#283 Tablice indywidualne

Lada dzień jadę przerejestrować moje nowe używane 323i. I tak się zastanawiam, czysto hipotetycznie, na jakie indywidualne tablice bym się zdecydował, gdybym miał się na nie zdecydować. A nie mam. Ale pofantazjować nie zaszkodzi.
Jest kilka możliwości.
Załóżmy, że… jestem tak zadufany w sobie, że nos zadzieram ponad brwi. Mój brak dystansu do siebie mierzy się w nanometrach, ujemnych. Uważam, że żarty o mnie nie istnieją, po prostu nie istnieją. Przez cały rok jestem delikatnie opalony, wolę gładzik od myszki a marżę skorygowaną o dzisiejszy kurs Euro liczę w pamięci. Mam Blackberry i krótką grzywkę postawioną na żel. Jest na całym świecie tylko jedna tablica rejestracyjna, którą mi się po prostu należy:

Załóżmy, że… lubuję się w absurdzie. Na pytanie o godzinę odpowiadam, że szczypta soli. Robiła babcia na drutach, przejechał tramwaj i spadła – to żenująco realistyczne preludium do koncertu moich odrealnionych dowcipów. Obrazy w domy wieszam krzywo a do IKEI na skraj miasta jeżdżę po to, by nic tam nie kupić. Gdybym wygrał w Lotto, kupiłbym wszystkie dzieła Opałki oraz “Czarny kwadrat na białym tle”. Długo myślałem nad wyborem tablicy, bo nic nie wydawało mi się wystarczająco absurdalne. W końcu zdecydowałem się na:

Załóżmy, że… wydaje mi się, że mam dystans do siebie, ale tak naprawdę przy byle krytyce wszczynam awanturę i dzień kończę rytuałem typu: przekleństwo, kapelusz, kurtka, drzwi. Nie mam wysokiego IQ, ale myślę, że mam. Za wszelką cenę chcę być odbierany jako luzak – tak bardzo mi na tym zależy, że wciąż chodzę spięty i zdenerwowany. Oczerniam sam siebie, bo wydaje mi się, że to czyni mnie kimś niebaczącym na opinię innych. By pokazać wszystkim, jaki bardzo nie liczę się z ich zdaniem na mój temat, kupuję sobie rejestrację:

Załóżmy, że… niedawno kupiłem zagazowanego Lanosa i jestem jego 5-tym właścicielem. Auto ma pół konia mocy, dymi i śmierdzi siarkowodorem. Kupiłem je, bo kosztowało tylko 1200 zł a ja jestem studentem. Nienawidzę go. By ukryć frustrację i pozować na luźnego ziomala, pół wakacji robiłem w Londynie na zmywaku i po powrocie kupiłem sobie tablicę:

Załóżmy, że… mam wielki brzuch z wystającym pępkiem, wąsy i wiecznie tłuste resztki beżowych włosów. Przy każdej okazji zakładam obcisły t-shirt z nadrukiem “Sex Instructor”, “CHcę Wstąpić Do Policji” albo “Amator sportów browarowych”. Nie rozstaję się z zieloną kamizelką pełną kieszonek. Jeżdżę Mercem okularnikiem i jestem taksówkarzem z dziada pradziada. Nie rozumiem tego, co czytam. Moja tablica to:

Załóżmy, że… nie mam za grosz poczucia obciachu i latem noszę jedwabny szalik. Wszyscy moi znajomi wiedzą, że prowadzę bloga – bo wspominam o tym pod byle pretekstem. Mam misję i się napinam. Wierzę w mrzonki, że w Polsce można rodzinę utrzymać z blogowania. Narzucam sobie harmonogram publikowania wpisów – i go przestrzegam. Zawsze o sobie mówię w trzeciej osobie. Szlag mnie trafia, gdy mi statystyki nie rosną. Nie ma opcji, żeby moja tablica rejestracyjna była inna niż:

Załóżmy, że… uwielbiam być w centrum uwagi i kocham wzbudzać kontrowersje. Moim życiowym mottem jest każde zdanie napisane przez Paulo Coelho oraz slogan “Nie ważne jak, ważne by mówili”. Gdy jadę, chcę by na mnie patrzono. Gdy wysiadam z auta, chcę by wytykano mnie palcami. Niech się ze mnie śmieją, niech kpią, niech o mnie mówią – ważne, bym nie był niezauważony. Co mam na tablicy? To proste:

Załóżmy, że… na imieninach u stryjenki bryluję przy stole i co chwilę chrząkaniem daję sygnał do “na drugą nóżkę”. Znam wszystkie słabe dowcipy świata i do rozpuku śmieję się z zabaw organizowanych przez wodzireja na wiejskich weselach. Gdy jestem napity, boją się mnie kobiety. Gdy jestem trzeźwy, obłapywaniem i dźganiem palcem w brzuch denerwuję dzieci. Bez wątpienia moja tablica rejestracyjna to:

Załóżmy, że… ciągle żartuję i nigdy nie wiadomo, kiedy mówię serio. Mam do wszystkiego dystans, ale wydaje mi się, że ludzie tego nie zauważają – więc im to ciągle przypominam. Gdy ktoś mi daje dobrą radę, ja twierdzę, że to bez sensu, że nie ma co się napinać. Oferty fajnej współpracy przechodzą mi koło nosa – bo gdybym się ich podjął, to inni mogliby uznać, że się za bardzo staram. Deprecjonuję się, by broń Boże nie wyjść na kogoś, komu zależy. Swój olewczy stosunek do samego siebie wyrażam tablicą

Załóżmy, że… jestem duszą towarzystwa, równym gościem i kimś, kogo jako pierwszego wpisuje się na listę zaproszonych. Nigdy nikogo nie zawiodłem. Osoba zwracająca się do mnie o pomoc, zawsze ją dostanie. Niełatwo wejść w mój krąg zaufania, ale jak już się wejdzie, to nie ma szans z niego wypaść. Mam tablicę, która jest symbolem mojej indywidualności i wiary w wolność jednostki. Oraz jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. Krótko mówiąc:

Załóżmy, że… kurtka ś.p. Kim Dzong Ila przy mojej wygląda ładnie i zgrabnie, a zimą chodzę w wytartych butach od garnituru. Mam bardzo stary samochód, który jest w niezłym stanie, zupełnie się nie psuje i w 100% spełnia swoją rolę. Nie kupuję nic nowego, dopóki to co mam się kompletnie nie rozpadnie – nawet przepaloną żarówkę przed wyrzuceniem staram się naprawić. Rozumiem więcej niż inni, nie daję się wciągnąć w “pęd do posiadania”, a w domu na półce mam więcej kaset magnetofonowych niż plików mp3 w komputerze, oczywiście stacjonarnym. Jedyne tablice, które mogę mieć, to:

Załóżmy, że… kiedyś byłem KIMŚ na usenecie, teraz administruję forum o C++ i mimo 36 lat nadal mieszkam z rodzicami. Gdy mam już dość jedzenia w domu odgrzewanej pizzy z Biedronki, wychodzę na obiad do pobliskiej pizzerii. W każdy temat wnikam maksymalnie głęboko, a pędzelek do kolorowania figurki goblina wybierałem przez miesiąc, analizując liczne opinie posiadaczy takowego. Z kolegami porozumiewam się tylko akronimami, a koszulki kupuję od razu przepocone. Nie mam samochodu, ale gdybym miał, to zdobyłbym do niego tablicę:

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Uuu, poniosło mnie – jak tak dalej pójdzie, to zacznę Wam tu horoskopy pisać.
Ale tak na poważnie – indywidualne tablice to trudny temat. Dawno temu widziałem przeogromnego schaba o szyi większej od wiadra – miał w swojej czarnej S-klasie tablicę W0 SHARK. Nawet gdyby jej nie miał, nie chciałbym z nim zadrzeć. Już sama jego szyja i bicepsy, większe niż worki karmy dla psa, w połączeniu z tym SHARKiem sprawiały, że bielizna sama z siebie przybierała nieciekawe zabarwienie.
Tak, jemu zdecydowanie taka indywidualna tablica pasowała. I chyba jeszcze tylko w dwóch przypadkach jestem w stanie takie tablice zaakceptować.
Pierwszy – gdy są na aucie kobiety, tudzież dziewczyny. Kiedyś w Łomiankach było takie urocze BMW 1 coupe na tablicach W0 MAN – to całkiem spokojowa opcja. Ale i kobietom zdarzają się wpadki ;)
Drugi – firmowe tablice w stylu G1 WZM01, G1 WZM18, G1 WZM64 i tak dalej, gdzie WZM znaczy “Wyrabiamy Zajebiste Marże i firma nam się tak dobrze kręci, że tysiak na takie tablice dla każdego ze stu naszych aut to mniej, niż menadżer średniego szczebla wydaje codziennie na lancz”. Niech sobie je mają, bo kto bogatemu zabroni.
Dobra, dość tego.
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Szwagrze i Szwagierko – gdybyście się szarpnęli na indywidualne tablice, to na jakie? I dlaczego?
Dodaj swój komentarz
Chcesz wygłosić monolog lub wdać się w polemikę? Pisz śmiało!













RSS (wszystkie wpisy)
E-mail (powiadomienia)


Ja musiałbym się przemeldować do Poznania (albo innej miejscówki w “Pyrlandii”, żeby wreszcie posiąść blachy:
P0 GOOD
:D
A dlaczego? Bo ego nie takie rzeczy z człowiekiem zrobić potrafi… ;)
I wywalenie “klocka” w Wydziale Komunikacji to – w porównaniu z wieloma numerami, które sami sobie robimy z powodu “dumy” – kwota niewarta zauważenia.
Bo znam takich, co wydają po 16’000,- zł na nagłośnienie do samochodu, a potem słuchają głównie… TOK.FM…
Albo tych, co kupują LandCruisera, pakują w niego 12’000,- zł w orurowanie, które potem… świetnie wygląda pod marketem.
Albo tych, którzy kupują SUV’a (bo modny), gdy tak naprawdę powinni jeździć szybkim kombi za te same pieniądze, bo im bardziej pasuje (przykład mojego klienta sprzed dwóch tygodni :(
Koniec filozofowania…
Ale w tym temacie też można przecholować:
http://patrz.pl/zdjecia/po-jeep
:D
Gdzieś kiedyś widziałem “P0 RSCHE” albo w pomorskim “G) AHEAD” albo “G0 AWAY” – przyznam szczerze ze fajne blachy, ale nie dał bym tyle :)
PS. Moje 330d kiedyś miało indywidualne blachy ale na szczęście teraz ma normalne :)
Temat się trafil spedzajacy mi sen z powiek od 26 pazdziernika 2010 roku. A było to tak:
“Panie Marcinie (pan z EFLa) prosze poczekac na mnie przed urzedem komunikacji, bo chcę sobie sam wybrac numery – to ja dywoniac do pana z EFLa
Oczywiscie, nie ma problemu panie Slawku bede o 12 na Zapolskie – to pan Marcin milo odpowiadajac
Nazjutrz o 11.45:
Haloooo, przy ktorym okienku pan jest panie Marcinie?
Eeeeeeee przy wejsciu, bo wie Pan kolega wczoraj już byl i zarejestrowal panu woz…- niesmiale pan Marcin na to”
No i trafia mnie szlag do dziś gdy sasiad x5 z tablicam 555mx jedzie do roboty, kolega z zielonki przyjezdza na kawe pierwszy bo ma blacy 001NN a ja że swoim bezplciowym 837mx staje za rogiem, oby dalej od goscia w cayenne z tablica DO BUZI.
A dazylem do tego bys poszedl z bombonierka do pani Krysi i przypucowal o WW 3333W lub WW 323iA albo inne WW 695EX ;)
Blogo, w takim wypadku należy sobie zadać kilka pytań. Myślę, że jedno z najważniejszych to czy potrzebujesz być baaaardzo rozpoznawalny. W przypadku gdy używasz swojego 323i do latania po mieście, na spotach i do ganianek z sami wiecie kim :) po nocach to raczej takie blachy powinny odpaść – no chyba, że ktoś nie ma mózgu:)- nie chce tu nikogo urazić. A jeżeli wolisz przy-szpanować ziomkom z okolicy, pracy czy na drodze to walnij sobie takie tablice. Dodatkowo warto się zastanowić czy nie tyle do kierowcy, a do samochodu pasują takie blachy.
W BMW raczej to kicz, ale jak byś miał Pontiaca FBody lub inną kultową maszynę to możesz nad tym pomyśleć.
BWM323i
?
Kiedyś widziałem piękne srebrne Audi S4, bez żadnych wieś-tuningow. Miała tablice N0 NAME. To było chyba jedyne ciekawe wykorzystanie takich tablic jakie spotkałem.
Do niebanalnego samochodu jakieś niebanalne blachy. A z racji wieku właściciela najlepiej jakieś “z jajem”. Szkoda, że P0 SSIJ już zajęte :F
http://autokult.pl/2011/12/09/najciekawsze-tablice-rejestracyjne-z-polski-galeria
mój faworyt to “SO LBERG” na Subaru Imprezie
Po Lublinie jeździ Audi A5 z rejestracją L0 XXX – no, OK, niech będzie, łana-bi-plajboj. Ale obok niego (w sensie jakaś rodzina, czy znajomy – tak mi się wydaje, bo czasami razem ich widać) jest nowe Audi A6, które ma L0 XXY – niby do kompletu, w końcu XXX już zajęte. Tylko, że te XXY to symbol (tj. chromosomy) zespołu Klinefeltera, chorób genetycznych które charakteryzują się:
- nieprawidłowy przebieg dojrzewania płciowego,
- obserwuje się zmniejszenie rozmiaru jąder,
- częste są problemy z erekcją, itp.
XXY – miszcz! ;)
P0JEEP
http://www.verso.pl/lu/p0_jeep.jpg
Brat moich przyjaciół w rajdówce ma S5 ARAN- od tyłu- nara, ale trochę bez sensu, bo “prawidłowo” widać to tylko w lusterku :D
O, proszę:
http://republika.pl/blog_yy_42136/51407/tr/wosp_noras.jpg
gdybym był z warmińsko mazurskiego to przy obecnej sytuacji wybralbym
NO ACTA
“Załóżmy, że… nie mam za grosz poczucia obciachu i latem noszę jedwabny szalik. Wszyscy moi znajomi wiedzą, że prowadzę bloga – bo wspominam o tym pod byle pretekstem. Mam misję i się napinam. Wierzę w mrzonki, że w Polsce można rodzinę utrzymać z blogowania. Narzucam sobie harmonogram publikowania wpisów – i go przestrzegam. Zawsze o sobie mówię w trzeciej osobie. Szlag mnie trafia, gdy mi statystyki nie rosną. Nie ma opcji, żeby moja tablica rejestracyjna była inna niż:”
tu moim zdaniem bardziej od tablicy W1 BLOGO na miejscu jest K0 MINEK. Przynajmniej z powyższym opisem ;D
T4 MP0N
Moja ulubiona to biała m3: P0 LATAM
Kiedyś byłem w 100% pewien, że gdy już kupię sobie mustanga założę mu tablice E0 MOJE
Teraz tablice zaczynają się na E1 i połasił bym się na burackie E1 337
Łaa! E1 337 to rzeczywiście moc, zapomniałem o niej.
Widziałem dwie które były fajne
P0 BABCI
D0 DOMU
no i P0 JEEP jest genialne :)
A tablic indywidualnych bym sobie nie zrobił
Wolę dwusetką odpalić papierosa niż zrobić sobie indywidualne tablice :)
Kiedyś miałem plan zrobić tablice “G0 NMNIE”. Potem chciałem zrobić firmowe, ale nie wiedzieć czemu nie można użyć literki Q więc zostawiłem standardowe.
Takie tablice to wiocha..
A ja bym sobie zrobił gdybym tylko miał własne autko :)
“S1 FLOG”
Bez napinki, bez obciachu. Co wy na takie tablice?
Jak dla mnie wiocha ;)
dzis widzialem najbardziej oryginalna tablice indywidualna dw901eg. Na Veyronie. Ups czy juz mnie za to zamkna czy acta jeszcze nie dziala???
Blogo zapodaj taka żeby tobie się podobała :) Blogo myśle powinno byc dobrze :)
ja sam bym nie kupił ale dostałem w prezencie więc mam Kemot (stara ksywka) czyli Tomek bo tak mnie ksiądz chrzcił :D
http://i.imgur.com/ONwy1.jpg
@k3m0t: Ale masz furę! ;) Idąc Twoim tropem, powinienem sobie zrobić W1 OGOLB.
Nie no ja nie robiłem tego jako odwrotność imienia :P tylko dużo osób tak na mnie mówi i takie pseudo ze starych czasów i tak zostało wszędzie już teraz :)
No a auto jak auto :P stary diesel :P ale skoro auto srebrne to poszedłem w czarne dodatki :)
Jeżeli chodzi o Olsztyn to zdecydowanie najlepszą tablice ma Hołowczyc. NO FEAR.
D0 DUPY mamy system nazywania blach. W ogóle co za pomysł, żeby nadal dowalać wyróżnik do tablicy, jak już płacisz za indywidualną? Sam bym się połaszczył na jakąś indywidualną, ale chętniej taką w amerykańskim stylu, żeby była krótka i zwięzła, bez dostosowywania się do pierwszych dwóch znaków.
Teraz sobie tylko na teksturach robię indywidualne, np. takie ;) http://dl.dropbox.com/u/10106549/foca2.jpg
[i tak, literówka w linku była poprawiona w finalnej wersji]
Załóżmy, że jesteś księdzem, albo politykiem, bardziej świętym od papieża… w takiej sytuacji proponuję Ci blachy: W0 JTYLA :)
PiSowczykom można zaproponować W0 LAK od 00 do 99, dla wybrańców prezesa.
A tak poważnie, to załatw sobie normalne, tylko “zachęć” urzędniczkę do ciekawej sekwencji cyferek.
W1 OGOLB(obra) ;)
Tak mi się skojarzyło :P
Z tego typu tablic kiedyś podobała mi się ONLY1, a że mieszkam w warm.-maz., to np. mógłbym mieć N0 TFORU ;).
@ Piękny_Maryjan :
A może N0 COTY … ;)
Oj macie wy trochę możliwości na tej dalekiej północy, albo dalekim wschodzie – zależy skąd patrzeć… ;)
Jeśli chcesz koniecznie tablice indywidualne to walnij se te: http://www.tablicediodowe.com.pl/ i będziesz mógł korygować swój indywidualizm co poranek :)
G0 MAFIA – niestety Pani w urzedzie powiedziała, ze jej sie to nie widzi :)ale stwierdziła, ze pasuje do czarnej beemy :)
w Warszawie regularnie spotykam czarną S-kę prowadzoną przez spokojnego z wyglądu gościa w średnim wieku z rejestracją W1 BUREK
w0 debil
w0 pozer
w0 kicia
w0 dupal
etc
:-)
Te tablice diodowe.. ostatnio widziałem 2x, co znamienne na Toyotach Yaris (dwóch różnych) ramki na rejestracje z diodowym wyświetlaczem na którym migał tekst Toyota. WHAT THE F#$K się pytam?!
Więc teraz jak kolega “Cześć” o tym napomknął, to zacząłem szukać w necie. I trafiłem na to http://www.youtube.com/watch?v=SYWaohMIeqM
Chce to! Chce wyświetlać teksty kierowcom jadącym za mną.
“ODSUŃ SIĘ”
“WYŁĄCZ PRZECIWMGIELNE DEBILU”
“WYWAL TE CHIŃSKIE KSENONY”
“WYREGULUJ SE ŚWIATŁA”
“WYMIEŃ ŻARÓWKE”
“I NA GRZYBA SIĘ PCHAŁEŚ JAK ZNÓW JEDZIESZ ZA MNĄ?”
itd itp
Ja onego czasu miałam ksywę Bąbel. Przy rejestracji I-go auta znajomi naciskali by zrobić rejestrację
ZO BABEL. Szczęście me bo ostało się ZS i jakieś tam cyferki ;) Swoją drogą kiedyś sama biegałam z aparatem i fotografowałam tablice indywidualne. A później fotki wrzucało się tu: http://wptr.pl/index.php?dz=praktyka&pdz=zbiory&sekcja=indywidualne
W1 KARY?
Dla fana motoryzacji i kierowcy BMW z małopolski wypadałoby wiążące i stereotypowe:
KO CHAM
Najciekawsze jakie widziałem:
B0 TORS4
dla ciebie:
W0 LGA (wołga)
U mnie na wsi jezdzi Carrera S nowa z talicami W1 ADHD i nawet smi sie taka kombinacja podoba ;)
Przy aktualnych cenach paliw do auta z silnikiem powyżej 2.5 litra – proponuję rejestrację SZEJK.
Teraz mi się przypomniało że u mnie przecież jeździ czerwone mini z rejestracja S1 ADHD (albo S3?), i stylem jazdy idealnie to odzwierciedla. Niestety.
B0 RING :)