Konkurs | Opowiedz o swoich zimówkach (zakończony)

Wiem, że ostatnio mocno zaniedbuję bloga i wszystko wokół niego. Takie czasy – trzeba pracować, a i wena nie taka jak kiedyś za młodu. Dlatego mam dziś dla Was konkurs – w ramach rekompensaty. Łatwy. Nawet Wy, Szwagry, sobie z nim poradzicie.

Ale nim sedno, popłyńmy w dygresję. Otóż mam taki fetysz – lubię patrzeć na ludzi pompujących koła. Już tłumaczę. Z moich obserwacji wynika, że 98,4% wszystkich, którzy podjeżdżają pod sprężarkę, nie ma pojęcia, jak jej używać. Chwytają za rurkę, łażą wokół auta, gubią nakrętki od wentyli, puszczają powietrze bokiem, godzinami gapią się w ekranik pikając guzikami bez krzty zrozumienia. I co ciekawe – 96,2% spośród tych 98,4% wizualnie ma opony napompowane jak trzeba. Więc pytam – skąd się w głowie osoby niepotrafiącej kół pompować bierze myśl, że coś jest nie tak i że trzeba napompować, mimo że się nie umie? Zrozumiałbym, gdyby im kapcioch flaczał jak rozdeptane Maoam – ale mają jędrne, pełne koła… więc co nimi kieruje?

To jest problem, nad którym od trzech lat pracuje Stephen Hawking. Równolegle z zagadnieniem: skąd o godzinie 7:00 w autobusach jest tylu emerytów? Dokąd oni jadą tak rano, skoro są na emeryturze?

Nie na nasze proste rozumy te problemy. Nie myślcie nad tym, bo Wam krew uszami pójdzie. Lepiej przejdźmy do konkursu – jest naprawdę łatwy i przyjemny.

Nagrody

15 eleganckich, elektronicznych i elektrycznych ciśnieniomierzy. Włączasz, przykładasz i mierzysz. Ekran podświetlany jest na niebiesko, więc przygodnie obserwującemu Cię laikowi możesz ściemnić, że to jest kurde hajtek co się po blutucie z fejsem łączy i na łolu skoring ciśnienia postuje.

Urządzenie z bliska wygląda tak oto (to mój egzemplarz, który w wentyle wtykam już od dobrego miesiąca, seria prototypowa, unikat – jak mi się znudzi, to będzie jedyny taki na allegro, dla konesera). Te dla Was mają milion razy lepsze opakowania oraz – siedzicie? – Filip z Oponeo.pl obiecał, że do przesyłki dorzuci jeszcze jakiś wypasiony gadżet od firmy. Jest grubo, sami przyznacie.

Zadanie konkursowe

Sprawa jest prosta – zostawiasz pod tym wpisem komentarz, który:

  • składa się nie więcej niż z 1000 znaków (wraz ze spacjami);
  • w sposób przyjemny, dowcipny, fajny lub po prostu łatwy do czytania, opisuje dowolne opony zimowe do aut osobowych (posiadane, użytkowane, widziane). Opisz jakąś przygodę z nimi związaną, oceń je, poleć lub odradź, zmyśl na ich temat coś ciekawego;
  • koniecznie w komentarzu podaj możliwie jak najbardziej dokładne dane opisywanych opon zimowych (marka, model, rozmiar).

.

Do kiedy?

Konkurs trwa do niedzieli 28/10 do godziny 23:59. Trzy dni później (31/10) opublikuję tu listę 15 zwycięzców i poproszę o kontakt mailowy w celu podania namiarów adresowych. Regulamin konkursu jest tutaj (PDF, 65KB)

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Wszyscy wiemy, że kontrolowanie ciśnienia, szczególnie wtedy, gdy opony doświadczają sporych wahań temperatur (zima, dzień-noc, jazda-postój), to ważna sprawa. Nie ma sensu wrzucać tu dydaktycznego smrodku – nie jesteśmy dziećmi, nie bujamy się (dosłownie!) po mieście na jednej atmosferze. Niech Wam ta pigułka wiedzy wystarczy:

Myślę, że ciśnieniomierze się Wam przydadzą. Mój mi się przydaje – mierzę nim wszystko. Ostatnio wcisnąłem go w otwór spieniający mleko w moim ekspresie do kawy by sprawdzić, ile tam atmosfer wybija, ale niestety końcówka nie do końca pasowała, sporo pary poszło bokiem i odczyt co próba to był inny.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Pamiętajcie: nie więcej niż 1000 znaków, lekko i przyjemnie, koniecznie z podaniem szczegółów dotyczących opisywanych opon. Dacie radę. Powodzenia!

PS. Oczami wyobraźni już widzę, jak spotykamy się w połowie listopada w 16 osób i sobie wszyscy razem mierzymy jakieś ciśnienie. To będzie spot stulecia – relacje i fotki opanują pudla, kwejka i pasek na TVN24!

60 komentarzy

  1. Łyse Michelin Pilot Alpin, 205/55 R16. Za kierownicą człowiek, który prawo jazdy ma od 2 miesięcy. Zimowa noc, długi łuk na warszawskim Bemowie. W rytmie Last Christmas zaczynam efektowny poślizg, którego sam Ben Klock (czy jak mu tam…) by się nie powstydził. Przypadkowo oczywiście. Wnętrze auta przypominało murawę stadionu narodowego w czasie ulewy. Pot się lał, krawężnik był blisko, ESP oszalało i nie wyrabiało. Kontra na wyczucie, auto odbija i robię efektownego bączka. George Michael wchodzi z magicznym refrenem, dzwoneczki w tle… Dzień później pojechałem po nowiutkie Ultra Gripy. Co jak co, ale do zabawy to mam RWD. Poza tym po cichu wierzę, że to wokalista WHAM! wyciągnął mnie z tej opresji.

  2. Jadę sobie jadę, a tu piiiiiiiiiiiii… komunikat, że ubytek ciśnienia! na czerwono! wiec gruba sprawa… lecę pod kompresor, sprawdzam, a tam w jednym kole… nadmiar 2,6… a nie ubytek… ha ha ha… ale mi psikusa czujnik zrobił… gdzie podać adres do wysyłki? :] Opona Michelin Alpin 4 z najładniejszym bieżnikiem ze wszystkim opon zimowych!

  3. Mam teraz Fulda Montero 2 Kristal 205/65R15 94T z 17 tygodnia 2006 – dostałem w spadku po poprzednim właścicielu. Po poprzedniej zimie, uznałem że są stare i z tego właśnie powodu postanowiłem je zajeździć latem, narażając się tym samym na ostracyzm/wyklęcie/wydziedziczenie przez wszystkich oponiarskich ekspertów.
    Jak było naprawdę? Przede wszystkim przez tych kilka miesięcy nie zauważyłem znaczącej różnicy: może wynika to z tego, że w tym roku nie było aż takich upałów/ulew? Nie wiem. Droga hamowania była raczej zbliżona do normalnej, chociaż testów nie przeprowadzałem, a i sytuacje awaryjne nie przydarzały się często. Co mi najbardziej przeszkadzało, to hałas generowany przez te opony (normalnie w zimę mniej słyszalny przy zamkniętych szybach) i ta świadomość, że jednak grzeszę :>
    Czy będę to praktykował w przyszłości? Nie. Zdecydowanie nie. Dlaczego? Bo robię większe przebiegi i zdążę je zajeździć, zanim się zestarzeją. A ze starych zrobię sobie efektowne ogrodzenie przy garażu.

