#379 Cześć Filip

Shell V-Power Nitro+ Show

Na warszawską imprezę Shell V-Power Nitro+ poszedłem m.in. po to, by podejść do Felipe Massy, podać mu prawicę i powiedzieć „Cześć Filip”. Tak jakoś mi się ubzdurało, że to fajny pomysł. Co gorsza, Karolina z Edelmana (to ona mnie zaprosiła) stwierdziła, że taka opcja nie wchodzi w grę, że w ogóle nie ma szans. No i weszła mi na ambicję.

Umówiliśmy się dokładnie o 11:20, bo wtedy miałem zostać wprowadzony do Garażu Ferrari. Czy Wy w ogóle czujecie tę akcję? Wprowadzony do Garażu Ferrari. Garażu. Ferrari. Wprowadzony. Normalnie tak biegłem, żeby się nie spóźnić, że aż mi włosy puklami falowały.

A właśnie – spiesząc się zapomniałem zabrać z domu mojego sztruksowego kapelusza, na który Ryba mówi „zdejm-tę-szmatę”. A słońce grzało niemiłosiernie. Centralnie. W łeb mnie paliło. Dlatego wspomnienia z imprezy mam nie tylko porwane, ale również na końcu urwane. Acz nie uprzedzajmy wiadomo czego.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Zdążyłem. Spocony i z zaparowanymi od środka oczyma. Do czubka głowy nie mogłem się dotknąć. Coś mnie tam swędziało, ale się bałem podrapać, żeby zwęglonych włosów nie skruszyć. Łudziłem się, że jak ostygną, to wróci im elastyczność, puszystość i blask. Się łudziłem. O ja głupek.

A Garaż Ferrari okazał się namiotem z dwoma bolidami. Nikt mnie nie wtajemniczył co to za bolidy (a może i wtajemniczył, tylko nie zrozumiałem – bo mózg mi się gotował), więc jakby bardziej obfotografowałem ten z kołami.

379-01

379-02

Shell V-Power Nitro+ Show

Jak się później okazało, ważniejszy był ten drugi – z wiadrami (czy doniczkami) zamiast kół – bo to nim po ulicach jeździć miał Filip.

Shell V-Power Nitro+ Show

Shell V-Power Nitro+ Show

Ale bolid bolidem, nic ciekawego, szału nie ma. Za to ta nowa moda na focenie patelniami i deskami do mięsa… no to jest coś naprawdę… to jest wyróżnik… tu nie ma lipy. Podczas wakacji w Paryżu widziałem to u bogatych islamskich trendsetterów, a dziś moda dotarła już do Warszawy.

Shell V-Power Nitro+ Show

Shell V-Power Nitro+ Show

Świat to globalna wioska – dziś tam, jutro tu. Lotem błyskawicy. Szok.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Zamarzanie na śmierć jest spoko, człowiek się wychładza, uspokaja i w końcu spokojnie zasypia na wieki. Umieranie z przegrzania to koszmar. Łeb pali, wzrok zaparowany i mętny plus te ciągłe zawroty głowy, ten brak koordynacji.

O, na ten przykład – gdy trwały popisy motocyklistów, ja centralnie i artystycznie ujmowałem męskie tyłki.

Shell V-Power Nitro+ Show

Shell V-Power Nitro+ Show

Tyłek może niekoniecznie – ale taki suwak w tricolore to bym przytulił.

Shell V-Power Nitro+ Show

Fajna rzecz – niby włoska, acz bez panewek, więc powinna przetrwać wieki.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

A potem postanowiłem sprawdzić, czy uda mi się tak nagrzać włosy, by uległy sublimacji – czyli bez ściekania mi po głowie od razu ze stanu stało-puszystego przeszły w stan rozwiano-lotny. Więc ruszyłem w pełne słońce podziwiać różne furki.

Okej, 458 Spider to ja rozumiem – Shell, Ferrari, 60 lat współpracy – szafa gra, nie mam pytań.

Shell V-Power Nitro+ Show

Shell V-Power Nitro+ Show

Shell V-Power Nitro+ Show

Ale żeby Fordy?! Operatywność Klubu Mustanga mnie zadziwia. Mimo rozgrzanego do zieloności kiślu ulewającego mi się lewych uchem, czułem rizpekt do chłopaków. Umieją się zakręcić, przylepić, wylansować. Tak się zastanawiam, czy na przestrzeni ostatnich kilku lat odbyła się w Polsce jakaś impreza motoryzacyjna (targi, wystawa, salon), na której nie było przynajmniej 5-ciu Mustangów? Czy to zarzut? Ależ skąd, to całkiem fajne auta.

Shell V-Power Nitro+ Show

Shell V-Power Nitro+ Show

Shell V-Power Nitro+ Show

O, Elrond… Eleoront… Eleronot… Ereanol…

Shell V-Power Nitro+ Show

A nie mając dostępu do aut Ferrari (zaparkowane były za płotem i nawet mój ultra-media-vip-zejdźmizdrogi identyfikator nie robił na ochronie wrażenia), pstryknąłem cokolwiek zza siatki…

Shell V-Power Nitro+ Show

Shell V-Power Nitro+ Show

… i wróciłem do Mustangów, by pobawić się głębią ostrości.

Shell V-Power Nitro+ Show

Ale czad! Miszczu, masz coś więcej?
A proszę bardzo.

Shell V-Power Nitro+ Show

ŁAAAA! Więcej! Więcej! Bis! Bis! Bis!

Shell V-Power Nitro+ Show

Taka akcja, obczajcie. Jak Ci się mózg od słońca gotuje, to głębię ostrości masz w standardzie, bo oko ledwo co się skupia, wszystko zblurowane, ostrość na detalach tylko łapiesz. Artystyczna akcja. Gdybym był Warholem albo innym Morrisonem, grzałbym sobie łeb lampą kwarcową od rana do czternastej dziesięć, by przez drugą połowę dnia wszędzie mieć głębię ostrości. Efekt taki, że mózg się lasuje – dosłownie i w przenośni.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

– Mój Boże, co się stało z twoimi włosami?! – zakrzyknęła Karolina.
– Sublimują się.
– Natychmiast wejdź tutaj! – szarpiąc mnie za ramię wepchnęła mnie do klimatyzowanego Laboratorium Shella.

Gdy zimny podmuch owiał mój sagan, rozległ się mrożący krew w żyłach syk. Zalewaliście kiedyś kranówką patelnię pełną gorącego oleju? No to pomnóżcie to przez rozgrzany do białości pręt żelaza zatapiany w beczce z wodą. No mniej więcej taki SYK wydały moje włosy w kontakcie z klimatyzowanym podmuchem. Mógłbym robić na latarni morskiej – lamp bym nie włączał, prąd bym oszczędzał, a zero jednostek grzęzłoby na mieliźnie.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Teraz na poważnie o tym, czym jest Shell V-Power Nitro+.
Otóż wedle tego co zapamiętałem, jest udoskonalonym V-Powerem. Udoskonalonym o dwa składniki – występujący już wcześniej składnik czyszczący silnik (tylko ten obecny jest lepszy i co do tego nie mam uwag – czyści to czyści, po kiego drążyć?) oraz o nowy składnik zmniejszający tarcie.

Skupmy się na redukcji tarcia, bo to pachnie ściemą. Jeśli paliwo ma zmniejszać tarcie, to musi w formie cienkiego filmu zostawać na ściankach cylindra – tak jak zwykł to robić olej – czyli de facto brudzi. Zapytałem o-co-cho i opcja jest taka – tarcie zmniejszane jest tylko w jednym miejscu – na najwyższym (pierwszym lub ostatnim, nie wiem od której strony się liczy) pierścieniu. Gdy tłok idzie w dół, film olejowy jest ściągany i ten ostatni pierścień jest smarowany niejako od dołu (przez ściągany olej), ale już nie jest smarowany od góry (bo ściągnął olej i go tam nie ma). I tu w sukurs przychodzi Shell V-Power Nitro+, który dokładnie w tym miejscu smaruje ten pierścień.

Shell V-Power Nitro+ Show

Szczerze? Brzmi to jak reklama środka przeciwbólowego, który celnie trafia w ból. Ja jestem sceptyczny, acz jedno trzeba mieć na uwadze – skalę wydarzeń. Nawet jeśli to „paliwowe smarowanie” jest jednostkowo niepoliczalne i niezauważalne, to tłoki w czasie podróży na wakacje pracują jak dzikie – i bardzo łatwo z tych dziesiątek milionów ruchów góra-dół uzbierać jakiś zauważalny bonus.

A propos empiryki – wczoraj zatankowałem V-Power Nitro+ pod korek i zrobiwszy na nim 18 km czuję… nic nie czuję poza taką delikatną satysfakcją, że nakarmiłem najmojszą czymś innym, czymś premium. No, czymś droższym po prostu. Ale na szczegółowe testy przyjdzie jeszcze czas – bo w ramach tej jednostkowej współpracy (konkurs z talonem dla Was, impra dla mnie) też dostanę talon paliwowy – i wtedy się okaże, z czym to paliwo się je. Na razie zatankowałem za swoje i wicie-rozumicie, nie w smak mi pędzić i upalać, raczej jak taksówkarz delikatnie, czwórka przy 45 km/h, dwóch tysięcy obrotów wskazówka się boi, nawet się nie zbliża.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

A potem w nowiutkim Quattroporte (na felunku brzydkim jak gwałtownie schłodzony włos) przyjechał Filip.

Shell V-Power Nitro+ Show

Podbiegłem z wyciągniętą prawicą krzycząc „Cześć Filip!”, ale się nie zatrzymał. Jak to?! Ej, Filip, przecież to ja! Zamurowało mnie. Stałem tak w bezruchu, a słońce operowało w zenicie. Drugie podejście do sublimacji włosów zbliżało się wielkimi, skwierczącymi skwarkami krokami…

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

„Udar” to słowo klucz. Bo nijak inaczej nie mogę sobie wytłumaczyć tego, co zrobiłem. Otóż zamiast się kręcić tu gdzie byłem do tej pory, polazłem na drugi koniec toru. I gdy moje włosy powoli acz systematycznie zamieniały się w puszysty dym, Filip w miejscu, w którym jeszcze niedawno byłem, się po prostu kręcił, rozdawał autografy i jak nic szukał mnie wzorkiem, chcąc przybić piątala.

No sorry Filip, nie miałem czasu by do Ciebie wrócić, bo akurat jechała kawalkada Abarthów i musiałem, stojąc w pełnym słońcu, cykać im fotosy.

Shell V-Power Nitro+ Show

Zadzwonił telefon, to była Karolina. Odebrałem omdlewającym „Halooo” by usłyszeć, że Filip na mnie czeka. Ruszyłem czym prędzej ale zatrzymała mnie kawalkada Ferrari. No sorry Filip – są rzeczy ważne i ważniejsze. Odkąd mam nowy aparat fotografuję wszystko, nie tylko jedzenie i outfity.

Shell V-Power Nitro+ Show

Shell V-Power Nitro+ Show

Shell V-Power Nitro+ Show

– Halooo? – wydyszałem.
– Filip do Ciebie jedzie! Zamachaj mu, bo inaczej Cię nie znajdzie!
Skupiłem się, zebrałem w sobie i oto… dupa blada. Rozgrzany mózg przestał słać impulsy i przejazd Filipa powitałem gromkim bezruchem…

Shell V-Power Nitro+ Show

– Haaaaaloo? – szepnąłem ostatkiem sił.
– No wrócił! Czemu Cię nie widział?!
– Bomimu… uzg nie dzia…
– Bomimu?
Telefon mi wypadł. Schyliłem się i wtedy… Jeśli chcecie poczuć to co ja poczułem, podkręćcie głośniki na maksa. Śmiało.

Co się działo potem, nie pamiętam – bo od hałasu pękły mi bębenki i nic już nie trzymało wysublimowanego mózgu pod czaszką, który fazą lotną uszedł z gwizdem uszami wprost w bezchmurne niebo nad Warszawą. A tuż za nim włosy.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Dziś, gdy już ostygłem, przejrzałem fotki (prawdopodobnie pstrykane dzięki nerwowym skurczom dłoni) i mogę się jedynie domyślać, co działo się dalej. Cóż, bez wątpienia przytomność straciłem zaraz po przejeździe Filipa:

Shell V-Power Nitro+ Show

Shell V-Power Nitro+ Show

Shell V-Power Nitro+ Show

Potem ktoś mnie wlókł (co wiem nie tylko dzięki fotkom, ale także butom – są całe w trawie, od góry)…

Shell V-Power Nitro+ Show

…i zostawił w cieniu, gdzie się wychładzałem i bezwiednie pstrykałem…

Shell V-Power Nitro+ Show

…i bezwiednie zoomowałem…

Shell V-Power Nitro+ Show

…aż do wyczerpania baterii…

27 komentarzy

  1. Z tymi bębenkami to racja. Pierwszy kontakt z bolidem na żywo to zgrywanie kozaka do pierwszego zabolenia przy pierwszym przejeździe obok :D

  2. Blogo, coś mie tu ściemą pachnie, bo według moich obliczeń mózg to Ty straciłeś już jakieś pierdylion razy. No, chyba, że taki z Ciebie obrotny bloger, że Ci operacje przeszczepu fundują ;)

    I tak w ogóle to dzięki za zajmowanie czasu przed ustnym polskim, kiedy miałem pisać cokolwiek co mógłbym tam powiedzieć :D

  3. @rzepak: Ja się przy FF nie mogę wyzbyć wrażenia, że to takie trochę większe BMW Z3 Coupe. No i świadomość abstrakcyjnie skomplikowanego AWD mnie drażni. Wolę F12 za profil wszech czasów.

    A 458 Italia przestała mi się podobać. Centralny silnik psuje proporcje. Wygląda jak Audi R8 – środek ciężkości jest wizualnie nie tam, gdzie trzeba.

    @Szczypior: Muszę tu jakąś captchę zrobić, by odsiać uczniaków i studentów. Dla ich dobra.

  4. Co do F1 to nigdy nie byłem fanem tych wyścigów, od czasu do czasu sobie oglądnąłem w tv, ale bez przyjemności. ALE jak pierwszy raz w życiu usłyszałem bolid na Vervie w zeszłym roku, w odległości 1,5 metra ode mnie to totalnie ocipiałem. Przeżycie NIE-ZA-PO-MNIA-NE!!! W tv to takie bzykacze, ale jak to przeleci obok ciebie….

  5. Serdeczne gratulacje dla działu promocji Shella, że ja, człowiek, który non stop przegląda większość znaczących polskich internetowych portali motoryzacyjnych i skupuje prasę motoryzacyjną w ilościach hurtowych dowiedziałem się o tym wydarzeniu 2 dni po fakcie. No miszcze po prostu.

  6. @Piotrek… bo portale i prasa umiera… teraz blogery przejmują pałeczkę… tutaj masz potwierdzenie…

  7. @bazylfox, homofobie Ty!

    @rzepak, wszystkie fe Ferrary takie same, jak to rozróżnić w nocy jeden od drugiego? jak wyprzedzam takie to ani z przodu ani z tyłu w lusterku wstecznym nie widzę jakie auto wyprzedziłem… ehh…

  8. A kto zaczął z tą pałeczką, hę ? :)

    PS. Jeśli nie widzisz jakie auto wyprzedziłeś, to musisz większy telewizor do tej gry kupić :P

    Ale żeby nie było, że tylko off-topy trzaskam, to przyznam w jednym zdaniu, że jak zobaczyłem żółte 458 przejeżdżające obok, to kolana mi zmiękły.

    Matko jakie to szerokie ! Żadne jpg-i i avi-ki nie oddadzą piękna tego auta w ruchu.

    Jednym słowem – jeździłbym.

  9. @Spalacz:
    I mówi to właściciel Audi ;). Ja mam problem z odróżnieniem A3 od Q7 ;).

    Ależ to nowe Quattroporte jest brzydkie… Aż się wierzyć nie chce. Legenda umarła.

    @Blogo:
    Jeśli na ostatnim zdjęciu to nie Ryba, to wietrzę kłopoty… ;)

  10. @Blogo:
    Spróbuj się wykręcić udarem i wstrząsem pourazowym, może przejdzie (w kwestii zrobienia zdjęcia, w kwestii publikacji pozostaje już znalezienie kolegi hakera, którzy przyjmie na klatę oskarżenie o manipulację treścią strony).

  11. Quattroporte jest brzydkie głównie dlatego, że się nazywa quattro porte czyli… no ja cie nie mogę… „cztery drzwi” :) Maserati cztery drzwi…

  12. Mnie tam nazwa nie razi, ale poprzednia edycja była śliczna, a nowa wygląda fatalnie, przód OK, tył skopiowany żywcem z Audi, ale prawdziwą porażką jest profil. W folderach reklamowych auto było pokazywane głównie z różnych skosów, Rafał robiąc zdjęcie z boku obnażył katastrofalny wygląd tego auta. W dodatku silnik V6 – coś czuję, że ceny używanych QP pójdą w górę :).

  13. Quattroporte nie ważne co znaczy, ważne jak brzmiii ;) Po włosku to nawet gówno w lesie brzmi fajnie, choć tak na prawde to nie wiem jak :)

  14. F1 to nie jest coś co szczególnie mnie kręci, no, przynajmniej odkąd Kubica nie jeździ ;) Ferrari? Piękne, wiadomo. No ale te stare Mustangi… To dopiero kawał motoryzacji!

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *