#392 A tymczasem we Frankfurcie…

IAA Frankfurt 2013

Licentia poetica – moje ulubione wyrażenie. To ono daje mi pełną wolność, z której bardzo często na blogu korzystam. O, na przykład dziś – z Warszawy się nie ruszam, motoryzacyjnych nowości nie śledzę, newslettery kasuję – ale nie przeszkadza mi to przybombić wpisem o frankfurckich nowościach. Licentia poetica – gdyby wcześniej tego nie wymyślono, sam bym to zrobił w dniu założenia bloga.

Wyruszając z rana do Frankfurtu zauważyłem, że bliki świetlne mieniące się na masce najmojszej wykazują niesymetryczny poziom absorpcji, wywołując tym samym zróżnicowane reakcje na powierzchni metalicznego lakieru. Co niepokojące, owe bliki ewidentnie zawierały w sobie mniej niż 32 miliony kolorów. Oczywiście mówię o kolorach mieszczących się w zakresie światła widzialnego. Widzialnego przeze mnie.

Zatrzymałem auto i zamyśliłem się. Czy czasem oceniając feerię barw nie powinienem semantycznie uwzględnić również spektrum podczerwieni i ultrafioletu? Nie, chyba nie – odpowiedziałem sam sobie i ruszyłem z delikatnym piskiem. Nie ma co dywagować nad rzeczami tak błahymi, przecież sprawa jest oczywista, o ile tylko lakier ma zrównoważoną grubość, z dokładnością do stałej Plancka, w całej kubaturze swego bycia natryśniętym.

Ale dość tego – rozpocznijmy przegląd nowości. Bez składu i ładu, bo tak na ogół docierają do nas dźwięki, smaki i zapachy. Od tego wszak mamy zmysły, by z tego pozornego bałaganu wychwytywać harmoniczność świata nas otaczającego.

Aston Martin Vanquish Volante

Utrzymany w klimatach dark trip-hop i new grunge (z odrobiną soczystego 2-stepu) dźwięk wydechu jest tym, czym już wkrótce będzie wydech najmojszej (montaż Proexa w tym tygodniu, najpóźniej na początku przyszłego – cały drżę z emocji!). Kaszlnięcia, bulgoty i odchrząknięcia, mimo iż lekko zmodyfikowane przez strukturę wytłumień puszki końcowej, mają magię lekkości i naturalności, i wciągają swymi analogowymi barwami w opowieść o gruźlikach, cholerykach i osobach z potężnym zatwardzeniem.

IAA Frankfurt 2013 Aston Martin

Przytulając się do wydechu zwykłego auta, obcujesz z ewentualnością zatrucia. W przypadku omawianego Astona, bliskość wydechu równoważna jest z byciem oplutym i poniżonym dudniącą, wdzierającą się w głąb trzewi kakofonią kaszlu i soczystych pierdów. Ale na cóż mam pisać – doznajcie tego sami:

Nie można jednak bezrefleksyjnie przejść obok wątpliwego powabu karoserii, która wykorzystywana praktycznie niezmiennie od lat wielu, dziś nie ma już świeżości i seksapilu, czym bez wątpienia ociekała w pierwszych generacjach Vanquisha. Acz pozostaje ona znamieniem drugorzędnym, znakiem szczególnym nawet w dowód osobisty niewpisanym, niewidocznym praktycznie – tak bardzo brutalnie na plan pierwszy wysuwa się fala dźwiękowa. Jest niczym fap-fapujące nozdrza, niczym klaszczące napletki, niczym kląskające małżowiny. Jej wpływ na spektatorów jest diametralny, i to w całym paśmie!

Mercedes GLA

Wyobraźmy sobie, że samochód ten jest dwoma pastylkami, które Morfeusz ofiaruje Neo. Ta czerwona jest soczysta i miękka, zdaje się być delikatną, acz potajemnie kipi wewnętrzną agresją. Zbliżona do ust przepełnia nozdrza zapachem prędkości i muska grzywkę chłodnym smakiem późnego hamowania.

IAA Frankfurt 2013 Mercedes GLA

Jednak chłodna ocena parametrów sprawia, że to niebieska pastylka zyskuje rolę wiodącą. To ona, zbliżona do ust przyprósza małżowiny pyłem przednionapędowej platformy, gdzie moc przekazywana na tył może być tylko opcjonalnie i wespół z przodem. To ona sprawia, że niedostrzegane do tej pory detale wypychane są na plan pierwszy. To dzięki niej forma nie jest naturalnym, nadanym przez Boga pięknem – jest tylko i wyłącznie wyuczoną pozą, która ma zbudować mur, przez który nasza logika nie przebije się szybko.

Ale wierzcie mi, że w końcu to nastąpi – i wtedy z gardzieli wytoczycie coś głębszego niźli zwykły bas pełen żalu. Wtedy spotka Was dyfuzja połączona z dystrakcją, i jedynym ratunkiem będzie dyskretna dyplomacja mająca na celu dostarczenie wozu do dyspozycji komisanta. Niebieska pastylka jest dyletanctwem i dyshonorem. Ale to ona wiedzie dynamiczny prym nad czerwoną. Taka to dychotomia i dygresja.

BMW i8

Wielką i niezbyt miłą niespodzianką jest brak tradycyjnego czoła ataku, jakże charakterystycznego dla bawarskiej marki. Ringi, bo o nich mowa, zakorzeniły się w postrzeganiu BMW i gdy są (a są nader często), mają fantastycznie zborny, mocny i natychmiastowo dostrzegany powab.

IAA Frankfurt 2013 BMW i8

Patrząc na nie wiadomo, że wszystko w aucie gra jak należy. Patrząc na nie odbieramy auto inaczej, nie jako przedmiot czy środek transportu, a jako zapach roznoszący się po pomieszczeniu, wypełniający je bez reszty, zmieniający otaczającą nas rzeczywistość.

Niespodzianką jest fakt, iż wersja koncepcyjna takowe ringi miała – mniej lub bardziej okrągłe, ale były – dumne, napięte, nieskrywające się w przetłoczeniach, niepodobne do czegokolwiek innego.

IAA Frankfurt 2013 BMW i8 Concept

Rezygnacja z oczu anioła na rzecz bezpłciowych eye-linerów zdaje się być tylko trickiem, próbą odwrócenia naszej uwagi od źródła mocy – a jest nim 1,5-litrowy motor benzynowy napędzający tylną oś, który do pomocy otrzymał elektrycznie rwącą rzekę momentu obrotowego przekazywanego na koła przednie. Ciekawa to kombinacja, acz być może sprzeczna z oczekiwaniami fanów marki, dla których nawet modele X są zbyt lajfstajlowe i gejfriendli.

Rozumiem to, acz w ocenie tego auta nie należy tracić z oczy całości jego brzmienia, które mimo iż zaprezentowane nam w dość stratnym formacie (wszak motor półtoralitrowy trudno określić mianem księżyca w pełni), godnie demagnetyzuje inne zeszłoroczne, jak i tegoroczne premiery.

Przy okazji chciałbym nadmienić, zupełnie na serio, iż i8 jest autem, które najbardziej ze wszystkich na świecie chciałbym przetestować. Ilość nietypowych rozwiązań w nim zastosowanych przyprawia me kłykcie o drżenie większe, niż gdyby mą strefę osobistą wypełniała woń dźwięków o smaku świeżo mielonej wody z sokiem.

Bentley Continental GT V8 S

Pośród totalnie nieklimatycznych dźwięków wydalanych przez taśmy montażowe koncernu VAG, Bentley jawi się jak stonowany rytm przewodni nadający całemu utworowi szerokiej sceny i basowego dociążenia.

IAA Frankfurt 2013 Bentley

Nawet oglądając go z bliska, z prawdziwie intymnego bliska, ciężko w nim doszukać się detali ochładzających jego soczyste, wonne i miękkie klimaty. Martwić może tylko nieciekawie niski środek bulgoczący sercem V8 – wydawać by się mogło, że historyczne zobowiązania nakazują iść pod prąd stosując upsizing aż ku arystokratycznie szumiącemu tuzinowi cylindrów. Ale obecne dni w odważnych nie obfitują i podwójne zaturbienie jednostki powoduje lekkie zblurowanie rozdzielczości, w której spoglądamy na ten błękitno-krwisty wehikuł.

Honda Civic Tourer

Długo Honda kazała nam czekać na pretendenta do roli ulubieńca repów, oj długo. Ale może było warto, bo oto dostaliśmy coś, co jest zarówno bogate w szczegóły, jak i bogate w znaczenia. Dynamika linii bocznej bez wątpienia sprawi, że zagoniony i żyjący w wiecznym stresie przedstawiciel medyczny do wiejskiej przychodni w Chynowie dojedzie nie tylko przed czasem, ale również w stanie głębokiej pogodności, co bez wątpienia ułatwi mu kontakt z lekarzem, a wcześniej z sędziwymi pacjentami, którzy krzywo nań będą patrzeć, gdy on bez kolejki będzie wchodził do gabinetu, obłaskawiając “władcę recept” długopisami i notesami.

IAA Frankfurt 2013 Honda Civic

Dobrze patrzy się na tak gęsty w ukryte brzmienia samochód. Serce roście na widok obrzydliwie wykrojonych tylnych świateł, które nabierają należnej im dramaturgi i głębi wraz z pozyskaniem świadomości o rodzinnych koneksjach tego przestronnego kombi, względem tragicznie nieciekawego hatchbacka.

Szanuję techniczne i wizualne zalety tego wozu, ale jeszcze bardziej szanuję swój słuch. A niestety nie wychwytuje on, słuch mój, słowa “Sport” w nazwie tego modelu – co być może (ale nie chcę być złym prorokiem) negatywnie wpłynie na dynamikę wzrostu słupków obrazujących krótko- i długookresowe wyniki sprzedaży.

Bugatti Grand Sport Vitesse “Jean Bugatti”

Veyron, niezależnie od tego, jak dyskretnie chciałby sobie w motoryzacyjnym światku poczynać, i tak nie pozbędzie się odium jednego z najdoskonalszych samochodów na świecie. Nawet przy jego usilnych staraniach pozostania przezroczystym i kompletnej niechęci do wtrącania się w cokolwiek, my petrolhedzi wiemy, jak wielkim potencjałem dysponuje i jaki benczmark dla innych aut stanowi, pozostając jednocześnie w tle, wierny swoim ideałom, wierny im aż do bólu.

IAA Frankfurt 2013 Bugatti

Wydawać by się mogło, że dość już tego, że temat został wyczerpany, że zawór bezpieczeństwa podskakuje a wskazówka tkwi w czerwonym polu – bo ileż można produkować jeden i ten sam samochód, co i raz przedstawiając go tylko w innej kolorystyce.

Ale Veyron to inny byt. Tutaj, nawet jeśli zero jest zerem a jedynka jedynką, nawet jeśli dopracowane do granic absurdu systemy korekcyjne tłumią jitter mierzalny wyłącznie na poziomie atomowym – nic nie jest takie proste, jakby się zdawało.

Niby to tylko kolory, nowe materiały, nietypowe ściegi – ale efekt jest wyborny i tylko trzy słowa mogą w pełni oddać klimat, który został stworzony – synergia, dylatacja i niepirzchliwość.

Opel Monza

Degustację rozpocząłem od lekkiej, łatwej i przyjemnej nostalgii za doskonałą w swych założeniach Calibrą. Niestety szybko dobry humor mnie opuścił, gdyż linie i ogólny przekaz bijący z Monzy wypchnął na sam przód nadciągającej fali ordynarną agresję i liczne zapożyczenia z projektów Mercedesa i BMW.

IAA Frankfurt 2013 Opel Monza

Jeśli mogę, to pragnę zwrócić Waszą uwagę na nieprawidłowo założone opony kierunkowe – ewidentnie choinka w złą stronę mierzy i po wjeździe w kałuże, wtłoczy wodę pod oponę, zamiast ją stamtąd wyssać. Ot, taka ciekawostka.

O ile auta produkcyjne rządzą się swoimi prawami i ewidentne kradzieże fragmentów dizajnu można wytłumaczyć wymogami procesów produkcyjnych, o tyle powstałe w jednym jedynym egzemplarzu auta koncepcyjne winny być nieskazitelnie unikatowe. A tutaj pobrzmiewają nuty i trzaski kserokopiarki – zarówno na skraju skali, jaki i w jej centralnym wydźwięku. Mówiąc wprost – bębenek i kowadełko bezpardonowo atakowane są brakiem kreatywności, wypchniętym przed całe pasmo całkiem nieźle skomponowanego dzieła.

AKTUALIZACJA (11/09 godz. 11:47): Zmieniam zdanie, jednak bardzo mi się Monza podoba. Obejrzałem więcej fotek i jej boczna linia jest po prostu śliczna.

Lexus LF-NX

Mimo niepoliczalności ostrych krawędzi i pozbawionych sensu załamań, wiatr wiejący od tego SUVa rozmywa scenę dźwiękową i audiowizualną, czyniąc stojące przed nami auto skupiskiem niezrozumiałych i wręcz raniących nasz gust esów-floresów i mazajów.

IAA Frankfurt 2013 Lexus

To chyba najgorsza z kiedykolwiek stworzonych przez człowieka sygnatur dizajnu. Kształt nie jest tutaj rozmyty tak, jak to znamy z niektórych wybitnych dzieł ingolstadckiego wędliniarstwa – tutaj jest rozmyty bardziej, i to mimo wszechobecnych ostrości. Ostrości, które są tak naprawdę tylko pozorne – są nimi z definicji, po uprzednim wysublimowaniu ich i ekstrakcji, jednak złożone w całość tworzą byt sferyczny podobny do zmiętej w nerwowych spazmach kartki papieru.

Zgodzicie się ze mną, że taka sytuacja nie oznacza bezpiecznej stabilizacji i nie ma w sobie głębokości akustycznej sceny odmierzającej czas dudniącym rejestrem kontrabasu, prawda?

A jakby tego było mało, hybrydowy napęd o mocy 200 koni przekazuje swoją nieimponującą moc na przednią oś. Hmmm, zastanówcie się proszę, kiedy ostatnio doświadczyliście czegoś tak płaskiego i plebejsko transparentnego?

Ford Mondeo Vignale

Jako że nie potrafię słowa Vignale przeczytać inaczej niż wagina, pozwolę sobie nie poczynić recenzji tego auta (a w zasadzie linii produktowej)…

IAA Frankfurt 2013 Ford

…gdyż nie chciałbym zbrukać oczu czytelników ginekologiczno-proktologicznym słownictwem.

Peugeot 308 R

Marka Peugeot koegzystuje w mej świadomości na jednym poziomie z produktami AGD oraz kredensem. Ciężko jest mi, nawet skupiając się do granic możliwości, wychwycić w autach tej marki cokolwiek, co nie ograniczałoby jej potencjału, co nie zaniżałoby rozdzielczości doznań, co nawet w krótkim odsłuchu nie byłoby torturą dla mego ucha wewnętrznego i nerki.

IAA Frankfurt 2013 Peugeot 308 R

Wysmakowana dychotomia barw sugeruje precyzję dynamicznego przodu i siłę muskularnego odwłoku. Ale nawet takie zniekształcenie niezbyt ciekawego poszycia nie sprawi, że zapomnimy o miałkiej rzeczywistości jazdy każdym współczesnym Peugeotem. Wiele jest rzeczy nieciekawych na tym świecie, ale chyba nic bardziej nie wprawia w nastrój post-dramatycznej trypofobii, jak myśl o zbliżającej się przejażdżce autem pozbawionym jakiejkolwiek cechy.

Honda NSX Concept II

Tutaj ciekawostka, gdyż dział marketingu Hondy wyręczył mnie w słowotwórstwie i sam wyabstrahował następujący tekst: “Model NSX odgrywa rolę ambasadora serii Earth Dreams Technology, symbolizując filozofię Hondy polegającą na połączeniu dynamicznych osiągów z dobrymi parametrami ekologicznymi.” Solidny kawał konkretów – szacun.

IAA Frankfurt 2013 Honda NSX

Ze swojej strony tylko dodam, iż auto wydaje się mieć z poprzednią wersją NSX tyle wspólnego, co obecny CRZ z przeuroczym CRX. Ale takie to już czasy nastały, że barwa dźwięku pojazdów dzisiejszych w stosunku do tych wczorajszych jest zbyt jednoznacznie spolaryzowana i ciężko mówić o solidnej powtarzalności i jednorodności ich odbioru, bo zmienił się punkt odniesienia, którym dziś nie jest już stabilny silnik zasilany paliwami kopalnymi o tonacji wyjątkowo tenorowej, a bezosobowa wartość emisji pożywienia dla roślin.

Volvo Concept Coupe

Chciałbym móc napisać, że projekt jest ostry a oczekiwania, które budzi, są iście rozbuchane. Niestety ani jedna, ani druga superlatywa nie może zostać na łamach tego tekstu ugoszczona, gdyż projekt jako całość wydaje się być kompletnie ze sobą nieskomunikowany. Design wydaje się być cofnięty względem obecnych projektów tego chińskiego producenta, spośród których model V40 bez wątpienia możemy uznać za wybitnie spektakularny.

IAA Frankfurt 2013 Volvo

Zaś układ napędowy tego koncepcyjnego tworu nie ma w sobie nic z mięsistego uderzenia ani gitary basowej, ani nawet trójkąta zwołującego dzieci na posiłek. Może i dźwięki są mocne i sowicie oznaczone w swoich konturach, ale maszynownia je wywołująca moc swą kieruje w zły kraniec pojazdu.

Jestem przekonany, że za dwa lata nikt o tym koncepcie nie będzie pamiętał. Powiem więcej – nikt nie będzie chciał go nawet wspominać. Dawno nie widziałem czegoś tak niecharakternego i grubo ciosanego. Jak mawia mój przyjaciel rzeźbiarz: “Fajny projekt, mało drewna trzeba będzie z kloca zdjąć”. To chyba dobitnie ukazuje nieciekawą duszę i impulsywność tej konstrukcji, nieprawdaż?

Audi Nanuk Quattro Concept

Mimo ogromnej ciekawości, jaką obdarzam auta elektryczne, ilekroć na rynku pojawia się model sportowy o napędzie hybrydowym, umiera cząstka mojego człowieczeństwa. Dlatego też na koniec zostawiłem niespodziewanie dobrze brzmiący, pełną gamą tonów wysoce wibrujących i ciepło klekoczących, koncept znienawidzonego przeze mnie Audi.

IAA Frankfurt 2013 Audi

Każda nowość kojarzy się nam ze stratą czegoś wartościowego, czegoś solidnego z przeszłości, czegoś co po prostu polubiliśmy – acz w przypadku Audi naprawdę nie ma za czym tęsknić. Może też właśnie dlatego przyjąłem ten niezbyt urodziwy koncept z tak bardzo otwartymi ramionami, czyż nie bądź?

Mięsistość i nasycenie tego, co widzicie powyżej na fotce, dodatkowo uwypukla znajdujący się pod maską ropniak o mocy przekraczającej 540 koni i 10 cylindrach. Nie jest to nowa jednostka, ale w tym aucie jest jedyna – żaden silnik elektryczny nie napędza żadnej osi, co najwyżej porusza oparciami foteli oraz szybami.

I ta odwaga, to pokazanie ekologii środkowego palca sprawia, że projekt ten pięknie wyczerpuje i zapełnia przestrzeń wokół jego odbiorców, budując nieszablonową relację. Scena, przy której stoimy patrząc na niego, nie jest więc szeroka i niedostępna, a my tym samym nie mamy żadnych problemów z lokalizacją. Dzięki prostocie i współczesności układu napędowego, rzeczywistość pomiędzy nami a autem jest ograniczona do jednego, góra dwóch planów.

Tak, to prawda, że w pasie przednim dzieje się dużo, nawet bardzo dużo – ale nie ma się jednak wrażenia przeładowania czymkolwiek spoza słyszalnego rejestru. Porównując jednak to co nasze zmysły chłoną do doznań wchłanianych od innych, wcześniejszych modeli Audi, od razu widać, słychać i czuć przesunięcie akcentu. Jest spokojniej, a zarazem dynamiczniej, choć nie od razu to dostrzegamy. Początkowo rytm jest uśredniony, ale on nie zasypia, on narasta. Naprawdę mamy tu do czynienia z bardzo udaną konstrukcją – ciężką jak diabli, niezbyt ładnie wykończoną, ale jak to zwykło być w przypadku tworów z egzotycznego drewna sezamowego – niepowtarzalną i niepodatną na niszczycielski upływ czasu.

Koniec.

PS. Tych, którzy sumiennie doczytali aż do tego momentu, podziwiam szczerze.
PPS. W życiu nie napisałem trudniejszego i bardziej wycieńczającego tekstu. Na pytanie, jakie są dwa najtrudniejsze zajęcia na świecie odpowiadam, że zdejmowanie sobie z pleców kota, który wcale nie chce z tych pleców zejść, oraz recenzowanie sprzętu audiofilskiego (inspiracja)
.

38 komentarzy

  1. @Lexus LF-NX – Nissan Juke bezkonkurencyjnie nadal jest brzydszy.

    Poza tym nie uwzględniłeś tu żadnego Citroena. “Ty bardzo obrazić moja markę!”

  2. O nie Panie Janie!

    Dłuuuugo nie powstanie nic brzydszego od LF-NX. Przy nim nawet te wyłupiaste ślepia Juke’a wyglądają jak pieprzyk Cindy Crawford.

  3. Blogo. Przegiąłeś. Tego się nie da czytać.

    Ale rozumiem, chciałeś nas uświadomić jak wygląda świat ludzi, którzy słyszą dźwięki dochodzące z kosmosu.

  4. Najpiękniejszy zdecydowanie Aston – wspaniałe krągłości i proporcje, no i ten dźwięk! BMW i8 też niczego sobie, ale bez szklanych drzwi nie będzie widać idealnie zaprasowanych kantów spodni właściciela :]

    LF-NX z takim wyglądem spodoba się wszystkim noworuskim. 100% z nich (minus jeden) będzie stać w moskiewskich korkach. Pozostała jedna sztuka trafi do muzeum Lexusa.

  5. Czytało mi się równie trudno, co Tobie pisało.

    Jedyny bodziec na słowo “wagina” i zaraz koniec opisu…

    Już wolałbym opisy hostess :)

  6. W pełni Wam współczuję – ja też nie odnalazłem w sobie wystarczająco dużo siły, by przejrzeć ten tekst po publikacji, pod kątem literówek.

    Ale odkąd trafiłem na to oraz to, bardzo chciałem się w takiej formie debilnego wodolejstwa sprawdzić.

  7. @Wojt-ek: PL-01 ładniejszy.
    @radosuaf: Z Peżo tylko 407 bardzo mi się podoba. No i kiedyś śliniłem się do 206, ale potem mi przeszło. Dziwna marka, bardzo od pozostałych dwóch francuzów na minus odstaje.
    @Mati: Szacun. Dawaj adres, wyślę naklejkę, serio!

  8. @Blogo:
    Mnie się jednak Renault najmniej podoba. Te wnętrza – coś strasznego. Ale robi bardziej charakterne auta, fakt.
    Citroen to moja ulubiona francuska marka, a Peżo trochę nijaki faktycznie… Ale mój jest koffany :).

    Przeczytałem ten kabli LAN (pobieżnie). Pentqagon działa na kablach po 0.99 USD z metra, natomiast koledzy audiofile wywalają tysiaki, żeby usłyszeć “drugie dno” :D. Bosssssskie!

  9. Drugie dno, czoło natarcia oraz głęboki kontur średnich dźwięków lokalizujących się synergicznie wokół subtelnie uwypuklonej sekcji rytmicznej.

  10. Blogo, co ty chcesz od tego Volvo? Ładne jest – ma coś w sobie amerykańskiego, jak nie przymierzając – Mustang. Długa maska, z tyłu coupe… Czego chcieć więcej? Amerykanie kupio… (zamierzone)

    PS. Nie jestem fanem tej marki.

  11. @Mr_Ozi: Zasłoń mu atrapę, a za Chiny Ludowe nie zgadniesz, jaka to marka. To mi przeszkadza – ładne auto, ale zerowe nawiązania do Volvo wczoraj i dziś. Bo te na siłę wciskane porównania do P1800 do mnie nie trafiają.

  12. Blogo, serce mi płacze jak widzę, że Volvo zjechałeś. A tak się cieszyłem, że w końcu zrobili coś porządnego, opisałem to pięknie, a Ty jedną krótką wzmianką wszystko psujesz.

    Za to ten concept Audi to najgorszy concept jaki od dawna widziałem. Jak można było wypuścić taką pokrakę? Nie ratuje tego nawet normalny silnik.

  13. @Garnier: Mi się to Audi podoba, wreszcie nie jest tak nijako obłe i tak perfekcyjnie dopracowane. Taki zadzior z niego, jak żadne Audi od czasów rajdowego Quattro S1.

    @Tommy: Osiem milionów ofkors.

  14. Blogo, po cholerę dawałeś i8 na początku wpisu… po zobaczeniu tego nie chce się patrzeć na kolejne fotki a tym bardziej wsłuchiwać się w brzmienie Twojego tekstu…

    Do momentu soczystego dropu z Audi… Jak to wygląda!!! Mocarnie a jednocześnie nowocześnie, mnie bierze niesamowice. Jeżeli to będzie odpowiedź na elektryczne i8 to sorry BMW. Checkmate

  15. Mnie to audi przypomina trochę De Tomaso Mangusta, z tym że Mangusta była o milion razy ładniejsza. Tutaj te koła jakieś za duże w porównaniau do reszty, ten przedni zderzak z malutkimi reflektorami pokraczny, serio wam sie to podoba? Ale ok, o gustach sie nie dyskutuje etc itp.
    Za to NSX jest piękny. Mimo, że hybryda, za co bym łeb urwał pomysłodawcom systemu, gdybym mógł ;)

  16. Blogo!

    Mną targa uczucie niepewności- czy już na zawsze porzuciłeś swoją przyjętą formę pisania: “Chmmm” na “Hmmm”? Tym mnie naprawdę zaskoczyłeś( bo przecież nie :”klaszczącymi napletkami”…)

  17. Volvo to wizualizacja zasady “nie wiesz co mówić to mów niewyraźnie”. Pojektanci dopracowali przód a na resztę nie starczyło czasu/chęci/pieniędzy/pomysłu więc wyciosali z grubsza jakiś rozmyty kształt coupe i “nazwali to dniem”.

    Lexus to jakiś potwór. Ja bym tu jeszcze widział brokat i cekiny na grillu, wtedy byłby idealny.

  18. Blogo!
    Jeśli pytasz poważnie, to jednak: HMM.
    Jednak tak się już przyzwyczaiłem do Twojego “CHMM”
    (stało się to Twoim znakiem rozpoznawczym jak bose nogi i kolorowa koszula Cejrowskiego – to może już nie zmieniaj?)

  19. No nie mogę, co za styl, co za erudycja! Strzeż się, bo niedługo headhunterzy będą Cię ścigać z propozycjami objęcia posady redaktóra w którymś z ekskluzywnych czasopism motolifestylowych. I będziesz się musiał podpisywać Rafał Blogowski. Myślałem, że honda to jakiś fotomontaż, ale sprawdziłem i to kurde jest autentyk! Why??

  20. – BMW i8 polecę sąsiadowi – on ma kompleksy jak stąd do najbliższej palmy…
    – Lexus LF-NX – wózek dla mnie (pomijając markę). Jest tak samo bezsensowny z wyglądu jak ja. No i duuuuuuży jest (nie żebym jakie kompleksy miał) :P
    – Volvo Concept Coupe – zawiodłem się. Ostatni akceptowalny model dla mnie to XC90 (poza archaicznymi “kanciakami”).
    Resztę pomijam bo to “tragedyja w trzech aktach” jest.

  21. Jeśli chcesz przejechać się czymś nieposiadającym jakichkolwiek cech, polecam Hyundaia ix35. Chwilę po opuszczeniu stanowiska kierownika nie pamiętałem, jak się tym jeździło.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *