#271 Rdza jest bezwzględna

Wczoraj na Facebooku wspólnie zastanawialiśmy się, dlaczego dobrze wyglądające BMW E46 328i stoi w komisie od 10 miesięcy i nie może znaleźć kupca. Dziś byłem z tym autem w ASO BMW (Bawaria Motors Janki) i wiem tyle, że ja też go nie kupię.
Krótko o aucie: kupione w 1999 roku w PL salonie, serwisowane przez cały czas w jednym ASO – aż do 2009 roku. Potem nabył je drugi właściciel, który pojeździł nim rok (w trakcie którego wymienił przednie wahacze – są prawie nowe) i ostatecznie zostawił w rozliczeniu za Alfę Romeo Giulietta. Przebieg 237 000 km wydaje się być prawdziwy. Wizualnie z zewnątrz samochód jest bardzo OK, wnętrze zadbane. Ale…
Kaszanka, ale nieistotna
Samochód stał przez 10 miesięcy praktycznie nie ruszany i podwozie jest w stanie agonalnym. Gdyby stało cały czas w wodzie, byłoby pewnie podobnie zardzewiałe. Ale zaraz – ostatnie miesiące są praktycznie bezdeszczowe, skąd więc ta rdza? Cóż, mamy taką teorię, że prawdopodobnie komis mył to BMW co jakiś czas – a ono obciekało i sobie w spokoju rdzewiało.

Ale to drobiazg – 11 letnie auto musi mieć zardzewiałe podwozie. To nic złego – byłoby gorzej, gdyby było w idealnym stanie ;)

Silnik pracuje bardzo równo, ale niepokojący jest wszechobecny zapach płynu chłodzącego. Podejrzewamy (wskazywać może na to choćby mocno wygięta plastikowa nakładka na silnik), że został kiedyś drastycznie przegrzany i być może coś stało się z uszczelką, a kto wie czy nie z głowicą. Bo z układem chłodzącym na bank, cieknie nawet pod spodem.
Ale to drobiazg – w sumie to nawet szukamy auta z usterką mechaniczną, by mieć pretekst do zbicia ceny i późniejszego opisywania warsztatowych przygód.

Samochód z oddali pachniał spalonymi hamulcami. To w sumie normalne – jak się auta przez 10 miesięcy prawie nie rusza, muszą się klocki zlepić, nie ma bata. Ale to drobiazg – układ hamulcowy i tak będę miał odświeżony, czy nawet odbudowany.
Powłoka lakiernicza w niezłym stanie. Miernik grubości lakieru wykrył co prawda poprawki przy tylnym lewym nadkolu (o tym komisant wspominał – zrobili to u siebie), nowy lakier na masce i poprawki z prawej strony w dolnej części obu drzwi. Generalnie wszystko OK. No, po zimie wyszłyby purchle rudej na końcówce lewego progu, ale to pikuś.

Plus wiele dupereli – felgi niezbyt proste (ze dwie co najmniej były znacznie wygięte – od środka uderzone), wnętrze było bardzo wilgotne (ponoć niedawno było prane – załóżmy, że wierzę), zwalony sterownik chłodnicy (wentylator działał non stop, wyłączyć można go było tylko przez wyjęcie wtyczki) oraz brak oznaczeń modelu – a przecież po to się kupuje 328i, żeby inni widzieli i czuli respekt. Żartuję.
Słuchajcie – i to tyle nieistotnych detali. Obawiam się jednak, że Wy, wybierając się na zwykłe oględziny auta, nic więcej byście nie dostrzegli. No, chyba że byście samochód unieśli – a wiem, że to niewiele osób robi. Na ogół jedziesz do handlarza, oglądasz blachę, klękasz i rzucasz okiem pod auto, słuchasz silnika. Są pewne rytuały – jak pracuje na zimnym, czy zawieszenie stuka, czy lakier jest wszędzie tak samo gruby.
Na tym etapie byłem przekonany, że mam wreszcie swoje E46. Nie macie nawet pojęcia, jak wiele wysiłku kosztowało mnie tłumienie wewnętrznego zajarania! ;)
To już są grubsze sprawy…
Jak wspomniałem, auto pod spodem było dość dramatycznie zardzewiałe. To świadczy o jednej rzeczy – o bezmyślności komisu. Gdyby od razu wystawili samochód za niższe pieniądze – dziś on by jeździł i wyglądał pod spodem znośnie. A tak stał i butwiał.
Niestety zbutwiał w wielu newralgicznych miejscach.

Zacznijmy od hamulców. To, że przednie się zapiekły to drobiazg. Ale to, jak wyglądały przewody hamulcowe drobiazgiem już nie jest. Każde ich łączenie było jedną wielką kulą rdzy. Oczywiście wymagałyby wymiany i serwisowy budżet akcji na luzach to przełknie. Problem w tym, że w miejscach, w których nowe przewody należałoby przymocować do auta, było jeszcze więcej rdzy.

Normalnie nie znaleźliśmy pod autem żadnej śruby, którą dałoby się odkręcić bez jej ułamania. Pewnie, że można wiercić podłogę i gwintować w niej dziury. Tylko czy da się zrobić gwint w czystej rdzy?
Ponoć się da – jest to bardzo pracochłonne, ale wykonalne. Oglądaliśmy więc to auto dalej.
Zawieszenie przednie wyglądało w miarę OK. W miarę znaczy tyle, że żadne elementy nie wymagały na razie (tak na oko) wymiany. Ale wszystkie one umocowane były nieodkręcalnymi śrubami składającymi się w 86% z rdzy. A zawieszenie na pewno w moim aucie będzie robione – więc powstałby problem wspomnianego wcześniej łamania śrub, wiercenia podłogi itp.
To grubsza sprawa, ale wykonalna.

Ogólnie temat długiego postoju auta i jego znacznego zgnicia od spodu po dłuższych oględzinach zdecydowaliśmy się jednak uznać za sprawę grubą. Bo o ile układ hamulcowy i tak byłby wymieniony, o ile zawieszenie i tak byłoby poprawione / wymienione, o tyle wiele drobnych dupereli mogłoby znacznie wydrenować budżet serwisowy akcji. O jakich duperelach mówię?
A na przykład o drążku dbającym o odpowiednie wypoziomowanie lamp xenonowych – jego przeguby składały się w 99% z rdzy.
A na przykład o wszelkich mocowaniach maty termicznej wokół tłumika – śruby i zatrzaski ją trzymające praktycznie nie istniały. Jedną śrubę skruszyłem w palcach na pył. Tego nie byłoby jak poprawiać – nie istniały gwintowane dziury, w które można by nowe śruby wkręcić.

A na przykład o mocowaniu układu wydechowego, który podczas napraw chyba trzeba byłoby zdjąć. Wyglądało na to, że jego ponowny montaż byłby niemożliwy – dziś trzymał się na rdzy.
A na przykład o tym, że wszelkie uszczelki w układzie napędowym (silnik, wał, tylna oś) po tak długim postoju raczej straciły nie tylko swoją gumowatość, ale także jakiekolwiek zdolności do uszczelniania. Oczywiście nie wiemy, czy wszystko zaczęłoby ciec po 500 czy dopiero po 5000 kilometrów. Ale na 100% ciec by zaczęło.
No i przy drugiej, takiej bardziej szczegółowej kontroli lakieru odkryliśmy, że prawy tylny słupek był bardzo grubo szpachlowany – tak punktowo. Absolutnie (tak nam się wydaje) nie ma tu mowy o wspawanej ćwiartce – pod autem wszelkie elementy nośne są OK. Raczej samochód dostał mocny strzał w okolice prawego tylnego koła.

Jego skutki widać również w bagażniku – z prawej strony wnętrze jest klepane młotkiem. Jak to mówią – było naciągane.
Sporo tych rzeczy grubych.
Moim zdaniem powinny one dyskwalifikować auto dla każdego z Was. Wy nie macie wsparcia BMW Polska i pewnie w życiu byście tych rzeczy nie naprawili – albo zrobilibyście to wtedy, gdy się już coś wydarzy. Skończyłoby się to tym, że przewody hamulcowe poszłyby się… prawda… coś tam, tłumik by się urwał, pozbawiony chłodziwa silnik wywaliłby uszczelkę i uszkodzeniu uległaby głowica (ponoć w tym 3-litrowym motorze czasami się to zdarzało) a tydzień po zakupie pod autem znaleźlibyście kałużę wszelkich płynów silnikowych.
Myśmy te rzeczy uznali jako “grube”, ale nadal auto kwalifikowało się do zakupu. I ja nadal z trudem tłumiłem w sobie wielkie, naprawdę wielkie podniecenie. Słuchajcie – 328i, 193 konie, piękny czarny lakier i siedemnastki. Jakbym tym pod blokiem zaparkował, jakby się sąsiedzi patrzyli…!
Knock Down, ale jeszcze się podniosłem
Rdza i procesy gnilne są bezwzględne – jak już się zaczną, to nic ich nie zatrzyma. Zupełnie jak ceny paliwa – rosną i nie mogą przestać. Albo jak silikon wokół wanny – jak się zacznie łuszczyć, to się złuszczy do końca.
Podłoga przy tylnym lewym kole była w bardzo słabym stanie. Prawdopodobnie ta zgnilizna i rdza zrodziła się niewinnie – auto ześlizgnęło się z podnośnika i zgrzewany fabrycznie profil został naruszony. Do środka dostała się wilgoć i… dziś poczułem się jak SuperMan – najpierw zgniotłem śrubkę na pył, teraz palcem przebiłem blachę.

To można naprawić. Wszystko można naprawić. Tylko czy jesteśmy tak zdeterminowani, by wycinać dokładnie ten kawałek podłogi, do którego przymocowane jest całe zwieszenie tylnego lewego koła? Teoretycznie jesteśmy, ale auto nie może kosztować 16 400 zł. Nie dlatego, że nas nie stać ale dlatego, że zakupu muszę dokonać rozsądnie. A rozsądek nie pozwala mi naginać się i przepłacać komisowi za auto niewarte swojej ceny. 13 tys. zł – tyle jest wart ten samochód z taką rdzawą zgnilizną w tak ważnym miejscu.
Ale to nie koniec – w tym momencie nadal sprawa kupna była aktualna. Lecz…
Knock Out tak potężny, że wpadłem w śpiączkę
Jak wspominałem, podwozie było praktycznie całe mocno pordzewiałe. I jak również wspominałem, nie uznawaliśmy tego za wadę wykluczającą – raczej za drobiazg wymagający naprawy, czy wręcz kosmetyki.
Coś nas jednak tknęło i uzbrojeni w szczotki druciane zaczęliśmy oczyszczać kluczowe miejsca w strukturze nośnej. I nagle BUM obuchem w łeb! W pół sekundy wyparowało ze mnie całe napalenie się na auto.
Zamknięty profil podłogi dokładnie pod tylnym mostem, lekko z lewej, był pęknięty. To jest element struktury nośnej auta. Z tym nie ma żartów!

Takie rzeczy albo naprawia się u Pana Henia, który rozdziobie tę szczelinę śrubokrętem, napcha tam kitu i z zewnątrz zaspawa, albo wycina się dość spory fragment podłogi i zastępuje nowym. Jest to do zrobienia – ale chcąc to zrobić dobrze, trzeba się liczyć ze sporymi wydatkami. I wieloma nieprzewidzianymi rzeczami, które wyskoczą w trakcie. A wyskoczą na 100%.
Jeśli kupisz takie auto nieświadomie i będziesz je po prostu upalał na parkingach pod Realem, być może za rok coś cicho stuknie w tylnym zawieszeniu. Być może Twój mechanik to wykryje i zaspawa. Ale ja w to nie wchodzę – ja zamierzam na Torze Poznań przed ostrym zakrętem dohamowywać ze 180 km/h. Zamierzam czasami wpaść tyłem na tarkę. Zamierzam czasami niechcący się obrócić. Nie potrafiłbym się dobrze i bezpiecznie czuć w aucie, mając świadomość tego, że przejazd lekkim bokiem przy 140 km/h przez dość nierówne łączenie asfaltu na Torze Ułęż może mnie pozbawić koła wraz z połową bagażnika.
Podzieliłem się swoimi obiekcjami z ludźmi z ASO. Powiedzieli, żebym nie pękał, że wszystko da się naprawić. Tylko auto nie może kosztować 16,4 tys. zł. Z taką poważną wadą nie może też kosztować 13 tys. zł. Ile może kosztować? Uznaliśmy, że 10 tys. zł.
Nie chciałem składać takiej propozycji człowiekowi z komisu, który tym autem do Bawaria Motors przyjechał. To byłoby nieeleganckie. Wręcz bezczelne.
Ale gdy żegnałem się z nim dziękując za poświęcony czas, wypaliłem luźnym tonem:
- 10 tysięcy w gotówce. To maks, jaki mogę za to 328i dać. Zbyt dużo poważnych rzeczy jest do zrobienia.
- Nie, nie mogę. To za mało. Poza tym mam kupca za mniej więcej 15 tys. zł.
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jeśli jest wśród Was ktoś, kto (podobnie jak przy opisie pierwszych oględzin) zacznie mi tutaj udowadniać, że jestem debilem bo spodziewam się nie wiadomo czego po 12-letnim aucie – niech się mocno puknie w łeb i chwilę zastanowi.
Opisałem to, co udało się nam wychwycić – a nawet nie zdążyliśmy przepuścić auta przez pełną ścieżkę diagnostyczną, nie podłączaliśmy się do komputera, nie sprawdzaliśmy zawieszenia na “trzepaczce”, nie badaliśmy płynów w silniku, nie analizowaliśmy spalin i nie próbowaliśmy zlokalizować miejsca wycieku chłodziwa.
Zrobiliśmy tylko “mały przegląd przed-zakupowy” wart cennikowo mniej więcej 300 zł. Pełen przegląd kosztuje około 530 zł. W tym wypadku nie był już potrzebny.
Chcąc krytykować moją (naszą) decyzję o rezygnacji z kupna tego całkiem nieźle z zewnątrz i w środku utrzymanego auta, miejcie również na uwadze fakt, że ta wszechobecna rdza zmieniłaby naprawę auta w inwestycję bez końca. Byle wymiana przewodów hamulcowych niosłaby za sobą konieczność dorabiania uchwytów i ich mocowań w podłodze. Byle zmiana sprężyn wymagałaby cięcia śrub i gwintowania przerdzewiałych blach. Wycena tych napraw dziś jest niemożliwa – w podwoziu naprawdę nie było żadnej śruby, którą dałoby się odkręcić i ponownie wkręcić. Żadnej.
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jestem podwójnie zły.
Raz, bo auto naprawdę świetnie wygląda z zewnątrz i nieźle w środku.
I dwa, bo komis pozwolił mu przez 10 miesięcy gnić, zamiast spuścić z ceny i sprzedać je po miesiącu. Tak nie można postępować – nie z takim ładnym 328 w benzynie!!! Wątpię, by jego przyszły właściciel był z niego zadowolony. Coś mi mówi, że to będzie zakup w stylu” “Ale wtopiłem“…
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Smutno mi. Myślałem już, że mam auto i ruszamy z drugim etapem akcji – z naprawami, wymianami i testami typu “stare vs. nowe”. A tu dupa – nadal szukamy. Chciałbym, by ktoś w tym roku odwołał Święta, Sylwestra i ferie zimowe – tylko przeszkadzają mi w tej akcji! ;)
Dodaj swój komentarz
Chcesz wygłosić monolog lub wdać się w polemikę? Pisz śmiało!













RSS (wszystkie wpisy)
E-mail (powiadomienia)


Ten wóz to mi wygląda na topielca 2 lata temu w Warszawie i okolicach głównie w Piasecznie mieliście sporo podtopień ;) Zapewne auto miało przygodę z wodą. Nie sądzę, aby nawet rok stania auta w bezruchu mogło tak zniszczyć podwozie… Gdyby to był fiat, ok… Ale nie BMW… Gdzieś wspominałem że ojciec miał citroena C5 a tam blachom daleko do tych z bmw, stał niemal 2 lata pod chmurką praktycznie bez uruchamienia i poza akumulatorem i rzężącym przez pewien czas silnikiem nic nie było. A tutaj 10mccy i taki syf ? Coś mi tutaj pachnie błotkiem z Wisły…
Szkoda fajnego auta, jeszcze z rok i pójdzie na części…
A tekst naprawdę dobry. Nie każdy potrafi rozwinąć “ładne auto ale zgnite od spodu” do kilkuset słów, które się z zaciekawieniem czyta
Szwagier, to je RAT STYLE..to je tuning.. Ta rdza jest przecież profesjonalnie nałożona i pielęgnowana.
Obre obre! ;)
I niech mi ktoś powie, że mu szkoda 300-500 złotych na profesjonalny przegląd samochodu przed zakupem… bo pojedzie z wójkiem, który “się zna”, bo od czasów Syrenki wszystko sobie sam naprawia…
Nawet przy cenie rzędu 15-20’000 zł taki wydatek to pryszcz w porównaniu z wtopą, którą można sobie samemu zafundować…
Bez dalszego komentarza…
Dzięki za gorzką lekcję Blogo!
W 100% zgadzam się z marv’em. Topielec jak nic! albo był myty od spodu wodą z solą o stężeniu 50% :/ jak można zapuścić takie ładne auto … bez serca te handlarze
Przedliftowe e46 mialy problem z pekajacymi elementami nosnymi przy tylnym zawieszeniu. Bmw wymienialo ta czesc podlogi wszystkim e46, ktore nie przekroczyly chyba 100tys km, za darmo jako akcja serwisowa. Ale niestety malo ktore polskie Aso o tym wie… Obecnie ta czesc podlogi wystepuje jako czesc zamienna.
Tak, wspominano mi o tym. Problem w tym, że przy takim zgniciu i zardzewieniu ciężko byłoby znaleźć punkty montażu dla tego elementu.
Na serio – gdyby nie ta pęknięta podłoga tak mocno wokoło pordzewiała, już bym kupił. Bo to mocowanie tylnego zawiasu jest do zrobienia. A reszta to luz – czasochłonny, ale wykonalny.
Te pęknięcia podwozia to norma. No, może nie norma, ale częsta usterka w E46. W BMW TIS jest artykuł na ten temat i opisany sposób naprawy. Ponoć problem dotyczy sporego procenta tych modeli. W Ameryce był proces zbiorowy i BMW naprawiało za darmo, w Europie niestety tylko w ramach gwarancji.
http://www.bmwblog.com/2009/05/30/statement-on-bmw-e46-class-action-settlement/
Z resztą niestety trzeba się zgodzić, po prostu auto totalnie zaniedbane, i jedyna słuszna decyzja, to nie kupić.
Bożesz ty mój to przecie jak w moim byłym escorcie
Blogo jak pierwszy raz zobaczylem fotke calego podwozia to myslalem, że zes to przez fotoshop`a je przepuscil … Normalnie ‘Strefa W11-Niedowiary’ !!! Jak mozna tak malutka E46 zapuscic??? A i nie lam sie- na pewno znajdziesz ta jedyna wymarzona :D trzymam kciuki
Ja bym profilaktycznie wrzucił link na forum BMW albo Bezwypadkowe. Nie każdy ma możliwość tak dokładnego sprawdzenia auta.
Tylko żal dupę ściska… szkoda auta.
Znajomy miał ładne E46 328i na sprzedaż jakiś czas temu (1998 rok, klasyczne – granatowy metalic, pomarańczowe kierunki, czarne skóry) ale sprzedał niedawno innemu znajomemu za 17 tys., który traktował to auto tak, że szczerze mówiąc miąłem ochotę go pobić (np pozwalał na to, żeby mu jakiś debil gasił papierosy o podsufitkę), totalnie go nie szanował i na dodatek założył instalację na jad kapuściany LPG, a po 2 tygodniach przy nieudolnych próbach driftu wpadł w barierkę i konkretnie skasował cały jeden bok. Szkoda, że nie trafiła ona do kogoś takiego jak Ty, Blogo, autko by miało “drugie życie” a tak to można powiedzieć, że umarło. A tym bardziej szkoda, że przed sprzedażą była zadbana, jechałem nią i dynamika M52TUB28 mnie bardzo zaskoczyła. A teraz może odrobinę odbiegnę od tematu – Szwagry, słuchajcie – czy wszystkie E46 od początku produkcji miały elektroniczny pedał gazu?
Problem jest poważny – za chwilę będzie autem jeździł jakiś zadowolony pseudo-amator biało-niebieskiej szachownicy, a później przekreśli kilka istnień. Duże ryzyko. Pozdrawiam
hmmm… dobrze zrobiłeś że go nie kupiłeś… powiem szczerze że moje 22 letnie e34 jest w lepszym stanie karoseryjnym, bo podłoga auta i nadwozie nie ma w ogóle rdzy… również potwierdzam fakt, że auto mogło być zalane… no cóż, coraz trudniej kupic zadbane bmw, bo zadbanych jest coraz mniej… co z tego że właściciel sprzeda igłę, jak kolejny zrobi z niego “złom” . przeglądając ogłoszenia 80 czy nawet 90% e46 wygląda b. ładnie. własnie tylko wygląda, ale nie jeździ. ciekawe ile procent również ładnie jeździ? coż- pewnie zaledwie kilka procent. co mam powiedzieć , niektórzy szukają dobrego bmw miesiącami , w tym przypadku tez tak może byc, a nawet jest. powodzenia
@wnr_21: “Szkoda, że nie trafiła ona do kogoś takiego jak Ty, Blogo, autko by miało “drugie życie” a tak to można powiedzieć, że umarło.”
U mnie, drugie życie?? Ja przecież to BMW zakatuję na torze, a Margolcia zaleje środek Bobofrutem ;)
Denek, właśnie że każdy ma możliwość. Na boga, to raptem koszt trzech stówek. Nawet mnie studenta stać!!!!
To i tak byłoby nic w porównaniu z tym co przeżyło z tamtym osobnikiem, bo dla mnie niepojętą sprawą jest doprowadzić E46 do takiego stanu, że przy otwieraniu drzwi wypadał z auta cały tzw. “boczek” – środek drzwi. Po prostu wypadał. Cały. A więcej już nawet mi się nie chce pisać o tym co to auto przeżyło, bo się tylko denerwuję, bo ja gdybym miał na co dzień takie E46 to bym je pieścił jak pierworodne dziecko.
Szkoda auta, ale już wczoraj SZWAGRY wróżyły, że tego się należy po tym komisie spodziewać.
Popieram @Denka, podzieliłbym się tą wiedzą na jakimś forum, żeby ktoś nie wtopił.
Blogo jakbys byl normalnym klientem to ile byś już wydał kasy na przeglądy? ile juz przejrzanych?
@Dominik: Ile bym już kasy wydał. To moja trzecia wizyta w ASO. Dwie były tańsze (2x 300), ta krakowska z zielonym 320i była droższa (więc 500). Poza tym trochę na wachę – bo to i Kraków, i Radom itp – dajmy na to coś koło 400 zł. Czyli jakby nie patrzeć 1500 zł już by pękło.
Na dłuższą metę tak kupować taniego auta kompletnie się nie opłaca – warto to jedno jedyne zabrać na solidny przegląd i nie jeździć po PL, bo to kosztuje.
EEE jęczysz jak stara baba. Weź sie kolo stuknij i daj se spokój z tym gównem w Polsce. Uciułaj ze
22-25 tys i jedz do Austrii czy Belgii czy Szwajcarii i kupo se tam auto. Bo po pierwsze to w Polsce aut sie nie kupuje chyba ze w salonie, a po drugie lepiej dać 3k więcej przy zakupie niż srać potem co miesiąc na to. Ja jak kupuje auto to wchodzę na autoscouta i oglądam od najdroższych ofert. Oczywiście wywalając oszołomów co chcą za 15 letnie volvo 10k euro
Sorry Włodek, ale Ty nic a nic nie rozumiesz.
Przeczytaj ten wpis
forum BMW-Sport.pl na biezaco relacjonuje relacje Blogo :D i odnosniki rowniez umieszczaja na swoim fanpage’u na facebooku
Pewnie już padała taka propozycja, ale: skoro już wszyscy wiemy, że zakup e46 z 6cioma cylindrami pod maską, za 15kpln w stanie dobrym jest trudne to może kupiłbyś używane w salonie BMW (jak zdejmą koszty gwarancji to powinieneś zmieścić się w budżecie a gwarancja i tak Ci nie potrzebna) i przejdziemy do etapu drugiego? :)
Chyba podjadę ze swoim Compactem (jak już silnik odżyje) na taki “mały przegląd przed-zakupowy” tyle że “po-zakupowy”. Przynajmniej będę wiedział czy naprawiać wszystko i cieszyć się z jazdy, czy przechodzić do Etapu I ;P
Radek to miszcz :)
10 000 PLN?? przepłaciłbyś grubo. za 10k taki wóz mógłby kupić mechanik-lakiernik, który zrobiłby sobie wszystko sam, wtedy może by się to opłacało.
a czy e46 to ostateczna decyzja? bo jednak myslę że e39 łatwiej by było znaleść…w końcu to “piatka” i prawdopodobne jest to że jeździł tym jakiś starszy człowiek, a nie “małolat”… hmmm czemu nie chcesz starszego wozu, ale za to utrzymanego naprawdę dobrze , i można powiedzieć “unikalnego”? mam na przyklad coś takiego:
http://otomoto.pl/bmw-540-zamiana-na-inne-auto-C21842114.html
osiągi bedzie miał lepsze niż porównywalne 328i…a środek to bajka… odpowiedz co o czymś takim sądzisz?
Hej ludzie czemu Ci Panowie w tym serwisie są w garniturach?
@Arturw: Bo to są doradcy serwisu i kierownik sztuk jeden, też w gajerze , tak muszą :)
cichy to z ogłoszenia to nie e39 tylko e34.
a poza tym założenie całej akcji jest takie, że ma być e46…
Szczerze – to jeśli walczyć z rdzą – to wolałbym takie
http://allegro.pl/bmw-e9-3-0-cs-auto-wraz-z-duza-iloscia-czesci-i1974670050.html
dobrze że nie kupiłeś tego 328 i tak sporo dłużej byłeś skłonny to zrobić niż ja bym był. kupić auto w którym jest sporo tego typu drobnych rzeczy do zrobienia (+ to co wyjdzie) to jak mieć sraczkę- najgorsza możliwa opcja, zasuwasz do kibla co chwile. już lepiej jak jest coś do zrobienia raz a sporego, bo inaczej to masz niewyczerpane źródło frustracji
to e34 to jakiś szrot ;/
Akcja robi się popularna, pod każdym wpisem znajdą się komentarze “za taką kasę brałbym traktor” czy inne “kup lepiej snopkowiązałkę i stjuninguj”. Że Ci ręce nie opadają od tłumaczenia czemu, co i jak po 10 razy ;).
Widziałem, jak chłopaki na fejsie studzili Twój zapał. Aż mi się wierzyć nie chce co jesteście w stanie przełknąć pod spodem, jak widziałem te zardzewiałe łączenia to mi się słabo robiło – rozkręcanie i tłuczenie młotkiem hamulców ostatnio pokazało mi jak upierdliwa jest rdza i nastoletnie zużycie. A tu rozwiercanie, nabijanie tulejek/wkładek gwintowanych, wspawywanie blachy? To robota bardziej na Overhaulin’ niż Wheeler Dealers.
Dobrze, że go nie kupiłeś. Wychudłbyś nam i zapadł się w sobie, jakby to wszystko się posypało. Ale na pewno w końcu dasz radę, jeżeli takie naprawy ASO i budżetowi nie straszne :). Co nie zmienia faktu, że obiektywnie i prywatnie kolejny dowód, że nie ma samochodów i dobrych, i tanich.
To mój pierwszy komentarz ale przyglądam się akcji od jakiegoś czasu bo w nadchodzącym roku miałem zamiar szukać jakiegoś znośnego e46 do ok 20k(tylko że raczej diesla lub benzyny poniżej 2 litrów), teraz już wiem że napewno nie kupie takiego auta i nawet nie będę szukać! Pod tym względem akcja promocyjna bmw udana ;)
Nakręciłeś mnie trochę poprzednimi wpisami na 1er ale tutaj bez min 50k nie warto podchodzić do tematu, więc też sobie daruje.
Powodzenia w poszukiwaniach nie szpachlowanego nogami strucla – e46. czołem
Ty się pluszowy nie wycofuj z zakupu E46 tylko zrozum jedno – jak masz do wydania 20 tys. zł to szukaj auta za 15 i resztę od razu przeznacz na mini remont/poprawki. Chyba inaczej o zakupie używanego, tak starego BMW nie można myśleć. Choć są wyjątki – wiem to, bo dostaję fajne oferty od zwykłych właścicieli. Acz wszystkie ponad mój budżet.
Focusa lub Astrę łatwo kupić i potem złotówki się długo nie dokłada. Coś za coś.
Tytułem komentarza do wpisu ;)
http://www.youtube.com/watch?v=m7_E9D3AhRo
Cześć Blogo! Czytam Twój blog już od dłuższego czasu, ale to mój pierwszy komentarz, więc chciałbym się przywitać :)
Akcja dotycząca kupna używanego auta to strzał w dychę. Robisz kawał dobrej roboty i doskonale uzupełniasz się z Tylikiem, żeby uzdrowić rynek używek w Polsce i wyedukować takich motoryzacyjnych głąbów jak ja.
Ponad 3 lata temu kupiłem megankę z dieslem. Auto z otomoto, jak się okazało, sprzedawcą był znajomy znajomego znajomego, po szybkiej weryfikacji okazało się, że zajmuje się handlem, ale “sprzedaje tylko dobre auta”. Więc szybka wizyta, na miejscu gość chwali, że “nic nie stuka” i ogólnie auto jest w rewelacyjnym stanie. Decyzja podjęta, kieszeń chudsza o 17 tysiaków.
Po tygodniu od zakupu padł prędkościomierz. Okazało się, że styki w komorze akumulatora są zaśniedziałe a cała komora w rdzy i dziurach – aku musiał gubić kwas. Na początku około tysiak do wydania. Później nie było miesiąca żeby coś nie padło – sprzęgło, wtryski, osprzęt silnika itd. Przy -15 stopniach musiałem wstawać po 2 razy w nocy i “przegonić” auto bo inaczej rano nie odpalił. Mało tego, okazało się, że auto było po solidnym dzwonie. W końcu padł rozrząd (pomimo wymiany zaraz po zakupie). Po naprawie za 3 tysiaki silnik zaczął chodzić nierówno na wolnych obrotach. Diagnoza serwisu: pompa wtryskowa, koszt regeneracji 1,5 tysiaka. Nie zrobiłem tego, miałem już dość. Podsumowując, przez 2 lata wydałem na serwis prawie tyle, co przy zakupie auta. Sprzedałem padło za grosze uczciwie opisując co jest nie tak.
Następne moje auto to Astra z 2009r. Nauczeni doświadczeniem podjęliśmy z żoną decyzję, że silnik będzie benzynowy (niższe koszty serwisu) a auto nowe lub maksimum roczne, na kredyt lub w leasingu (wolę wpłacać stałą sumę miesięcznie do banku niż denerwować się co miesiąc w serwisie). Podjechaliśmy do komisu w Gliwicach, umówiliśmy się z fachowcem na przegląd w stacji diagnostycznej. Pomierzony lakier, jazda próbna, test zawieszenia i inne szczegółowe badania. Okazało się, że auto było lakierowane po obcierce parkingowej, ale mimo wszystko podjęliśmy decyzję o zakupie, bo poza tym było jak nowe. I nie żałujemy – jeździmy już ponad rok i jak na razie obyło się bez przykrości. Świadomy zakup okazał się dobrą decyzją, a dwie stówy wydane na profesjonalny przegląd dobrą inwestycją.
Dlatego chciałem Ci podziękować i pochwalić Twoją akcję, bo wiem że dzięki niej chociaż paru osobom otworzą się oczy i unikną takiej wtopy jak ja. Gdybym 3 lata temu kupował świadomie, pewnie miałbym kasę na wypasione wakacje z żoną, mógłbym coś odłożyć na mieszkanie czy roztrwonić na dobrą whisky :) Jeszcze raz dzięki! I przy okazji pozdrowienia i podziękowania dla Tylika za to, że uświadamia ludzi już od dawna :)
nie kumam, do 3/4 artykułu byles zdecydowany brać to pruchno bo “da sie naprawic” a tej bmw z podrapanym lakierem nie wzieliście.
Bo te naprawy podwozia robione by były przy okazji wymiany zawieszenia – a to wpisuje się w ideę przygotowania auta do jazdy torowej.
W tamtym aucie kupa kasy poszłaby na lakier, co nijak by mi na torach nie pomogło.
Innymi słowy: chętnie wydamy kasę na poprawę bezpieczeństwa i osiągów auta. Niechętnie na poprawki wizualne.
A usługi lakiernicze w ASO są bardzo kosztowne, bo wykonywane w “technologii producenta”.
@wg: Witaj wśród Szwagrów. I wcale nie dlatego, że mi cukrujesz ;)
@Jay za krótko szukał, myślał, że znajdzie coś bardziej odpowiedniego ;)).. A tak na serio to już opisałem wcześniej, dlaczego ten porysowany nie przeszedł. Marketing, Marketing Panowie ;) To bardziej BMW Polska go nie klepnęło niż Blogo ;)
marv jak zwykle wszystkie rozumy pozjadał ;)
@ Blogo
Widzisz Blogo, mówiłeś do mnie, że Carservis to może bardziej uczciwi bo duzi i profesjonalni. A ja ci mówiłem, że oni robią przewały większe i bardziej profesjonalnie :)
ps
nie pisz tak że urwałeś śrubkę palcem bo jeszcze każą ci naprawiać :)
@Blogo jeśli się mylę to mnie popraw :). Ale był jakiś inny powód , że nie kupiliście tego samochodu ? :) W końcu z ryskami o ile nie były do podkładu dałoby radę spokojnie jeździć, a jedyny walor, na którym straciłby pojazd to walor estetyczny, co przy aucie na tor nie ma aż tak dużego znaczenia ? Były jaszcze jakieś przesłanki by nie kupić tego wozu ?
@monogramus: Nie chcę bronić Carservisu, ale jedno warto dodać – to BMW trafiło do nich w rozliczeniu. Gość wziął Giuliettę i jestem pewien, że Carservisowi się to opłacało – nawet jeśli to BMW sprzedadzą za rok poniżej kosztów, to i tak gość im sporo kasy w gwarancyjnym serwisie Alfy zostawił.
Gdyby to było auto, które sami sobie na parking ściągnęli – wtedy faktycznie patrzyłbym na nich jak na oszołomów. Ale skoro trafiło w rozliczeniu, niejako z przypadku – trochę ich to wybiela. No, chyba że historia z Giuliettą jest wydumana…
@marv: Masz dużo racji z marketingiem – od początku pisałem, że kupię auto, które będzie dobrze wyglądać. A podwozie i silnik z przyjemnością mi BMW Polska naprawi.
A tego konkretnego egzemplarza nie kupiliśmy z dwóch powodów – bardzo po warszawsku zaniedbanej powłoki lakierniczej (kosztowne naprawy prawie całego auta) oraz (o czym również w tekście wspomniałem) nadciągających kłopotów z przekładnią kierowniczą. U Pana Henia można ją zregenerować za 1000 zł, ale w ASO się ją raczej wymienia za grubo ponad 6 tys. A mniej więcej za tyle to ja mam zawieszenie M-Technik.
Innych powodów chyba nie było.
@Blogo
Po raz kolejny powtórzę swoją historię by sławić dobre imię Giulietty. Rok temu kupiliśmy z narzeczoną auta, ja BMW, ona Alfę (oba salon Polska), ja miałem 3 poważne naprawy gwarancyjne, ona nawet nie wie gdzie jest aso.
Poprzedni właściciel 328i zrobił dobry deal. Chociaż sam nie wiem, jak raz pojechałem jej umyć Giulkę, to na stacji zagadnął do mnie gay (znaczy pedał zwykły, jakby ktoś nie znał ang:)).
Ale dla dziewczyny to pyszne autko.
@mono: Dziś odbieram do testów Giuliettę w 170-konnym Dieslu. Ciekawe czy mnie też ktoś zagadnie ;)
Jak chcesz to mogę jutro wpaść na sesję “swoją” Giulką, porobimy sobie taakie milusie foteeczki ;* ;*
Czy to jest sławienie dobrego imienia Giulietty to ja nie wiem ;)
@Blogo znając nasze polskie drogi to w co drugim egzemplarzu przekładnia będzie do wymiany. Ale sumując jeszcze lakierowanie faktycznie kwota mogłaby się uzbierać sporawa. Nie wiem czemu tam u was w slyycy tyle wozów obdrapanych jeździ. To już nie pierwszy raz kiedy z tym się spotykam. Miałem tam u was namierzone fajne e60, jak to się mówią Panowie z komisów full opcja, rzadko spotykane wyposażenie z PL salonu, który miałby niemal wszystko, przyjeżdżamy na miejsce i mniej więcej to samo co i Ty zastałeś w tamtym e46, pozostaje tylko malowanie całościowe bo prócz dachu i tylnej klapy do malowania wszystko, nawet lusterek (które były składane) nie oszczędzili… Wcześniej z ojcem jeździłem za jego wozem i też w Warszawie natknęliśmy się na pokiereszowanego Tourana… Echhh co wy tam w tym mieście wyprawiacie to ja nie wiem :P
Giulietta???
Może czerwoną Miatę weź od razu…
I ten człowiek jeździł niedawno iksami i emkami, topił po bagnach auta za pół melona a mi ot tak zafundował Porsche.
O męskości..quo vadis?
Szacun dla Wg za pisanie prawdy. Niestety każdy sąsiad się tylko chwali, jaką “igłę” kupił i to za pół ceny. A kupuje jabłka z przeceny i bierze kredyt, bo mu padła dwumasa albo wtrysk. A o tym jak mało palą te ropniaki co nimi jadą tylko na zakupy to już legendy słyszałem. Takie blogi jak ten obnażają niestety smutną, polską rzeczywistość i mentalność.
ASO i tak odsyła auto do lokalnego lakiernika z którym ma umowę ;) albo ma swoją lakiernię, ale jeśli robi to po kosztach to wcale nie wychodzi tak dużo ;]
@Michał, ropniaki, szczególnie 3.0d palą naprawdę mało, o połowę mniej niż 3.0i przy takim samym stylu jazdy – przetestowane!
Ale na Nurburgringu jak wystartuj ropniak, to następne auto dopiero kwadrans po nim wypuszczają, by smog miał czas się rozejść ;))
@Alex
mam auto za “około pół melona”, a weekendowo bardzo lubię przejechać się Alfą. To bardzo fajna marka i z gorącym charakterem, wyzwala pozytywne emocje, a tego bardzo brakuje obecnym samochodom.
Blogo możesz jechać pierwszy ;) tylko później co zrobisz – stopa na 15 minut jak wyprzedzę? :D
@Dominik ASO nie mają lakiernii, przynajmniej nie spotkałem takiego. Dają zaprzyjaźnionym warsztatom, doliczając sobie stosowną marżę i nie piszę tutaj o ASO BMW tylko o każdym innym również. Nie opłaca się utrzymywanie takich pomieszczeń oraz zakup sprzętu po prostu. Tak samo jest np. z automatami, wiele ASO nie naprawia skrzyń automatycznych we własnym zakresie tylko zleca to warsztatom specjalizującym się w tym. Jeśli chodzi o silnik 3.0d automat (buda e60) pali średnio przy normalnym dynamicznym przemieszczaniu się w trasie ok +/- 7l w mieście 11-12L, natomiast 3.0i ok 9l trasa 13 miasto, przy tym jak drogie mogą być awarie diesli, oraz droższa ropa chyba jednak mimo wszystko rozglądać się za benzyną ;) Przy okazji 3.0i lepiej brzmi ;)
@Marv – cóż znajomka ma który kreci 70 tys. rocznie… mial 3.0d e46 184km@220km palilo mu to w trasie kolo 7-8… teraz mam 330i – pali 12-13 – oczywiście w trasie ;]
moja mi spala 6,3-7 w zależności od tego jaka to trasa, na miescie 8ke,
inna spraw, ze gdy ją kupowalem to ropa byla za 2,80 ;] i miałem tanio wszędzie
BMW Misiak w Krakowie ma lakiernię, ponoć rewelacyjną. Inne ASO pewnie też mają.
Nie ma co roztrząsać tematu – naprawdę w moim przypadku naprawy lakiernicze się nie opłacają.
Dla przykładu – lekkie purchle na nadkolu Pan Henio wyprowadzi polerką i szpachlą za 300 zł. Naprawa tego w ASO zgodnie z zaleceniami producenta (czyli mnie dotycząca) wygląda tak: wycina się kawałek nadkola, w to miejsce dopasowuje się fabryczną reparaturkę (tak to się chyba nazywa), którą się “wspawuje cynowo” (nie znam się, powtarzam ze słuchu) bez grama szpachli. A następnie lakieruje i poleruje się… uwaga! – cały bok auta łącznie ze słupkami aż po dach. Koszt takiej akcji to kilka tys. zł. Stąd moje (nasze) parcie na znalezienie auta o dobrym lakierze.
a w gdańsku toyota ma lakiernie, skoda… ASO BMW ZDUNEK akurat ma podwykonawce…
nadkola nikt nie naprawia – nowe w ASO to 400 pln :) plus oczywiście lakierowanie boku
Alfa tak..i to nawet TAK! ale Blogo w takim czerwonym (zakład że dadzą mu czerwoną?) maluchu to nie wygląda majestatycznie he?
@Dominik spalanie jest uwarunkowane wieloma czynnikami. Często jest wyższe gdy coś nie działa jak trzeba, a pamiętać trzeba, że komputer nie wszystko jest w stanie wychwycić. Ale rozbieżność jest chyba spowodowana czym innym Ty pisałeś o motorze M54 a ja N52, czyli nowszym, w e46 taki nie występował. Ale 13scie i tak brzmi dość dużo jak na trasę dla 3.0. Ale nie wiem nie miałem, nie testowałem, musze uwierzyć na słowo.
@Blogo – dobrze wiedzieć o Krakowskim ASO. Nie sądziłem/ nie wiedziałem, żę ASO się w takie rzeczy bawią, chociaż o ASO kraków słyszałem często dobre opinie. I bardzo dobrze, widzę, że nawet aluminium robią, co się chwali bo nawet niewiele warsztatów niezależnych się tym zajmuje… Dzięki za sprostowanie.
Bawaria w Warszawie na czerniakowskiej ma lakiernię. Lakierują rewelacyjnie – świetnie dobrany kolor, czysto nałożone warstwy. Niestety nie mają zielonego pojęcia o wykonczeniu. Samochód chcieli mi oddać cały w rysach, odkurzu i hologramach.
Blogo jak znajdziesz auto które wreszcie spełni oczekiwania to poszukaj jeszcze firmy zajmującej się detailingiem chetnej do pokazania na blogu swoich możliwości :)
@Alex mi się wydaje, że będzie biała ;) No bo chyba mają resztki przyzwoitości w tym fiacie i nie dadzą mu czerwonej… W czerwonej na wyposażeniu z automatu dostaje się szminkę o tym samym kolorze ;)
E tam, Alfa musi być czerwona (najlepiej Rosso Alfa), czepcie się ;)
ok oficjalnie uderzam się w pierś, bo faktycznie i Bawaria i Misiak mają lakiernię, ma też Smorawiński. Natomiast Inchcape, Bońkowscy, zdunek, sikora, m-cars, dynamic motors, fus, tłokiński, best auto posiłkują się zaprzyjaźnionymi warsztatami.
Mnie tam czerwony nie przeszkadza, lubię takie oczojebne kolorki.
Z czerwonego Ferrari jakoś nikt się nie śmieje a w sumie też przeważnie w automacie są:).
Alfa się pogubiła pod zarządem Fiata. Kiedyś to były bezkompromisowe, sportowe samochody dla facetów którzy wiedzieli czego chcą. Ładne dla oka były przy okazji. A dziś…. metroseksualne wozidła i ambasador marki … Olivier Janiak…żal.
Maggot – prawdziwa alfa może być czerwona, ale nie giulietta, ona i tak za bardzo jest metro/homo seksualna, a jeszcze ta czerwień podsyca jedynie ciepłą orientację…
Ale spoko, blogo jeździł miniaczem, który też jest taki hołmo i dał radę… Co prawda miniacz był czarny, może alfa też będzie ? :) Taki mix homo-gansta :D
Ej, kurde. Kiedy czerwony stał się “ciepło-homo”, zamiast koloru dla nie do końca psychicznie zrównoważonych?
@Maggot od kiedy czerwień przestała być zarezerwowana tylko dla sportowych samochodów. Kiedy zrobili czerwonego beetle’a, miniacza, fiata 500 i giuliette ;) A propo niebanalnych lakierów http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=RTzxAvgcnr8#!
Moim zdaniem nawet czarna nie jest męska, to jest samochód stworzony dla młodej kobiety i to raczej nie dla takiej która chodzi w szerokich spodniach i flanelowej, kraciastej koszuli :D
A najładniejsza jest biała i czerwona. Na czarnej giną trochę wszystkie smaczki. Natomiast w dojczlandzie widziałem SZARĄ Giulettę (WTF!!!, tak im zostało po tych panzerach, że teraz wszystko potrafią pomalować na szaro od audi do alfy :)
ktosZdaleka, ty o tym Janiaku tak serio? No jakaś komedia.. Kiedyś kupowało się Alfę nie rozumem a sercem. Teraz trzeba też odrzucić cojones? Co oni robią..tak szczelić w kolano tak zajebistej marce??
Wiesz Alex, może doszli do wniosku, że większość polskich facetów jest zdania, że passacik po fl w tedeiku od dziadka jest uber alles, a Alfa to śmieć.
Więc celują w młode, niezależne panie do których Olivier z pewnością trafia. Pamiętaj, że dla producentów aut ważna jest opinia ludzi którzy kupują nowe a nie sprowadzone z raichu.
Bo marketing kierowany jest rozumem..i chłodną kalkulacją.
Czasy chromowanych kolektorów..kiedy to było.
No właśnie, ciekawy temat. Poza reklamami modeli R, RS, GTI itp Żadna marka nie reklamuje się odwołując się do emocji, testosteronu, agresji. Wszystkie są takie… metroseksualne. Mimo, że byle rodzinny sedan ma teraz ~200KM. W Europie chyba nie wypada kojarzyć się z dynamiką, macho, ostrą zabawą.
W USA są dużo ciekawsze reklamy, w co drugiej auta latają bokami po normalnych ulicach, jest w nich seks i agresja, i jest w porządku :). Wiem, że to proste instynkty, ale do cholery, to trafia do facetów, czyli głównych odbiorców.
BMW :):http://www.youtube.com/watch?v=b_v5fPI-DUw&feature=related
@monogramus
http://www.youtube.com/watch?v=culFdvYiy70
Ciekawe, czy tego typu reklama, wyemitowana w Polsce, przyciągnęłaby klientki do salonów Renault.
Dobre, dobre :D
Tylko te clio jakieś takie za brzydkie do takiej reklamy :)
W ogóle reklama w Polsce to nuda i średniowiecze, nie wiem dlaczego. Przecież polscy młodzi-dobrze-zarabiający nie są głupsi niż na reszcie świata, przecież oni najwięcej wydają.
@monogramus
Reklamy samochodowe w Polsce pozostawiają wiele do życzenia, ale może dlatego, że są skierowane do mas a nie do pasjonatów.
Jeśli mówimy o kampaniach reklamowych BMW, to nie ma co liczyć na reklamę M w Polsce. Głównym rynkiem dla emek są stany a w naszym kraju to niewielki procent sprzedaży.
Niemniej jednak reklamy takie jak ta z pięknym metalicznym dźwiękiem S54B32:
http://www.youtube.com/watch?v=BbNacresHow
lub pamiętny bilboard dealera BMW w Santa Monica, CA:
http://bit.ly/DiIVU
zapadają w pamięć.
Ostatnia globalna kampania BMW JOY była do kitu.
Radość to, radość tamto… Porażka, ale rozumiem, że targetem ponownie było USA. Nawet dwa M3 GT wystawiane przez team RLL w ALMS w tym sezonie oklejone były w to hasło. Na szczęście Schnitzer Motorsport nie promował tej kampani na swoich M3 GT.
Znając zamiłowanie polskiej klienteli do diesli, BMW powinno (być może będzie) promować nowy rozdział w inżynierii marki – diesel M. X6 M50d i M550d mają być pierwsze.
Czy brat szanownego Blogo, wielmożny Junior i jego Astra zasługują na posta? Wszakże Opel był kupiony jako używany, dość tanio, bez większych oględzin i puknął ponad rok od tego czasu – jakieś refleksje właściciela lub brata-jego-właściciela?
Opel Juniora został kupiony po zwykłych oględzinach parkingowych. Zaraz po zakupie mechanik Sylwek wymienił płyny, rozrząd i tylne bębny, bo były agonalne. Od tamtej pory auto jeździ bezawaryjnie.
Starego salonowego Opla i Forda chyba można kupować po ciemku, po pijaku, korespondencyjnie bez oględzin. Ryzyko trafienia na zgniły / spawany / szpachlowany syf jest nikłe. Chyba.
Cóż, nie pozostaje nic innego jak wiara że są jeszcze takie auta do sprzedaży. Ja wierzę…
http://www.youtube.com/watch?v=qG4IaHgqH00&list=PL42885A6F37721D88&index=128&feature=plpp_video
@marv
Dziecko drogie o jakim fiacie piszesz w kontekście korozji ? Punto I ? Uno ? Tempra ? CC ?
Seicento, które mam w rodzinie z 06.1999 z 240k na liczniku nie ma korozji. Przeciętne SC z tego okresu (99-00) wygląda lepiej jak przeciętne BMW E46. Przejdź po mieście. Obejrzyj fiaciki. Jak zauwazysz rdzę to przyłóż miernik i będziesz miał odpowiedź skąd się wzięła i… że było walone ;) Głupie, tandetne fiatowskie SC nie ma rdzy w newralgicznych miejscach. Egzemplarz nie był garażowany.Mało ? Sąsiad ma Punto z 2002 160k. Garażowane. Brak ognisk korozji. Uprzedzając – byłem pod samochodem zmienialiśmy wahacz.Mało ? Kuzyn posiada Stilo z 2003 1.9jtd prawie 300k km. To samo brak korozji, poza uderzonym miejscem. Poczynając od Seicento blachy są naprawdę OK!
W kwestii E46.
Wspomniane BMW z tydzień w wodzie musiało stać, albo ktoś musiał non stop przez 11 lat w trawie parkować – co też mimo wszystko nie świadczy dobrze o beemwe – jedynym słusznym (dla ciemnej masy – jak sama nazwa wskazuje) zaraz po ‘fałwe’ samochodzie.
Janiak nie jest już ambasadorem AR, wycofali się z tej “instytucji” bo to nijak przekładało się na promocję czy sprzedaż. Inną genialnie trafioną ambasadorką była Felicjańska, która po pijaku rozwaliła kilka fur użyczoną jej 147. Co jak co ale marketingowców to w ostatnich latach w PL mieli słabych :) ale cóż, oficjalnie pewnie znany ryj był, zdjęcia na pudelku, marketingowcy zliczali obecność w mediach i miało to niby sens ;)
Ej, a może jakiś znany motoryzacyjny bloger zostałby ambasadorem jakiejś marki?
Kogo by tu dać na ambasadora BMW..
Mmmm…
Kogo by tu skusić czarną piątką..
Który blog(omotiv)er oddałby duszę za własne F11..
Ależ dylemat:)
Już kiedyś pisałem felieton na FI.pl o prawdziwych ambasadorach marek – pasjonatach, klubowiczach, kolekcjonerach, oni codziennie świadczą o tych produktach, promują je organizując zloty, spoty czy wszelkie akcje, wciągając patronaty medialne i honorowe władz lokalnych, to jest prawdziwe i autentyczne a nie jakiś dureń, któremu dzisiaj zapłaci jeden jutro drugi.
Bloger pasjonat jako ambasador, zdecydowanie tak!
@Alex: Wybacz (i Ty, Blogo, również) , ale jeśli miałbym do wyboru obecną ambasadorkę i Bloga, to niestety, jako najzwyklejszy samiec gatunku homo sapiens sapiens, zmianom powiedziałbym stanowcze NIE! :P
Oj..pamiętaj Szczypior, że b(L)ogowie są wrażliwi na punkcie braku szacunku i wazeliny.
Ciut dłuższe włoski urosną i reggae ambassador jak z obrazka;p
E tam, Szcypior – co mi po ambasadorce, która po prostu fajnie wychodzi na zdjęciach? Takie to sobie w internecie na pęczki oglądać :]. Wołałbym ambasadora, który by mały zlot zorganizował, załatwił jakieś cztery koła, żeby fani/zainteresowani mogli się dookoła zlotu przejechać i ogólnie dobry imidż marce robił.
Kurcze, gdzieś już taką akcję widziałem, tylko za cholerę nie mogę sobie przypomnieć gdzie…
Moim skromnym zdaniem, najlepszą reklamą dla marki samochodowej jest uczestnictwo w sportach motorowych/sponsorowanie zespołów (stara zasada “Win on sunday, sell on monday”).
Promowanie marki za pomocą ambasadorów/celebrytów jest nietrafione, choć ktoś musi (najlepiej znana i ładna aktoreczka) uczestniczyć w premierach i bankietach uśmiechając się do zaproszonych gości.
W polskim sporcie motorowym najbardziej dynamicznie rozwija się drifing a Driftingowe Mistrzostwa Polski stoją na naprawdę wysokim poziomie.
Jeśli BMW Polska szukałoby prawdziwej machiny marketingowej, powinno zainwestować w PUZ Drift Team, czołowy polski zespół driftingowy, którego auta (BMW) są zasilane silnikami ///M Power.
Przy wsparciu sponsorów zespół mógłby wystąpić w europejskich rundach i pojawić się na Gatebil Festival.
Polacy udowodnili, że potrafią konkurować z najlepszymi w Europie.
Ambasador marki.a może coś bardziej cichociemnego? Temat z filmu Joneses – rodzina sekretnie sponsorowana przez koncerny wszelkich kategorii, taki product placement z sąsiedztwa. Pokazywać, wzbudzać zazdrość, napędzać sprzedaż – ot taka ich praca.
Coś jak bycie Janiakiem, ale bez gęby Janiaka i całej tej pudelkowatości.
BMW to chyba jednak zależałoby na tym, aby nie być kojarzonym z driftem, bo pewnie dla większości potencjalnych klientów ten kojarzy się z kręceniem bączków przed remizą.
Mi, poza Ferrari z F1 i Subaru Imprezą z WRC, to żadna marka nie kojarzy się jednoznacznie z żadnym innym sportem motorowy.
Ciekaw jestem czy są w Polsce jakieś przykłady, analizy, kejsy dotyczące sponsorowania sportów motorowych vs. postrzegania, promocji marki.
Nie zdziwiłbym się jakby to celebryci byli skuteczniejsi w promocji aut niż profesjonalni sportowcy. Ewentualnie jakiś mix, coś a-la Adam Małysz w rajdzie Dakar ze swoim Cayenne czy Tauregiem? o tym będą trąbić media, poza tym cisza.
Od Adama wziąłbym jakiś gadżet i przejechał się z nim Kajenem gdyby jakieś barbekju na lotnisku robił. Ale jazda na zlot bo Janiak czy inny Gracjan ogłosił “Heloooł! zapraszam wszystkich prawdziwych facetów, będziemy ujeżdżać mojego nowego (tu wstaw auto)” to temat na zły sen a nie przepis na promocję marki.
Odnośnie używek:
Na forum Subaru stoi do sprzedania RS4 B5 niegdyś należące do Kuzaja.
Ślinię się…
Na Maserati po Mroczkach nie spojrzałbym;p
Ups. Audi sprzedane.
Hmm..Tylik to ty?:p
@Spalacz Benzyny
Nie ma w Polsce drugiego tak dobrego/znanego teamu, który byłby oddany bawarskiej marce bardziej niż PUZ DT.
Niestety postrzeganie driftu przez potencjalnych klientów salonów może być takie jak napisałeś, ale mam nadzieję, że się to zmieni. Takie imprezy jak runda DMP w Karpaczu może być tego przykładem.
To dziwne, że Audi nie kojarzy Ci się z Le Mans – 10-krotnie wygrywało tam w klasyfikacji generalnej (choć ostatnie 5 zwycięstw zawdzięcza prototypom z technologią TDI – może dlatego nie kojarzysz).
Podobnie Porsche – 16-krotny zwycięzca 24 Heures du Mans w generalce. Wraca w 2014 żeby wygrać jako benzynowa hybryda po raz pierwszy w historii.
Pasjonatom sportów motorowych BMW kojarzy się przede wszystkim z wyścigami samochodów GT i wyścigami samochodów turystycznych. Na długo przed zaangażowaniem w F1, jak i teraz, BMW Motorsport na tym skupiało swoją działalność. W przyszłym roku wracają do DTM.
aha, Małysz pojedzie Dakar w Mitsubishi Pajero T1.
Panowie, tylko nie bierzcie tak serio serio tego, co napisałem wcześniej. Co mi po Gośce, jak ambasadorem to Ona może i jest, ale na papierku i galach. To, co Blogo robi z BMW choćby teraz, jest znacznie lepszym motywem promocji marki.
@dejf dziecko drogie – dobre ;) W moim subiektywnym odczuciu fiat gnije już na prospekcie… Natomiast jeśli mielibyśmy przejść do suchych faktów to w Fiacie Grande Punto zdarzają się ataki korozji na tylnej klapie, progach i nadkolach. Po mimo iż Fiat chwali się jednym z lepszych zabezpieczeń antykorozyjnych, oraz udziela 8letniej gwarancji na swoje blachy…. To mimo wszystko użytkownicy nawet po rocznej eksploatacji uskarżają się na problemy w tym temacie. Oczywiście mowa o w 100% bezwypadkowych samochodach i autach zakupionych w ASO. Sam mam znajomego, który w swoim Grande Punto walczy z ASO o uznanie reklamacji na tylną klapę i progi, gdyż pojawiły się w tych miejscach pęcherze… Być może jest to spowodowane kiepską kontrolą jakości, a może czysty chwyt marketingowy aby przyciągnąć klienta… Sam nie wiem i chyba nie chcę wiedzieć, bo jeżdżę BMW i o rdzę się nie martwię… Natomiast nigdy nie ukrywałem swojej awersji do fiata…
coś na święta
http://www.youtube.com/watch?v=Og7kdt1RVMw&feature=player_embedded#!
Najgorsze jest to, że jak ktoś kupi takie auto bez właściwych oględzin to będzie miał spory problem.
Ehhh Polska to motoryzacyjny skansen Europy.
@marv – obiektywnie patrząc problemy Fiata z korozją to pikuś przy problemach Mazdy (oficjalnie potwierdzone, akcje serwisowe na tysiące sztuk 6), Mercedesa (patrz gnijące okulary i choćby akcja “rdzewiejący Mercedes”), czy notoryczne problemy Forda.
Koncern Fiata miał problemy z rdzą w latach 70 (oszczędności wyszły im bokiem – nie trzeba było stali od ruskich kupować) stąd kawały o Lanciach i AR znikających w nocy. Teraz to zupełnie inna bajka.
pzdr.
http://www.youtube.com/watch?v=3piKIt-R0Nk&feature=g-vrec&context=G21477fcRVAAAAAAAAAA
Blogo zapoznajesz sie z trasa? :)
@ktosZdaleka jasne masz rację. Fiat bardzo poprawił swoje zabezpieczenia antykorozyjne w stosunku do lat minionego wieku. Chociaż zdarzają się wyjątki jak np. bardzo mocno gnijące Alfy 156, czy wspomniany fiat Grande punto i pierwszej swojej wypowiedzi do której odniósł się kolega @dejf miałem na myśli właśnie takie wtopy. Nie twierdzę, że wszystkie fiaty borykają się z tym problemem bo np. na zabezpieczenia antykorozyjne Ulysess’a dają 12lat gwarancji, z tym, że zawsze trzeba czytać umowy gwarancyjne gdyż np. w fiacie gwarancja będzie uznana tylko przy stałym serwisowaniu pojazdu w ASO co nie często ma miejsce przy 8-12letnich autach, ponad to gwarancja nie jest uznawana gdy korozja postępuje od wewnatrz do wewnątrz, co w sumie jest zrozumiałe gdyż jeśli naruszymy powłokę antykorozyjną to czemu fiat miałby nam auto naprawiać. W moim pierwszym poscie wspomniałem, że prędzej spodziewałbym się rdzy w fiacie niż w BMW, natomiast kolega @dejf być może posiadacz fiata bardzo się zjeżył i chyba zupełnie niepotrzebnie :) Bo porównywać BMW do Fiata, to jak porównywać odrzutowiec do motolotni. Jeśli chodzi o inne marki to faktycznie największą wtopę trzeba przypisać mercedesowi za jego C-klasę z rocznika 1999-2004, aż dziw bierze, że na poprawę zabezpieczeń antykorozyjnych trzeba było czekać aż 5 lat. Natomiast jedno jest pewne, z czym bezspornie zgadzam się z @dejf’em to BMW musiało mieć mocny kontakt z wodą, bo od samego stania auta pod chmurką takie kwiatki nie wychodzą :)
@Dominik to z youtube’a co pokazałeś to grand-prix circuit tam gdzie Niki Lauda miał wypadek. Blogo będzie jeździł po green hell – the Nordschleife. Jeździłem trochę w Forzie po tym torze, faktycznie jest kilka niebezpiecznych zakrętów :) Z resztą grand-prix też jest całkiem niebezpieczny :)
chociaż nie jestem Pewien czy jednak Niki Lauda nie miał przypadkiem wypadku właśnie na Nordschleife na grand-prix niemiec ;), a nie na grand-prix circuit.
Znam RING już na pamięć (GT5). Z tymi co tam byli, rozmawiam jak równy z równym. Tylko do diaska – Almerą mam się tam wybrać??
Lepsze zdrowe FWD p Jet-Clean’ie niż zeżarty przez rudą postrach Bawarii… ;)
@marv
Widać, że wiedzę o Nordschleife opierasz na grach.
Dominik podlinkował okrążenie po VLN-Strecke. Jest to hybryda GP-Strecke i pętli północnej (Nordschleife).
Grand Prix Circuit (GP-Strecke zwany też Nürburgringiem) zbudowano w 1984 roku. Od tego czasu rozgrywano na nim F1 Grosser Preis von Deutschland (na przemian z Hockenheimringiem) lub F1 GP von Europa. Goszczą tu też inne serie wyścigowe (DTM, Porsche Carrera Cup Deutschland, niemiecka F3, w 2009 rozegrano tu rundę LMS).
Stary tor (który zwano Nürburgringiem) wybudowano w 1927 roku. Obecnie część tego toru nie istnieje, bo została włączona do GP-Strecke. Istniała też pętla południowa (Südschleife) na której rozgrywano wyścigi motocyklowe.
Już wcześniej w latach 20tych na Nürburgringu rozgrywano tzw. Eifelrennen. Od początku Formuły 1 rozgrywano tu GP Niemiec. Sam Juan Manuel Fangio uznał swoje zwycięstwo w 1956 roku na tym torze za najtrudniej wywalczone, najniebezpieczniejsze w swojej karierze. Powiedział, że nigdy wcześniej tak nie ryzykował i nigdy więcej tak nie pojedzie.
Lauda miał wypadek w 1976 podczas F1 GP Niemiec na szybkim lewym łuku przez sekcją Bergwerk, po Ex-Mühle (05:50 w filmie od Dominika). Dziś nieoficjalnie to miejsce nosi miano Lauda Links.
Po tym straszliwym wypadku F1 nie powróciła już na stary tor w górach Eifel. Dopiero po wybudowaniu GP-Strecke ponownie zawitała do Nürburg.
VLN-Strecke – konfiguracja toru używana przez serię VLN Landstreckenrennen Nürburgring to połączenie części GP-Strecke i pętli północnej.
Istnieje też inna konfiguracja toru, używana podczas corocznego ADAC 24 Stunden Rennen Nürburgring.
Blogo o ile zdąży z przygotowaniami, to będzie jeździł po pętli północnej (starym pętli w lesie, a nie GP-Strecke, gdzie jeździ F1) podczas Touristenfahrten – jazd turystycznych. 1 okrążenie – 26 euro (cennik 2012), 4 okrążenia – 95 euro, 25 okrążeń – 490 euro. Dodam jeszcze, że oprócz tłoku na torze, na parkingu (tylko 100 miejsc) i olbrzymich kolejek, nie można nagrywać przejazdów.
Statystycznie w niedzielne Touristenfahrten: 10000 odwiedzin i 3000 osób przejeżdżających okrążenie dziennie. Straszny tłok
Nie wierzę, że BMW Polska wyśle go na trackday, gdzie jest tylko 40-200 uczestników a ceny oscylują 1800-4000 euro. Bilety sprzedawane są na pniu.
@Blogo
Ring znasz na pamięć? Miszcz!
Znasz tylko sekwencje zakrętów. Nic więcej nie wiesz, ale nie przejmuj się. Jadąc tam E46, będziesz trzymał się prawej krawędzi toru a gdy uda Ci się jechać linią wyścigową, to zwykle krótko, bo po chwili będziesz zmuszony dać prawy kierunkowskaz, by przepuścić szybszych (zastępy Porsche, BMW i race prepped swiftów).
To naprawdę nie osiągnięcie przejechać Nordschleife, bo nawet autobusy wjeżdżają tam z wycieczkami. Daleki jestem od gloryfikowania tych, którzy po prostu przejechali te 21 km w zielonym piekle. To naprawdę nic nadzwyczajnego, ale widocznie takie są założenia akcji.
Sztuką jest wykręcenie fajnego czasu, czego nie da się zrobić w tłoku panującym na torze podczas jazd turystycznych. Próby hotlapowania przy nadmiernej pewności siebie najczęściej kończą się tak:
http://www.youtube.com/watch?v=ew-vJqzy_ZE&feature=player_embedded
W GT5 nie odczujesz gdzie jest off-camber, gdzie jest śliski fragment, gdzie jest dziurawo. GTR obuty w Potenzy albo Pilot Sport Cup bez problemu sobie poradzi a w razie czego zresetujesz auto i nawet barierka nie będzie wygięta.
@PoGOOD
Tylko fotelik Margolci trzeba przełożyć na miejsce kierowcy…kubełek jak znalazł;p
@piotr – nasza Ty WIKIPEDIO (w tym zajebiście pozytywnym tego słowa znaczeniu) !!!
Jak to czytam to wiem, że naprawdę wiesz co mówisz, bo nawet z super kierownicą i całym stanowiskiem do zabawy, żadna konsola, pecet czy inna cholera nie zastąpi jednej, najważniejszej rzeczy – BŁĘDNIKA.
;)
Ale nie dołuj Blogo, bo chłop pojeździł trochę po torach, ma pojęcie o docisku, przeniesieniu masy i innych “niuansach” jazdy sportowej, więc myślę, że będzie bardziej skuteczny na Nordschleife niż większość gości wynajmujących przygotowane samochody (np. tak jak ja… :(
Poza tym chłop ma naprawdę wysoko zapięty bezpiecznik w głowie, więc ja się po nim “jazdy na krawędzi” w pierwszych rundach nie spodziewam. A to zawsze najlepiej wróży przyszłości całej wycieczki…
Nie drażnijcie mnie (piotrek!) bo zaraz się uniosę i napiszę, że Północną Pętlę zrobię np. w 9:54. Co będzie równoznaczne z naturalnym końcem bloga. I Bloga, czyli mnie. Chcecie tego? Chcecie?!
Mirmiłku! Nie desperuj!!!
;)
@marv
Po czym poznałeś się się zjeżyłem ? Nie jeżę się w net’cie, bo za długi mam staż kilkania w klawisze. Mam francuskie, bo oklepane i wcale nie idealne beemwe E46 i sięgające zenitu “oklepania” fałwe MK IV czy B5 “w diselku” mnie nie przekonuje. Generalnie nie mam ciśnienia na przedłużanie penisa 8-10 letnim niemcem – btw o ile przedłuża ? ;)
Sugerowanie, że Fiat (bo jest akurat na f a jak powszechnie ciemnej masie wiadomo fffszystkie na f to złom.. w dodatku rdzewiejący jak widać) zardzewieje szybciej jak BMW co w sposób oczywisty zasugerowałeś w pierwszym komentarzu mając nikłą wiedzę jest bezpodstawne. Można mieć awersję do Fiatów za różne rzeczy, ale elementarna uczciwość nakazuje bycie obiektywnym – a jak się nie ma informacji to stfu.
Większość Fiatów, o których można już coś mówić w kontekście korozji nie ma! takich problemów.
Przypadku Grande Punto nie znam, nie można forować wyroków na podstawie jednego modelu a ty starasz się to w sposób nieuprawniony czynić. Co do klap to mogę podać przykład problemów hondy CR-V np. . Czy to oznacza, że Honda ma do d.. zabezpieczenie antykorozjne ? Odpowiadam. Nie mam takiej wiedzy. Teraz kapisz ?
Wtopy dziecko drogie zalicza w dalszym ciągu regularnie Ford, wcześniej Opel(obecnie nie wiem)
i np. wspomniane przez kolegę Mercedes i Mazda. Fiat akurat na tym polu naprawdę nie ma się czego wstydzić.
Na podstawie czego twierdzisz, że porównywanie zabezpieczenia antykorozyjnego Fiata(bo o tym rozmawiamy) do tej samej kwestii u BMW to jak porównywać odrzutowiec do motolotni ? Argument klapa w Grande mnie nei przekonuje i wybacz pozostanę nie przekonany !
@piotrek dzięki za sprostowanie. Faktycznie jest cały tor, zobaczyłem tylko początek filmu, myślałem że jeżdżą po GP-Strecke. Ale to nie zmienia faktu, że blogo będzie jeździł tak jak napisałeś po zaleśionej części toru tak jak Clarkson z tą laską w Jaguarze w dieslu ;) A co o znajomości toru, to faktycznie znam go jedynie z Forzy, nigdy nie jeździłem :) Dlatego dzięki za fajne wikipedyczne nie mal ( również w dobrym tego słowa znaczeniu) przedstawienie tematu : )!
@dejf, nie chce mi się ani Ciebie przekonywać ani udowadniać nikomu co jest lepsze, każdy kieruje się swoją intuicją… Nadmienię tylko, że w pierwszej wypowiedzi stwierdziłem, że prędzej spodziewałbym się rdzy u fiata niż w BMW… I taki wydźwięk miał tamten pierwszy wpis… Tak samo jak u Opla, czy Forda, które faktycznie mają z tym problemy, nawet do tej pory w Insignii gniją progi…
Tak sobie jedynie przypomniałem, że u Teścia w firmie jeżdżą 3 białe saicento VANy, 1 właściciel, nic nie było walone… I niestety rdza począwszy od nadkoli, po cały spód, rdza na każdym z nich w większym lub mniejszym stopniu… Ale ok fiat nie gnije :) Niech będzie na Twoje :).
Chłopy z 5 i 7 zdjęcia wyglądają jak Faceci w Czerni :)
@PoGOOD
Nie jestem wikipedią, jestem tylko pasjonatem. Oddycham motorsportem, to wszystko. Tak się składa, że temat Zielonego Piekła jest mi bliski. Nie chcę nikogo dołować, pouczać. Uczulam tylko przed złudnym poczuciem pewności siebie i wiary w swoje możliwości.
Etykieta legandarnego toru przyległa do Nürburgringu już w latach 70. Trzykrotny mistrz F1 – sir Jackie Stewart – jeden z Ringmeisterów nazwał go pamiętnie Green Hell (zwycięstwo na mokrym torze we mgle podczas GP Niemiec 1968 zapamięta pewnie do końca życia). Obecnie tor posiada status miejsca kultowego a 24-godzinny wyścig jest prawdziwym świętem konia mechanicznego.
Dzięki Gran Turismo i wyprawie Top Gear o Nordschleife usłyszał cały motoryzacyjny świat. Dotychczas ta świątynia prędkości nie była tak oblegana a czas okrążenia nie był wyznacznikiem w “performance war” sportowych marek.
Yamauchi-san wykonał świetną robotę przenosząc tor uważany za najtrudniejszy na świecie do gry na konsolę. Nie ukrywam, że dzięki niemu i ja miałem możliwość poznać przedsmak tego z czego słyną góry Eifel a właściwie gmina Adenau.
Niestety gra jest tylko grą a w realnym świecie na gracza czyha wiele niespodzianek.
Tor nie jest otwarty codziennie i zwykle panuje tam tłok o czym już wspominałem. Niedziele są pod tym względem rekordowe. Normą są wtedy incydenty/wypadki, zdarza się, że ciężkie. Alternatywą, niestety drogą są trackdays organizowane przez np. Destination Nürburgring.
Decydując się na przejazd własnym samochodem podczas Touristenfahrten narażamy się na olbrzymie koszty w przypadku uszkodzenia komuś samochodu/mienia. Mało kto wie, że podczas tych jazd poruszanie się po Ringu jest charakteryzowane jako poruszanie się po drodze publicznej w Niemczech. Lepiej wypożyczyć auto przygotowane na tor w jednej z licznych firm w Nürburg i mieć ubezpieczenie wliczone w cenę (np. Rent4Ring – obsługa po angielsku i możliwość uczestniczenia w odprawie – taki drivers meeting przed startem). Podobno w tym roku jeden pechowiec spowodował zniszczenia za 150tys. euro, więc nie ma co szarżować.
Zainteresowani wyprawą na Ring niech przeczytają sobie odpowiedź na pytanie: “How exactly does the insurance work?” w FAQ z Rent4Ring
http://www.rent4ring.de/en/info/faq.html
Radek kiedyś o tym wspominał, ja powtórzę za nim. Swifty Sport 1.6 16V Stage 1 lub Stage 2 z klatką, zawiasem, sportowymi hamulcami, sportowymi siedzeniami i oponami wystarczą, by się tam wyszaleć zwłaszcza za pierwszym razem.
@piotrek genialna porcja informacji :)) BRAWO! Mi póki co zostaje Forza Motorsport 4 :) Ale może kiedyś…
@piotrek – absolutną prawdą jest, że czym innym jest jazda w symulatorze/grze, a czym innym naprawdę. Ale chyba zdajesz sobię sprawę, że GT5/rF + Ring i jazda naprawdę szybko też = pełne spodnie i masa respektu dla tego kawałka autostrady. Absolutnie rozumiem co miał na myśli (IIRC) Jackie Stewart, mówiąc że “ktokolwiek nie boi się jazdy po Ringu nie jedzie wystarczająco szybko”. Ja nie umiem nawet w GT5 cisnąć na limicie, bo dużym wyzwaniem jest poznanie każdego zakrętu (nie zrobiłem tych “wymaganych” 100 kółek do poznania układu).
Co do popularyzacji NS przez TopGear, to nie przesadzałbym. Na pewno w popkulturze jest go przez to więcej, ale ikoną był od dawna, chyba najbardziej znanym nagraniem jest niesamowity przejazd Yellowbirda z 87 roku, na całe lata przed TG/GT.
I tak sobie myślę, że chyba bym narobił w spodnie, gdybym się po raz pierwszy do Flugsplatz w szybkim samochodzie zbliżał ;)
@Blogo, nie wiem czy wiesz, ale dzisiaj jest dzień ryby:
http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34889,10850555,Dzien_Ryby__protestowali_w_obronie_karpia.html
@Maggot
Grałem w GT4/GT5/GTR Evolution/rFactor (ring by com8) i choć w każdej z tych symulacji nabiera się respektu do tego miejsca, to nic nie zastąpi przejazdu w realu zwłaszcza, gdy zna się bogatą historię tego miejsca i potrafi się to docenić.
Top Gear przyczynił się do rozpowszechnienia wiedzy o Ringu. Dzięki niemu do Nürburg zjeżdżają Jankesi, Aussies czy Kivis, niejednokrotnie swoimi samochodami.
Przejazd Yellowbirda jest kultowy, ale w Niemczech bardzo popularny jest też ten przejazd Uwe Alzena w swoim 996 “Turbinchen” (konfiguracja toru: VLN-Strecke)
http://www.youtube.com/watch?v=N4JeNLLWskI
Wydaje się, że jest to lap z GT4 a jednak to nie fake.
a propos Stewarta, legendarna nazwa jaką nadał Ringowi mylnie utożsamiana jest z jego osobistą opinią o najniebezpieczniejszym torze na jakim startował. Otóż nie jest to stara pętla Nürburgringu. Wielu kierowców z tamtych lat (przełom lat 60tych i 70tych) potwierdza to o czym mówił Stewart. Stara konfiguracja Spa-Franchorchamps była i jest postrzegana za najniebezpieczniejsze miejsce w jakim przyszło im się ścigać. Ultraszybki Masta Kink jest przez wielu uznawany za najstraszliwszy łuk/zakręt jaki pokonywali. Przejazd przez tę partię (układ left-right chicane) był kluczowy do uzyskania dobrego czasu okrążenia, gdyż po nim następowały długie proste.
Zainteresowanym powyższą tematyką polecam przesłuchanie/ściągnięcie wspaniałego podcastu Motorsport Magazine ze świetnym kierowcą wyścigowym tamtego okresu i jeszcze lepszym storyteller’em Brianem Redmanem
http://bit.ly/tBRLXT
Polecam też inne podcasty Motorsportu jak i sam miesięcznik. Legendary Stuff!
@Maggot
Zapewne stałoby się coś takiego
http://aol.it/v95N4z
;)
hehe Blogo nie wiem jak Ty, ale ja nie mam 1800-4000 EURO do wylozenia na track day :D przynajmniej nie od kiedy się żenię:D aha moja Piękna zobowiązuje Cię do dopilnowania, żebym żywy wrócił :D
Ja się wybieram normalnie na Ring, jakoś w tygodniu. Jedno kółko za 26-28 EUR, nie pamiętam. I pewnie sobie takie wielkie panoramiczne lusterko doczepię.
nie ma potrzeby ;D lustro w e46 jest spore i widać wszystko ;)
na jedno kółko trochę szkoda wyprawy, może tak 2-4? :)
@Dominik
W pierwszym moim komentarzu wprowadziłem Was w błąd. 1800-4000€ kosztują zwykle kilkudniowe kursy treningowe z instruktorem.
Jedyną godną polecenia opcją są trackdays, które kosztują 450-750€ (cena startowa) za wjazd swoim autem. Bilety szybko się sprzedają ze względu na optymalne warunki jazdy tj:
40-200 uczestników, brak kolejek, możliwość przejechania wielu okrążeń, możliwość uzyskania pomocy instruktora (za dodatkową opłatą), mniej incydentów i rzadkie przestoje/zamknięcia toru z powodu wypadków, żadnych busów, autobusów, motorów. Możliwość nagrywania okrążeń.
Touristenfahrten:
Tak jak pisałem w komentarzach wyżej. Cennik na 2012 rok:
1 Runde: 26,- €
4 Runden: 95,- €
25 Runden: 490,- €
Jest już prowizoryczna lista dni publicznych na pierwszą połowę 2012 roku. Oprócz dwóch piątków, dwóch poniedziałków i jednego wtorku nie ma niczego w tygoniu. Reszta w weekendy.
Nie wnikałem w szczegóły, bo nawet auta jeszcze nie mam. Ale planuję pojechać tam na 3-4 dni i +/- 8 kółek zrobić. Ale to na razie odległa przyszłość – najpierw E46, potem nauka na polskich torach.
@piotrek – oderwanie od ziemi to pestka, ja się boje lądowania, bo z symulatorowego doświadczenia wiem, że łatwo tam minimalnie ZA szybko pojechać, a potem trudno się odciążony tył łapie :D.
Tak sobie zajrzałem na ten przejazd Turbinchen (ta nazwa mnie rozbraja :D) i zdałem sobie sprawę, że nie napisałeś o wszystkich 5 konfiguracjach Nurba. VLN to ta prawie-najdłuższa. Najzabawniejsze jest to, że najdokładniejszą listę (w sensie nazwy) znalazłem w folderze rFactora ;).
Sprint < GP < Tourist < VLN < 24h.
W sumie to by mi starczyła zabawa na GP. Zakręty znam, dohamowania mniej więcej też bym kojarzył, nie bałbym się :).
@Maggot
byłeś na ringu? ;]
sorki, ale no nie mogę się zgodzić, ze jazda na konsolce w czymkolwiek przypomina jazde na prawde szybke autem, chyba sie Blogo zgodzisz?
Takie ładne białe leży a wy o konsolach..no lajfy jesteście szwagry. Rano był banan na ryju i okrężna droga do pracy..teraz czekam na powrót – też bokiem.
I nie latam Skajlajnem ani Wajperem a miejskim FWD, tyle że ręczny wyregulowany;p
@Alex
nie wszędzie jest białe ;]
@Maggot
Masz rację w rFactorze jest najwięcej konfiguracji. Jest jeszcze jedna omijająca karuzelę (Pro Steilstrecke). Łącznik od Steilstreckekurve do Hohe Acht okazał się za stromy do celów wyścigowych (27% nachylenia w najbardziej stromym miejscu http://bit.ly/uMxEc7). Zastąpiono go sekcją Karusell.
Tutaj widać jak strome jest to miejsce (przejeżdżane odwrotnie):
http://www.youtube.com/watch?v=VhVlKhv4KVg
W grach zawsze przerażał mnie Schwedenkreuz. W GT5 rozpędzając się po Flugplatz dojeżdżasz do tego lewego łuku 270km/h a zaraz za nim jest dohamowanie do Aremberg. W szybkim aucie w realu nie odważyłbym się przejechać go bez hamowania. Jest utarta opinia, że to jeden z tych zakrętów, które oddzielają chłopców od mężczyzn na Ringu.
W Szczecinie jest białe i to dość sporawo nawet, zaczyna się w końcu doceniać RWD w takich chwilach – prawdziwa radość z jazdy ;) A tak na marginesie, bo odbiegliśmy troszkę od poszukiwań auta dla Blogo. Rafał jak tam ? Będzie jakiś apdejt przed xmas’em ? Jest szansa aby e46 stało pod tegoroczną choinką ?
I nie mamy na myśli skali 1:40
Sprawa dla szwagra jest http://pokazywarka.pl/vnw22p/
Żeby nie był offtop to:
Ale zardzewiałe BMW. Fiu fiu…
@Alex — do ASO i niech daja
@Alex – na eper.fiatforum.com jest katalog czesci do grupy Fiata, nawet mozna z grubsza zorientowac sie w cenach.
Albo kupić używane sprężyny razem z gumami:
http://allegro.pl/fiat-punto-ii-sporting-sprezyny-tylne-i1977289516.html
@Szczypior – kupowanie starej gumy, ktora bedzie tak samo sparciala jak ta, ktora juz mamy, jest, delikatnie mowiac, bez sensu. Szczegolnie, ze nowa kosztuje kilkanascie zlotych.
http://TinyURL.com/7oufn9s
Echh Blogo uszkodził nogę i chyba nie może doczłapać się do komputera… Więc na apdejta nie ma co chyba liczyć :P Ale na znak tego że przeżył i obyło się bez amputacji mógłby wrzucić chociaż review tej metro-giulietty ;)
Dzięki chopaki…lofciam was1!!
My bad. Chociaż zwróć uwagę (chyba, że ja jakoś źle patrzę) że te katalogi są z 2005 r.
Na pewno nie sa aktualne, ale zorientowac sie w rzedzie wielkosci cen mozna. Kupowalem kilka rzeczy do Alfy w aso – niektore rzeczy byly drozsze, inne tansze niz pokazuje ten katalog, ale rzad wielkosci sie zgadza.
Podobny katalog do BMW jest na http://realoem.com/ i tam tez ceny sie w miare zgadzaja z tym co jest w aso. Zawsze sobie zerkne, coby wiedziec czy warto jechac po czesc do aso czy od razu szukac alternatywy.
Spisałem numer katalogowy, wstąpiłem do handlarzy po drodze i na rano będzie.
Szwagier to potęga, koniec z szuraniem z tyłu:)
Ceny na realoem są trochę nieaktualne ;). Zapewne przez to że wyrażone są w dolarach, a kurs sobie ostatnio poszybował ;). Ponadto zauważam rozbieżności cenowe między różnymi ASO. Dajmy na to kolektor wydechowy do 3.0d, który przyszło mi wymienić w Poznaniu kosztuje ok.1550 z hakiem, w Szczecinie 1600 a pod Rzeszowem w Auto Premium nieco ponad 1400zł… W sumie na takiej samej części niespełna 200zł różnicy, która niewiadomo z czego wynika… Może chodzi o ceny w magazynach, Szczecin i Poznań zaopatrują się w magazynach w słubicach, co tłumaczyłoby niewielką różnice cenową… Natomiast nie wiem skąd bierze części reszta… To samo jest też z cennikiem robocizny, za wymianę oleju w 3.0d w Krakowie Misiacz bierze ok 800zł (info od kumpla z forum) a w Szczecinie 1100zł… Jak widać ASO, ASO nie równe ;)
natomiast rząd wielkości zawsze można jakoś uchwycić na pewno ;) Chociaż zdarzają się wyjątki np. taki konwerter do ASB kosztuje 5000PLN w ASO a ta sama część od producenta skrzyni ZF w granicach 1500zł… Dokładnie ta sama część, żaden zamiennik…
zależy jak zagadasz z serwisem, u mnie w 3.0d wymiana w aso to 600pln +/- 30pln – olej 0w/5w
samochód taki se.. wart z 5000zeta.Jak na poczatak kariery torowej w zupelnosci wystarczajacy tyle ze najpierw ta ryske trzaby wypelnic jakims spawem.Jak tak sie zastanowic to jazda po polskich drogach to jak jazda po tarach wyścigowych i nie trza wcale odwiedzac pólnocnej pętli gdziestam skoro wyleciec mozna na pierwszym zakrecie przyozdobionym w koleiny i dziury.Bmw?sa jeszcze fordy ,mesie i inne.
wyglądaliscie kosmicznie w tych gajerkach pod ta masą zlomu na podnosniku..smiałem sie z 10 minut.zabraklo jeszcze białych rękawiczek na waszych rekach to chyba bym pękł ze śmiechu.
taka kasa wystarczy na c-360 bez kabinyw stanie dobrym bez rdzy na podwoziu i bez peknięć plus płóg dwuskibowy i bak paliwa.Hektar bardzo pochyłego pola musisz se gdzies poszukac.Zdejmujesz błotniki tylne i maskę skrywajacą rzędowa czwórkę(taki rodzaj tuningu)przednie blotniki mogą zostać.Potem czekasz na lekki deszczyk odpalasz maszyne, zapuszczasz lemiesze i ognia.Gdy skończysz będziesz miał poziom adrenaliny porównywalny z jazdą po torze i poczucie dobrze wydanych pieniędzy bo ta maszyna przetrwa wszystko,wszędzie i zawsze a jej najsłabsza częścią jest …operator.
@ donel – chłopie – zamiast nabijać się z chłopaków z salonu lepiej się zastanów ile uwagi trzeba, żeby w tym garniturze CZYSTYM wyjść spod samochodu… Szacun dla nich, a nie zlewka…
To jest jeden z paradoksów pracy w roli doradcy serwisowego – z jednej strony musisz być czysty i elegancki (bo wsiadasz do samochodów Klientów), a z drugiej masz stały kontakt z brudnymi samochodami, narzędziami i częściami. Że o brudnych użytkownikach nie wspomnę… ;)
a swoją drogą – widzieliście to cudo?
http://otomoto.pl/bmw-530-tuning-super-m5-zobacz-C22187789.html
Jakby zaliczyło jeszcze jedno drzewo toby pewnie nawet Blogowego budżetu starczyło na jego zakup…
nawet nie wiem jak to opisać…
- te pęknięte poduchy,
- ten perfekcyjnie dopasowany zderzaczek
- te brakujące pokrywy spryskiwaczy
+ oczywiście światełka
rzeeeeeeeeźniaaaaaaa
Buahahahahahahahahahahahahahaha !!!
Na żadnym zdjęciu przednie koła nie są prosto.
PSIPADEK?
Gdyby Tylik chciał go opisać, zapłakałby się chłopak. No bo od czego tu zacząć? Czego się uczepić na początek.. Urodzaj cech rodzynowych.
@PoGOOD – MISTRZ!!! hahahahaha :D Na tych światełkach pewnie cały zderzak się trzyma, jeśli nie podłużnice i cała reszta…. Już widziałem wcześniej tego “gagatka”…. Ach ta rura prawie jak z wiejskiego civic’a…. Ten pseudo m-pak woła o pomste do nieba i jeszcze ktoś ma czelność w tytule napisać, że to M5!!!! Ale wiecie co jest najlepsze ? Na przedniej szybie zaraz pod lusterkiem przyklejona jest na przyssawki tablica rejestracyjna z napisem “VIP” hahahahaha :D. W tym samochodzie nic się nie zgadza, nawet szczegóły oferty, niby po tuningu a ma mniej mocy niż fabryka – pewnie zderzaki trą o oponę przez to moc mniejsza, no i ten przebieg 2.6 melona, a niby mówią że diesle się psują…. No i znowu aukcja wystawiona dla kolegi… Jeśli zacznie pojawiać się więcej takich tunerów to trzeba pomyśleć nad zmianą auta…. F10tki jeszcze nikt tak chyba nie zmasakrował…
nie kuś marv, bo się jeszcze jakaś menda zajmie F10 z aukcji poleasingowej / ubezpieczeniowej / popowodziowej i dobiero będziemy tu młotkami ciskać…
Najśmieszniejsze jest to, że mimo tak ewidentnego rozjazdu gościa i jego rozumu, ten koleś faktycznie chce ją W TAKIM STANIE OŻENIĆ. A ja założę się, że znajdzie się łajza, która to kupi, “wyrychtuje” na zaślepkach, baranku i plaku i wystawi za miesiąc jako “od niemieckiego emeryta”.
Zresztą – ja miałem u siebie w serwisie prawdziwe M5 po strzale z nadkolem połapanym na nity… Więc czemu się dziwić…
A – dla “niekumatych” – w M5 (i wszystkich E60) cały przód, aż do deski rozdzielczej, wykonany jest z aluminium, które… ciulowo się spawa. Nie to co stal…
To co mieli chłopaki zrobić, żeby tą M5-tkę “odratować”? Wzięli i ponitowali… Ż-e-n-u-a!
PoGOOD Z tego co mi sę wydaje to właśnie tak się naprawia uszkodzone e60. Nity + klej, zarówno nadkola jak i podłóżnicę, wszystko co jest aluminiowe… Aluminium się nie spawa, tylko wymienia całość na nowę. Dajmy na to podłużnice, demontujesz rozwalone i kleisz + nitujesz nowe (część normalnie ponoć dostępna w ASO). I tak samo robią to w ASO, ja co prawda nie miałem żadnego dzwonka i nie przekonałem się na własnej skórze, ale znam kilka przypadków takich napraw… Nity i klej też spokojnie można dostać w ASO.
tutaj kilka fotek:
http://images43.fotosik.pl/932/e4540d341e6e4efe.jpg
http://images39.fotosik.pl/904/5313ef55f92217c2.jpg
http://www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=db6c2a9bcc7d9e6c
http://www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=e51edd71b362ef2e
Wszystko jest niby zgodne ze sztuką… Chociaż nie wygląda zachęcająco ;)
@marv – masz rację, co do technologii, zresztą jest ona stosowana od Lotusa do Solarisa… ;)
Sam pamiętam poszukiwania zakładu blacharskiego, który trzymałby standardy BMW, z którym mógłbym podpisać umowę jako ASO. Rzeźnia…
Ja się śmiełem przez łzy z pominięcia jednego słowa z Twojej wypowiedzi – wymienia całość na nową.
Przy uderzeniu z lewej strony w przód do wymiany powinna pójść cała podłużnica z kompletnym nadkolem – wtedy całość miała by właściwą sztywność, a powierzchnia klejenia potrafiłaby przenosić wszystkie obciążenia. Ci goście wycięli ile trzeba i zrobili “szwy” tam, gdzie im wypadło…
Nie wiem ile oszczędzili, ale na pewno nie było to zgodne ze sztuką, bo w naszym serwisie wszyscy mechanicy zlecieli się do tego nadkola jak muchy do g***wna i podobnie się o tej naprawie wypowiadali.
decydując sięna zakup tego auta trzeba by być chorym umysłowo wiedząc o tych jego wadach. to trumna bez dna. ciekawe kiedy zrozumiesz, że to auto nie nadaje się do tego celu tzn przygotowania w celu używania również do jazdy po torze. Ma wadę konstrukcyjną, i chcać śmigać po torze, trzeba by przebudować tylne zawieszenie i karoserie
@bawaria: Napisz proszę więcej o tej wadzie konstrukcyjnej i o tym przebudowywaniu tylnego zawieszenie i karoserii – albo jakiś link podrzuć, bo zielony w temacie jestem…
Pęknięty profil podłogi dokładnie pod tylnym mostem, to norma w kazdym e46 R6 przed sierpniem 2000 roku.
Byla chyba nawet akcja serwisowa BMW poświęcona naprawie tego elementu. Większosc e46 sprowadzony do Polski z Niemiec ma ten element poprawiony. Jeśli nie było to nigdy robione i pękniecia jeszcze nie ma, to jest 100% pewność że po kilku miesiącach na polskich drogach taka usterka się pojawi.
Widziałem takie pękniecia nawet w 320i, a więc w 328i, które jak wiadomo mają wyzszą moc i moment będą z pewnością jeszcze częściej występować.
No to pięknie…
w e46 coupe z tego co pamietam 98/00 tylna zawieszenie lubiło się urwać razem z częścią podłogi, później to poprawili, ale nie kojarzę takich przypadków w sedanie
No to ślicznie…
mam zrobione 75 tys. po polsce 330d z kwietnia 2000 i nic się nie dzieje – sedan, tak jak mówiłem problem dotyczył coupe
Ten problem dotyczyl też na pewno sedanów, wszystkich benzynowych R6.
Samochód z kwietnia 2000 roku mógł miec ten element poprawiany w ASO BMW za granicą.
Druga sprawa – nie wiem jak te mocowanie zawieszenia jest rozwiązane w 330d. Być może że ze wzgledu na bardzo wysoki moment obrotowy, ten element w 330d został rozwiązany jakoś inaczej.
Bo warto dodać, iż zawieszenie, hamulce, nie mówiąc o tylnym moscie 330d ma inne niż 320i-323i-330i. Więc mocowanie też moze byc nieco inne.
Zresztą z zewnątrz wszystko może wyglądac tak samo, ale może technologia fabryczna była inna – np. więcej punktów spawania podłogi, czy jakoś tak.
no być może tak było… w każdym razie naprawa tego to spawarka i 2-3 godziny… jak zauważyłem u mojego mechanika który 320i robił, ale tak jak mowie coupe
nie wiem czemu zależy Ci na e46
ja bym szedł w e36 328/ s50b3x
poniżej 20k kupisz m3 a bmw polska ci je i tak ogarnie,
nie znajdziesz ludzkiego e46 w zakładanym budżecie nie trafiając na konkretną okazję..
A tutaj taki przykład, jak wygląda pierwsza lepsza rozmowa z handlarzem:
http://www.autoswiat.tv/porady,Zapytaj-handlarza-on-prawde-Ci-powie-,20427,film.html
@marv: Zwykła rozmowa. Zawsze mam tak, że się rozmówca po minucie, dwóch rozkręca i coś tam sobie jeszcze przypomina.
Ale czego oczekiwać od komisów – to zdecydowanie najwięksi ściemniacze – tak z mojego miesięcznego doświadczenia.
@Blogo, Zgadza się! Tak wygląda niemal każda rozmowa z handlarzem. Tyle tylko, że nie każdy kupujący miał tyle informacji i spostrzegawczości co kolega z AŚ. Zwykły Iksiński jak dzwoni to pyta czy wszystko z autem ok, potwierdza przebieg i ewentualnie wspomina ze jedzie z tak daleka i czy na pewno ten samochód jest ok, czasami dopytuje o wyposażenie… Ten Handlarz i tak był z tych bardziej uczciwych, zdarzają się dużo gorsze świnie co to idą w zaparte na maksa… Ale jak oglądałeś fotki to i tak wyszło, że auto nie takie wcale fajne bylo, jak handlarz mówił.
e36 m3 za 20k nie kupisz ;] chyba, ze trupa do reanimacji, pomijajac juz brzydote tego modelu ;p
Ej no, e36 nie jest brzydkie… Fakt trochę zdezaktualizowane wnętrze ale bryłę ma i tak ponadczasową. Image psuje mu tylko zainteresowanie chłopców z wieś-tuningu tym modelem i może dlatego napisałeś o brzydocie ;). Dla mnie to kultowa buda trójki ;). I mam do niej wielki, wielki sentyment, kiedyś sobie sprawię na niedzielne przejażdżki takie cabrio, albo m3 właśnie… Tylko nie od wieś tunera a maniaka bmw, myślę że takie fajne zadbane e36, kolekcjonerskie wręcz ciężej kupić niż e46. No ale szukamy e46 i tego się trzymajmy ;)
@marv: E36 w wersji coupe jest autem absolutnie prześlicznym. Wygląda trochę jak 2-drzwiowy sedan, a trochę jak szerokie i niskie coupe. Genialne z boku, piękne z tyłu. Niestety przód bardzo mocno stracił. A wnętrze nie jest złe, tylko kiera słabo regulowana.
to czemu akurat nie doinwestowane i ładne e36 328 coupe?