#421 Jak zachować się po kolizji

Mercedes W221 ucieczka z miejsca wypadku

Mam dla Was perełkę – poradnik napisany na podstawie prawdziwego zdarzenia, które miało miejsce dziś (wtorek, 11/02/2014) o godzinie 10:40 w Warszawie (Trasa Toruńska na wysokości ul. Słowackiego, kierunek Marki). To jest akcja w stylu: zbieram szczękę z ziemi. Posłuchajcie, żebyście wiedzieli jak się zachować, gdy się Wam coś podobnego przytrafi. Szok.

Kolizja drogowa

Srebrny Mercedes klasy S (W221 jak na fotce powyżej) – brytyjskie blachy, kierownica po niewłaściwej stronie – jechał lewym pasem na dwupasmówce i się zagapił – nie zauważył aut stojących przed nim w korku.

Chcąc uniknąć wjechania im w tyłek, gwałtownie skręcił na prawy pas i zajechał drogę dostawczej Toyocie Hiace. Toyota nie miała szans i rypnęła Merca w prawy przedni błotnik i drzwi. Na tyle mocno, że Merc odbił się i wpadł na stojącą w korku na lewym pasie Astrę II. A ta pchnięta impetem wjechała w tyłek stojącej przed nią Laguny II kombi. Normalnie domino, reakcja łańcuchowa, z deszczu pod rynnę i zamienił Brytol siekierkę na kijek.

I teraz mam dla Was obiecany poradnik „Jak zachować się po takiej kolizji”. Niestety nie mam w sobie tyle pewności siebie, by jednoznaczne zasady przedstawić i autorytarnie powiedzieć Wam jak żyć – więc podrzucę Wam cztery możliwe wzorce, a Wy, jak przyjdzie co do czego (odpukać!) to się zgodnie z jednym z nich zachowacie. Gotowi? No to jedziemy.

Wzorzec 1: Człowiek pracujący

Jest nim kierowca Toyoty Hiace – nota bene wielu z Was dobrze go zna, bo to Stasiek – stały bywalec wszystkich moich warszawskich mini spotów, właściciel czarnej E46 prawie takiej samej jak najmojsza.

No więc już po wszystkim Stasiek bardzo chciał zjechać na pobocze, ale wyglądające na obcierkę uszkodzenie jego Toyoty:

Toyota Hiace

okazało się poważne – przedni lewy zawias się mocno rozpadł i auto niespecjalnie chciało jechać. Gdy powoli toczył się ku poboczu, inni uczestnicy kolizji (Merc, Astra i Laguna) już tam byli – oglądali, szacowali straty, gadali. Chwilę później do Staśka podszedł Brytol z Mercedesa (sprawca) i zamieniwszy kilka grzecznościowych zdań w języku langłydż, odszedł w kierunku pozostałych uczestników zdarzenia. Stasiek ostatecznie dał radę i zaparkował na poboczu, po czym zadzwonił pod 112. Zgłoszenie kolizji zajęło mu góra 3 minuty. Dosłownie w chwili gdy skończył, podbiegł do niego kierowca Astry machając rękoma jak wiatrak i krzycząc, że kierowca Mercedesa sobie odjechał…

Wzorzec 2: Człowiek Wiatrak

Czyli wspomniany przed chwilą kierowca Astry. Spokojny starszy Pan, stonowany, elegancki. Niestety jak się okazało, pod tą gładką powierzchownością znajdował się skład dynamitu. Gdy tylko Mercedes, po odbiciu się od Toyoty, strzelił w tył jego auta, dynamit eksplodował i cała wyzwolona energia poszła w ręce. W ręce, które jak zaczęły chwilę po stłuczce wirować, tak skończyły dopiero podczas składania zeznań Policji.

Człowiek Wiatrak nie był w stanie niczego do końca wysłuchać, bo ciąg generowany przez wirujące ręce odciągał go w nieznane. Nie był też w stanie niczego powiedzieć, bo jego głos niknął w furkocie wirujących rąk. Latał więc jak kogut bez głowy w te i we wte, rzucając niezborne pytania „Jak pan mógł?”, „Co teraz?” i to ostatnie, powtarzane po stokroć „Ale dlaczego on sobie pojechał?!!”

Próbował gonić uciekającego Mercedesa, ale primo – ciężko mu było wsiąść do Astry gdy łapy latały mu jak śmigła, oraz secundo – Astra na tyle mocno dostała od Merca w prawy tylny róg, że zderzak jej wisiał a blacha z nadkola ocierała się o oponę.

Wzorzec 3: Człowiek Lee Jones

Czyli kierowca Laguny II kombi, auta najmniej poszkodowanego. Ot, pchnięta przez Merca Astra delikatnie przyrżnęła mu w tył. Spokojny, opanowany, ewidentnie chcący wszystko szybko załatwić. Chodził, pytał, ustalał, na Policję dzwonił – taki dobry duszek, dyżurny, pomocna dłoń.

Gdy Człowiek Watrak doniósł mu histerycznie, że ten Brytol z Merca własnie odjechał, wsiadł do Laguny i niewiele myśląc ruszył w pogoń. I tyle go na miejscu zdarzenia widziano.

Wzorzec 4: Człowiek Zero-Fucks-Given

Czyli kierowca srebrnego Mercedesa S-klasy. Zagapił się, odbił w prawo, dostał strzała od Hiace i przyrżnął w Astrę (którą próbował ominąć). Jego Mercedes zniósł to dzielnie – sporo obcierek, trochę pękniętych plastików, ale nadal w pełnej ciszy i komforcie dał radę zjechać na pobocze.

Wysiadł, pooglądał uszkodzenia, poszedł zagadać do tego gościa z Toyoty, zamienił dwa słowa z tym od Laguny, kilkukrotnie uniknął cepów od Człowieka Wiatraka i cóż… uznał, że nie ma co tu siedzieć, towarzystwo niewiele rozumie, jego Merc mimo że trącony, to nadal solidny. Wsiadł więc i sobie pojechał.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Wybraliście już, kim będziecie podczas stłuczki, która wcześniej czy później Wam się przytrafi?

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

A teraz na poważnie – Stasiek prosi o pomoc, bo jest w głębokiej dupie. Sprawca w Mercu zwiał, współuczestnik w Lagunie również się zmył – został tylko on i Wiatrak z Astry. Sytuacja jest słaba – Hiace co prawda nie była najnowsza, ale niestety nie miała AC a służyła do pracy. Jeśli ktoś z Was był świadkiem tej kolizji, to proszę w imieniu Staśka o kontakt. Niestety NIKT nie zanotował numerów Brytola. No taka sytuacja, wszystko wydarzyło się dość szybko, góra 5-7 minut i po temacie, nie ma komu winy przypisać.

Tak więc poszukiwany jest Mercedes klasy S (W221, prawie nówka) na angielskich blachach, z kierownicą po prawej stornie. Ma dość solidnie uszkodzony prawy przedni błotnik i prawe przednie drzwi (strzał od Toyoty) oraz lewy przedni róg (strzał w Astrę). Pomoc jest potrzebna, bo Policja…

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Akcja z Policją wymaga osobnego akapitu.

Otóż kilka minut po tym jak Mercedes odjechał (czyli już po telefonicznym zgłoszeniu jego ucieczki), pojawił się pierwszy patrol – Skoda Superb na sygnale. Nadjechała z naprzeciwka (więc na 100% mijała się z Mercedesem), zawróciła na najbliższym skrzyżowaniu i wyłączając sygnał powoli podjechała na miejsce zdarzenia. Czy się zatrzmała? Ależ skąd – policjanci przetoczyli się powolutku obok i sobie pojechali. Ot tak.

Po 30 minutach nadjechał kolejny patrol – tym razem ten właściwy. Gdy policjantów poinformowano, że sprawca uciekł w tamtą stronę takim to a takim autem, oni chwycili za… bron? radio? telefon? Ależ skąd – chwycili za długopisy i zaczęli mozolnie spisywać zeznania, wypytywać o przebieg zdarzenia, oglądać straty, kopać w oponki… a po dwóch godzinach odjechali.

W trakcie tych czynności przygasł trochę dynamit w kierowcy Opla Astry i przestał wiatraczyć. I powiedział coś ciekawego – otóż jechał baaardzo długo razem z tym Mercedesem – od Raszyna aż – i po drodze jest mnóstwo kamer, nie tylko fotoradarów. Zidentyfikowanie go może nie byłoby łatwe, ale na milion procent wykonalne. Policjanci wysłuchali, zgodzili się z argumentami i przyznali, że… sprawca i tak się nie znajdzie. Po prostu. Jasnowidze skubane.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

PRZECZYTAJ KONIECZNIE: Komentarz policjanta do tego zdarzenia

33 komentarze

  1. Blogo szczerze to czarno to widzę znając nasze warunki, na policji nawet nie ma sensu psów wieszać. Zapowiada się pewnie długa walka ale po kolei.

    Przede wszystkim trzeba poczekać czy Policja w ogóle coś jeszcze zrobi. Chyba nie, ale w tej Wa-wie macie wszędzie kamery ich obowiązkiem jest zabezpieczenie materiału, gość na bank nagrał się 2 skrzyżowania dalej lub wcześniej. Tu najlepiej skorzystać ze znajomości jakiegoś szwagra, iść przynajmniej po poradę prawną, bo raz jest UFG tyle że wypłacą przy uszkodzeniu pojazdu tylko jak a)sprawca nie ma OC b)nieustalony sprawca i ktoś został ranny(14 dni rozstroju zdrowia) c)obywatel innego państwa(tu domniemanie ze jak zarejestrowany to ubezpieczony) wiec to raczej odpada a dwa w sprawę powinna zostać włączona prokuratura jako ze sprawca uciekl z miejsca zdarzenia ale kim jest musi ustalic policja.

    Dlatego znowu potrzebny jest prawnik (lub ktoś wewnątrz policji może jakiś policjant to czyta) żeby ruszyć sprawę albo po dobroci albo poprzez paragrafy.

    Jedyna szansa w tym że sprawca nie miał OC lub był z zagranicy.

    I niestety potwierdza sie to ze glupia kamerka załatwia sprawę. W najnowszym TG jest taki tekst przy Lambo z Japonii ze do robienia zdjec takich fur są aparatu w komórkach. Nie one sa po to że masz wypadek i nagrywasz wszystko co się da. Jedyna rada ale na przyszłość: nagrywać

  2. Jedyne co można wobec policji zrobić to wszystko załatwiać pisemnie. Do każdego pisma muszą się ustosunkować. Jak to nie pomoże to pozostaje list do komendy i prasa ;/

  3. Cóż skuteczność policji w sprawach gdzie są potrzebni jest mierna. Natomiast tam gdzie są najmniej potrzebni wzorcowo wykonują swój „job” utrudniania życia obywateli.

    Polecam ten artykuł który dzisiaj wpadł w moje ręce. Sytuacja akurat dotyczy kradzieży auta – ale outcome podobny.

    http://wynajmij-samochod.com/2014/02/10/ukradli-mi-samochod/

    Przypatrz się Blogo bo pasuje do tego wpisu jak ulał.

  4. Mogę się założyć, że gość się zgłosi na Policję. Kuzyn mi opowiadał, że w UK to się często zdarza – jak nie ma ofiar i jest ogólne zamieszanie, to czasami ktoś sobie pojedzie, ale potem np. dzwoni na policję lub się zgłasza i załatwia.

  5. Nie chcę krakać, ale brytol to się raczej już nie znajdzie :( Takich niestety mamy policemanów razem z ich urzędami, paragrafami i innymi pierdyfiksami. Jak „krawężnikom” się nudzi a Ty Bogu ducha winny wracasz z buta ze sklepu, to Cię pół godziny będą trzymać i spisywać za oddychanie, bo na bank jesteś złodziejem/gwałcicielem/złoczyńcą/przemycasz narkotyki w paczce płatków. Jak jechałeś 56 km/h tam gdzie jest pięćdziesiątka (o ile policeman umie policzyć dopuszczalny margines 10% z 50) to najchętniej by Ci dawali 500 zł i 10 punktów. A jak przyjdzie co do czego, żeby wykazali się kompetencjami, to ni ma komu, bo się nie da i najlepiej z góry założyć, że sprawa jest przegrana. Spotkałam w swoim krótkim (acz usłanym kilkoma kontrolami drogowymi) życiu kilku NORMALNYCH PANÓW POLICJANTÓW, do których z pełną powagą można by mówić Panie Władzo bez krzty kpiny. Wszystko sprawnie, dzień dobry, do widzenia, szerokiej drogi i miłego wieczoru. Ale takich to niestety ze świecą szukać :/ Popaprany mamy kraj, że policja zamiast wzbudzać szacunek i poczucie bezpieczeństwa, wzbudza raczej strach pomieszany z kpiną :( Czyja to wina? Społeczeństwa, czy policji, do której dostać się można jeśli tylko masz maturę?
    Rozdziamgałam się, wybacz. Na własny felieton sił jakoś zebrać nie mogę, ale żeby życiowe frustracje u Ciebie wylewać to motywacja się znalazła. Mam nadzieje, że się nie obrazisz :)
    PS – jakiś miesiąc temu stoję sobie kulturalnie na światłach na moim (jeszcze należącym do stolicy) zadupiu, a przede mną jakieś auto (za Chiny Ci teraz nie powiem jakie… jak bym wtedy zanotowała to bym pamiętała – skleroza :/), ciemny sedan (czarny, czy grafitowy), ale nie najTwojsza, i wlepa blogomotive :) A u mnie jakoś banan na ryju :)

  6. @zuz: ten grafitowy sedan to mógł być mój :-)

    A ja obstawiam, że Brytol wsiąkł i dupa zbita. Tylko ciekawe czemu – na pewno miał OC więc taka szkoda go nie rusza. A teraz sobie kłopotów narobił i spać mu będzie ciężko. Dziwne.

  7. Raz: Jak można nie zanotować numerów?
    Dwa: Brytol spanikował, ale ko sumienie ruszy i pójdzie na komisariat. Sęk w tym, że nikt go tam nie zrozumie, więc zeznania nie złoży.
    Trzy: Jak można nie zanotować numerów?!

  8. Blooogo, gdzie Ty żyjesz. Ja jak poszedłem na policję zgłosić kradzież roweru wartego kilka klocków i w ręku miałem płytę z nagranym ryjem sku****la to po dwóch miesiącach dostałem umorzenie sprawy. Czasem się zastanawiam co by zrobili jakby ktoś radiowóz zawinął, albo auto któremuś z nich, czy też by to tak ciepłym moczem zlali…

  9. THIS IS POLSKA !!!

    z jednej strony dla mnie nic dziwnego że nic nie robią poza spisywaniem – o tym mógłbym ksiązke napisać a mało jeszcze wiosen widziałem….

    natomiast jak miałem stłuczkę przed marketem, sprawca zwiał a ja zeznawałem na komendzie to Policeman powiedział że mogą bez problemu sprawdzić i udokumentować to, jeśli przed marketem był monitoring…. jesli więc mogą zrobić to gdy jakiś opelek porysował i pogiął mi zderzak we Włoszce to nie moga tego zrobić jak gość rozwalił niemieckim czołgiem 4 wozy ? kiedy bankowo nagrał się na co najmniej 10 kamerach ??

    boli też to że zamiast najpierw rzucić na megafon info żeby patrole szukały tego merca to spisywali ludzi… ale jak ja kiedyś zawołałem niebieskich do prawie martwego pijanego leżącego na środku szosy, to zanim podeszli sprawdzić czy jeszcze żyje to spisali mnie i sprawdzili czy mam gasnice i trójkąt….

    morał z tego taki – lepsza kamerka pokładowa za 69 z tesco niż gołąb na dachu….

  10. To przeciez mercedes klasy S, takim autem nie jezdzi byle kto. Po co policjanci maja sobie robic problemy? Z reszta i tak pewnie nawet jezyka nie znaja…

  11. Moja rada: szukajcie Polaka a nie Brytyjczyka. Gosciu narobil bigosu i zaczal kombinowac jak tu nie dac sie zlapac wiec mowil po angielsku. Brytyjczycy nie jezdza do Polski samochodami tylko lataja samolotami – tym bardziej jesli maja pieniadze to wypozyczaja samochod na miejscu.
    Jesli byl bez ubezpieczenia to chcial sie wywinac od kosztow. Jesli z ubezpieczeniem to po stluczce dostalby taka podwyzke ubezpieczenia w UK, ze skladka zaberalaby mu cala pensje ze zmywaka ;).

  12. He, he… To ja jestem typ piąty – nazwijmy go roboczo „paparazzi”. Najpierw robię zdjęcia sprawcy i jego samochodu, a dopiero potem rzucam sakramentalne „i coś narobił baranie?” ;)

  13. sprawy stłuczek z zagramanicznymi kierowcami załatwia np PBUK, można tam się udać i pogadać, ale najpierw trzeba przekonać milicję, żeby wyciągnęła z monitoringu blachy mercedesa, a dalej to już jakoś pójdzie.
    PBUK ustali jaki zakład ubezpiecza mercsedesa i skieruje do polskiego zakładu do zlikwidowania szkody, a zakład PL i UK dogadają się z sobą w sprawie rozliczenia

    podsumowując trzeba wyciągnąć nr rejestracyjny mercedesa

  14. Ja popatrzyłbym czy w którejś z sąsiadujących firm nie ma monitoringu, który zahacza o drogę.
    Potrzeba w tym wszystkim dużo farta!

  15. Pierwsza czynność po upewnieniu się, że nie ma rannych to fotki ustawienia aut i szkód. Żadnego przestawiania. Przestawiamy po sesji zdjęciowej, najlepiej z udziałem uczestników.

    Potem wzywamy kogo trzeba i grzecznie czekamy.

    Żeby wcześniej przyjechali, w zgłoszeniu używamy zwrotów kluczowych „pijany, pod wpływem narkotyków, pedofil, nie płaci podatków”
    Wtedy są w kilka minut.

  16. pierwsze (i najwazniejsze) – brytyjskie blachy i podobno ‚angielski’ nie znacza, ze byl to brytol.

    drugie – za m iesiac przyjdzie papier, ze umorzono z powodu niewykrycia sprawcy. lacha i tyle

  17. I dlatego pany jak macie taką sytuację to się wyciąga komórę i …kręci filmik albo pstryka zdjęcia zanim zadzwonimy po FBI. Polskie 5-0 to lenie i niewiele im się chcę, odbębnić dyżur i do domu.

  18. Na policje niestety obawiam się nie masz co liczyć. Znajomy miał podobną sytuację. Sprawca uciekł, były kamery na drodze przejazdu, policja zlała sprawę.
    Jedyne co możesz (lub Pan Stasiek) to:
    1) Jeżeli masz(cie) kontakt do człowieka Wiatraka to wyciągnijcie od niego, którędy dokładnie jechał za brytolem
    2)Przejdźcie się wzdłuż tej trasy i sami poszukajcie kamer
    3)Jak takową znajdziecie to poproście o dostęp do nagrań i sami dajcie dowód na policje.

    Ludzie w budynkach, gdzie przyczepione są kamery, orientują się kto jest ich właścicielem, lub kogo o to pytać. Spytajcie o recepcje, ochronę, tel do właściciela itd. Jeżeli ustalicie, kogo są kamery, a nie dadzą wam nagrań, przekażcie informację policji na piśmie.
    Czas działa na waszą niekorzyść. Jeżeli kamery nagrywały, to nagrania trzymane są około tygodnia. Potem nowe nagranie zazwyczaj zastępuje stare itd. Jeżeli będziecie musieli odwołać się do pomocy policji w sprawie nagrań, to zaznaczcie na piśmie iż nagrania z daty …… są dostępne do ….
    Może to ich zmotywuje do działań (oby). Może być męczące, ale może się udać.

    Pozdrawiam i życzę powodzenia.

    Może być męczące, ale może się udać.

  19. To nawet nie musiał być ani Anglik, ani Polak. Trasa Toruńska to przecież korytarz tranzytowy na Wschód, więc jest szansa że to emigrant od naszych sąsiadów.
    Rasowy Brytyjczyk samotnie dobrym samochodem do Polski w lutym? A po co? Turystycznie mała szansa (Wawel nie w te stronę), biznesowo – to raczej samolot+samochód (szybciej-taniej-bezpieczniej).

  20. Ręce i spodnie opadają. I co ma zrobić taki Stasiek, który swoim samochodem ZARABIA ale na AC go nie stać lub – co jeszcze bardziej prawdopodobne – żadna ubezpieczalnia nie chciała mu go zaoferować (bo jeździdło stare/mało wartościowe/whuteva)?

    Tego Brytola (czy pseudo-Brytola) najchętniej za jajca bym uwiązał do tylnego zderzaka tej S-klasy i przewiózł na pełnej qrwie po całej Trasie Toruńskiej. I jeszcze parę kilometrów dalej.

    Jednak niestety przyznać muszę, że niezrobienie zdjęć (nie wierzę, by nikt z poszkodowanych nie miał telefonu z aparatem) było oznaką pewnej pierdołowatości.

  21. Monitoring w pobliskich firmach to jedno, warto zakupić kamerę do samochodu i mieć problem z głowy, przynajmniej w przypadkach kiedy ona złapie obraz :)

  22. Blogo, miałem bardzo podobną sytuację. Gość w Mercedesie wbił mi się w bok auta i zwiał. Policja mając fragmenty numerów, markę i kolor nie potrafi zrobić nic. Odmówili też przyjazdu na miejsce zdarzenia, tylko wysłali mnie na komisariat.
    Takie jest nasze smutne życie. Polecam kamerkę przód+tył i łapanie każdego sprawcy i zabieranie dokumentów. Czyli: patrzysz czy wszyscy żyją i od razu bierzesz papiery od gościa + robisz zdjęcie numerów (najlepiej aby zdjęcie obejmowało również jego uszkodzenia). Dopiero wzywasz Policję.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *