#411 Wuj Mat w podróży (1/2)

Wuj Mat w podróży

Tak się ostatnio porobiło, że sporo latam tam i siam. I za każdym razem sobie obiecuję, że przełamię schemat, że nie będzie tak jak zawsze, czyli z przylotów biegiem do biura, wieczorem resztką sił do hotelu, rano niewyspany znów do biura a potem zamiast na lunch, biegiem na odloty. I potem frustracja, że przecież mogłem się spiąć, na pracę trochę wypiąć, pójść na miasto, fotki popstrykać i relacje na bloga wrzucić. A tu kiszka.

Taki lajf. Dlatego dziś, zamiast o tych miastach, opowiem Wam głównie o furach, jakie można spotkać na różnych europejskich lotniskach. Generalnie nuda i zdjęcia robione brokułą w panierce. Acz na koniec przygotowałem dwa klawe bonusy. Start.

Bruksela

Tak mniej więcej rok temu, lecąc na firmową Wigilię, po raz pierwszy na własne oczy zobaczyłem tam nowego Aurisa. Powiem Wam szczerze, że zrobił na mnie wrażenie.

Toyota Auris

Gdy tylko pojawił się na rynku, było w nim coś zaskakującego. Coś nietypowego dla Toyoty. Dziś już aż tak mi się nie podoba – bardzo szybko stracił powab, na ulicy nawet niespecjalnie go dostrzegam. Ale wtedy – kurde, wyglądał kozacko przy tych wszystkich klepanych na jedno, dość obłe kopyto Focusach, Golfach, Megane’kach i innych C4. Taki był inny, dziwniejszy.

W ogóle Bruksela to dziwne miasto. Zaczynając od tego, że na lotnisku są reklamy zegarka z takimi śrubami:

Zegarek

Nawet nie staram się myśleć, po co w tej śrubie zagłębienie na śrubokręt, skoro i tak odkręcić się jej nie da. Ale to nic przy tym, co zastałem któregoś ranka drepcząc sobie z hotelu do biura. Otóż pod skrzynkę na listy podjechał listonosz (Mondeo kombi) i przesypawszy z niej listy do dwóch worków się zorientował, że mu te worki już do auta nie wejdą, bo bagażnik zapchany po dach. Miał oczywiście jeszcze miejsce na fotelu pasażera, ale to przecież byłoby wbrew dyrektywom UE.

Listy

Więc nie zważając nawet na mnie (widział, że się zbliżam bośmy się wzrokiem spotkali), zostawił je na chodniku i pojechał. Gdyby tylko wiedział, ze jestem Polakiem, na pewno by je chociaż z powrotem do skrzynki przesypał.

Albo inna typowo Brukselska akcja. Otóż żona kumpla pracuje w Parlamencie Europejskim – ot, apolityczna posada biurowa. Ale co ciekawe, pracę ma zapewnioną dożywotnio. No, chyba że coś spieprzy narażając podatników na straty – wtedy grozi jej dyscyplinarka. Ale to się nie zdarzy, więc nie ma opcji, by ją ktokolwiek mógł wyrzucić. Plan kariery (awanse i podwyżki) ma rozpisany do emerytury. Serio serio.

Ale to jeszcze nic – jako pracownik Parlamentu EU przysługują jej zniżki na zakup niektórych towarów. Ot, na ten przykład takiej fajnej Mazdy 6 (poprzedni model, kupiony jako nówka w 2012).

Mazda 6

Strzelam z głowy, nie łapcie mnie za słowa, ale auto kosztowało ją coś około 60% ceny salonowej. Pojeździ 2 lata i sprzeda na wolnym rynku za trochę więcej, niż zapłaciła. Nie buląc od sprzedaży ani centa podatku. I potem kupi nowe, znów na dwa lata. Idealny układ – raz inwestujesz coś około 70 tys. zł i co dwa lata zmieniasz auto. A jak ci się znudzi, sprzedajesz odzyskując całą włożona na początku kasę. Czyli tak, jakbyś przez ten cały czas te 7 dych trzymał na zwykłym koncie z odsetkami nie dość, że żenującymi, to jeszcze zjadanymi przez opłaty za wyjmowanie kasy nie ze swoich bankomatów. Tylko że tutaj co dwa lata masz nowe auto a na koniec odzyskujesz 100% zainwestowanych pieniędzy. Chcę pracować przy Parlamencie Europejskim. Teraz! Natychmiast! Od wczoraj!

gokarty

Byłem też w Brukseli na gokartach, ale mi się nie podobało. Bo ja zawsze, jak wyjeżdżam gdzieś za granicę, to jestem kurde zrobiony: pedikjur, manikjur, wyrównane brwi. A i ciuch elegancki, modny, stylowy. Zawsze przy ciele, zawsze z jedwabnym szaliczkiem. A tu taka kicha:

gokarty

W szaliczku bym wygrał, bez niego 3. miejsce. No źle mi się jechało, tak nieswojo, nieelegancko.

Monachium

Wiadomo, królestwo BMW. Wszędzie to widać – całe lotnisko oklejone jest powitalnymi naklejkami:

naklejki

Wystawki z bawarek są na porządku dziennym – wtedy akurat pełno było X1, bo świeży lifting promowano:

BMW X1

Nawet mucha w pisuarze jakoś tak była narysowana, że ewidentnie podkreślony był jej klasyczny tylny napęd:

anna mucha

No a WTEM! coś takiego:

Audi A1

Muszę przyznać, że Audi ma jaja. Gdyby wystawiło w tej bawarskiej jaskini lwa flagowe A8 albo jakieś mocarne RS6 – bym to zrozumiał, że idą na czołówkę, konflikt siłowy, czoło do czoła i kto pierwszy mrugnie. Ale oni wystawili… no muszę to napisać, choć nie klasyfikuję aut na damskie i męskie, ani tym bardziej na… no wystawili najbardziej gejowskie auto nie tylko ze swojej oferty, ale także w ogóle najbardziej ever na świecie. No dla mnie jest to ewidentna manifestacja posiadania wielkich jaj.

To tak, jakbym przyszedł na spotkanie blogerów modowych… sorry, lifestylowych… i nie miał na sobie nic z Zary. Ani ciuszka, ani łańcuszka, ani nawet czaporka. Wszyscy na początku by pomyśleli, że jestem wieśniakiem i się nie znam, ale po chwili skumaliby akcję i już pod koniec imprezy byłbym KRULEM CHIPSTERUF.

Z tym A1 jest podobnie. Wszędzie wokoło mocne, heteroseksualne, samcze BMW nie schodzące poniżej 200-iluśtam koni, a tu auto dla delikatnego chłopca z 1,4 turbo. Szacun za jaja i trolling.

Warszawa

Raz chyba na Szopenie widziałem BMW serii 3 – a tak to jakbym był we Francji. No, czasami Koreo-Francji, ale nie kruszmy kopii o auta nieistotne, niesprzedawalne i niepotrzebne:

Renault Kaleos

Poza tym 308, który z zewnątrz wygląda przekozacko, po prostu przekozacko – jest zwarty, nabity, pięknie proporcjonalny:

Peugeot 308

Niestety w miniony weekend wpakowałem się w salonie za kółko i powiem Wam szczerze, że to jest jakiś żart. Gdy usiądę wygodnie, to kierownica zasłania mi całe zegary. Gdy usiądę po swojemu (czyli jeszcze wygodniej, bo na pół-leżąco), to też je zasłania. Gdy usiądę jak emeryt – wysoko i prosto jak na tanim krześle… to też zasłania. Nie zasłania mi tylko wtedy, gdy ją maksymalnie na dół opuszczę i oparcie fotela wezmę do pionu. Ale wtedy czuję się tak, jakbym jechał jakimś dziecinnym autkiem na pedały i miał kierownicę między kolanami, metr poniżej linii wzroku.

Tak się zastanawiam, jak to się stało. Czy nagle jakiś szef w Peżocie powiedział: “Zegary za kierownicą to jakiś syf, jak ludzkość mogła 100 lat z czymś takim wytrzymać?!” i zrobił małą i tragicznie jajowata kierownicę, która w każdym normalnym ustawieniu zasłania wszystko – i dwa zegary, i ekran pomiędzy nimi? Obawiam się, że jazda z takim ficzerem nie tylko jest irytująca, ale wręcz wkurwiająca. Dajcie mi namiary na projektanta, wyślę mu książki Rozenek, Ibisza, Cichopek i… albo już nic, nie mogę wszak kalać własnego gniazda.

Na szczęście na naszym Szopenie spotkać można auta klasowe, rasowe i naprawdę piękne. Ot, choćby Clio, którego jestem wielkim fanem:

Renault Clio

Albo Captura, którego też jestem fanem:

Renault Captur

Wiecie, co mi się w Capturze podoba? Ano to, że niby jest trochę SUVem, trochę Cross-Overem – czyli teoretycznie autem mogącym więcej, a ma napęd tylko na przód. Podoba mi się to, bo tu nie ma ściemy. Ja wiem, że wszyscy krzyczą – ale wieś, niby terenówka, a pędzona na przednią oś. Ale kurde ci sami ludzie polewali z SUVów, że mają napęd na 4 koła a tak naprawdę zawieszą się na wyższej kępie trawy.

Captur jest OK. Wygląda fajnie a kwestia napędu w autach tego typu jest drugorzędna. Jak dla mnie mógłby mieć napęd na przednie lewe koło i też byłoby OK – do miasta spokojnie wystarczy, a pewnie mniej by palił – wszak zysk energetyczny, gdy nie trzeba byłoby napędzać drugiej półośki, szedłby w hektolitry paliwa. Moim zdaniem to się kiedyś stanie – powstaną auta napędzane na 1 koło i elektronika będzie dbała o to, by jechało się równo i miło, bez ściągania przy depnięciu w gaz.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Taka dygresja.
Wiecie dlaczego nie mam nic przeciwko autom elektrycznym lub tym różnym zaturbionym wynalazkom FWD? Bo wyrobiłem w sobie nawyk DWOJAKIEGO OCENIANIA AUT. Polega to na tym, że patrzę na samochód i najpierw się zastanawiam, czy ja bym chciał go mieć jako jedyne auto na co dzień. Jeśli chciałbym, to od razu jest fajny. Jeśli nie chciałbym, to wtedy… UWAGA… zastanawiam się, czy gdyby Ryba miała prawo jazdy, to chciałbym jej ten samochód kupić. I jeśli chciałbym, to od razu jest fajny. A jeśli nie chciałbym, to wtedy dopiero jest słaby.

W ten sposób, dzięki temu podwójnemu patrzeniu, łatwiej jest mi pojąć współczesną motoryzację. Bo gdybym patrzył tylko przez pryzmat swoich potrzeb, to nawet matowo-szare Audi RS7 byłoby mega syfem dla frajerów, bo nijak się nim nie da wieczorem, gdy lekko pada, na spokojnie i bez napinki zrobić rondo bokiem. Bo ono się tylko nadaje do zapierdzielania.

Maga syfem byłoby również Renault Clio, bo mając 2,5-litrowe R6 naprawdę z zażenowaniem patrzę na wspomagane turbinami silniczki 0,9 litra. Ale Clio jest pięknym w środku, fajnie wykonanym i bardzo ładnym autem, w którym chciałbym widzieć Rybę. I które bardzo chętnie bym pożyczał, by czasami sobie gdzieś tyłek zawieźć. Podobnie Captur. Podobnie Nissan Juke. Podobnie Fiat Panda.

Naucz się patrzeć na auta dwojako, wtedy przestaniesz być taką kredką, co to tylko stary Saab, albo tylko duże kombi 4×4, albo tylko RWD ze szperą. Jesteśmy w mniejszości, nie stanowimy nawet promila od promila klienteli salonów. Jak ktoś zrobi auto specjalnie dla nas (vide: Toyota GT86) to jest międzynarodowe święto i pierdzielenie o powrocie do korzeni a Klakson się brandzluje na wizji. Ale ile my tych aut kupimy? Znacie kogoś, kto kubił GT86 lub BR-Z? Ja znam jedną osobę – ale tylko z widzenia. Więc naprawdę dziwi mnie, że jakiś koncern chce cokolwiek dla nas robić. Saab już się na tym przejechał – robił piekne auta dla pasjonatów, którzy kupowali je jako używki i doprowadzili firmę do upadku non stop psiocząc na nowe modele.

Patrz dwojako. Niech w Twojej głowie, gdy oceniasz auto, zadomowi się żona (ja tak mam), mama lub inny wydumany przyjaciel – koniecznie o upodobaniach kompletnie różnych od Twoich. I oceniając samochód poddawaj go dwóm próbom. Jeśli Tobie nie podejdzie, to może tej drugiej osobie podpasuje. Bo inaczej skończysz jak Ci goście z rożnych forów, którzy na pytanie 63-letniej cioci “A powiedz mi Konradzik, co ja mam sobie kupić, bo już mi się to Aveo znudziło?” odpowiadają “Nic ciocia w salonie nie kupuj, bo to wszystko gówno, kolega z forum sprzedaje ładne E36 w gazie, będziesz zadowolona!”.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

To jest część 1 | część 2

24 komentarze

  1. Blogo co do tej kierownicy w nowych Peżotach to różnie bywa, bo tak jak napisałeś Tobie zasłania a przy mojej pozycji ja widzę wszystko idealnie (wszakże to było 208 a nie 308, ale ta sama idea).
    A a propos GT86 to jak codziennie jeżdżę do szkoły to mijam się z facetem który odwozi dziecko GT86 do przedszkola. :D Można? Można.

  2. Teraz w Monachium stoi RS7. Może jednak nie mają takich jaj ;). Byłeś sam w kibelku jak cykałeś fotę muchy? Bo jeśli nie, tu ludzie musieli mieć niezłe miny :D.

  3. Śruba w zegarku ryje mózg.
    Auris mi się nadal podoba.
    Pełna zgoda co do dwojakiego postrzegania aut, w mojej głowie siedzi MÓJ OJCIEC i dlatego nawet KIA Venga mi się podoba :D

  4. W mojej głowie siedzi narzeczona, dlatego poza kombiakami od Audi bardzo podobają mi się małe francuzy i Mini – bardzo seksownie w nich dziewuchy wyglądają.

  5. A mnie wyprostował powrót do służbowego Pastucha. Na codzień jest TDI, DSG, ESP i luuuuuzik, a w weekendy turbo-cabrio. I to jest moje podwójne patrzenie. ;)

  6. Ale jak E36 w gazie to tylko 328i ze szperą, bo wszystkie inne nie jadą i są dla frajerów a bez szpery ciocia nie wykorzysta całej mocy.

    A jak to jest z tym wnętrzem w Clio nowym? Bo z relacji znajomych/internetów to jakość jest poniżej krytyki, syf, porażka, tragedia, gorzej jak w Dacii itp.

  7. @Krz – wnętrze jest ładne, ale wystarczy dotknąć, żeby zwątpić. Materiał, którym wykończone są drzwi przykleja się do skóry, więc Clio jest od razu z opcją depilacji. Fotele są wygodne, kiera niestety ślizga się w rękach. Drągal zmiany biegów jest.. no właśnie drągalem. Na zakończenie 0.9 TcE nie jedzie. In plus, widoczność jest ok, w środku czułem się jak w aucie większym o jeden rozmiar. Dodatkowo, mały francuzik jest fantastycznie zwrotny (gdyby tylko nie ta nieszczęsna kierownica..)

  8. @c5tourer

    Moje dziecko też chodzi do przedszkola do którego jakiś brzdac jest przywożony gt86. Ciekawe czy nasze dzieci nie chodzą do tego samego przedszkola?

  9. “Lecąc na firmową wigilie do Brukseli”, kurna to zabrzmiało tak światowo, wielkomiejsko, korporacyjnie, że brakowało tylko wspomnienia jak ubrudziłeś garnitur bruberry musztardą z hotdoga. :D
    no offence, bo ogólnie ciekawy tekst ale jakoś mnie ten wstęp rozbawił :)
    btw następnym razem wrzuć coś spotkanego na ulicy, parkingu albo pod hipsterską kawiarenką, coś nietypowego a nie salonowe gnioty.

  10. @c5tourer

    Ja w warwsiowej. Czyli kilka tych gt86 robi za dzieciowozy. Musi być niezła gimnastyka żeby wsadzić malucha na fotelik.

    1. A wiecie, że w aucie 3-drzwiowym łatwiej wsadzić dziecko na fotelik z tyłu i poprawnie przypiąć, niż w zwykłym sedanie / minivanie / kombi? O wiele łatwiej.

  11. Radek, Blogo może mieć rację. W sedanie czy kombi zapinasz fotelik tak naprawdę tylko z boku, a jak w 3-drzwiowym sobie przedni fotel odchylisz, wejdziesz do samochodu jedną nogą, to chyba łatwiej będzie. :D

  12. Dokładnie. Całe dzieciństwo Margolcia w 3-drzwiowej Almerze przejeździła i było nam super wygodnie. Szczególnie zimą, gdy bobas opatulony w ciuchy – się go łatwo wkładało i można było przed nim ukucnąć (siedząc niejako na złożonym fotelu) i idealnie wszystko podopinać.

    Kilka razy jechaliśmy w zwykłym autem 4-drzwiowym i było ciężko – trzeba się było nad dzieckiem pokładać, by pasów sięgnąć.

    Ale potem, jak dzieciak urósł i sam sobie pasy ogarniał, to od razu też i o własnych drzwiach zamarzył. W gruncie rzeczy to, że szukałem najmojszej w sedanie, było bardziej decyzją Margolci niż moją.

  13. @Blogo, czym się zajmujesz, że tak dużo podróżujesz?
    Sorry jeśli gdzieś już to pytanie padło, przeczytałem sporo postów, ale nie wszystkie :)

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *