[Konkurs zakończony] Wygraj wycieraczki Valeo!


Takie sobie kiedyś przyjąłem standardy, że każdy konkurs organizowany u mnie na blogu składać się będzie najpierw z testu danego produktu, a potem z jego rozdawnictwa. Tym razem muszę to zrobić w odwrotnej kolejności, ale dla Was to akurat lepiej ;)

Trzy dni temu dostałem do testów kilka kompletów wycieraczek Valeo Compact – do mojego najmojszego 323i oraz do przewspaniale mi służącego Nissana. Już-już miałem je do Almery montować i testować, gdy ona się najzwyczajniej w świecie zepsuła. A BMW w krakowskim ASO stoi jeszcze lekko rozbebeszone i czeka na nową chłodnicę, bo przy składaniu wszystkiego do kupy (hamulce, układ kierowniczy itp.) okazało się, że w miejscu kompletnie niewidocznym jest ona trafiona kamykiem i grozi wyciekiem.

Tak więc wycieraczek mam mnóstwo, ale mogę je testować co najwyżej w drodze do metra, ręcznie gładząc nimi szyby zaparkowanych aut. Co oczywiście robię, słysząc wciąż przekleństwa zamiast podziękowań. Taki kraj.

Plan jest taki – dziś zaczynamy konkurs, a jak już będę miał oba swoje auta sprawne, to zrobię tym wycieraczkom taki test, że mucha nie siądzie.

Zadanie konkursowe

Każdy kierowca miał kiedyś problem z dobrą widocznością – albo skończył mu się płyn, albo ten płyn zamarzł (pozdrawiam producenta pachnącej wody “-22″ z Auchan!), albo padł mu mechanizm wycieraczek, albo pióra nagle zaczęły tak skutecznie zbierać wodę, jakby były dziecięcymi grabkami do zabawy w piaskownicy.

Na pewno przydarzyła Ci się podobna przygoda. Jeśli opiszesz ją barwnie i ciekawie (ale to nie może być tekst zbyt długi – myślę, że max. 7-10 zdań powinno wystarczyć) – dostaniesz komplet płaskich wycieraczek Valeo.

25 nagród

Dla autorów najlepszych / najciekawszych / najfajniejszy opowiadań mam 25 (słownie: aż dwadzieścia kurde pięć!) kompletów wycieraczek Valeo Compact Evolution lub Compact Revolution. Czym się one od siebie różnią?

Valeo Compact Evolution przeznaczone są do tych aut, które oryginalnie w fabryce wyposażone zostały w wycieraczki płaskie. W zestawie dostajesz dedykowane mocowanie pasujące idealnie do Twojego auta.

Valeo Compact Revolution to wycieraczki wyposażone w mocowanie uniwersalne, dedykowane do aut starszych, które z fabryki wyjechały z piórami szkieletowymi (wiecie, tymi metalowymi).

Jeśli wygrasz, przesyłasz info o swoim aucie (np. Nissan Almera N16 hatchback, 2001 rok) i chwilę później dostajesz paczkę z dedykowanymi, płaskimi wycieraczkami Valeo.

Czas trwania konkursu

Konkurs startuje teraz (22/02) i na ciekawe historie dodawane jako komentarze pod tym wpisem czekam (wraz z pozostałą części jury konkursowego, w skład którego oprócz mnie wchodzą bardzo fajne osoby z firmy Valeo Service) do końca miesiąca, czyli do środy 29 lutego, do godziny 23:59. Ogłoszenie wyników nastąpi w poniedziałek 5 marca.

Wyniki

Ze zwycięzcami skontaktuję się mailowo, a oficjalne ogłoszenie wyników odbędzie się w sposób nietypowy. Otóż codziennie, począwszy od poniedziałku 5 marca, na fanpage Valeo Service Polska na Facebooku publikowane będzie jedno zwycięskie opowiadanie. Raz na 5 dni na firmowym blogu Valeo Service Polska umieszczane będzie podsumowanie dotychczasowych zwycięzców. Ja oczywiście też będę Was o tym wszystkim starał się informować.

To tyle.
Powodzenia.

PS. Trochę to niesprawiedliwe, że ja wycieraczki dostałem za to, że od 5 lat prowadzę bloga, a Ty je dostaniesz za max. 10-cio zdaniowe opowiadanie. Przechlapane jest życie blogera.




Wpis opublikowany dnia 22.02.2012
Kategoria: [Konkurs] | Tagi: , , , , ,
Subskrybuj kanał RSS lub otrzymuj info o nowych wpisach mailem.



Liczba komentarzy: 153

  1. Drops ( February 22nd, 2012 12:44 )

    Było by prościej gdybym umiał barwnie pisać…

  2. Blogomotive ( February 22nd, 2012 12:46 )

    I poprawnie ortograficznie ;)
    Nie peniaj, znajdź sobie Ghost Writera.

  3. Szczypior ( February 22nd, 2012 12:48 )

    Hahaha. To żeś się wstrzelił.

    Ojciec ma trochę za dużo samochodów, co znaczy, że wszystkimi na raz nie może jeździć. No i pewnego cudownego dnia przy -10 st. C stwierdził, że przyda mu się 4×4 na zimę, więc odpalił Musso. Oczywiście wycieraczki nie działają, więc dawaj- rozbieramy. No i jak to przy -10, plastikowe (nylonowe?) gniazda w cięgnach nie są tak elastyczne, więc jedno poszło. Ale przeczyszczony i poskładany do kupy mechanizm zamontowaliśmy- działa. I działał… do pierwszego śniegu. Wycieraczka kierowcy poddała się pod 2 cm warstwą śniegu na szybie :D Auto znowu postało, aż przypomniałem sobie, że muszę czymś jechać w góry, a że to 4-łap, pakowny, to się może przydać. Jest czwartek, wyjeżdżam we wtorek. Więc znowu ściąganie- i kolejne gniazdo w tym samym cięgnie poszło się… Ojciec rano jedzie do Warszawy, wraca w poniedziałek wieczorem, więc sprawa na mojej głowie, a kluczyki i dokumenty w kieszeni. Plan był taki, że w drodze do Koszarawy zahaczę o Kęty, bo tam gość ma takie cięgno, kupię i poskładam. Więc spoko, auto zatankowane, 3 dni u mnie, świeże prawko… Kto by nie pośmigał
    ? Skończyło się tym, że pojechaliśmy Astrą kombi po tym jak Musso spaliło mi 28l/100 (oczywiście pełny zbiornik gazu i połowa baku benzyny “wyparowały”), cięgna nie kupiliśmy bo zapomniałem wziąć kasy z biurka a koreańsko- europejski wynalazek o wdzięcznej nazwie SsangYong do dzisiaj nie ma wycieraczki kierowcy… ;)

  4. Kamil ( February 22nd, 2012 12:50 )

    Cóż, ponownie historia z moim felernym Peżkiem 407. Zeszłej zimy, drugiego dnia świąt Bożego Narodzenia podczas trasy do z Wrocławia do Lublina, chcąc się pochwalić świeżo kupionym modelem, postanowiłem wymienić wysłużone już dość mocno wycieraczki. Znalazłem na pewnej stacji odpowiedni – wydawało mi się model. Nie znalazłem informacji jakie modele obsługuje, ale to było wymagane 600mm.

    Na parkingu zacząłem demontować stare pióra, na tyle nieudolnie, że uszkodziłem stary zaczep. Co gorsza jak się okazało model który zakupiłem wcale nie był kompatybilny z moim Peugeotem. Niestety przez najbliższe ponad 100km nie mogłem znaleźć stacji, która miałaby odpowiednie wycieraczki, aż dopiero gdzieś w Krakowie udało mi się je dostać. Miałem szczęście, że na trasie miały miejsce tylko drobne opady śniegu, ale syf lecący spod kół samochodów przede mną skutecznie utrudniał jazdę.

    Od tamtej pory minął rok, a z zakupami wycieraczek do Peugeota 407 dalej jest problem- najłatwiej chyba zamówić przez internet, bo w sklepach są bardzo rzadko spotykane :(

  5. Kierowca_Bombowca ( February 22nd, 2012 12:51 )

    Ja jeżdżę tak piekielnie szybkim dieslem, że podczas jazdy woda sama ucieka. Mam tak mocne hamulce, że podczas hamowania woda siłą bezwładności dosłownie odlatuje od szyby. Zapytacie pewnie, a szyby boczne? – na to też ma sposób, jedno skrzyżowanie bokiem i cały wóz czysty. A lusterka? Lusterka mam podgrzewane :)
    Więc po co mi wycieraczki? Niestety, wyjeżdżając z parkingu nic nie widzę i za cholerę nie mogę opanować auta, nawet zrobiło mi się trochę szkoda tych sąsiadów którym zderzaki codziennie obijam.

  6. kolezka1 ( February 22nd, 2012 12:52 )

    Konkursowe opowiadanie miało dotyczyć widoczności, więc proszę bardzo:

    W piękny letni wieczór zaplanowaliśmy ze znajomymi trochę popić i poskakać na imprezie w jednym z nowych klubów. Jako, że nie było chętnego, żeby spędzić tą noc na trzeżwo i dostąpić zaszczytu bycia kierowcą, przypomnieliśmy sobie o naszym koledze który właśnie pare dni temu zdał wreszcie egazmin na prawo jazdy. Zapakowaliśmy go do samochoduu i ruszyliśmy. Noc była upojna i długa, nad ranem wsiedliśmy z naszym świeżo upieczonym kierowcą w samochód i ruszyliśmy w drogę powrotną do domu. Gdy wyjechaliśmy z miasta, pojawiła się mgła, która zaczęła się robić coraz bardziej gęsta, po chwili widoczność była tak słaba, że jechaliśmy już około 10-15 km/h. Młody kierowca w stresie, my dobrze zawiani, więc nam wszystko jedno. Po parunastu minutach tej męczarni jeden z nas uchylił okno i ukazał się nam piękny widok czystego powietrza, co się okazało, nasze szyby w trakcie jechania przez mgłe zaparowały i młody kierowca nie zorientował się i toczyliśmy się przez parenaście minut nie wiedząc, że mgły już nie ma :)

  7. Piotrek ( February 22nd, 2012 13:06 )

    Działo się to na pierwszym roku studiów, niedługo po tym jak zrobiłem prawo jazdy i rodziciele kupili mi Piękną Dwunastoletnią. Wreszcie po zdaniu/niezdaniu tego wszystkiego wracałem śnieżną nocą do domu na chwilę ferii. Niestety, pośrodku nieprzyjaznego odludzia jakim jest DK4 płyn do spryskiwaczy, mimo moich wyraźnych ponagleń, przestał być emitowany, a szyba zaczęła się pokrywać niezwykle skutecznym solno-śnieżnym filtrem. Doświadczenie nabyte przez spędzenie w dotychczasowym życiu całych 2500 km za kierownicą pozwoliło mi nabrać pewności, że wszystko mi zamarzło jak w filmie „Pojutrze” i ja zaraz też zamarznę. Mocno przerażony dotoczyłem się poboczem na pół-ślepo na stację benzynową, ciesząc się, że moim ostatnim posiłkiem będzie hot dog pod sosem duńskim. Okazało się, że tym razem moje przeznaczenie jest jednak inne. Pani zza lady słysząc dramatyczny raport zagotowała mi szklankę wody i kazała oblać dysze od spryskiwaczy. Rozmarzły i pojechałem spokojnie(j) dalej. Kolejne potwierdzenie mojej zasady, że uczyć się jeździć trzeba na polu walki – wtedy spryskiwacze dostarczają wystarczającą dozę emocji i nie są już konieczne dynamiczne powroty z dyskotek z ośmioma kumplami na pokładzie.

  8. Rob ( February 22nd, 2012 13:11 )

    Jadę sobie krajową siódemką, lato ładna pogoda ruch oczywiście spory lecę w sznurze 4-5 samochodów kolo 100 km/h nagle coś stuknęło w szybę. Patrze biała kulka akurat na wysokości mojego wzroku. Pierwsza myśl? Kupa!!! ;[ Dzwigienka wycieraczek do siebie pióra wycieraczek startują dojezdzaja do “kulki” i elegancko rozsmarowują to białe coś (jak się później okazało gumę do żucia)na szybie. Faaaaaak!!! Płynu oczywiście nie ma, a z taką smugą średnio wygodnie się jedzie. Musiałem zjechać na boczek i zeskrobac dziadostwo, na szczęście karta Vitay z Orlenu poradziła sobie doskonale. Teraz wiem, że nie zawsze opłaca sprzątać coś od razu, czasem wystarczy chwile odczekać i usunięcie będzie prostsze.

  9. PoGOOD ( February 22nd, 2012 13:13 )

    Moja pierwsza fura – Zastava 1100p (“p”, bo wyprodukowana w FSO na jugosławiańskiej licencji)…

    Zasuwam sobie z zawrotną prędkością 95 km/h po autostradzie A4 w kierunku Legnicy, a że jest rok 1993 i prawko mam od prawie całych dwóch tygodni, to i radość serce mi rozpiera, że Ojciec groszem sypnął na wachę i doBabci zamiast pociągiem – mogę się bujnąć samochodem…

    Zaczyna kropić… Luzik…

    Włączam wycieraczki, a one podjeżdżają 10 cm i STAJĄ pośrodku szyby. Robię zestaw Windowsowy – włączam, wyłączam, zatrzymuję samochód i “resetuję system” wyłączając samochód – NIC. Zdechły…

    Dojeżdżam do Babci pozostałe 80 km (nie pytajcie jak, bo sporo mięcha pewnie pod moim adresem w innych samochodach poleciało!!!) i… dopiero wtedy wymyślam, że w sumie warto by otworzyć maskę i spojrzeć “w bebechy”.

    Nie były zepsute… Po prostu w ramię łączące głowice wycieraczek… zaplątała się ścierka, którą zwykle czyściłem reflektory…

    SHAME ON ME !!!

    ;)

  10. toxim ( February 22nd, 2012 13:22 )

    Historia z użyciem herbaty jako płynu do spryskiwaczy ;)

    Były to czasy gdy jeździłem jeszcze czerwoniutkim, ekonomicznym i strasnzie pognitym Swiftem 1.0. Jeździłem codziennie autostradą A4 na uczelnię do Gliwic z rodzinnego mojego K-Koźla. Dnia pewnego, w pozimowej chlapie po drodze okazało się, że zabrakło płynu do spryskiwaczy – co jak wiadomo przy takiej pogodzie na autostradzie oznacza kompletny brak widoczności. Spojrzenie w portfel – nie było nawet 10zł, żeby kupić płyn, o karcie płatniczej nawet wtedy nie myślałem. Szczęściem okazało się to, ze jechał ze mną kumpel – kumpel który zawsze brał ze sobą w plastikowej butelce herbatę na zajęcia. Zatrzymaliśmy się więc na stacji paliw, kumpel użyczył herbaty i tym sposobem okna były czyszczone owocową herbatą :)

    Pozdr.

  11. Alex ( February 22nd, 2012 13:27 )

    Dawno dawno temu, za rozkopanymi drogami i zaśmieconymi lasami, po odwilży z połowy lutego nierozważnie podniosłem prawą manetkę przy kierownicy.

    I wtedy się zaczęło…

    Przekaźnik pyknął, silniczek zamruczał, ramiona wycieraczek drgnęły – było pozornie tak, jak w każdym nudnym aucie przeciętnego szwagra. Ale nie jechałem przeciętnym nudnym autem…

    Lewa wycieraczka przemierzając płaszczyznę szyby i zgarniając mieszaninę kurzu, wody i ptasiej kaki zakrzyczała:
    -Iiiiiiiaaaaaaaauuuuuurrrr! Iiiiiaauuuurrr!

    Czuły na cierpienie rzeczy martwych zatrzymałem jej bieg, zjechałem na pobocze, popieściłem palcem jej styrane pióro noszące ślady burzliwej przeszłości.

    Któż by nie piszczał na jej miejscu?
    Pisk ten wyrażał więcej niż inne piski spod maski dochodzące. Nie może pozostać bez odzewu.

    Czyż Blogosławie odmówisz mej wycieraczce zasłużonej emerytury?
    Czy okażesz brak serca przyznając nagrody wyżej wysilającym się beztalenciom?

  12. bazylfox ( February 22nd, 2012 13:28 )

    miejsce akcji : Autostrada A4 – pełna ulewa, dość spory ruch, jedziemy z Katowic w kierunku Wrocławia. Samochód : BMW E36 316i – jakieś Brillantrot. Prędkość poruszania – jakieś 112,7 km/h.

    Akcja – wyprzedzanie TIRa, który w chwili wykonywania przeze mnie manewru wjeżdża w ogromną kałużę. Niemal cała zawartość kałuży trafia na przednią szybę mojego samochodu, WYGINAJĄC ramię wycieraczki po stronie kierowcy. Wycieraczka zahacza o lusterko boczne i tam się klinuje.

    Drogę do najbliższego parkingu (jakieś 12,3 km) spędzam opierając się o relacje żony siedzącej na fotelu pasażera i samemu w pozycji półleżącej zerkając czy “jej prawa to moja prawa”.

    DLATEGO ZAWSZE WYBIERAJ NIEWYGINAJĄCE WYCIERACZKI VALEO COMPACT !

  13. Blogomotive ( February 22nd, 2012 13:31 )

    “DLATEGO ZAWSZE WYBIERAJ NIEWYGINAJĄCE WYCIERACZKI VALEO COMPACT !”

    Bazylfox, ty sprzedajny i lizusowski Szwagrze! ;)

  14. bazylfox ( February 22nd, 2012 13:35 )

    no cóż, to cały ja :)

  15. Alex ( February 22nd, 2012 13:40 )

    bazylfox, w Punto jest zabezpieczenie przez złamaniem. W twojej sytuacji natychmiast spaliłby się silniczek niedopuszczając do uszkodzenia wycieraczki.

  16. Szczypior ( February 22nd, 2012 13:40 )

    Pf. Panie bazylfox, Panie Alex- co to za manipulowywanie opinią vel Blogosława?

  17. Mat ( February 22nd, 2012 13:42 )

    Okres zimowy jest bezwzględny – jak nie siarczyste mrozy, to obfite opady śniegu kończące się odwilżą. I wtedy właśnie sprawnie działające spryskiwacze i dobre wycieraczki pokazują na co je stać. Niestety jak to zwykle bywa, los w najgorszym momencie pokazuje, że nie będzie tak kolorowo. Wracając z Gdańska do Warszawy, w okolicach Sierpca, strumień płynu stracił na sile, tworząc potok spływający po masce. Ucieszony, że zapobiegliwie kupiłem zapasową bańkę- zatrzymałem się na parkingu. Jednak po dolaniu wciąż było tak samo. Pompka spryskiwaczy „się zepsuła” . Dalszą dłuuugą drogę spędziłem w dziwnych pozach, szukając widoku zza szyby przedniej, zmuszony co 15km do zatrzymania i wytarcia szyby.

    Historia wydarzyła się na prawdę parę dni temu. Do tej pory mój kark wymaga masażu.

  18. bazylfox ( February 22nd, 2012 13:44 )

    U mnie silniczek się nie spalił, po zatrzymaniu na parkingu i ustawieniu wycieraczki we właściwej pozycji działały dalej – chociaż po jakichś 12min 24 sek przestało padać.

  19. Pawian ( February 22nd, 2012 13:44 )

    Mamy rok ok 1999, wracam z Ojcem z nad morza z cotygodniowego wypadu na golfa. my we 2 na pokładzie jakże szałowego w tamtych latach Forda Contoura 2.5. Jak wiadomo lub nie to wersja USA popularnego mondeo. miała dosłownie wszystko co na nastolatku jakim byłem robiło wrażenie.
    No może poza sprawnymi silniczkami wycieraczek które bezczelnie wysiadły w okolicach Gorzowa WLKP zostawiając nas na pastwę ulewy i jakiś 120km do domu.
    Stacja benzynowa i szybka rozkmina co by tu zrobić.
    Tata wpadł na pomysł że ze dwóch sznurowadeł które przymocujemy do piór wycieraczek i zwiążemy w środku możemy zrobić manualny napęd którego wykonawcą byłem ja.
    Wyglądało pewnie komicznie bo w bocznych szybach były szparki na sznurowadła, przez środek szyby od środka biegła nasza linka za którą ja ciągnąłem w tą albo tamtą stronę zbierając wodę z szyby.
    Najważniejsze że dało radę!
    Co prawda do tych nowych płaskich wycieraczek byśmy tego patentu nie zastosowali ale niemniej jednak bym takie chętnie przygarnął :)

  20. Alex ( February 22nd, 2012 13:45 )

    A co..mam tak normalnie płacić za wycieraczki? Jak zwierzę?

  21. Przemek ( February 22nd, 2012 13:47 )

    Ja mam dobrą historię o złej widoczności.
    A było to nie tak znowu dawno temu w mieście Bełchatowie.
    Kolega wsiadł w samochód i wielce podekscytowany pojechał do miasta Łodzi kupować nowy telewizor.
    Będąc już w sklepach dzwonił kilkakrotnie do wuja Dobra Rada (czyt. mnie) z prośbą o pomoc w wyborze. Koniec końców padło na telewizor markki na “S” 42″LCD 3D.
    Wruciwszy do domu, kumpel zajarany na maxa, w co mu się wcale nie dziwię, podłączył w 2 minuty nowy telewizor jednocześnie znosząc stary do piwnicy i robiąc popcorn.
    Usiadł.
    Odpalił pokazowy film 3D z jakimiś wielorybami, założył okulary, napchał do gęby popcornu i ogląda.
    - Szczerze powiedziawszy nie takie fajne to 3D, niy i jest ale liczyłem na coś więcej – pomyślał oglądając wieloryba.
    - Eeeee… tragedii nie ma, jak się dobrze przypatrzeć to jest zajebiście – było jego kolejną myślą.
    W końcu po około godzinie zjawiła się żona kolegi i podpowiedziała mu, że ponoć jeszcze lepiej widać jak się włączy okulary.

    To było o złej widoczności, a co z wycieraczkami…
    Używał ich w drodze Bełchatów-Łódź-Bełchatów.

  22. bazylfox ( February 22nd, 2012 13:50 )

    @Przemek – winner :)

  23. Dominik ( February 22nd, 2012 13:52 )

    Sprawa działa się jakieś 3 lata temu – zima roku Pańskiego 2009/2010 — wracam nocą z pracy – (godzina 17-18 i ciemno choć oko wykol) – nie pamiętam już po co, ale byłem w Rumi i wracam do Gdańska – obwodową. Śnieg sypie, spod tirów chlapie, ogólnie, wycieraczki pracują cały czas. Średnio co minutę spryskiwanie szyby… a tu bez ostrzeżenia kończy się płyn… szyba szybko zaczęła się przeradzać w zamazane coś a kolejne ruchy wycieraczek nie dawały spodziewanego rezultatu… tak więc przez 20 km jechałem za TIR’em określając odległość między nim a sobą intensywnością czerwonych świateł a zjazd z obwodowej zaobserwowałem w bocznej szybie… przyczyna — zawiesił się pływak w pojemniku na płyn na spryski i nie ostrzegł w porę…

  24. arka ( February 22nd, 2012 13:57 )

    Parę lat temu jak jeszcze jeździliśmy starym Toledo, wracaliśmy z tygodniowych zakupów gdy niespodziewanie padł silniczek wycieraczek. Oczywiście takie rzeczy dzieją się wyłącznie podczas mega opadów deszczu..
    Musieliśmy obedrzeć naszą małą wtedy córkę ze sznurówek (nie pamiętam dlaczego właśnie ją), z dwóch stron podwiązałem je do ramion wycieraczek i jazda.
    Generalnie jazda wyglądała tak że miałem przywiązaną sznurówkę do dłoni i tak sobie prawa – lewa z żona robiliśmy widoczność. Oczywiście natężenie opadów wzrastało proporcjonalnie do ryku z tyłu naszej córki, bo zimno, mokro (uchylone okna) i natychmiast mamy jej oddać różowe sznurówki !!!
    Innym razem kupiłem nowe wycieraczki (chyba Bosch) i zafundowałem sobie na dodatek nie widzialną wycieraczkę. Nie dość że draństwo działało dopiero powyżej 70km/h to jeszcze zrobiło coś z gumą nowych wycieraczek że hałasowały i skakały po szybie jak diabli.
    Tak więc nie polecam takich wynalazków.

  25. Blog Valeo Service Polska » Czytacie blogi motoryzacyjne? ( February 22nd, 2012 14:09 )

    [...] nie, to powinniście zacząć! Szczególnie polecamy Wam Blogomotive.pl – również dlatego, że właśnie wystartował tam konkurs, w którym nagrodami są nasze [...]

  26. blaiseblaise ( February 22nd, 2012 14:11 )

    Moja opowieść:
    Trasa Poznań – Karpacz. Zima 2010 roku. Wypad na narty z 2 kolegami i 2 koleżankami. Fura ojca kolegi – stary VW. Generalnie “Road Trip” na całego. Śmichy chichy jak to mówią. Śmiejemy się cały czas z kolegi, który prowadzi, że frajer bo dał się namówić na prowadzenie.
    Warunki okropne. Jak już wspomniałem zima, marznący śnieg z deszczem ale jednak z przewagą mokrego śniegu, który czepia się szyb i wycieraczek jak Reksio szynki. W pewnym momencie mijający nas TIR z naprzeciwka wyrzuca w stronę naszej przedniej szyby około 2138 kg mokrego “brudajstwa” znajdującego się na drodze. W samochodzie zapadła jeszcze większa niż normalnie ciemność, wszyscy zaniemówili – sytuacja zrobiła się nieciekawa. Wycieraczki pamiętają jeszcze Insurekcję Kościuszkowską. Ich wada polegała na tym, że działały wybiórczo – dość ciekawe było to, że zostawiały smugę niezebranych nieczystości na szybie dokładnie w polu widzenia kierowcy.
    Puenta jest taka, że gdy pozbyliśmy się brudu z “okna” (ok 20s.) dostrzegliśmy, że znajdujemy się na przeciwległym pasie, po drugiej stronie wysepki, którą mijaliśmy. Dużo szczęścia, że nic nie jechało.
    Dalsza podróż to skupienie, kontemplowanie literatury okresu międzywojennego i zastanawianie się jak załatać dziurę w finansach publicznych naszej Ojczyzny.

  27. Gościu ( February 22nd, 2012 14:14 )

    kiedyś zepsuły mi się WYCIERACZKI. Poszedłem do sklepu po nowe. Wchodząc do środka po sklepowej WYCIERACZCE szybko dojrzałem leżące na półce WYCIERACZKI VALEO. Szybkim krokiem podszedłem do sklepowej półki, spojrzałem na cenę i… nie wierzę, co widzę. Wyciągnąłem z kieszeni WYCIERACZKI do okularów, wytarłem je dokładnie ale cena pozostała bez zmian. One wcale nie są takie drogie. A jaka jakość! W tym momencie WYCIERAŁEM z pamięci opinie o drogich WYCIERACZKACH VALEO. Zapakowałem pod pachę i poszedłem do kasy. Po zapłaceniu niedużej kwoty udałem się na parking celem montażu WYCIERACZEK. Przy okazji montażu WYTARŁEM cały brud z maski auta moją kurtką. Po szybkim i bardzo łatwym montażu WYCIERACZEK VALEO, wystarczyło dosłownie raz WYTRZEĆ szybę i w końcu odzyskałem widoczność. Szczęśliwy wróciłem do domu, WYTARŁEM buty na WYCIERACZCE przed drzwiami. Zdejmując kurtkę i buty usłyszałem głos żony z kuchni:
    - Już jesteś? Chodź, pomożesz mi.
    Żona stała przy zlewie i zmywała naczynia. Podała mi WYCIERACZKĘ i kazała WYCIERAĆ dokładnie, do sucha.
    Pomogłem żonie, szczęśliwy myśląc o moich nowych WYCIERACZKACH VALEO.

  28. jediusz ( February 22nd, 2012 14:15 )

    Działo się to na początku stycznia: wracamy do szalonym niebieskim nissanem ojca (do przejechania ok. 80 km) gdy zaczynają się intensywne opady śniegu. Pech chciał, że w tym momencie siadł napęd wycieraczek, szcześliwym trafem padły przy małej stacji benzynowej ze szczątkowym dachem, ale to zawsze coś. Otwieramy maskę, odkręcamy osłonę wycieraczek a tu zonk, nie da się podejść dalej bez odpowiednich kluczy, a mieliśmy ze sobą tylko ten od kół i śrubokręt, więc poszedłem na stację spytać się czy mają, niestety nie mieli, ale szczęśliwym trafem okazało się, że na stacji przesiaduje i piwkuje zmęczony kierowca ciężarówki, który ma aktualnie przerwę. Zaprasza mnie do ciężarówki po klucze, otwiera drzwi i dał mi 3 rzeczy: WD-40, skrzynkę z kluczami i prawy but. Do dziś nie wiem w jakim celu był ten but ale trudno uzbrojony w ten zestaw wróciłem do samochodu i przystąpiliśmy do naprawy, jednak okazało się, że wycieraczki padły na amen. Zarówno ojciec jak i ja oglądaliśmy macgyvera więc wiedzieliśmy jak sobie poradzić: na stacji kupiliśmy sznurek do odpalania piły,uchyliliśmy szyby, sznurek przeprowadziliśmy przez środek pojazdu i zamontowaliśmy po jednym końcu do wycieraczek. Zostałem operatorem wycieraczek z napędem ręcznym a uwierzcie, że nie jest to łatwe zadanie przy intensywnie padającym śniegu i niedomkniętych szybach. Po dojechaniu do domu czułem się jak wioślarz po olimpiadzie :)

  29. Blogomotive ( February 22nd, 2012 14:21 )

    @Gościu: Coś mi się wydaje, że na co dzień robisz w SEM/SEO ;)

  30. Misiek ( February 22nd, 2012 14:46 )

    Gdy kupiłem swoją Skodę Octavię była piękna pogoda jak to pod koniec sierpnia, nie wiem jak to możliwe, ale jak wyjeżdżałem nigdy nie padało, a mi nigdy nie przyszło do głowy aby sprawdzić stan wycieraczek w moim aucie, ale tylko do momentu gdy w listopadzie razem z moją Mamą wracaliśmy naszą Octavią z Częstochowy do domu. Jak się rozpadało, to powiadam wam strasznie było, a było już koło godziny 20 ciemno wszędzie straszno wszędzie, więc włączam wycieraczki ale one nic mi nie pomagają nie ściągają wody tylko rozmazują wszystko na przedniej szybie myślę dramat. Ale jadę dalej myśląc, kto nie da rady jak ja nie dam rady, ale w pewnym momencie ta ulewa przerodziła się w burze z gradobiciem i w tym momencie wycieraczki powiedziały sobie „dość”, bo już kompletnie nic nie było widać. A moja Mama powiedziała zjeżdżamy na stacje tam przeczekamy burzę, a na stacji nie dostałem pochwały, a raczej nakaz kupienia nowych wycieraczek, bo jak ja kierowca mogłem się nie zainteresować stanem swojego auta w tym wycieraczek jakże ważnego urządzenia eksploatacyjnego i tu muszę przyznać Mamie dużo racji, bo stare wycieraczki pamiętały jeszcze wyjazd nowego auta z fabryki, a przypominam że auto ma już 10 lat na karku (karoserii). Teraz jeżdżę z nowymi wycieraczkami jakimiś zamiennikami, najtańszymi, ale przynajmniej odgarniają wodę. Teraz patrzę na tą całą historię z uśmiechem na twarzy i zawsze wcześniej staram się interweniować niż później zbierać krytykę.

  31. marcin ( February 22nd, 2012 14:52 )

    *##!!&*%$ teraz, teraz!?! teraz to sobie Blogo szybkę przetrzyj w nysie, oryginały do astry h kosztują 180zl przód i 95zeta tył (z ramieniem, bo przeszkadzało jakiemuś ch*wi) i tyleż zapłaciłem… Chociaż… możesz mi podesłać VALEO i bez opowiadania, porównam, które nowe są lepsze ;)

  32. Stasiek ( February 22nd, 2012 15:01 )

    postaram się w tych 10 zdaniach zmieścić =P
    Otóż w lato, jako że nie używa się zbyt często płynu do spryskiwaczy (zwłaszcza gdy caluśkie lato pada deszcz) nie miałem okazji sprawdzić w jakim stanie są wycieraczki, płyn i pompka do spryskiwczy. Późną jesienia okazało się, że nawala pompka( na początku sądziłem, że mam,a raczej nie mam płynu), jak na złość owa pumpka pierdła jak zaczął sypać śnieg… wszystko byłoby w normie do momentu jak przyszedł mróz i cała sól z jezdni znalazła się na mojej przedniej szybie, nie ukrywam widoczność spadła do 20%… na domiar złego zaczęło świecić słońce i owe 20% zmieniło się w 2%, jednym słowem było “g..wno” widać i zapomnij o włączeniu wycieraczek… co mogłem zrobić??? woziłem ze sobą płyn do mycia szyb “Clean” i w każdej możliwej chwili otwierałem szybkę i psiukałem (ludziska w autkach dziwne mieli miny jak wydzieli moje wyczyny)=D w sumie bez sprawnej pompeczki jeździłem ponad pół roku =P w między czasie wymieniłem sobie wycieraczki na jakieś FeuVerty i po 3 miechach można je zdjąć i rzucić je w pysk producentowi…
    Także Blogo chętnie przetestuje twoje wycierałki, w sumie mam już jakieś doświadczenie =P

  33. Gościu ( February 22nd, 2012 15:17 )

    blogo SEM/SEO? Nawet nie wiem, co to jest.

    edit: już sprawdziłem w google – to coś związane z marketingiem i pozycjonowaniem :)

    Nie, nie pracuję w tej branży, w innej. Trudna praca, czasami głową VALE O stół, ale co zrobić? Trza być dzielnym, nie płakać WYCIERAĆ nos i tyrać.A jak trzeba postawić się szefowi, przecież nie dam sobą WYCIERAĆ podłogi.
    Całe szczęście, że te niewielkie pieniądze, jakie zarabiam starczają mi na życie, za kupno nowych, świetnych WYCIERACZEK VALEO nie jest dla mnie koszmarnym wydatkiem.

  34. arka ( February 22nd, 2012 15:19 )

    Do @marcin
    Oryginały do Astry tyle kosztują, ale ja do swojej dałem 115zł za Valeo XTRM. Zresztą te Classic nie pasują do Astry H (tylko z typem U)
    Ale z chęcią wezmę komplet do Peugeota 206 bo tam są diabelsko drogie, a już coś moja druga połowa napomina że jej hałasują i ciężko zbierają

  35. radosuaf ( February 22nd, 2012 15:28 )

    Ja w sumie bardziej wymasuję Peżo, niż Valeo, ale co tam…

    Jadę sobie spokojnie moim Peżo 307 SW, z fantastyczną przednią szybą panoramiczną o powierzchni 2,5 m2 trasę Konin – Poznań, zjeżdżam z autostrady, dookoła radosna pogoda, widoczność fantastyczna, wjeżdżam w Drogę Dębińską, wiadomo, teren zabudowany, więc jakieś 50 km/h się jedzie, aż… WTEM! Z naprzeciwka nadjeżdża jakiś pojazd, wjeżdża w wielgachną kałużę (która wcześniej żadnego powalającego wrażenia nie robiła, ot taka sobie kałuża, co to ich w sumie wiele na niekoniecznie równych polskich drogach) i paca moją piękną panoramiczną szybę ogromną ilością czarnego szlamu. W aucie w 0,003 sekundy robi się CIEMNO, a ja nie widzę NIC. I tutaj technika francuskich inżynierów, a konkretnie czujnik deszczu wkraczają do akcji, zatrzymują ładunek strachu w połowie jelita grubego i nim jestem w stanie 2 razy mrugnąć (no bo raz oczywiście oczy zdążyłem zamknąć, czekając na nieuniknioną śmierć) szyba jest czyściutka, w aucie robi się jasno, mnie się rozjaśnia oblicze i jadę dalej, choć z lekkim drżeniem serca przez jeszcze kilkadziesiąt sekund…

    Co najlepsze, wycieraczki odpala się ręcznie (znaczy trzeba Peżocikowi powiedzieć “tak, ramiona nie są przymarznięte, śmiało, możesz machać wycieraczkami”) i same z siebie nie ruszą, a ja nie pamiętam, czy jadąc z tego Konina udało mi się je uruchomić. I teraz pytanie, czy czujnik ma jakieś zabezpieczenie, że jak już coś zdrowo pier…, to się sam uruchamia, czy nastąpił “zwyczajowy” (w cudzysłowie, bo ja takowych nie mam) problem z “francuską elektroniką” (produkcji Bosch GmbH oczywiście). Tego nie wiem, ale wdzięczny jestem.

  36. kwarpas ( February 22nd, 2012 15:45 )

    Pewnej soboty pojechałem z kolegą kupić laptopa dla jego dziewczyny. Cały tydzień padał deszcz a do tego wycieraczki nadawały się do rzucania w szczekające psy pod blokiem z rana. Cała szyba uwalona. Zaparkowałem moją Astrę F kombi pod centrum handlowym i wyszliśmy z auta. Wtem z takim małym wózeczkiem podszedł jakiś gość i oferował wycieraczki. Funkiel nówka takie. Niewiele myśląc stwierdziłem, że nie wiem jak one zbierają i czy mógłby je na próbę założyć. Założył je, wypróbowałem i super, szyba czysta ładnie pięknie, ale nie uśmiechało się do mnie kupno wycieraczek nie wiadomo jakiej firmy za cenę Boscha więc ja się pomacałem po kieszeniach, że niby szukam portfela ale go nie mam, kolega tak samo i powiedzieliśmy do gościowi, że nie mamy kasy i będziemy musieli skoczyć do domu i wrócimy. Gość zdjął je a ja miałem czystą szybę. Czasami trzeba się nakombinować w życiu…

    P.S. to mój pierwszy komentarz pomimo przeczytania całego bloga i wyczekiwania nowych wpisów. Pozdrawiam

  37. Gregory 3P ( February 22nd, 2012 15:45 )

    No to historia o wycieraczkach przyklejonych do szyby. Nie, nie przymarzniętych, bo to mało prawdopodobne w lipcu.

    Dłuższy weekend w krainie jezior, niedziela – dzień wyjazdu. Niby tylko 200 km, ale ostrożności nigdy za wiele = przegląd płynów, ciśnienia opon i kierowców oraz obowiązkowe odścierworobaczenie reflektorów i szyby najbardziej frontowej…

    “Mam taki zajebisty płyn, że nawet s-muszka nie zostanie” zapewnił mnie Kolega i zabrał się za szorowanie szyby mego Compacta. Po 5 minutach rzeczywiście – szyba gotowa do wymontowania i postawienia w Muzeum Wzorowo Czystych Szyb.

    Droga powrotna oczywiście powitała nas letnim oberwaniem du… chmury. Jednak nic to – prawą ręką odpalam moje beemowskie, skuteczniejsze od wszystkich Cyganów na warszawskich skrzyżowaniach razem wziętych, wycieraczki.

    Pierwsze machnięcie przebiegło jeszcze nieźle, jednak po “powrocie” kolejny start nastąpił w tempie zwolnionym x15 (najszybsze machnięcie trwa ze 2 sekundy, więc SIĘ ZGADZA!), do tego nastąpiło rozwarcie (autor nie-ginekolog) kręgów piekielnych, a pazury na szybie połóżył sam Belzebubik!

    Takiego piskozgrzytorzężeniopier***nięcia nie słyszałem jak żyję. Preparat do szyb w pojedynkę wygenerował takie tarcie, że do dziś zastanawia mnie, czemu silniczki wysyłając swą zabójczą moc poprzez pióra, nie przewrócił całego samochodu na lewy boczek.
    Ale to z pewnością zasługa dociążonego “bagaja”.

    Tak czy inaczej, po 20 minutach CIĘŻkiej ULEWY magiczny preparat zaczął wymiękać zaledwie na tyle, że wycieraczki nie odpadły, silniczki nie spłonęły żywym ogniem, a ja mogłem zaprzestać poszukiwań sonaru na mobilnym allegro. A potem deszcz zaprzestał działalności, więc i problem znikł. Następnego dnia warszawski syf załatwił sprawę i po mogicznym kleju do szyb nie było śladu.

    Morał – jeśli właściciel AUDI chce Ci coś polecić do Twojego BMW – zastosuj prewencyjnie precyzyjną tubę w ryj!!!

    Pzdr,
    G.

  38. Gregory 3P ( February 22nd, 2012 15:57 )

    @radosuaf: mam teorię!

    Francuzy wpadły na to, iż:

    1. Termometr, który pokazuje pasażerom, jak bardzo cierpi ta biedota poza Twoją szklarnią (jeździłem – kocham tą szybę – i wyłącznie ją), można wykorzystać do wewnętrznej oceny, czy wycieraczki miały szansę przymarznąć.

    2. Basen wody nie materializuje się magicznie w mrozy, więc pewnie “można ścierać” :-)

    2a. Basen wody na szybie jest groźniejszy od nadwyrężenia sprawności wycieraczek.

    Pzdr.

  39. Greg ( February 22nd, 2012 16:00 )

    Nie cudzołóż i nie kradnij!
    Jeśli musisz – to nie wpadnij.

    Moja nietypowa sytuacja miała miejsce przy Centrum Handlowym 3 Stawy w Katowicach. Wracałem z Niemiec do domu i przez całą drogę coś podjadałem, popijałem napojami a papierki i puste opakowania wrzucałem przed przednie siedzenie pasażera. Do domu maiłem jeszcze ponad 200 km i tak sobie pomyślałem, że dobrze będzie się zatrzymać, podejść do centrum handlowego kupić kanapkę i przy okazji posprzątać. Zatrzymałem się na parkingu, trochę się gramoliłem, potem zacząłem zbierać śmieci spod siedzenia a tu ni stąd ni zowąd patrzę, że ktoś obcy majstruje coś przy moich wycieraczkach. Ja od razu co ty wyprawiasz a on do mnie – skoro bierzesz radio zostaw mi chociaż wycieraczki (gdy sprzątałem wyglądało to tak jakbym coś tam majstrował przy radiu). Ja od razu do niego, że to jest mój samochód a ten jak „struś pędziwiatr”, nogi za pas i ucieczka. Cieszę się, że mi nie ukradł wycieraczek bo bym wracał z postawionymi „kikutami” albo musiałbym kupić gdzieś na stacji nowe pewnie za 100 zł.

  40. radosuaf ( February 22nd, 2012 16:03 )

    @Gregory 3P: myślę, że Twoja wiara w inteligencję Francuzów jest dużo większa niż ich własna wiara, a ta się już mocno rozjeżdża z rzeczywistością (oczywiście na niekorzyść rzeczywistości) – ja, znając kilku, mam niejasne wrażenie, że od strony inżynierskiej to oni mają kogoś innego, a sami zajmują się tylko designem. Albo przynajmniej mam taką nadzieję ;-).

  41. Radek ( February 22nd, 2012 16:18 )

    Za czasów młodzieńczych kiedy jeździłem wychuchana Meganką i każdy grosz się liczył zakup płaskich wycieraczek Valeo był nie lada przeżyciem. Cieszyłem się nimi i chwaliłem przed innymi jak to moje wycieraczki żadnego deszczu, śniegu czy owadów się nie boją. Ale nic co piękne nie trwa wiecznie. Pewnego letniego pochmurnego wieczoru musiałem udać się do mojej dziewczyny, obecnie przyszłej żony. Wsiadam do auta, ruszam wesoło i beztrosko. Wnet zagrały niebiosa, niebo pociemniało, zadął ogromny wicher i zaczęło padać. Jakież było moje zdziwienie gdy po włączeniu wycieraczek po szybie przeleciały dwa metalowe ramiona, ale bez piór wycieraczek. Zgrzyt był przeraźliwy. Ślady pozostawione na szybie pozostały także w mym sercu. To, że ukradli to nic. To, że ukradli i nie podnieśli ramion to już było zbyt wiele. Płakałem razem z niebem. Jednak nie poddałem się. Zakupiłem kolejny komplet, którym cieszyłem się niecałe 3 miesiące. Także zostały skradzione. Jaki z tego morał? Valeo to dobre wycieraczki ale lubiane przez złodziei.

  42. tomee ( February 22nd, 2012 16:19 )

    Pewnego razu tak starannie wymieniałem wycieraczki, ze pałąkiem ze zdjętym piórem przywaliłem w szybę tworząc dość duże pęknięcie. Do tego zagapiłem się i gdy pojechałem na przepisowe badanie techniczne było już po terminie.
    Diagnosta nie chciał podbić dowodu z powodu pękniętej szyby. Po wymianie szyby nie chciał podbić dowodu z powodu brakującej naklejki rejestracyjnej na szybie.
    Zaś pani w urzędzie nie chciała mi naklejki wydać, ponieważ dane w dowodzie nie zgadzały się z aktualnym adresem zameldowania. Nie chciała też wydać zaktualizowanego, bo brak ważnego badania technicznego pojazdu.

    Po czasie wydaje mi się, że albo diagnosta, albo urzędniczka była nadgorliwa, niemniej przez chwilę wyglądało to na niemożliwy do rozwiązania układ wzajemnych zależności.

  43. rad0330 ( February 22nd, 2012 16:27 )

    No to i ja spróbuje szczęścia:

    Na koniec ferii wybraliśmy się do Bratysławy aby odwiedzić rodzinkę.Jednak nie było nam dane tam dojechać.15km przed Bielskiem w naszym Passasie pedał sprzęgła został w podłodze i za żadne skarby nie chciał wracać.W ASO samochód trzeba było zostawić.Wypożyczyliśmy Forda Focusa i w dalszą podróż.Sama przesiadka z Passata 2.0 4×4 do Focusa 1.6 w benzynie była dla nas szokiem ale nie mieliśmy innego wyjścia.Prawdziwy horror zaczął się po wjechaniu na autostradę.W tym dziwnym autku wycieraczki robiły co mogły aby jak najmocniej zamazać szybę.Po każdym pryśnięciu na szybę płynem one ścierały 2 razy i potem za jakieś 5 sekund znowu znienacka robiły jeden ruch rozmazując bród, który zdarzył już osadzić się na szybie…Udało mi się przechytrzyć skurczybyka ale on uznał, że nie da za wygraną i postanowił, że skończy mu się płyn do spryskiwaczy.Nie wiem kto projektował zagospodarowanie autostrady na Słowacji ale przez bite 60km nie było żadnej stacji benzynowej.Szyba po chwili przypominała karton i było przez nią widać tylko i wyłącznie zarysy świateł poprzedzających samochodów (było to w nocy).Jak już udało się nam dojechać nie rozbijając się o żadnego TIRA na staję benzynową okazało się, że Focus nie ma zamiaru odpuścić i zagiął nas otwieraniem maski.Kto to widział, żeby maskę otwierać kluczykiem?!?!?!Jak już na to wpadliśmy nie mogliśmy znaleźć zbiorniczka na płyn.I tu też jakiś inżynier wykazał się pomysłowością i umieścił zbiornik pod błotnikiem a można go było znaleźć tylko po małym niebieskim kółeczku, które okazało się korkiem od owego zbiorniczka.Jak już odebraliśmy naszego Passata w drodze powrotnej okazało się, że ASO umyło nam ładnie samochód i wystawiło go na siarczysty mrozik, a gumy wycieraczek ślicznie przymarzły do szyby.Więcej im do szczęścia nie było i sobie w najlepsze popękały i w tym momencie są do wymiany, bo zbierają tak jakby ich tam w ogóle nie było.

    Trochę długie ale dużo rzeczy do ujęcia :D

  44. kat bury ( February 22nd, 2012 16:33 )

    3 esencjonalne wycieraczkowe historie (niepotrzebne skreślić)

    1) Kiedyś tam, jadę szukać nowego auta, DK8, zima, ok. 410 słupka skończył mi się płyn. Uf, zaraz stacja “z orzełkiem”. Kupiłem baniak, zwalniam dźwignię maski, a ona na to: “a takiego, nie otworzę się”.
    To teraz tym płynem sobie mogę… polewać, sam… Na szczęście modły i 28 pokłonów przed maską i zamek skapitulował. Przymarzł biedak, jak się okazało. [auto: Peugeot 206]

    2) prowadzę takie Seicento do ganiania w KJSach. Znów DK8 ale w drugą stronę. Deszcz leje a zrypało się coś z wycieraczkami i ta po stronie kierowcy co rusz wylatuje 10 cm za obrys auta, zatrzymuje się na uszczelce i ni kuta nie wraca. Więc co kawałek, korbka w dół i ręką pac w wycieraczkę co by wróciła. I łapa mokra po pachę…

    3) Inny mały francuski samochód, nie mój. Odkurzony po dłuższym postoju, a właściwie umyty przy -10 na “karszerze” (nie pytajcie po co – trzeba było). Wycieraczka tylna zwykła w ogóle w nim nie działać, niechcące trącenie manetki wycieraczek a z tyłu coś zabrzęczało i chrupło. Akurat postanowiła zadziałać, tylko, ze całe ramię i pióro wybrało wolność i zostało na szybie a kręcił się radośnie sam kikut na klapie.

  45. parrot ( February 22nd, 2012 16:36 )

    Chętnie bym wziął udział w konkursie i zawalczył o komplet nowych wycieraczek, a o Valeo mogę akurat wypowiadać się w superlatywach…
    Gdyby nie to, że – mimo butnych deklaracji – “konia z rzędem” temu, kto dobierze mi komplet nowych “piórek” z oferty Valeo… Przecież, przy ewentualnej wygranej, jak podam model auta, to każą mi spadać na drzewo ;)

  46. Blogomotive ( February 22nd, 2012 16:39 )

    @parrot: Ja masz mocowania uniwersalne, to przecież wystarczy podać długość piór? Czy też Ci tam dżapońce inne zaczepy wstawili?

  47. parrot ( February 22nd, 2012 17:04 )

    @blogo: Podaję rozmiar: 710 mm, driver side ze zintegrowanym spoilerem, obydwa zaś mają zintegrowane dysze spryskiwaczy :)

    http://tinypic.com/r/2im6smr/5

  48. Blogomotive ( February 22nd, 2012 17:08 )

    @parrot: Aaa skoro tak, to spadaj ;)

  49. PoGOOD ( February 22nd, 2012 17:08 )

    @ Gościu :

    Jestem od dziś Twoim fanem!

    To jest dopiero kreatywne w-dupo-właztwo!!!

  50. parrot ( February 22nd, 2012 17:13 )

    @blogo: …a nie mówiłem? :)

  51. Noriad ( February 22nd, 2012 17:19 )

    Ja niestety widocznie za mało jeżdżę żeby mieć jakieś przygody z wycieraczkami :P (albo moje tescoskie są takie uber, w co raczej wątpię ;))

    BTW. Blogo masz za to możliwość patrzeć jak ludzie starają się wyrwać sobie owe nagrody, może lubisz takie rozrywki a’la starożytny Rzym :P

  52. PoGOOD ( February 22nd, 2012 17:20 )

    @ Parrot :

    Nie spinaj się – ja mam tak samo. Większość katalogów wycieraczek każe dobierać zestaw identyczny z Focusem, ale niestety prawa wycieraczka z Focusa jest do mojej Vołowiny zbyt krótka. Dlatego wyniuchałem już wymiary i teraz dobieram je po długości, a nie pod model samochodu.

    I świat znów jest piękny i widoczny bez smug… :D

  53. Lukash3 ( February 22nd, 2012 17:26 )

    Mnie się za to przypomniała historia z przed paru lat, jakoś niedługo po dostaniu prawka:) Akcja działa się w samochodzie turystycznym – Fiat Uno. Wszedłem do samochodu – strasznie zaparowane szyby, niedługo myśląc uruchomiłem silnik i włączyłem turbodoładowany nawiew fiacika, czekam, czekam i nic. Przestawiałem dmuchawę na szybę, zmieniałem moc nawiewu – efekt zero. W końcu podstawiłem rękę pod nawiew ii powietrze leciało, ale przypadkowo dotknąłem szyby – para nie zeszła…. Ruch wycieraczek później wyjeżdżałem już z placu ;) Takie zaćmienie poranne przed wyjazdem do szkoły;)

  54. Zeberrka ( February 22nd, 2012 17:32 )

    Był rok hmmm nawet nie pamiętam – może 2002, 2003. Zima. Jadę z bratem na koncert z Wrocławia do Poznania naszą super wyścigówką (jak mawia mój mąż – BMW 126p :D) – czyli pięknym żółto czerwonym maluszkiem. Jak było lato – ogrzewanie działało bez przerwy i nie dało się go wyłączyć, jak przyszła zima – oczywiście złośliwość rzeczy martwych – nie działa. Mróz zaczął chwytać no i chwycił – zasuwamy naszą strzałą a tu dziadek mróz zaczyna nam piękne wzorki malować na szybie od strony pasażera do kierowcy. Widoczność szybek równa zeru, wycieraczki nie dają rady pozbyć się dzieła artysty dziadka mroza, a zatrzymać się nie ma gdzie. Brat odkręca szybę, wystawia głowę i jedziemy. Pi… jak w kieleckim, ale na szczęście po jakichś 10 minutach udaje się zatrzymać – skrobiemy szybki, jedziemy kawałek, znów stop, skrobanie szybek i tak co chwile. Jakoś tak 10-15 km przed Poznaniem ogrzewanie nagle znów działa – jakby nie mogło tak na trasie.

  55. parrot ( February 22nd, 2012 17:34 )

    @PoGOOD: nie spinam się, tylko tak sobie szeleszczę ;) Długość zaś – jak wiesz – nie ma znaczenia, liczy sie technika ;) A ta technika nakazuje mi zamówić piórka w centralnym magazynie Toyoty na Europę podając – jako jedyny parametr – nr VIN :) W sumie nie problem. Tak tylko chciałem podrażnić blogo, żeby nie był zbyt zarozumiały (“Jeśli wygrasz, przesyłasz info o swoim aucie (np. Nissan Almera N16 hatchback, 2001 rok) i chwilę później dostajesz paczkę z dedykowanymi, płaskimi wycieraczkami Valeo.”

  56. Regnar ( February 22nd, 2012 17:35 )

    To było 20 lat temu. Jechałem z rodzicami na wakacje do ciotki do Trójmiasta – jakieś 450 kilometrów Maluchem w kolorze czerwonego Ferrari:) Już jako dziecko uwielbiałem samochody, a ojciec czasem dawał mi pokierować 126p po wiejskich “oesach”.

    Podczas postoju na herbatkę z termosu spytałem go, czy mogę pokierować. Odpowiedź była oczywista, bo sześciolatek na publicznej drodze nie budzi ogólnego entuzjazmu. Ze złości urwałem wajcho-przełacznik od wycieraczek. Ojcu wytłumaczyłem, że przypadkiem, więc upiekło mi się… do czasu.

    Po drodze jednak tak się rozpadało, że musieliśmy stanąć. Po pół godzinie w końcu ruszyliśmy w żółwim tempie w dalszą droge. Ja co kilka kilometrów musiałem wychodzić w płaszczu przeciwdeszczowym i ścierać gazetami szybę.

    Dziś za każdym razem gdy zaczyna kropić odruchowo sprawdzam, czy przełącznik wycieraczek mojego auta jest na swoim miejscu.

  57. Fatum ( February 22nd, 2012 17:41 )

    A czy upośledzeni użyszkodnicy koreańskiej motoryzacji, posiadający Daewoo Leganza (dwie wycieraczki, ale za to każda innej długości) mają po co startować w konkursie? :)

  58. tomee ( February 22nd, 2012 18:06 )

    @Fatum: A co jest niezwykłego w tym, że wycieraczki są różnej długości? Wydaje mi się, że w nowszych samochodach dwie takie same wycieraczki to prawdziwa rzadkość.

  59. krzysiek3452@op.pl ( February 22nd, 2012 18:07 )

    Ja mam coś takiego, nie szczęsne polo 1.0 matki..

    Godz.4.35 – wychodzę z domu do pracy, jest sobota, widzę ludzi wracających z imprezy, leje deszcz z śniegiem, piękna zima końca 2011 roku..
    Godz.4.40 – wsiadam do nieszczęsnego auta matki, własne nie działa, silnik ledwo odpala, ale jedzie
    Godz.4.43 – odkrywam, że wycieraczka, prawa nie styka się z szybą i w irytujący sposób podskakuje po szybie marząc to coś co spada z nieba(i nie jest to manna)
    Godz.4.44 – płyn do spryskiwaczy się kończy spektakularnie zamazując szybę, zatrzymuje się by poprawić wycieraczkę, „coś z nieba” moczy mi fotel kierowcy
    Godz.4.47 – w końcu już jadę trójmiejską obwodnicą, osiągam niewyobrażalne dla tego auta prędkości – 120km/h, wycieraczka, którą poprawiałem znów skacze po szybie
    Godz.4.49 – niewiele widać przez przednią szybę, ale jednak coś niebieskiego, mrygającego – cholera patrol policji
    Godz.4.58 – skontrolowany, przemarznięty i smoknięty poprawiam wycieraczkę, przecieram szybę rękawem i wracam do auta
    Godz.5.03 – pieprzone wycieraczki, jedna dalej skacze, widoczności brak, mijam mój zjazd z obwodnicy
    Godz.520 – spóźniony, zły z brudną szybą dojeżdżam do pracy

  60. Blogomotive ( February 22nd, 2012 18:10 )

    @Fatum: Chyba większość aut ma różnej długości pióra. W Nissanie tak mam, i w 323i też.

  61. Alex ( February 22nd, 2012 18:24 )

    Asymetryczne wycieraczki – żeby pasażerka mniej widziała i nie komentowała manewrów.

  62. Roka ( February 22nd, 2012 18:28 )

    To była piękna zima, choć trochę sypało dużo wódki się piło i mało się spało i tak zaczęła się sylwestrowa przygoda, dziewczyna prowadziła, a biała była droga…
    Wracaliśmy z zakopca do wawy Daewoo Matizem rocznik 1999; sypało całą drogę i nie było zmiłuj. Spryskiwacz używany non-stop bo kobieta lubi się przecież perfumować, więc zapachu nie oszczędzała. Po 3/4 trasy płynu zabrakło. Wycieraczki jako, że sprzed wojny nawet na najszybszym biegu nie dawały rady. Po kilkunastu kilometrach jazdy na ślepo zatrzymaliśmy się w sękocinie, okazało się, że w bańce z sosem do spryskiwacza nie ma kropelki. Załączył się pomysłowy Dobromir. Na tylnim siedzeniu zostało pół litra wódki na W, między siedzeniami mieliśmy wodę, więc do zbiornika wlaliśmy miksturę wódki i wody niegazowanej. Wsiadam do samochodu, żonka odpala spryskiwacz i CO JA PACZE – Działa!
    Tym sposobem dojechaliśmy do domu, gdzie czekała na nas 5 litrowa, cieplutka bańka zimowego płynu.

  63. Larem ( February 22nd, 2012 18:36 )

    Moja historia jest nie tyle o wycieraczkach, co o żartownisiach.
    Razu pewnego pozostawiłem autko (jeszcze w czasach kiedy jeździłem bryką ojca) pod supermarketem.
    Zakupy skończone, wsiadam do auta i wracam do domu. Po drodze szybka dosyć się przybrudziła więc potraktowałem ją spryskiwaczem. Zamiast tego tylko wycieraczki śmignęły mi po szybie, pozostawiając za sobą brązową smugę przesłaniającą drogę.
    Po hamulcach i na pobocze. Co się okazało? Ktoś rozłożył sporą ilość czekolady na moich wycieraczkach i zakleił spryskiwacze taśma izolacyjną. Ktoś z was też miał kiedykolwiek takie pomysły?

  64. balbulus ( February 22nd, 2012 18:37 )

    A u mnie było tak – nowe (używane, ale nowe, wiadomo) auto, szyba przednia oryginał, piękna, przezroczysta – a że już mroźno na zewnątrz, zapodałem na nockę osłonę na ową piękną przednią szybę.
    Zapodałem, żeby nie zamarzła i żebym nie musiał rano skrobakiem rzeźbić w idealnie utrzymanej szybie, żeby rys nie narobić, wiecie, świeży nabytek, się dba.
    Rano dumny ze swej pomysłowości odpalam samochód… I DO JASNEJ KOLERY, CZEMU MI NIKT NIE POWIEDZIAŁ, ŻE ZAKRYTY DZIĘKI MOJEJ POMYSŁOWOŚCI CZUJNIK DESZCZU ODPALI WYCIERACZKI, ZAMIECIE ZMIĘTĄ MATĄ PO SZYBIE, RYJĄC GUSTOWNE ROWKI?? CZEMU?? PRZECIEŻ TO CZUJNIK DESZCZU, NIE CZUJNIK MATY, %$*(@^^ !!!
    No, już mi lepiej…

  65. SirSmark ( February 22nd, 2012 18:45 )

    Pewnego cudownego grudniowego dnia musiałem wraz z moim przyjacielem dość pilnie zameldować się w oddalonym około 70 km od miejsca mojego zamieszkania Olsztynie. Droga była piękna, świeżo po remoncie, warunki wprost idealne – na drodze zamiast śniegu zalegała mieszanka solno-błotna. Dzielny Yaris z lytrowym silnikiem połykał po drodze wszystko: Audi, Mercedesy, a raz nawet srebrnego Lanosa w gazie. Do pewnego momentu. W okolicach Dobrego Miasta przyszło nam się zmierzyć z nieuczciwym przeciwnikiem o gabarytach i mocy przekraczających wyobrażenie kierowcy Yarisa. Tak, dobrze kombinujecie – to był TIR i to w dodatku z rodzaju tych parszywych, chlapiących błockiem po szybach. Tomasz nieskutecznie spróbował oczyścić szybkę z zalegającego syfu rozmazując go jeszcze bardziej. Jejciu, Mamusia znowu zapomniała uzupełnić płyn, ehh – mniej więcej tak to wtedy ujął. Naszym życiowym celem stało się pozbycie się sprzed nas tego bandyty. Inne opcje poza oglądaniem go w tylnym lusterku nie wchodziły w grę. Tomek prowadził samochód z głową na zewnątrz, gdy wpadłem na genialny plan – przecież mamy Nestea! Wylałem napój na szybę, Tomasz zamachał wycieraczkami – świat stał się piękniejszy. I nawet TIR nie wydawał się tak nieosiągalny. Oczywiście został z tyłu, my byliśmy na czas, a przed drogą powrotną saris zasłużył na kąpiel i uzupełnienie płynu w zbiorniku ;).

  66. KrzysieK ( February 22nd, 2012 18:49 )

    Moja historia.

    Kiedy miałem jeszcze Poloneza (którego Blogo pochwalił na zlocie we Wro za brak LPG) czyli lekko ponad rok temu podczas jesieni wracaliśmy z małego wypadu za miasto, zaczęło padać a później lać akurat pech chciał że w polskim wynalazku zepsuła się wycieraczka i to akurat po stronie kierowcy. Nie widać prawie nic ale udało się zjechać na pobocze, nic nie zapowiadało że przestanie lać a do domu przydało by się wrócić więc zostaje tylko jedno, przestawiliśmy wycieraczkę se strony pasażera aby zbierała wodę po stronie kierowcy, Poldot miał jedną wycieraczkę która prezentowała się prawie jak w starych Mercedesach. Później jeszcze przez 1,5 miesiąca tak jeździliśmy a naprawa okazała się banalnie prosta, coś tam spadło w mechanizmie.

    Wyglądało to tak: http://s1.ifotos.pl/img/DSCF1189_qhwrsw.JPG

  67. Paweł ( February 22nd, 2012 19:04 )

    Koniec stycznia 2010. Do przejechania jakieś 700km z Reisen w Holandii do Szczecina.
    To był dzień z chyba najniższa temperaturą odnotowaną w Holandii, do tego padający śnieg i szlam na drodze. Płyn do spryskiwania oczywiście zamarzł. Wycieraczki dawały radę tylko przez krótką chwilę, póki to co wylądowało na szybie było jeszcze w miarę wilgotne. Później już się wszystko rozmazywało i było tylko gorzej. Musiałem się wyginać i szukać miejsc na szybie z lepszą widocznością. Starałem się też utrzymywać odpowiednią odległość od aut jadących przede mną, ale co chwila znajdywał się cwaniak, który od razu po wyprzedzeniu wracał na prawy pas. W efekcie czego, mniej więcej co pół godziny musiałem zjeżdżać na parking, aby ręcznie doprowadzić szybę do jako takiej przezroczystości. Oczywiście nie byłem wyjątkiem na tym odcinku i na parkingach spotykałem zazwyczaj te same auta oraz ich właścicieli ze szmatą w ręku. Lepiej było jak zrobiło się ciemno, wtedy światła bardziej przebijały się przez warstwę brudu, którą miałem na szybie.
    Normalnie ten odcinek dało radę przejechać w mniej więcej 6 godzin. Tym razem zajęło to prawie 8, a auto po tej trasie wyglądało tak:
    http://dl.dropbox.com/u/662657/IMAGE_069.jpg

  68. SSSS ( February 22nd, 2012 19:15 )

    Czy w kraju już taka bieda, że ludzie biją się o darmowe wycieraczki za kilkadziesiąt złotych czy też może tylu niespełnionych powieściopisarzy ta ziemia nosi ? :)

    Pytam (prawie) całkowicie poważnie…

  69. Renek ( February 22nd, 2012 20:10 )

    Rysiek umarł, a ty Blogo konkurs robisz. Wstydź się! ;)

  70. Larem ( February 22nd, 2012 20:18 )

    @SSSS:
    Bo tu nie nagroda ale idea się liczy.

  71. Alex ( February 22nd, 2012 20:22 )

    SSSS, dla zazdrości szwagrów i podziwu szwagierek:)

  72. Blogomotive ( February 22nd, 2012 20:34 )

    [*]

    I jak Renek, teraz jest OK? ;)

  73. Szczypior ( February 22nd, 2012 20:45 )

    Blogo, co się stało się że się blog wysypał się? Bo jeśli to nowy layout, to wiedz, że wygląda z… no jakby się sypło coś :P

  74. Szczypior ( February 22nd, 2012 20:46 )

    No i jak zwykle minutę za późno. Sprawy nie było, Szwagier! ;)

  75. ymir ( February 22nd, 2012 20:52 )

    Ale żeś chopie trafił, _w tej chwili_ wychodzę do tesco po wycieraczki do foki. Do tej pory miałem wypasione Valeo Silence Extreme i były całkiem niezłe, choć na pewno nie silence, (co do extreme to nie wiem — ekstremalnie wodą pieszych z boku chlapały?), ale się po roku poddały.
    Zasłyszałem, że najtańsze tescowe płaskie (arejodynamiczne, nie-szkieletowe) są podobno zarąbiaste, a w cenie jednych valeo można dostać 10 sztuk. I kasjerka w tesco nie każe Ci wymyślać historii. :PP

    Jak naprawdę te tescowe okażą się ok, to napiszę… albo nie, nie napiszę, toż nie będę Ci sponsoringu valeo psuł, sie wie ;)

  76. Blogomotive ( February 22nd, 2012 20:59 )

    Szczypior, Ty nołlajfie, siedzisz na blogu non stop? ;)

  77. Alex ( February 22nd, 2012 21:04 )

    W tivi nic ciekawego nie ma..więc..

  78. Busines ( February 22nd, 2012 21:06 )

    Często jak stoję na światłach oglądam sobie dziewczyny na przystankach. Urozmaicam sobie tak drogę do pracy. Ale zeszłej zimy w moim polo zamarzł mi płyn do spryskiwaczy. Zamarzł na miesiąc. Początkowo byłem załamany, ale przyzwyczaiłem się. Jak jechałem do pracy sypałem śnieg na szybę i tak na 20km wystarczało. Jestem już prawie przed firmą i widzę fajną misie na przystanku. Wysoka, blond włosy szara czapeczka. Tak przynajmniej mi się wydawało. Wszystko za sprawą filtra z błota który naniesiony był na szybę czołową. To był zniewieściały facet.

  79. Krzysztoff ( February 22nd, 2012 21:35 )

    Blogo, oglądalność skoczyła pewnie ;p

    Opisze swoją historię:

    To było za czasów jaśnie Passata B3. Model z benzyną i bez gazu, także rodzynek na polskich bezdrożach. Ów egzemplarz miał problem z lewą wycieraczką, śrubka mocowania lubiła się poluzować. W rezultacie wycieraczką zatrzymywała się na połowie szyby, i ścierała drugą połowę oraz powietrze/brud spod kół.
    Jadąc z pracy zaczęło padać, po chwili tak mocno że musiałem zjechać na przymusowy pit stop. Zatoczka autobusowa, szybkie wyjście z samochodu, przygotowanie odpowiedniego klucza, ciach i już.
    Tak naprawdę to jedyna rzecz, którą potrafiłem naprawić odkąd jeżdżę samochodami.

    Tak wiem, ale to jednak prawda!

  80. Gościu ( February 22nd, 2012 21:41 )

    @PoGOOD

    Do tego, jak to nazwałeś “włazidupstwa” nakierował mnie wpis blogo o oponeo. Wg mnie był niepotrzebnie stylizowany na luźny wpis, bardziej naturalne byłoby zrobić go w formie jakieś żartobliwej i luźnej, ale jednak reklamy.
    Powstrzymałem się jednak od skomentowania i pomyślałem, że nie ma co płynąć pod prąd, lepiej ustawić się z prądem. Dlatego użyłem mojej klawiaturowej WYCIERACZKI – klawisza backspace, uniosłem palce nad klawiaturę, wstrzymałem oddech i… bez skrępowania VALE O zaletach VALEO.

  81. Blogomotive ( February 22nd, 2012 21:50 )

    Mając prawie 40 stopni gorączki nie jestem w stanie mądrze odpisać na te zarzuty kryptoreklamy Oponeo. Ale zastanów się – czy Oponeo potrzebuje amatorskiego blogera do promowania czegokolwiek, gdy samo jest potężnym udziałowcem AutoCentrum.pl?

    Naprawdę uważasz, że nic w Polsce nie może się odbyć na zasadach czystej, pasjonackiej chęci współpracy?

    Nikt z nas siebie wzajemnie nie potrzebował – ja mam budżet od BMW Polska zdolny pokryć naprawdę sporo, oni mają milion razy bardziej poczytne kanały promocji. Uznaliśmy, że będzie fajnie współpracować, bo akcja jest nietuzinkowa.

    Poza tym mówienie o tym, że… albo nie, nie mam siły nic więcej tłumaczyć. Kolejne potyczki USB czekają na opisanie.

  82. leming ( February 22nd, 2012 22:17 )

    czego to ludzie nie zrobią za komplet wycieraczek :)

  83. Gościu ( February 22nd, 2012 22:28 )

    @blogo

    ech, Ty chyba przez tą gorączkę nie łapiesz, co napisałem. Poczekaj aż Ci przejdzie (zdrowia życzę) i przeczytaj raz jeszcze.
    Nie widzę nic złego z, jak to napisałeś, pasjonackiej współpracy. Ale włazić w d… nie będę i napiszę ponownie, że sam tekst mi się nie podobał. Miałeś znacznie lepsze, ten był wg mnie sztuczny. Zresztą, wydaje mi się, że kiedyś sam go przeczytasz i przyznasz mi rację.

  84. Szczypior ( February 22nd, 2012 22:37 )

    Angina mieli moje migdałki, więc nie chodzę do szkoły, co wiąże się z dużą ilością wolnego czasu, czyli od wtorku wszelkie gry na kompie zdążyłem przejść, a co oznacza, że nie mam co robić :D Więc tak tylko siedzę i patrzę jak Opera automatycznie co 5 sek. odświeża i pochłaniam nowe komentarze.

  85. radosuaf ( February 22nd, 2012 22:39 )

    @leming

    Nie każdy walczy o wycieraczki… Ja kupuję tylko w ASO. Tylko oryginały tak ładnie wyglądają:
    https://lh4.googleusercontent.com/-okHsLwnXjYo/TZb9Ha5sMXI/AAAAAAAABmM/QQBxVliOKMo/s640/IMG_4444.JPG

    Może niektórzy po prostu chcą, aby innych urzekła ich historia?

  86. Michał M ( February 22nd, 2012 23:09 )

    Blogo, weż po prostu zlej wszystkie te zarzuty o kryptoreklama oponeo.pl, BMW, Valeo czy czegokolwiek. NIE KARM TROLLI! Kto Cię czyta ten wie co i jak a takim Gościami nie ma się co przejmować :)

    Zdrówka życzę!

    Żeby nie było, że taki OT to jutro wrzucę swoją historię.

  87. WoytecK ( February 22nd, 2012 23:40 )

    Dzień zaczął się jak zwykle, a więc od walki z drzwiami do mojego seata.
    Cordoba 1 i pół (po pierwszym lifcie) ma taką wadę, że jak mróz trzyma to problemu ni ma… ale jak popuści to jużci ;(

    Niestety wada fabryczna polegająca na tym, że woda lubi sobie spływać z bocznych szyb prosto na mechanizm zamka drzwi przednich powoduje, że w okresie przejściowym (w dzień plucha w nocy zawierucha) samochód na zmianę: nie chce mnie wpuścić, nie chce mnie wypuścić, a czasem oba na raz.

    Jak na to nałoży się płyn do spryskiwaczy będący wytworem myśli radzieckiej, który pomimo chlubnego napisu -22 zamarza już przy -7 mamy gotowy scenariusz na “Szklaną pułapkę 25 i 3/6″. Jazda na czołgistę może być niezłą frajdą – pod warunkiem, że czołg jest radziecki, a nie hiszpański… Więc aby zapewnić sobie jako taką widoczność podjechałem na stację inną niż radziecka, celem zakupu płynu do spryskiwaczy, który po zmieszaniu z tym na -22 pozwoliłby jako tako funkcjonować w warunkach atakującej z wszystkich stron pluchy. Aha, na stację jechałem na Ace’a Venturę (z głową za oknem) bo przednią szybę zakleiła mi papka z płynu “-22 made in ZSRR”.

    I tu zaczyna się cała zabawa… Seat co prawda mnie wpuścił, ale na stacji wypuścić już nie miał zamiaru. Lewe drzwi… prawe drzwi… ależ skąd… a więc do tyłu… dobrze, że z tyłu są drzwi, bo wychodzenie przez bagażnik, albo wyczołgiwanie się przez okno to już by chyba było za dużo. Swoją drogą mina pracowników stacji… bezcenna. Tak sobie myślę, że do tego płynu made in ZSRR powinni dodawać pióra wycieraczek z żyletkami zamiast gumy – do zdrapywania tego ich płynu z szyby.

  88. Gościu ( February 23rd, 2012 00:03 )

    @Michał M

    wazelinkę?

  89. Michał M ( February 23rd, 2012 00:38 )

    @Gościu

    Stoperan?

  90. Blogomotive ( February 23rd, 2012 00:39 )

    @Gościu & Michał M: Silence! I kill you!

  91. Michał ( February 23rd, 2012 08:41 )

    Sytuacja z ubiegłego tygodnia.
    Przymroziło jak diabli.
    Wsiadam do samochodu, przekręcam kluczyk wycieraczki przetarły szybę skutą lodem.
    Przekręcam by odpalić, a tu bunia rzęzi – akumulator padł. Wycieraczki zostały w połowie szyby. Następnego dnia jak ogarnąłem akumulator wszystko działa tylko w jednej wycieraczce brakuje 3 cm gumy bo wpadłem na pomysł by odlepić ją zamrożoną. Kupiłem z cyklu ekonomiczny zakup.
    Marze jak pierun. Przydadzą mi się.:)

  92. Michał ( February 23rd, 2012 08:46 )

    A wycieraczki powinieneś wysłać Clarksonowi z Top Gear. Pamiętacie jak popsuł wycieraczki w ferarii i naprawiał taśmą? :D

  93. Alex ( February 23rd, 2012 09:03 )

    Bo prawdziwy facet powinien zawsze mieć pod ręką taśme klejącą i WD-40.
    Na wypadek gdyby coś się ruszało – a nie powinno.
    Lub ruszać nie chciało – choć powinno.

  94. Gościu ( February 23rd, 2012 09:25 )

    Alex

    kiedyś słyszałem o facecie, kierowcy, który jeździł dostawczakiem – nazywali go Drucik. Podobno zawsze miał przy sobie kawałek drutu i był nim w stanie (prawie) wszystko naprawić :P

  95. KaZet ( February 23rd, 2012 09:30 )

    Ja miałem dwie nietypowe sytuacje związane z wycieraczkami. Obie w Trabancie 601. Kiedyś po założyłem nowe pióra wycieraczek i po kilku kilometrach jedna z nich mi po prostu odpadła/odfrunęła po osiągnięciu zawrotnej prędkości 80 km/h. Winne było mocowanie pióra do ramienia, które było rozwiązane jakoś dziwacznie i nietypowo. Za drugim razem jechałem poza miastem, a na drogach było mnóstwo takiej breji, błota pośniegowego i w ogóle syfu. Trzeba było więc używać obficie spryskiwacza, bo inaczej niewiele się widziało. W moim wehikule spryskiwacz występował w postaci ręcznej pompki, którą włączało się poprzez pociągnięcie (dość silne) odpowiedniej wajhy, a następnie energiczne jej wciśnięcie. Niestety za którymś razem owa wajha została mi w ręku i zostałem bez spryskiwacza. Niewiele myśląc wziąłem do ręki atomizer z płynem do mycia szyb i na każdych światłach odkręcałem szybę, wystawiałem rękę i spryskiwałem przednią szybę.

  96. Alex ( February 23rd, 2012 09:33 )

    Jeździłem w tamtym roku dostawczym Mercem z totalnie odrutowanym wydechem. Brzmienie o jakim marzą posiadacze Subaru:)

  97. Tommy ( February 23rd, 2012 09:33 )

    Wstecz miesięcy kilkanaście – wciąż pamiętam jak to było,
    dziwna sprawa, gdzieś pod Łodzią się to wtedy mi zdarzyło,
    gdy pędziłem lewym pasem, ciemną nocą w deszczu ścianie,
    aż tu nagle do mych uszu wpadło dziwne chrobotanie…

    Może koło na dezercji pomysł wpadło namówione,
    przez strudzoną nudnym życiem, zakręconą ciut oponę?
    Może klocek nie wytrzymał wciąż zaciskiem popychany
    i zapragnął dziś strajkować czując się niedoceniany?

    Noga z gazu, zmiana pasa, nasłuchuję co się stało,
    nagle patrzę, a świat dziwnie coś mi z prawej rozmazało…
    Wycieraczka niby w pracy (zgodnie z rytmem wymachuje),
    w tę i we w tę, w tę i we w tę – czekaj, jednak coś się psuje!

    Struga wody wciąż naciera, zamiast pięknie być zgarnięta,
    rozpaćkuje się po szybie paskiem gumy ledwie tknięta.
    Aż tu nagle – katastrofa! Coś potwornie zaskrzypiało
    i ze starej wycieraczki prawie nic już nie zostało.

    Szybko niczym “Liberator” cios karate w wajchę walę,
    kierunkowskaz i pobocze, bo nie sposób jechać dalej…
    Z wycieraczki pozostały tylko szpony i zadziory,
    namalować chętne w szybie niezmywalne, krzywe wzory.

    Więc wychodzę z samochodu, deszcz wprost w oczy atakuje,
    i w ciemnościach ściągam syf ten nim mi szybę porysuje.
    Co za dramat! Co za chu***a, co za chińczyk to poskładał!
    Co za kretyn to sprowadził, i kto ku*** to sprzedawał?!

    No i co za matoł kupił… Tak – przyznaję się bom winien,
    że za marne pare groszy tak się pięknie urządziłem…
    Jak tu jechać w tej ulewie? Przecież się do czorta nie da.
    Jednak Polska myśl techniczna zawsze czuwa kiedy trzeba.

    Stara szmatka, trochę taśmy, dwie minuty i już działa!
    Ramię miękko otulone – wilk jest syty, szyba cała.
    A więc jadę powolutku, prawym boczkiem wciąż skupiony
    szukam stacji bądź marketu, jestem cały przemoczony.

    W końcu Lotos, zestaw z Boscha – z pół miliona tu kosztuje!
    Mimo wszystko cóż mam zrobić… Przy okazji zatankuję.
    Tak do domu dojechałem. Lecz przygody morał wraca,
    jest mądrością nieprzeciętną, że oszczędność nie popłaca…

    A więc pomyśl ze dwa razy, kiedy gorsza znów Ci szkoda,
    że chińszczyzna jest zdradliwa – nieraz bardziej niż pogoda.

  98. Renek ( February 23rd, 2012 09:47 )

    Dobrze, że nagród jest więcej niż jedna, bo inaczej byłoby już pozamiatane ;)

  99. Marky ( February 23rd, 2012 10:14 )

    Dawno, dawno temu, tysiące litrów LPG wstecz, kiedy to climatronic jeszcze nie zdążył przyśnić się jego nastoletniemu wówczas projektantowi a podgrzewane spryskiwacze były fanaberią porównywalną do egzotycznej wycieczki urządziliśmy sobie z kolegami Studentami towarzyski wieczorek konsumpcyjny z zachowaniem „jednego od konsumpcji odsuniętego” (JOKO) celem prowadzenia nazajutrz w rodzinne strony – Święta za pasem. Wieczór wspomniany przeciągnął się do bladego świtu, co zaowocowało u uczestników ogólną bladością, suszą w dolocie i nieprzejrzystą wizją. W takim oto stanie podróż się rozpoczęła o poranku wigilii wigilii, z jedynym słusznie wypoczętym JOKO za kółkiem oczywiście;)
    Transporter wysłużony miał na imię Skoda Favorit, był biały i miał notoryczną skłonność do żartów, których nie odpuścił sobie i wówczas. Otóż po pokonaniu 100 z 250km i wypiciu 45% posiadanych na pokładzie płynów współpracy odmówił spryskiwacz przedniej szyby… Niby błahostka – ale nie w warunkach ogólnej śnieżycy i temperatury bliskiej 0 stopni. Wiecie już o co chodzi? Tak, co 1km szyba była tak przejrzysta, jak wzrok uczestników konsumpcji minionej nocy :) I tu na pomoc przyszła nieco zmącona wieczorowymi dyskusjami inwencja – poświęcimy własne gardła na rzecz czystej wizji! Pasażer zasiadający z przodu dostał w swoje władanie cały zapas mineralnej wody ratunkowej, gwóźdź do robienia w korku jedynej słusznej dziurki i zadanie uchylania co kilka chwil szyby, wyekspediowania ręki z butlą na zewnętrze i przemycie „windscreen’a” ze wszystkiego, co przyniosły nań polskie drogi… Tym samym szczęśliwie, acz nieco wysuszeni i spóźnieni, dotarliśmy studenckim stanem osobowym „5” do domów i niczego nie podejrzewających rodziców :)

  100. YatzeK ( February 23rd, 2012 10:50 )

    Najdroższe wycieraczki, jakie kiedykolwiek kupiłem:

    Lat temu ze trzy, albo i cztery, jak jeszcze ujeżdżałem jeden z najpiękniejszych samochodów EVER – BMW E34, jechałem sobie do Poznania. Autostradą znaczy. Blady świt, coś między 4-5 rano, rozjaśnia się powoli, równie powoli nasila się deszcz padający całą noc. Nic to, opony dobre, kierownik wypoczęty, skupiony, jedziem. Mniej więcej 100km przed Poznaniem nagle, bez żadnego uprzedzenia, bez pytania: “przepraszam, czy można”, bez ostrzegawczych strzałów w powietrze, wycieraczki zdechły. Po prostu. Na amen. A do tej pory zdążyło się już porządnie rozpadać. Znaczy leje jak jasna cholera. I co robić? Zatrzymać się i zajrzeć pod maskę? Taaaa, jasne, kto miał E34 ten wie jak łatwo dostępny jest mechanizm wycieraczek. Nawet w garażu trzeba się nakląć, nie mówiąc o zlanej deszczem autostradzie.

    Przypomniało mnie się, że kiedyś czytałem test pierwsze ML-a bodajże, w którym było powiedziane, że ma mało wydajne wycieraczki, ale że powyżej 220 km/h to nie ma znaczenia, bo pęd powietrza świetnie zmiata wodę z szyby. Co mi szkodzi? Se myślę, na lepszy pomysł nie wpadnę, ruchu nie ma, spróbujmy. Próbujemy. Do ok. 140km/h widok jak w zadymionej knajpie po siódmym piwie, ale widzę, gdzie czarne, widzę, ze nie widzę przed sobą niczego, w co mógłbym wjechać, to cisnę dalej. Powyżej 160km/h zaczyna się pojawiać “efekt ML-a” – zauważalnie układają się pionowe strugi wody płynącej w kierunku dachu. Przy ok. 200km/h szyba jest niemal zupełnie przejrzysta, dzięki ci ML-u! Niewiele to, co prawda zmienia, bo leje tak dokładnie, że to co widać przez przejrzystą już teraz szybę niewiele odbiega ot dotychczasowego wyglądu samej szyby.

    Nie, czekajcie, widać więcej – ja pier****, jakiś idiota mnie wyprzedza! Poj***ło cię, gościu? w takim deszczu walisz ponad 2 paki? Czy po prostu wycieraczki Ci padły? I jak może ci nie przeszkadzać ta czerwono niebieska lampa na desce? Przecież to musi oślepiać, a widoczność i tak ***jowa!

    O kurrrr…

    Koszty wymiany kompletu wycieraczek w BMW E34 pod Poznaniem:

    500zł + 10 punktów + 100zł za używany mechanizm znaleziony przez znajomego u znajomego jego znajomego + flaszeczka dla znajomego znajomego znajomego za udostępnienie miejsca w garażu i narzędzi.

    Jaki z tego morał? “Cokolwiek robisz, nie sugeruj się tym, co mówią o Mercedresach”

  101. Grabek ( February 23rd, 2012 11:24 )

    Moja historia z wycieraczkami powinna mieć tytuł “Nierówna walka…”.
    Często tankuję na Shellu, gdzie mili Panowie z obsługi proponują tankowanie samochodu, a ja sobie czekam przy kasie na zakończenie. Zdarza się też, że szyby umyją…
    Pewnego razu zostawiłem żonę w samochodzie z włączonym radiem i kluczykiem w stacyjce. W oczekiwaniu do kasy obserwowałem nierówną walkę Pana z obsługi, który próbował umyć mi szybę. Niestety za każdym razem gdy dotykał szyby, dostawał piórkiem w “przyrząd”. Widziałem jak próbował wybadać interwał i umyć ją sposobem. Samochód nie dał się przechytrzyć, bo zostawiłem włączony czujnik wycieraczek, który niezawodnie wykrywał myjkę jako zdradliwą kroplę.

  102. Maku ( February 23rd, 2012 15:48 )

    Krótko i na temat… :D Posiadając kiedyś pojazd marki Cinquecento Fiat…. kurrrrr co to za szmelc na 4 kołach był… Okazało się, że poprzednia właścicielka zamiast płynu wlewała wodę z kranu. Zimą rzadko płyn. Z tego oto powodu genialne urządzenie jakim jest pompka do spryskiwaczy (CC posiada aż dwie!!! jedna na przód druga na tył) skorodowało i przestało pracować… Wiecie jak to jest zimą z czystością szyby… więc pokonując dystans kilkudziesięciu kilometrów po drodze krajowej co jakieś 5km zatrzymywałem się, wyciągałem pięciolitrową bańkę z płynem, polewałem szybę i szybko otwierałem drzwi, w celu włączenia wycieraczek ;) oczywiście te malutkie drzwiczki trzeba było równie szybko zamknąć coby płynu w środku nie było w cholerę bo śmierdzi toto. Całą zimę tak przejeździłem… Sam nie wiem czemu tego nie zrobiłem… aż kiedyś coś mnie ruszyło żeby dopompować zapas… podnoszę dywanik a tam nowiusieńka pompka do spryskiwaczy! Wymiana 20 minut :P nie wierzycie? Moja baba mi świadkiem :D

  103. Maku ( February 23rd, 2012 15:51 )

    A jak k***wa kląłem że takie cuda wożę w tym małym bagażniczku… :D auto paliło 12 litró… 9 benzyny, 1 oleju, 1,5 płynu do spryskiwaczy i 0,5l WD-40 hehehe tragedyja jak na CC 900′ na wtrysku

  104. Maku ( February 23rd, 2012 15:54 )

    Druga historyja… Jadąc w ulewę busem do Holandii straciliśmy wycieraczkę kierowcy… i jechaliśmy tak jakieś 400km… tak mi się przypomniało hehe :D

  105. grigorij ( February 23rd, 2012 18:08 )

    A u mnie zawsze dobrze wycieraczki działały … raz tylko we Fiacie Seicento płyn (ten taki jak u Was do -22 zamarzający przy -7) zamarzł właśnie i rozsadził przewody które doprowadzały płyn ze zbiorniczka. ASO naprawiać tego nie chciało bo trzeba było ponoć rozebrać pół komory silnika i pół deski rozdzielczej by ten przewód wymienić. Przewód kosztował 8,5zł a naprawa 3600 :) Więc wesoło całą zimę za płyn do spryskiwaczy służył mi śnieg … i jadąc do pracy musiałem wkalkulować postoje na “zroszenia” śniegiem szyb :)
    Po tej zimie auto sprzedałem :)

  106. Larem ( February 23rd, 2012 18:18 )

    Blogo sobie nawarzył piwa, teraz będzie musiał wybrać kilka ze stu historii. Miło.

  107. Blogomotive ( February 23rd, 2012 18:29 )

    @Larem: Urlop wezmę. Inaczej nie da rady.

  108. Patrycja ( February 23rd, 2012 19:09 )

    hmm… to zdarzyło się pewnej mroźnej zimy, kiedy to od niedawna miałam samochód (umówmy się – drugiej młodości ;)) i szpanowałam jeżdżąc nim na uczelnię. Jak zawsze wyszłam z domu na ostatni moment, a śpieszyło mi się na kolokwium. Chwila grozy, ale samochód odpalił :) dumna chcę wyjeżdżać z parkingu, ale oczywiście okazało się, że moje wycieraczki odmówiły posłuszeństwa. Jakie było moje rozczarowanie i przerażenie spóźnieniem. Zrobiłam najgłupszą rzecz w życiu – wróciłam się do domu po butelkę z gorącą wodą, którą polewałam przednią szybę. Musiałam w drodze nie raz się zatrzymywać, bo woda zamarzała, ale w końcu zależało mi. Zdecydowanie NIE POLECAM :) Od tej pory dbam o wycieraczki, bo to niezbędne wyposażenie samochodu :)

  109. mihalL ( February 23rd, 2012 20:57 )

    Odkąd pracuję w takiej jednej firmie, to za każdym razem jak idę na wymarzony, wyczekany urlop „wypoczynkowy” spotyka mnie coś… to coś nigdy nie jest fajne.
    Pierwszy rok pracy, pierwszy weekend urlopu, boisko do koszykówki i… złamana noga!
    Drugi rok pracy, pierwszy weekend urlopu, jakaś impreza, wycieczka po browary w nocy na shell’a i… wybite jedynki!
    Trzeci rok pracy, jakże by inaczej pierwszy weekend urlopu i… kuźwa na cholerę ja włączałem te jeb$#@*e wycieraczki…?!?
    Niedziela, godzina coś około 23:30.
    Wracam proszę ja was z treningu, z tym że inną drogą niż zwykle bo przecież jestem na urlopie 
    Jadę sobie otóż to do letniej rezydencji na wsi ;) była ciemna noc, żadnego deszczu i żab, żadnych latarni, droga wąska. Zerowy ruch w końcu jestem już sporo poza miastem i co ja widzę?
    Jakieś badziewie przyklejone do mojej przedniej szyby, tak trochę bardziej po stronie fotela pasażera, co nie zmienia faktu, że „kątem oka” to widzę i mnie strasznie irytuje!
    …Bach wycieraczka raz, bach drugi… na spółę z płynem i nic!!! W tym momencie cała moja koncentracja, energia, percepcja, karma były skupione tylko na tym jednym oblepionym czymś nieznajomym punkcie na szybie przedniej mielonej wycieraczkami z częstotliwością pracy młota pneumatycznego.
    Jest! Nareszcie! Zlazło! … o ku@#a gdzie jest droga????????????????
    Frunę moim (byłym już) seatem poprzez rowy i pola z prędkością jakoś około 67km/h.
    … JEB… lądowanie na świeżo zoranej ziemi…
    Motor pracuje dalej, światła świecą, na zegarach nie pojawiły się żadne silniki i wykrzykniki. Mija jeszcze jakieś pół sekundy i już wiem! Żyję i mam się świetnie, no przynajmniej fizycznie bo za następne pół sekundy już napier$%#@łem w kierownicę ze złości… Ty debilu na kiego włączałeś te jeb$#@*e wycieraczki?!?!?!?!?
    Okazało się, że w momencie jak skończyłem tę zabawę w Jana Niezbędnego właśnie zaczynał się zakręt 90 stopni…
    Uwierzcie mi ja naprawdę mam takiego pecha odkąd tam pracuję…
    Na dowód tej historii fota zrobiona u lokalnego specjalisty tuż po zajściu:
    http://s1152.photobucket.com/albums/p493/mobydik666/?action=view&current=seat.jpg
    PS- w tym roku jedziemy z mą Lubą na wywczas zagramaniczny (pracy nie zmieniałem!).
    Już się nie mogę doczekać… hahahahahaha

  110. Domino ( February 23rd, 2012 20:59 )

    Długo zastanawiałem się którą historię opisać a tu życie samo dostarczyło mi gorący temat.
    Wczoraj wybrałem się w interesach w trasę z Wielunia do Sosnowca, a że niestety mój służbowy VW jest w stanie agonalnym (912 tysi to sporo nawet jak na 2.5 TDI), w zastępstwie dostałem małego dzielnego mściciela czyli… fiacika 600 :) O ile droga do Sosnowca przeleciała gładko to powrót był już drogą przez męke. Nawieżchnia gierkóweczki mokra jak pielucha niemowlaka, niebiosa przeciekają i na dokładkę ruch większy niż zazwyczaj. Ale co tam! Mam wycieraczki, mam spryskiwacze więc matka natura może mi naskoczyć! Żeby stanąć do walki potrzebowałem tylko płynu do spryskiwaczy więc zjechałem z trasy na jedną z renomowanych stacji benzynowych:

    -duży płyn do spryskiwaczy proszę
    -29zł.
    -WTF???
    -29zł poproszę
    -pani da ten litrowy
    -proszę
    -dziękuję

    Uzbrojony po zęby ruszyłem w dalszą trasę ale już po około dwóch kilometrach okazało się, że płyn znalazł sobie inne ujście niż spryskiwacz… Ktoś na górze postanowił mnie ukarać za brak respektu do sił natury i dorzucił mi jeszcze smród topionego plastiku, którego następstwem była awaria wycieraczek (podnosiły się, ale żeby się opuścić? Co to to nie!). Wyobrażacie sobie jak kretyńsko musiałem wyglądać z ręką za szybą, popychając wycieraczkę? Dopuściwszy do świadomości fakt, że jako ślepy daleko nie zajadę postanowiłem znaleźć sobie psa przewodnika i dalej kierowałem sie za dwoma niewyraźnymi, czerwonymi punkcikami, czyli za światłami poprzedzającego mnie vana. Aura zlitowała się dopiero za Częstochową. Chyba Najświętsza Panienka mi dopomogła ;)

  111. Maciej ( February 23rd, 2012 23:12 )

    Historię mojego Avensisa już po części poznałeś. Lakier nadal wygląda tragicznie, samochodu nie myłem jakieś 7 tygodni aaaale to nieważne. Z ciekawostek – wycieraczki niby wymieniali przy przeglądzie 1,5 roku temu. Niby, bo przednie jako tako się… nie sprawdzają. Czasami zastanawiam się czy nie byłoby szybciej przejść na “system indyjski” i zatrudnić kogoś typu mini-ja zamontowanego na dachu w celu przecierania szyby. Szczególnie teraz, kiedy mamy taką CUDOWNĄ pogodę jest kiepsko. Ale to tylko rozgrzewka do pełnej historii. Z tyłu też mnie załatwili. Po kolei – tylna wycieraczka składa się z ramiona oraz nasadki przykrytej osłonką. Osłonkę mi ukradli jak postawiłem sobie samochód pod Wedlem przy Szpitalnej, bo jeżdżąc tak nudnym autem trzeba sobie jakoś osłodzić życie. Wychodzę i bach! nie ma osłonki. No trudno, śrubka sobie lekko rdzewieje ale wycieraczka chodzi. I chodziła, ale teraz już nie zasuwa jak młoda 18 tylko raczej jak 60 z reumatyzmem. Na początku fajnie, a potem jest jedno wielkie zgrzyyyyyt i pół szyby usyfionej. I byłoby spoko, gdyby nie moje zapędy inżynierskie. Zasiadłem z pewnym napojem który znany jest z tego, że usuwa rdzę, śrubokrętem i WD40. Miało być pięknie, a jak wyszło? Dosłownie 3 dni temu wyjechałem z garażu, padało. Włączam wycieraczkę, słyszę głośne wycie i pac. Nie ma wycieraczki. Pan inżynier zawiódł, a ja nadal nie mam mini ja do wycierania tym razem tylnej szyby. Serwis umówiony na wtorek. Głupi ja…

  112. lordqra (karol) ( February 24th, 2012 10:21 )

    Barwna opowieść byłaby o sklejaniu przy -15 plastykowego kolektora ssącego :D a przy wycieraczkach, może wystarczy jak powiem ze super dedykowane zaczepy przy płaskich wycieraczkach VALEO są mało odporne na żonę :D. A jeśli chodzi o wycieraczki klasyczne zazwyczaj działają pięknie przez 1 dzień roboczy. Ale czego tu wymagać od wycieraczek za 20zł komplet (2szt).
    BTW. czy istnieją jakieś szkolenia które uczą jak wyginać wycieraczki (klasyczne), żeby zbierały dokładnie ten punkt przez który kierowca ma teoretycznie widzieć droge? A nie dokładnie na odwrót?

  113. marv ( February 24th, 2012 10:30 )

    A co tam opiszę moją wtopę z wycieraczkami….

    Do rzeczy, akcja toczy się Jesienią w Szczecinie, winowajca to Golf IV, entuzjastom znany bliżej jako Gofer, miejsce docelowe Stargard – wypad dopiero co zakupionym butelkowo-zieloniastym goferem do przyszłych teściów. Wszystko musiało być na błysk, specjalnie olałem piątkowe wykłady i podjechałem na myjkę ręczną aby doszlifować każdy detal. Woski, sroski i inne badziewia doprowadziły, do tego że Gofer zaczął błyszczeć i szklić się jak butelka Heineken’a, która przed momentem zeszła z taśmy, zabieg trwał z 3h, w końcu trzeba było udowodnić rodzicom laski, że ich córka nie prowadza się z byle kim, a co! :P Podjechałem pod blok gdzie mieszkała moja kobieta na stancji, zaparkowałem tuż pod klatką, zadowolony obserwowałem swoje dzieło oddalając się w stronę domofonu, Panowie i Panie co to był za widok, przechodnie zakładali okulary przeciwsłoneczne bo tak lakier światło odbijał. U dziewczyny posiedzieliśmy z kilka godzin na jakimś pitu pitu… Przyszedł czas wyruszyć, do teściów, wychodzę dumny z klatki, przekroczyłem zadaszoną część i coś mokrego padło mi na twarz. Myślę sobie, awruk to pewnie jakiś zawistny sąsiad pluje mi na twarz, niech no ja tylko dorwę gnoja… Ale nie, dostaję kolejną bombę i kolejną, przy 10tej przestałem liczyć. Mówię nooooo nieee PADA! Szlag by to trafił, niech to dunder świśnie, w grobie się przewraca babcia Aniela. No ale cóż umówieni byliśmy, teściowa zupę grzała trzeba było jechać. Odpalam auto, pali od kopa jak to się mówi, szybki odruchowy klik w dźwigienkę wycieraczek aby ściągnąć to co już napadało. A tutaj nic, zero reakcji pióra stoją tak jak stały… Głośno myśląc wypowiadam tylko – Co jest ? Dziewczyna jedynie na mnie spojrzała, i już wiedziałem że w tym momencie odejmuje mi 1000pkt exp’a. Kolejne naiwne próby szarpania dźwignią, restart silnika i inne bezsensowne próby… W końcu przyszło zajrzeć pod maskę, a tu leje jeszcze bardziej niż lało… Oglądam ten mechanizm, ale wszystko zabudowane, nie wiem co do czego i z czym to się je.. No to próbuję na chama szarpać, rwać, ciągnąć za ramię wycieraczki, ale to cholerstwo stoi jak stało… Nic no dosłownie nic, moja luba zamieniła wymowne spojrzenia na docinki typu “no jedźmy już”…A ja do niej, może przeczekajmy ten deszcz – czułem się jak lamus… No to wysiadka z auta powrót do domu. Tam klik na tv – przynajmniej on działał, akurat prognoza na regionalnej leciała, wcale mnie nie pocieszyła bo miało padać do końca tygodnia… Ale wpadł mi pomysł – a może niewidzialna wycieraczka ? Widziałem kiedyś w HyperMarietach takie wynalazki. Cóż tonący brzytwy się chwyta… Poszedłem do pobliskiego tesco, przemokłem przy tym jak bezpański pies. Popsikałem dokładnie szybę zgodnie z instrukcją. Przeżegnałem się i ruszyliśmy, 50km do celu powiedziałby Krzysio Hołowczyc, leje jak z cebra, a niewidzialna jak i widzialna wycieraczka nie działają… Przy wyższych prędkościach krople spierniczały z szyby jakby trochę lepiej, ale jadąc w mieście niestety… Na każdych światłach wyskakiwałem z ręcznikiem i gąbką aby poprawić widoczność. Gdybym miał to wyjąłbym sobie kompas lub webcam’a by wiedzieć gdzie jadę, wykorzystywałem każde możliwe miejsce, które zobaczyłem aby się zatrzymać i przetrzeć szybę i zpsikać niewidzialną wycieraczką… Podróż trwała 2h gdzie zwykle trwa 45min. Nie dość, że Gofer przestał przypominać lśniącą butelkę Heinekena i bliżej mu było do Lecha po mocnym melanżu, to jeszcze w oczach teściów, laski i co gorsza w swoich wyszedłem na cieniasa… Na miejscu pod dachem, rozebrałem podszybie i okazało się, że w mechanizmie było tyle syfu, że ja się dziwię, że to w ogóle kiedyś działało. Zacząłem szperać po forach i wyszło, że to znana wada tego modelu. Dlatego jeśli jeździsz Golfem 4 sprawdź dobrze mechanizm wycieraczek, zanim zaczniesz wozić tyłek po mieście… Bo możesz się nieźle rozczarować, gdy przyjdzie Ci szpanować…

  114. SirSmark ( February 24th, 2012 11:08 )

    @Tommy – jesteś moim mistrzem – zaczynam się dzisiaj do Ciebie modlić.

  115. siwy ( February 24th, 2012 11:30 )

    nie ujmując szwagrom (bo przeczytałem prawie wszystkie opowieści i jest kilka naprawdę ciekawych/dobrych/śmiesznych* niepotrzebne skreślić) to moim skromnym zdaniem Tommy powinien dostać wszystkie dostępne wycieraczki. WSZYSTKIE

  116. MotoAnioł ( February 24th, 2012 13:40 )

    Pewnego zimowego poranka ochoczo zasiadając za stery Megg wpierw odpalam jej rozrusznik co bo by się nagrzała, spoglądam w lusterko fryz poprawiam – spoglądam przed siebie … i oczom nie wierze. Obie wycieraczki stoją na baczność odchylone od szyby. Tfu same metalowe ramiona. No by Cię szlag! Pomyślałam. Taka spokojna `dzielnia` i wycieraczki dostały nóg. Były właśnie płaskie Valeo X-trm. Podjechałam do Car-Witu kupiłam nowe wycieraczki ALCA jedyne 15 zł. Drapią, marzą, hałasują i są do wymiany ;)

  117. marv ( February 24th, 2012 13:56 )

    Miałem jeszcze taką jedną historię. Jakiś rok temu. Wracając w wakacje z nad morza moją e60-ką. Ukrop był niesamowity i od jakiegoś czasu czuć było że gromowładny szykuje nam niezły spektakl. Ale nie miałem nawet siły rozkminiać tego faktu, bo minionego wieczora skuliśmy się na umór ze znajomymi w irish pubie, na tyle mocno że do apartamentu wracałem na autopilocie, a w mojej czarnej skrzynce ktoś wklepał komendę format c:. Wracając jednak do tematu około wycieraczkowych, nagle coś huknęło, coś grzmotnęło. I na drodze zaczęło walić gradem i deszczem o takiej intensywności, że totalnie nie było widać nic. Czułem się jak wtedy na tym autopilocie, kiedy obraz rozmyty i zaśnieżony zlewał się w bliżej nieokreślone kształty… I nie przesadzam tutaj, bo nigdy z tak intensywnymi opadami się nie spotkałem. Samochody zatrzymywały się na poboczach, a światła reflektorów tylnych aut poprzedzających były widoczne dopiero jak siedziałeś na ich tyłku lub niechcący się w nie wbiłeś. Wycieraczki pracowały na full obrotach notabene valeo, ale nie miały szansy odprowadzić takiej ilości wody, wyglądało to tak jakby ktoś permanentnie lał wiadrem na szybę. Pech chciał, że wjechaliśmy do miasta Nowogardu, a tam światła, skrzyżowania i przechodnie… Drogi nie widziałem, nie wiedziałem czy mogę się zatrzymać i zaparkować samochód by przeczekać burzę, więc włączyłem nawigację ustawiłem w idrivie punkt docelowy na Szczecin i odpaliłem czujniki parkowania, radar wskazywał mi ile jestem od poprzedzającego pojazdu a nawigacja w jaką ulicę skręcić, narzeczona natomiast obserwowała sygnalizację świetlną. I tak o to na czuja, z ciarkami na skórze przejechaliśmy ten piekielny Nowogard. Nigdy nie wcześniej, ani później nie spotkaliśmy się z takim deszczem i nawet po takim czasie czasami przy imprezach ze znajomymi wspominamy tą przygodę.

  118. kubasikorski ( February 24th, 2012 16:42 )

    zarapować ? zarapować ? nieeee dam Wam spokój tym razem ;)

  119. Blogomotive ( February 24th, 2012 16:45 )

    ZA-RA-PO-WAĆ! ZA-RA-PO-WAĆ! ZA-RA-PO-WAĆ!
    Pamiętacie?

  120. Martin ( February 24th, 2012 17:04 )

    Zima 2005. Pracowałem wtedy jako lokalny kierowca Poloneza Truck’a. Ponieważ tylko ja byłem kierowcą auto było czyste, zadbane i zaopatrzone na bieżąco we wszystkie płyny oraz osprzęt taki jak wycieraczki. Niestety albo i stety firma rosła w siłę dlatego moje trasy robiły się coraz dalsze i dalsze więc zatrudniono zmiennika, z którym pokonywałem kolejne kilometry. Niestety człek ów ten nie był wzorem truckera i miał głęboko gdzieś to czym jeździ więc gdy tylko odbierałem od niego auto w moim ukochanym niebieskim Poldku brakowało dosłownie wszystkiego :(
    Mając wolny weekend, wieczór spędziłem w towarzystwie niewiasty niestety nie bardzo pamiętałem jej twarz bo rano obudziła mnie komórka prosto od szefa z pilnym wezwaniem w trasę. Jak stałem tak wyszedłem i nie miałem siły jej budzić o nr telefonu ale postanowiłem to zrobic zaraz po powrocie. Złapałem taxi i po 15 min byłem na placu. Okazało sie że trasa ma 800 km, towar na wczoraj więc jedziemy we dwóch. Ponieważ ja dalej byłem głęboko po “spożyciu” umówiliśmy się że zmiennik jedzie tam, a ja odpocznę i siądę za kółko w drodze powrotnej. Jak tylko ruszyliśmy znużony resztkami ognistej wody i nocną zabawą z nieznajomą momentalnie zasnąłem. Obudziło mnie szarpanie i słowa zmiennika: ej tera ty jedziesz! Nie wiedząc gdzie za bardzo się znajduję ogłuszony kacem gigantem posłusznie siadłem za kółko i ruszyłem moim maleństwem. Po paru km jazdy zdałem sobie sprawę że nic z tego nie biedzie bo się musze odświeżyć, powrócić do życia więc wstąpiłem na najbliższą stację by skorzystać z łazienki i coś przekąsić. Szybka myjka twarzy i wracam do auta, a tam mój zmiennik mówi tak: tu masz hotdoga, bryka zalana pod korek, tera ja zaleje siebie….gdy zobaczyłem 6-ciopak piwa na jego kolanach wiedziałem ze będzie ciężko. Ale nic, myślę jadę…..kac gigant wyłączył mi wtedy myślenie bo to co potem miało miejsce w normalnej sytuacji nigdy by się nie zdarzyło. Po 300 km miałem ochotę przylepić taśmą powieki do czoła, mój zmiennik drzemał rozwalony w fotelu obok z ostatnim otwartym browarem między nogami, gdy wróciłem wzrokiem na drogę zobaczyłem wielki pług jadący z naprzeciwka, który nagle narzucił na przednią szybę całą masę pośniegowego błota. Bez pośpiechu nacisnąłem spryskiwacz ale płyn nie prysnął za to nowe wycieraczki, które wymieniłem tydzień temu rozsmarowały ten cały syf po szybie, zwolniłem więc, otwarłem boczną szybę żeby się bezpiecznie zatrzymać na poboczu…. i wtedy zobaczyłem przed sobą czerwone światła pozycyjne innego samochodu, kopnąłem odruchowo na hamulec, auto stanęło dęba, a ponieważ nie zdążyłem się schować do środka walnąłem czołem we framugę drzwi. Kątem oka widziałem lecącą puszkę piwa mojego zmiennika, która uderzając w szybę roztrysnęła całe piwo po kokpicie. Poldek zatańczył po asfalcie. Lewo, odbicie w prawo i stop. Gdy wreszcie stanąłem widok był opłakany, ja miałem rozcięty łuk brwiowy, przednia szyba z jednej strony uwalona błotem pośniegowym cały czas ładnie rozsmarowywanym przez pracujące wycieraczki z drugiej strony resztkami piwa, a mój zmiennik spał jakby nigdy nic. Po szybkim opatrzeniu rany, podniosłem maskę i zobaczyłem straszny widok! W zbiorniku na płyn do spryskiwaczy było pusto. Pięknie myślę, ten nawalony gnojek zapomniał uzupełnić płyn, a ja przez tego cholernego kaca też to przeoczyłem. Jezu myślę, co teraz? Na następnej stacji kupię płyn i będzie ok., ale teraz szybka decyzja. Rozpiąłem rozporek i oddałem mocz do zbiornika. Kurcze, mało tego, nie ujadę daleko, bo na drodze ten syf zaraz mi zapapra szybę i dupa blada, stoimy. Obudziłem zmiennika i mówię do niego: lej do zbiornika ciulu jeden boś zapomniał na stacji kupić płyn do szyb. Więc on stoi, i sika do zbiorniczka, ja się dre na niego żeby lepiej celował bo każdej kropli szkoda…..i nagle słyszę za plecami: dzieńdobry panowie, a co tu się wyprawia? Obracamy się równocześnie ze zmiennikiem do tyłu, tam stoi młody policjant, a trochę dalej cywilny radiowóz. Pomyślałem, no to zajebiście to teraz mamy przesrane, gdy nagle zdałem sobię sprawę że odwrócony zmiennik leje mi po spodniach. Kuźwa, wrzasnąłem niego, co robisz debilu?? Finał sprawy był taki, że musiałem się tłumaczyć policji 30 minut, do tego badanie alkomatem. Na szczęście wyszło 0,00. Do tego straszyli nas mandatem za oddawanie moczu w miejscu publicznym ale jakoś ich uprosiłem i skończyło się na notatce służbowej i upomnieniu. Na pytanie o pożyczenie płynu zaczęli się śmiać i skierowali nas do pobliskiej stacji jakieś 30 km dalej. Powiem wam że jazda prze ten czas była straszna. Owszem, wycieraczki nawilżane mieszaniną naszych sików skutecznie czyściły szybę ale zapach moczu i piwa sprawiał, że przy -10 stopniach jechaliśmy przy otwartych szybach. Na stacji kupiłem spray do tapicerki i wstępnie wyczyściliśmy kokpit. Kupiłem też płyn i uzupełniłem zbiorniczek do pełna. Zadowolony z siebie otwarłem klapę paki i wrzuciłem tam pojemnik z resztą płynu. I wtedy to zobaczyłem. W rogu paki mojego ukochanego Poldka leżało koło zapasowe, a w nim puste opakowanie po nowych wycieraczkach i pełny 4 litrowy pojemnik niebieskiego płynu do spryskiwaczy.

    Sorki Blogo. Miało być 7-10 zdań ale jakoś tak wyszło :)

  121. marv ( February 24th, 2012 18:20 )

    Martin jeśli to prawda co napisałeś to szacun! Nigdy by mi nie przyszło do głowy by lać do zbiornika… Zapach musiał być odrażający gdy mocz rozbryzgiwał się na szybie :P. Fujj! W Twoim przypadku bardziej od wycieraczek przydałby się konkurs na zapas płynu do spryskiwaczy, który de facto dziś mi się skończył :P

  122. PoGOOD ( February 24th, 2012 18:29 )

    tommy :

    Masz niezłego dealera… ;) Ja wysiadam przy takiej konkurencji!

  123. Szczypior ( February 24th, 2012 19:01 )

    Martin- miszcz! O Tommym nie wspominam, ten to przekosił wszystkich… ;)

  124. Serdak ( February 24th, 2012 19:17 )

    @ Martin- a numer telefonu do niewiasty skołowałeś w końcu?

  125. Martin ( February 24th, 2012 19:45 )

    marw…
    napisałem prawdę, a zapach był fatalny :)
    Serdak…
    nie chciałem już się rozpisywać żeby mnie Blogo nie zdyskwalifikował ale owa niewiasta jest obecnie moją żoną z którą mam 2-ch wspaniałych synków i za każdym razem gdy widzimy Poldka Trucka (a widok to rzadki) to pękamy ze śmiechu

  126. miko ( February 24th, 2012 22:49 )

    Tommy i Martin pozamiatali :)

  127. nazget ( February 24th, 2012 22:54 )

    apropos widoczności na drodze (100% autentyk):
    ….kiedyś jak szczytem marzeń było czerwone sportowe kupe ze splanowaną głowicą, sportowym wałkiem i jakimiś dwudziestoma paroma kucami za tylnym zicem, wybrałem sie z kumplami do lasu po drzewo (robiliśmy imprezke i ognicho było wielkie). Było po deszczu. Wsiadka w kaszlaka, grzejemy przez las przechodząc wiraże po błotku i listkach takim nazwałbym to ćwierć-mini-mikro-driftem. Jakieś pół i jeszcze troche baku póżniej znaleźliśmy drzewo leśniczego, no to po belce na łebka (3) do środka i w te pędy z powrotem. Ale co tu dużo mówić zbłądziliśmy. W końcu po iluś kaszlnięciach zmęczonego silniczka znaleźliśmy dróżke jaka nam pasowała (azymut pasował raczej). Była troszku zarośnięta ale wydawała sie niezła. No to superhiperwycieraczki w ruch, jedynka, dwójka i ……. łubudu!!! I przez przednią szybe widać niebo i chmurki. Co sie stało pytacie??
    ano w trawie (ok 40-50cm) pośrodku dróżki leżał sobie troche wciśniety w ziemie głazik średnicy ok. 70-80cm. I na nim sie znaleźliśmy. Jak już sie wygramoliliśmy i wyrechotali ściągnęliśmy go z głazu i dalej powolutku sie kulaliśmy walcząc z zakrętami a właściwie z przygniecioną blachą z bagażnika na zapas i lekko wygięta zwtornicą. Po powrocie wino marki wino, lewarek, autko na klocki i prostowanie zwrotnicy (tymże lewarkiem). Ech… aż sie łezka na wspomnienie o tym zakręciła.

  128. Krzysztoff ( February 25th, 2012 09:12 )

    Jesli 7-10 zdań to warunek to i tak większość historii jest za długa

  129. leming ( February 25th, 2012 14:25 )

    Medal z ziemniaka dla tego który przeczytał wszystko. Domorosłych gawędziarzy widać na blogu nie brakuje :)

  130. Alex ( February 25th, 2012 19:29 )
  131. Szczypior ( February 25th, 2012 20:22 )

    @Alex – Nie sądzę, żebyś miał na imię Dimitrij, więc uważaj żeby ktoś Cię o plagiat nie oskarżył… Wiesz, ACTA i te sprawy ;)

  132. Alex ( February 25th, 2012 20:42 )

    Czego się nie robi dla kawałka gumy od VALEO:)

  133. Julek ( February 26th, 2012 00:01 )

    Miejsce: Grecja, autostrada kier. Saloniki
    Czas: Środek upalnego lata 2010
    Temperatura: wg. auta +50 st. C (podobno w cieniu :-/ ) czyli piekarnik.

    Wyporzyczony elegancko Opel Corsa w tarsie spisuje się b.dobrze, no może poza klimatyzacją która już nie wyrabiała. Trasa prosta, pusta i nudna a ja w ramach atrakcji postanowiłem schłodzić przednią szybę płynem do spryskiwacza- a co mi tam może będzie chłodniej-pomyślałem :-D
    Jaki był mój szok jak guma wycieraczek elegancko roztopiona niczym serowa zapiekanka szura po mokrej szybie…
    …chwila konsternacji:-/, zjazd na stację celem wymiany drogą kupna(a niech tam zysk dla wypożyczalni najwyżej będę stratny). Nie podołałem. Na szybie został kawał gumy której nie miałem jak zeskrobać.
    Teraz wydaje się że to abstrakcja, zważywszy że jest zima…
    Pozdrawiam

  134. kurkura ( February 26th, 2012 08:44 )

    Dwa lata temu po sprowadzeniu golfa 4 z Germanii ori Valeo mialem na szybie. Z braku kasy kupilem wycieraczki z tesco. Podszedl brud pod tandetne dyskontowe gumy i dupa blada rysek duzo. Wymiana szyby koszt dosc duzy. Po kilku miesiacach kupilem ‘markowe’ baanowki w motoryzacyjny koszt wiekszy nic moje tygodniowe przepijhane na browca pieniadze jednak i one okazaly sie do czterech liter! Marka robi swoje i dlatego mysle ze moze valeo spowrotem zalozyc do golfa 4 generacji niestety nie w tedeiku a benzynce (niech sie smieja). I jeszcze jedna rada nie kupujcie tanich wycierusow z carefoura 2 szt za 10zl jak ja to zrobilem. Sa gorsze o najgorszych. Na 2 komplety z dyskontow wydalem ponad 50zl i w dalszym ciagu wyciaraczki rysuja mi szybe w moim golfie. Tanie miesa psy jedza i jak tak postapilem – poskapilem teraz czas wydac wiecej i kupic lepsze albo liczyc na wygrany konkurs….

  135. Kali ( February 26th, 2012 14:39 )

    O kurcze, miałem się zabrać do swojej historii w późniejszym czasie – dzisiaj co JA PACZE :) tyle opowieści, że szok.

    Ja mam krótką, zimą auta nie ruszałem przez jakieś 2 miesiące ponieważ gromadziłem środki na odstawkę do Majstra. Gdy nadszedł dzień, w którym mogłem pojechać do mechanika musiałem je trochę odśnieżyć, wsiadam sobie do auta, odpaliłem bez problemu i w drogę. Z Grochowa na Tarchomin jest trochę drogi, jednakże nie musiałem używać wycieraczek (nie pamiętam co miałem, działały i to wystarczyło). Zostawiłem autko, uzgodniliśmy co i jak trzeba zrobić i termin odbioru. Zgodnie z ustaleniami odbieram autko, Pan Tomasz zawsze rzetelny powiedział co zrobił, pokazał stare graty i poinformował, że miałem oberwane pióro od wycieraczki i że prawie go nie zabiłem bo jak sprawdzał autko to była mega ulewa. Okazało się że jakiś debil roznoszący ulotki od Pań z Salonów Masaży wsadził mi ulotki pod wycieraczki oberwawszy uwcześnie moje piórka :(. Pan Tomasz Kupił najlepsze i najdroższe wycieraczki za 200 zł :).

    Tym optymistycznym akcentem musiałem się pogodzić z tym, że nie otrzymałem masażu a i tak zapłaciłem :)

  136. Serdak ( February 26th, 2012 18:32 )

    ja mam historię całkiem świeżą. tak to bywa w czasie mrozów, że pewne rzeczy zamarzają. przy -25 postanowił przypomnieć mi o tym olej napędowy którym co dopiero zatankowałem do pełna samochód. nie mam wyjścia- trzeba samochód z vervą zaholować do ciepłego garażu.. linka, trójkąt, Civic kumpla dziś w roli holownika, możemy ruszać. chwila, jeszcze szyba. hmmm cała biała tak że zamrażarka bez no-frosta wymięka… psik psik z zewnątrz odmrażaczem, czekam pół minuty, ściągaczka w ruch wracam zadowolony za kółko. trzy głębokie wdechy (pierwsze holowanie w życiu), dobra możemy ruszać- daję umówiony sygnał dźwiękowy. NIE!! jednak nie możemy, chwila!! kurde co ja z tymi wdechami, teraz mam białą mozaikę wewnątrz.. skrobaczka w ruch. nic z tego.. dobra idę na całość- odmrażacz od środka. niuch niuch, ale klepie, po co głupi oszczędzałeś? trzeba było już te 2 zł dorzucić do tamtego za 9. ehh. szmatka w ruch, dobra, da się jechać. ruszamy. pierwsze hamowanie, pierwszy zakręt, pierwszy ślimak na most- emocje sięgają zenitu. szkoda ze nie temperatura! -25 a ja na zimny łokieć, wszystkie szyby otwarte, ale jestem luzakiem co? każdy wydech za okno, ale i tak odmrażacz jeszcze kilka razy był grany. a przy manewrach i tak głowa za okno bo mało co było widać. bardzo wyczilowane 10 km dalej, jesteśmy u celu. wjeżdżamy na strzeżone osiedle. pamiętajcie, że jak samochód holuje samochód to są to dwa samochody. a szlaban zamyka się za każdym samochodem. nawet jeżeli masz z obu stron zamarzniętą szybę i nie bardzo to widzisz..

  137. Camel ( February 27th, 2012 09:23 )

    Pewnego dnia wybieraliśmy się z Szanowną Małżowiną naszym wysłużonym Civicem V gen. na spotkanie u znajomych w celu spożycia pewnej ilości piwa i gry w scrabble. Jak wiadomo, tylnia szyba w tym Civicu nie jest zbyt wielka, dodatkowo guma wycieraczki powodowała dźwięk przy którym zastanawialiśmy się jaka cześć auta właśnie nam odpada. No to parkujemy tyłem między drzewami i jakimś słupkiem (pieńkiem), który widziałem w bocznym lusterku (bo przez tylnią szybe ze wspomnianych względów wiele nie było widać.
    - Uważaj na pieniek – profilaktycznie mówi żona
    - Tak, widzę – odparłem z bezczelną pewnością siebie, dalej cofając w upatrzoną lukę.
    Cofanie przerwane zostało przez głuche ŁUP! Co jest, pomyślałem sobie, przecież pieniek minąłem z boku… No to wysiadam i patrzę na inny pieniek delikatnie wbity w tylni zderzak.
    - Przecież mówiłam, żebyś uważał na ten pieniek…
    - No to uważałem przecież.
    - Mówiłam o tym z tyłu…
    Skąd ja mogłem wiedzieć, że tu takie wysokie stężenie pieńków na m2, no skąd?
    Od tego czasu tylna klapa otwierała się z charakterystycznych trzaskiem…

    P.S. Gra w scrabble skończyła się naszym spektakularnym zwycięstwem. No bo kto z Was potrafi ułożyć w decydującej partii słowo „lokomotywownia” :)
    Tak się jeszcze zastanawiam, jakie wycieraczki montują w lokomotywach z tej lokomotywowni…

  138. rufooz ( February 27th, 2012 15:41 )

    Jakieś 1.5 roku temu na jesieni pojechałem na nocne zakupy do T..co, co by kupić zapasy do domu oraz przy okazji na jesień coś dla kupionej przed wakacjami bmki. Postanowiłem kupić płyn do spryskiwaczy, jakiś odświeżacz oraz nowe piórka wycieraczek, co by autko szczęśliwe było. Pod sklepem zamontowałem wszystko po ciemku, w pośpiechu bo zaczynało padać.
    Nowe piórka w stanie spoczynku prezentowały się pięknie, nawet jasno-szary kolor pół-przeźroczystej gumy pióra szeptał mi że dokonałem dobrego wyboru. Odpaliłem auto i ruszyłem, po kilku metrach jazdy deszcz zalał szybę postanowiłem przetestować te nowe cuda w akcji, włączyłem wycieraczki.. jedynym efektem ich działania były kwik i szurania po szybie, bo wody to to nie zbierało.. pomyślałem, że muszą się ułożyć i zaraz będzie ok. Wku…iony brakiem zmiany w działaniu zawróciłem na najbliższym skrzyżowaniu z postanowieniem powrotu do sklepu i oddania tego shit-u. Przy demontażu okazało się że jestem debilem i nie zdjąłem osłonek z gum pióra…

    P.S. ciekawe czy Valeo Compact Revolution też mają takie osłonki ;)

  139. Leth ( February 28th, 2012 09:06 )

    Jakiś czas temu przy okazji wizyty w serwisie (wymiana oleju, filtrów itd.) poprosiłem również o wymianę wycieraczek w moim Focusie, bo poprzednie były już mocno zmęczone swoją pracą. Poprosiłem żeby założył oryginalne fordowskie, ale przy odbiorze okazało się, że założył mi wycieraczki Boscha, bo są “dwa razy tańsze i tak samo dobre jak oryginalne”. Ok, niech będzie … Jakieś dwa tygodnie póżniej, niedziela, południe wsiadam do samochodu ze swoją drugą połówką żeby udać się do teściów na obiadek. Na dworze od rana leje z nieba tak, że najchętniej niewychodziłoby się z domu ale wiadomo – zaproszenie teściów ważniejsze. No więc ruszamy, włączam wycieraczki i nasze uszy bombarduje jeden wielki pisk … no nic moze chwilę popracują i będzie lepiej. Po pięci minutach przerażliwego pisku i szorowania żeby zagłuszyć te wszytkie odgłosy podgłośniłem radio, w którym akurat skończyły się wiadomości i zaczynał blok reklam. Słuchamy z żoną pierwszej reklamy: “Słyszysz to … w radiu cisza (u nas przerażliwy pisk wycieraczek) … to wycieraczki Bosch …” W tym momencie oboje wybuchneliśmy śmiechem i nie mogliśmy się opanowań do końca naszej podróży. Od tej pory wspomnienie tej raklamy podczas deszczowej jazdy powduje u nas niepochamowany śmiech :)

  140. Traco ( February 28th, 2012 10:08 )

    Historia wydarzyła się jakieś 2 lata temu w czasie przeprowadzi między dwoma miastami wojewódzkimi, oddalonymi od siebie jakieś 450km. Cały dobytek w samochodzie, Zona na bocznym siedzeniu. 2 letnia córka z tyłu w foteliku. Klucze od wynajmowanego mieszkania oddane. No to w drogę. Pora była jesienna, lekki deszczyk, i wieczór. Ujechaliśmy jakieś 100 km z włączonymi ciągle wycieraczkami aż tu nagle. ramiona wycieraczek stanęły na środku szyby. Zjazd na pobocze. Szybka diagnoza na przystanku autobusowym przy drodze krajowej. Silniczek kręci ale mechanizm wycieraczek się rozleciał. Jechać się zbytnio nie da bo leje coraz mocniej. Wracać zbytnio nie ma gdzie. A po dojechaniu do najbliższego warsztatu, otrzymałem informacje że zrobić coś mogą ale dopiero rano. Tracąc już nadzieje że uda się bez lawety ukończyć ta podróż, moją żona podrzuciła mi pomysł wprost epoki Syrenek i Trabantów. Genialny w swej prostocie. Wywiązaliśmy dwa sznurki do wycieraczek przez każde z okien. Ja się zajmowałem prowadzeniem a żona operowaniem sznurkami.Każdy ruch wycieraczkami wymagał lekkiego uchylenia bocznych szyb wiec, naszą córkę opatuliliśmy kocami pod sam dach. Na szczęście przespała resztę drogi. Trasę którą normalnie da się zrobić w 6:15 jechałem wtedy 10 godzin.

  141. Alecki ( February 28th, 2012 13:23 )

    To był deszczowy jesienny poranek. We wtorki zaczynałem o 8:15 laborką z mechaniki płynów, na której spóźnienie = nieobecność i dlatego we wtorki na zajęcia jeździłem autem (tj. 12-sto letnim, żółtym Maluchem z niklowanymi zderzakami, który przejąłem po tacie). Warszawa w późnych latach 80-tych zeszłego stulecia nie była tak zakorkowana, jak dziś i trasę Bródno – Politechnika autem można było pokonać niemal dwa razy krócej niż dwójką.

    Aby było mi raźniej (no i, by mieć kogoś do pomocy w razie awarii, bo na zeżartym przez rdzę starym Maluszku można było polegać, jak na PKP) zabierałem Jacka, który we wtorki spieszył się na rolnictwo (tak studenci elektroniki określali „teorię pola”).
    Po chwili stresu związanego z odpalaniem (odpalenie w wilgotny dzień wcale nie było sprawą oczywistą i w pogotowiu miałem odpowiedniki dzisiejszego WD-40 do spsikania kabli) byliśmy w drodze. Ja zajmowałem się utrzymywaniem autka między pasami (luz na kierownicy był wtedy zjawiskiem oczywistym) a Jacek regularnie pompował „analogowy” spryskiwacz (elektryczną pompkę montowano dopiero od 1985 roku).

    Ależ się cieszyliśmy, że nie mokniemy na przystanku i nie ściska nas dwójkowy tłum.
    Radość skończyła się na rondzie Starzyńskiego, kiedy po podskoku na wyboju ze sworznia wyskoczyło ramę prawej wycieraczki i łoskotem wylądowało na środku maski pokrywy bagażnika.

    Oczywiście każdy człowiek w tej sytuacji zatrzymałby się na chodniku i zabrałby część z maski pokrywy bagażnika. Ale nie po to jeździłem z pomagierem, by się teraz zatrzymywać, ryzykując absencję na laborce i konieczność spędzenia poranka w Niagarze (model spłuczki klozetowej – górnopłuka i „kawiarenki” na 6 piętrze inżynierii sanitarnej PW), grając w karty przy lurowatej kawie.

    Jacek bez chwili namysłu odkręcił szybkę (korbką) i bezskutecznie próbował dosięgnąć zgubę – nie mógł on poszczycić się wzrostem koszykarza i jego zasięg operowania był mocno ograniczony. Dlatego mu pomagałem: wjeżdżałem w kolejne dziury, których na Gdańskim nie trzeba było specjalnie szukać i sprawiałem że ramię podskakiwało na masce pokrywie bagażnika, przy każdej dziurze przesuwając się co nieco. W połowie mostu udoskonaliłem technikę dodając szarpnięcia kierownicą, kiedy myślałem, że ramię jest w podskoku – by zmienić miejsce lądowania części.. Niestety zamiast do przejęcia zguby doprowadziło to do wzrostu liczby przekleństw wydobywających się z zewnętrznej części Jacka i wygięcia anteny za którą się w panice złapał.

    Zbawieniem okazała się nawrotka w Międzyparkową z gazem w podłodze – siła odśrodkowa przesunęła ramię z głośnym szurnięciem prosto w jackowe łapy (gaz w podłodze w starym Maluchu, który w komunizmie jeździł na czym popadnie, nie dawał specjalnie wiele, ale jak efekciarsko to brzmi).

    Byliśmy zadowoleni z roboty jak Pat i Mat (no może z wyjątkiem górnej połowy Jacka, która przyjęła zdecydowanie za dużo deszczówki).

  142. Kevin ( February 28th, 2012 21:15 )

    Z życia wzięte (mego i mojej kochanej).

    Weekend.
    Jedziemy z dziewczyną do jej rodzinnego miasta. Jak zwykle w sobotę prowadzi dziewczyna
    (ja odpoczywam po ciężkim piątku). Już prawie dojeżdżamy na miejsce.
    Przedostatni zakręt.

    - Kochanie, mrugnij temu z przeciwka światłami, bo zapomniał włączyć.

    No i ona, owszem, posłusznie spełniła prośbę, lecz zamiast mrugnąć światłami, chlapnęła
    na szybę płynem ze spryskiwacza i w tym momencie w aucie uruchomiły się wycieraczki. Spanikowana kobieta, tracąc na moment widoczność, a chyba
    i orientację, zamiast wziąć zakręt pod kątem 90ciu stopni (wycieraczki na wykończeniu wciąż chodzą,
    rozmazując szybę), wzięła go tak mniej więcej pod kątem 110 stopni, wjeżdżając na chodnik.

    I tu chwila grozy – tuż przed maską widzę kobietę z wózkiem, jak biegnie, uciekając przed
    goniącym ją samochodem. Prędkość była niewielka (dziewczyna jeździ ostrożnie) i zaraz zjechaliśmy
    z chodnika, więc obyło się bez ofiar. Długo jednak dochodziłem do siebie po tej podróży. Eh, gdybym tylko miał lepsze (nowe) wycieraczki…

  143. Larem ( February 29th, 2012 19:12 )

    No cóż, pozostaje teraz właściwie czekać na wyniki. Ciekawe czy wszystko będzie na zasadzie losowego wyboru, najładniejszej pracy, czy też może “tego lubię, tego nie”?
    Blogo, nie masz w planach jakichś konkursów jeszcze? Np. na zestaw hamulcowy od Brembo, albo pakiet racing od H%M? :)

  144. Larem ( February 29th, 2012 19:13 )

    Haha… H%M, miało być K&N :D

  145. Alex ( February 29th, 2012 20:41 )

    Kevin, tobie nie nowe wycieraczki dać, tobie płyn trzeba spuścić;p

  146. tyszek ( February 29th, 2012 23:39 )

    Środek nocy w samym środku asfaltowej pustyni Gierkówki. Samotne e46 przedziera się przez ścianę deszczu na Północ. W tej nierównej walce człowieka z przyrodą, pierwszy kapituluje silnik wycieraczek, pozostawiając mnie przed dramatycznym wyborem: poruszać się z prędkością, przy której pęd samochodu usuwa wodę z przedniej szyby albo nie poruszać się wcale… Droga do domu daleka, więc wiele nie myśląc, wybrałem pierwszą opcję. Okazało się, że jako taką widoczność zapewniała dopiero prędkość powyżej 140km/h. Parę minut i parędziesiąt kilometrów później, przez cb radio nadano prośbę o przejęcie autostopowicza, zmierzającego w tym samym kierunku. Czemuż nie miałbym pomóc człowiekowi w potrzebie? Pasażer był niezwykle wdzięczny. Wsiadł, zapiął pasy i razem ruszyliśmy w dalszą drogę. Nie minęło jednak 5 minut, kiedy gość sam chwycił za mikrofon i poprosił o przerzutkę do pojazdu o niższej prędkości przelotowej :)

  147. Blogomotive ( March 1st, 2012 00:04 )

    KONKURS ZAKOŃCZONY
    Dzięki! Przegięliście. Kto to wszystko teraz przeczyta?! ;)

  148. Kevin ( March 1st, 2012 08:41 )

    Alex, podziwiam, że przeczytałeś wszystkie komentarze :))

  149. Alex ( March 1st, 2012 09:00 )

    Nie wszystkie, ale jako samiec alfa wyłapuję od razu potencjalną konkurencję w gąszczu liter.
    Bo twój tekst był niesportowo dobry:)

  150. Tommy ( March 1st, 2012 09:58 )

    W podstawówce w konkursie na najlepszą gazetkę tematyczną traktującą o dniu sprzątania pobliskich krzaków z butelek pozostawionych tam przez koneserów trunków wysokoprocentowych jury w składzie: Pani z biologii oraz jej wąsy, przyznawało punkciki, które decydowały o tym które dziecko dostanie nagrodę, a które nie.

    Analogicznie – kiedyś (jeszcze za czasów mojej fiesty Xr2i) zatrzymał mnie przesympatyczny Pan policjant, który przez dwadzieścia minut próbował mi wytłumaczyć, że 120 km/h na ograniczeniu do 40 to zło równie wielkie co ludobójstwo albo dajmy na to – podanie gościom ciepłego piwa.

    W końcu oznajmił mi, iż otrzymuję za ten wyczyn sześć punktów, a ja uradowany strasznie tym niespodziewanym uśmiechem losu zapytałem się go czy mogę je wymienić na czajnik.

    Wtedy też dostałem gratisowe dwa punkty bodajże za brak trójkąta i gaśnicy.

    A zatem idąc drogą naturalnej konkluzji:

    @Blogo – Twój Nissan śmierdzi i ma brzydki kolor :}

  151. Blogomotive ( March 1st, 2012 10:09 )

    OK Tommy, dostajesz gratisowe dwa punkty bodajże za brak węchu i gustu ;)

  152. Tommy ( March 1st, 2012 11:23 )

    Dziękuję – wiedziałem, że ktoś to w końcu doceni :}

  153. (m355) A wycieraczki Valeo jadą do… : BLOGOMOTIVE – rasowy blog motoryzacyjny ( March 5th, 2012 14:56 )

    [...] Jak zapewne pamiętacie, zadanie konkursowe polegało na opisaniu swojej przygody związanej ze słabą widocznością. Założyliśmy, że każdy kierowca miał kiedyś z tym problem – albo skończył się płyn, albo ten płyn zamarzł, albo padł mechanizm wycieraczek, albo pióra nagle zaczęły tak skutecznie zbierać wodę, jakby były dziecięcymi grabkami do zabawy w piaskownicy. [...]



Dodaj swój komentarz
Chcesz wygłosić monolog lub wdać się w polemikę? Pisz śmiało!