(m326) Barbórka / Karowa 2011


Miałem być w tym roku na Karowej, ale jak się dowiedziałem, że bez biletu to będę miał tylko dźwięk bez wizji – olałem. I żałuję. W przyszłym roku na bezczela i hasło “Blogomotive” wcisnę się w pierwszy rząd widzów na nawrocie koło beczki.

Bardzo mi się podoba, że teraz prawie każda impreza motoryzacyjne jest robiona z takim szerokim rozmachem. Kiedyś Karowa to był tylko (i aż) widowiskowy OS. Teraz to istne święto marchwi z wydechu, dymu z laczków i bączków na zimny łokieć. Tak właśnie powinno wyglądać popularyzowanie motorsportu.




Wpis opublikowany dnia 08.12.2011
Kategoria: [Na poboczu] | Tagi: , ,
Subskrybuj kanał RSS lub otrzymuj info o nowych wpisach mailem.



Liczba komentarzy: 6

  1. kosmiciak ( December 8th, 2011 14:58 )

    Nie prawie każda, a prawie żadna :)
    Kiedyś Karowa to było (jak sama nazwa wskazuje) Kryterium Asów różnych dyscyplin samochodowych wydarzenie sportowe, na które trzeba było sobie zasłużyć, teraz zamiast zawodników niższych klas można obejrzeć Hankę Mostowiak. Piękna popularyzacja motorsportu, niestety taka jest cena jaką trzeba zapłacić za to, aby sponsorzy dawali kasę na normalne rajdy.

  2. Vyzn-R ( December 8th, 2011 16:22 )

    O nie nie, nie wpuścimy Cię w swój rząd ;)
    Fakt faktem barbórka z roku na rok zyskuję na widowiskowości. Mimo że bilet na trybunę “dla ludu” kosztuje 169zł + przesyłka, plus dojazd + jedzenie, etc. i człowiek poważnie się zastanawia nad wydaniem takiej sumy, ale po karowej w czaszce zaczyna pojawiać się echo brzmiące “co, gdzie, jakie 170zł?!” To blaszane pudełeczko ziejące ogniem i buchające dymem, kręcące się wokół beczki w taki sposób, że człowiek zaczyna się zastanawiać nad tym czy Sir Isaac Newton nie robił nas w męski narząd płciowy, daje tyle radochy że szybko zapomina się o sprzedanej siostrze na rumunie i miesiącu diety wysokowapniowej, polegającej na obgryzaniu tynku ze ścian, aby odłożyć pieniądze na ten samczy wybryk. Jedyne co pozostaje to uśmiech na twarzy, drżące dłonie, brak czucia we wszelkich odstających częściach ciała spowodowane zimnem oraz ta chęć powtórzenia tego tak szybko jak się tylko da! :)

  3. Maggot ( December 8th, 2011 21:53 )

    O, to mogę z Tobą iść, Blogo, i robić za obstawę. Ciemne okulary + słuchawka w uchu i będzie łatwiej torować drogę ;)

  4. bazylfox ( December 9th, 2011 18:44 )

    Na Bemowie też jest zwykle ciekawie :) Chociaż z opowiadań kierowców, tym razem organizatorzy słabo zabezpieczyli większe dziury.
    Pogięte felgi to w tym przypadku najmniejsze uszkodzenia. A przecież czekała ich jeszcze Karowa.

    Dla mnie to przede wszystkim świetna zabawa, pokazanie klasy kierowców, a nie zwykła rywalizacja o sekundy.

  5. meg ( December 13th, 2011 21:59 )

    i żałuj, chłopaku, żałuj. Dziś mija 10ty dzien od B. i właściwie powoli przestaje się mówić o tym wydarzeniu a ja ciągle odpalając YT nie mogę nie wpisac hasełka z barbórką w tle i nie pojarać się jeszcze trochę tym rykiem charczącym w głośniczkach po raz kolejny i kolejny. ech

  6. qbana ( December 14th, 2011 09:42 )

    Szacunek dla chłopaka, który się pojawia w Skyline R34 (1 min 01 sek. Widziałem go niedawno na treningu! Facet ma na imię Bartek i nie ma rąk (stracił w wypadku). Ten gość to jest MISZCZ!! Prowadzi nogami – wyłącznie. Cała reszta może mu tylko tyłek podcierać, a nie nazywać się drajwerami. Wielki szacunek dla Oleksowiczów za wsparcie finansowe tego młodego, upartego Barana!
    Trzymam kciuki, bo chłopak naprawdę ogarnia. Z tego co widziałem w driftingowej drugiej lidze spokojnie da radę! A jak zmodyfikują mu skrzynię i zacznie zmieniać biegi to i przy większych prędkościach go widzę!



Dodaj swój komentarz
Chcesz wygłosić monolog lub wdać się w polemikę? Pisz śmiało!