  4. Gumka: jakiś Dunlop 195/65/15.
    Sceneria: Siedlce, lutowe popołudnie w centrum miasta.
    Kierownik: świeżo upieczony posiadacz Lwa 406.

    Czarny asfalt, śniegu brak, jeździło się jakby to był lipiec.
    Zielone, jedynka, rura, czerwone, heble, stop.
    Wjechałem w Pułaskiego w cień bloków i tradycyjnie jak to w nowym nabytku najpierw pod czerwone pole zakręciłem by po tym soczyście hamować przed samym skrzyżowaniem.

    Hamować…
    Ale hamować coś nie chciało…
    I coś przód znosiło w lewo..
    I co tych samochodów nagle tak dużo na skrzyżowaniu..?

    Kto by się spodziewał że na zacienionym odcinku drogi będzie klasyczna szklanka..
    Jajo..
    LÓD!

    ABS walił w pedał aż kolanem kopnąłem kierownicę..ale Peżot ustawiał się coraz bardziej bokiem i lewą lampą penetrował już sąsiedni pas jezdni.

    Prześlizgnąłem się przez pół skrzyżowania zatrzymując na kawałku suchej nawierzchni.

    I czego trąbicie, no czego..

  5. Moja przygoda z oponami? Zaraz po kupnie samochodu (pierwszego). Młody, podjarany niczym wiosenne ognisko, za kierownicą szalonego punto 2, na felgach założone zimówki firmy Matador 165/70/R14. Jako że po kupnie trzeba w auto wpakować jeszcze tyle forsy, że podwajamy wartość auta (tym bardziej, że to Fiat) to pierwszym wydatkiem miała być zbieżność auta bo ściągało go niemiłosiernie na prawo tak, że ‘jazda bez trzymanki’ wiązała się z zaliczeniem pobocza/przystanku/dopiszcokolwiek. Po co sprawdzać opony przy kupnie.. Ja za to po kupnie przed oddaniem auta do mechanika sprawdziłem ciśnienie i w ten oto sposób odkryłem w sobie prawdziwego mechanika -rozwiązałem pierwszy problem auta! Ciśnienie takie, że na 3 oponach były ponad 3 atmosfery, na 1 az 1.2 , gdzie na każdej oponie powinno być ok 2 atmosfer. Zapomniałem dodać że auto jeździło na zimówkach w lecie które powoli zaczęły zmieniać się w bezbieżnikowe slicki. Opony w/w firmy w zasadzie polecam bo przecież jako zimówki spisały się nawet w lecie! A jak ktoś będzie uparty to i na tor je zabierze;)

  6. Była mroźna, styczniowa noc. Śnieg padał poziomo a mróz trzaskał po gębie bez ostrzeżenia. Na pasie przy krawężniku stał na światłach upiorny samochód. Lakier miał czarny jak smoła, z reflektorów padały na drogę snopy ciemności, a w nadkolach czerniły się opony Michelin Inferno 666/50 na felgach 66 cali anodowanych na ciemną czerń. Ani chybi służbowa fura szatana – pomyślałem. Tylko czemu tutaj stoi zamiast gonić stare baby po cmentarzu? Już miałem iść aż tu nagle wtem! Szatan z hukiem odsunął szybę i nawija:

    -Ziomek, nie wiesz gdzie tu jest jakiś konkurs gdzie by można wygrać ciśnieniomierz?
    -Wiem, a po co ci?
    -A bo zimna taka, że piekło zamarzło. Założyłem zimówki ale kompresor diabli wzięli. Przez to mam za małą powierzchnię styku opon z podłożem i trochę mną rzuca na zakrętach kiedy gonię stare baby po cmentarzu.
    -Aha, to skocz na blogomotive.pl, tam podobno rozdają.
    -Bóg zapłać ziomek.

  7. no to może też ja :)

    słoneczna poranna pogoda, na dworze -5, wczoraj w nocy padał deszczyk. Całe miasto prawie stoi, na nogach na asfalcie nie da się ustać. Jade ja, pan i władca e46 z szalonym 2l dieslem. Silnik zagrzany, turbinka ochoczo chce pracować. Dajmy jej pooddychać. Na tyle goodyear ultra grip, model chyba 7. Środek miasta, ledwo na 2 biegu da się jechać bez gazu. Ale to inni ledwo jadą, ASC OFF, zamiatam tyłem, inni patrzą, stukają się w czoło, migają światłami, już widzą jak wpadam na krawężnik albo inne auto. Oni się boją, oni nie wiedzą że e46 da mi znać jak przesadzę, oni nie wiedzą że założyłem sportowe fotele i dobrze czuje auto, oni nie wiedzą że jeżdże po torze eMkami i bawiłem się w drift, oni nadal się boją, ja się uśmiecham i jade dalej z lewej na prawą i z prawej na lewą….

  8. Opony Goodyear Ultra Grip 8 175/65 R14. Kupiłem je właśnie na oponeo w zeszłym roku. Niestety zakup był tak felerny, że nie przysposobiły mi żadnych przygód. Brak poślizgów, z zasp dobrze się wyprowadza auto (nawet jak jest obniżone i szoruje podwoziem o zaspy). Nie tak jak poprzednie zimowe prawie sliki. Gdzie nie zaparkowałem to musiałem następnego dnia prosić o pomoc w wydobyciu się. Cóż, będę musiał jakoś z tym żyć bez tych tej adrenaliny czy uda mi się dotrzeć do celu :(

  9. Jakieś 20 lat temu jeździłem pojazdem, który miał zamontowane opony całoroczne (czyli również zimowe). Opony te były fantastyczne. Ciężko było zerwać przyczepność podczas ruszania (co po zastanowieniu mogę uznać za wadę). Świetnie radziły sobie w każdym terenie. A w zimę żaden śnieg nie był im straszny. Firma to chyba Kormoran, rozmiar: przód 6.00×16, tył 12,4/28.

  10. P.S.
    Jak ciągnę przyczepę ze świniakami na targ, to muszę napompować opony do 5 barów. Czy ten czujnik wytrzyma takie ciśnienie?

  11. Listopad 2011 rok, zakup samochodu (egzemplarz demonstracyjny, to i dodatki zacne), na pięknych, dwukolorowych felgach ze stopów lekkich założone nowiuśkie Pirelli SottoZero 225/45/R17 91W. Pierronie, pomyślałem, gdzie Ty w zimie tak będziesz pędził? Ale same opony – miód z bekonem, piękne, lśniące, awangardowo asymetryczne, niskim profilem kłujące w oczy wszystkich posiadaczy zimowych balonów na rdzewiejących stalufelgach. I koledzy pochwalili… I przechodnie podziwiali…
    I gdyby tylko, ten cud sztuki przetwórstwa kauczuku, po solidnych opadach śniegu w stolicy Podbeskidzia, dał radę ruszyć ważący niespełna 1,4t egzemplarz włoskiej sztuki użytkowej, napędzany dieslem o potężnym momencie, ze startu zatrzymanego pod górę za znikającym Ikarusem 280 komunikacji miejskiej…
    Wstyd był… Jak cholera…

  12. Był już późny listopad, dnie stawały się coraz krótsze, a rano trzeba było używać karty payback do zdrapania szronu z szyb. Oznaczało to, że nieuchronnie zbliża się zima i trzeba będzie zmienić opony. Co prawda 31 koni w samochodzie marki Fiat Cinquecento nie zwiastowało problemów z opanowaniem tej mocy na lodzie i śniegu, ale brak ABS-ów bardzo przerażał młodego kierowcę, tak więc postanowił wymienić letnie opony marki kormoran na 4 zimowe opony. Okazało się jednak, że nowe opony kosztują połowę wartości auta. Postanowił więc pojechać do miejscowego oponiarza i kupić używane opony. Kierownik warsztatu wytoczył na środek 4 dębice frigo 145/45/13 i zażądał 6 dych za sztukę z montażem. Największym problemem okazała się jednak wymiana opon. Oponiarz powiedział że podniesie ten samochód, ale ze względu na zardzewiałe progi zrobi to na odpowiedzialność właściciela. Kierujący machnął ręka i powiedział “wytrzymają” no i nie wytrzymały. Poza tym opony sprawowały się świetnie całą zimę…

  13. Blogo, nareszcie cos naskrobales:-). Wchodzilem na bloga i lezka w oku się krecila:-).

    A co do opon:

    Zimowki nowki sztuki nokiany wrg2, zima pelna gębą, miejscowka, warszawa, ul. Okopowa skrzyżowanie z Wolska. Wyjeżdżam z okopowej chce skręcić w Wolska ale nagle wyprzedza mnie ciężarówka która leci prawie bokiem w stronę arkadii. Zamotalrm się o wyladowalem na przystanku krzywiąc przy tym obydwie felgi. Moralen historii jest to ze gość za mną zamiast w Wolska skręcili na tory tramwajawe i tam zostali. 45 minut go wyciagalem bo moje nokiany świetnie się spisywaly na glebokim sniegu:-).

    Ps. Kierowca ciężarówki byl mistrzem kierownicy bo wyszedl z naczepa z poślizgu.

    Pozdro

  14. Jako, ze to moj pierwszy post i to od razu w postawie roszczacej, to chociaz zachowam odrobine kultury i przynajmniej sie przywitam ;d.

    Witam serdecznie cala brac blogomotywujaca!

    Historia z I roku studiow – cale 3 lata temu. Druga zima za sterami. Biednemu studentowi zaczyna sie sesja, co wiaze się z dowozem utensyliow typu garnitur do miejsca studiowania. Sytuacja wielu wnuczkom znana: „Dziadek! Mam pierwsze egzaminy a garnitur trzeba mieć niepognieciony, przeciez to w pociągu niemożliwe! Pozyczysz mi auto?” Opcja na maslane oczka zdala egzamin i stalem się kierowca Suzuki Swift mk2 na nowkach Debicach. Lansik, bo jeszcze na blek plejtach. Wiele się nie namyślając wydzwoniłem kumpla, co by uskutecznic kruzing fura dziadka. Kumpel ma w202 2.0 kompressor, wiec skromny drift mu nie obcy. Ja nie chciałem być gorszy i na osiedlowej drodze pokazalem klase zaciągając rekaw na oblodzonym luku. Wtem swiat zaczal się zmieniac jak w kalejdoskopie: śmietnik, auto sasiada, krawężnik, kamienie odgradzające trawnik i tak 2 razy. Mimo siarczystego mrozu wyszedlem mokry jak Bonaqua i jeszcze tej zimy nauczyłem się kontrolowac poślizgi.
    PS. Rzeczony egzamin również zdałem.

  15. To było niczym z PornoHorroru klasy B, 4 one i Ja, Jonhy Napalony, mistrz Kierownicy w swojej piaskownicy. Listopadowa noc 2011, droga po lekkiej mżawce. Dojeżdżamy do ronda, one tego chcą i ja też, jak bym mógł im odmówić… Hebel wchodzi w dół, fabia nurkuje przodem, WCHODZIMY. Nie ma ścinania, lecimy jak pokazują linie… coś nie tak. Kiera w prawo, potem w lewo, a my lecimy dalej lekko w prawo. Obroty rosną, koła piszczą zbliża się krawężnik… Jebudu 1 baza zaliczona, ale lecimy dalej, tym razem w lewo, zbliża się sygnalizacja, przednie Barumy Polaris zaczynają łapać trakcję, KONTRA! Tejjj czemu zaczynam patrzeć, przez boczną szybę? Czy to kara, za nazwanie ich balonami ? ale 165/70/14 to takie ładne baloniki, Miseczka D wśród opon, każda Taką chce mieć… załącza się odcina, 1,2 12V wyje jak szalone, koła buksują, kobiety ściągają majtki przez głowę…. Hampel, stanęliśmy przed wjazdem do BP, wjazd i szybka kontrola. Tylko felga, decyzja, czas na zmianę opon. Sezon 2012 Alpine A4, CDN…

  16. Ja tak może [b]poza konkursowo[/b], bo przygoda zimą, ale na oponach letnich (z czego jedna kierunkowa założona odwrotnie).

    Czasy starego klubu BMW. Październik coś 5 lat temu. Słoneczny poranek we Wrocławiu.
    Ja z przyszłą małżowinką w pięknym czerwony kipiącym mocą E36 316i, pozostała paczka 3 aut: E36 touring, E30, jeden w coupe 320i na 18″ łysych letnich.

    Pomysł jest żeby na Błędne Skałki do Kudowy skoczyć. Szybka akceptacja przez resztę grupy i już lecimy DK8. Mniej więcej na wysokości Kłodzka pogoda się zmienia i zaczyna się delikatny deszczyk. Nastrojów to nie zmienia – “będzie okazja do boków”.
    Mniej więcej 5km od celu deszczyk zmienia się w opady śniegu. Im bliżej Kudowy tym bardziej intensywne. W Kudowie biało – “trzeba skoczyć na coś ciepłego i obmyślić plan działania”. Jest ryzyko jest zabawa – te słowa przyświecały nam w trakcie konsumpcji pizzy Margarity za 13,50,-
    Trochę śniegu nie przestraszy tak doskonałych kierowników jak MY!
    Warto zaznaczyć, że do tego czasu jedno auto – 320i coupe już zostało na stacji.
    Nakarmieni i pewni swego chwyciliśmy kluczyki i ruszyliśmy w górę.
    W drodze na szczyt straciliśmy touringa. Niestety DSC-T nie pomogło.
    Parking przy wejściu na Błędne Skałki ukazał się tylko właścicielom E36 na oponach letnich (z czego jedna kierunkowa założona odwrotnie) oraz E30 na nowych zimówkach z łańcuchami.
    Jednak na w/w parking nikt nie próbował wjechać – pokrywała go 20cm warstwa świeżego puchu.

    Wyglądało to mniej więcej [url=http://farm9.staticflickr.com/8470/8111756384_810b6b1c06_b.jpg]TAK[/url]

  17. Nie będę nic opowiadał o zimówkach bo nie chcę tego czujnika :) Ale skoro już temat pokrewny to zapytam i może szwagry bloga coś podpowiedzą :)Co lepiej zanabyć Bridgestone Blizzak LM-25 RFT czy Nokian WR A3 RFT ?? :)

  18. @up
    Miałem kupić Blizzak bo znalazłem dobrą promocję ale internet miażdży tą oponę, sam nie jeździłem ilość negatywnych opinii mnie zniechęciła.
    Nokiany miałem, są ok.
    Z drugiej strony, mam teraz Sottozero i jestem zadowolony, a też mają złe opinie. Ale to pewnie dlatego, że są włoskie :)

  19. Hmmm no właśnie czytam te opinie i mam mieszane uczucia. Ale z drugiej strony to czytając je mam wrażenie że albo sami sprzedawcy wypisują sobie pozytywne opinie, albo niezadowolony jeden klient pod 17 pseudonimami pisze paszkwile. Widzę że Continental 830 zbiera pochwały tyle że …. nie chcę wydać na 4 opony 16″ ponad 3000 :) Maksymalnie 2000 a najchętniej 2000 to już z założeniem i wyważeniem na felgi …. Po prostu ja robię 1000 km miesięcznie po mieście w większości …

  20. @grigorij: Ja zawsze lubiłem opony dziwnych marek – Falken, Firestone, Fulda – a nie mainstreamy typu Michelin, Pirelli czy Goodyear. I zawsze przez palce patrzyłem na opinie – jednego ta opona wpakowała do rowu (po przypałował), a drugi 8 lat po mieście bez stłuczki – i obaj piszą wykluczające się oceny. Ja jestem prosty chłopak – wybierałem niepopularną markę klasy średniej (by się czuć innym od wszystkich) i ładny bieżnik (bom wrażliwy na sztukę, och).

    Rób tak samo, nie kombinuj. Jak będziesz miał zbyt dobra oponę, to się wyluzujesz i przegniesz. A jak będziesz miał coś średniego, to zawsze z tyłu głowy będzie lęk siedział, i lakieru nie tkniesz, bo granicy nie dotkniesz. Taką mam filozofię – chłopską.

    A teraz przestań się wywnętrzać, tylko twórz konkursowe 1000 znaków.

  21. Na pierwszą zimę z własnym BMW (kierując się opiniami znajomych, że RWD na śniegu bez dobrych opon najpierw urwie mi głowę, a potem w haniebny sposób zbezcześci moje zwłoki) sprawiłem sobie na allegro komplet “porządnych” (powód ujęcia tego przymiotnika w nawiasie wyklaruje się nieco później), pachnących świeżą gumą oraz ziemniakami z piwnicy, w której najwyraźniej były przechowywane opon Nexen winguard sport w rozmiarze 205/60 R15 (spośród innych opon zimowych wyróżniały się tym, że były bardzo czarne i jeszcze bardziej okrągłe, a do tego miały napis “sport” co w moim systemie wartości stanowi odpowiednik sformułowania “rozmiar miseczki C” w anonsie towarzyskim). Przywitałem więc kuriera radosnym “co tak długo?!”, pozakładałem opony na felgi, wypucowałem je markowym czernidłem (Andrzej zdążył swoje schować) i codziennie rano oglądałem TVN meteo szukając na mapie chmurki ze śnieżynką, co by w końcu te moje nowe cuda wypróbować.

    I teraz tak – montaż poszedł stosunkowo gładko (nie przygniotłem sobie głowy w nadkolu i takie tam) ale kiedy miałem zamiar wybrać się na pierwszą tej zimy jazdę testową okazało się, że moje BMW cierpi na jakieś stany lękowe. Po opuszczeniu kołami krawędzi garażu BMW zatrzymało się w miejscu po czym zaczęło wyć i piszczeć jak gruby jamnik na widok talerza, z którego przez momentem podpierdzielił schabiszczaka i zrolowanej gazety.

    Jako, że z natury jestem uparty (i trochę przygłupi ale o tym kiedy indziej) to po prostu wbiłem prawy pedał w podłogę i czekałem kto pierwszy się podda. Po mniej więcej miesiącu udało już mi się minąć bramę posesji, a po kolejnych czterech znalazłem się na ulicy.

    Miałem zamiar dojechać chociaż do końca osiedlowej ulicy, ale rodzina zaczęła za mną tęsknić więc zawróciłem. Wstecz było z górki, co początkowo – biorąc pod uwagę problemy z wyjazdem pod nią zdawało się być dobrą wiadomością. Dość szybko nastąpił jednak znany z polskich seriali kryminalnych nieoczekiwany zwrot akcji, w wyniku którego musiałem ratować się przed uderzeniem w ogrodzenie.

    Żeby nie było – miałem bogate dwudniowe doświadczenie w prowadzeniu BMW na śniegu (nabyte podczas gry w Colina na Xboxie) więc naturalnie wykazałem się wzorową techniką i wyczuciem samochodu – gdy tylko zorientowałem się, że to poślizg od razu przystąpiłem do działania – wbiłem pedał hamulca w podłogę, uniosłem ręce do góry i zacząłem krzyczeć “o mój boże! O mój boże!”.

    Tylko cudem uniknąłem losu Hanki Mostowiak absolutnym fartem trafiając w sam środek otwartej bramy wjazdowej sąsiada.

    Z podjazdu sąsiada do garażu wracałem tylko miesiąc (duża w tym zasługa wiosennych roztopów). Pierwszą rzeczą jaką zrobiłem było założenie letnich kół i sprzedanie tego badziewia jakiemuś właścicielowi Opla Astry z Torunia, który najwyraźniej w życiu nie widział prawdziwej zimy.

    Daj mu bóg zdrowie.

    P.S – Żebyś Rafał nie narzekał, że jest ponad 1000 znaków, przygotowałem też akustyczną wersję skróconą:

    klik klik
    stuk puk
    brum brum
    jeb

    Pozdrawiam,
    Tommy

  22. Moja Skoda Fabia od 5 lat na Kleber DYNAXER HP3 producencie pędzi,
    przyznam że odkąd ją mam Moja żonka już nie zrzędzi,
    cichutko suną po każdym asfalcie,
    oczywiście zona prowadzi gdy ja jestem na raucie!

    Rozmiar 165/70R14 na me koła pasuje,
    i przyznam ze bieżnik w nich długo wytrzymuje,
    Letnie opony nie zdzierają się szybko,
    Więc mogę żonce powiedzieć “Nie martw się rybko”!

    Idealną Mają przyczepność do podłoża,
    dzięki czemu Moja bryka nie pali paliw ogromne złoża,
    Wydajne, trwałe i opłacalne,
    Aby każde zakupy były tak banalne!

  23. W nadkolu także felga
    niech konkretna zagości.
    By dostarczyć kierowcy
    dumy oraz radości.

    Bo podziw pań to wzbudza
    wielu panów zazdrości
    gdy guma jest napięta
    po kres wytrzymałości.

  24. Do konkursu startować nie zamierzam, bo moja najlepsza zimowa przygoda drogowa byłą na letnich oponach… BMW E34 525i ze szperą – z przodu 225/40R19, z tyłu 255/35R19 nówki Vredestein Ultrac Sessanta – świetne opony. Polecam. Na lato. Ale parę lat temu pierwszy śnieg zaskoczył mnie złośliwie pod koniec listopada! Do pracy 14km. Większość w gęstym ruchu, trochę poza miasto. Resztę dopowiedzcie sobie sami.

    Podpowiedź: w konkursie na średnią prędkość i ilość wylanego potu na 14km nawet nie macie podejścia ;-)

  25. Było to w czasach gdy Allegro było jeszcze darmowe, a ja miałem ciężko zapracowaną super mega sportową brykę Lanos 1.6 16V DOHC 106 KM :) “w elektryce” “w klimie” “a ABSie”
    Bardzo bolałem nad faktem, że taka wypasiona bryka jest obuta w nijakie Dębice i postanowiłem to zmienić.
    Kilkadziesiąt minut później z wypiekami na twarzy znalazłem w Allegro Prawie NOWE Michelin Pilot Sport …. Wzór bieżnika agresywna choinka idealnie wpasowywał się do mojej fury. Sprzedający miły facet cośtam wspominał że trochę szumią i dlatego zmienia, ale co tam – wygląd wszystko rekompensował.
    Kilka godzin później Lanos z nowymi kapciami dostał +50 do lansu.
    Drugiego dnia wydarzyły się dwie rzeczy. Założyłem nowe głośniki które wcześniej nie mogły doczekać się montażu. I druga – ojciec stwierdził że chyba łożyska mam do wymiany.
    Trzeciego dnia byłem twardy i słuchałem głośno muzyki w samochodzie.
    Czwartego dnia i piatego i szóstego też byłem twardy i tylko tylko APAPa na bolenie głowy kupiłem. I wiedziałem już jaki dźwięk wydają nadlatujące bombowce.
    Dnia siódmego APAP się skończył i Etopiryna też,
    Lanos stracił -50 do lansu na starych Dębicach, a na Allegro pojawiło się nowe ogłoszenie:
    Prawie nowe NOWE Michelin Pilot Sport ….

  26. Jejku sobie czytam te Wasze opowieści i dochodzę do wniosku żem nudny jak tapeta w motylki … albo jeszcze i bardziej. Kurcze no jakbym się nie starał to nic co ma choć zalążek ciekawej anegdoty z oponami znaleźć w swej egzystencji nie mogę. Na nic nawet próby zmyślenia czegoś dowcipnego, bo opona zimowa sama w sobie bardziej mi się z wizytą kontrolną u dentysty kojarzy niż z przeżyciem jakiejś przygody :)
    Miałem Goodyeary Ultra Grip jakieś tam, miałem Nokiany WRG2, miałem BF goodrich, teraz kupiłem Bridgestone Blizak LM25 i dalej nic … zero emocji :)

    PS. Przepraszam raz miałem – w seicento sporting mym pierwszym aucie umiłowanym, w pore nie wymieniłem opon spadł śnieg i z parkingu wyjechać nie mogłem. Uratowała mnie szufelka i popiół z ogniska.

  27. Tamtej zimy pogoda zaskoczyła nie tylko drogowców- mnie też. Nie zdążyłem zmienić opon na zimowe a już napadało 30 cm śniegu. Martwię się, czy uda mi się dojechać z garażu do oczyszczonej drogi. Pierwsze metry pokonywanej drogi utwierdzają mnie w przekonaniu, że będzie dobrze- poruszam się b. wolno, ale autko jakoś jedzie w głębokich koleinach. Wysuwam się powoli zza niewidocznego zakrętu i nagle widzę, że w „mojej” lewej koleinie tkwi bokiem jakieś auto. Wiem, że muszę je bardzo zwinnie ominąć, bo po prawej stronie mam głęboką rozpadlinę. Delikatnie kręcę kierą, ale autko dalej sunie prosto, tym łatwiej, gdyż jest mocno z górki. Na hamowanie jest za późno- rozpaczliwie dodaję gazu i jeszcze mocniej skręcam koła. Auto gwałtownie skręca a ja mam wrażenie, że wyląduję tych kilka metrów niżej, ale znów walczę kierą, cudem omijam zawalidrogę dosłownie na grubość lakieru i wracam na właściwy tor jazdy. Pocę się straszliwie a serce wali mi jak młotem (ktoś twierdził, że jestem niskociśnieniowcem??). Wysiadam, oglądam ślady opon na śniegu i nie mogę uwierzyć – udało się!!
    U wulkanizatora zmieniam oponki na zimówki (Barumy 185/65/15) i dla potwierdzenia swoich wysokich umiejętności kręcę jeszcze piruety na pustym placu. Wychodzą świetnie- jestem pewien, że teraz umiem już wszystko! Jeszcze tylko próba awaryjnego hamowania i do garażu. I wtedy nieoczekiwanie walę przodem auta w zasypany śniegiem pień drzewa- pas przedni do wymiany…

  28. W sumie, gdybym chciał wziąć udział – bo jeszcze się waham… to bym opisał jedną z dwóch “przygód” zimowych.

    Pierwsza
    Dawno, dawno temu… w czasach zamierzchłego grudnia, roku 2007, odwoziłem swą małżonkę autostradą A4 do teściów (jej rodziców, a moich teściów – to chyba zrozumiałe). Było popołudnie, około 17stej. Tak, mniej więcej 17:12;36 lub ;37.
    Autostrada, by tak nadużyć tego określenia, od strony Wrocławia była pokryta śniegiem. Niewielką jego warstwą, mniej więcej grubości 3,75cm.
    Trasa do Katowic (stamtąd pochodzi moja ukochana) przebiegła pod dyktando prędkości 55-56km/h. Odprowadziwszy swą połowicę do mieszkania i posiliwszy się nieco ruszyłem w drogę powrotną – SAM :)
    Tu już zaczęła się przyjemność szaleńczej jazdy na granicy – 70-75km/h. Po szybkim przyzwyczajeniu się do zachowania auta noga wcisnęła mocniej prawy pedał, potem jeszcze troszkę mocniej – aż do astronomicznych 90km/h.
    Pełen skupienia i wyostrzenia zmysłów lawirowałem z pasa na pas wyprzedzając “miękkie dętki”.
    Na wysokości ostatniego zjazdu przed Górą Św. Anny wyprzedzałem (ba! mijałem niemal stojącą) czarną Ładę na Ukraińskich tablicach.
    Kolejny udany manewr – ale… leciutko tyłeczek zarzuca. No to kontra. No to tyłeczek w drugą stronę. Większa kontra. Tyłeczek mocniej w lewo. Tyłeczek mocniej w prawo. AWRUK !!
    Na takie krasomówcze słowa wysilił się mój poczerwieniały mózg.
    Sunąłem sobie bezwładnie bokiem całą szerokością obu pasów świecąc reflektorami w barierki oddzielającej kierunki drogi. Jakimś niesamowitym szczęściem tył auta ślizgnął się na pas awaryjny, który nieodśnieżony wyhamował zad, prostując całe auto.
    “Miszcz” kierownicy nie zatrzymał się (to o mnie). Wjechałem na parking na górze Św. Anny i tam na nogach z waty obszedłem auto. Resztę trasy do domu pędziłem 45km/h.

  29. Druga
    Poprzedniej zimy wracałem z pracy do domu. Zwykła droga powiatowa, o stopniu kolejności odśnieżania minus pięć. Zwolniłem widząc leżące w rowie bordowe Renault Clio II i stojącego obok Passata B5.

    -“Pomóc chłopaki?” Zapytałem opuszczając szybę.
    -“Tak, dzięki!” poszła odezwa.
    Na to Pan z Passata – “Pan masz tył napęd? To nie ruszy”
    Obszedłem koło tego zdania ślepy na uwagi.
    Przymocowałem ucho do holowania, zawiązałem linkę i ruszyłem z 2. biegu. Po przejechaniu 15 metrów zatrzymałem się, odkręciłem ucho, oddałem Panu z Passata linkę, a od chłopaków z Clio odebrałem wielkie podziękowania za wyciągnięcie :)

    KONIEC

  30. Dawno, dawno temu, kupiłem do ś.p. Astry F naj najsze oponki Goodyear UG5.
    Z pierwszym opadem śniegu pognałem je założyć do serwisu typu „wszystko-fit” by je założyć. Byłem ostatnim klientem tego wieczoru.
    Oczywiście zaraz musiałem je wypróbować przy pierwszej nadarzającej się okazji na ośnieżonej drodze. No i jak dałem po heblach to mnie obróciło. Potem spróbowałem jeszcze raz i jeszcze i za każdym razem oberek w lewo.
    Okazało się, że oponiarze najpierw nadmuchali oponki a potem założyli. Ale źle wymanewrowali i zamiast założyć przód-tył to przykręcili prawo-lewo.

  31. Święty Mikołaj daje zimówki.
    Dnia 6 grudnia zeszłego roku zadzwonił telefon:
    – Dzień dobry, Ford Lipski z tej strony, chciałbym Pana zaprosić do serwisu, już najwyższa pora na wymianę opon.
    – Przepraszam, ale to chyba jakaś pomyłka, ja już od miesiąca jeżdżę na zimówkach.
    – …proszę chwileczkę poczekać. Nie, to niemożliwe Pana opony są u nas. Czy Pan ma Mondeo WE 0000 P?
    – Tak
    -To wszystko się zgada, czekają na Pana Continentals TS810 235/40R18. Pan jeździ na 18”?
    – Na lato mam 18-tki, ale na zimę kupiłem 16-tki, zresztą u Was. I mam je w tej chwili na aucie. Ale wie Pan co, myślę, że to opony przedniego właściciela auta, o których on …zapomniał.
    Okazało się, że pośrednik (Eurocar), od którego kupiłem auto nie miał pojęcia, że w komplecie do samochodu są jeszcze opony (auro wcześniej jeździło jako służbowe w centrali Forda). Ale skoro auto jest moje, a opony są przypisane do auta tzn., że też są moje.
    Przy okazji pozdrawiam p. Michała z Eurocaru, który pomógł św. Mikołajowi w tej niespodziance.

  32. Robiłem porządek w garażu. Rozgrzebałem porośnięte kurzem sterty sam-nie-wiem-czego, wywaliłem co nie potrzebne, zapakowałem do worka na gruz i postawiłem przy bramie. Tylko opona do środka się nie zmieściła, sparciała Dębica Frigo 2 135/80-SR12 od Maluszka, więc położyłem luzem obok. Dzień później zagadał do mnie sąsiad, o którym trzeba wam wiedzieć że jest sportowcem z krwi i kości. Szerszy niż wyższy, głośniejszy niż mądrzejszy. Włodarz siłowni i mer osiedla w jednej osobie. Mówi, że właśnie takiej opony mu trzeba. No to w ramach budowania sąsiedzkich relacji, odpaliłem mu ją za darmo, nie chcąc nawet czteropaku “króla” który oferował w zamian.Tylko refleksu zabrakło, żeby zapytać po co mu ona właściwie. Ciekawość mnie zżerała, ale po kilku dniach sobie odpuściłem i zapomniałem.
    Aż tu nagle, kilka dni temu, wszystko połączyło się w całość. Sąsiad zainwestował w swój wizerunek i aby budzić respekt jeszcze większy niż do tej pory, kupił sobie Amstaffa. Jaki pan taki kram- szczeniak też musi budować masę mięśniowa. I tak oto moją starą Dębicę, codziennie rano, ciągnie w specjalnej uprzęży przez pobliskie pole, pies, który wabi się Cerber.

  33. Mam jeszcze jedną wspaniałą historię :D
    (w końcu Blogo nie napisałeś jaki jest ich limit)

    Wczoraj kupiłem u wulkanizatora w Jaworze komplet zimówek Kleber Krisalp HP2.
    W drodze DO Jawora pomyliłem zjazdy z A4 i nadrobiłem jakieś 20km.
    W drodze powrotnej byłem mądrzejszy, pomyliłem drogi wyjazdowe z Jawora i pojechałem przez Strzegom. Nadrobiłem jedynie 15km.

    …a wieczorem dostałem zaproszenie do konkursu fotograficznego, w którym główną nagrodą jest komplet opon KLEBER KRISALP HP2.
    Dziękuję.

  34. Ja pamiętam jak kiedyś pierwszy (i jak dotąd jedyny) raz w życiu kupiłem nowe zimówki do mojej Xr2i. Kupiłem dwie sztuki na przód – nowiutkie, z tymi fajnymi włoskami i kolorowymi paseczkami przez środek.

    Dałem za nie chyba z cztery i pół stówy.

    Pierwszą rozwaliłem kilka godzin później – rozerwałem boczny profil na zbyt mocnym cięciu zakrętu spadając z Kubalonki…

    Potem dokupiłem jedną sztukę używaną (na kolejną nową nie było mnie już stać) i znowu rozwaliłem nią jakiś miesiąc później podczas strzału w zlodowaciałą bandę na zjazdach z przełęczy przegibek (wtedy razem z oponą poszła jeszcze felga, wahacz, amortyzator, błotnik, poszerzenia i przednia szyba).

    Od tamtej pory nie kupuję opon droższych niż stówa za sztukę…

  35. A ja 3. sezon mam Goodyeary UltraGripy kupione razem z Focusem na normalnych 14-calowych felgach. I jak trzeba to po prostu dają radę. Nigdy mnie nie zawiodły, ABS na nich działa i może brzmi to nudnie, ale przynajmniej wiem, że jak trzeba to są sprawne i na miejscu :)

  36. Tym razem to ja zaskoczyłem zimę… założyłem Michelin Alpin A4 195/65 R15 w czerwcu.
    Ty też nie daj się zaskoczyć!

  37. A moje zimówki leżą jeszcze w garażu i mówiąc szczerze nie pamiętam jakiej są marki. Dostałem je z samochodem i pierwszej zimy jak spadł śniego to nie mogłem wyjechać z parkingu, chociaż śniegu było raptem z 5 cm. Byłem w szoku, później w internecie sprawdziłem co to ja mam za badziew i okazało się, że z jakiegoś testu miały 3 miejsce, więc wydawać by się mogło, że są dobre. Po zagłębieniu się w szczegóły wyczytałem, że na lodzie ok, na mokrym ok i wszędzie jest ok, poza śniegiem bo tam już ocena ledwo dostateczna. Tak więc podsumowując, naszczęście mieszkam w Warszawie, więc na ulicach śniegu nie ma, ale jak pada wieczorem i chce gdzieś ruszyć to jest tragedia!!!

  38. Opel Astra G 1.4 90KM
    Fulda Kritsall Montero 195/65/15
    Tor kartingowy k. Gdańska

    Posiadaczem auta byłem od trzech miesięcy. Dwa z nich Astra spędziła w warsztacie, dlatego wreszcie mogłem się nią nacieszyć. Nigdy nie startowałem w jeździe na czas, więc postanowiłem zrobić pierwszy krok i zapisać się na amatorską pojeżdżawkę. Spadło z 15cm puszystego śniegu, złapał lekki mróz – idealne warunki na naukę, tym bardziej, że opony miały może 2000km. Stałem tam na parkingu i patrzyłem jak zjeżdżają się BMW, Subaru czy Audi. Kilka z nich nawet na kolcach. W powietrzu wisiała wielka kompromitacja.

    Jechałem swoim tempem, bez poślizgów „na okrągło”. Żeby popełnić jak najmniej błędów. Ostatecznie się udało, a efekt przerósł moje najśmielsze oczekiwania. Który miałem czas już nie pamiętam, ale wstydu nie było. Jedno co zostało mi w pamięci, to że objechałem trzy Imprezy i Forestera, bo dobra opona to podstawa.
    Startuję do dziś i taki ciśnieniomierz na pewno nie zakurzy się na mojej półce;)

  39. Było to w listopadzie pierwszy śnieg, niby nic nowego pod słońcem ale póki nie spadł pierwszy śnieg, nie pomyślałem o zimówkach. Jadę powolutku 30 km/h i zaliczam pierwszego bączka, jakoś udaje się mi opanować auto ale za 200 metrów dalej kolejny bączek tym razem nawet ściąga mnie trochę do rowu. Dobrze że jadę z kolegą który mnie „wypycha” i wracamy na szosę. Do domu jakieś 25 km, do tego zaczynało się ściemniać, czyli tak średnio fajnie. Opony całoroczne użytkowane od x lat, poprzedni właściciel nie zdradził mi ile; a ja kręcę się jak na karuzeli. Wyjeżdżamy na wojewódzka, o której wojewoda raczej zapomniał bo stan taki sam jak na drodze wiejskiej. Jedyny plus to taki, że jest reklama zakładu wulkanizacyjnego. Skręcamy i wjeżdżamy na wyglądające jak tysiąc innych podwórko, dom, stodoła i jakiś garaż. Czekamy chwilę, wychodzi lekko zdziwiony gospodarz, ale na pytanie o zmianę opon, ochoczo zaprasza do stodoły. W środku zamiast siana i słomy stosy opon i dwa stanowiska do obsługi pojazdów, duże kompresory, klucze, wyważarki i cały tego typu sprzęt. Pozostaje tylko kwestia wyboru opony, wracam do auta wyciągam saszetkę i sprawdzam. Wybór jest tylko jeden opony niskobudżetowe. Obok wszelkiej maści trudnych do wymienienia nazw niedrogo oferowane są swojsko brzmiące Dębica Frigo, 185/60 R14 . Decyduje się i perspektywy czasu nie żałuje, mam je 3 sezon i trzymają się nieźle, jeszcze sporo bieżnika zostało nie zauważyłem też pogorszenia właściwości jezdnych, fakt że zimą niewiele podróżuje. Nie posiadam jedyni drugiego kompletu felg, dlatego sezonowa zmiana opon jest trochę kłopotliwa, zwłaszcza że teraz jest małe oblężenie w punktach wymiany opon. I ta historia nauczyła mnie, że nie wygląd czyni warsztat dobrym.

  40. Zima 2011/2012, w roli głównej ja, Opel Astra F kombi i opony Pneumant P 100 175/70/13.
    Właściwie to nie wiem od czego zacząć, od tego że taki ciśnieniomierz o jaki teraz walczę być może uratowałby mnie przed kilkoma zaspami, które zaliczyłem zeszłej zimy przez ciągłe spadki ciśnienia w tych szatańskich oponach? A może od tego, że tej zimy chyba odpuszczę moje zdezelowane i cieknące azotem, tlenem i czymś tam Pneumanty i polatam na letnich, bo się czuje na nich pewniej?
    No nie wiem od czego zacząć … W każdym razie nie polecam tych opon i zachęcam do częstej kontroli ciśnienia, ponieważ nie raz się przekonałem, że 0.5 bar robi różnicę.

  41. Jestem bardzo zadowolony ze swoich zimówek. Nie kurzą się, leżą idealnie… na półce w garażu u babci. Czyściutkie, nie używane, bo przez całą zimę nie znalazłem czasu, aby je wymienić… Kleber KRISALP HP 2 195/65 R15 91 T. Niedługo skończy się ich leniuchowanie. Tej zimy sprawdzę ich inne walory.

  42. 4x Dębica Frigo 2 185/65 R15 w zestawieniu z MB w124 2.0D. W jakim były stanie nie pamiętam, ale zapewniły mi dreszcz emocji który pamiętam do dziś. Było chłodne jesienne popołudnie. Niewielkie opady deszczu. Weekendowy wyjazd do babci na wioskę. Młody Tomaszek (wtedy jeszcze bez prawa jazdy) za zgodą i pod kontrolą ojca przejął stery nad taksówkarskim bestsellerem i pomknął do domku babci. Skrzyżowanie. Dojazd do skrzyżowania pokryty szutrem. Po upewnieniu się, że droga wolna, prawa noga wcisnęła gaz, a lewa niezdarnie puściła sprzęgło. 75 konny dieslowski potwór zaryczał, krowy z pastwiska pouciekały, a ja wjechałem na skrzyżowanie efektownym bokiem niczym Ken Block na ulice San Francisco. Momentalny skok adrenaliny. Duma większa niż Mt. Everest. Reakcja ojca natychmiastowa: młody chcesz się przesiąść?  Mimo kilku innych okazji i sprzyjających warunków, drugi raz, podobnego „wyczynu” nie udało mi się powtórzyć. Ale co RWD to RWD. Wrażenia z jazdy – bezcenne, emocje – gwarantowane!

  43. Usiądźcie wygodnie w fotelach a ja opowiem wam historię o moich zimowych oponach marki Kleber Krisalp HP 195/65/15, które kupiłem jako używane rok temu. Kupujący zapewniał mnie, że są fajne, mają przyzwoity bieżnik i są z 2006. Sprawdziłem to i o dziwo wszystko się zgadzało. Minionej zimy po raz pierwszy założyłem je na swój bolid i muszę przyznać, że jeździ mi się na nich świetnie. Zimowe trasy mój przednio napędowy potwór pokonywał bez żadnych problemów. Nawet w czerwcu przy +30 gwarantują takie trzymanie o jakim inne opony mogą sobie tylko pomarzyć. Szczerze wam powiem, że nie interesuje mnie to, czy wcześniej leżały na jakieś farmie u Niemca odgradzając obornik od domostwa, czy na 14 zakręcie Nurburgringu zabezpieczały metalowe bariery przed pokrzywieniem, gdyby jakiś Niemiec przegiął z szybkością w zakręcie. Dla mnie liczy się jedno, że ktoś je wyczyścił i przywiózł do Polski a mi się na nich dobrze jeździ. To chyba najważniejsze, prawda ?

  44. Że był czas dobry i radosny finansowo szarpnąłem się na Continentale: ContiWinterContact TS 810 195/65R15 91T. Jako żem szaleniec najpierw tylko na przód. Z tyłu nadal siedziały jakieś letnie dębowe, zeslikowane już prawie całkiem. Że zima właśnie solidnie weszła na rynek ile radochy miałem z kornerów to moje. Każde dodanie gazu powodowało tańczenie tyłu, każde skręcenie fajery – wypływ tylnej osi zgodnie z wektorem siły bezwładności. Cud, miód i orzeszki. Że żona klęła w żywy kamień, że się jeździć normalnie nie da – że już się nakozaczyłem – wsadziłem i na tył takież same kontiki. Wszystko było gites, czeszka szła jak przeciąg przez śniegi i błoto, pięknie hamowała na lodzie i w ogóle bajka.

    Do wiosny. Okazało się, że paputki nie znoszą wysokich temperatur i odparowują w iście olimpijskim stylu. U mnie rozpędziły się tak, że pod koniec marca odparował i samochód. Także na zimę polecam, wspaniałe są, ale z pierwszym dniem wiosny obowiązkowo zdjąć.

  45. opony zimowe 135/80/13 Barum POLARIS 3 [70] T
    Przejscie na te opony zimą jest dla mnie jak zmiana butów z szpilek na trapery z szerokim bieżnikiem. W nich przypieszam i właczam na 5ty bieg, mam wiecej paliwa na zimowe dni. Opony na szczęcie nie wychodzą w mody i spokojnie można powrocic do tych z zeszlego roku;)

  46. Dayton DW500 175/65 R14, bolid: Fiat Brava, serce 80KM. Zestaw opony, bolid i profidrajwer czyli Ja, gwarantują (jak nazwa opon wskazuje) emocje żywcem przeniesione z słynnego toru Daytona (NIE, nie chodzi o tor w Tarnowie).
    Oto moje subiektywne odczucia:
    -Lód – możliwe różne ewolucje na drodze, np. Choku-Dori, spiny, …jak i poza nią,
    -Śnieg – większa trakcja, trzeba pomagać sobie rękawem (nie każdy ma RWD, czyt.BMW) aby wykonać Feint (nazywany też RYBA, hmm dziwne gdzieś to słowo się już przewijało),
    -Mokro – mniej zabawy, emeryt może spróbować skoczyć po bułki bez obawy o tachykardie,
    -Sucho – (temp. od – 30 do +23),…aby wykonać coś podobnego do kansei drift, trzeba zaopatrzyć się w titan cojones, a la Felix Baumgartner .
    PLUSY i MINUSY – w zależności od stawianych wymagań można wybrać coś z powyższych do plusów lub minusów. Dla mnie na pewno na plusem jest że kosztowały 0zł, bo nabyte wraz z resztą włoszczyzny, poza tym są trwałe i nie pękają (producenci kondomów mogliby się uczyć).

  47. Od roku moje zimówki leżały zaparkowane w garażu oddalonego 2 km od miejsca zamieszkania /moje byłe miejsce pracy,obecnie jestem na emeryturze/. Nowy samochód kupiłem wiosną a ponieważ była promocja, więc dokupiłem cały komplet opon zimowych z felgami marki Kleber Dynaxer HP3. Dokupiłem do nich elegancki stojak i tak zapakowane leżakowały w garażu. Myślałem ,że przed Wszystkimi Świętami kiedy będę wyjeżdżał na groby bliskich podjadę do garażu i wymienię opony na zimowe. Właśnie przed tym weekendem kiedy zapowiadano pogorszenie pogody udałem się do garażu aby wymienic opony na zimowe. I stanąłem jak wryty przed otwartymi drzwiami garażu. Zrozumiałem, że moje Kleberki zmieniły właściciela. Ktoś mnie uprzedził z tą wymianą. Zgłosiłem kradzież na Policji ale to nie rozwiąże mojego problemu. Na nowe opony mnie nie stac i pewnie w tym roku nie będę zimą jeździł.Więc może na otarcie łez obdarujecie mnie tym świetnym elektronicznym ciśnieniomierzem, będę mierzył ciśnienie tym oponom, które mi zostały Michelin Pilet Alpin 205/55 R16. Jestem z nich zadowolony, przejechałem na nich szmat drogi.

  48. @Ryszard
    To nie straciłeś aż tak wiele, bo Klebery Dynaxer to opony letnie ;)
    Ale i tak szkoda, na lato lepsze nowe Klebery niż zmęczone Miszlę. Złodziejom tylko łapy poucinać i dać w pysk! (w tej kolejności żeby oddać nie mogli)

  49. Przepraszam, ale wyniki konkursu będą późną nocą (pewnie po północy), bo mnie Ryba na Skyfall ciągnie i zamiast Wasze opowieści oceniać, będę zaraz przysypiał w kinie.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *