#363 Rzut okiem na Infiniti FX

Infiniti FX

Kilkanaście dni temu chłopaki z Oktany.eu podjechali pod mój blok i zatrąbili. Wychyliłem się i krzyknąłem „Co?!”. Odkrzyknęli „Przęsło!” oraz „Wyjdziesz pojeździć?!” Mega, jak pod koniec ogólniaka. Wyszedłem.

Najpierw fotki, potem moje spostrzeżenia:

Infiniti FX

Infiniti FX

Infiniti FX

Infiniti FX

No więc jest tak, że się zawiodłem. Każde Infiniti z zewnątrz wygląda jakby w swoim segmencie było najdroższe – tak mniej więcej o jakieś 100 tys. zł od drugiego w kolejce auta. Fajne linie, bo unikatowe. Fajne koła, bo maksymalnie przegięte.

Przed zimą u wulkanizatora na stanowisku obok mnie obsługiwano FX-a właśnie. Jak oponiarz odtoczył na bok jego letnie kapciochy, to poprosiłem, by ich przypadkiem nie stawiał obok moich letnich kół, które też już były zdjęte. Słabo bym się poczuł – 16 cali przy tych kołach młyńskich Infiniti to porażka. Chyba 21 to było. „Ej, bro, gdzie zgubiłeś spinnery?” – chciałem zapytać, ale właściciel był biały. Szok.

Do blach FX-a nic nie mam, bo są świetne. Usiądźcie przed czystą kartką papieru (a właśnie – czemu nie przysyłacie rysunków na konkurs?!!!!!!1) i narysujcie SUV-a, który będzie inny od wszystkich i przy tym naprawdę ładny. No śmiało! Nie dacie rady. A jakiś nikomu nieznany projektant siedział sobie w cichym zakątku biura w Hong Hongu i proszę – dał radę.

Ale tu zachwyty się kończą, bo wnętrze (może i ładne na fotkach), jest słabe. Nie w projekcie – ten jest OK. Jest słabe w wykonaniu. Nie wierzę, że ktoś nagle w Nissanie powiedział: „Słuchajcie, robimy markę luksusową, wyślijcie więc Kazuyuki i Shosuke, niech podjadą ta ten szrot przy wylocie z miasta i niech się za czymś na wnętrze rozejrzą. Zamknęli ten szrot? Nie może być, kiedy? Aaaa, no nic, zerknijcie w magazynie na półkę Tiidi. Pusta. No to weźcie coś od NV200.” No nie wierzę, że tak było – ale na to niestety wygląda.

To nie jest tak, że materiały są gorsze niż w Astrze Classic. Ale ten FX kosztuje coś koło 300 tys. zł – a to już jest półka BMW X6. I wierzcie mi – ani w dotyku, ani w fakturze, ani w zapachu nie ma tu czego porównywać. To jest inna, zdecydowanie niższa jakość.

Jestem macantem, więc obmacałem drzwi i lepsze mam w najmojszej. A szara podsufitka i obudowy przednich słupków „A” – no słabo jest. Gdyby tak było w Tiidi, byłoby bardzo OK. Ale tu jakoś się gryzło.

I to chyba tyle, czar prysł. Nadal będę się za FX-ami oglądał, ale już przestałem o nich marzyć. Strasznie dużą wagę przykładam do wnętrza. I nie tylko do ergonomii, siedzenia na glebie i zapachu – ale lubię mieć poczucie, że na wczesnym etapie wymyślania auta (oraz całej ekonomii i logistyki za nim stojącej) projektantom po prostu zależało. Że zbudowali kilka prototypów, że je wymacali, że spędzili w nich kilka dni wąchając, dotykając lub po prostu się patrząc.

Infiniti FX wygląda na auto, które jakiś naprawdę genialny zdolniacha zaprojektował na kartce, i potem te rysunki wywiesił na korytarzu, tak jak w redakcjach wiesza się szpigiel nowego numeru. I każdy przechodził, patrzył i cmokał z zachwytu. Absolutnie to rozumiem – wizualnie jest to bardzo wysoka półka. Szkoda tylko, że prezes Nissana nie puścił do szefa produkcji krótkiego esemesa: „Zbuduj na probe”. Wtedy na bank by te detale zrobili tak, jak należy.

Z mojej strony to tyle – ot, rzucałem okiem przez pół godziny, głównie gadając z chłopakami o pierdołach oraz o tym, na czym ten świat stoi. Jeśli chcecie wiedzieć, jak to Infiniti jeździ, to już by trzeba ich spytać. Ale po co pytać, jak można przeczytać – ściągnijcie sobie najnowsze Oktany – są za free, takie czasy. Polecam, Jeannette Kalyta.

Infiniti FX

25 komentarzy

  1. A ja odwrotnie, mi się Infiniti nic a nic nie podoba. Wygląda na przekombinowane, na zbyt agresywnie narysowane i jest na siłę. Środek słaby, to fakt, zero finezji i własnego stylu.

    Ale ponoć fajnie jeździ. Chyba przeczytam, choć PDFy strasznie mulą na moim laptoku.

  2. Obiema łapy i lewą stopą podpisuję się pod tym tekstem.
    Jest styl, jest moc, jest szał.
    Ale jeśli podpisać fakturę na taką kwotę to wolałbym to zrobić w salonie bawarskich dyliżansów.

  3. Japany robią ładne i dopracowane auta, ALE korodują za szybko oraz wnętrze w każdym Japończyku jest jak jazda sierpem po dupie.

  4. Być może należy się cieszyć dopóki w ogóle jest czym, bo wróble ćwierkają, że Szef Szefów Aliansu Renault-Nissan czemuś nie lubi tego całego Infiniti i jakby mógł, to od razu by zburzył, spalił i zakopał tę markę…

  5. Mój komentarz nie będzie tak abstrakcyjny jak te powyżej :) Ale do rzeczy.
    Zgadzam się z przedmówcami. Kiedyś pracując w bawarskiej marce czuło się że auto kosztuje ileś setek tysięcy PLNów, ale zapach skóry , jakość i finezja , możliwości zamówienia Indywidualnie pod siebie auta to było TO ! Aktualnie pracuję z TĄ opisywaną tu marką i szału nie ma… Niby ładne , niby wygląda ale brak tego wszystkiego co było przy BMW. Zapach w środku to raczej zapach plastiku, skóra też jakaś taka nijaka, a jak Blogo powiedział jego E46 ma lepszą jakość materiałów niż FX, to serio tak jest ! Ja to samo powiedziałem tyle że jeżdżę jeszcze starszym E36… Szczególnie jakość materiału słupków A i podsufitki mnie razi w FXie , brrr…. ! No i te pakiety , jak w Lexusie albo kupujesz golasa albo full i niby ten full wszystko ma, a jak chciałbyś Head Up display, to następuje odpowiedź – Nie ma w FXie… Ani w żadnym Infiniti – dopowiadam.
    Taki luźny komentarz :)

  6. Jaram się tym, że po 30 minutach nasiadówy w jakimś aucie potrafię dostrzec detale i wysnuć wnioski, z którymi zgadzają się ludzie 100 razy ode mnie bardziej obeznani. Jestę miszczę, nie sądzicie? ;)

  7. Blogo, jesteś mistrzem. Chciałbym się tak jak ty umieć jarać samym sobą. Tak bardzo nie mieć poczucia obciachu ;)

  8. A ja nie macałem, ale za to oglądałem w tefałenie turbo jakiś test tego FXa z automatem. Trochę narzekali na opóźnienie po wciśnięciu gazu – i zaprezentowali to. Facet wciska gaz do dechy… nic sie nie dzieje… dalej nic… minęły 3 sekundy (dosłownie!) JEB samochód dostaje kopa. To ja przepraszam bardzo, za tyle hajsu takie coś? Po prostu nie mógłbym tym jeździć.

  9. Blogo, stosujesz „mistrzosugestię”, co?

    FX to droższy bliźniak Murano. Jeżeli podoba Ci się sylwetka, to po co przepłacać ?
    Chyba, że koniecznie chcesz mieć na aucie „Vettel edition” czy inne „my other car is RBR6” ;)

    Z drugiej strony… jeżeli chcesz być inny niż wszystkie Q7, X6, ML, to co jest do wyboru? Niedługo będzie Maserati Kubang, ale teraz nic nie widzę.

  10. @bazylfox: Jesteś żałosny z tą swoją wiedzą. RBR6? Masz za duży mózg, że Ci się chce takie rzeczy zapamiętywać? ;)

    Zgoda – jak się chce być innym, to chyba nie ma innego wyboru niż FX. I pewnie dlatego tak się słabo sprzedaje w Polsce – kraju Passatów i Skód.

  11. A propos tego opóźnienia skrzyni – ja to zauważam w każdym starszym automacie. Oczywiście 3 sek to jakiś absurd, ale nawet 1,5 sek. wystarcza, by się w korku nie zmieścić w lukę na szybszym pasie.

    Dopiero te najnowsze (w Audi, 8-biegowa w BMW itp.) są naprawdę błyskawiczne – wciskasz i masz kick-down 2-3 biegi w dół w ciągu ułamków sekundy.

    Po prostu Nissan musi wywalić trochę kasy i kupić prawidłowe skrzynie od ZF czy innych równie dobrych.

  12. Nawet po zdjęciach, bez czytania artykułu widać, że plastiki są słabe. Mimo tego samochód kozacki i robi robotę, przecież szpanując kumplom rzadko daje się wsiąść do środka. I tak oto jest jedną z pożądanych przeze mnie nowych fur.

  13. @Blogomotive
    „propos tego opóźnienia skrzyni – ja to zauważam w każdym starszym automacie. [..] Dopiero te najnowsze (w Audi, 8-biegowa w BMW itp.) są naprawdę błyskawiczne – wciskasz i masz kick-down 2-3 biegi w dół w ciągu ułamków sekundy.”

    Zdefiniuj „starszy automat”, bo pewnie mamroczesz teraz o superekolo-pierdololo z lat około 2000, zgoda, wolne i durne jak coś bardzo durnego, nawet w BMW czy podobnych. I druga prawda, nowoczesne automaty potrafią być bardzo „szybkie”.

    Ale jeśli mówimy o „starszych automatach” z początków elektronizacji tematu, gdzieś tak do 1995, czyli czysta hydraulika plus najwyżej odrobina elektroniki, albo o zupełnie czystej hydraulice i automacie zestawionym pod osiągi, to zapewniam cię Blogo, że nie tylko nie ma mowy o 1.5s, ale nawet o 0.3s do kicka – może nie jest to DSG itp i nie zestawi biegów w 0.1s, ale po prostu wszystko jest tak zrobione, że silnik i skrzynia idzie „na maksa” na ile tylko daje radę, nie ogladając się na spalanie, niszczenie sprzęgieł i taśm czy inne sranie w banie.

    Jeszcze inna sprawa, czy się umie kicka używać – istnieli osobnicy np. jeżdżący pare lat fordem cosworth, którzy brali normalną (hehe, normalną…) redukcję na WOT za kick-down, dopiero jak im pokazano i nauczono, i przy 100km/h wbili pedał głębiej, to dowiedzieli się co to znaczy nagle dwa biegi w dół i sru do odcinki; i po co mają te wszystkie zawory i tłoki w 200KM wolnossącej V6 ;)

    1. @Boni: Mam słabe rozeznanie w automatach, ale te, które moim zdaniem potrzebowały chwili na to, by po wdepnięciu do dna realnie zacząć przyspieszać (uwaga: kick down robiły błyskawicznie, w ułamku sekundy, ale potem nie następowało zdecydowane przyspieszanie, tylko najpierw warkot i jakby poślizg sprzęgła) to były w autach: X1, Fabi RS i V60

  14. O, to skrzynia jak dla mnie, bo w żelazku żeby wyprzedzać na Bielanach, to się zaczynam rozpędzać pod Bydgoszczą.

  15. @Blogo
    „uwaga: kick down robiły błyskawicznie, w ułamku sekundy, ale potem nie następowało zdecydowane przyspieszanie, tylko najpierw warkot i jakby poślizg sprzęgła”

    Aha, no bo jw. to inna epoka, przecież w nowomodnych wozach nie może się lać ciurkiem benzyna w katalizatory ani spalanie skoczyć na tripkompie nagle do 99l/100km, bo kierowca zszedłby na ekozawał a panbuk zabiłby pandę za karę.

    Nie mam już 5.0 V8 żeby ci dobitnie pokazać, co porafi staromodny automat z odpowiednim momentem i bez tych wszystkich ECSów, TCSów i innych stabilizatorów, bo one też ci przecież nie pozwalają zrobić prawdziwego rozkręcenia silnika iautomatu. Np. przy lekko łysych oponach 245mm moja żona ruszając 5.0 V8 automatem, w jej mniemaniu normalnie, zostawiała DWIE „jedenastki” na suchym; np. stary cosworth V6 automat potrafi zapiszczeć RWD przy kicku przy 100/h. Teraz możesz miec i 400 kucy, a jak nie masz wyłączania wszystkich ograniczników i ekologii, to przecież nic podobnego nie zrobisz, stąd wrażenie, że 1.5s do kicka-downu, a tak naprawdę to jest zdławienie silnika dla bezpieczności i ekologii.

  16. Wszystko fajnie ale za taka kasę nie powinni wypuszczać auta, które ma tyle „niedoróbek”. To już nie jest kwestia samego auta ale utrata wiarygodności w oczach klientów a przecież nad tym tyle lat pracowali…

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *