#411 Wuj Mat w podróży (2/2)

Wuj Mat

Pierwszą część skończyłem dygresją o tym, jak moim zdaniem należy patrzeć na auta. Drugą część zatem zacznę od razu konkretnie, bez wdawania się w epistoły, bo ile kurde można.

Monachium raz jeszcze

Tknięty komciem radosuafa przeszukałem dokładniej foldery i faktycznie – teraz w bawarskiej jaskini lwa Audi wystawia RS7 (fotka sprzed 1,5 miesiąca):

Audi RS7

No lipa, zero wysublimowanego trollingu, takie chamskie jechanie na czołówkę. Bessęsu. Szczególnie, ze walczy z nowiutką serią 4:

BMW 4

Ja nie mówię, że RS7 jest od serii 4 słabsze. Wręcz przeciwnie – A7 to mega śliczny samochód, drugie miejsce w konkursie elegancji tuż za pierwszym Mercem CLS. Mnie po prostu drażni ta arogancja Audi. Pokazując wcześniej w Monachium A1 jasno dawali do zrozumienia, że są luzakami. Teraz, jak wstawili RS7, cały szarm i elokwencję ich wcześniejszej zagrywki szlag trafił – znów są tym Audi, które kojarzymy z naszych dróg – aroganckim, wpieprzającym ci się w tylny zderzak, klekoczącym krążownikiem o słabym rozkładzie mas i wulgarnie wielkim grillu.

Frankfurt

Słabo, bo tylko Toyotę GT86 przylukałem:

Toyota GT86

Strasznie słabe ma felgi. W ogóle bardzo kiepsko wyglądają wszystkie felgi z czarnym malowanie tu i ówdzie. Wyglądają tanio i płasko. Festyniarsko jak kołpaki z Liroja. Cofam suba.

A potem jak poszedłem do Starbaksa, do dostałem taką kawę:

Kawa

Jakie imię podałem? Ej, to proste, przecież można sie łatwo domyślić.
Krzysztof.

Kopenhaga

Tam po raz pierwszy z bliska oglądałem Mercedesa klasy A. Skubaniec jak stoi i się błyszczy, to wygląda świetnie.

Mercedes A

Niestety na drodze to trochę porażka – taki zwykły kompakt bez specjalnych zajawkowych akcentów. Podobnie jak CLA – na fotkach przekozak, na żywo kuźwa koszmar z proporcjami tak skaszanionymi, że nawet Lanos sedan wygląda przy nim po po prostu dobrze.

W ogóle akcja jest taka, że po lotniskach jeżdżą melexy – coś tam rozwoża, starszych wielkiem pasażerów podwożą – cichutko, dyskretnie, elegancko:

melex

Tymczasem w Dani patrzę, a tu pod kiosk podjeżdża gość czymś takim – normalnie jak gdyby nigdy nic:

tuk-tuk

Podjeżdża, jakieś tam gazety donosi, jakieś inne śmieci zabiera i odjeżdża. Elektryczny tuk-tuk. Tak jak BMW i3 bardzo mi się podoba i uważam, że ma prze-wielgachny sens, tak ten e-tuk-tuk ma jeszcze większy sens. Gdyby takie coś, zamiast tych smrodzących dwusówów, jeździło po ulicach Delhi, nie musielibyśmy w Europie dbać o normy powietrza, bo byłoby krystalicznie czyste – na całym świecie, nawet nad Chinami.

Barcelona

A tam z kolei po raz pierwszy na oczy widziałem Audi A3 w sedanie, które oczywiście u nas musi się zwać Limousine, bo inaczej nie byłoby wystarczająco prestiżowe. Ja nie wiem, co złego jest w słowie kombi lub sedan? Brzmią w naszym języku o wiele lepiej niż kupę, ale to właśnie to fekalne budzi pożądanie, a te dwa pierwsze są zawsze limuzynami lub turingami, awantami, sportsturerami. Czemu tak?

Audi A3 Limousine

Piękne proporcje. Prze-pięk-ne. I teraz sytuacja jest taka, że albo Audi niebawem wystrzeli z tak powalająco powabnym nowym A4, że pogubimy Kuboty, albo wystrzeli z czymś niezbyt pięknym i to A3 w sedanie zeżre większą siostrę bez popijania. I nawet nie przeszkodzi mu to, że nie ma prawdziwego Quattro. Bo kto dziś ta takie pierdoły patrzy – Mercedes A / CLA jest tego najlepszym przykładem – pędzony jest na przód, a i tak zachwyty fanów marki (tych prawdziwych i jedynych fanów, ceniących sobie Merca za tradycję, klasyczny napęd, prestiż i komfort) nie cichną. Ba, oni wręcz zdają się nie zauważać, że coś jest nie teges, że gdzieś się coś zgubiło. Takie czasy.

Paryż

No tu się zawiodłem, bo o ile Evoque to tak mnie średnio na jeża:

Range Rover Evoque

to o tyle coś ukrytego pod tym prześcieradłem mogłoby robić robotę:

Aston Martin

Chyba Aston, ale jaki konkretnie to nie wiem. Nawet gdyby był odsłonięty, to też bym nie wiedział. Mając przed sobą dwa klocki Lego, takie cegiełki 2×1, znajdę więcej różniących je detali niż pomiędzy Vanquishem a DB9.

Zurich

Totalne zaskoczenie. Szwajcarski wkład w motoryzację, o ile mnie pamięć nie myli, ogranicza się do jakiegoś mocno trąconego w mózg pana Rinderknechta robiącego podwodne Lotusy, terenowe 911-tki czy inne 6-kołowe Smarty. A tymczasem na lotnisku istna orgia:

Wiesmann

Wiesmann

Jaram się tym strasznie, bo dosłownie tydzień później jak grom z jasnego nieba gruchnęła informacja, że firma Wiesmann po 25 latach działalności przestaje istnieć. Szczerze mówiąc zainteresowało mnie to tylko dlatego, że akurat niedawno te roadstery widziałem. Ale dziś jak sobie o tym myślę, to kurcze blade – ciężko jest mi teraz wskazać samochód wyglądający lepiej od tych dwóch powyżej. Takie połączenie tradycji i oldskulu z dzisiejszą agresywną mocą jest czymś cholernie podniecającym.

Londyn

Tutaj po raz pierwszy zdecydowałem się wyłamać ze swojej pro-korporacyjnej pozy i gdy po zakończonym dniu pracy padło retoryczne pytanie „To co, widzimy się za chwilę na dinerze?” odparłem, że nie, bo idę w miasto. Cóż to był za szok, obrażone miny i afront! Ale konsekwencji nikt nie wyciągnął, więc kolejny wyjazd rozegram podobnie.

Po Londynie szwendałem się głównie w poszukiwaniu tych osławionych z jutuba arabskich idiotów w ich kosztujących od miliona w górę superkarach. Niestety, dupa zbita – raz mi mignął jakiś stary Aston:

Aston Martin

innym razem zblurowany GT-R:

Nissan GT-R

potem znów jakiś nowszy Aston:

Aston Martin

albo Jaguar XJ o proporcjach wysoce żenujących, że o karygodnie obleśnym stosunku kół do powierzchni nadkoli i ogólnie blachy na ciężkiej dupie nie wspomnę:

Jaguar XJ

A przecież wiemy, że Jaguar znał się kiedyś na proporcjach – o czym niech świadczy ten cudowny XK zaparkowany nieopodal:

Jaguar XK

No nie wiem…

Audi R8

już chyba wolę to:

Koparka

a już na pewno to:

Mercedes CLS

Pierwszy dzień był generalnie taki sobie. Na szczęście następny był dla mnie bombą. Najpierw z rana w drodze do biura napotkałem coś takiego:

Opel Vauxhall Vectra

Ta Vectra zawsze mi się podobała. Serio – gdyby nie najmojsza, kto wie czy takiego GTS-a bym dziś nie miał. I na 100% z taką wyspiarską atrapą. Niby nic, ot drobiazg – ale milion razy lepiej od logotypu Opla to wygląda. Aż się dziwię, czemu tak mało tego w Polsce jest. Częściej można spotkać Chryslera 300C z chromami a’la Bentley, niż jakiegokolwiek Opla z atrapą Vauxhalla. Dziwne, bo wygląda to świetnie.

Ale najlepsze wydarzyło się dwie przecznice dalej, gdy zerkając nie w tę stronę co trzeba, prawie wpakowałem się pod koła Lagondy:

Aston Martin Lagonda

Spojrzałem na zegarek, dochodziła 9:00. Pierdzielę – pomyślałem – spóźnienie wytłumaczę jetlagiem, w końcu zmiana czasu, takie tam. I ruszyłem w pogoń. Dwie ulice dalej nadal siedziałem mu na ogonie:

Aston Martin Lagonda

ale potem zrobił WRUUM (zaskakująco słabo brzmiące jak na Astona) i pojechał. Ja się jednak nie poddałem i lazłem dalej przed siebie – w końcu Londyn to nie jest kurde duże miasto, raptem takie jak nasze Kielce, więc nie ma wielu miejsc, w których takie auto może się schować.

I wtedy, dokładnie w chwili gdy po raz trzeci zrzucałem na pocztę telefon od kolegów z biura, zobaczyłem go – stał sobie pod hotelem drogim jak diabli, normalnie jakby na mnie czekał. Aston Martin Lagonda z pierwszego wypustu. Piękne lata – 1976 i kolejne. Ponoć fabrykę opuszczał tylko jeden tygodniowo.

Aston Martin Lagonda

Jedno z najpiękniejszych aut na świecie. Jaram się strasznie, że widziałem na własne oczy.

Aston Martin Lagonda

Mój Boże, ależ wnętrze!

Aston Martin Lagonda

Szit, jakiś efekciarski rupieć zepsuł kompozycję:

Aston Martin Lagonda

– Gdzie byłeś – spytali koledzy, gdy w końcu dotarłem do biura.
Chciałem odpowiedzieć, że w dupie, co byłoby dosyć zgodne z prawdą, bo nie miałem pojęcia gdzie byłem i jakim cudem w końcu trafiłem do biura. Ale odrzekłem kulturalnie, wszak reprezentowałem Polskę, że to wina jetlaga no i zapomniałem zegarka przestawić.
– To wy w Polsce jesteście aż 4 godziny do przodu?
Przytaknąłem, a oni pokiwali głowami ze zdziwieniem, ale nikt nie zaprotestował. Cóż, wiedza ludzi z zachodu o naszej ojczyźnie jest taka, że raz gdy chciałem za granicą kupić znaczek do „Poland” to mi pani powiedziała, że ma tylko do europejskich krajów.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Część 1 | to jest część 2

32 komentarze

  1. Lagonda ryje banie.
    A Wiessman jest niemiecki.
    A tak przy okazji to gdzie Ty kuźwa pracujesz, że takie wycieczki Ci fundują.
    A a propos niewiedzy o Polsce, to byłem na wycieczce klasowej we Włoszech w czerwcu tego roku. Przez 2 dni mieszkaliśmy w miejscowości Fabrica di Roma, 60 km od Rzymu, w hotelu prowadzonym przez Polaków. Miasteczko fajne, urokliwe, każdy każdego zna, no może prawie każdego. Pewnego wieczoru poszliśmy z kumplami na piwo do baru 500 metrów od naszego hotelu. Pani po angielsku nie za bardzo, ale jakoś się dogadaliśmy. W końcu wydukała „łer arju from?”. Na to my dumnie odpowiedzieliśmy, że „z from Poland”. Pani przybrała myślący wyraz twarzy i coś mruknęła pytająco. Musiałem jej powiedzieć że Polska to kraj i leży na wschód od Niemiec i na zachód od Rosji…

  2. Poproszę więcej paraprzygodowych wpisów. A Aston klasa. Zobaczcie jak mało ma blachy nad przednim kołem. Ocieka seksem.

  3. Blogo bo tak chyba jest z audi ze Monachium jest zalane audi – pilkarze, lotnisko, ulice moze nie, ale sie pchaja tam bardziej niz BMW ktore wie skad jest i nic nie musi udowadniac. Natomiast Inglostadt to dziura w porownaniu z Monachium. Plus w ogole dziwny marketing Audi i mamy przesyt.

    Dobre pytanie: gdzie wlasciewie pracujesz, pytaja zaciekawione szwagry?

  4. RS7 stało jeszcze w niedzielę. BMW 4 też. I MIAŁO KLASYCZNY RĘCZNY!!! No gdybym miał między tymi dwoma wybierać, to Bawara bez dwóch zdań. Ale wolałbym mieć inny wybór :).
    W Lizbonie stoi Mesio A w wersji AMG.

  5. „Jakiś stary Aston” to przewspaniały DB7.
    Jakiś miesiąc temu prze tydzień stał sobie taki na chodniku na Koszykowej w Warszawie jakby nigdy nic. Niestety zniknął i nie wraca…

  6. Lagonda piękna. Aż zazdroszczę, że widziałeś i wąchałeś.
    Chociaż ja i tak aktualnie pałam miłością do Cutlassa Supreme z niemalże 6l silnikiem. Chyba nic nie jest w stanie tego uczucia zabić ;-).

    Powiem szczerze, że samochody z drugiej części wizualnie bardziej mi leżą.
    Chociaż ja i tak wolę stare Mercedesy.

    Czy ja jestem dziś niezdecydowana? ;p

  7. Powiem Wam szczerze, że Cutlassem po prostu dobrze się jeździ ;). Bo jak tak na niego popatrzeć z boku, to jakieś cudo z niego nie jest… Ale wiecie, on ma to coś wewnątrz.

    P.S. Muszę chyba inaczej się podpisywać. Chociaż gdyby jakiś Mirek zachwycał się Kutasem, ekhm, Cutlassem to też by to słabo wyglądało. :P

  8. Nie ukrywam że Lagonda to auto które ukształtowało moją motoryzacyjną świadomość. Być może kiedyś uda mi się na tą gablotę uzbierać. A najlepiej „szuting brejka” bo przecież nie zwykłe kombi :)
    A jeśli chodzi o loga GM to mnie osobiscie bradziej podoba się Holden, choć na pierwszy rzut oka podobny do Skody. Nie mniej jednak to prawdziwa rzadkość w Polsce, wszak Vauxhalli trochę u nas jeździ.

  9. A mnie cieszy, że dzisiejsze auta są coraz bardziej naszpikowane elektroniką, mają start-stopy, odłączane cylindry, elektroniczne hamulce postojowe, nie da się w nich przejechać 10 metrów bez zapięcia pasów i mają turbopierdziawki <2000 cm3. Dość skutecznie mnie to zniechęca do kupna kolejnej generacji jakiegoś modelu a i stylistyka nie przemawia do mnie jakoś szczególnie. Może dzięki temu zamiast wywalać kasę na kolejne "świeże" auto pojeżdżę moim obecnym dłużej niż zwykle.

    Wszystko co niezbędne i wartościowe jest już dostępne w autach produkowanych od co najmniej 10 lat (5 gwiazdek EuroNCP, systemy kontroli trakcji, ABS, ksenony, bloototh)więc czym te nowe przeważają? Tylko designem, który na szczęście do mnie nie trafia.

  10. Chyba nigdy nie zrozumiem, jak komuś może podobać się CLS i A7. Jedno i drugie wygląda z boku i z tyłu mniej więcej jak obślizgła pijawka.

    W Polsce mało jest znaczków Vauxhalla, bo to za mały prestiż. Przecież jeśli jest wyspiarski grill, to na pewno samochód był bity w przód i zrobiony po taniości, bo na oplowski zderzak nie starczyło, albo auto jest angolem za grosze po przekładce.

  11. @up

    przecież to jest paskudztwo w czystej postaci. projektant tego samochodu dostał za zadanie stworzenie auta przy wykorzystaniu linijki i wyszło mu coś takiego. same ostre kąty, zero krągłości…

    ze skrajności w skrajność. multipla, która ma wiele „krągłości” jest nazywana najgorszym autem ever (choć osobiście mi się ten samochód podoba), a takie coś jest pjękne

  12. Ten egzemplarz stoi już minimum 3 lata (jeśli nie więcej). Widzę że w tej chwili mozna zaproponować cenę, ale kiedyś był wystawiony za chyba ponad milion. Nie zlotych i nie euro.
    Funtów.

  13. cena nie ma nic do znaczenia. ludzie kupują różne paskudztwa za ogromne pieniądze, wystarczy popatrzeć na aukcje obrazów…

  14. Mi się z wyglądu podoba i Multipla, i ten Aston. Oraz Nissan Juke, Fiat Linea, Chevrolet Cruze (każda wersja) oraz BMW 5GT. Nie trawię natomiast Audi A6, Forda Mondeo i Peugeota 308 SW. Takie to są różne gusta.

  15. Fajna podróż służbowa.
    No Gościu nienawidzę Cię.I nawet myśl o tym,że jeździsz dresiarskim BMW już tak bardzo mnie nie cieszy jak kiedyś.
    Aston Martin Lagonda – rozwaliła mi umysł.Jak oni upchali tam silnik i ogólnie KOSMOS 1999 .Reszta nie powala tzn. są to bardzo fajne nowoczesne zarąbiste fury ale i tak mnie na nie stać więc wiecie, rozumiecie.

  16. Ten sam Aston Martin Lagonda (na tych samych niemieckich tablicach): http://www.autobild.de/klassik/bilder/geliebte-geldvernichter-aston-martin-lagonda-1181699.html#bild0|ref=http://www.autobild.de/artikel/unvernuenftige-klassiker-aston-martin-lagonda-1183012.html
    Należy do jakiegoś niemieckiego ortodonty.
    5,3 litra. V8. 500 Nm. 3-biegowa skrzynia automatyczna. 304 KM. 30 l/100 km. Średnica zawracania 18 metrów. Wyprodukowano tylko 645 sztuk.
    Obecny właściciel kupił go podobno w 2009 r. za 30 tys. EUR w Szwecji.
    Z taśmy zjeżdżał jeden na tydzień, bo potrzeba było 2000 godzin ręcznej pracy na jego wykonanie.
    Warto zobaczyć zdjęcie wnętrza: http://www.autobild.de/klassik/bilder/geliebte-geldvernichter-aston-martin-lagonda-1181699.html#bild15|ref=http://www.autobild.de/artikel/unvernuenftige-klassiker-aston-martin-lagonda-1183012.html
    Podobno mocno się psuje. ;)

  17. @Cham – Aston prześliczny, jednak z niepokojem patrzę na napis „sold” w górnym lewym rogu głównego zdjęcia. Czyżby tak szybko udało Ci się nazbierać? Szczerze gratuluję i jeszcze bardziej szczerze zazdroszczę!

  18. O Lagonda. Również bardzo uważam ten pojazd, co pokazuje, że obaj doceniamy prawdziwe piękno. Wnętrze z wyświetlaczami – mistrzostwo. Ciągnąłbym tym przyczepkę aż by jej kółka odpadali.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *