#266 Jet Clean Tronic w praktyce

Dwa tygodnie temu (14 listopada) zrobiłem swojemu Nissanowi analizę spalin. Niestety Stacja Kontroli Pojazdów, którą mam niedaleko, nie jest w stanie wydrukować wyników. „Niech sobie Pan fotkę pstryknie” – usłyszałem. I pstryknąłem.

Tutaj jest pełen błędów, obnażający moją techniczną ignorancję oraz podważający wszelkie przyznane mi do tej pory tytuły naukowe wywód, w którym próbuję wyjaśnić wyniki analizy spalin. Niestety z wywodu tego nic nie wynika.

Niemniej jednak wiadomo jedno – silnik w moim 10-letnim Nissanie wykazał się typowym dla aut japońskich doskonałym stanem technicznym.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Kilka dni później spotkałem się z Rafałem Kobzą – tym samym Rafałem Kobzą, z którym rozmawiałem o czyszczeniu silnika.

– I jak? – zapytał.
– Mam dwie wiadomości. Którą chcesz usłyszeć najpierw? – odparłem. Zawsze chciałem tak komuś odeprzeć, bo to takie serialowe i kozackie.
– Dobrą.
– Zrobiłem analizę spalin.
– Super.
– A złej nie chcesz?
– Wiem, jaka jest – analiza wyszła idealnie.
– Bo nikt, kurde, tak nie dba o auto jak mega turbo moto bloger, yeah.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

– Sinik rozgrzany?
– No przecież przed chwilą przyjechałem.
– Dobrze. Rozgrzane osady łatwiej usunąć.

Czyszczenie układu wtryskowego

– Najtrudniej podłączyć się pod starsze BMW – mówił Rafał, gmerając coś przy przewodach paliwowych w silniku mojego Nissana.
– Jakie starsze?
– No na przykład pod E46.
– Sam jesteś starszy.

– Te Diesle 20d i 30d wymagają podnośnika – trzeba auto unieść i przy zbiorniku w przewody paliwowe się wpiąć. Te nowsze już mają wszystko elegancko wyprowadzone pod maską – jest tak łatwo jak tu w Twoim Nissanie.

– U Ciebie pompa cały czas podaje paliwo pod stałym ciśnieniem – około 3 barów. Ale silnik tylko przy maksymalnym obciążeniu potrzebuje tyle paliwa, więc w układzie wtryskowym masz zawór zwrotny i nadmiar paliwa wraca do baku – powiedział Rafał i z donośnym cmoknięciem wyciągnął z silnika dwie rurki. – To zasilanie, a to powrót. Zepniemy je razem i sobie będzie paliwo krążyło. A ja się wepnę w zasilanie i przez 30 minut silnik będzie pracował na naszym płynie czyszczącym.

– Ej – zawołałem tonem odkrywcy – a nie lepiej byłoby, gdyby pompa paliwowa pracowała ze zmiennym ciśnieniem? Żeby dostarczała do układu wtryskowego dokładnie tyle paliwa, ile silnik potrzebuje? Przecież teraz, jak cały czas zapodaje maks, to się szybciej zużywa.
– Nowsze silniki tak już mają. Ale to jest w sumie bez znaczenia – pompa jest cały czas zanurzona w paliwie, więc non stop ma chłodzenie. Praca na stałym, wysokim obciążeniu zupełnie jej nie męczy.
– Czyli jazda na rezerwie…
– …nie jest zdrowa. Nieliczne auta mają pompę przepływową, ale większość ma zanurzeniową, która na głębokiej rezerwie pracuje praktycznie na sucho. Tylko kolebiące się w baku resztki paliwa czasami ją skropią. Bardzo szybko się wtedy pompa sypie.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Nie wiem, czy mam w Nissanie pompę zanurzeniową czy przepływową, ale w tej właśnie chwili zakończyłem trwające od dnia kupienie swojego pierwszego auta zawody pod tytułem „Jak daleko za czerwone pole uda mi się sprowadzić wskazówkę poziomu paliwa, póki auto nie stanie”. Od zawsze miałem tak, że jazda na rezerwie strasznie mnie jarała. W trasie mijałem stacje – jedną, drugą, trzecią. Uzależnienie od adrenaliny – zakaszle czy nie zakaszle? Durny jest człowiek czasami, oj durny…

Czyszczenie kolektora dolotowego

30 minut później wyjechałem Nissanem z warsztatu – czyszczenie kolektora dolotowego postanowiliśmy zrobić na zewnątrz. Z prostej przyczyny – spaliny przy tym czyszczeniu potrafią nieprzyjemnie pachnieć…

– Uruchom silnik – powiedział Rafał.

Uruchomiłem i zgasiłem go w ułamku sekundy. Normalnie myślałem, że się urwał.

– Uruchom, nie pękaj.

No i zrobiło się dziwnie – trochę amerykańsko, a trochę wiejsko. Silnik pracował dramatycznie – drżał, podskakiwał i prychał – normalnie jak lekko wysłużony amerykański V8. Zaś z wydechu dochodził dźwięk zajechanego Ursusa.

Gdyby kiedykolwiek mój Nissan choć przez 10 sekund podobnie się zachował, od razu dzwoniłbym po lawetę i likwidował lokaty. Nie dbam przesadnie o samochód, ale jedno lubię – równo i soczyście pracujący silnik.

To, co się z silnikiem dzieje przez te kilka minut czyszczenia kolektora dolotowego to niezła komedia. Gdyby to czyszczenie robił mi jakiś nieznany mechanik – przywaliłbym mu lewarkiem w potylicę i wyrwał z warsztatu na pisku.

Co ja Wam będę pisał – zobaczcie i posłuchajcie sami. Najpierw czyszczenie układu wtryskowego – zero dramatu. Potem kolektor dolotowy – prychanie z popierdywaniem najwyższych lotów ;)

– Pamiętaj – powiedział Rafał, gdy 15 minut później się żegnaliśmy – pierwsze 10 kilometrów przejedź bardzo spokojnie, niech się ten płyn z kolektora dolotowego wypali. No i zrób ponownie analizę spalin, sam jestem ciekaw, czy coś wykaże.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Analizę spalin zrobiłem nazajutrz. Na górze stara fotka z badania przed czyszczeniem, z dnia 14/11/2011, na dole fotka z badania po czyszczeniu (18/11/2011).

„Naukowe” wnioski wynikające z porównania tych dwóch wyników analizy spalin są takie, że… w przypadku mojego Nissana czyszczenie układu wtryskowego oraz kolektora dolotowego dało efekty prawie niemierzalne. Bo:

  • poziom trujących węglowodorów (HC) spadł z 18 do 12;
  • poziom trującego tlenku węgla (CO) spadł z 0,02 do 0,01;
  • poziom trujących tlenków azotu (NOx) spadł z 52 do 46;
  • poziom tlenu (O2) spadł z 0,36 do 0,33;
  • co ciekawe, poziom dwutlenku węgla (CO2) wzrósł z 15,2 do 15,3;
  • no i podczas drugiego badania w „warśtacie” było o 2 stopnie zimniej ;)

.
Ale te wszystkie powyższe porównania są bez znaczenia – spaliny w moim aucie zarówno przed czyszczeniem, jak i po czyszczeniu, na luzach spełniały wszelkie normy. A spadki trujących składników są na tyle małe, że nie warto bawić się w naukowe interpretacje.

Ale…

Mam Nissana od nowości – dokładnie od listopada 2001 roku. Czyli jakoś tak w dniu czyszczenia minęło 10 lat. Mimo wieku jest cholernie niezawodny, wystarczająco dynamiczny i kulturalnie płynny. Naprawdę przyjemnie się nim jeździ. Ale muszę przyznać, że od dość dawna traktuję go jak emeryta.

Ma kilka przypadłości związanych z wiekiem i przebiegiem (ponad 160 kkm).

Primo: gdy silnik jest zimny, przyspiesza bardzo mało płynnie. Nie wiem jak to opisać, ale auto się delikatnie buja, jakbym jechał na krzywych oponach. Tylko ja to czuję – Ryba nie ma pojęcia o co mi chodzi i twierdzi, że zmyślam. Wiecie – pewne drobne problemy z autem czuje tylko kierowca. To wszystko trwa maksymalnie 5 minut. Gdy silnik jest już ciepły – wszystko znika.

Secundo: czasami zdarza się mu przy gwałtownym przyspieszaniu tak delikatnie kaszlnąć. Delikatnie jak angielskiemu arystokracie, który zauważył, że ktoś w jego obecności pomylił sztuciec do ryb z tym do przegrzebków. Takie zawahanie na ułamek sekundy – na ogół, gdy wskazówka mija 4500 obrotów. I znów – Ryba mówi, że mi się coś roi, bo ona nic nie czuje.

Tertio: w zimne poranki pierwsze 5 sekund pracy silnika jest niebywale bolesne – dźwięki, które dochodzą spod maski mogą sugerować, że auto napędza podskakujące na zardzewiałej sprężynie wiadro pełne śrub. W szóstej sekundzie ten irytujący dźwięk znika.

Te trzy powyższe przypadłości nie są specjalnie irytujące – godzę się na nie, bo jak wspominałem – trochę traktuję mojego Nissana jak emeryta.

Wiecie, co teraz napiszę, prawda?

Po czyszczeniu układu wtryskowego i układu dolotowego wszystkie trzy powyższe przypadłości zniknęły. Jak ręką odjął. Nazywajcie to efektem placebo. Mówcie, że się sprzedałem firmie Liqui Moly i na siłę próbuję promować usługę Jet Clean Tronic. Piszcie w komentarzach, że „odczucia” to żaden dowód.

Nic na to nie poradzę, że jestem zadowolony. Mam wrażenie, że Nissan dostał drugie życie. Absolutnie nie twierdzę, że przyspiesza lepiej do 100 km/h. Nie uważam, że silnik pracuje ciszej. Nie jest też mniej szkodliwy dla środowiska.

Ale zmiany, które w nim zaszły bardzo mi się podobają. Teraz, w zimniejsze poranki, już w pierwszej sekundzie po uruchomieniu pracuje normalnie – jak silnik zalany olejem, a nie jak garść kamieni wrzucona do betoniarki. Pierwsze kilometry przejeżdża normalnie, bez drgań i nierównego przyspieszania. A tego dyskretnego kaszlnięcia przy około 4500 obrotów również już nie zauważam – a wierzcie mi, że usilnie go poszukiwałem. Strasznie teraz polubiłem Nissana dokręcać wyżej niż zwykle – jakoś tak łatwiej mu to przychodzi. A ja nie mam wyrzutów sumienia, że stojącego nad grobem dziadka zmuszam do triathlonu.

To tyle.
Wierzcie mi, albo mi nie wierzcie.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Aha – będę miał do rozdania kilka kuponów na usługę Jet Clean Tronic. Ja już wiem, że w benzynówkach jest drobna, acz wyczuwalna poprawa. Rafał Kobza z kolei mi mówił, że w Dieslach jest ona zdecydowanie namacalna i mierzalna.

Chętnych zapraszam w poniedziałek wieczorem – będzie mini konkurs, czy jakoś tak.

38 komentarzy

  1. Ciekaw jestem na ile widoczna byłaby poprawa przy 2-litrowej 240-konnej turbo benzynie z przebiegiem podchodzącym w okolice 300kkm.

  2. Poprawa mogłaby być znaczna – ponoć najlepiej na czyszczenie reagują Diesle i zaturbione beznynowce.

    Ja ze złym autem pojechałem, zbyt mało wysilonym i zbyt mało wysublimowanym ;)

  3. Muszę się na to wybrać. Ciekawe jaka będzie róznica w 17 letnim Oplu z przebiegiem 300-400kkm.
    Blogo, zachęciłeś mnie :)

  4. Może ja bym sobie żelazko przeczyścił? Usługa w sumie kosztuje sporą część wartości auta, czyli powinna dać z 8KM ;P.

    Mam tylko jedną małą uwagę – gadanie o pompie pracującej na sucho to głupota na moje oko. Taka pompa to najzwyklejsza w świecie wyporowa pompa hydrauliczna i dopóki ma jak podawać paliwo (silnik dostaje go tyle, ile trzeba), dopóty ma smarowanie – taka już uroda pomp hydraulicznych. Jakby nie patrzeć paliwo lepiej będzie z niej odbierało temperaturę, ale idę o zakład, że i powietrze sobie poradzić z chłodzeniem (tak powinna być zaprojektowana, a i ciśnienie niskie), więc nic jej jazda na zwykłej rezerwie nie powinna złego zrobić.

    Ale faktycznie, regularnego zapuszczania się na głęboką rezerwę to już nie będę w ciemno bronił nie znając pełnej budowy pompy/zbiornika wraz z komentarzem :).

  5. @Maggot
    Z pompą to prawda – przekonał się o tym nie jeden radosny użytkownik instalacji LPG. Jak wiadomo, generalnie jeździ się wtedy z niemal pustym zbiornikiem benzyny, a awarie pompy paliwa są dość częste.

    Wracając zaś do JetClean`a – też się chyba zdecyduję. Chociażby dla przyjemności pośmiania się – po raz n-ty, choć w duchu – z mechanika, który zapewne w poszukiwaniu przewodów paliwowych zapewne każe mi otworzyć maskę.

  6. … „Delikatnie jak angielskiemu arystokracie, który zauważył, że ktoś w jego obecności pomylił sztuciec do ryb z tym do przegrzebków.”

    Mistrz!

  7. Wzrost zawartosci CO2 jest ok. Spadla zawarotsc CO, HC i tlenu, co oznacza, ze paliwo jest dokladniej spalone, w zwiazku z czym wzrasta ilosc CO2.
    Natomiast czy przyczyna jest rzeczywiscie czyszczenie silnika, czy moze tylko zmiana temperatury zewnetrznej albo jeszcze jakichs innych czynnikow, to mozna sie tylko domyslac.

  8. No powiem szczerze ze bardzo mnie zainteresował ten temat. W sumie od jakiegoś czasu jak rano odpalam auto to faktycznie puszcza niezłego bąka. Zdarzyło sie to tez przy wyprzedzaniu.
    Ciekawe czy była by poprawa po takim czyszczeniu w mojej 330d…
    Robią to gdzieś w Trójmieście?
    Ile taka przyjemność kosztuje?

  9. @Hubert: Wieczorem więcej o tym napiszę – zaraz będę się zdzwaniał z Rafałem Kobzą, bo też mi kilku szczegółów brakuje.

    Ale z tego co mówił w pierwszym wpisie, ten bąk przy wyprzedzaniu to na ogół jest problem ze zmianą geometrii w turbinie – o ile masz zmienną jej geometrię, nie znam się.

  10. No właśnie mam zmienną geometrie, mam też klapki w kolektorze…
    Zastanawiam się też czy to nie coś z wtryskami.
    Kurcze, sporo tych delikatnych punktów i choć ten silnik jest poprostu super to czasem sobie tak myśle że jednak bym wolał benzyne… ehh – tylko to spalanie :)

  11. @Blogo nie wiem jak inni ale ja już czekam na ten konkurs bo przydało by się przeczyscić WV TDI ;) A to będzie konkurs w stylu kto szybszy ten lepszy czy na jakies opowiadanie na temat … ?

    Pozdrawiam i prosze o wiecej info jezeli mozna :)

  12. Hubert – masz 330d w E46 (204KM), czy w E90 (218KM)? Pytanie ważne, bo w 218-konnym 3.0d zdarzały się oberwania klapek. I to dość często…
    Sprawdź i wyczyść go jeśli tylko możesz, bo koszty potrafią być wtedy zupełnie nienormalne…

    Ja swoje V50 2.0d, które ma już równe 200K, traktuję od początku tego roku dodatkami do paliwa Millers Oils, bo zacząłem bardzo mało jeździć (w zeszłym roku 64’000km, w tym niespełna 17’000). Teraz zdarzają się tygodnie, że moja Vołowina nie wyjeżdża z miasta i nie ma się gdzie porządnie wygrzać i powypalać różnych syfów z układu wtryskowego i wydechowego. Drobny koszt, mało roboty (wystarczy dolać odrobinę płynu do baku przed tankowaniem), a zawsze trochę więcej spokoju.

  13. Wiem, że Liqui też ma takie dodatki, więc warto choćby tego spróbować. Choć jak dla mnie, takie pełne czyszczenie jest warte zachodu i niewielkiej sumy – w porównaniu do remontu/wymiany silnika…

  14. @Hubert: Ty weź nie pierdyl tylko kupuj benzyniaka – ten Twój 330d jest super, ale nie podskoczysz do R6 :D… Kup teraz E92 ;) i będziesz chodził szczęśliwy jak dziecko :)

  15. @PoGOOD: Hubert ma E46. BARDZO ŁADNE E46 – to jego E46 naprowadziła Blogosława na kupno E46 dla siebie ;)… tak przynajmniej twierdził w Sopocie :)

  16. @PoGOOD – ja mam 330d E46 (204KM), kolektor czyściłem jakiś czas temu i klapki były spoko, ale od tego czasu widze ze juz sie cały kolektor upaprał tak samo jak i EGR.
    Raz jak tak dość ostro przegoniłem się po krętej dwupasmówce to zapaliło mi sie nawet coś na desce, ale to był jednorazowy incydent i to juz się nie powtórzyło, a nie na codzień nie jeżdze raczej wolno.

    @wyszyna – tak w gwoli wyjaśnień, 330d to jest R6 :)
    Szczerze mówiąc kupił bym sobie E90 albo E60 w 3 litrowej benzynie, ale jak sobie pomyśle ze zamiast 10l ON bedzie mi palił 16l PB95 to mnie to troszke studzi. A tak wogóle to miał bym chrapke na jakieś 540i :)

    @Blogo – co z tym konkursiwem, bo nie moge sie doczekać? :)
    Moze nawet sam skocze zbadać spaliny + jakaś hamownia przed czyszczeniem :)

  17. No to masz trochę więcej spokoju, bo ponoć w E46 kształt kolektora sprawia, że ryzyko zawału klapek jest mniejsze. Nie wiem dlaczego, ale tak twierdzili moi mechanicy tłumacząc Klientowi, dlaczego urwały mu się klapki w E90… ;)

    A co do kontrolki oleju w szybkich łukach – uważaj. Mójprzyjaciel zatarł silnik w swojej E60 530d po przejściu pełnym ogniem po zakrętach autostrady A4 przez całą Górę Św. Anny. Faktem jest, że chłopina swojej „smoczycy” nie oszczędzał…

  18. i jeszcze jedno – Hubert zanim zaczniesz piać z zachwytu nad 540i w E39 – przejedź się nim, a zaraz potem wsiądź w 530i E39. W porównaniu z sześciocylindrówką, 540i wydawało mi się strasznie ciężkie przodem, a przede wszystkim miało zupełnie inny układ kierowniczy, który nie dawał nawet połowy feedback’u z 530i.
    Jak dla mnie 530i E39 to jeden z najlepszych BMW w historii – niezbyt duży, świetnie wykonany, bardzo nowoczesny (po lifcie miał już większość ważnych rozwiązań z E60 [ESP, ksenony, fotele komfortowe]), ale ciągle jeszcze w dużym stopniu „mechaniczny”, bez kaszany miliarda sterowników itp.

    Drugie w kolejności na mojej liście jest E90 325i i E60 525i.

  19. @PoGOOD: Nie zapaliła mi sie kontrolka oleju tylko DDE, spokojnie :)
    Co do 540i to mnie kręci V8, jak bym miał kupować 3.0 to bym brał raczej 330i (E46, najlepiej w SMG ale ciężko dostać) albo 335i/330i E90 (ale strasznie to drogie). 540i sie przejade, dla zasady :)
    Dobra, panowie, koniec OT bo nas tu Blogo pogoni.
    Miało być o czyszczeniu :)

  20. Silnik mojej 11-letnij E39 530D z motorem 135kW i przebiegu 270kkm pewnie by się potrafił odwdzięczyć za takie czyszczenie. Szczególnie, że zima za pasem a my zimy już od dwóch lat nie lubimy :)

  21. dzięki Blogo za wpis, temat bardzo ciekawy. interesujące również efekty. Wiem o co chodzi z tymi drobnymi mankamentami które odczuwa tylko kierowca, chyba każdy ma u siebie coś takiego, ależ to musi być wypasione uczucie gdy pewnego miłego dnia te rzeczy znikają! :).
    Dałbyś radę przy okazji konkursu napisać jakie są ceny tych usług? na ich stronie nie znalazłem info a przecież nie wszyscy zainteresowani się załapią więc warto by wiedzieć, czy to jest już uzależnione konkretnie od samochodu?

  22. Blogo, poproś ich, albo sam napisz coś o polepszaczach do paliwa które sprzedają na stronie. Tak ludzkim głosem. Wszystkie opisy na ich stronie mówią, że ich płyn jest super i poprawia to czy tamto. Ale np nie wiem co miałbym wybrać dla siebie, tak zapobiegawczo, do świeżego silnika benzynowego. A jeśli masz stary silnik to czego używać, wszystkiego na raz, czy robić kurację po kolei. Trochę niejasno i bardzo ogólnie są opisane ich produkty.

  23. Blogo,
    a czy da rade napisać o cenach? tak pi razy oko bo szukam po necie i szukam i nikt się nie chwali.
    Może masz tam jakiś cennik albo znasz ceny bo mam e46 320d i by sie przydało takie czyszczenie a to urządzenie mam blisko siebie :)

  24. Właśnie dlatego konkurs przerzuciłem z niedzieli na poniedziałek, by mieć czas ceny poznać. Tak, chcę wszystko jasno napisać – ile i za co się płaci. Na razie się dowiaduję…

  25. A coś szczególnego o efektach Jet Cleana w stosunku do Fiatowskich/Alfowo/Lanciowych JTD Rafał wie? Podpytaj, czy miał jakieś spektakularne efekty w tych silnikach. :)

  26. Hubert w oliwie na pomorkiej zdaje tez jest – anyway – Blogo chetnie bym przeczyścił moja schipowana e46 184km@210 ciekawe rezultaty by były/mogły być ;)

  27. Pingback: Anonim
  28. PoGOOD ( November 28th, 2011 10:17 )
    Hubert – masz 330d w E46 (204KM), czy w E90 (218KM)?
    Jeszcze nigdy w zyciu nie widzialem E90 218 koni w dieslu , tylko 231! I klapki byly problemem wiekszosci desli bmw nie zaleznie od ewolucji.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *