionej turbiny:)

  39. Poli – jest dokładnie tak, jak podsumował to Alex – ze względu na chorą i bandycką akcyzę nie ma u nas szans na najlepsze motory BMW – rzędowe szóstki.
    Ale faktycznie – symbolem BMW jako marki na świecie są rzędowe szóstki.

    U nas – raczej naklejka M na klapie i ringi w lampach… ;)

  40. @PoGOOD: tyle, że ten znaczek „M” to taka trochę wieśniacka moda. Widziałem już na starym Fordzie K, na Astrze… Ale z 2 strony znajoma ma E36 1,8is w fabrycznym M-pakiecie, razem z naklejkami, no i jak tu serię posądzić o wieś? Nawet kolorek ma z palety M-ki- Dakar gelb.

    A R6 2,0 chyba aż taki nieekonomiczny nie jest, żeby go sobie odmawiać?

  41. Szczypior – myślę, że dla osoby która robi 15-20 tys km rocznie (czyli bardzo wielu Polaków) różnica w kosztach utrzymania Diesla i benzyny 2.0 będzie prawie żadna. Zresztą – za chwilę ON wyskoczy z cenami po poprawionej akcyzie i w ogóle zrobi się nieciekawie dla posiadaczy Diesli.

    Ja zresztą widzę to po sobie – w zeszłym roku zrobiłem ponad 60 tys. km, więc faktycznie widziałem różnicę w kosztach paliwa, szczególnie, że ponad połowę tego przebiegu nawinąłem na autostradach z prędkościami 160-170 km/h. Przy takim zasuwaniu Diesel jest bezkonkurencyjnie tańszy od jakiejkolwiek benzyny.
    Ale w tym roku zrobiłem dopiero 14 tys. km, więc czy miałbym 2.0D czy benzynowe 2.0 turbo – różnicy bym nie odczuł.

  42. a ze znaczniek M mam ciekawostkę – jeden z moich Klientów kupił roczne, używane BMW 645i z fabrycznego programu samochodów służbowych. Piękny wózek, świetnie wyposażony – na pewno nie taki, którego trzeba „dowartościowywać”.

    … i przyczepił do niego napis 650i…

    … a potem jeszcze M…

    … nie pytajcie po co… Boszzzzzz… czego te ludzie nie wymyślą…

  43. Większość kupująca różne Diesle odlicza sobie VAT od paliwa więc im się to opłaca. Ja też robię przebieg podobny do Ciebie i wiedząc do kogo mogę się uśmiechnąć zatankować taniej (hurtowa cena netto) widzę korzyści używania ON. A robiąc duże przebiegi to opłaca się kupno jakiegoś Stara na firmę, żeby tylko móc ten VAT odliczyć. Chociaż oszczędności nie zmienią faktu, że prawdziwe samochody są na benzynę.

  44. bbk – a możesz mnie dopisać do tej listy „wiedzących do kogo się uśmiechnąć”? Ja bym baaardzo chętnie kupował wachę płacąc hurt i to netto… ;)

    jak na razie mam 5 gr rabatu na Neste i to maks dostępnych potaniaczy…

    … aha – i zwrot 3% kwoty tankowania z karty bankowej… ;)

  45. Nie ma sprawy. Tylko z Wrocławia masz jakieś 500 km. Facet ma firmę spedycyjną. Nawet normalny dystrybutor postawił na placu. To ojciec kumpla więc więc ja mam po kosztach. Normalnie dolicza chyba 15 gr na litrze. Do tego wielu rolników może odliczać VAT. A kilka znajomych osób, które muszą dużo jeździć i mają firmy kupiły właśnie jakieś złom-ciężarówki i tankują zawsze na nie.

  46. Jak Ci życzę, żebyś jak najmniej płacił za paliwo. Bo dzięki temu Twoi klienci będą płacić mniej. A ja mam zamiar być Twoim klientem. Ale to za parę lat jak będę mgr inż. z jakimś rozsądnym
    stażem.

  47. Właśnie! Alfa! Czerwień! Trójkąt! Jak mogłem zapomnieć! Za tylną szybą! Taki odblaskowy ;D

    Merc – tłuczone szklanki. Przez 20 lat miałem pod blokiem postój taxi.

    A co do TDI – bosz, uwielbiam te serduszka! Pięknie zbiera się już z dołu, dwumasę trzeba przy tak kopanej jeździe jak moja wymienić co 150kkm, więc nie tak często, po miescie w 1.5tonowej budzie latem spokojnie jeżdżąc można spokojnie zejść do 6.5l (ja mam zwykle 7.5, ale dla mnie gaz ma dwie pozycje – nie dotykany i wdepnięty w podłogę ;P), zimą zjada mi +-10l, ale to też kwestia tego, że nie mogę sobie odpuścić podłogowania (ej, no – trzeba przyłożyć solidnie momentu, aby wszystkie 4 kółka buksowały ;P). Jak dbane, to te silniki są bardzo trwałe – mój przeżył zajechanie gwizdka i utopienie.

    A wiecie, co jest najfajniejsze? Na światłach otwieram okno, a koleś w bumie 120, lekko spocony, ze świecącymi się oczkami pyta: Co masz!? A ja z lekceważącym uśmiechem – Pełna seria! ;P

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *