#423 Maserati GranTurismo

Maserati GranTurismo

Chyba wolałbym, żeby tegoroczną edycję „Ulubionego Samochodu Blogosfery” wygrała Toyota GT86, bo byłoby tak bliżej ludzi, tak bardziej plebejsko i swojsko – ale z drugiej strony patrząc, to może i dobrze się stało, że GranTurismo wzięło laur, bo dzięki temu mój blog jest bardziej prestiżowy, elegancki i bliższy pozyskania Rolexa i Hennessy na długofalowych partnerów reklamowych za hajs taki, że aż się zgodzi.

Tegoroczna edycja USB była chyba najpopularniejsza ze wszystkich – w finale oddaliście 12 tys. 716 głosów, z czego 3077 zgarnęło właśnie zwycięskie Maserati. Jego przewaga nad GT86 była niewielka procentowo (raptem trochę ponad 2 pkt. proc.) ale znaczna, jeśli przeliczymy ją na głosy: 289. Czyli niby blisko, ale żeby pchnąć Toyotę do przodu trzeba by niejedno forum zmobilizować, co jak widać się nie udało.

Tak czy siusiak, dziękuję za udział, ja się bawiłem wybornie. Sporo pracy zorganizowanie takiego konkursidła kosztuje, ale jakoś mi to tak w krew weszło, więc specjalnie nie narzekam. To USB jest jedynym stałym punktem na tym moim pożal-się-Boże-blogu – bo reszta to albo niedokończone opowieści, albo niezrealizowane plany, albo niespisane z dyktafonu wywiady, albo rozbabrane drafty. Chyba z tą moją filozofią blogowania pt. BEZ NAPINKI trochę przeginam, ale cóż począć, moje prawdziwe życie jest… że tak powiem… THE LIFE IS OUT THERE… i czasami brak czasu, czasami zmęczenie a czasami chęć nic-nie-robienia wieczorem wygrywa z przypływem pisarskiej weny.

No a skoro już się nad sobą poużalałem, to wróćmy do naszego tegorocznego zwycięzcy. Nie będę Wam pisał, jak ładny jest to samochód, bo o tym doskonale wiecie.

Maserati GranTurismo

Nie będę też Wam pisał, jak zajebiście brzmi, bo akurat mam kilka ujęć to obrazujących:

Nie będę też przynudzał Wam o tym, że Maserati wygrało dzięki przekazowi podprogowemu, który zapodałem Wam zdjęciowo w relacji ze zlotu Forza Italia, bo to jest wszak oczywista oczywistość – teraz tylko kilka fotek dla przywołania wspomnień:

Maserati GranBavaro BMW E46 323i

Maserati GranBavaro BMW E46 323i

Maserati GranBavaro BMW E46 323i

Maserati GranBavaro BMW E46 323i

Nie będę też Wam smęcił o tym, jak to fajnie jest kupić sobie Maserati, bo za „niewielkie” pieniądze można wejść do klubu absolutnych super-super-superkarów – bo każdy, ale to absolutnie każdy na świecie odbiera je na równi z Ferrari, a tymczasem ceny takiego Gran Turismo zaczynają się od 586 tys. złotych, co oczywiście jest kwotą oszałamiająco astronomiczną, acz jednak braną z tej samej półki co BMW M6 Gran Coupe (626 tys. zł), Porsche Panamera Turbo (ponad 700 tys. zł), Porsche Carrera S (600 tys. zł) czy choćby raptem 3-litrowy V6 Jaguar XJ (ponad 500 tys. zł – za kuźwa 3 litry, no litości!!!). Gdy tymczasem porównywalne Ferrari (albo FF, albo F12, ciężki mi je wypozycjonować) kosztują od… 1,3 miliona zł.

Zapodam Wam natomiast pewną cool story dotyczącą kupowania Maserati GranTursimo.

Otóż znajomy znajomego ma kasy jak lodu. I bynajmniej nie jest żadnym byłym SB-ekiem, komuchem czy innym grubym wąsaczem, któremu w czasach transformacji udało się posiąść na własność nieobsadzony wcześniej sektor gospodarki. Ot, zwykły człowiek, który dorobił się naprawdę grubych milionów dzięki wiedzy, pomysłowości i oczywiście (bez tego nikomu się jeszcze na świecie nic nie udało) wstrzeleniu się w odpowiednią niszę w odpowiednim czasie.

Normalny człowiek – głowa niewielkiej rodziny mieszkającej mniej wyzywająco, niż ci wszyscy spłacający kredyty we frankach z Miasteczka Wilanów. Z zewnątrz spokojny, dość nieśmiały i nieszukający rozgłosu gość (to ważne!) a w papierach milioner tak tłusty, że aż strach – może Janukowycza nie przebija, ale gdyby nie trudna do ogarnięcia dla osoby postronnej „inżyniera finansowa”, byłby blisko szczytu tej nierzetelnej listy najbogatszych Polaków. Nierzetelnej, bo są na niej tylko ci, którzy ze względu na pewne zaszłości i medialność prowadzonych interesów są łatwi do „oszacowania” przez dziennikarzy. Wierzcie mi, że takich Solorzów, Walterów i Kulczyków to my mamy w Polsce znaczniej więcej. Ale dość już tego, bo zaczynam brzmieć jak stary ramol ubierający się w podszytą watoliną kurtkę z Raszyna, skrzywdzony przez system i mający wszystkim wszystko za złe.

No i ten własnie człowiek – naprawdę nieśmiały i nieszukający rozgłosu – postanowił zrealizować swoje marzenie z dzieciństwa (oczywiście mógł to zrobić już dużo wcześniej, ale teraz impuls którychś tam urodzin go do tego pchnął) i kupić sobie właśnie Maserati GranTurismo.

Poszedł więc do salonu Maserati Polska i chciał je po prostu kupić. A tam się okazało, że to nie jest takie proste. To znaczy to jest bardzo proste – płacisz, kupujesz i masz – ale dla tak mało popularnej marki w Polsce sprzedaż auta jest wydarzeniem. I wszyscy pracujący tam ludzie chcieli z nowym klientem pogadać, chcieli się dowiedzieć czym się zajmuje, czemu wybrał własnie to auto, co go skłoniło, gdzie mieszka, czy życzy sobie czegoś jeszcze, a jak tam żona, dzieci zdrowe, a może specjalny wzór tapicerki nieobecny w folderze, a może frytki do tego…

Nie zrozumcie mnie źle – wszedł, powiedział że chce kupić i został wręcz zalany absolutnie wzorową obsługa klienta. Serio. Sęk w tym, że ten człowiek, jak już wspominałem, jest nieśmiałym introwertykiem dbającym o swoją prywatność. Wiem wiem – introwertyk, a kupuje Maserati. Cóż, nie mi oceniać, którzy ludzie i jakie marzenia z dzieciństwa mogą sobie realizować, a jakich nie mogą.

No i te wszystkie pytania, ta przemiła obsługa klienta okazała się dla niego pod kilkoma względami „zbyt”, a pod wieloma wręcz przerażająca. I skończyło się na tym, że najpierw poszedł do salonu Porsche pooglądać Panamerę, a ostatecznie skończył z wypasionym do granic cennika Mercedesem SL. Wcale nie dlatego, że Merc wydał mu się od GranTurismo lepszy – wręcz przeciwnie, wybrał go tak jak my od lat wybieramy „przedstawicieli narodu” – wybrał mniejsze zło.

Czemu nie wziął Maserati? Bo do salonu Mercedesa wszedł jak do salonu T-Mobile – zamienił kilka słów ze sprzedawcą, skonfigurował sobie auto, zapłacił i znając datę odbioru wyszedł przez nikogo nieniepokojony pytaniami o to kim jest, gdzie mieszka i czym się w ogóle zajmuje. Wszedł jako anonimowy gość, kupił i praktycznie tak samo anonimowy wyszedł.

Dziś, gdy już ma tego swojego SL-a, trochę o GranTurismo zapomniał, ale nadal gdy mu o nim przypomnieć, to wzdycha i tak od serca żałuje, że wyszło jak wyszło. Ale inaczej nie mógł. Bo on jest człowiekiem starej daty i dla niego prywatność jeszcze coś znaczy.

Takie cool story.

PS. Korzystając z okazji chciałbym przypomnieć, że widelec na masce mają wozy MaZerati (a nie MaSerati), a z bykiem jeździ Lamborgini Gajardo (a nie Lambordżini Galardo). Oraz gdy będąc we Włoszech w restauracji zamiast peNNe carbonara zamówisz peNe, to kelner przyniesie Ci siusiaka w sosie śmietanowym.

39 komentarzy

  1. Kurczę, liczyłem na wygraną toyoty, bo chętnie bym poczytał, co tam Blogo o GT86 sądzisz. Z tego co pamiętam, to kiedyś obiecałeś, że o niej napiszesz. Więc jak, wkrótce? ;D

  2. Kupować w PL Widelaca to jak wkładać rękę do wrzątku, gwarancja sparzenia na dzień dobry :) U nas za ciekawi są i to jest prawda, czasem to zastanawiam sie czy przypadkiem do skarbowego nie donoszą :) bo jak mnie kiedyś zaniosło do salonu Nisana pytać o taki rodzinny model na 3 litery to miesiąc pózniej miałem kontrole ze US. Oczywiście seria pytań sprawiła że kupiłem za Odrą bez problemu i pytań a stać będzie pana na utrzymanie?

    Ps. US po tygodniu poszedł sobie nic nie znajdując :)

  3. Kiedyś też słyszałem podobną opowieść o kupowaniu ferrari, ale sądziłem, że opowiadacz wyolbrzymia. A w łączenie GT-R z US nie wierzę, to przypadek być musiał.

  4. Sprawdziłem ile GTR kosztuje i on chodzi za 485 000 zł. SZOK, sądziłem że co najmniej 150 mniej. Nawet audi q7 z kosmicznym V12 TDI bazowo kosztuje 320 tysięcy. Nie sądziłem że Nissan jest tak drogi, co oczywiście nie usprawiedliwia dociekliwości i drążenia sprzedawcy. Nie no, jestem w szoku.

  5. He he he złomnik pastwi sie dzisiaj nad „mietkami” odmłodzonymi o dwie generacje……przynajmniej zostali przy „mietkach” a tyś se zrobił GRANBAVARO…..z ECZTERDZIEŚCISZEŚĆ kurka wodna:)))

  6. Rasowe kul story, bez dwóch zdań!
    A o złomniku mi nie przypominajcie, bo od jakiegoś czasu strasznie zgrzybiał i takie emerycko-zaciekłe farmazony prawi i poglądy forsuje, że jakbym słuchacza radia maryja słuchał. Bardzo słabo mi się go czyta, czasami porzucam wpis w połowie. Brak mu bardzo luzu. Nie idź Blogo nigdy w tamtą stronę. Ale to ci chyba nie grozi, boś leń bez napinki :]

  7. Renek – pomijajac juz, ze q7v12 nie jest dostepny chyba z dwa lata jz, to o ile pamietam bazowy zaczynal sie od minimum pol banki, blizej 600k. niemniej 490k za gtr to duzo? W kraju z mega akcyza i jeszxze liczonym od niej 23% vatem? To nie US&A

  8. Sory, taki mamy klimat, że jak masz to Ci zazdroszczą.

    Dlatego lepiej być cichociemnym i jak ja mieć willę na Cyprze i tam trzymać wszystkie supercary.

  9. Ta opowieść to trochę taka, że idziesz na imprezę i poznajesz Angelinę Jolie, ona patrzy tylko w Twoje oczy, wszyscy zaczynają się Tobą interesować, więc łapiesz pod pachę średnio urodziwą panią, która roznosi koreczki i uciekacie w stronę zachodzącego słońca…
    Sorry, ale gdzie Maser GT, a gdzie Merc SL?! On chyba nie tak bardzo chciał to Maserati…
    BTW, jak ja wchodziłem odebrać Julkę w salonie (zamawiałem przez telefon i maila, bo kupowałem na drugim końcu Polski), to Pani w salonie powiedziała głośno: „To jest ten Pan od czerwonej Giulietty!”, tak wszystkim zapadłem w pamięć podczas 3-miesięcznego procesu wyboru wszystkich detali. I też każdy chciał ze mną pogadać :D.

  10. @Nik: Możesz mieć rację z ceną tego Q7 V12 TDI – chyba pomyliłem je z 420konnym TDI sprzedawanym nadal – a to jest V8, mea culpa.

  11. Bardzo ciekawy wpis, fajna historia o tym Panu :)
    Ja również uwielbiam Maserati, wspaniałe samochody, GranTurismo genialne.
    Co do cen również w pełni się zgadzam. Trudno mówić tanio o aucie za ponad 500k zł kiedy jeździ się autem za 1/100 tej kwoty ale wiadomo o co chodzi, trzeba przynać, że Maserati ma naprawdę dobrze skalkulowane ceny.
    Ceny Mercedesów i BMW są naprawdę wysokie, ostatnio rozmawialiśmy sobie o aktualnych modelach BMW z moim kuzynem (oboje jesteśmy fanami BMW od dzieciństwa) i w dwójkę stwierdziliśmy, że wszystkie są super ale gdyby było nas stać nowych byśmy nie kupili. Też właśnie „na tapecie” było w naszej rozmowie M6 GC – wspaniałe auto, niesamowicie piękne i dobre ale jednak to nie Maserati ani Porsche.

  12. @MacMax:
    W przypadku BMW to zależy – jeśli „trójkę” można szarpnąć poniżej 100 tys. zł, to jest to naprawdę rewelacyjna cena (wystarczy porównać z Passatem albo, hehehehe A1), no ale ceny topowych wersji to jest totalnie przegięcie pały, bo obojętnie, jakie to będzie BMW, to nie będzie nigdy Maserati…

  13. Ostatnio jechało MGT Marszałkowską. Stanęło na światłach obok mnie. Wyłączyłem radio, by dać żonie posłuchać, jak to pięknie ryczy i…nic! Było cicho! Czy MGT ma jakiś specjalny guzik, po którym zamienia się z baranka w ryczącego lwa? Piękne auto niemniej. Głosowałem na BMW, ale gdybym miał tyle kasy, to kto wie? Z drugiej strony, jak się ma takie auto, to trzeba mieć jeszcze jedno. Co najmniej. Bo na narty z rodziną raczej tym nie pojedziesz :) No i jeszcze jestem ciekaw – jak się ma takie auto, to jak wygląda serwis. Załóżmy – mieszkam w Pcimiu dolnym i mnie stać. To co – z serwisem hulać za każdym razem do Wawy?? Bez sensu…

  14. @Jarek:
    1. Jest przycisk „Sport”, ale normalnie też powinno ładnie mruczeć…
    2. Od biedy wrzucasz boksa na narty na dach i śmigasz. Znajomy był z małym dzieckiem i żoną na nartach Audi A5 i da się to zrobić. Z drugiej strony masz Maserati QP, które jest prawie tak samo śliczne, a jest pełnoprawnym sedanem.
    3. W praktyce podstawowe mechaniczne rzeczy obrobi Ci pewnie ASO Fiata/Alfy, a po poważniejsze Warszawa/Berlin.

  15. Tak czytam te komentarze (co mi się poza tym blogiem nie zdarza, bo za szybko się denerwuje z różnicy zdań) i podobnie jak kilku przedmówców jestem w lekkim szoku po ujrzeniu ceny GT-R. Spodziewałem się, że to będzie najwyżej pół ceny GranTurismo i tylko dlatego zastanawiałem się czy nie powinien wygrać. Teraz jestem już pewien, że zwycięzca jest właściwy :) .
    Co do znajomego to chyba faktycznie mało go chciał jak kupił SL’a (który też całkiem w porządku, ale przecież to zupełnie inny typ i nie mówię tu o rodzaju nadwozia). Też cenię sobie prywatność, ale jakby mnie było stać na wóz z widelcem na przodzie to taki drobiazg nie miałby znaczenia wobec perspektywy naprzemiennego wpatrywania i wsłuchiwania się w nowy nabytek ;) .

  16. Mój klient w 2011 dał się namówić na manewr dokładnie odwrotny – planował kupić jednego z ostatnich SL 55 AMG, a ja go namówiłem na zakup GranTurismo :D

    Co ciekawe – 55 AMG dokupił sobie w zeszłym roku, choć znalezienie dla niego samochodu w jego kolorach i z minimalnym przebiegiem łatwe nie było, a do GranTurismo dorzucił masę karbonowego „badziewia” z firmy Mansory i… według mnie schrzanił je niemożebnie… :(

    A najlepsze jest na koniec – wybrany początkowo Mercedes był o prawie 30 tys. EUR droższy od Maserati…

  17. @ Jarek (Jarosław) & Radosuaf:
    1. przycisk SPORT uruchamia taki dźwięk, że powinno się go dozować tylko na podstawie recepty lekarza od seksu. Niestety dzięki niemu skrzynia biegów totalnie kretynieje i próbuje ci udowodnić, że wie jak solidnie szarpać budą… :( Szkoda, że nie poszli za przykładem Ferrari (czy BMW M, Audi RS), które pozwalają każdy element „wyostrzać” wedle potrzeb.
    2. Z serwisowaniem nie masz się po co wybierać do Fiata/Alfy, bo nikt niczego Ci nie zdiagnozuje – sprzętu i pojęcia brak. Pozostaje tylko Warszawa, Berlin albo Drezno, bo tam masz serwisy najbliżej. Ja byłem tym samochodem w Poczdamie i mogę ten serwis polecić każdemu posiadaczowi Maserati. Szybko, sprawnie i TANIEJ niż w Wawie :D
    Ciekawe czy już sprzedali Alfę 8C, którą u nich widziałem…

  18. @PoGOOD:
    Miałem na myśli serwis typu wymiana tarcz hamulcowych albo oleju – nie da się nawet tego zrobić?
    Wiadomo, jeśli trzeba użyć komputera, to już pozamiatane.

  19. Takie „pozasystemowe” pierdoły to załatwi każdy serwis – pytanie tylko jak będzie z respektowaniem gwarancji. Bo akurat w przypadku jakiegokolwiek konfliktu z ASO – jesteś załatwiony.

    Przeżyłem to z naszymi firmowymi Porsche – gdy je kupowaliśmy pojawiło się pytanie o właśnie takie błahe prace serwisowe. Wedle zapewnień – możemy je robić w ICH WŁASNYM salonie Audi, a jak przyszło do wymiany tarcz w Cayenne GTS to się nagle okazało, że może jednak nie…., że lepiej przyjechać do ASO w Katowicach, bo to taka POWAŻNA SPRAWA. Mało mnie szlag nie trafił jak ten bełkot usłyszałem…

  20. @PoGOOD:
    Wiadomo, że na gwarancji to tylko ASO, chociaż zdaje się regulacje europejskie mówią, że można robić i u pana Czesia przeglądy, byle z zachowaniem reguł sztuki. Sam przy moim plebejskim samochodzie wolałem nie ryzykować, bo do ASO mam <10 km :).

  21. @PoGOOD: i właśnie – teraz powstaje pytanie o praktyczność takiego rozwiązania. Podejrzewam, że właściciel MGT będzie się nim cieszył daleko bardziej i dłużej, niż każdy inny nabywca Opla. Ale…zasuwać do serwisu do Poczdamu??? OK. Rozumiem – bogaci chłopcy się bawią, to czemu przy okazji nie wpaść do Poczdamu po pocztówkę. No, ale jednak, wcześniej czy później, opadnie zauroczenie… Nie sądzisz(dzicie) ?

  22. @Jarek:
    Jest kilka serwisów nie-ASO Maserati w Polsce, da się to ogarnąć jakoś… Największy problem to wpięcie się do komputera, ale obsługa mechaniczna to nie jest znowu nie wiadomo co. Ja bym kupił i jeździł do Berlina ile wlezie :). Z Poznania takim Maserem pewnie byłbym w niecałe 2 godziny :D.

  23. Podobnie jest z salonem Ferrari w Warszawie, nikt sobie nie może tam wejść jak do galerii handlowej. Żeby obejrzeć raptem 3 samochody trzeba się uprzednio umówić i zadzwonić na domofon. Owszem zaraz schodzi po ciebie agent który uprzejmie przedstawia się z imienia i nazwiska i wita poczęstunkiem oraz napojem. Bardzo sztywno, nie wiem jak jest w innych krajach, ale dużo lepiej czuje się w salonie porsche, gdzie też drogie samochody, ale nikt z białymi rękawiczkami do ciebie nie podchodzi.

  24. @ leming :

    Nie wiem kto mówi, że w kraju bieda, ale zanim bym go słuchał – sprawdził bym jego oświadczenie majątkowe :D :D :D

    Zwykle Ci, którzy najwięcej mówią o biedzie, wiedzą o niej tylko to, co widać przez przyciemnione szyby z tylnej kanapy rządowej/ministerialnej/samorządowej limuzyny… :(

    Taki mamy klimat…

  25. @quiros

    Robi niesamowite wrażenie, to trzeba przyznać. Nawet jak sam Blogo nie raz podkreślał – przed samym widelcem można czuć respekt. Nie mniej jednak chciałbym, aby w niezmienionej formie trafił do seryjnej produkcji. Wówczas miałby szanse na triumf w np. USB 2015 ;)

  26. Jako nieuleczalny fan samochodów z trójzębem jestem w pełni usatysfakcjonowany zwycięzcą, choć mimo wszystko uważam, że starsze modele Maserati były lepsze :P

    Ciekawe, jak będzie wyglądała dla nich przyszłość – Maserati mocno stawia na zwiększenie sprzedawanych samochodów, co jednak będzie oznaczało utratę statusu samochodu egzotycznego. Czy z tego powodu część osób nie zwróci się ku innym producentom?

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *