#259 Czyszczenie silnika. Od środka.

Kupiłeś wymarzone auto – dajmy na to w Dieslu. Długo szukałeś, ale w końcu znalazłeś – kilkuletnie, przebieg w normie, samochód z pewnego źródła, wedle znajomego mechanika na 100% nie był ani bity, ani przez dach nie przeleciał – a obok części ze szrotu nawet nie parkował. Planujesz nim pojeździć kilka lat. Co zatem robisz na początku?

– Wiadomo: olej i rozrząd – wyrecytowałem.
– Dokładnie. A potem?
– Jet Clean? – strzeliłem zakładając, że pytanie jest tanio podchwytliwe.
– Nie – uśmiechnął się Rafał Kobza, Specjalista ds. Technicznych z Liqui Moly. Widać go na powyższej fotce.

Potem masz autem jeździć i poznać jego zwyczaje. Musisz się dowiedzieć, czy czasem przy gwałtownym przyspieszaniu nie zdarzają się chwilowe, takie na ułamek sekundy, zawahania. Czy łatwo się uruchamia w zimne poranki. Czy filtr cząstek stałych nie wariuje.

A jeśli dzieje się coś niedobrego – WYLUZUJ. Nowoczesne Diesle nie są ani łatwe w eksploatacji, ani tanie w naprawie, ale jedno musisz wiedzieć – nie zawsze trzeba coś, co nie działa tak jak powinno, od razu wymieniać.

Jak zapali ci się kontrolka od filtra cząstek stałych – zamiast dostać zawału i wymieniać go od razu na nowy (koszt, w zależności od modelu, mieści się w granicach 5-12 tys. zł) lub oszukiwać Matkę Naturę przez wycinanie go i zmienianie elektroniki – po prostu go wyczyść. Jak Ci auto w tracie wyścigu spod świateł weszło w tryb awaryjny i prawie zgasło – wyczyść wtryskiwacze. Miej świadomość, że wiele rzeczy da się naprawić bez żadnych ingerencji mechanicznych.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

– To dla kogo jest ta usługa, ten Jet Clean Tronic? Dla tych, którym się już coś rozwaliło, czy dla tych, którym zaraz się rozwali?

My się nie bawimy w targetowanie i segmentowanie klientów. Nam zależy, by kierowcy byli świadomi tego, jak działa samochód. Chcemy, by przestali myśleć w następujący sposób: skoro mam TDI, to zaraz po przejechaniu 150,000 km na bank będę musiał wymienić turbinę i wtryskiwacze – bo te silniki tak po prostu mają.

My chcemy te bzdury wyplenić. Chcemy, by ludzie wiedzieli to, co wiem ja – mam w swoim TDI od Volkswagena (tym najbardziej awaryjnym, 2-litorwym 140-konnym) zrobione już 160,000 km i zrobię drugie tyle – na tej samej turbinie o zmiennej geometrii i tych samych wtryskiwaczach. Bo o nie dbam. Te silniki nie są złe same w sobie – one po prostu są dość delikatne. Ale gdy się o nie dobrze zadba… ja swoim to planuję pół miliona zrobić. Bez żadnych mechanicznych ingerencji.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Czemu służy ten tekst?

Liqui Moly jest producentem olejów oraz wielu dodatków do paliw, które poprawiają pracę silnika, czyszczą go i generalnie przedłużają jego bezawaryjną eksploatację. Poznaliśmy się niedawno – od maila, przez rozmowę telefoniczną po spotkanie – narodził się pomysł na test, któremu poddany zostanie mój Nissan.

Nim jednak udostępniłem im swojego Nissana, musiałem chwilę pogadać. Nie tylko dlatego, by mieć materiał do tego wpisu ;) ale chciałem rozwiać swoje wątpliwości. Bo nie ukrywam – profilaktyczne czyszczenie silnika, szczególnie wtedy, gdy nie sprawia on żadnych problemów – wydaje mi się być mocno naciągane i niepotrzebne.

To trochę tak, jakby zdecydować się na operację zastawki serca tylko dlatego, że codziennie rano pije się kawę a w weekendy zjada pączka. Po co – skoro z rana nic mnie nie boli, potrafię przez 90 minut grać w kosza, w badmintona ogrywam Domana a buty sznuruję bez stękania i sapania?

Po co zatem miałbym silnik czyścić, skoro wszystko w nim działa? Zawieszenie i hamulce – tu dostrzegam drobne problemy – ale silnik jest w miarę OK. Co prawda miewa czasami zawahania, nie brzmi jak młodziak a powyżej 5000 obrotów czasami dymi – ale ludzie, bez przesady – on zrobił już ponad 163 tys. km. I to nie zawsze na najlepszej benzynie. Ma zatem prawo czasami sapnąć, beknąć lub zakasłać. Ale żeby od razu go czyścić?

Plus jeszcze jeden stereotyp, który wiem, że jest idiotyczny i mocno emerycki, ale jakoś do mnie przemawia – silnik ze sporym przebiegiem uzbierał w sobie już trochę nagaru. W sam raz tyle, by być szczelnym. Jak się ten nagar wypłucze, to olej siknie na szosę.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

– Ten Twój blog to jakiś poczytny jest? – spytał Rafał zaraz po tym, jak podzieliłem się moimi obawami.
– No raczej.
– I co, uchodzisz za autorytet?
– No ba.
– To żeby nie określić cię mianem „pacana”, przytoczę jedną anegdotkę.
– No ale jedna to za mało.
– Więcej nie mam.

Zgodziłem się. Na jedną. Dobre i to.
Wszak anegdotka w dłuższym tekście być musi.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Anegdota, co być musi

Jakiś czas temu robiliśmy akcję w dużym warsztacie. Idea była taka, by przez cały weekend od rana do wieczora ludzie mogli za niewielkie pieniądze przyjechać na przegląd, wymienić sobie olej na Liqui Moly i przeczyścić silnik urządzeniem Jet Clean Tronic. Szef tego warsztatu to człowiek starej daty – chciał, by poza kiełbaskami z grilla i konkursami dla dzieci obecni byli prawdziwi rzeczoznawcy.

No i się zjawili. Zostaliśmy z nimi zapoznani, wyjaśniliśmy im co i jak zamierzamy robić – że każdemu chętnemu przejrzymy auto, wyczyścimy układ wtryskowy, dolotowy i być może przepłuczemy układ olejowy. Plus wymiana oleju na nowy. Szef rzeczoznawców zbladł.
Nie może być! – prawie krzyknął. – To rozszczelni silnik. Nagar się wypłucze i będzie masa problemów. Masa! My się pod tym nie podpiszemy.

– Proszę pana – zwróciłem się do niego z uśmiechem. – Niezależnie od tego, co Pan o tym sądzi, my zamierzamy to robić. I powiem Panu więcej – pierwszym autem, którym się zajmiemy, będzie Pański samochód.
– Ale jeśli… – zaczął nerwowo.
– Mam pełne OC od swoich błędów – przerwałem mu. – I jeśli cokolwiek pójdzie nie tak – albo naprawiamy, albo kupujemy Panu nowy silnik.

Patrzył na mnie, ale zdawał się nie być do końca przekonany.
– Albo inaczej – jeśli coś pójdzie nie tak, ja sam kupuję od Pana samochód jeszcze dziś. Po cenie rynkowej.
Spojrzał na mnie jakoś milej, ale jeszcze nie do końca przychylnie.
– Po cenie rynkowej plus 20%.

Zgodził się i poszedł na parking po samochód. Czy przeszarżowałem z propozycją odkupu? Być może. Ale tu w grę nie wchodziły wielkie pieniądze – rzeczoznawcy to ludzie o specyficznym guście – wszyscy mają albo Polonezy, albo Nexie. Czasami trafi się Lanos. Czasami jakieś wysłużone Espero. Nic, co zrujnowałoby moje oszczędności.

Wjechał na warsztat swoją wiśniową Nexią, a my najpierw pomierzyliśmy kompresję na cylindrach i zrobiliśmy analizę spalin, a potem przeczyściliśmy układ wtryskowy, dolotowy a tuż przed wymianą oleju przepłukaliśmy układ olejowy. Na koniec ponownie zmierzyliśmy kompresję na cylindrach i wszelkie wydruki, wraz z kluczykami, oddaliśmy rzeczoznawcy do rąk własnych. Bez słowa komentarza z naszej strony.

Po krótkiej naradzie, którą odbył z kolegami, wydobył z siebie tylko dwa słowa: „To niemożliwe”.

Rafał odchylił się na krześle, założył ręce za głowę i spojrzał na mnie pytająco.
– Co? To już? – zdziwiłem się. – A puenta?
– Puenta jest taka, że chwilę potem przed warsztatem pojawiła się kolejka aut – głownie Nexie, Lanosy i Polonezy. Było też jedno Espero. Auta rzeczoznawców. Każde na czyszczenie.

– I to ma być puenta? – zdziwiłem się.
– Słaba?
– No wiesz…
– To może taka – Rafał się nie poddawał. – Spytaliśmy tych rzeczoznawców, czy potrafią wytłumaczyć to, co się stało. Dlaczego po czyszczeniu silnika kompresja na każdym cylindrze się poprawiła. Dlaczego analiza spalin wykazała prawie 2-krotną poprawę? Przecież, wedle ich wiedzy, po usunięciu z silnika nagaru olej powinien zalać warsztat a silnik powinien zatrzeć się już przy próbie uruchomienia.
– I?
– I nie mieli na to teorii. Czujesz to? Oni nie mieli pojęcia! Rzeczoznawcy, którzy rozpatrują reklamacje. Rzeczoznawcy, którzy – niestety – są w naszym motoryzacyjnym światku osobami opiniotwórczymi.

Spojrzał na mnie.
– Dobra puenta? – spytał.
– Liczyłem na śmieszną, a ta jest zatrważająca.
– Właśnie z takimi stereotypami walczymy. Jak wygramy, to może potem puenty będą śmieszne…

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Czyszczenie układu wtryskowego

Robimy to w silnikach benzynowych i w Dieslach. Podłączamy się do układu wtryskowego, odłączamy układ paliwowy i do zapłonu/spalania wykorzystujemy nasz specjalny płyn czyszczący. On jest de facto paliwem wzbogaconym o środki usuwające nagar i szeroko rozumiany osad. Silnik pracuje na tym płynie około 30 min.

Najlepsze efekty osiągamy na silnikach TDI od Volkswagena. Tam ciągle zanieczyszczeniu ulega pompa i pali się jej sterownik. Jak tylko kierowca zauważy, że coś jest z autem nie tak, braknie mocy – warto przeczyścić układ wtryskowy, to zawsze pomaga. Tylko trzeba to zrobić od razu. Jak się to przeczeka, to nagle auto z rana nie uruchomi, bo sterownik pompy najzwyczajniej w świecie się spalił. Taka to już uroda tych starszych TDI – takich ze zwykłą pompą i wtryskiwaczami na sprężynkach.

– A konkretnie?
– Konkretnie to najlepiej czyszczeniu się poddają, i prawie zawsze go potrzebują, silniki Volkswagena 2,5 V6 TDI oraz 1,9 TDI, Opla 2,0 DTI oraz 2,2 DTI, a także Forda 2,0 TDCi 136 KM.

– Ale kiedy czyścić? Jak dymi i mu mocy brakuje?
– Wtedy na pewno warto, ale często zdarza się tak, że z tym niedostatkiem mocy i dymieniem do gość jeździ od zeszłej jesieni i wtedy to już bardziej naprawa niż czyszczenie wchodzi w grę. Na usterki mechaniczne nic nie poradzimy. Dlatego są dwie odpowiedzi na pytanie: „Kiedy czyścić”. Albo zaraz po wystąpieniu jakiegokolwiek problemu z mocą lub dymieniem, albo profilaktycznie co 40-50 tys. km.

– Ja mam benzynę. Warto u mnie czyścić wtrysk?
– Zawsze warto. Niestety subiektywnie słabiej to odczujesz, niż gdybyś miał te Diesle od VW – tam naprawdę różnica jest taka, że właściciele chcą kupować u nas abonament. Kiedyś musieliśmy jednemu odmówić, bo po raz czwarty zjawił się miesiąc po miesiącu ;)
– Więc ja co poczuję?
– Silnik będzie pracował równiej, mniej będzie dymił, spalanie powinno spaść o około 0,2 czy 0,3 litra na 100km.
– Czyli niewiele poczuję.
– Fakt, że japońskie silniki benzynowe na ogół do końca trzymają fabryczne parametry i ciężej poczuć różnicę po czyszczeniu. Ale co Ci szkodzi – machniemy Ci to za darmo ;) A nuż coś się poprawi.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Czyszczenie turbiny o zmiennej geometrii

Ta zmienna geometria to taki mechanizm kierowania spalinami w turbinie – ciągle się zaciera. Ale na szczęście problem dotyczy tylko silników – tadam! – TDI od Volkswagena. Tych najpopularniejszych w Polsce – 1,9 TDI (starego typu 110 KM na pompie oraz tych trochę nowszych 115 KM i 130 KM na pompowtryskiwaczach). W silnikach innych marek praktycznie problem nie istnieje.

Podłączamy się pod układ wydechowy – rozgrzany silnik pracuje na swoim paliwie a turbina kręcona jest spalinami, do których my dodajemy nasz płyn. Podłączenie zajmuje nam dwie i pół minuty. A potem silnik pracuje tak długo, aż zużyje dokładnie 1 litr płynu – czyli od 20 do 30 minut.

– Kiedy czyścić?
– Gdy turbina zacznie się zacinać. Jak już się na dobre zapiecze, tylko naprawa lub wymiana wchodzi w grę.
– To skąd wiedzieć, że jeszcze da się ją czyszczeniem uratować?

Moje podejście jest takie: jeśli choć raz zdarzyła Ci się chwilowa utrata mocy przy gwałtownym przyspieszaniu (bo zmiana geometrii następuje przy sporym obciążeniu) – to bezwzględnie przyjedź na czyszczenie. Jak się to nie pojawiło – nie ma co się spinać – trzeba jeździć bez stresu dalej. To jest raczej taki typ usterki, który się zapowiada kilkoma zakrztuszeniami. Wystarczy tylko je wyłapać i zareagować. Jak się to oleje, trzeba będzie zamiast 400 zł na czyszczenie, wywalić kilka tysięcy na regenerację starej lub zakup nowej turbiny.

– Też mi to zrobicie? – spytałem.
– Co?
– Czyszczenie turbiny?
– No jeśli masz TDI od Volkswagena…
– Nie mam.
– Może ktoś w rodzinie ma?
– No właśnie nie ma.
– To musisz uwierzyć na słowo, że to naprawdę działa.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Czyszczenie filtra cząstek stałych (FAP / DPF)

Filtr cząstek stałych ma wlot i wylot spalin, czujnik temperatury i albo jeden, albo dwa czujniki ciśnienia. Podłączamy się na czujnik przed filtrem, podajemy nasz płyn i w trakcie pracy silnika usuwany jest nagromadzony tam osad. Co ważne – nie musimy zmuszać elektroniki auta do oczyszczania filtra – robimy to niejako poza standardowym harmonogramem.

Generalnie mając auto z FAP, trzeba je zrozumieć i słuchać. To nie jest urządzenie najbardziej przyjazne kierowcy – bo gdy filtr jest w trakcie wypalania osadu, nie powinniśmy się zatrzymywać i wyłączać auta.

– Czy co – dojechałem już do teścia, ale muszę jechać dalej?
– Tak by było najlepiej.

Gdy filtr się oczyszcza, na potrzeby tego procesu zwiększona zostaje dawka paliwa i jego część nie bierze udziału w napędzaniu auta, a jest bezpośrednio wtryskiwana w filtr, by zwiększyć panującą w nim temperaturę i tym samym dopalić znajdujące się w nim nieczystości. Gdy proces ten przerwiemy zatrzymując się i gasząc silnik, przy następnym uruchomieniu zostanie od ponownie zainicjowany – niejako od początku. Ale to przerwanie oczyszczania zawsze powoduje pewne problemy – paliwo wtryskiwane do filtra FAP tylko częściowo zdąży się spalić – i przedostanie się do układu olejowego.

Dlatego wielu samochodom wyposażonym w filtr cząstek stałych nigdy nie brakuje oleju – jego stan jest prawie zawsze idealny, a czasami nawet zbyt wysoki. Ale to nie jest olej – to mieszanka oleju z paliwem – ciecz o dość słabych właściwościach smarnych.

Zatarcia często zdarzają się w Dieslach Mazdy i Mercedesa. Kierowca się cieszy, że mu auto oleju nie bierze, a tak naprawdę silnik smarowany jest benzyną ropą.

Skąd wiedzieć, że filtr coś tam w sobie akurat dopala i nie powinno się zatrzymywać? Cóż – komputer na ogół wtedy pokazuje podwyższone spalanie chwilowe, w aucie czasami pojawia się nieprzyjemny zapach i ogólnie kuleje dynamika. Ale wyłapać to nie zawsze jest łatwo. Ten FAP naprawdę jest nieprzyjaznym wynalazkiem.

– Kiedy czyścić?

Nie świeci Ci się kontrolka od filtra FAP, to trzeba jeździć dalej. Gdy ta się zaświeci, ale auto ma jeszcze moc – koniecznie przyjedź – filtr jest już prawie pełen, ale auto jeszcze sobie z nim jakoś radzi. Gdy już nie masz mocy – to filtr jest zapełniony i komputer diagnozuje to jako awarię. Jeśli ten brak mocy jest naprawdę od niedawna – przyjedź na czyszczenie – temat jest do uratowania. Na luzach. Nowy filtr kosztuje od 5 do 12 tys. zł – czyszczenie tylko 400 zł. I prawie zawsze daje radę.

Tak, filtr FAP to niełatwe urządzenie. Nawet gdy ciągle jeździsz po autostradach i dajesz mu masę czasu na wypalanie osadu, to on i tak z biegiem lat traci swoje zdolności. Gdybyś pisał bloga po niemiecku dla Niemców, sugerowałbym profilaktyczne czyszczenie co 100 tys. km. Ale żyjemy w takim kraju, że lepiej będzie uczulić ludzi, by obserwowali kontrolkę filtra FAP na desce rozdzielczej i szybko reagowali na jej zaświecenie się. Mało kierowców stosuje profilaktykę.

– Beznadziejny jest ten filtr.

Słaby jest, to fakt. Taki mocno prototypowy się wydaje. Naprawdę trzeba na niego uważać. Wyobraź sobie, że kupujesz używanego Diesla właśnie z FAP i sprzedawca Ci mówi, że świetny, nie bity, igła tylko jakoś tak trochę słabiej jeździ – ale to wina słabej ropy („Bo my tu Panie na ścianie zachodniej to słabe stacje mamy!”), albo jakiś przepływomierz się zblokował („Naprawa, Panie, góra 5 dych!”). Kupujesz i co się okazuje? Że kontrolka odłączona a filtr zapchany na amen. I albo kupujesz nowy w cenie wyższej niż zabuliłeś za całe auto, albo go wycinasz i wstawiasz w elektronikę emulator, który symuluje sprawny filtr. Tylko potem masz problem na przeglądach. No i Matka Natura dostaje rakotwórczymi spalinami mocno w kość.

– Chała.

Możesz jechać do mechanika, który Ci ten filtr wytnie i zaleje na noc cieczą własnego pomysłu zrobioną na bazie płynu do czyszczenia kominków. Z rana go wypłucze, coś tam śrubokrętem podłubie i ponownie wspawa. My czyścimy bezinwazyjnie. W przypadku Passata 2,0 TDI podłączenie się pod filtr zajmuje 2 minut i 5 sekund – nawet podnośnik nie jest potrzebny. I w znacznej liczbie przypadków to pomaga – nawet te filtry zatkane na głucho udaje się odratować.

– Filtra FAP też mi nie wyczyścicie.
– Cóż…
– Nie mam też żadnego TDI w rodzinie.
– Cóż…
– Co jest z tymi TDI? Najpopularniejsze Diesle w Polsce – chętnie czipowane, chwalone, idealne do zadawania szyku czerwonymi literkami na klapie – a co i rusz spotykam się z opinią, że coś w nich szwankuje…
– Cóż…

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Czyszczenie kolektora dolotowego

W silnikach benzynowych ma to głównie sens wtedy, gdy auto jeździ najczęściej po mieście z niskimi prędkościami obrotowymi. Albo wtedy, gdy ma zamontowaną instalację LPG. Albo gdy ma bezpośredni wtrysk paliwa i recyrkulację spalin (GDI od Mitsubishi oraz Volvo, plus tradycyjnie TSI oraz FSI od Volkswagena)

A w Dieslach – cóż, tutaj każdy nowoczesny silnik diesla wymaga cyklicznego czyszczenia kolektora dolotowego. Zawór recyrkulacji spalin plus turbodoładowanie równa się gorący olej i gorące spaliny w kolektorze, czyli nagar w czystej postaci. W nowoczesnym Dieslu po przejechaniu 60 tys. km kolektor wygląda w środku jak słoik z dżemem porzeczkowym, z którego ktoś od niechcenia wyjadł trochę łyżeczką od herbaty. Wylot o średnicy 5 cm często nie ma więcej niż 1 cm.

Mechanicy mogą kolektor co prawda dość łatwo zdemontować i po prostu wydłubać zeń nagar, ale często tej roboty unikają – bo jest upierdliwa, czasochłonna a wielkich pieniędzy nie przynosi.

My możemy wyczyścić to bez demontażu – za mniej więcej 350 zł podłączymy Jet Clean Tronic i podajemy nasz płyn bezpośrednio do kolektora.

Jeszcze jedna ważna rzecz – część samochodów ma kolektor dolotowy o zmiennej długości. To tyczy się zarówno silników benzynowych, jak i Diesli. Są w tym kolektorze dodatkowe przepustnice / klapki – jeśli się zatrą, to niechybnie się urwą. I wpadnie potem taki kawałek blaszki do komory spalania uszkadzając silnik.

Ale nie chcę tu nikogo straszyć – uważam, że o czyszczeniu kolektora warto pamiętać – szczególnie, gdy się ma nowoczesnego diesla ze wszystkimi bajerami typu: recyrkulacja spalin, zmienna geometria turbiny czy właśnie zmienna długość kolektora. Taki urok nowoczesnych Diesli – ekonomiczne i oszczędne to one są tylko gdy się patrzy na średnie spalanie. Ani ich zakup, ani serwisowanie z oszczędnością nie mają nic wspólnego.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

– No nie jestem do końca przekonany…
– Kiedy masz czas?
– Pojutrze.
– Przyjedź, a własnoręcznie podłączę Ci Nissana pod Jet Cleana i wyczyścimy układ wtryskowy i kolektor dolotowy.
– Ale Rafał – spojrzałem mu w oczy, gdyż zamierzałem zadać pytane ostateczne, retoryczne i kładące na łopatki. – Po co mi to?

W silniku (czy to benzyna, czy Diesel) masz wtryskiwacz. To, czy on pracuje przy takim czy innym ciśnieniu nie ma znaczenia – ważne, że boryka się z tymi samymi problemami: wysoką temperaturą i przelewającym się przez niego paliwem. I czy Ci się to podoba czy nie – z biegiem czasu tworzy się na nim osad. Osad, który będzie powoli, ale systematycznie zmieniał parametry wtrysku. W idealnej wcześniej mgiełce coraz częściej pojawiać się będą kropelki. Sposób, w jaki pierwotnie strumień paliwa zakręcany był w cylindrze również się zmieni. To się po prostu dzieje – a wpływu na to nie masz.

Jeśli zmieniają się parametry wtrysku, zmieniają się również parametry pracy silnika. Zaczyna trudniej odpalać, głośniej pracować, mniej chętnie się wkręcać. Nam się nadal wydaje, że wszystko jest OK – przyspieszenie jest spoko, głośność pracy też. A nawet jeśli coś trochę niepokoi, to zwala się to na przebieg – wszak trochę już przejechał, to nie jest nówka sztuka.

Lecz gdy wsiadamy do auta kolegi – ten sam silnik, ale trochę mniej lat i kilometrów na karku – koparka nam opada. Ten jego przyspiesza lepiej, brzmi lepiej i jakiś taki bardziej chętny jest. Często są to rzeczy nienamacalne – ale bardzo łatwe do wychwycenia podczas bezpośredniej konfrontacji.

– Przyjedź pojutrze – zakończył tyradę Rafał.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Przeczyszczę sobie silnik. I obiecuję, że jeśli cokolwiek pozytywnego poczuję – załatwię dla Was talony na to samo. Dajcie mi kilka dni – pojutrze jadę na czyszczenie, pewnie zaraz potem opiszę jak poszło. Szczerze.

Układ z Liqui Moly (producentem urządzenia Jet Clean Tronic) jest taki, że silnik w moim Nissanie przeczyszczą mi w ramach opublikowania tego wpisu – luźnej i nieautoryzowanej rozmowy z Rafałem Kobzą, którą spisałem z dyktafonu prawie na żywca. A o dalszych krokach (m.in. talony na czyszczenie Waszych aut) zaważy wynik testu.

W sumie nie miałbym nic przeciwko temu, żeby mi się silnik potem rozsypał. Skoro mają pełne OC, dostałbym nową jednostkę. Gdyby się trochę zakręcić, może by się dało wstawić do mojej Almery ten 2-litrowy 150-konny motor z Primery P11 GT? ;)

Trzymajcie kciuki.

60 komentarzy

  1. Przepraszam Blogo ale skończyłem czytać art po 1 zdaniu :( Przecież szwagier to jest zdanie sprzeczne: „Kupiłeś wymarzone auto – dajmy na to w Dieslu.”

    No ręce opadają…. Potem jakieś TDI – TDI to jest dla starych ludzi a Ci marzenia mają wiemy jakie – przeżyć od 1 do 1 albo opalać się na Karaibach (i Ci TDI nie kupują)… NO Blogo, no…

  2. „Zatarcia często zdarzają się w Dieslach Mazdy i Mercedesa. Kierowca się cieszy, że mu auto oleju nie bierze, a tak naprawdę silnik smarowany jest benzyną.”
    Przeczytaj jeszcze raz.

  3. Podstawowe pytanie które mi się nasuwa to ile kosztuje taka usługą czyszczenia silnika tym urządzeniem? No i jak to się ma aut zasilanych gazem?

  4. @aniec2: Wiem, wiem… ;) Co poradzić, że to czyszczenie najlepiej w TDI działa.

    @Ja tu tylko…: Poprawiłem. Ale ze mnie ciapa. Ale przyznać muszę, że długo nie mogłem dojść, gdzie w tym zdaniu jest błąd ;)

    @Kuba: Napisałem w tekście. Czyszczenie mojego Nissana ma się zamknąć w kwocie 250 zł – wtryski i dolot. Z LPG na razie, z tego co wiem, jest problem – ale od przyszłego roku będą już się tym zajmować w pełni.

  5. TAK – dziś przed południem ;) Mam nowe Brembo z przodu na tych samych klockach TRW (bo raptem 2000 km na nich zrobiłem) a te krzywe pieprzone tarcze Mikoda w kartonie w bagażniku. 547 zł pękło. Ale od razu mi przegląd podklepali na kolejny rok.

  6. Kurcze, od dłuższego czasu zastanawiam się nad taką operacją, bo mi gwizdek czasem dziwne dźwięki wydaje + jest zawahanie mocy (juz de fork, dżordż…). Tylko aktualnie dwójka dzieci wciąga więcej kasy niż paliwo tankowane do pełna przy dzisiejszych podatkach, więc kasy szkoda na jakiekolwiek ekstra działania. Więc jak coś pierdnie, to czeszka po prostu wyląduje na jakiś czas na bocznicy ;/

  7. @Zbigniew: Powiem tak – jeśli mi to czyszczenie naprawdę jakoś sensownie wyjdzie i nie będę czuł obciachu, by Wam to rozdawać – o starych czytelnikach nie zapomnę! ;)

  8. Linxis – gaźnikowe czyszczą – pogrzebaczem chyba ;)

    Długi ten tekst trochę i miejscami oschły, że o czerstwej anegdocie nie wspomnę :-] ale ja się na to rozdawnictwo piszę, bo mi Astra w benzynie ostatnio mocno zdziadziała i kręci się niechętnie.

  9. Jako posiadacz diesla, filtra i Mazdy, czyli trzech w/w problemów jestem żywo zainteresowany wynikiem testu, dajesz Blogo!:)

  10. Blogo, jak podjedziesz na czyszczenie, to podpytaj dokładniej o te silniki z bezpośrednim wtryskiem. Koledze kiedyś zawiesił się zawór wydechowy w silniku 2.0 IDE by Renault. Wdziałem zrzuconą głowicę. To co się tworzy na trzonkach zaworów wygląda po prostu przerażająco. Taki ogromnie gruby nagar. Czyszczenie tak zapranych silników jeszcze daje radę (no zakładam, że w stopniu takim, że jeszcze zawory się normalnie zamykają, bo nie mówię o całkowitej utracie kompresji), czy to już trzeba mechanicznie? Z nagarem na zaworach mają też problem Alfowskie JTSy, ale tu nie słyszałem o przypadkach unieruchomienia silnika, co najwyżej komuś kiedyś na hamowni wyszło 120 zamiast 165 KM. :)

  11. A jeszcze tak mnie naszło – jak się czyści dolot, to rozumiem, że ten cały wypłukany nagar + chemia spala się normalnie w komorach spalania. To nie szkodzi w żaden sposób katalizatorom, czy właśnie FAP-owi?

  12. Blogo, wrzucasz coraz więcej tekstów sponsorowanych (niedawno było o wymianie rozrządu, teraz czyszczenie silnika), które ok, mają swoje plusy, bo i czegoś się nauczymy i jeszcze jakieś nagrody możemy zgarnąć, ale wisisz nam jeszcze bardziej emocjonujące teksty jak np. dokończenie tekstu o sprzątaniu Nissana oraz relacje z przejażdżki Viperem, a już jesteś po kolejnej wycieczce na tor i kolejne teksty powinny się pojawić. No chyba, że coś mnie ominęło?
    Nie bierz tego za bardzo do siebie, po prostu lud domaga się igrzysk! :) Rzuć robotę, wstaw milion ad-cośtam i pisz! ;)

  13. @krzychoo: Się dowiem o te IDE i JTS. A co do dolotu – tak, to się spala potem w silniku. Ale po czyszczeniu jest specjalna procedura – trzeba przez kilka km jechać bardzo delikatnie, by się płyn „dopalił” itp. Szczegółów jeszcze nie znam, ale podpytam gdy Nissan będzie czyszczony.

    @Miko: Vipera sobie zostawiam na koniec. Jeszcze się nim za bardzo jaram, by go opisywać. Zbyt często bym słowo „zajebisty” powtarzał, a to mało literackie.

    A co do tekstów sponsorowanych – one tak do końca sponsorowane nie są, mimo że wyglądają. Głównie w naturze mam płacone ;)

    Oraz: szczerze mówiąc – spotkania z tymi wszystkimi ludźmi (SKF, teraz Liqui) są dla mnie bardzo interesujące. Fakt, że później „wywiady” mają mało wspólnego z blogowym luzem i żartowaniem. Ale wiesz – jak to napisałem na FB – misję wypełniam: Blogo bawi, Blogo uczy.

    A propos rzucania roboty – pewnie! Już! Margolcia i Ryba przyklasną na bank! ;)

  14. @blogo, a weź jeszcze się wypytaj, jak z czyszczeniem kapeluszoagregatów na pompowtryskach.

    Co do sponsorowanych tekstów to mi nie przeszkadzają, o ile nie pójdziesz na łatwiznę i jakichś komercyjnych ściem czy baboli nie przepuścisz. Uczciwy, solidny test – nawet sponsorowany – jest OK. No a jak jeszcze pozwalasz go zrobić na własnym sercu to tylko szacun.

    Ale jak Miko pisał – emocji tu szukamy, nie tylko faktów!

  15. I ty mówisz, że nie masz Fałweja w tedeiku w rodzinie? A ja? A ja? Szwagier no :) Te setki spotkań, rodzinnych posiadów, wczasów w Juracie, picia w piwnicy. No Rafał. Aż smutno mi się zrobiło. ..

    Jako reprezentacyjny posiadacz VW Passata B6 w TDI 140 KM z filtrem, pompowtryskiwaczami oraz 183 tyś. na liczniku bez jakichkolwiek napraw DOMAGAM się włączenia do testów LM. :)

  16. @Blogo, muszę Cię zmartwić ale nie masz co liczyć na wymianę jednostki. :) Kilka lat temu miałem przyjemność pracować w Liqui Moly – Rafał ma sporą wiedzę, a i urządzenie też działa sprawnie.

  17. Właśnie do mnie dotarło, że napisałem straszną bzdurę. Chodzi oczywiście o zawór dolotowy, a nie wydechowy! Tak to jest jak się pisze komcie o drugiej w nocy.

  18. jako posiadacz V6 TDI od VW z niecierpliwością czekam na dalszy rozwój tej historii :) no bo jeśli Twój Nissan odżyje choćby nawet trochę, to może i moje fał sześć będzie miało szansę na drugą młodość? :)

  19. Środków do czyszczenia, czy może bardziej pielęgnacji silników i innych mechanicznych podzespołów auta jest dużo. Liqui Moly jest jednym z liderów w produkcji takich środków.
    Ciekaw jestem efektów pracy nad Twoim autem Blogo, choć już wiem, że odczujesz zmianę pozytywnie… to takie placebo :)

    Moje auto od zawsze miewa różne nastroje, podobnie jak ja. Czasami mozolnie wkręca się na obroty i po prostu jedzie. A czasem ni z tego, ni z owego zachowuje się jak narowisty rumak i nim się obejrzę wskazówki sięgają najwyższych wartości na wszystkich zegarach (obroty, prędkość i spalanie). …kocham te nastroje :)

  20. A propos placebo – mnie najbardziej rozwalają odczucia po tym, jak wyjadę od mechanika. Cokolwiek by nie robił – mam wrażenie, że auto dostało nowe życie. Po wymianie oleju, zmianie tarcz hamulcowych – nagle zaczyna lepiej jeździć. Co jest w znacznej mierze absurdem.

    Najlepsze jest to, że nawet po tym, jak dostałem w dowodzie pieczątkę na kolejny rok, miałem wrażenie że Nissan lepiej się na obroty wkręcał.

    Mężczyźni wyewoluowali w debili ;)

  21. …i jest jedno auto w diesel’u, które chętnie zobaczę w swoim garażu – 335D w Touringu :)
    M3 killer :)

  22. To czyszczenie to bzdura i wyciąganie kasy od nie znających się ludzi.Trzeba tylko lać dobry olej do silnika i na czas go wymieniać.Ja Hondą mam najechane 452tyś/km z tego 230tyś na gazie.Olej i filtry zmieniam na czas i ani razu nie musiałem czyścić silnika.A wcale jej nie żałuję-często wkręca się do odcinki:)
    Elementy które zanieczyszczają silnik mam odłączone-odma-założony filterek i odłączona rurka z dolotu,dolot zaślepiony w tym miejscu”czyli oleiste opary nie są wciągane do silnika,zaślepiony EGR-czyli brudne wypierdy nie są wciągane do silnika

  23. @JHM
    te oleiste opary mają za zadanie wstępne smarowanie elementów które nie są zalane olejem. Ktoś kto to wymyślił znał się pewnie lepiej na silnikach niż ty i ja.

  24. JHM, ja się trochę z tobą zgadzam – też uważam, że podstawa to dobre płyny. Sęk w tym, że ty w swojej hondzie sporo rzeczy zmodyfikowałeś. NIe dziwota, że silnik mniej ci się brudzi.

    To trochę tak, jakbyś utrzymywał w domu nadciśnienie, przed wejściem się kąpał i nosił foliową odzież – i potem twierdził, że tak naprawdę domu nie trzeba sprzątać, bo jak się odpowiendio o niego dba, to jest w nim zawsze czysto.

    Normalni ludzie nie dłubią w silniku, nie usuwają EGR itp – więc im się środek zakleja nagarem.

  25. Blogo, jak należy czytać ten wykres kompresji na cylindrach?

    Ciekawym co obejmuje to OC ;) Czy to nie jest bardziej taki „chłyt matentindowy”, z długą listą wyjątków. Bynajmniej nie neguję, jedynie zastanawiam się głośno, licząc na odpowiedź kogoś zorientowanego.

    Inną kwestią, czy aby zawsze ta metoda może (choć nie musi) pomóc, ale nigdy nie zaszkodzi? Jeśli ktoś będzie miał zaniedbaną jednostkę, z całą masą usterek, jakichś nieszczelności itp. itd.

  26. monogramus-tak szczególnie dobrze smarują przepustnice do której potem syf się przykleja,zawory też dobrze smaruje-tworzy na grzybku warstwę nagaru który się przypala i kamienieje co powoduje słabsze odprowadzenie temperatury przez zawór.
    Renek-zgadzam się,ale normalni ludzie też powinni dać silnikowi żaru:) żeby się samodzielnie przedmuchał:)

  27. Sponsorowany czy nie ale ciekawy, czekam z niecierpliwością na dalszy rozwój wydarzeń bo być może skuszę się na jakieś czyszczenie D-4D u mnie :)

  28. Ja miałem robione czyszczenie Liqui Moly w 1.9 TDI. Skutek: trochę ciszej pracowało.
    A teraz chciałem się jeszcze odnieść do tekstu:

    – ten sterownik pompy VP w 1.9 TDI to jest nastawnik,
    przynajmniej ja tak słyszałem. Sterownik to jest ECU.

    – notlauf na przeładowaniu przez turbosprężarkę rzeczywiście najczęściej występuje w 1.9 TDI, ale w innych silnikach wcale nie jest taki rzadki. Np. w 1.7 CDTi Opel-Isuzu-Honda Civic.

    – sztangę od turbo można sobie oczyścić samemu pryskając stosownym preparatem w odpowiednie miejsce, za 5 zł od sztuki mogę pokazać gdzie ono jest w 1.9 TDI

    nikt nie wykryje nieobecności DPF-u na przeglądzie, bo żaden diagnosta o zdrowych zmysłach nie zdecyduje się na pomiar zadymienia według procedury „wcisnąć gaz do dechy na wolnych obrotach i trzymać przez 10 sekund”, a poza tym diesle z Euro 5 mają blokadę na biegu jałowym i nie wejdą powyżej 3000 obr. jeżeli auto nie jedzie. W szczególności dotyczy to aut grupy VW.

  29. nie wymieniono Audi ani razu…
    1. czy to przypadek?
    2. czy w tym czyszczącym kontekście TDI by VW = TDI by Audi?
    3. czy może TDI by Audi się inaczej czyszczą niż TDI by VW?

    Blogo… po to się jeździ starszą benzyną, bez turbo i bajerów, aby nie trzeba było sobie gitary zawracać jakimś czyszczeniem, jakością paliwa, zapalaniem w zimie, czy innymi takimi głupotami… już lepiej spojler sobie przykleić, więcej da mocy, niż czyścić taki silnik…

  30. @Spalacz Benzyny – jak czytam TDI by VW to mam przed oczami cała grupę VAG, bo to dokładnie te same silniki, więc na pewno czyszczą się tak samo ;)

  31. „Taki urok nowoczesnych Diesli – ekonomiczne i oszczędne to one są tylko gdy się patrzy na średnie spalanie. Ani ich zakup, ani serwisowanie z oszczędnością nie mają nic wspólnego”
    Jako użytkownik\(na szczęście nie właściciel) nowoczesnego diesla potwierdzam.. prawda to, prawda !
    A DPF to ZŁO.. bardzo często wypala się wtedy gdy nie mam na to czasu i dojeżdzam do domu – beznadzieja.
    W takiej sytuacji niskie średnie spalanie trochę się psuję. Dodatkowo dzisiejsze ceny na stacjach paliw..
    Rubryka „plusy zakupu diesla” dla mnie świeci pustkami już od dawna.

  32. Ale mam Schadenfreude jak czytam o tych problemach w utrzymaniu diesli. I jeszcze zaraz ulga na akcyzę zniknie, in-your-face, TDI owners :D

  33. @Maggot — wciąż spalanie ratuje :P ale fakt czasy sie zmienily… zamiast podnosic wszystkim obnizyli by, to bym benzine kupil…

  34. Jeżdżę czasami passatem B5 kupionym w PL w salonie.
    Ma dziś przebiegu 285 tyś.km. – model 2004
    ( POZDRAWIAM TYCH CO WIERZĄ, ŻE KAŻDY SAMOCHÓD UŻYWANY NIE MA WIĘCEJ NIŻ 200tyś KM :D :P )
    TDI są awaryjne?
    chyba jak się oleju nie zmienia, filtrów i rozrządu…
    Jedyne co to po 200tyś.km padła turbina – regeneracja 1200zł,
    To czyszczenie to dla mnie lipa…
    Znam użytkowników BMW, którzy serwisują regularnie bądź mniej regularnie swoje samochody – diesle, mają ponad 300 tyś i nic im nie dolega.

  35. @Michał moja turbinka ma ponad 250 tys. jeśli nie cofana… kolegi miała ponad 370tys. jak sprzedawał i wciaż była ori — E46 330d m57 – obie po chiptuningu

  36. Cześć. Czy orientujecie się jaki jest koszt poszczególnych operacji przy silniku 2.0 benzynowym?

  37. Zainteresowały mnie akapity o wtryskowym i czyszczeniu turbo. 4 z 6 wtryskiwaczy regenerowałem, 3.2 CDI rzędowy. Czy czyszczenie takiego układu ma sens?

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *