#403 Test Infiniti M30d

Infiniti M30d

Miałem je tylko na weekend. W sumie nawet nie chciałem, ale Radek się uparł. Weź, powiedział, poznasz markę, systemy, patenty. Potem jak w Hiszpanii wsiądziesz w Q50, to będziesz się choć trochę czuł jak w domu. No to wziąłem. Bycie blogerem to nie jest rzeka nutellą płynąca, czasami człowiek musi się zgiąć, złamać w pół i po pachy urobić.

Jako, że jutro przed 7 rano wylatuję na jakiś tor w Hiszpanii, to obskoczymy ten teścik na szybko. Bez przygód, bez dowcipasów. Ot, fotka, tekst, fotka, tekst a na końcu nie wiem, może jeszcze jedna fotka. Któż to wie, co mi do głowy strzeli, wszak jestem taaaki szalony.

Infiniti M30d

Gdybym miał trochę więcej czasu (a nie rano wylatywał na jakiś tor do Hiszpanii), to bym wszystkie fotki przerobił na jakże modny HDR. I koniecznie na każdą wrzuciłbym swoje logo. Serio – ten samochód jest tak elegancki i ładny z zewnątrz, że zasługuje na profesjonalne potraktowanie w stylu Imię Nazwisko Photography. Ale nie mam na to niestety czasu, bo z rana wylatuję na jakiś tor w Hiszpanii.

Infiniti M30d

Super fajne są te dwa garby na krawędziach maski. Nie tylko robią robotę z zewnątrz, ale także widać je zza kierownicy. To dziś rzadkość – wszystkie auta mają tak dramatycznie opadającą maskę, że ze środka widzisz tylko to, co w środku. Zero poczucia wielkości. Tutaj mam tłuste dwa garby wyznaczające boczne krawędzie auta. To trochę stresujące w wąskich uliczkach, bo masz wrażenie, że zaraz tym potężnym przodem zburzysz jakąś kamienicę.

Infiniti M30d

Ale skoro już jesteśmy przy potęzdze, to może dwa słowa o silniku. Skubaniec ma zajebisty dźwięk. I to przy fajnych obrotach, bo tak mniej więcej od 1700 do 3000. Ależ chrapliwie zawodzi. Aż się chce jeździć na łopatkach, by trochę dłużej przeciągać, by mu się dać rozkręcać.

Piękne brzmienie. Takie z gatunku dostojnych. Nie żaden dudniący bas, wyjący wirnik i klekot ropniaka, tylko ładna chrypa. Chce się przyspieszać.

Infiniti M30d

Koła, jak w każdym Infiniti, są absurdalne. 20 cali to nie jest dużo, to jest abstrakcyjnie dużo. Wstałbym od komputera i podszedłbym do gablotki, by w słowniku wyrazów bliskoznacznych poszukać zamiennika do gargantuiczne (bo ostatnio tego nadużywam), ale nie mam czasu, bo z rana wylatuję na jakiś tor w Hiszpanii.

Infiniti M30d

Środek to trochę inna para kaloszy, bo o ile ostentacyjnie rzucającą się w oczy karoserię spokojnie zniosę, o tyle tak bizantyjsko-barokowego wnętrza trochę nie trawię. I nie chodzi mi tutaj o jakieś braki w ergonomii, bo po pierwszym dniu wszystko ogarniałem. I nie chodzi mi tu też o zbytnią różnorodność form i materiałów, bo aż tak pstrokato wcale to nie jest. Chodzi mi o to, że tu wszystko jest jakieś takie wielkie. Za wielkie. Mimo że ładne, to jednak ciut zbyt przerośnięte.

Infiniti M30d

Zegary są piękne. Ja wiem, że coś takiego może się szybko znudzić, lub co gorsza wyjść z mody, ale… taka dygresja – otóż nie wiem czy wiecie, ale według Ryby „wyjście z mody” jest na szczycie skali określającej tragedię. Trochę niżej jest tsunami.

Wracając do zegarów… mnie już trochę asceza zegarów w BMW razi, chciałbym więcej, lepiej, bardziej na bogato. No i tutaj jest bogato – są faktury, obramówki, tła, floresy i dadźbągi.

Infiniti M30d

Tylko że wielkie są tak, że czasami czułem nacisk na mózg, bo nie mogłem ich szybko obczaić. Wytłumaczyłbym Wam to dokładniej, ale nie mam czasu, bo z rana lecę na jakiś tor w Hiszpanii.

Infiniti M30d

Kiera jest bardzo fajna w trzymaniu, ale również do małych nie należy. Poza tym aż się prosi o trzy, a nie cztery ramiona. Powinien być jakiś unijny przepis, że 4 ramiona w kierze są dopuszczalne tylko w zestawie z felgami max. 16 cali. Jak masz więcej, musza być trzy ramiona. Nie wiem czemu, taki mi to na szybko do głowy przyszło – nie mam czasu rozwinąć, bo z rana lecę na jakiś tor w Hiszpanii.

Infiniti M30d

Konsola centralna, i ogólnie cała deska rozdzielcza, też jest ogromna. Serio – ściana która jest przed pasażerem przytłacza. Wielkość tego środkowego panelu z guzikami i ekranem dotykowym sprawia, że jak coś tam sobie leniwie prztykasz, to od samego noszenia reki z lewa na prawo rośnie pompa w bicepsie.

Infiniti M30d

Fotele to… to nie fotele, do kurde domowe narożniki. Są duże, bardzo dużo. I podgrzewane. I wentylowane. I elektrycznie regulowane. I mają wbudowane głośniki od jakiegoś wypasionego zestawu w stylu „Pierydlion plus 1 Subwoofer Bose Signature Only For Infiniti Approved by Penderecki”.

Ja w aucie muzykę traktuję byle jak, wystarczy że gra tak, bym rytm rozpoznał. Bo ja albo słucham radia (a tu jakość nie ma znaczenia), albo tych piosenek, które znam (więc nie muszę ich dobrze słyszeć, bo i po co, skoro już je znam). Niemniej jednak jak się potem przesiadłem do najmojszej, która w temacie audio prezentuje poziom porównywalny do tego, jak za młodu z chłopakami na wsi przykładaliśmy radio Unitra do rynny, by na pół wsi było słychać „Chery chery lady”… no to się w najmojszej czułem nieswojo, jakby mi ciśnienie uszy zatkało.

Infiniti M30d

Żeby tak bardziej obrazowo Wam opisać wielkość tego auta, podrzucę powyższe zdjęcie. Nie chodzi o to, że gdyby auto nie było tak duże, to by się schowało za drzewem. Bynajmniej. Otóż chodzi o to, że ja jestem dobrym kierowcą. Mam wyczucie, jakieś tam umiejętności i bardzo duże rozeznanie w przestrzeni. Wiem gdzie jest koniec auta, gdzie początek, umiem zaparkować w kopercie i wjechać tyłem do garażu.

Tymczasem tutaj, w tej konkretnej sytuacji totalnie się pogubiłem i TRACH!

Infiniti M30d

Prawe tylne 20 cali przegrało nierówną walkę z krawężnikiem chroniącym drzewo. Ileż ja się wstydu najadłem oddając auto po testach! Kurde, 10 lat temu po raz ostatni najechałem na coś nieświadomie. A tu już drugiego dnia.

Oczywiście mam wytłumaczenie, które totalnie mnie uniewinnia. Otóż to Infiniti M jest tak wielkie, że głowa mała. A co gorsza, poczucie wielkości jest potęgowane w środku. Nie chodzi nawet o to, że coś tam jest duże. Ani o to, że przed oczyma widzisz wielkie garby maski. Ani że z tyłu głowy masz świadomość toczenia się na felgach wielkich jako koła w parowozie.

Wielkość jest potęgowana przez sposób, w jaki ten samochód jeździ. A jeździ dostojnie i płynnie. Układ kierowniczy reaguje dziwnie – bo trochę w oderwaniu od kół. Raz bardzo drastycznie, jakbym w jakimś gokardzie siedział, a raz trochę leniwie.

No i siedzi się dość wysoko. Dla mnie za wysoko. A to działa jak mnożnik gabarytów auta. Stąd ciężko mi było je wyczuć. I w sumie do końca tego kilkudniowego testu nie wyczułem.

Infiniti M30d

A, jeszcze było takie pokrętło zmieniające tryb pracy skrzyni i silnika. Jeździłem głównie na Eco, bo mi to najbardziej do charakteru auta pasowało. Snow zamulało jak nie wiem co. Tryb normalny zbyt szybo redukował, gdy jednostajnie jadąc wciskałeś gaz by niezbyt dynamicznie przyspieszyć. A Sport był bez sensu – szarpał, nerwowo na gaz reagował, taki zadziorny był. Co kompletnie mi z tym Infiniti nie grało. Może gdybym niżej siedział…

Tak czy siusiak Eco było w dechę. Idealnie wykorzystywało zajebiście charczący silnik – jak się toczyłem 6 dyszek i wciskałem by kogoś łyknąć, to nie było żadnej redukcji, tylko diesel pokazywał na co go stać – ciągnął od dołu i elegancko chrapał. Świetny ten tryb Eco, powinien być jedynym.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Jako, że nie mam czasu więcej pisać, bo rano wylatuję na jakiś tor w Hiszpanii testować nowiutkie Infiniti Q50, przejdę teraz do podsumowania. Wiem, że chcielibyście poczytać coś więcej, ale ja naprawdę nie mam czasu, bo… nie chciałbym się powtarzać, ale… rano wylatuję na jakiś tor w Hiszpanii.

Cóż by tu napisać. Chmmm… jak by to ująć. Może wprost. A więc Infiniti M to bardzo, ale to bardzo fajne auto. Strasznie mi się podoba z zewnątrz. Środek nie jest w moim stylu, acz muszę nadmienić, że nie ma w nim żadnej, ale to żadnej chały – wykonanie jest genialne. W ogóle wykonanie całości jest rewelacyjne – materiały są OK (o wiele lepsze, niż w oglądanym jakiś czas temu FX), detale w zakamarkach idealne. Nawet gdybym chciał, to bym się nie umiał obiektywnie do niczego przywalić.

Subiektywnie to co innego, wiadomo. No za wysoko się dla mnie siedzi i zbyt wypasiona jest deska rozdzielcza. Nie wiem, co bym w niej zmienił, ale jakaś taka jest „za bardzo”. Te różne płaszczyzny, te miliony guzików, ten ekran dotykowy, tu pokrętło, tam pokrętło, te ramki na zegarach, to fortepianowe wykończenie.

Nie chcę napisać, że w środku czułem się jak w aucie dla nowobogackich, ale odrobina stonowania i delikatności by się przydała. Chyba gdybym ja takie wnętrze zatwierdzał i mój podwładny projektant o imieniu Alfonso by mi na biurku szkic przedłożył, to bym wziął miękka gumkę i tak ten cały jego rysunek roztarł, by poznikały te wszystkie nadmiarowe linie, łączenia i pofalowania.

Infiniti M30d

No i oczywiście pozamieniałbym miejscami plus z minusem, bo nie można redukować biegu ciągnąć dźwignię do siebie. No nie można i już.

Infiniti M30d

Na szczęście łopatki przy kierownicy działały sprawnie (i były nieruchome, co jest bardzo fajne), więc praktycznie non stop ich używałem. I nie dlatego, że miałem taką fanaberię. Gdybym miał to Infiniti M na co dzień, też bym większość czasu na łopatkach jeździł. Bo wtedy można silnik kręcić jak się chce – czyli tak, by zawsze trzymał się na tych obrotach, na których ten skubaniec tak przepięknie charczy.

Nakręciłem filmik z tego charczenia, ale nie mam czasu go składać i na Jutuba wrzucać, bo rano wylatuję na jakiś tor do Hiszpanii.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Obiecałem, że skończę szalonym obrazkiem.
Oto on. Klap, klap, klap, klap…

Infiniti M30d

34 komentarze

  1. Miałem Ci napisać komentarz, ale nie chcę Ci zabierać jakże cennego czasu, bo przecież jutro wylatujesz na jakiś tor w Hiszpanii.

  2. W czasie lotu na jakiś tor w Hiszpani miałem to przeczytać i skomentować, ale że masz lecieć do Hiszpani na jakiś tor, pewnie go oglądać po hiszpańsku, to nic nie napiszę i nie będę czytać (bo po hiszpańsku to ja tylko Buenos Aires)

  3. To byś se odpuścił taki pierdołowaty tekst, skoro rano wylatujesz na jakiś tor w Hiszpanii. Bo tak trochę masz nas w d*** bo rano wylatujesz na jakiś tor w Hiszpanii.

  4. Blogo, ja nie wiem co Ty masz z tym fiatem! Ja swoje doświadczenia z fiatem skończyłem na CC700 :D. Już wtedy mocno odstawał do autek w tym segmencie, np. od Tico. W ogóle to była „kosmiczna” technologia :D.Masz rację, po jeżdżeniu tym padłem, mam taki uraz do tej marki, że w życiu nie kupię FIATA. To nie kompleks, pragnienie prestiżu- jeżdżę teraz SEATEM Cordobą (gdzie tu prestiż?) No uraz i koniec. Tak jak kupisz sobie gatki, od których odparzysz sobie klejnoty- drugi raz do tej samej rzeki nie wejdziesz :D

  5. Ze zewnątrz ładne, ale w środku… piękne auto. X6 i Q7 jest wiele ale FXów nie ma dużo. A marka infiniti to marka, która ma za zadanie się wyróżniać. Osobiście uwielbiam kokpity w stylu samolotowym:)

  6. Nie chcę przeszkadzać w tym locie do Hiszpani na tor, ale mam jedno nurtujące mnie Pytanie, na które zdobyć odpowiedź będzie znacznie łatwiej tak wybitnemu i światowemu blogerowi, co po torach Hiszpani lata.
    Czy w Infiniti jest więcej Nissana, czy w Nissanie więcej Infiniti ?

  7. Boże. Jaki męczący tekst. Po czwartym tekście ” rano lecę na jakiś tor do Hiszpanii” odechciewa się czytać. Od czytelników oczekujesz że polecą za Ciebie, czy mają ci pomóc się spakować?

  8. W tym Infitity to jest silnik Renault ze strasznymi panewami które po 2 latkach się przekręcają. Ale o tym Nissan nie mówi bo to by szkodziło jego droższemu amerykańskiemu dziecku.

  9. Czy jest teraz jakis godzien polecenia diesel?

    Jak sie sprawuja silniki diesla w fiacie? Np ten w Giulietta?

  10. @c5tourer, poprzednim razem to nie żadne lubelskie rozgrywki miały być tylko sam Felix ze Stratofsrery miał przylecieć (poważnie! on jeździ rajdowo) i inne gwiazdy…

    a teraz to.. no…

  11. Przy tej feli tarcze wyglądają, jakby je z Micry wzięli :).
    „Gokarcie”, Pani Blogo :).

  12. Masarka z tą felgą. Nowa 18 do Lexusa to 4000 za sztukę. Zgaduję, że 20 cali do Infiniti to coś w granicach 6000-8000 za sztukę.

  13. Ej, skąd wy wiedzieliście o tym torze w Hiszpanii, Blogo wam po cichu jakiś cynk sprzedał?

  14. Super bryka, kierownica rzeczywiście wygląda genialnie. Samochód jest zdecydowanie moim zdaniem z charakterem i zadziornym pazurem.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *