✪ Blogo i jego BMWBMW

#271 Rdza jest bezwzględna

Wczoraj na Facebooku wspólnie zastanawialiśmy się, dlaczego dobrze wyglądające BMW E46 328i stoi w komisie od 10 miesięcy i nie może znaleźć kupca. Dziś byłem z tym autem w ASO BMW (Bawaria Motors Janki) i wiem tyle, że ja też go nie kupię.

Krótko o aucie: kupione w 1999 roku w PL salonie, serwisowane przez cały czas w jednym ASO – aż do 2009 roku. Potem nabył je drugi właściciel, który pojeździł nim rok (w trakcie którego wymienił przednie wahacze – są prawie nowe) i ostatecznie zostawił w rozliczeniu za Alfę Romeo Giulietta. Przebieg 237 000 km wydaje się być prawdziwy. Wizualnie z zewnątrz samochód jest bardzo OK, wnętrze zadbane. Ale…

Kaszanka, ale nieistotna

Samochód stał przez 10 miesięcy praktycznie nie ruszany i podwozie jest w stanie agonalnym. Gdyby stało cały czas w wodzie, byłoby pewnie podobnie zardzewiałe. Ale zaraz – ostatnie miesiące są praktycznie bezdeszczowe, skąd więc ta rdza? Cóż, mamy taką teorię, że prawdopodobnie komis mył to BMW co jakiś czas – a ono obciekało i sobie w spokoju rdzewiało.

Ale to drobiazg – 11 letnie auto musi mieć zardzewiałe podwozie. To nic złego – byłoby gorzej, gdyby było w idealnym stanie ;)

Silnik pracuje bardzo równo, ale niepokojący jest wszechobecny zapach płynu chłodzącego. Podejrzewamy (wskazywać może na to choćby mocno wygięta plastikowa nakładka na silnik), że został kiedyś drastycznie przegrzany i być może coś stało się z uszczelką, a kto wie czy nie z głowicą. Bo z układem chłodzącym na bank, cieknie nawet pod spodem.

Ale to drobiazg – w sumie to nawet szukamy auta z usterką mechaniczną, by mieć pretekst do zbicia ceny i późniejszego opisywania warsztatowych przygód.

Samochód z oddali pachniał spalonymi hamulcami. To w sumie normalne – jak się auta przez 10 miesięcy prawie nie rusza, muszą się klocki zlepić, nie ma bata. Ale to drobiazg – układ hamulcowy i tak będę miał odświeżony, czy nawet odbudowany.

Powłoka lakiernicza w niezłym stanie. Miernik grubości lakieru wykrył co prawda poprawki przy tylnym lewym nadkolu (o tym komisant wspominał – zrobili to u siebie), nowy lakier na masce i poprawki z prawej strony w dolnej części obu drzwi. Generalnie wszystko OK. No, po zimie wyszłyby purchle rudej na końcówce lewego progu, ale to pikuś.

Plus wiele dupereli – felgi niezbyt proste (ze dwie co najmniej były znacznie wygięte – od środka uderzone), wnętrze było bardzo wilgotne (ponoć niedawno było prane – załóżmy, że wierzę), zwalony sterownik chłodnicy (wentylator działał non stop, wyłączyć można go było tylko przez wyjęcie wtyczki) oraz brak oznaczeń modelu – a przecież po to się kupuje 328i, żeby inni widzieli i czuli respekt. Żartuję.

Słuchajcie – i to tyle nieistotnych detali. Obawiam się jednak, że Wy, wybierając się na zwykłe oględziny auta, nic więcej byście nie dostrzegli. No, chyba że byście samochód unieśli – a wiem, że to niewiele osób robi. Na ogół jedziesz do handlarza, oglądasz blachę, klękasz i rzucasz okiem pod auto, słuchasz silnika. Są pewne rytuały – jak pracuje na zimnym, czy zawieszenie stuka, czy lakier jest wszędzie tak samo gruby.

Na tym etapie byłem przekonany, że mam wreszcie swoje E46. Nie macie nawet pojęcia, jak wiele wysiłku kosztowało mnie tłumienie wewnętrznego zajarania! ;)

To już są grubsze sprawy…

Jak wspomniałem, auto pod spodem było dość dramatycznie zardzewiałe. To świadczy o jednej rzeczy – o bezmyślności komisu. Gdyby od razu wystawili samochód za niższe pieniądze – dziś on by jeździł i wyglądał pod spodem znośnie. A tak stał i butwiał.

Niestety zbutwiał w wielu newralgicznych miejscach.

Zacznijmy od hamulców. To, że przednie się zapiekły to drobiazg. Ale to, jak wyglądały przewody hamulcowe drobiazgiem już nie jest. Każde ich łączenie było jedną wielką kulą rdzy. Oczywiście wymagałyby wymiany i serwisowy budżet akcji na luzach to przełknie. Problem w tym, że w miejscach, w których nowe przewody należałoby przymocować do auta, było jeszcze więcej rdzy.

Normalnie nie znaleźliśmy pod autem żadnej śruby, którą dałoby się odkręcić bez jej ułamania. Pewnie, że można wiercić podłogę i gwintować w niej dziury. Tylko czy da się zrobić gwint w czystej rdzy?

Ponoć się da – jest to bardzo pracochłonne, ale wykonalne. Oglądaliśmy więc to auto dalej.

Zawieszenie przednie wyglądało w miarę OK. W miarę znaczy tyle, że żadne elementy nie wymagały na razie (tak na oko) wymiany. Ale wszystkie one umocowane były nieodkręcalnymi śrubami składającymi się w 86% z rdzy. A zawieszenie na pewno w moim aucie będzie robione – więc powstałby problem wspomnianego wcześniej łamania śrub, wiercenia podłogi itp.

To grubsza sprawa, ale wykonalna.

Ogólnie temat długiego postoju auta i jego znacznego zgnicia od spodu po dłuższych oględzinach zdecydowaliśmy się jednak uznać za sprawę grubą. Bo o ile układ hamulcowy i tak byłby wymieniony, o ile zawieszenie i tak byłoby poprawione / wymienione, o tyle wiele drobnych dupereli mogłoby znacznie wydrenować budżet serwisowy akcji. O jakich duperelach mówię?

A na przykład o drążku dbającym o odpowiednie wypoziomowanie lamp xenonowych – jego przeguby składały się w 99% z rdzy.

A na przykład o wszelkich mocowaniach maty termicznej wokół tłumika – śruby i zatrzaski ją trzymające praktycznie nie istniały. Jedną śrubę skruszyłem w palcach na pył. Tego nie byłoby jak poprawiać – nie istniały gwintowane dziury, w które można by nowe śruby wkręcić.

A na przykład o mocowaniu układu wydechowego, który podczas napraw chyba trzeba byłoby zdjąć. Wyglądało na to, że jego ponowny montaż byłby niemożliwy – dziś trzymał się na rdzy.

A na przykład o tym, że wszelkie uszczelki w układzie napędowym (silnik, wał, tylna oś) po tak długim postoju raczej straciły nie tylko swoją gumowatość, ale także jakiekolwiek zdolności do uszczelniania. Oczywiście nie wiemy, czy wszystko zaczęłoby ciec po 500 czy dopiero po 5000 kilometrów. Ale na 100% ciec by zaczęło.

No i przy drugiej, takiej bardziej szczegółowej kontroli lakieru odkryliśmy, że prawy tylny słupek był bardzo grubo szpachlowany – tak punktowo. Absolutnie (tak nam się wydaje) nie ma tu mowy o wspawanej ćwiartce – pod autem wszelkie elementy nośne są OK. Raczej samochód dostał mocny strzał w okolice prawego tylnego koła.

Jego skutki widać również w bagażniku – z prawej strony wnętrze jest klepane młotkiem. Jak to mówią – było naciągane.

Sporo tych rzeczy grubych.
Moim zdaniem powinny one dyskwalifikować auto dla każdego z Was. Wy nie macie wsparcia BMW Polska i pewnie w życiu byście tych rzeczy nie naprawili – albo zrobilibyście to wtedy, gdy się już coś wydarzy. Skończyłoby się to tym, że przewody hamulcowe poszłyby się… prawda… coś tam, tłumik by się urwał, pozbawiony chłodziwa silnik wywaliłby uszczelkę i uszkodzeniu uległaby głowica (ponoć w tym 3-litrowym motorze czasami się to zdarzało) a tydzień po zakupie pod autem znaleźlibyście kałużę wszelkich płynów silnikowych.

Myśmy te rzeczy uznali jako „grube”, ale nadal auto kwalifikowało się do zakupu. I ja nadal z trudem tłumiłem w sobie wielkie, naprawdę wielkie podniecenie. Słuchajcie – 328i, 193 konie, piękny czarny lakier i siedemnastki. Jakbym tym pod blokiem zaparkował, jakby się sąsiedzi patrzyli…!

Knock Down, ale jeszcze się podniosłem

Rdza i procesy gnilne są bezwzględne – jak już się zaczną, to nic ich nie zatrzyma. Zupełnie jak ceny paliwa – rosną i nie mogą przestać. Albo jak silikon wokół wanny – jak się zacznie łuszczyć, to się złuszczy do końca.

Podłoga przy tylnym lewym kole była w bardzo słabym stanie. Prawdopodobnie ta zgnilizna i rdza zrodziła się niewinnie – auto ześlizgnęło się z podnośnika i zgrzewany fabrycznie profil został naruszony. Do środka dostała się wilgoć i… dziś poczułem się jak SuperMan – najpierw zgniotłem śrubkę na pył, teraz palcem przebiłem blachę.

To można naprawić. Wszystko można naprawić. Tylko czy jesteśmy tak zdeterminowani, by wycinać dokładnie ten kawałek podłogi, do którego przymocowane jest całe zwieszenie tylnego lewego koła? Teoretycznie jesteśmy, ale auto nie może kosztować 16 400 zł. Nie dlatego, że nas nie stać ale dlatego, że zakupu muszę dokonać rozsądnie. A rozsądek nie pozwala mi naginać się i przepłacać komisowi za auto niewarte swojej ceny. 13 tys. zł – tyle jest wart ten samochód z taką rdzawą zgnilizną w tak ważnym miejscu.

Ale to nie koniec – w tym momencie nadal sprawa kupna była aktualna. Lecz…

Knock Out tak potężny, że wpadłem w śpiączkę

Jak wspominałem, podwozie było praktycznie całe mocno pordzewiałe. I jak również wspominałem, nie uznawaliśmy tego za wadę wykluczającą – raczej za drobiazg wymagający naprawy, czy wręcz kosmetyki.

Coś nas jednak tknęło i uzbrojeni w szczotki druciane zaczęliśmy oczyszczać kluczowe miejsca w strukturze nośnej. I nagle BUM obuchem w łeb! W pół sekundy wyparowało ze mnie całe napalenie się na auto.

Zamknięty profil podłogi dokładnie pod tylnym mostem, lekko z lewej, był pęknięty. To jest element struktury nośnej auta. Z tym nie ma żartów!

Takie rzeczy albo naprawia się u Pana Henia, który rozdziobie tę szczelinę śrubokrętem, napcha tam kitu i z zewnątrz zaspawa, albo wycina się dość spory fragment podłogi i zastępuje nowym. Jest to do zrobienia – ale chcąc to zrobić dobrze, trzeba się liczyć ze sporymi wydatkami. I wieloma nieprzewidzianymi rzeczami, które wyskoczą w trakcie. A wyskoczą na 100%.

Jeśli kupisz takie auto nieświadomie i będziesz je po prostu upalał na parkingach pod Realem, być może za rok coś cicho stuknie w tylnym zawieszeniu. Być może Twój mechanik to wykryje i zaspawa. Ale ja w to nie wchodzę – ja zamierzam na Torze Poznań przed ostrym zakrętem dohamowywać ze 180 km/h. Zamierzam czasami wpaść tyłem na tarkę. Zamierzam czasami niechcący się obrócić. Nie potrafiłbym się dobrze i bezpiecznie czuć w aucie, mając świadomość tego, że przejazd lekkim bokiem przy 140 km/h przez dość nierówne łączenie asfaltu na Torze Ułęż może mnie pozbawić koła wraz z połową bagażnika.

Podzieliłem się swoimi obiekcjami z ludźmi z ASO. Powiedzieli, żebym nie pękał, że wszystko da się naprawić. Tylko auto nie może kosztować 16,4 tys. zł. Z taką poważną wadą nie może też kosztować 13 tys. zł. Ile może kosztować? Uznaliśmy, że 10 tys. zł.

Nie chciałem składać takiej propozycji człowiekowi z komisu, który tym autem do Bawaria Motors przyjechał. To byłoby nieeleganckie. Wręcz bezczelne.

Ale gdy żegnałem się z nim dziękując za poświęcony czas, wypaliłem luźnym tonem:
– 10 tysięcy w gotówce. To maks, jaki mogę za to 328i dać. Zbyt dużo poważnych rzeczy jest do zrobienia.
– Nie, nie mogę. To za mało. Poza tym mam kupca za mniej więcej 15 tys. zł.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Jeśli jest wśród Was ktoś, kto (podobnie jak przy opisie pierwszych oględzin) zacznie mi tutaj udowadniać, że jestem debilem bo spodziewam się nie wiadomo czego po 12-letnim aucie – niech się mocno puknie w łeb i chwilę zastanowi.

Opisałem to, co udało się nam wychwycić – a nawet nie zdążyliśmy przepuścić auta przez pełną ścieżkę diagnostyczną, nie podłączaliśmy się do komputera, nie sprawdzaliśmy zawieszenia na „trzepaczce”, nie badaliśmy płynów w silniku, nie analizowaliśmy spalin i nie próbowaliśmy zlokalizować miejsca wycieku chłodziwa.

Zrobiliśmy tylko „mały przegląd przed-zakupowy” wart cennikowo mniej więcej 300 zł. Pełen przegląd kosztuje około 530 zł. W tym wypadku nie był już potrzebny.

Chcąc krytykować moją (naszą) decyzję o rezygnacji z kupna tego całkiem nieźle z zewnątrz i w środku utrzymanego auta, miejcie również na uwadze fakt, że ta wszechobecna rdza zmieniłaby naprawę auta w inwestycję bez końca. Byle wymiana przewodów hamulcowych niosłaby za sobą konieczność dorabiania uchwytów i ich mocowań w podłodze. Byle zmiana sprężyn wymagałaby cięcia śrub i gwintowania przerdzewiałych blach. Wycena tych napraw dziś jest niemożliwa – w podwoziu naprawdę nie było żadnej śruby, którą dałoby się odkręcić i ponownie wkręcić. Żadnej.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Jestem podwójnie zły.
Raz, bo auto naprawdę świetnie wygląda z zewnątrz i nieźle w środku.
I dwa, bo komis pozwolił mu przez 10 miesięcy gnić, zamiast spuścić z ceny i sprzedać je po miesiącu. Tak nie można postępować – nie z takim ładnym 328 w benzynie!!! Wątpię, by jego przyszły właściciel był z niego zadowolony. Coś mi mówi, że to będzie zakup w stylu” „Ale wtopiłem„…

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Smutno mi. Myślałem już, że mam auto i ruszamy z drugim etapem akcji – z naprawami, wymianami i testami typu „stare vs. nowe”. A tu dupa – nadal szukamy. Chciałbym, by ktoś w tym roku odwołał Święta, Sylwestra i ferie zimowe – tylko przeszkadzają mi w tej akcji! ;)



komentarzy 188

  1. ktosZdaleka

    @marv – obiektywnie patrząc problemy Fiata z korozją to pikuś przy problemach Mazdy (oficjalnie potwierdzone, akcje serwisowe na tysiące sztuk 6), Mercedesa (patrz gnijące okulary i choćby akcja „rdzewiejący Mercedes”), czy notoryczne problemy Forda.
    Koncern Fiata miał problemy z rdzą w latach 70 (oszczędności wyszły im bokiem – nie trzeba było stali od ruskich kupować) stąd kawały o Lanciach i AR znikających w nocy. Teraz to zupełnie inna bajka.
    pzdr.

  2. marv

    @ktosZdaleka jasne masz rację. Fiat bardzo poprawił swoje zabezpieczenia antykorozyjne w stosunku do lat minionego wieku. Chociaż zdarzają się wyjątki jak np. bardzo mocno gnijące Alfy 156, czy wspomniany fiat Grande punto i pierwszej swojej wypowiedzi do której odniósł się kolega @dejf miałem na myśli właśnie takie wtopy. Nie twierdzę, że wszystkie fiaty borykają się z tym problemem bo np. na zabezpieczenia antykorozyjne Ulysess’a dają 12lat gwarancji, z tym, że zawsze trzeba czytać umowy gwarancyjne gdyż np. w fiacie gwarancja będzie uznana tylko przy stałym serwisowaniu pojazdu w ASO co nie często ma miejsce przy 8-12letnich autach, ponad to gwarancja nie jest uznawana gdy korozja postępuje od wewnatrz do wewnątrz, co w sumie jest zrozumiałe gdyż jeśli naruszymy powłokę antykorozyjną to czemu fiat miałby nam auto naprawiać. W moim pierwszym poscie wspomniałem, że prędzej spodziewałbym się rdzy w fiacie niż w BMW, natomiast kolega @dejf być może posiadacz fiata bardzo się zjeżył i chyba zupełnie niepotrzebnie :) Bo porównywać BMW do Fiata, to jak porównywać odrzutowiec do motolotni. Jeśli chodzi o inne marki to faktycznie największą wtopę trzeba przypisać mercedesowi za jego C-klasę z rocznika 1999-2004, aż dziw bierze, że na poprawę zabezpieczeń antykorozyjnych trzeba było czekać aż 5 lat. Natomiast jedno jest pewne, z czym bezspornie zgadzam się z @dejf’em to BMW musiało mieć mocny kontakt z wodą, bo od samego stania auta pod chmurką takie kwiatki nie wychodzą :)

  3. marv

    @Dominik to z youtube’a co pokazałeś to grand-prix circuit tam gdzie Niki Lauda miał wypadek. Blogo będzie jeździł po green hell – the Nordschleife. Jeździłem trochę w Forzie po tym torze, faktycznie jest kilka niebezpiecznych zakrętów :) Z resztą grand-prix też jest całkiem niebezpieczny :)

  4. marv

    chociaż nie jestem Pewien czy jednak Niki Lauda nie miał przypadkiem wypadku właśnie na Nordschleife na grand-prix niemiec ;), a nie na grand-prix circuit.

    • Blogomotive

      Znam RING już na pamięć (GT5). Z tymi co tam byli, rozmawiam jak równy z równym. Tylko do diaska – Almerą mam się tam wybrać??

  5. PoGOOD

    Lepsze zdrowe FWD p Jet-Clean’ie niż zeżarty przez rudą postrach Bawarii… ;)

  6. piotrek

    @marv
    Widać, że wiedzę o Nordschleife opierasz na grach.
    Dominik podlinkował okrążenie po VLN-Strecke. Jest to hybryda GP-Strecke i pętli północnej (Nordschleife).
    Grand Prix Circuit (GP-Strecke zwany też Nürburgringiem) zbudowano w 1984 roku. Od tego czasu rozgrywano na nim F1 Grosser Preis von Deutschland (na przemian z Hockenheimringiem) lub F1 GP von Europa. Goszczą tu też inne serie wyścigowe (DTM, Porsche Carrera Cup Deutschland, niemiecka F3, w 2009 rozegrano tu rundę LMS).

    Stary tor (który zwano Nürburgringiem) wybudowano w 1927 roku. Obecnie część tego toru nie istnieje, bo została włączona do GP-Strecke. Istniała też pętla południowa (Südschleife) na której rozgrywano wyścigi motocyklowe.
    Już wcześniej w latach 20tych na Nürburgringu rozgrywano tzw. Eifelrennen. Od początku Formuły 1 rozgrywano tu GP Niemiec. Sam Juan Manuel Fangio uznał swoje zwycięstwo w 1956 roku na tym torze za najtrudniej wywalczone, najniebezpieczniejsze w swojej karierze. Powiedział, że nigdy wcześniej tak nie ryzykował i nigdy więcej tak nie pojedzie.
    Lauda miał wypadek w 1976 podczas F1 GP Niemiec na szybkim lewym łuku przez sekcją Bergwerk, po Ex-Mühle (05:50 w filmie od Dominika). Dziś nieoficjalnie to miejsce nosi miano Lauda Links.
    Po tym straszliwym wypadku F1 nie powróciła już na stary tor w górach Eifel. Dopiero po wybudowaniu GP-Strecke ponownie zawitała do Nürburg.
    VLN-Strecke – konfiguracja toru używana przez serię VLN Landstreckenrennen Nürburgring to połączenie części GP-Strecke i pętli północnej.
    Istnieje też inna konfiguracja toru, używana podczas corocznego ADAC 24 Stunden Rennen Nürburgring.
    Blogo o ile zdąży z przygotowaniami, to będzie jeździł po pętli północnej (starym pętli w lesie, a nie GP-Strecke, gdzie jeździ F1) podczas Touristenfahrten – jazd turystycznych. 1 okrążenie – 26 euro (cennik 2012), 4 okrążenia – 95 euro, 25 okrążeń – 490 euro. Dodam jeszcze, że oprócz tłoku na torze, na parkingu (tylko 100 miejsc) i olbrzymich kolejek, nie można nagrywać przejazdów.
    Statystycznie w niedzielne Touristenfahrten: 10000 odwiedzin i 3000 osób przejeżdżających okrążenie dziennie. Straszny tłok
    Nie wierzę, że BMW Polska wyśle go na trackday, gdzie jest tylko 40-200 uczestników a ceny oscylują 1800-4000 euro. Bilety sprzedawane są na pniu.

  7. piotrek

    @Blogo
    Ring znasz na pamięć? Miszcz!
    Znasz tylko sekwencje zakrętów. Nic więcej nie wiesz, ale nie przejmuj się. Jadąc tam E46, będziesz trzymał się prawej krawędzi toru a gdy uda Ci się jechać linią wyścigową, to zwykle krótko, bo po chwili będziesz zmuszony dać prawy kierunkowskaz, by przepuścić szybszych (zastępy Porsche, BMW i race prepped swiftów).
    To naprawdę nie osiągnięcie przejechać Nordschleife, bo nawet autobusy wjeżdżają tam z wycieczkami. Daleki jestem od gloryfikowania tych, którzy po prostu przejechali te 21 km w zielonym piekle. To naprawdę nic nadzwyczajnego, ale widocznie takie są założenia akcji.
    Sztuką jest wykręcenie fajnego czasu, czego nie da się zrobić w tłoku panującym na torze podczas jazd turystycznych. Próby hotlapowania przy nadmiernej pewności siebie najczęściej kończą się tak:
    http://www.youtube.com/watch?v=ew-vJqzy_ZE&feature=player_embedded
    W GT5 nie odczujesz gdzie jest off-camber, gdzie jest śliski fragment, gdzie jest dziurawo. GTR obuty w Potenzy albo Pilot Sport Cup bez problemu sobie poradzi a w razie czego zresetujesz auto i nawet barierka nie będzie wygięta.

  8. Alex

    @PoGOOD
    Tylko fotelik Margolci trzeba przełożyć na miejsce kierowcy…kubełek jak znalazł;p

  9. PoGOOD

    @piotr – nasza Ty WIKIPEDIO (w tym zajebiście pozytywnym tego słowa znaczeniu) !!!

    Jak to czytam to wiem, że naprawdę wiesz co mówisz, bo nawet z super kierownicą i całym stanowiskiem do zabawy, żadna konsola, pecet czy inna cholera nie zastąpi jednej, najważniejszej rzeczy – BŁĘDNIKA.
    ;)

    Ale nie dołuj Blogo, bo chłop pojeździł trochę po torach, ma pojęcie o docisku, przeniesieniu masy i innych „niuansach” jazdy sportowej, więc myślę, że będzie bardziej skuteczny na Nordschleife niż większość gości wynajmujących przygotowane samochody (np. tak jak ja… :(

    Poza tym chłop ma naprawdę wysoko zapięty bezpiecznik w głowie, więc ja się po nim „jazdy na krawędzi” w pierwszych rundach nie spodziewam. A to zawsze najlepiej wróży przyszłości całej wycieczki…

    • Blogomotive

      Nie drażnijcie mnie (piotrek!) bo zaraz się uniosę i napiszę, że Północną Pętlę zrobię np. w 9:54. Co będzie równoznaczne z naturalnym końcem bloga. I Bloga, czyli mnie. Chcecie tego? Chcecie?!

  10. PoGOOD

    Mirmiłku! Nie desperuj!!!

    ;)

  11. dejf

    @marv
    Po czym poznałeś się się zjeżyłem ? Nie jeżę się w net’cie, bo za długi mam staż kilkania w klawisze. Mam francuskie, bo oklepane i wcale nie idealne beemwe E46 i sięgające zenitu „oklepania” fałwe MK IV czy B5 „w diselku” mnie nie przekonuje. Generalnie nie mam ciśnienia na przedłużanie penisa 8-10 letnim niemcem – btw o ile przedłuża ? ;)

    Sugerowanie, że Fiat (bo jest akurat na f a jak powszechnie ciemnej masie wiadomo fffszystkie na f to złom.. w dodatku rdzewiejący jak widać) zardzewieje szybciej jak BMW co w sposób oczywisty zasugerowałeś w pierwszym komentarzu mając nikłą wiedzę jest bezpodstawne. Można mieć awersję do Fiatów za różne rzeczy, ale elementarna uczciwość nakazuje bycie obiektywnym – a jak się nie ma informacji to stfu.
    Większość Fiatów, o których można już coś mówić w kontekście korozji nie ma! takich problemów.
    Przypadku Grande Punto nie znam, nie można forować wyroków na podstawie jednego modelu a ty starasz się to w sposób nieuprawniony czynić. Co do klap to mogę podać przykład problemów hondy CR-V np. . Czy to oznacza, że Honda ma do d.. zabezpieczenie antykorozjne ? Odpowiadam. Nie mam takiej wiedzy. Teraz kapisz ?

    Wtopy dziecko drogie zalicza w dalszym ciągu regularnie Ford, wcześniej Opel(obecnie nie wiem)
    i np. wspomniane przez kolegę Mercedes i Mazda. Fiat akurat na tym polu naprawdę nie ma się czego wstydzić.

    Na podstawie czego twierdzisz, że porównywanie zabezpieczenia antykorozyjnego Fiata(bo o tym rozmawiamy) do tej samej kwestii u BMW to jak porównywać odrzutowiec do motolotni ? Argument klapa w Grande mnie nei przekonuje i wybacz pozostanę nie przekonany !

  12. marv

    @piotrek dzięki za sprostowanie. Faktycznie jest cały tor, zobaczyłem tylko początek filmu, myślałem że jeżdżą po GP-Strecke. Ale to nie zmienia faktu, że blogo będzie jeździł tak jak napisałeś po zaleśionej części toru tak jak Clarkson z tą laską w Jaguarze w dieslu ;) A co o znajomości toru, to faktycznie znam go jedynie z Forzy, nigdy nie jeździłem :) Dlatego dzięki za fajne wikipedyczne nie mal ( również w dobrym tego słowa znaczeniu) przedstawienie tematu : )!

    @dejf, nie chce mi się ani Ciebie przekonywać ani udowadniać nikomu co jest lepsze, każdy kieruje się swoją intuicją… Nadmienię tylko, że w pierwszej wypowiedzi stwierdziłem, że prędzej spodziewałbym się rdzy u fiata niż w BMW… I taki wydźwięk miał tamten pierwszy wpis… Tak samo jak u Opla, czy Forda, które faktycznie mają z tym problemy, nawet do tej pory w Insignii gniją progi…

  13. marv

    Tak sobie jedynie przypomniałem, że u Teścia w firmie jeżdżą 3 białe saicento VANy, 1 właściciel, nic nie było walone… I niestety rdza począwszy od nadkoli, po cały spód, rdza na każdym z nich w większym lub mniejszym stopniu… Ale ok fiat nie gnije :) Niech będzie na Twoje :).

  14. Klimek

    Chłopy z 5 i 7 zdjęcia wyglądają jak Faceci w Czerni :)

  15. piotrek

    @PoGOOD
    Nie jestem wikipedią, jestem tylko pasjonatem. Oddycham motorsportem, to wszystko. Tak się składa, że temat Zielonego Piekła jest mi bliski. Nie chcę nikogo dołować, pouczać. Uczulam tylko przed złudnym poczuciem pewności siebie i wiary w swoje możliwości.

    Etykieta legandarnego toru przyległa do Nürburgringu już w latach 70. Trzykrotny mistrz F1 – sir Jackie Stewart – jeden z Ringmeisterów nazwał go pamiętnie Green Hell (zwycięstwo na mokrym torze we mgle podczas GP Niemiec 1968 zapamięta pewnie do końca życia). Obecnie tor posiada status miejsca kultowego a 24-godzinny wyścig jest prawdziwym świętem konia mechanicznego.

    Dzięki Gran Turismo i wyprawie Top Gear o Nordschleife usłyszał cały motoryzacyjny świat. Dotychczas ta świątynia prędkości nie była tak oblegana a czas okrążenia nie był wyznacznikiem w „performance war” sportowych marek.

    Yamauchi-san wykonał świetną robotę przenosząc tor uważany za najtrudniejszy na świecie do gry na konsolę. Nie ukrywam, że dzięki niemu i ja miałem możliwość poznać przedsmak tego z czego słyną góry Eifel a właściwie gmina Adenau.
    Niestety gra jest tylko grą a w realnym świecie na gracza czyha wiele niespodzianek.
    Tor nie jest otwarty codziennie i zwykle panuje tam tłok o czym już wspominałem. Niedziele są pod tym względem rekordowe. Normą są wtedy incydenty/wypadki, zdarza się, że ciężkie. Alternatywą, niestety drogą są trackdays organizowane przez np. Destination Nürburgring.
    Decydując się na przejazd własnym samochodem podczas Touristenfahrten narażamy się na olbrzymie koszty w przypadku uszkodzenia komuś samochodu/mienia. Mało kto wie, że podczas tych jazd poruszanie się po Ringu jest charakteryzowane jako poruszanie się po drodze publicznej w Niemczech. Lepiej wypożyczyć auto przygotowane na tor w jednej z licznych firm w Nürburg i mieć ubezpieczenie wliczone w cenę (np. Rent4Ring – obsługa po angielsku i możliwość uczestniczenia w odprawie – taki drivers meeting przed startem). Podobno w tym roku jeden pechowiec spowodował zniszczenia za 150tys. euro, więc nie ma co szarżować.
    Zainteresowani wyprawą na Ring niech przeczytają sobie odpowiedź na pytanie: „How exactly does the insurance work?” w FAQ z Rent4Ring
    http://www.rent4ring.de/en/info/faq.html

    Radek kiedyś o tym wspominał, ja powtórzę za nim. Swifty Sport 1.6 16V Stage 1 lub Stage 2 z klatką, zawiasem, sportowymi hamulcami, sportowymi siedzeniami i oponami wystarczą, by się tam wyszaleć zwłaszcza za pierwszym razem.

  16. marv

    @piotrek genialna porcja informacji :)) BRAWO! Mi póki co zostaje Forza Motorsport 4 :) Ale może kiedyś…

  17. Maggot

    @piotrek – absolutną prawdą jest, że czym innym jest jazda w symulatorze/grze, a czym innym naprawdę. Ale chyba zdajesz sobię sprawę, że GT5/rF + Ring i jazda naprawdę szybko też = pełne spodnie i masa respektu dla tego kawałka autostrady. Absolutnie rozumiem co miał na myśli (IIRC) Jackie Stewart, mówiąc że „ktokolwiek nie boi się jazdy po Ringu nie jedzie wystarczająco szybko”. Ja nie umiem nawet w GT5 cisnąć na limicie, bo dużym wyzwaniem jest poznanie każdego zakrętu (nie zrobiłem tych „wymaganych” 100 kółek do poznania układu).

    Co do popularyzacji NS przez TopGear, to nie przesadzałbym. Na pewno w popkulturze jest go przez to więcej, ale ikoną był od dawna, chyba najbardziej znanym nagraniem jest niesamowity przejazd Yellowbirda z 87 roku, na całe lata przed TG/GT.

  18. Maggot

    I tak sobie myślę, że chyba bym narobił w spodnie, gdybym się po raz pierwszy do Flugsplatz w szybkim samochodzie zbliżał ;)

  19. piotrek

    @Maggot
    Grałem w GT4/GT5/GTR Evolution/rFactor (ring by com8) i choć w każdej z tych symulacji nabiera się respektu do tego miejsca, to nic nie zastąpi przejazdu w realu zwłaszcza, gdy zna się bogatą historię tego miejsca i potrafi się to docenić.

    Top Gear przyczynił się do rozpowszechnienia wiedzy o Ringu. Dzięki niemu do Nürburg zjeżdżają Jankesi, Aussies czy Kivis, niejednokrotnie swoimi samochodami.

    Przejazd Yellowbirda jest kultowy, ale w Niemczech bardzo popularny jest też ten przejazd Uwe Alzena w swoim 996 „Turbinchen” (konfiguracja toru: VLN-Strecke)
    http://www.youtube.com/watch?v=N4JeNLLWskI
    Wydaje się, że jest to lap z GT4 a jednak to nie fake.

    a propos Stewarta, legendarna nazwa jaką nadał Ringowi mylnie utożsamiana jest z jego osobistą opinią o najniebezpieczniejszym torze na jakim startował. Otóż nie jest to stara pętla Nürburgringu. Wielu kierowców z tamtych lat (przełom lat 60tych i 70tych) potwierdza to o czym mówił Stewart. Stara konfiguracja Spa-Franchorchamps była i jest postrzegana za najniebezpieczniejsze miejsce w jakim przyszło im się ścigać. Ultraszybki Masta Kink jest przez wielu uznawany za najstraszliwszy łuk/zakręt jaki pokonywali. Przejazd przez tę partię (układ left-right chicane) był kluczowy do uzyskania dobrego czasu okrążenia, gdyż po nim następowały długie proste.
    Zainteresowanym powyższą tematyką polecam przesłuchanie/ściągnięcie wspaniałego podcastu Motorsport Magazine ze świetnym kierowcą wyścigowym tamtego okresu i jeszcze lepszym storyteller’em Brianem Redmanem
    http://bit.ly/tBRLXT
    Polecam też inne podcasty Motorsportu jak i sam miesięcznik. Legendary Stuff!

  20. piotrek

    @Maggot
    Zapewne stałoby się coś takiego
    http://aol.it/v95N4z
    ;)

  21. Dominik

    hehe Blogo nie wiem jak Ty, ale ja nie mam 1800-4000 EURO do wylozenia na track day :D przynajmniej nie od kiedy się żenię:D aha moja Piękna zobowiązuje Cię do dopilnowania, żebym żywy wrócił :D

    • Blogomotive

      Ja się wybieram normalnie na Ring, jakoś w tygodniu. Jedno kółko za 26-28 EUR, nie pamiętam. I pewnie sobie takie wielkie panoramiczne lusterko doczepię.

  22. Dominik

    nie ma potrzeby ;D lustro w e46 jest spore i widać wszystko ;)

  23. Dominik

    na jedno kółko trochę szkoda wyprawy, może tak 2-4? :)

  24. piotrek

    @Dominik
    W pierwszym moim komentarzu wprowadziłem Was w błąd. 1800-4000€ kosztują zwykle kilkudniowe kursy treningowe z instruktorem.
    Jedyną godną polecenia opcją są trackdays, które kosztują 450-750€ (cena startowa) za wjazd swoim autem. Bilety szybko się sprzedają ze względu na optymalne warunki jazdy tj:
    40-200 uczestników, brak kolejek, możliwość przejechania wielu okrążeń, możliwość uzyskania pomocy instruktora (za dodatkową opłatą), mniej incydentów i rzadkie przestoje/zamknięcia toru z powodu wypadków, żadnych busów, autobusów, motorów. Możliwość nagrywania okrążeń.
    Touristenfahrten:
    Tak jak pisałem w komentarzach wyżej. Cennik na 2012 rok:
    1 Runde: 26,- €
    4 Runden: 95,- €
    25 Runden: 490,- €
    Jest już prowizoryczna lista dni publicznych na pierwszą połowę 2012 roku. Oprócz dwóch piątków, dwóch poniedziałków i jednego wtorku nie ma niczego w tygoniu. Reszta w weekendy.

    • Blogomotive

      Nie wnikałem w szczegóły, bo nawet auta jeszcze nie mam. Ale planuję pojechać tam na 3-4 dni i +/- 8 kółek zrobić. Ale to na razie odległa przyszłość – najpierw E46, potem nauka na polskich torach.

  25. Maggot

    @piotrek – oderwanie od ziemi to pestka, ja się boje lądowania, bo z symulatorowego doświadczenia wiem, że łatwo tam minimalnie ZA szybko pojechać, a potem trudno się odciążony tył łapie :D.

    Tak sobie zajrzałem na ten przejazd Turbinchen (ta nazwa mnie rozbraja :D) i zdałem sobie sprawę, że nie napisałeś o wszystkich 5 konfiguracjach Nurba. VLN to ta prawie-najdłuższa. Najzabawniejsze jest to, że najdokładniejszą listę (w sensie nazwy) znalazłem w folderze rFactora ;).

    Sprint < GP < Tourist < VLN < 24h.

    W sumie to by mi starczyła zabawa na GP. Zakręty znam, dohamowania mniej więcej też bym kojarzył, nie bałbym się :).

  26. Dominik

    @Maggot

    byłeś na ringu? ;]

  27. Dominik

    sorki, ale no nie mogę się zgodzić, ze jazda na konsolce w czymkolwiek przypomina jazde na prawde szybke autem, chyba sie Blogo zgodzisz?

  28. Alex

    Takie ładne białe leży a wy o konsolach..no lajfy jesteście szwagry. Rano był banan na ryju i okrężna droga do pracy..teraz czekam na powrót – też bokiem.

  29. Alex

    I nie latam Skajlajnem ani Wajperem a miejskim FWD, tyle że ręczny wyregulowany;p

  30. Dominik

    @Alex
    nie wszędzie jest białe ;]

  31. piotrek

    @Maggot
    Masz rację w rFactorze jest najwięcej konfiguracji. Jest jeszcze jedna omijająca karuzelę (Pro Steilstrecke). Łącznik od Steilstreckekurve do Hohe Acht okazał się za stromy do celów wyścigowych (27% nachylenia w najbardziej stromym miejscu http://bit.ly/uMxEc7). Zastąpiono go sekcją Karusell.
    Tutaj widać jak strome jest to miejsce (przejeżdżane odwrotnie):
    http://www.youtube.com/watch?v=VhVlKhv4KVg

    W grach zawsze przerażał mnie Schwedenkreuz. W GT5 rozpędzając się po Flugplatz dojeżdżasz do tego lewego łuku 270km/h a zaraz za nim jest dohamowanie do Aremberg. W szybkim aucie w realu nie odważyłbym się przejechać go bez hamowania. Jest utarta opinia, że to jeden z tych zakrętów, które oddzielają chłopców od mężczyzn na Ringu.

  32. marv

    W Szczecinie jest białe i to dość sporawo nawet, zaczyna się w końcu doceniać RWD w takich chwilach – prawdziwa radość z jazdy ;) A tak na marginesie, bo odbiegliśmy troszkę od poszukiwań auta dla Blogo. Rafał jak tam ? Będzie jakiś apdejt przed xmas’em ? Jest szansa aby e46 stało pod tegoroczną choinką ?

  33. Alex

    I nie mamy na myśli skali 1:40

  34. Alex

    Sprawa dla szwagra jest http://pokazywarka.pl/vnw22p/

    Żeby nie był offtop to:
    Ale zardzewiałe BMW. Fiu fiu…

  35. Dominik

    @Alex — do ASO i niech daja

  36. Slawek

    @Alex – na eper.fiatforum.com jest katalog czesci do grupy Fiata, nawet mozna z grubsza zorientowac sie w cenach.

  37. Szczypior

    Albo kupić używane sprężyny razem z gumami:
    http://allegro.pl/fiat-punto-ii-sporting-sprezyny-tylne-i1977289516.html

  38. Slawek

    @Szczypior – kupowanie starej gumy, ktora bedzie tak samo sparciala jak ta, ktora juz mamy, jest, delikatnie mowiac, bez sensu. Szczegolnie, ze nowa kosztuje kilkanascie zlotych.

    http://TinyURL.com/7oufn9s

  39. marv

    Echh Blogo uszkodził nogę i chyba nie może doczłapać się do komputera… Więc na apdejta nie ma co chyba liczyć :P Ale na znak tego że przeżył i obyło się bez amputacji mógłby wrzucić chociaż review tej metro-giulietty ;)

  40. Alex

    Dzięki chopaki…lofciam was1!!

  41. Szczypior

    My bad. Chociaż zwróć uwagę (chyba, że ja jakoś źle patrzę) że te katalogi są z 2005 r.

  42. Slawek

    Na pewno nie sa aktualne, ale zorientowac sie w rzedzie wielkosci cen mozna. Kupowalem kilka rzeczy do Alfy w aso – niektore rzeczy byly drozsze, inne tansze niz pokazuje ten katalog, ale rzad wielkosci sie zgadza.
    Podobny katalog do BMW jest na http://realoem.com/ i tam tez ceny sie w miare zgadzaja z tym co jest w aso. Zawsze sobie zerkne, coby wiedziec czy warto jechac po czesc do aso czy od razu szukac alternatywy.

  43. Alex

    Spisałem numer katalogowy, wstąpiłem do handlarzy po drodze i na rano będzie.
    Szwagier to potęga, koniec z szuraniem z tyłu:)

  44. marv

    Ceny na realoem są trochę nieaktualne ;). Zapewne przez to że wyrażone są w dolarach, a kurs sobie ostatnio poszybował ;). Ponadto zauważam rozbieżności cenowe między różnymi ASO. Dajmy na to kolektor wydechowy do 3.0d, który przyszło mi wymienić w Poznaniu kosztuje ok.1550 z hakiem, w Szczecinie 1600 a pod Rzeszowem w Auto Premium nieco ponad 1400zł… W sumie na takiej samej części niespełna 200zł różnicy, która niewiadomo z czego wynika… Może chodzi o ceny w magazynach, Szczecin i Poznań zaopatrują się w magazynach w słubicach, co tłumaczyłoby niewielką różnice cenową… Natomiast nie wiem skąd bierze części reszta… To samo jest też z cennikiem robocizny, za wymianę oleju w 3.0d w Krakowie Misiacz bierze ok 800zł (info od kumpla z forum) a w Szczecinie 1100zł… Jak widać ASO, ASO nie równe ;)

  45. marv

    natomiast rząd wielkości zawsze można jakoś uchwycić na pewno ;) Chociaż zdarzają się wyjątki np. taki konwerter do ASB kosztuje 5000PLN w ASO a ta sama część od producenta skrzyni ZF w granicach 1500zł… Dokładnie ta sama część, żaden zamiennik…

  46. Dominik

    zależy jak zagadasz z serwisem, u mnie w 3.0d wymiana w aso to 600pln +/- 30pln – olej 0w/5w

  47. eldreso

    samochód taki se.. wart z 5000zeta.Jak na poczatak kariery torowej w zupelnosci wystarczajacy tyle ze najpierw ta ryske trzaby wypelnic jakims spawem.Jak tak sie zastanowic to jazda po polskich drogach to jak jazda po tarach wyścigowych i nie trza wcale odwiedzac pólnocnej pętli gdziestam skoro wyleciec mozna na pierwszym zakrecie przyozdobionym w koleiny i dziury.Bmw?sa jeszcze fordy ,mesie i inne.

  48. donel

    wyglądaliscie kosmicznie w tych gajerkach pod ta masą zlomu na podnosniku..smiałem sie z 10 minut.zabraklo jeszcze białych rękawiczek na waszych rekach to chyba bym pękł ze śmiechu.

  49. losiu

    taka kasa wystarczy na c-360 bez kabinyw stanie dobrym bez rdzy na podwoziu i bez peknięć plus płóg dwuskibowy i bak paliwa.Hektar bardzo pochyłego pola musisz se gdzies poszukac.Zdejmujesz błotniki tylne i maskę skrywajacą rzędowa czwórkę(taki rodzaj tuningu)przednie blotniki mogą zostać.Potem czekasz na lekki deszczyk odpalasz maszyne, zapuszczasz lemiesze i ognia.Gdy skończysz będziesz miał poziom adrenaliny porównywalny z jazdą po torze i poczucie dobrze wydanych pieniędzy bo ta maszyna przetrwa wszystko,wszędzie i zawsze a jej najsłabsza częścią jest …operator.

  50. PoGOOD

    @ donel – chłopie – zamiast nabijać się z chłopaków z salonu lepiej się zastanów ile uwagi trzeba, żeby w tym garniturze CZYSTYM wyjść spod samochodu… Szacun dla nich, a nie zlewka…

    To jest jeden z paradoksów pracy w roli doradcy serwisowego – z jednej strony musisz być czysty i elegancki (bo wsiadasz do samochodów Klientów), a z drugiej masz stały kontakt z brudnymi samochodami, narzędziami i częściami. Że o brudnych użytkownikach nie wspomnę… ;)

  51. PoGOOD

    a swoją drogą – widzieliście to cudo?

    http://otomoto.pl/bmw-530-tuning-super-m5-zobacz-C22187789.html

    Jakby zaliczyło jeszcze jedno drzewo toby pewnie nawet Blogowego budżetu starczyło na jego zakup…

    nawet nie wiem jak to opisać…
    – te pęknięte poduchy,
    – ten perfekcyjnie dopasowany zderzaczek
    – te brakujące pokrywy spryskiwaczy
    + oczywiście światełka

    rzeeeeeeeeźniaaaaaaa

    Buahahahahahahahahahahahahahaha !!!

  52. Alex

    Na żadnym zdjęciu przednie koła nie są prosto.
    PSIPADEK?
    Gdyby Tylik chciał go opisać, zapłakałby się chłopak. No bo od czego tu zacząć? Czego się uczepić na początek.. Urodzaj cech rodzynowych.

  53. marv

    @PoGOOD – MISTRZ!!! hahahahaha :D Na tych światełkach pewnie cały zderzak się trzyma, jeśli nie podłużnice i cała reszta…. Już widziałem wcześniej tego „gagatka”…. Ach ta rura prawie jak z wiejskiego civic’a…. Ten pseudo m-pak woła o pomste do nieba i jeszcze ktoś ma czelność w tytule napisać, że to M5!!!! Ale wiecie co jest najlepsze ? Na przedniej szybie zaraz pod lusterkiem przyklejona jest na przyssawki tablica rejestracyjna z napisem „VIP” hahahahaha :D. W tym samochodzie nic się nie zgadza, nawet szczegóły oferty, niby po tuningu a ma mniej mocy niż fabryka – pewnie zderzaki trą o oponę przez to moc mniejsza, no i ten przebieg 2.6 melona, a niby mówią że diesle się psują…. No i znowu aukcja wystawiona dla kolegi… Jeśli zacznie pojawiać się więcej takich tunerów to trzeba pomyśleć nad zmianą auta…. F10tki jeszcze nikt tak chyba nie zmasakrował…

  54. PoGOOD

    nie kuś marv, bo się jeszcze jakaś menda zajmie F10 z aukcji poleasingowej / ubezpieczeniowej / popowodziowej i dobiero będziemy tu młotkami ciskać…

    Najśmieszniejsze jest to, że mimo tak ewidentnego rozjazdu gościa i jego rozumu, ten koleś faktycznie chce ją W TAKIM STANIE OŻENIĆ. A ja założę się, że znajdzie się łajza, która to kupi, „wyrychtuje” na zaślepkach, baranku i plaku i wystawi za miesiąc jako „od niemieckiego emeryta”.

    Zresztą – ja miałem u siebie w serwisie prawdziwe M5 po strzale z nadkolem połapanym na nity… Więc czemu się dziwić…

    A – dla „niekumatych” – w M5 (i wszystkich E60) cały przód, aż do deski rozdzielczej, wykonany jest z aluminium, które… ciulowo się spawa. Nie to co stal…

    To co mieli chłopaki zrobić, żeby tą M5-tkę „odratować”? Wzięli i ponitowali… Ż-e-n-u-a!

  55. marv

    PoGOOD Z tego co mi sę wydaje to właśnie tak się naprawia uszkodzone e60. Nity + klej, zarówno nadkola jak i podłóżnicę, wszystko co jest aluminiowe… Aluminium się nie spawa, tylko wymienia całość na nowę. Dajmy na to podłużnice, demontujesz rozwalone i kleisz + nitujesz nowe (część normalnie ponoć dostępna w ASO). I tak samo robią to w ASO, ja co prawda nie miałem żadnego dzwonka i nie przekonałem się na własnej skórze, ale znam kilka przypadków takich napraw… Nity i klej też spokojnie można dostać w ASO.

    tutaj kilka fotek:

    http://images43.fotosik.pl/932/e4540d341e6e4efe.jpg
    http://images39.fotosik.pl/904/5313ef55f92217c2.jpg
    http://www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=db6c2a9bcc7d9e6c
    http://www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=e51edd71b362ef2e

    Wszystko jest niby zgodne ze sztuką… Chociaż nie wygląda zachęcająco ;)

  56. PoGOOD

    @marv – masz rację, co do technologii, zresztą jest ona stosowana od Lotusa do Solarisa… ;)

    Sam pamiętam poszukiwania zakładu blacharskiego, który trzymałby standardy BMW, z którym mógłbym podpisać umowę jako ASO. Rzeźnia…

    Ja się śmiełem przez łzy z pominięcia jednego słowa z Twojej wypowiedzi – wymienia całość na nową.

    Przy uderzeniu z lewej strony w przód do wymiany powinna pójść cała podłużnica z kompletnym nadkolem – wtedy całość miała by właściwą sztywność, a powierzchnia klejenia potrafiłaby przenosić wszystkie obciążenia. Ci goście wycięli ile trzeba i zrobili „szwy” tam, gdzie im wypadło…

    Nie wiem ile oszczędzili, ale na pewno nie było to zgodne ze sztuką, bo w naszym serwisie wszyscy mechanicy zlecieli się do tego nadkola jak muchy do g***wna i podobnie się o tej naprawie wypowiadali.

  57. bawaria

    decydując sięna zakup tego auta trzeba by być chorym umysłowo wiedząc o tych jego wadach. to trumna bez dna. ciekawe kiedy zrozumiesz, że to auto nie nadaje się do tego celu tzn przygotowania w celu używania również do jazdy po torze. Ma wadę konstrukcyjną, i chcać śmigać po torze, trzeba by przebudować tylne zawieszenie i karoserie

  58. Blogomotive

    @bawaria: Napisz proszę więcej o tej wadzie konstrukcyjnej i o tym przebudowywaniu tylnego zawieszenie i karoserii – albo jakiś link podrzuć, bo zielony w temacie jestem…

  59. Maciek

    Pęknięty profil podłogi dokładnie pod tylnym mostem, to norma w kazdym e46 R6 przed sierpniem 2000 roku.
    Byla chyba nawet akcja serwisowa BMW poświęcona naprawie tego elementu. Większosc e46 sprowadzony do Polski z Niemiec ma ten element poprawiony. Jeśli nie było to nigdy robione i pękniecia jeszcze nie ma, to jest 100% pewność że po kilku miesiącach na polskich drogach taka usterka się pojawi.

    Widziałem takie pękniecia nawet w 320i, a więc w 328i, które jak wiadomo mają wyzszą moc i moment będą z pewnością jeszcze częściej występować.

  60. Blogomotive

    No to pięknie…

  61. Dominik

    w e46 coupe z tego co pamietam 98/00 tylna zawieszenie lubiło się urwać razem z częścią podłogi, później to poprawili, ale nie kojarzę takich przypadków w sedanie

  62. Blogomotive

    No to ślicznie…

  63. Dominik

    mam zrobione 75 tys. po polsce 330d z kwietnia 2000 i nic się nie dzieje – sedan, tak jak mówiłem problem dotyczył coupe

  64. Maciek

    Ten problem dotyczyl też na pewno sedanów, wszystkich benzynowych R6.

    Samochód z kwietnia 2000 roku mógł miec ten element poprawiany w ASO BMW za granicą.
    Druga sprawa – nie wiem jak te mocowanie zawieszenia jest rozwiązane w 330d. Być może że ze wzgledu na bardzo wysoki moment obrotowy, ten element w 330d został rozwiązany jakoś inaczej.

    Bo warto dodać, iż zawieszenie, hamulce, nie mówiąc o tylnym moscie 330d ma inne niż 320i-323i-330i. Więc mocowanie też moze byc nieco inne.
    Zresztą z zewnątrz wszystko może wyglądac tak samo, ale może technologia fabryczna była inna – np. więcej punktów spawania podłogi, czy jakoś tak.

  65. Dominik

    no być może tak było… w każdym razie naprawa tego to spawarka i 2-3 godziny… jak zauważyłem u mojego mechanika który 320i robił, ale tak jak mowie coupe

  66. szybciutki

    nie wiem czemu zależy Ci na e46
    ja bym szedł w e36 328/ s50b3x
    poniżej 20k kupisz m3 a bmw polska ci je i tak ogarnie,
    nie znajdziesz ludzkiego e46 w zakładanym budżecie nie trafiając na konkretną okazję..

  67. marv

    A tutaj taki przykład, jak wygląda pierwsza lepsza rozmowa z handlarzem:

    http://www.autoswiat.tv/porady,Zapytaj-handlarza-on-prawde-Ci-powie-,20427,film.html

  68. Blogomotive

    @marv: Zwykła rozmowa. Zawsze mam tak, że się rozmówca po minucie, dwóch rozkręca i coś tam sobie jeszcze przypomina.

    Ale czego oczekiwać od komisów – to zdecydowanie najwięksi ściemniacze – tak z mojego miesięcznego doświadczenia.

  69. marv

    @Blogo, Zgadza się! Tak wygląda niemal każda rozmowa z handlarzem. Tyle tylko, że nie każdy kupujący miał tyle informacji i spostrzegawczości co kolega z AŚ. Zwykły Iksiński jak dzwoni to pyta czy wszystko z autem ok, potwierdza przebieg i ewentualnie wspomina ze jedzie z tak daleka i czy na pewno ten samochód jest ok, czasami dopytuje o wyposażenie… Ten Handlarz i tak był z tych bardziej uczciwych, zdarzają się dużo gorsze świnie co to idą w zaparte na maksa… Ale jak oglądałeś fotki to i tak wyszło, że auto nie takie wcale fajne bylo, jak handlarz mówił.

  70. Dominik

    e36 m3 za 20k nie kupisz ;] chyba, ze trupa do reanimacji, pomijajac juz brzydote tego modelu ;p

  71. marv

    Ej no, e36 nie jest brzydkie… Fakt trochę zdezaktualizowane wnętrze ale bryłę ma i tak ponadczasową. Image psuje mu tylko zainteresowanie chłopców z wieś-tuningu tym modelem i może dlatego napisałeś o brzydocie ;). Dla mnie to kultowa buda trójki ;). I mam do niej wielki, wielki sentyment, kiedyś sobie sprawię na niedzielne przejażdżki takie cabrio, albo m3 właśnie… Tylko nie od wieś tunera a maniaka bmw, myślę że takie fajne zadbane e36, kolekcjonerskie wręcz ciężej kupić niż e46. No ale szukamy e46 i tego się trzymajmy ;)

    • Blogomotive

      @marv: E36 w wersji coupe jest autem absolutnie prześlicznym. Wygląda trochę jak 2-drzwiowy sedan, a trochę jak szerokie i niskie coupe. Genialne z boku, piękne z tyłu. Niestety przód bardzo mocno stracił. A wnętrze nie jest złe, tylko kiera słabo regulowana.

  72. cichy

    to czemu akurat nie doinwestowane i ładne e36 328 coupe?

  73. witek

    Samochody, to chyba najbardziej zawsze obrywają pod spodem:( Dobrze, że można temu zaradzić konserwując podwozie np. przed zimą, albo właśnie teraz na wiosnę. U mnie wykonano taki zabieg jako opisano na stronie: sztukawyciszania.pl/antykorozja

  74. Paweł

    Cytat: „Ale to drobiazg – 11 letnie auto musi mieć zardzewiałe podwozie” Koniec cytatu. Jak dla mnie totalna bzdura, zapraszam do obejrzenia mojego 15 latka.

  75. Paolo

    Mój Opel dziesięcioletni stał dwa lata w komisie-raz na jakiś czas myty i przejechane 2 kilometry. Tarcze przód przetoczone, tylne tarcze do wymiany, rozrząd, pompa paliwa, łożysko i zardzewiałe trzy elementy-rant tylnego błotnika -kamienie z opony, łączenie przedniego błotnika z progiem i pod spodem kilka elementów-głównie w miejscach łączeń-lekko pordzewiałe-szczotka drucianka i boll baranek załatwi sprawe. Więc tu mówiąc o BMW które stało 11 miesiecy i taz zgniło? może i tyle stało ale pewnie w wodzie

  76. Shenna

    Kto chce zarobic w sieci parenascie $$ dziennie? Sposob jest prosty i dziala,
    wpiszcie sobie w google: Jak kosic 5% zysku dziennie na Traffichubb

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *