USB12 | Ćwierćfinał 25-28/43 (koniec)

Ulubiony Samochód Blogosfery

Eliminacje się zakończyły, 24 auta odeszły w niebyt. Życie to nie warcaby, zbitego pionka nie można sobie ot tak na planszy postawić (Uuu, jest głębia, no nie?). Przed nami lekko opóźnione pojedynki ćwierćfinałowe. Opóźnione, bo bardzo ostatnio dbam o higienę psychiczną i nie bloguję z przymusu, bo to do niczego dobrego nie prowadzi. A skoro mam kryzys “chcenia-mi-się”, to w ćwierćfinale skupię się na wadach – wszak te najłatwiej mi punktować, jakem Polak.

Ćwierćfinał | Pojedynek #25

Renault Megane

Renault Megane byłby idealny, gdyby nie był francuski. Ja wiem, że Renault Sport robi elegancka fabryka o normach jakości wyśrubowanych bardziej niż w szwajcarskich manufakturach zegarków, ale zwykłe Megane to… zwykłe Renault. I tu jest żaba pogrzebana – gdy wydajesz worek kasy na nowe auto, to chcesz móc się za pół roku obudzić z przekonaniem, że dokonałeś dobrego wyboru. A ja cały czas mam wątpliwości, czy kupno czegokolwiek z Francji jest rozsądne.

Byłem w Paryżu i wiem, że sery im pleśnieją, w metrze wali moczem a wszystkim samochodom łuszczy się lakier na zderzakach, zupełnie bez przyczyny. Lubię chwalić Renault, ale nie wiem, czy jestem w tym chwaleniu szczery – bo pewnie gdyby przyszło co do czego, to bym sobie za swoje zwykłego Megane nie kupił.

Land Rover Discovery

Land Rover Discovery, jak bardzo ładny i dzielny w terenie by nie był, ma wadę dyskwalifikującą go w moich oczach bardziej, niż gdyby przy 30 km/h przewracał się w zakrętach (co, zważywszy na masę i wysokość, zapewne robi). Pozycja za kierownicą to jakiś żart. Ja wiem, że wiele osób lubi siedzieć wysoko i wszystko widzieć, ale kuźwa bez przesady! W tym aucie deska rozdzielcza jest na wysokości mankietu w spodniach, a boczna szyba schodzi do poziomu uda. Ja w tym aucie czuję się jak gruby chomik w szklanej kuli. A chomiki to mega sukinsyny – jak młodej matce w okresie połogu nie dasz mięsa, to zeżre swoje dzieci. Serio.


Ćwierćfinał | Pojedynek #26

Toyota GT86

Toyota GT86 walczy w moim umyśle o tytuł auta dekady, ale ma jedną podstawową wadę – jest samochodem na dziś, na tu i teraz. Wygląda tak modnie, że za 10 lat, kiedy mogłaby rządzić na amatorskim drifcie lub rally sprintach, będzie trochę pośmiewiskiem. Zestawcie ją z Nissanem 200SX a zrozumiecie – on jest inwestycją, która z roku na rok zyskuje, ona jest zabawką, która podoba się dziś.

Nie silę się na gdybanie, ja naprawdę mam wrażenie, że GT86 jest jednorazowa i tylko dzisiejsza również w kwestiach technicznych. No bo czemu włożono jej boksera? Mało to Toyota ma doskonałych silników R4 osiągających bez turbiny coś koło 200 koni? No a skoro już włożyli boksera, to czemu on nie dudni jak w Imprezie, tylko warczy jak byle Auris? Super auto, ale podejrzewam, że gdy wreszcie będzie mnie na rocznik 2013 stać, będzie już niezbyt ładną 6-letnią używką z wypłowiałymi fotelami i porysowanymi plastikami wnętrza – i silnikiem tak unikatowym, że na codzienny olei i tuning prosto z Japonii mało kogo będzie stać.

Fiat Freemont

Fiat Freemont ma jedną zasadniczą wadę. Wadę, którą mają wszystkie najwspanialsze minivany na świecie – nie jest autem japońskim z połowy lat 90-tych, kiedy to auta japońskie były tak bardzo bezawaryjne, że ich właściciele z głupiej przyzwoitości wsypywali do baku piach, by cokolwiek zepsuć i mieć powód odwiedzenia warsztatu – bo głupio tak mieć auto w 100% bezobsługowe – ludzi nie poznajesz, złej kawy nie wypijesz, z kerownykiem uprzejmymi kuźwami się nie przerzucisz. Voyager, Espace, Freemont – wszystkie są mniej lub bardziej awaryjne – z winy marki i kraju produkcji. A idea minivana jest taka: pakujesz się z rodziną i jedziesz 1500 km non stop na narty do Francji. I potem wracasz. I nic po drodze nie ma prawa się zepsuć. No ja bym się chyba bał…


Ćwierćfinał | Pojedynek #27

Ferrari F12

Ferrari F12 Berlinetta to wada na wadzie i wadą pogania. Bo na milion procent psuje się jak każde Ferrari, czyli praktycznie raz w tygodniu. Jakiś czas temu poznałem właściciela F430 – w segregatorze nazwanym “Ferrari” miał faktury lub protokoły serwisowe datowane każdym miesiącem roku. Każdym. Auto kupił dobrze, nie miało ukrytych wad i nie było skatowane. A mimo to ledwo radziło sobie z połową dnia na torze. W mieście wstyd było jeździć, bo byle ruszanie w korku pod górkę i już waliło sprzęgłem na pół dzielnicy.

Nie ma takiej możliwości, by F12 było mniej awaryjne. Bo bezawaryjność dla szefów Ferrari jest wartością kompletnie pomijalną – superkary się ma na plakatach nad łóżkiem, o nich się marzy, do nich się ślini, na nie się latami pracuje i je się w końcu kupuje jako ziszczenie marzeń. I to, czy psują się raz na miesiąc czy częściej, nikogo kompletnie nie obchodzi. To trochę tak jak z promem kosmicznym – psuł się codziennie o 11:30 i potem jeszcze raz o 18:24 – ale i tak zawładnął (i nadal włada) ludzką wyobraźnią.

Audi A7

Audi A7 ma podstawową wadę – zły znaczek na grillu. Nie mogę się wyzwolić z pewnego szablonu myślowego – otóż w dobie cięcia kosztów nie wierzę, że pod blachami Audi, w miejscach, w które wzrok całorocznie opalonego klienta nie zagląda, siedzą tanie rozwiązania i części z VW. Niby nic do VW nie mam, ale chciałbym nie być robiony w bambuko.

Jak jest, tego naprawdę nie wiem, ale właśnie dlatego Mercedes i BMW zawsze będą dla mnie bardziej prestiżowe i po prostu lepsze od Audi – nawet jeśli wszelkie statystyki i raporty będą moje postrzeganie wyśmiewać. Taki już jestem podejrzliwy – jeśli czegoś nie widać, to po cholerę się męczyć – szybciej i taniej jest wrzucić tam, gdzie wzrok nie sięga, jakąś wiązkę lub wahacz od Skody, a nie robić pełen development i logistykę produkcji czegoś unikatowego tylko pod Audi. Może się mylę, ale serio – wyjść z tego schematu myślowego nie potrafię.


Ćwierćfinał | Pojedynek #28

BMW X1

BMW X1 ma wielką wadę, którą mają wszystkie SUVy – wygląda na samochód niewiarygodnie solidny i dzielny, a prawdopodobnie zwykła trójka jest solidniejsza i dzielniejsza. Bo zawieszona jest niżej, bo jest lżejsza i ma lepszy rozkład mas – przez co i jeździ lepiej, i bardziej zawieszenie oszczędza, i silniki się mniej meczą, bo nie muszą takich mas powietrza grillem przepychać.

Patrzę na te wszystkie SUVy i sobie myślę – ale bym kupił, ale bym milion kilometrów tym jeździł – warto dać trochę więcej niż za zwykłego kompakta w zamian za trwałość. Bo tak wyglądają. Ale jak jest, to wiadomo – jest zgoła inaczej…

Kia Ceed

Kia cee’d ma wiadomą wadę – kraj pochodzenia. Wczoraj na przykład na Puławskiej przetasował mnie (i kilkadziesiąt innych aut) nowy cee’d – ten z łańcuchem dziennych pereł i pseudo dyfuzorem w tylnym zderzaku. Poszedł jak burza – gdy my wlekliśmy się 40 km/h, on miał na szafie jakieś 7-dych – innymi słowy, szedł w korku pełną bombą.

Gdyby to był każdy inny samochód – Fiat, Renault, że o niemieckich marka nie wspomnę – zrobiłbym ciche “pfff” i dziś bym o tym nie pamiętał. Ale że to była kijanka, to od razu włączył mi się w mózgu tryb wsiocha i palanta, i wyszeptałem “Się popisuje, a Koreę kupił”.

Chyba moje pokolenie już się do Kii i Hyundaia tak na 100% nie przekona. Ale Margolcia pewnie od Hondy i Toyoty (Mitsu, Subaru i Nissana za 15 lat nie będzie) aut z Korei nie odróżni. W ogóle przestanie istnieć rozróżnienie na japońskie i koreańskie – one po prostu będą dalekowschodnie. Ale to w następnym pokoleniu. Moje pokolenie (a przynajmniej ja) nadal z Korei lekko polewa.


. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

WTEM! Jeśli po oddaniu głosu przemyślałeś temat i chciałbyś jednak zagłosować inaczej, to w tym roku możesz to zrobić – blokada cookies+IP wygasa po 24h. Zdecydowałem się na taki krok ze względu na rozchwianie emocjonalne – często mam tak, że dziś jakieś auto wyśmiewam, by jutro je szczerze polubić. Wygasająca blokada to taki wentyl, by nie oszaleć z powodu pochopnego kliknięcia. Ale nie nadużywajmy tego.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Głosowanie trwa do czwartku 07/03/2013 do godz. 23:59
Harmonogram wszystkich pojedynków USB12 jest tutaj
→ Dlaczego w tym roku walczą takie a nie inne auta, dowiesz się stad
→ A wszystko o konkursach USB z ostatnich 5 lat znajdziesz tutaj

16 komentarzy

  1. Blogo przestań z tą wadą Discovery. Ona się tylko tobie roi. Miliony…ok tysiące…ok setki ją uwielbiają i na LR i LR RR patrzą przez pryzmat siedzenia. Jak jest za niskie to to już nie jest LR.
    Przejedź się tym autem, a nie tylko wsiadaj doń w salonie. Najpierw jest dziwnie, a potem inaczej nie chcesz.
    To nie jest X5, które zakopuje się w pierwszej większej zaspie puchatego śniegu. Pozycję za kierownicą w Disco doceniasz po kilkunastu minutach jazdy. Widzisz wszystko. Przydaje się to na normalnej drodze bo widzisz dużo. Niesamowicie przydaj się w terenie, gdy możesz z łatwością ocenić gdzie jest koło/błotnik/zderzak względem drzewa/głazu/rowu. Świetnie sprawdza się pod marketem, gdy parkujesz auto większe niż niejedna altanka z ogródków działkowych.
    Będę bronić Disco do upadłego jeśli jedyną jego wadą ma być pozycja za kierownicą.

    P.S.
    Wcale się nie przewraca na zakrętach. Praw fizyki pan nie oszukasz, ale można być pod wrażeniem.

    P.S. II
    Po tym jak jeździłem chwilę Touaregiem najnowszym, w którym miałem wrażenie, że przemieszczam się kombi, ciut wyższym kombi lubię Disco jeszcze bardziej. POWERRRRR! Yyy, choć wiem, że brzmi to dziwnie w Disco, które z dieslem może zrobić 100 co najwyżej w 9,5 sekundy, ale masz wrażenie, że ty rządzisz, a nie cygański ML czy X5 właściciela masarni lub rozlewni wina. Ewentualnie warszawskiego prawnika.

    P.S. III
    Sam bardzo lubię design X5 i spośród SUV to no. 1. Ale Disco to bardziej UV niż SUV. Dodatku Sport tak nie ma.

  2. Dwa oczywiste, dwa pod prąd: Freemont, bo GT86 jest tandeciarsko-festynowe i tu w 193% zgadzam się z Blogo, że za 10 lat będzie wyglądać obciachowo (a Nissan 200SX nie), oraz Kia bo to Dawid przy oczywistym Goliacie, zwłaszcza na tym blogu, a ja lubię takich, co hardo walczą nawet jak szans z pozoru nie ma ;)

  3. Oddałem głos na Bejcę, ale po dyskusji dwóch diabełków na ramionach, bo naprawdę mam duży szacun do tej Kijanki.

    Co do BMW/Merca i jakości to zawsze jest ryzyko, że “skórzana tapicerka szyta z napletka Yeti himalayus” jest tak naprawdę zwykłą skórą z konia.
    Koniny:)

  4. A jak co do Kijanki mam mieszane uczucia. Wszystko co się o nich pisze to prawda – sensowne, nieźle wykonane i przyzwoicie jeżdżące wózki, tylko… ta nowa wersja jest oślizła i rozlazła jak mydło leżące na podłodze więziennego prysznica.
    (że niby takie namoknięte i niekształtne, bo nikt nie ma odwagi się po nie schylić… )

    Poprzednia była fajnie narysowanym, zwartym hatch’em, z fajnymi tylnymi lampami i bezpretensjonalnymi detalami. Nowa to wielka ropucha z wiejskimi koralami na zębach.

    Sorry – tak już mam, że “mnie się podobają tylko te filmy, które już wcześniej widziałem” i do nowego designu Civic’a, Aurisa czy Cee’da jakoś nie mogę się przekonać.

    Dlatego BMW.

  5. Totalnie przeciwnie do głosowań innych… z małym wyjątkiem dla BMW… Chyba dalej płynę pod prąd!!!

    PoGOOD – zgadzam się z Tobą – najpierw wywarła na mnie wrażenie reklama nowej KIAnki, ale potem ją zobaczyłem na żywo i całe emocje opadły…

    To jest CarWannabe a nie coś naprawdę fajnego.
    Sportage mi się wciąż podoba :D

  6. Co do Freemonta: Blogo jak dla mnie tutaj przedstawiasz podręcznikowe stereotypowe myślenie. Silniki 2.0 JTDm, które są w tych samochodach to rozwinięcie znakomitego 1.9 JTD(m), pamiętającego 1997 (pierwszy silnik z common rail). To są naprawdę niezawodne ędżyny, wyeliminowano w nich nieliczne wady 1.9 i można śmigać naprawdę dużo.

  7. No właśnie coś mi niedawno kalendarz na ekran smartfona wyrzucił, jakieś przypomnienie o lotnisku czy coś, ale byłem zabiegany i odruchowo zamknąłem. Sprzedam bilet lotniczy WAW-GVA na przedwczoraj. Tanio.

  8. Nowy Ceed wyszedł genialnie – według mnie może konkurować z najlepszymi w tej klasie. Jednak z BMW nie ma co porównywać – wybór oczywisty.

    Natomiast tu mam pierwszy poważny dylemat – najpiękniejsze Audi czy całkiem spoko Ferrari?

  9. A mę śę nowy Ceed całkiem podoba. Poprzednik się lekko postarzał, odświeżone ryje Kii lepiej mi leżą jakoś.

    Co do X1 – w słumie słuszną uwagę ostatnio w recenzji wyczytałem, że to tak naprawdę nie jest SUV. Bardziej duże kombi, taki klasyczny crossover. Wyższe niż typowy samochód-samochód, ale tak obviously dupa nie terenówka, że nawet nie próbuje udawać. I przecież na płycie trójki to stoi, więc panie, gdzie tam SUV :).

  10. Wyższe o grubość wacka przeciętnego Koreańczyka. Już taka Ravka wyżej stoi. A X1 w wersjach z napędzaną ośką oferuje pewnie nie zaoferuje więcej niż trójka kąbi.
    Nic to, najważniejsze że Merc nie ma odpowiednika..i to wystarcza Bawarom by prykać z dumy w grzane fotele.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *