#393 A chciałem tylko porozmyślać…

Autostrada A1

Sporo ostatnio biegam. W zasadzie codziennie. To po trosze zasługa Arvinda, a po trosze tej konkretnej Owsianki. Niestety nie radzę sobie jeszcze tak dobrze, by podczas biegania móc myśleć o czymś innym, niż o bólu kończyn i kolce. A zatęskniłem za myśleniem. Więc poszedłem po rozum do bezrefleksyjnej głowy, wsiadłem w najmojszą i wyruszyłem w daleką trasę – kompletnie bez celu i bez sensu – tylko i wyłącznie po to, by się oderwać, by mieć czas na rozmyślania.

Punktualnie o 8:47 8:52 zatankowałem pod korek na trzy odbicia…

Tankowanie

… i ustawiłem najnudniejszą trasę w Polsce: Warszawa-Poznań. A żeby mnie nie korciło chodzenie pełną bombą, postanowiłem uderzyć w sromotny eco-driving – by nie gnać, tylko leniwie kruzować oddając się rozmyślaniom.

TomTom

Wyruszyłem o 9:07, chwilę wcześniej znów robiąc zdjęcie z zegarkiem na pierwszym planie.

TomTom

Ja wiem, że takie fotki to właściwy trop ku blogowaniu lifestyle’owemu, ale nie ma on sensu, jeśli nie pójdzie się dalej, czyli ku fotkom pokoi hotelowych, codziennych outfitów i talerzy z fantazyjnie ułożonymi surówkami. A ja nie potrafię takich zdjęć robić, bo jak tylko wchodzę do hotelu, to od razu przycinam komara, jak dłużej niż 20 sekund kombinuję nad strojem to potem wstydzę się swojego odbicia w lustrze, a sałatek po prostu nie jem, bo warzywa mają witaminy, a ja nie zamierzam jeść czegoś, czego nigdy na oczy nie widziałem.

Tak czy siusiak, rączo wyruszyłem ku eco-drivingowemu rozmyślaniu… i już po niecałych 5 kilometrach utknąłem w korku…

Korek

…a średnie spalanie dobiło do 17 litrów na 100 km.

Eco-Driving

Ale jakoś tam dostałem się w końcu na autostradę, ustaliłem prędkość na prawie stówce i już-już miałem zatopić się w przestworzach rozmyślania, gdy oto przede mną pojawił się TIR prujący o jakieś 2-3 kilometry na godzinę wolniej.

Autostrada A1

Jako, że wybił mnie z zadumy, postanowiłem go łyknąć. Ale eco-drivingowo, czyli ruchem jednostajnie posuwistym, bez zbytecznego przepalania benzyny na chwilowe przyspieszanie. Więc jak szatan, jak dzik jakiś, przystąpiłem do działania:

Autostrada A1

I teraz miałem w planach wkleić kilka kolejnych fotek z wyprzedzania i opatrzyć je gimbusiarsko suchym komentarzem, jak bardzo się to wszystko dłużyło, że już prawie, że jeszcze dwa metry, że po 10 minutach wreszcie dojechałem go na wysokość kabiny… ale dam sobie z tym spokój, bardziej byłoby to żenujące niż zabawne.

Poza tym wszyscy wiemy jak jest na autostradzie – powolne wyprzedzanie wcale nie jest fajne, bo pełno jest debili, którzy potrafią długimi migać na TIRa wyprzedzającego innego TIRA, bo im się minuta ciągnie w nieskończoność. A co dopiero na czarne BMW, które równie ślamazarnie łyka ciężarówkę, blokując przy tym lewy pas.

Lekarz kazał mi jeszcze przez kilka dni robić sobie wieczorami okłady z herbaty na oczy, bo te agresywne mrugania mistrzów siedzących mi na zderzaku prawie zwęgliły mi … coś tam w oku, ale nie chce mi się teraz wikipedii przeszukiwać, by przyszpanować wiedzą.

Istotne jest to, co stało się potem. Otóż powoli dopadała mnie kurwica. Ja rozumiem, że można się spieszyć, że zamulanie na lewym pasie jest słabe – ale na miłość boską, naprawdę wystarczy mrugnąć kilka razy albo włączyć lewy kierunkowskaz – a nie trąbić, pluć się i wymachiwać rękoma. Komicznie ci ludzie wyglądali w moim wstecznym lusterku. Ale noga mi nie drgnęła – szedłem na eco-drivingowy rekord i byle furiat nie będzie mi tu rypał wyniku.

Za każdym razem (bo jadąc 100 km/h co i raz łykałem jakiegoś TIRA, zamulając lewy pas) gdy już uciekałem na prawy, to kulturalnie dłonią przepraszałem mijających mnie kierowców. I na ogół oni wtedy ograniczali się do wymownego kręcenia głową. Okej, rozumiałem ich irytację – acz była i tak trochę zbyt wystawna – wszak ja nie robiłem niczego niebezpiecznego, ja tylko na moment zajmowałem im lewy pas. Jak im tak spieszno, niech następnym razem wyjadą wcześniej.

Ale przelało mi się, gdy mając paczkę osiem na szafie łykałem balowóz…

Autostrada A1

… a jadące mi na zderzaku Audi A6 nie dość, że trąbiło i migało non stop, to jeszcze w reakcji na moje ugodowe przeprosiny gość zapluł się ku mnie ewidentnie klnąc jak szewc, i pokazał mi faka. Tak konkretnie mnie zdissował, jak jakiegoś szczawia.

I wtedy właśnie moje plany związane z rozmyślaniem w pogodzie ducha szlag trafił. Na szczęście miałem w sobie na tyle zdrowego rozsądku, że nie podjąłem pościgu – poza tym co ja bym mógł – gość miał znaczek TDI na klapie i lekko dymiąc po prostu poooszedł.

Okej – pomyślałem sobie – skoro tak, to tak.
I delikatnie zmodyfikowawszy w nawigacji miejsce docelowe, wyrównałem do stówki i oddałem się obmyślaniu planu zemsty.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Nie pytajcie mnie, jak pokonałem ten szlaban…

Poznań

…bo bloguję od 2007 roku i mam swoje sposoby, którymi dzielić się nie chcę. Ważne jest to, że go pokonałem i oto byłem w takim oto miejscu:

Poznań

Trochę się stropiłem, bo przyjechałem tu mścić się na Audi, a wszędzie był tylko Volkswagen i Volkswagen. Gdybym ja tę firmę prowadził, zmieniłbym jej nazwę z VAG na AVG, odpowiednio ustawiając akcenty wedle prestiżu marek. Albo jeszcze lepiej na BBLPAVSSG. Albo jeszcze jakoś inaczej, bo pominąłem Ducati, Scanię, i MANa.

Ale cóż, jest jak jest i to nie moja wina, że chcąc uprzykrzyć się Audi, niejako przy okazji zbrukam VW, który nic a nic na autostradzie mi złego nie wyrządził.

Już na wstępie Audi podłożyło się po całości, witając mnie stadem pięknych Q7:

Poznań

Zaparkowałem i wszedłem do środka – kompletnie bez celu, ot tak, na żywioł. Jak mnie ktoś zapyta „W czym mogę pomóc?” to powiem: „Przepraszam, gdzie jest toaleta?”. A jak mnie nikt o nic nie zapyta, to po prostu przysiądę sobie gdzieś z boku i postaram się tak ad hoc jakiś prank obmyślić.

Zauważyłem, że będąc gdzieś trzeba robić takie fotki, by na pierwszym planie był laptop z blogiem otwartym w przeglądarce. Nie wiem, czemu to ma służyć – podobny trend zauważyłem również w sytuacjach, gdy odwiedzasz jakieś zagraniczne targi IT, to na wystawionych tam demówkach smartfonów obowiązkowo musisz załadować swój sajcik. To chyba taki blogerski odpowiednik dziuniowego dzióbka w lustrzanej słitfoci, ale nie mi ustalać i oceniać trendy – skoro tak trzeba, to tak trzeba – proszę:

Poznań

Co gorsze, po dłuższej nasiadówce wymyśliłem tylko dwa pranki. Ten pierwszy był taki, że znajdujący się tam „Motor” ułożyłem na stoliku w taki sposób, by był otwarty na teście 4 kombi, który z kretesem przegrywa VW Passat.

Poznań

Ale to chałowy prank, bo przecież miałem się na Audi mścić – do VW naprawdę niewiele mam. Więc wstałem i wróciłem do najmojszej, by uskutecznić prank numer dwa. Ale o nim opowiem Wam pod koniec wpisu, bo jeszcze muszę przemyśleć, czy naprawdę chcę się nim chwalić.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

I gdy jeździłem tak sobie leniwie, prankując prankiem numer dwa na lewo i prawo po terenie VAG, zaczęło mi się robić głupio, że tak się zachowuje. Bo non stop natykałem się na zjawiskowo piękne A-siódemki…

Audi A7

…że o takiej matowej RS7 nie wspomnę:

Audi RS7

Nie, to nie dla mnie – co innego hejtować siedząc przed komputerem, a co innego na żywo. Zbyt małe mam cojones, by wozić się po terenie VAG z czymś takim na… ale o detalach pranka być może opowiem Wam pod koniec wpisu, bo nadal nie wiem, czy w ogóle wypada mi się do tego przyznawać.

Poznań

Zawinąłem więc za Techniczne Centrum Szkoleniowo-Serwisowe (baj de łeł – wzorem kombi jest Passat kombi!) i w zaułku zdjąłem wożony na najmojszej prank numer dwa. I ustawiwszy na TomTomie trasę ku domowi

TomTom

(tym razem z pominięciem autosrady, by eco-drivingowy test średniego spalania dawał w miarę realne wyniki – a nie tylko stówką po autostradzie), uciekłem z podkulonym ogonem.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Do Warszawy dotarłem w okolicach 22:00, bo jeszcze po drodze zajechałem sobie do Lichenia i takiej jednej zajebistej kopalni odkrywkowej. W ogóle to powrót minął mi wybornie i już chyba zawsze będę z i do Poznania jechał tą starą szosą ciągnącą się niemalże równolegle do autostrady. Jest doskonałej jakość i fajnie angażuje w jazdę – nie to co autostrada, nudna do wyrzygania.

Oczywiście jedzie się trochę dłużej, ale spala się mniej, bo miejsc, w których można swobodnie przekroczyć 110 jest jak na lekarstwo.

Koniec końców, cała eco-drivingowa i rozmyślaniowo-prankowa podróż liczyła 669,4 km i wedle komputera pokładowego spaliłem średnio 6,7 litra na 100 km.

Eco-Driving

W rzeczywistości jednak, po kolejnym zatankowaniu pod korek na trzy odbicia, wlałem 47,64 litra…

Eco-Driving

…czyli komputer lekko ściemnia, bo średnie spalanie kalkulator wyliczył na poziomie 7,12 litra na 100 km. I moim zdaniem nie ma szans, by poruszając się normalnie po PL zejść niżej – no chyba, że ktoś będzie chciał jechać autostradą non stop 8 dyszek, ale wątpię – bo po wyprzedzeniu przez TIRa nie każdy mężczyzna potrafi się podnieść, wielu skacze lub się tnie.

Wnioski są takie, że jak na 2,5 litrowy silnik, to jest spoko. Poza tym, że przy 100 km/h obroty utrzymują się na poziomie 2700, co jest wybitnie irytujące i zniechęca do używania najmojszej jako Gran Turismo – bo po prostu cholernie brak jej szóstego, czy nawet siódmego biegu.

Serio – przy autostradowych 140-160 km/h (a czasami i znacznie szybciej) ona pali 13 litrów na 100 – wiem, bo sprawdziłem to dokładnie, jadąc w taki właśnie sposób na torową Fożę Italię. Kompletna porażka – bo 13 litrów to dla mnie jest wartość abstrakcyjna.

Dziś wiem jednak, że spokojnie można mieścić się w ośmiu – ale jak ognia trzeba unikać autostrad. A to w zasadzie wyklucza podróże zagraniczne, bo psychicznie i finansowo ranią. Niestety niebawem jedną taką planuję, więc muszę się jakoś z tym problemem oswoić…

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

A teraz przejdźmy do długo odwlekanego momentu, czyli do opisu pranku. A niech już będzie, niech stracę, co mi tam. Otóż mianowicie wydarzyła się taka sytuacja, że jeździłem po terenie Audi (a w zasadzie po terenie Volkswagen Group Polska) z czymś takim na lewej tylnej szybie:

Prank Pieseł
(powiększ)

oraz z czymś takim na prawej tylnej szybie:

Prank Pieseł
(powiększ)

No taka sytuacja.
I jestem sobą trochę zażenowany.
Bo naprawdę ja nie mam 23 lat, by się tak wydurniać…

55 komentarzy

  1. WOW USZANOWANKO BLOGIEŁ

    A co do jazdy po autostradzie. Zdarzyło mi się że wyprzedałem TIR-a jadąc 120 km/h, a z tyłu nadjechało A4 i zaczęło w trakcie mojego manewru migać. Zahamowałem i jechałem równo z tirem przez następne 6-7 minut. W międzyczasie pan z A4 wykonał różne gesty i wypowiedział wiele słów. Potem jednak zniknął mi z oczu, prawdopodobnie zjechał na MOP. Szkoda.

  2. I pewnie była niedziela, zakład wykorzystywania żydów i robtników „Vajne Audi i Garbusy” pusty :P

  3. Jak już AVG zamiast VAG to powinno być AVSS :) a to już brzmi prawie francusko i żaden niemiec nie kupi…
    Sensem VAG-a jest to że jak mam skode to prawie passat, jak mam seata to prawie audi (nawet tak samo świeci na czerwono jak stary) – tak to już jest.

    A kierowcy audi tdi to zazwyczaj buraque i na to już nic nie poradzisz (sorry za stereotyp)

  4. A co do eko jazdy – ja uwielbiam się snuć, krajówka, miasto – spoko 80-90, cicho w środku(też mi brak 6..), mało pali, relaks, chill itd. Ale na autostradzie.. ciężko jest jechać wolno, bo albo wspomniane TIRy albo znerwicowani przedstawiciele handlowi i desperaci w audi..

  5. @krzysiek: To był środek tygodnia, ludzi w bród. I też uwielbiam się snuć krajówkami – bardzo się ostatnio poprawiła jakość tych mniejszych dróg – wiele miasteczek ma nowy asfalt, piękne chodniki i oznakowania – a między miastami są malownicze i pełne zakrętów drogi pośród lasów i pół.

    Romantyczne i angażujące. Dlatego tak strasznie lubię jeździć do Wrocławia.

  6. Audi is the new BMW, co nie? Jak pewna grupa społeczna ruszyła po 1989 do BMW i straszyła ludzi na drogach, tak prawdopodobnie uległa przerzedzeniu wyjeżdżając bokiem z zakrętaska i pozostali przy życiu przerzucili się na kłatro, którzy jak zauważył kiedyś pewien bloger „mogą nak**wiać 150 po mieście, bo mają kłatro”…
    Też kiedyś byłem w tamtym centrum. Na rozmowie kwalifikacyjnej. Chyba wtopa, że podjechałem AR, bo wypadłem fantastycznie, a oni się nie odezwali :).

  7. swoją drogą – wiele razy miałem okazję poruszać się tą autostradą na Poznań i jednym z najbardziej rzucających się szczegółów, jest fakt, że jako naród wyjątkowo nie potrafimy poruszać się po tej klasie dróg. Chodzi tu o mryganie światłami, krzyki, niepotrzebne nerwy, oraz notoryczne trzymanie się lewego pasa, zamiast używania go jedynie do używania jak to ma miejsce w większości miejsc w Europie.

    Z drugiej strony stara droga na Poznań ma ten problem, że w sezonie letnim jak się trafi jakiś pojazd rolniczy, co nie jest rzadkie, a jeszcze jest większy ruch, to wtedy brak miejsc do wyprzedzania momentami jest mocno uciążliwy.

  8. „Nie płużę przodem – chodzę bokiem” – REWELACJA :D

    Jak na R6 170konne to i tak spalanie w okolicach 7litrow jest dla mnie bardzo dobre. To tylko 1l wiecej niz 318i i tylko 2l wiecej niz 320d, a jaki fun. Moj PersonalBest jezeli chodzi o eco-driving e46 byl niestety wymuszony, mega tlok, wszyscy jada rowniotkie 90km/h (Holandia), bo i tak ni dy rydy szybciej. No i wyszlo przy tych 90km/h 4.5l sredniej z 350kilometrow :) Przy 100km/h na tempomacie wychodzi okolo 4.9-5.0l z tankowania do pelna. 1300km zasiegu :D

  9. Brak wpisów o Golfie III w gazie ?
    Oj, cisza przed burzą :)

    Nasz styl jazdy zwykle odpowiada aktualnemu nastrojowi. Czepianie się akurat VAG-ów jest o tyle na miejscu, że konkretyzuje źródło agresji na drodze.
    Poprzez stereotypy szybciej pomyślimy „no tak @$% w BMW” lub „co za młot w tym Audi”.

    Ale tak naprawdę to szajba panuje wśród kierowców KAŻDEJ marki, każdej płci i wieku.

    Gdybyśmy Blogo z takim luzem podchodzili do życia, wszystkim chyba żyłoby się wygodniej.

    Teraz po tym myśleniu „maj brejn herts”.
    Wszystko przez Ciebie (i Tuska)

  10. Zawsze chciałem żeby mi wskaźnik temperatury celował równo w połowę skali. A ni chu nie chce nigdy. W każdym samochodzie, sprawnym do ostatniej naklejki, podczas równej jazdy zawsze jest ciut przed połową podziałki. A tobie proszę…równo równiutko – zazdrocha.

  11. 1. Kierujący pojazdem jest obowiązany jechać z prędkością zapewniającą panowanie nad pojazdem, z uwzględnieniem warunków, w jakich ruch się odbywa, a w szczególności: rzeźby terenu, stanu i widoczności drogi, stanu i ładunku pojazdu, warunków atmosferycznych i [b]natężenia ruchu.[/b]

    2.Kierujący pojazdem jest obowiązany jechać z prędkością nieutrudniającą jazdy innym kierującym.

    kto wie, moze wlasnie ktos spoznil sie na rozmowe o prace? na lot, milion rzeczy, celowe prowokowanie innych na drodze?

  12. Wyprzedzać na autostradzie też trzeba umieć. Należy planować i obserwować co dzieje się na lewym pasie. Droga to nie jest miejsce do rozmyślań. Skoro jedziemy jakimś truchłem, które rozleci się przy 120, bądź też nie mamy jaj/pieniędzy na paliwo/cokolwiek innego(!!) to warto jednak powlec się za TIRem paręset metrów i poczekać aż będzie miejsce do wyprzedzenia. Wtedy szybko na lewy i „ogień”. A takie ślamazarne snucie się 2km/h szybciej niż ten z prawego pasa jest niebezpieczne! Poza tym to jakby sobie doczepić wielki kolorowy neon „jestem mentalnym grzybem i zawsze blokuję ruch, proszę mi ubliżać”.
    Na autostradach w PL można jechać 140km/h. Naprawdę można…
    I PRAWYM PASEM SIĘ JEŹDZI!
    To taka elementarna wiedza i kultura

  13. Wow. Szacuneczek. Opluty monitorek. Mistrzunio. Też miałem w sobotę dokładnie tą samą akcję z Audi. Jechałem Fiatem 500 moje żony dobre 120 w ciągu aut ale gość zaczął mi walić długimi. Zlałem go zupełnie bo przecież przed nami jechało z 50 aut taką samą prędkością oraz sznur ciężarówek prawym pasem więc nic mu i tak to by nie dało gdybym go puścił. Na co gość zareagował długim sygnałem dzwiękowym coś na wzór tego jaki wydobywał titanic opuszczając Southampton. Więc buraka puściłem bo pomyślałem, że się nie będę z głupim wdawał w gierki ale jak zobaczyłem jego gębę to poprostu usiadłem mu na ogonie i zacząłem walić długimi jak w gwiezdnych wojnach. Biały fiat pińcet był niczym x-wing kontra tie fighter. Poprostu goniłem go jak psychopata i tak chciałem żeby się czuł, jak goniony przez psychopatę. Zrobiliśmy z 20km tetrisów i odpaliłem w niego długie ze 100 razy, sprawdziłem maksymalne performanse fiata 1.2 8v i poczułem się jak kompletny kretyn na koniec, chociaż nie powiem, że mi nie rozładowałem stresu z całego tygodnia. A właśnie najbardziej eleganckim sposobem żeby komuś zasygnalizować, żeby spier….lał na prawy bo jesteśmy np. Na diecie poselskiej jest włączenie lewego kierunkowskazu. Wtedy zawsze takie auto puszczam bo może to sprawa naprawdę najwyższej wagi.

  14. Ujmę to tak: chyba najbardziej bezstresowo jechało mi się australijską autostradą. Prędkości maksymalne co prawda śmiesznie mizerne (NSW 110km/h, ACT 100, w QLD ponoć można nawet 130), a ich przekraczanie zwyczajnie się nie opłaca (bo koszą wszędzie, nawet w środku niczego, koszą od +1km/h, a nasze mandaty przy kangurzych to pluszowy misio jest), ale druga strona medalu jest taka, że jedziesz równo z innymi, bez zbędnej napinki, bez ciągłego, nerwowego spoglądania w lusterko, czy ten za Tobą leci +20 czy +120. W którymś momencie zauważyłem w lusterku WRX-a i przez dobre pięć kilometrów nie mogłem się nadziwić, że jeszcze nie przeleciał obok, podmuchem spychając mnie w zielone.

    Po prostu jedziesz koncentrując się na dotarciu do celu, zwłaszcza że cel może być oddalony o tysiące kilometrów

  15. „a sałatek po prostu nie jem, bo warzywa mają witaminy, a ja nie zamierzam jeść czegoś, czego nigdy na oczy nie widziałem.”

    @BLOGO you’re the best. Uwielbiam Cię za ten tekst. Będę miał w końcu argument dla żony, która pasie mnie sałatkami :)

  16. @nocman:
    Jak się można koncentrować lecąc równiutkie 110 km/h przez 110 km prostej drogi bez najmniejszego łuku? ;) Dla mnie niewykonalne.

  17. koncentrowac? monotonia zabija – dlatego w usejach przebudowywai autostrady zeby łuki były

  18. Coś duże to spalanie przy 130. W moim mondeo V6 (też 2.5 l.) jest przy takich prędkościach ok. 9 l. A absolutne minimum z kolei to jakieś 8 l. przy takim kruzowaniu 100.

  19. @sti: Te 13 l/100km wyszło mi po prostu z całej podróży Wwa-Poznań, gdzie jechałem autostradą bardzo szybko – o wiele szybciej niż 130, bo zaspałem i się spieszyłem.

  20. Trochę Ciebie nie rozumiem… Albo chcesz rozmyślać, albo zapier-tentegalać autostradą… Trochę dziwne założenia przyjąłeś.
    Jeśli chcesz rozmyślać i jechać autostradą (jednocześnie) to nie ustawiaj prędkości „blisko maksymalnej” bo to się nie sprawdzi – nie ma ch*ja we wsi. Optimum na autostradzie – tak do rozmyślań – to maksymalnie 9 dyszek… może 9 i pół maks… Zaznaczam – do robienia sobie przemyśleń.
    Przy tej prędkości na prawym pasie nikogo nie musisz wyprzedzać i możesz przemyśliwać sobie do woli – przeeksperymentowane, spoko.

  21. @radosuaf: jak się koncentrować? Np. próbując jechać równo z limitem słabym autem bez tempomatu. Nigdy się tak gazem nie namachałem, jak na Hume Hwy. Za późno zareagujesz, to stracisz pod górkę i ciężarówki zaczną Cię wyprzedzać, za mocno mlaśniesz gazem i setki/tysiące miejscowej waluty zmienią właściciela. Oczywiście cheaterzy jeżdżą autami po 200-300KM z tempomatem i mają tę rozrywkę z głowy. ;)

    @Dominik: Australia (a przynajmniej okolice gór błękitnych) jest mocno pofałdowana. Tam nie ma prostych i płaskich dróg. Ale po przejechaniu kilkuset kilometrów wśród brązowo-zielonego buszu, z rzadka poprzetykanego jakąś mieściną, zaczynasz mieć dość.

  22. @nocman – ja tam lubię jechać wśród zieleniny, przynajmniej wiem, że CO2 odżywia drzewka a i czlowiekowi jest przyjemniej… ale 100 na liczniku na autostradzie – mozna wpasc we frustracje, zaczac za duzo sie rozgladac itd…

  23. @Nuts – rozwaliłeś mnie absolutnie. Wiem, że to dziecinne, szczeniackie itp., ale mam ochotę odegrać się następnemu artyście tego pokroju w dokładnie ten sam sposób teraz :D. Normalnie to spokojny/cienki w uszach jestem, głośno do siebie gościa zbluzgam, przewrócę oczami i dalej popyrkuję eco-prędkością.

    @bazylfox – niby teoretycznie tak, ale mimo wszystko mam subiektywne wrażenie, że natężenie VAGa wśród drogowych siusiaków jest wybitnie wysokie. Bardzo możliwe, że to przez „prestiżowość” tych marek == duże stężenie wśród repów frustratów.

    I właśnie dlatego „It’s always a fucking AUDI!”.

  24. Jeśli rzeczywiście jechałeś ten sposób autostradą (w co, powtarzam, wątpię) to wykazałeś się kompletnym brakiem zrozumienia zasad współpracy na drodze i szacunku dla innych. Wcale się dziwię, że wszyscy się na Ciebie wk***li. Pokazałeś, że „ja tu jadę i g… mnie obchodzi, że ci przeszkadzam”. Nie lepiej było kliknąć parę razy guzik tempomatu, zwolnić o te 2 czy 3 km/h i jechać za tirem? Albo docisnąć na 15 sekund i wyprzedzić go normalnie?

    Jednak czytam już jakiś czas Twój blog, i podejrzewam, że napisałeś o tym po to, aby wywołac gorącą dyskusje i spowodować flame war (vide: wpis o rowerzyście i parę innych :)

  25. wiesz, co ty blogo zrobiłeś? Zabiłeś płynność ruchu. Wjeżdżam sobie na autobanę, ustawiam prędkość na jakieś 140-150 i spokojnie snuję się przeskakując pomiędzy pasami, aż tu kurde co dwa kilometry muszę zwalniać do 100 bo jakiś maruder jedzie niewiele szybciej niż ciężarówka na prawym. Jak już chcesz sobie rozmyślać to jedź i rozmyślaj, ale jak chcesz wyprzedzić to gaz w deskę i robisz to najszybciej jak potrafisz, bo inaczej zabijasz płynność ruchu. Płynność ruchu jest najważniejsza w takich miejscach. Postąpiłeś bardzo samolubnie, zrozum tych ludzi, że jak jadą już od rana, to mają prawo być zdenerwowani, bo nic tak nie psuje samopoczucia jak brak płynności.

    Poza tym jestem posiadaczem golfa IV w tedeiku i się tego nie wstydzę…

    1. Zabiłem płynność ruchu – ja i 50 TIRów, które wyprzedzały po lewym inne TIRy. Rzeczywiście strasznie nabroiłem. Dajcie spokój z tym smęceniem o spowalnianiu. Czy zwolnienie na 15 sekund jest dostatecznym powodem, by rzucać kuwrami?

      140 to jest prędkość maksymalna, a nie obowiązkowa. A lewy pas służy do wyprzedzania – i do tego go używałem.

  26. Żyj w nieświadomości i tak to sobie tłumacz.
    Na autostradzie powinien być zakaz wyprzedzania samochodami ciężarowymi i powinien być surowo egzekwowany.
    Nie chodzi nawet o 15 sekund. Tylko o to, że jak sobie jedziesz to sobie jedziesz, a jak co chwila musisz hamować bo ktoś blokuje lewy pas, a jak masz 6-stke skrzynie to jeszcze wypada zredukować jak Cię ktoś spowolni do tych 90-100 na godzinę. Strasznie irytujące. Nie dziwię się nikomu, zwłaszcza, że masz czym depnąć, można by wybaczyć posiadaczowi Fiata Pandy, któremu przyśpieszenie do 140 zajmuje 2 dni, no ale bez przesady, że tak ciężko Ci było wyprostować prawą nogę, a po 3 sekundach odpuścić gaz i dalej się snuć? Brak dynamiki i brak płynności zabija nasze drogi i powoduje korki w mieście, a na trasie straszną irytację?

  27. Sorry Blogo, lubię cię, ale zburaczyłeś nieprzeciętnie taką jazdą!

    Dwie podstawy bezpieczeństwa ruchu to: płynność i przewidywalność, niezależnie, czy w miejskim korku, czy na autostradzie. I najczęstszą przyczyną „zdarzeń drogowych” jest właśnie zakłócenie którejkolwiek z nich. Ty rozwaliłeś obie.

    Wstyd. Żal. Grzech.

    No, chyba, ze statystyki spadają i trzeba było kontrowersji żeby w negocjacjach ze sponsorami słupki zamiast studni pokazać…

    ;-)

  28. Serio, nie mogę już słuchać tych podjazdów pod statystyki – to takie miałkie i gimnazjalne z Waszej strony.

    Oraz ani razu podczas tej powolnej jazdy nie zachowałem się w sposób nieprzewidywalny – jeśli wyprzedzałem, to tak, by nikomu nie wyjechać przed zderzak. Jeśli w trakcie wyprzedzania ktoś dojechał mnie z tyłu, to nie pojawiłem się mu nagle – widział mnie co najmniej z 500-1000 metrów, więc mógł po prostu delikatnie nogę zdjąć z gazu.

    Ale nie, większość mistrzów prostej lubuje się w dojeżdżaniu na zderzak – są wtedy tacy męscy, konkurują, zwyciężają, pokonują i pozostawiają za sobą w dymie.

    Sam na ogół jeżdżę szybciej niż większość innych, ale nie pamiętam, kiedy komuś siedziałem na zderzaku (a najmojszą mógłbym siedzieć na zderzaku 93-procentom aut na naszych drogach). Nie pamiętam, kiedy kogoś zgoniłem kierunkowskazem – a już długimi to chyba nigdy.

    To jest kwestia pewnej kultury, wewnętrznego spokoju i chęci dostrzeżenia w innym aucie zwykłego człowieka, który albo się zagapił, albo ma jakiś cel (i nie jest to zła wola), by tak a nie inaczej jechać.

    Bezrefleksyjnie wymagacie, by lewy pas był tylko dla Was. Bo co? Bo macie prawo od bramki do bramki jechać równe 140 km/h? Plażo, przestań.

    Zakaz wyprzedzania TIRa przez TIRa? Bo co, bo musisz zwolnić?! Serio – piszę tego bloga od 2007 roku i jestem załamany. Myślałem, że Was inaczej wychowałem – na ludzi pełnych empatii i zrozumienia. Na ludzi, którzy w autach widzą innych ludzi, a nie frajerów blokujących mój pas, których trzeba zjebać długimi a najlepiej tak trącić w zderzak, by zaczęli kręcić bączki i skończyli na barierce. Może się wtedy nauczą, że jak panicz jedzie swoim leasingowanym dieslem albo zapiął paczkę czterdzieści na tempomacie, to plebs ma spierdalać w zatoczki.

    . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

    Oraz opisywane Audi A6 spotkałem później na tej samej trasie – za bramkami opłat tkwił za TIRem, który wyprzedzał innego TIRa. Wiecie jak się zachowywał? Rzucał się z prawa na lewo, co chwilę pokazując się kierowcy TIRa w lusterku i założę się, że migał długimi – tak, jakby to miało coś przyspieszyć.

    Z tymi swoimi argumentami o zaburzaniu ruchu brzmicie jak ten kierowca. Serio, kuźwa, ogarnijcie się i dostrzeżcie w innych autach ludzi, a nie tylko frajerów. Korona Wam z głowy nie spadnie, jak ujmiecie trochę gazu.

  29. Tak wygląda jazda na 2-pasmowych autostradach. Kumpel często jeździ na trasie Kraków – Wrocław i już się nauczył, że szybciej niż 110 – 120 nie opłaca się jechać, bo można zyskać może 10 – 15 minut, a spalanie rośnie lawinowo.

  30. @Blogo: Otóż właśnie jest dokładnie odwrotnie.

    „Oraz ani razu podczas tej powolnej jazdy nie zachowałem się w sposób nieprzewidywalny”
    Właśnie, że nie! Właśnie że zachowałeś się absolutnie nieprzewidywalnie! Przewidywalne zachowanie samochodu osobowego na autostradzie to sprawne wyprzedzenie TIRa i, jezeli masz taki kaprys, dalsze medytacje przy 89km/h na prawym pasie. Jeżeli samochód osobowy (celowo nie mówię o marce, bo nie ma tu najmniejszego znaczenia) wyprzedza TIRA dłużej niżby to robił inny TIR to ja się tego samochodu obawiam. Bo:

    – albo to gerber który pożyczył auto od wnuczka a szkła w jego okularach mają grubość luksferów i zwyczajnie się boi, więc jedzie powoli bo tak jest wg niego bezpieczniej
    – albo koleś jest pijany/naćpany i jedzie powoli żeby „nie wzbudzać podejrzeń”
    – albo jest po prostu złośliwym bucem, który se myśli: „nie łamię żadnego przepisu, więc jak się komuś nie podoba to spiedralać z autostrady na drogi z trzycyfrowym numerkiem”.

    Żeby nie było – ja też jeżdżę szybciej niż większość innych i też mam samochód, którym mógłbym wyprzedzić bez problemu 93% innych samochodów i też nie pamiętam, kiedy kogoś zgoniłem kierunkowskazem – a już długimi to chyba nigdy. Chyba, ze ktoś ewidentnie złośliwie zburaczył. Chociaż w takiej sytuacji to i tak nic nie da…

    I zgadzam się z Tobą, że to, jak jedziesz „jest kwestią pewnej kultury, wewnętrznego spokoju i chęci dostrzeżenia w innym aucie zwykłego człowieka, który albo się zagapił, albo ma jakiś cel (i nie jest to zła wola), by tak a nie inaczej jechać”.

    Z dwoma zastrzeżeniami:

    – jak ktoś się rzeczywiście zagapił, to po zorientowaniu się w tym fakcie powinien się natychmiast odgapić i jechać jak człowiek. A jeżeli się „zagapił” na kilka minut wyprzedzania TIRa to nie powinien być na autostradzie tylko u lekarza.

    – to samo dotyczy nie tylko tych, którzy chcą jechać szybciej, ale też, a może przede wszystkim, tych co jadą wolniej.

  31. Ale faktycznie cos z tymi A6 jest, 3.0 tdi, ze nosi ich strasznie jakby byli Sandrą Bullock w Speed.

  32. Po pierwsze to wychowywali mnie rodzice, a nie internet i blogi w internecie.
    Po drugie to jaki brak empatii? Ja tylko stwierdzam fakt, który powinien być już stwierdzony dawno temu. Skoro ciężarówki w Polsce mają wszystkie ograniczniki obowiązkowo do 90 założone, tylko z błędów pomiarowych jeden faktycznie jedzie 89 na godzinę, a drugi potrafi jechać te 93 na godzinę. To po co oni się wyprzedzają? Ile czasu zyska? No właśnie niewiele, bo w perspektywie godziny odjedzie tego poprzedniego na 4 km teoretycznie, w praktyce pojedzie nie więcej niż 100 metrów przed nim. To jest dopiero zachowanie. A zdarzało się, że te tiry się wyprzedzały przez 1-2 minuty, albo i lepiej. Więc nie mów, że to ja jestem burakiem niemyślącym o innych.
    Sam długimi nie poganiam nigdy, bo nie uważam żeby to było kulturalne i bezpieczne, tak więc znów pudło.
    Nie muszę mieć lewego pasa tylko na siebie, ale generalnie jest tak, że służy on tylko do wyprzedzania, a wyprzedzanie należy wykonać najszybciej jak to tylko możliwe, a nie nie wykorzystałeś swoich możliwości. Napisałem 140, często jeżdżę szybciej, dużo szybciej, to mimo iż widzę cię z 1000 metrów to i tak zwolnienie do 100 na godzinę zajmuje trochę czasu, szczególnie, że nie jest łatwo oszacować prędkości pojazdu poruszającego się daleko przed tobą, a przewidywałbym, że jak jedzie bmw to wykona ten manewr dość sprawnie.
    Tak więc prawda i racja leży pewnie gdzieś pośrodku między nami, ale na pewno nie masz jej ty.

  33. Piszesz, że To jest kwestia pewnej kultury, wewnętrznego spokoju i chęci dostrzeżenia w innym aucie zwykłego człowieka
    I ja to samo powiem Tobie. Nie żebym pochwalał plucie, bluzganie, machanie palcami i świecenie długimi, ale kurcze, właśnie jadąc w ten sposób wykazałeś się okropnym egocentryzmem i brakiem szacunku dla tych, co jechali za Tobą.

  34. @mosfet: po godzinie, dwóch wpatrywania się w ten sam tył poprzednika można ocipieć, a nawet ochujeć. Stąd chłopaki od czasu do czasu zmieniają szyk, bo tirman w transie może narobić niezłego spustoszenia.

  35. Odnośnie tirów, tu gość fajnie tłumaczy o co chodzi: http://www.wykop.pl/link/1141773/tir-wyprzedza-tira-o-co-chodzi/

    Zastanawiam się jeszcze nad wpływem aerodynamiki na zachowania kierowców TIRów. Czy nie jest np. tak, jak w grupie kolarzy. Pierwszy jedzie i „rozcina” powietrze, reszta za nim jest w tunelu o zmniejszonych oporach powietrza. Po jakimś czasie się zamieniają, aby dać pierwszemu odpocząć. Myślicie, że tak też może być z kolumną TIRów na autostradzie?

  36. Dominik, jesteś niezłym przykładem kogoś, o kim piszesz. Wiecznie wydajesz się być nabzdyczony i zawsze wszystko bierzesz w 100% na poważnie – tak przynajmniej wynika z Twoich komci, na które czasami tu trafiam. Jakie masz auto? 8-]

  37. @Renek czyli to jechanie 91 km/h na lewym to nie na powaznie , cała historia wyssana z palca?, sorry nie zorientowalem sie, ale co czyni ze mnie buraka? ze sie nie zgadzam z tym podejsciem, ze nie klaszcze za kazdym razem, kazdy ma swoj rozum ;]

    ale sławek/mosfet/YatzeK/Walles mają 100% rację, taka jazda to zburaczenie i tyle.

    dziś na obwodowej trójmiasta tez byla taka agentka jadac yarisem lewym przez 5km rowno z tirem bo bala sie wyprzedzic

    nie wiem jak na tych austradach naszych, ale obwodowa dzien w dzien przejezdza ponad 50 tys. aut…

  38. @Dominik: Ale co ty tu porównujesz – kobietę przerażoną i nieumiejącą jeździć do faceta, który po prostu powoli wyprzedza tira, następnie szybko wraca na prawy pas i gestem dłoni przeprasza tych, których spowolnił? Sam przecież napisał, że nikomu nie wyjeżdżał przed zderzak. I zgadzam się, że w sytuacji gdy ktoś pakujący 180 usiadł mu na zderzaku widząc go z kilometra, to wina tego pędziwiatra – bo płynna jazda to nie tylko zapitalanie na maksa, ale także przewidywanie, zwalnianie i zachowywanie płynności w SWOJEJ jeździe, a nie tylko wymaganie od innych, by się nie wtryniali na mój lewy pas.

    Wiele razy jechałem tą autostradą i 2-3 auta osobowe, które czasami zamulą na lewym pasie są niczym w porównaniu z 30 tirami, które dopiero spowalniają.

    Ale takie są realia i tylko dlatego, że ja chcę zapitalać szybko nie znaczy, że ktoś nie potrafiący utrzymać 140 powinien mieć zakaz wjazdu na autostradę.

    Napinacie się jak kierowcy Audi. Bardzo, ale to bardzo zgadzam się komentarzem Blogosława z 19/09 godz. 10:09 – słusznie się uniósł.

  39. nie chce mi sie argumentowac bo jest piatek wieczor, ale nie zgadzam sie tirowi mozna wybaczyc, bo jedzie ile tylko da rade, a to jest bezzasadne, to jest zawłaszczenie drogi na wlasne widzimisie.
    ludzie sie spiesza bo moga byc rozne powody, nigdy nie wiesz, czy za toba nie jechal lekarz na operacje nagle wezwany czy cokolwiek w tym stylu.

    1. A ja mogłem mieć rozwolnienie i nadmierny wyprost prawej nogi mógł skutkować… Nie ma co się kłócić, na tym blogu tylko ja mogę mieć rację ;)

  40. przypomina mi sie akcja jak kierowca passata (b5 a jak) zablokowal karetke, bo myslal, ze jada na sygnale tak sobie zeby korek ominac,a ze srodka wyszedl sanitariusz caly we krwi i go odganial i ten dopiero wtedy pojal co zrobil… facet zmarl bo spoznili sie do szpitala…

  41. Serio nie czaję jednej rzeczy.
    Mamy autostrady 2 pasmowe a nie 3 albo 4 jak nasi sąsiedzi.
    Polacy nie sa przyzwyczajeni do tego typu dróg i każdy od razy wali w pedał gazu i do odcinki bo przecież to AUTOSTRADA, wymuszając, zachowując się jak debile czy prowokując niebezpieczne sytuacje.
    Ale umówmy się, wg kodeksu ruchu drogowego lewy pas do wyprzedzania a prawy do jazdy. Boisz się jechać więcej niż 100? to siedz na pasie za tirem i nie utrudniaj innym którzy przepisowo jadą te 130-140
    Żeby nie było, byłem we francji i wracając przez niemcownie jechałem autostradą 3 pasmową, jadę wolno za tirem ale stwierdziłem że go wyprzedzę DYNAMICZNIE, wiec zmieniam pas na środkowy, na budziku 120-130 a za mną passat na zderzaku wali długimi bo tym środkowym pasem wyprzedzał jakąs ofermę co sie lewym wlokła 110. w końcu mnie wyprzedził, zajechał drogę i zahamował. Ja na heble i tylko patrzę w lusterko z modlitwą na ustach żeby ten tirowiec co go właśnie łyknałem zauważył w porę co się dzieje a nie zrobił sobie garażu z mojej E30.
    Nie zrobiłem żadnego błędu, nikomu nie zajechałem a idiota w VW się na mnie wyżyl bo on jechał jak idiota i mu przeszkodziłem. Gdzie tu sens?

    Generalnie to uważam że wyprzedzanie mało dynamicznie jest niebezpieczne i na bank nie powinno się tak robić na autostradzie.

    Co ci dał ten eco driving jak musiałeś zapłacić za bramki i masz za to 1/3 baku?
    Jak chcesz rekordy spalania robić to zapraszam na drogę krajową 92 i sobie śmigaj nie utrudniając innym.

  42. Mam Xsarę 1.4, niby słaby silnik, ale spokojnie po autostradce mogę lewym pasem lecieć i wyprzedzać TIRy. Dawno nie miałem sytuacji, żeby mnie kto długimi po oczach walił albo klaksonem zagłuszał basy z głośnika. Z tym, że lewym pasem zazwyczaj lecę 150+, także jak się ktoś czymś znacznie lepszym na zderzak doczepi, to chwila moment i mu zwalniam pas. Nie wiem na dobrą sprawę o co ta kłótnia, bo chyba wystarczy być człowiekiem i zwyczajnie przepuścić, jak ktoś ma mocniejsze autko i mu sie spieszy :P

  43. Nie wiem na czym polega radocha płynąca z zagracania lewego pasa. Osobiście nienawidzę sytuacji, kiedy jakiś fan ecodrivingu zmusza mnie do jazdy 100kmh po autotradzie. Nie wynika to tylko z faktu, że się śpieszę ale także z tego, że po prostu lubię szybką jazdę, a autostrada to jedyne miejsce, gdzie mogę ją praktykować nie łamiąc nadto przepisów i nie stwarzając zagrożenia. Proszę, nie odsyłajcie mnie teraz na tor, bo nie bardzo chcę niszczyć swój „cywilny” samochod doginając po dziurawych torach crossowych, bo głównie takie w Polsce mamy. Tym bardziej, że mam prawo jeździć z maksymalną dozwoloną prędkością. Jeśli żal Ci paliwa, to jedź krajówką, albo unikaj prawego pasa autostrady. Czy to tak trudne? (Nie będę już wspominał o tym, że zamując na dłuższy czas lewy pas przyczyniasz się do powstania zatorów a tym samym stwarzasz zagrożenie dla innych użytkowników ruchu.)

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *