#298 Rally Sprint Karolinka 2012

By złagodzić trochę klimat po wczorajszym tekście (tym zawierającym dwa błędy) opiszę Wam teraz w skrócie, jak naprawdę wyglądał mój debiut na amatorskiej pojeżdżawce w Lublinie.

Odnośnie organizacji – była medalowa. Nie mam pytań, nie mam wniosków, nie mam ani skarg, ani zażaleń. 50 zł piechotą nie chodzi, ale to są pieniądze naprawdę warte wydania.

Wbrew temu, co niektórzy z Was sugerują – ja na takie imprezy jadę się bawić i uczyć, a nie rywalizować. Przyjąłem sobie jedną podstawową zasadę – jeżdżę rozsądnie i bez napinki. Przy pierwszym bąbelku piany na ustach – kończę imprezę i wracam do domu.

Gdybym miał wydłubanego pustaka zbudowanego za 6000 zł tylko na tor – miałbym kompletnie inną filozofię. Pierwsze miejsce w swojej grupie, podium w generalce – to byłoby minimum.

Ale na tory jeżdżę autem, którym na co dzień wożę rodzinę, a w czerwcu mam nim dojechać na Nurburgring (1200+ km w jedną storonę!). Więc nie muszę zostać świetnym kierowcą w miesiąc – ten proces może u mnie trwać i rok, albo nawet dwa. Skoro już 18 lat jeżdżę jak frajer, kolejne dwa nie zrobią różnicy. Ważne, że poznaję słabości – moje i mojego auta. Lepiej jest znać słabości niż mocne punkty. To rozsądniejsze i bezpieczniejsze.

Jestem pipą

Jeśli uważasz, że jestem mega pipą – masz 100% racji. Absolutnie sobie w Lublinie nie radziłem.

Będąc w maju na Torze Poznań jakoś lepiej mi szło – tam zakręty oddzielone są długimi prostymi, można auto odpowiednio ustawić, można precyzyjnie dohamować. Poza tym, na fotelu pasażera często woziłem Marka Kaweckiego, który darł się na mnie ;) wskazując odpowiedni tor jazdy, początek hamowania i apex.

W Lublinie z zakrętu przechodzisz w zakręt. Jak spaprasz pierwszy, to na metę wjedziesz złym torem.

To krótki i powolny tor (max drugi bieg), ale zajebiście trudny. Przynajmniej dla mnie. Wiem, jak na tym torze powinna wyglądać linia idealnego przejazdu. Ale wiedzieć to jedno, a nią pojechać to drugie.

Moje najmojsze 323i jest naprawdę genialne w codziennej eksploatacji – tak, miłość powoli zakwita ;) Ale do tego, by naprawdę szybko jeździć po torach, sporo mu brakuje. Opony uciekały mi na boki, zawieszenie przy nagłych zmianach kierunku (np. wtedy, gdy ratowałem uciekający tył i zakładałem zbyt głęboką kontrę) rzucało mną po całym torze. A fotele… to dopiero jest temat rzeka!

Wiecie, czym się teraz nocami zajmuję? Siedzę na allegro i przeglądam fotele sportowe. Takie naprawdę sportowe – bo te oryginalne BMW SportSitze na tor też są chyba zbyt słabo trzymające.

Gdybym znalazł fajny używany kubełek z regulacją kąta pochylenia oparcia (bo w takim monolitycznym nie potrafię siedzieć) – poważnie bym się zastanowił nad jego zakupem. Ale chyba na nowy w cenie 1200 zł się nie szarpnę.

Ale wracając do tematu mojego fotela – jest bardzo dobry do codziennej jazdy i zupełnie nie czuję potrzeby, by go zmieniać. Ale na torze… cóż, spadając z niego ciężko dbać o tor jazdy. Zakręt prawy to łatwizna, bo zapierałem się tyłkiem o drzwi. Ale jak mi w tym prawy zakręcie zaczynał tył uciekać, to po zbyt głębokiej kontrze autem bujało i lądowałem moszną na hamulcu ręcznym. Polecam.

Każdy zakręt lewy był kalamburem – jak skręcać i jednocześnie trzymać się kierownicy? Niemożliwe, wierzcie mi. To cud, że w żadnym lewym zakręcie mnie nie zaczęło obracać – bo nijak bym się nie uratował – jechałem połową ciała na fotelu pasażera, trzymając się kierownicy. Nie było mowy o tym, by zakręt dociągnąć, poluźnić, czy na uślizg tyłu zareagować.

Stąd te dramatyczne tory przejazdu. Wystarczył jeden źle pokonany zakręt, by cały przejazd wziął w łeb. Siedziało mi się tak niestabilnie, że o korekcie toru jazdy nie było mowy. Wiecie, jak wspominam przejazd toru na moim słabo trzymającym fotelu? Mniej więcej tak:

  • Pełna łyżka na starcie a zaraz potem szykana, podczas której wykręcałem sobie paluchy, nieumiejętnie operując kierownicą.
  • Potem pierwszy zakręt w prawo. Luzik. Na wyjściu uciekał mi tył, wiec przesadzałem z kontrą.
  • Drugi zakręt w prawo poprzedzała 50 metrowa prosta, podczas której zamiast ustawić auto na zewnętrznej, ja ustawiałem swój tyłek na fotelu.
  • A potem była seria zakrętów prawy-lewy-lewy-prawy… i tak aż do mety. Na pierwszym przesiadałem się na fotel pasażera. Na kolejnych próbowałem przeciągnąć odwłok na właściwy fotel.
  • Generalnie przez większość czasu na torze bezradnie walczyłem z siłami odśrodkowymi, wisząc na kierownicy.

.
Jak udało mi się dobrze wejść w jakiś zakręt, to na wyjściu kierownica służyła mi nie do kierowania, a to utrzymywania cielska w fotelu. Urocze, zabawne i cholernie życiowe. ŻYCIOWE.

Bo ja wiem, że mam szybkie reakcje, że z kontrami nie zwlekam – i wydaje mi się, że gdyby nie daj Bóg na zwykłej trasie tył mi zaczął uciekać, to bym go wyprostował. Teraz wiem, że miałbym z tym ogromny problem, bo gdyby kontra mi nie wyszła i musiałbym kolejną założyć, to już bym wtedy mógł spokojnie zapłon wyłączyć i tylko patrzeć (siedząc okrakiem na dźwigni hamulca ręcznego), czym w rów wjadę – przodem, tyłem czy bokiem.

Lekcja pokory

Mówię Wam – ależ człowiek pokornieje, gdy się takich rzeczy dowiaduje. Wcześniej mi się wydawało, że:

  1. zakładam szybkie i właściwe kontry,
  2. umiem nieźle kręcić kierownicą,
  3. czuję auto.

.
Po jednej torowej pojeżdżawce okazuje się, że:

  1. jeśli mi kontra nie wyjdzie, to już drugiej nie potrafię idealnie założyć i auto musi mnie zawieszeniem ratować; innymi słowy – zwalniam, by ono samo się wybujało i ustabilizowało;
  2. umiem szybko kręcić kierownicą, ale na bardzo ciasnej szykanie prawa-lewa-prawa sił i precyzji starcza mi tylko na prawa-lewa – kolejna prawa to już próba kręcenia na kierowcę Stara – jedną ręką, jakbym kulkę miał na kierze, żenada;
  3. auto czuję, dopóki siedzę na właściwym fotelu – ale już z moszną na hamulcu ręcznym lub z tyłkiem na fotelu pasażera samochód prowadzi się dziwnie.

.

Grunt to odpowiednie przygotowanie!

Wszystkiego do końca nie przewidziałem, ale coś czułem, że cukierkowo nie będzie. Dlatego odpowiednio się do lubelskich jazd przygotowałem. Autem rodzinnym na tor? Proszę bardzo:

Na pytanie “A co robi ten piesek?” nie znam odpowiedzi…

Z maskotkami kozaczyłem tylko przez jeden przejazd – jak mi się w trakcie drugiego zakrętu żaby, krowy psy i lalki wsypały pod pedały, rura mi zmiękła i leniwie zjechałem na parking.

A gdy przerzucałem zabawki do bagażnika, Spalacz zrobił dywersję i przez połowę imprezy nieświadomie jeździłem z czymś takim.

Niech go szlag, partyzanta jednego!

No i co?

No i bawiłem się genialnie. Jako kierowca pokazałem się z najgorszej strony, wożąc się po całym torze jak poduszkowiec. Ale mam to gdzieś – wiem dużo więcej, umiem trochę więcej a poziom świadomości dotyczący słabostek moich i mojego auta poszybował w stratosferę. Czego i Wam życzę!

Najgorsze co można zrobić, gdy się rodzinnym autem pojedzie na tor, to traktować to wszystko śmiertelnie poważnie i się napinać.

Już nie mogę się doczekać naszych wspólnych torowych jazd – będziemy wymyślać takie rzeczy, że ze śmiechu połowa z nas popuści, a druga połowa dostanie czkawki. Jakby co, to ja piszę się na czkawkę ;)

52 komentarze

  1. Zanim kupisz fotel, spróbuj zrobić tak:
    1/ opuść fotel maksymalnie w dół
    2/ zaciągnij pas (tak, żeby się ciasno zablokował)
    3/ podnieś fotel na tyle, na ile potrafisz bez zgniatania sobie brzucha/barku.

    Skutkiem będzie lepsze trzymanie ciała – wtedy da się całkiem sensownie pojeździć po zakrętach nawet na seryjnym “krześle”.

  2. @AA: Umiem jeździć tylko na fotelu maksymalnie obniżonym. Ale robiłem tak – odsuwałem się trochę, blokowałem pas i się dosuwałem, przez co pas mnie mocno cisnął. Ale to nie zdawało egzaminu – było lepiej, ale nadal jak mi się tył rozbujał, wylatywałem z fotela. Swoje ważę ;)

  3. mnie tam wyglądało po filmie że miałeś fun z tego. a btw, kierowca słynnego hjundaja to miał kubełek? ;)

  4. Oo, to dziwne, ja do “sportów” zawsze mam dość wysoko i prawie pionowo.
    Seryjny sportowy fotel w materiale wystarczy, oby nie w skórze. Są naprawdę twarde. Dobór spodni też ma znaczenie, potestuj.
    Natomiast jak kupisz prawdziwy kubeł to nie dojedziesz w nim do Niemiec, kręgosłup cię opuści.

  5. Właśnie tego się boję – że w kuble nawet do Lublina nie dojadę. O spodniach już myślałem – sobie łaty z alcantary albo papieru ściernego o małym ziarnie na dupę naszyję ;)

  6. Ha! A u nas w C5 można się o schowek/podłokietnik oprzeć na jakimś lewym zakręcie. A tu widzę dupa jasiu. :D

  7. Nie chcę być złośliwy, ale w c5 jest tak miękkie zawieszenie, że przelatujesz nad podłokietnikiem i wylatujesz przez okno :)

    @Blogo
    z amatorskich spodni to najlepsze ciasne sztruksowe. Ciasne w nogawkach a nie w brzuchu :)
    Pomyśl sobie co się dzieje na skórzanym klapciochu, to jest dopiero zabawa.

  8. potwierdzam, c5 jest tak miękkie, że nie ma szans oprzeć się o podłokietnik, to auto nie nadaje się nawet do amatorskiej przejażdżki po torze, za to jest wygodnym dupowozem :)

  9. Byłem dwa razy na torze swoim trumniakiem – sportsitze w skórze – i nie odczułem latania po przednich fotelach, ani tym bardziej mosznej na ręcznym nie doznałem.

    Teraz mam comforty i jeszcze nie sprawdzałem :)

    A to nie nowość, że każdy z nas ma się za zawodowca, znawcę “ą ę” i wyrocznię.

    ..w końcu jesteśmy mężczyznami :)

  10. Tak jak pisałem na fejsie – Gostyń ma dobrą bazę noclegowo rekreacyjną – z torem gokartowym na czele.
    Jest też Bazylika jeśli ktoś w niedzielę z rana przed jazdą będzie potrzebował duchowego wsparcia.

    Koszty (2 lata temu) wychodziły 1800zł za dzień. Do tego udało nam się sprowadzić jednego z mistrzów drifftingu w Polsce i profesjonalną hamownię.

    Kwestia do dyskusji.

  11. a może taki kompromis ? http://allegro.pl/bmw-e46-fotele-skory-m-pakiet-sportowe-limuzyna-i2201328652.html bo faktycznie kubełkach daleko nie zajedziesz, dodatkowo rozmyje się trochę idea rodzinnego auta na torze :) Wiem, że skórzane boczki wydawać się może, że będą się ślizgały, ale mimo wszystko dobrze trzymają w zakrętach. Ja mam całe skóry, z tym że pompowane boczki. Zdarzyło mi się kilka razy przejechać po torze kartingowym, dopompowałem tylko fotel na maksa, oparcie na sztorc i trochę podniosłem, co by maskę całą dobrze widzieć. I nie czułem, żadnego ślizgania, boczki trzymały mnie rewelacyjnie. Z resztą w eMkach też montują skórzane fotele w M5 są zwykłe sporty lub takie trochę udziwnione komforty i też dobrze się spisują. Co prawda w katalogu BMW Performance są też kubły RECARO, ale come on, to auto ma też jeździć po cywilnych drogach.

  12. @marv: Osz fakt, niezłe. Poprosiłem już Szwagra Dominika (jest z 3miasta), by je w wolnej chwili oblukał. Rozmawiałem ze sprzedającym – wydają się być całkiem okej.

  13. O tym pisałem. Miałem kiedyś taki fotel, jest bardzo dobry. Te są chyba w dobrym stanie, tylko uprać i latać po torze a nie po samochodzie :)
    Tylko nie wiem czy to nie są szare, ale to chyba efekt lampy, bo szarych chyba nie było w tych latach, ale nie pamiętam dokładnie.

  14. no widzisz, pamiętasz co wyszło w ankiecie przy wpisie “co powinienem olać”? sportowe fotele na ostatnim miejscu :) pierwsze jazdy po torze za Tobą, za beżowym wnętrzem i murzyńskimi felami nie płaczesz, a za porządnym fotelem tek !! :) w szwagrach siła

  15. Próbowałeś już Super Glue? Po co kupować fotele skoro za 1.50 PLN siedzisz jak przyklejony?

  16. Siedziałem w Sparco R100, co prawda jeszcze go w akcji nie przetestowałem (jeszcze, czekam tylko jak kumpel odbierze prawko i auto :D), ale mam wrażenie, że to niezła inwestycja.

    @Blogo – A jak z wymienieniem w czym E31 jest brzydsze od E46? ;)

  17. Ja tam mam naturalną receptę na trzymanie boczne; fotel się z lekka zapadł, więc trzyma lepiej. A ja jestem tak wciśnięty w za mały samochód, że nie latam na boki. No i ogólnie taki malec nie trzyma wystarczająco dobrze, żeby wyrzucać z fotela :D

  18. @ Dominik- a jak dla mnie ten ryjek jest genialny. :P Kwestia gustu. Ale jak będę kiedyś miał własną rafinerię to sobie kupię. Nawet dwie.

  19. @ Szczypior :

    Podziwiam Twoją zapobiegliwość, co wiecej, masz zupełna rację…

    Do utrzymania E31 jedna rafinerii może nie wystarczyć. Lepsże bedą faktycznie dwie…

    :D

  20. @Szczypior: Co ja mam zrobić? Mam w 10 sekund udowodnić, że E31 jest brzydsze od E46? Poczekaj, spytam Margolcię. Co mówisz córuś? Że nieładne, bo nie ma “twoich” drzwi? A no właśnie… E31 ma za mało drzwi.

    6 sekund. Zatkao-kakao? ;)

  21. @Blogo – Żeby dziecko brać za sekundanta… Wstydź się, pseudomotopasjonacie :P

    @PoGOOD zakochałem się w tym aucie odkąd ojciec podjechał w podstawówce po kumpli takowym. Choćbym miał w nim spać i jeździć nago bo zamiast kupić ciuchów zatankuję, i tak je kupię. ;)

  22. @Blogo-Dupa to pół problemu, środek ciężkości masz sporo wyżej. Przypomnij sobie, zanim dupa Ci się przesunęła, barkami byłeś już między fotelami. Ładnie ubrałeś w słowa (jak zwykle) moje odczucia po pierwszych jazdach na torze, z seryjnymi fotelami. No nie da się. Seria, semisport, nadają się do rekreacji i z tego też można czerpać przyjemność. Auto masz zajebiste. Sądząc po filmiku, to Spalacz ma utwardzone zawieszenie, wyglądało jakby jechał bez najmniejszego wysiłku, z bananem na twarzy woził się za Tobą. Pozdrawiam.

  23. @kazikson: Wierz mi, ja mam środek ciężkości dokładnie w biodrach ;)

    Spalacz ma raczej zawieszenie seryjne. Ale Quattro robiło swoje – na prostych chyba równo (mniej więcej) nam auta szły, w zakręcie szanse miałem małe. Nawet gdybym zakręt pokonywał na fotelu kierowcy, też nie byłbym od niego szybszy.

  24. @Blago – co ty wiesz o rozbijaniu się rodzinnym autem po torze… Było kupić turinga ;P Wtedy byś zadał lansu jako wyluzowany tatusiek.

    A chcesz jeszcze większy hardkor? Weź sobie kiedyś na jakąś imprezę rajdową pilota z chorobą lokomocyjną ;D Bracki, szacun ;P

    Poza tym – Blago! Quattro? W zakręcie?! Na jednym niszowym blogu motoryzacyjnym gdzieś kiedyś przeczytałem, że Quattro to w zakrętach idzie jak amerykany – prosto! ;D

  25. @Blago – a przepraszam! Właśnie sobie doczytałem! Tedy nie czepiam się już żadnych niszowych blogów, skoro majnstrimowi celebryci w końcu przyjęli do wiadomości, że Ziemia jest okrągła ;D

  26. Chyba jak się zmieni fotele na nieoryginalne to poduszki powietrzne już nie działają i jak to się ma do funkcjonalności i bezpieczeństwie auta na co dzień.

  27. Powiem tak: są najtańsze z takich “sportowych”. Co do poduszek to miałem w oryginalnych fotelach, po zamianie foteli świeciła się kontrolka pasów i wszystkie poduszki były wyłączone. Sprawę szybko i sprawnie załatwili panowie z “cartronica”.

  28. Dobry tekst, ale sie usmialem. Ma takie marzenie kupna E46 z mysla zrobienia “pustaka” na tor, bo jak bys mnie mcono przekonywal to rodzinne X5 nawet 4.4 na tor sie nijak nadaje :)

  29. @Blogo – tak, w fotelach nie ma poduszek, ale są w nich czujniki nacisku, bez których poduszki możesz sobie wsadzić do bagażnika. Obstawiam, że w oryginałach nowych/używanych są, ale dobrze byłoby się upewnić.

  30. @Maggot: Muszę temat czujników w fotelu obadać. Bo w moim 323i nie ma np. żadnego przypominania o zapięciu pasów, żadnego światełka pokazującego zajętość fotela mojego czy pasażera… Co oczywiście nie znaczy, że czujników nie ma. Zgłębię to dogłębnie ;)

  31. Słyszałeś definicję uśmiechu mężczyzny?

    Definicja uśmiechu mężczyzny:
    Uśmiech mężczyzny rośnie wprost proporcjonalnie do
    kontrolowanego kąta wychylenia tylnej osi pojazdu ;D

    Pozdrawiam i duuuuużo uśmiechu życzę xD

  32. Blogo — nie ma czujnika dla kierowcy bo to oczywiste, ze jest jak kieruje ;)
    jest mata naciskowa w fotelu pasazera.

    po odpaleniu auta powinna chwile Ci sie palic kontrolka pasow :)

  33. Super opis Blogo ! Z zabawkami nie jezdzilem, ale dzisiaj mialem kłodę 50 cm wysoką w bagazniku mojej e46, po tym jak zapomnialem, ze tam jest, przy hamowania ze 160 do 80, przypomniala mi sie na tylnim siedzeniu wielkim hukiem – ale to z innej beczki :)
    Polecam sportsitze, ja akurat mialem w standardzie, linki: 1. http://img802.imageshack.us/img802/5154/16032012584.jpg
    2. http://img201.imageshack.us/img201/1444/16032012583.jpg

    Jazda po górskich spiralach, np w drodze do Pragi – niezapmniane wspomnienia, trzyma jakbys na superglue usiadl :) jednym slowem: WARTO !
    Pozdrawiam

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *