USB12 | Eliminacje 13-16/43 (koniec)

Ulubiony Samochód Blogosfery

Witam (forma poprawna, bo jestem gospodarzem i witam Was w moich blogowych progach) czwartego dnia eliminacji i na wstępie od razu nadmienię, że jestem obłożnie chory. Na jesieni Ryba podstępnie ugodziła mnie szczepionką przeciw grypie i teraz mam już trzecie cholernie poważne przeziębienie – takie z obolałymi mięśniami, gorączką, bólem gardła, zanikiem mowy i glutem do pasa. Ale nie ma lipy – USB trwa nadal, a dodatkowo…

…a dodatkowo, by wykończyć się już konkretnie, w ten piątek robimy MINI SPOT, o 20:00 gdzieś koło Stadionu Narodowego – bo chcę Wam pokazać 254-konne Volvo V40, które przez tydzień testuję. Ale o MINI SPOCIE jeszcze jutro napiszę konkretniej – na razie zarezerwujcie sobie czas. A teraz… baaacznść, do głosowania przyyystp!!!

Eliminacje | Pojedynek #13

Mercedes GLK

Mercedes GLK bardzo mi się podoba. Ale tak inaczej – nie sam w sobie, tylko jako Mercedes. Bo jest taki po prostu fajny. Nie napina się na auto dla sportowca, nie chce wozić karka z łańcuchem, każda z trzech płci ładnie w nim wygląda. Kto wie, czy to nie jedyny samochód, do którego tak prawdziwie pasuje epitet “spoko”.

Opel Meriva

Opel Meriva jest ładny (jak wszystkie aktualne Ople) i ma fajne drzwi. Takie czasy mamy, że każdy koncern trzęsie portkami przed kryzysem – więc produkuje na jedno kopyto. A tu proszę, Opel zaszalał. I jeśli się Wam wydaje, że to tylko przeniesienie zawiasów na druga stronę, to się bardzo mylicie.

Strasznie chciałbym kiedyś spędzić tydzień z ludźmi, którzy projektują auto od strony mechaniczno-materiałowej. Nie z diznajnerami, którzy międlą w ustach ołówki i pół dnia zajmuje im wybór szalika i wciśnięcie się z obcisłe spodnie – ale z inżynierami, którzy muszą wszystko zaplanować tak, by prasa wygięła odpowiednio wytrzymałe elementy karoserii, płyty podłogowej itp. I żeby to się po wypadku jakoś otworzyło, życie ochroniło. To musi być fascynujące. Zapuściłbym sobie wąsa i czułbym się między nimi jak u siebie. Dałbym radę, bo w domu już uchodzę za inżyniera – nie dalej jak wczoraj dokręciłem deskę klozetową, bo jak się za ciężko siadało, to się przesuwała na bok, co teoretycznie mogło grozić wypuszczeniem świstaka poza porcelanę.


Eliminacje | Pojedynek #14

Chevrolet Camaro

Chevrolet Camaro jest tutaj, bo prosiliście. I chyba mieliście rację, choć dla mnie przegrywa z prześlicznym Challengerem. Ale i tak ten Chevy na żywo robi robotę. Gdybym dostał szansę przejechania się nim po jakimś torze, to bym się wlókł i rozglądał na boki. Bym się woził i słuchał bulgotu. Bym prowadził na sztywną łapę niedbale kładąc nadgarstkowe żyły na górze fajery. I tak bym jechał – bez pisku, nadsterowności i poszukiwania limitów.

Kurde, gdybym miał taki samochód, to bym go do miliona kilometrów użytkował. Bo co niby miałoby mu się stać – wielki silnik, a ja nigdy bym 2000 obrotów nie przekraczał. Wydech bym tylko co kilka lat na fabrycznie nowy zmieniał, żeby żaden zbędny rezonans bulgotu nie zakłócał.

Tak w ogóle to zwróciliście uwagę na fakt, że im masz głośniejsze auto, tym bezpieczniej jeździsz? Kiedyś Almerą 2 tygodnie bez tłumika końcowego jeździłem – i nigdy nie przekroczyłem 2500 obrotów i 50 km/h. Nie było potrzeby – byle muśnięcie gazu dawało mi tyle adrenaliny, co wejście na pełnych heblach w “pierwszy lewy” na Torze Poznań.

Nissan GT-R

Nissan GT-R to ciekawy przypadek, bo skrajne opinie o nim słychać. W prasie i TV jest tylko o tym, jak on skręca, jaka to z niego szynowa drezyna, jak to on się trzyma i jak efektywny jest w zakrętach. Wiem, że Hołowczyc kiedyś powiedział, że woli go od Porsche, bo w okolicach 300 km/h ten Nissan jest stabilniejszy. Czujecie to? Niezły mindfuck.

Z kolei na Ułężu rozmawiałem z właścicielem takiego cacka i pierwsze moje pytanie było w deseń: “To co, chodzi jak po sznurku?” – na co on, że absolutnie nie, że zamiata grubym bokiem przy byle muśnięciu gazu i właśnie po 5-ciu przejazdach zdjął sobie z wszystkich 4 opon mnóstwo pasków bieżnika i teraz chce je dobić. I pojechał. Dobrze, że podziękowałem za przejażdżkę na fotelu pasażera, bo bym wyrzygał obiad zjedzony na koloniach’87 – tak zamiatał i darł 4-wheel-slajdy gdzieś w oddali.


Eliminacje | Pojedynek #15

Ferrari F12 Berlinetta

Ferrari F12 Berlinetta w ostatniej chwili zastąpiła 458 Italię i nie żałuję. Wygląda zjawiskowo. Jednak co auto z silnikiem z przodu, to nie jakieś nadmuchane i lekko skaszanione w proporcjach auta z elektrownią za plecami kierowcy. Jedno muszę nadmienić – V12 nie robi na mnie wrażenia. Jakoś tak mi się utrwaliło, że do superkarowego sportu jest V8, a dwunastka to raczej komfort i wypasione Gran Turismo. Czym w sumie to F12 jest, więc wszystko gra. Śliczne! Lizałbym maskę.

Audi R8

Audi R8, czyli a propos skaszanionych proporcji. Kurde, ten samochód jest tak samo brzydki z profilu na fotkach, jak i na żywo. Wiem ze słyszenia, że jeździ doskonale – ale naprawdę nie ma co się nim chełpić na parkingach. Trza go upchnąć za jakimś kombi i spokój.

Nie wiem, jaka myśl przyświecała pewnemu właścicielowi białego R8, który niedawno zaparkował je pełnym profilem do wejścia do klubu Tuan (taki klub skłoszowo-babinktonowo-tenisowy, gdzie haratam z Juniorem i Domanem w kometkę). Zrozumiałem dlaczego, gdy przyuważyłem właściciela – wyglądał jak Andre Agassi w latach swojej świetności. A białych skarpet nigdy nie widziałem podciągniętych bardziej – to cud, że nie pękły – były napięte jak pończochy.

Jak pisałem wczoraj odnośnie A5 Sportback, coś się stało z klientelą Audi. Jeśli ta marka chce przetrwać i nie stać się pośmiewiskiem, powinni wprowadzić jakieś zasady sprzedaży aut. Że np. nie ma mowy o kupnie Audi, jeśli masz wąsa, zbyt wąskie spodnie, trampeczki Lacoste, imię Damian, Krystian lub Rafał, przedziałek na żel albo szalik inny niż po prostu ciepły. Możesz spać w nogach, ale nie możesz podczas snu ssać kciuka. Dyskryminujące byłoby też posiadanie zbyt wielu par obuwia (4 to max), dwóch lub więcej toreb na ramię i mówienie “ojej”.


Eliminacje | Pojedynek #16

Kia Venga

Kia Venga jest typowym triumfem dizajnu nad wszystkim innym. Jest tak bardzo zgrabna, ładna i proporcjonalna, że zapominasz o bezsensie, jakim jest. A jest malutkim vanem – co samo w sobie jest równie durne jak miękki twardziel czy spadanie w górę. Ale lubię ją, bo uświadamia mi, jak mało jestem racjonalny i jak bardzo podatny na bodźcie wzrokowe. Nigdy nie chciałbym mieć minivana – nie dlatego, że to obciach – tylko dlatego, że są to auta pozbawione sensu i logiki. Ale Vengą bym nie pogardził – bo taka wydaje się być bardzo konkretna i nawet… męska. Kuźwa, męski minivan… chyba czas zarzucić szaliczek i spodnie oddać do zwężenia.

USB12-El-FiatFreemont

Fiat Freemont to mój ulubieniec i rezydent Garażu Marzeń. Jeździ wybitnie relaksacyjnie, wygląda wybitnie hamerykańsko i ma znaczek firmy, której od serca kibicuję. Opisałem jego test tutaj, ale nie opisałem tego, jak wziąłem go ponownie jakiś miesiąc później, jak w niego wsiadłem i jak nie wiedzieć kiedy wyjechałem z Polski – ot tak, z zaskoczenia, bo tak genialnie się nim jechało.


. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

WTEM! Jeśli po oddaniu głosu przemyślałeś temat i chciałbyś jednak zagłosować inaczej, to w tym roku możesz to zrobić – blokada cookies+IP wygasa po 24h. Zdecydowałem się na taki krok ze względu na rozchwianie emocjonalne – często mam tak, że dziś jakieś auto wyśmiewam, by jutro je szczerze polubić. Wygasająca blokada to taki wentyl, by nie oszaleć z powodu pochopnego kliknięcia. Ale nie nadużywajmy tego.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Głosowanie trwa do soboty 23/02/2013 do godz. 23:59
Harmonogram wszystkich pojedynków USB12 jest tutaj
→ Dlaczego w tym roku walczą takie a nie inne auta, dowiesz się stad
→ A wszystko o konkursach USB z ostatnich 5 lat znajdziesz tutaj

16 komentarzy

  1. @Blogo: Już pod tekstem o freemoncie ktoś Ci to napisał – on też jest MINIvanem. Konkretnie: dużym – http://en.wikipedia.org/wiki/Minivan#Segments
     
    (Vany to jednak trochę inna bajka).

    Dalej: kompaktowe minivany jak najbardziej mają sens – bo zachowują chyba najważniejszą w ogóle cechę minivanów: pozycję, w jakiej się siedzi. Czyli: krzesłową.

    …No ale z kolei właśnie dlatego freemont nie do końca jest takim prawdziwym minivanem – tylko jakimś tam suvnicowatym crossoverem.

    Ergo: dojrzałeś do dużych aut, aczkolwiek jak widać niekoniecznie akurat do minivanów… (;

    (Natomiast co do linii okien i głębokości siedzenia w aucie, to ja najwyraźniej pochodzę od zupełnie innej małpy – pewnie nadrzewnej, a Ty od… podziemnej? (; Bo NIENAWIDZĘ wysokiej linii okien, okien jak wizjery w czołgu, jak bulaje w batyskafie. Dlatego chrysler 300c to dla mnie automobilomorficzna personifikacja koszmaru, LR evoque jest jego dzieckiem, za to namiętnie kocham multiplę-ufo, tak bliską ideałowi: http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/5/57/A%C3%A9rospatiale_SA-318_BW_Alouette_II.jpg (((: ).

  2. Nowym czarnym MLem jeździ mój proboszcz, więc od razu stracił mój głos :)

    Z cała resztą nie było problemu z wyborem.

    Kiedy już sobie kupię GT-R’a to sprawdzę czy równie łatwo objadę Cię nim jak w GT5 ;P

  3. Nie wiem Blogo, co takiego ma Venga, czego nie ma np. Jazz. Spróbuj się przejechać/usiąśc do nowego Jazza to zobaczysz. Niby małe auto miejskie a ostatnio przywiozłem nim łózko z IKEI (dziecko siedziało z tyłu jakby co). IMHO kładzie Vengę – wiem bo mam :D

    I przez Ciebie musiałem na Freemonta zagłosować…

  4. Ej no kuźwa… Camaro dostaje z Nissanem? Gdzie są fani muscle cars ja się pytam? Wymarli już? Sam zostałem? W sumie tak serio “muscle (a raczej pony)” jest Camaro z 1969r, ale ten też wygląda świetnie.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *