#420 Stłuczka na parkingu (4/5)

Likwidacja szkody z OC sprawcy

Siemanko, witam w mojej kuchni – dziś kolejny odcinek tasiemca pt. „Likwidacja szkody z OC sprawcy”. Będzie o wprowadzeniu najmojszej na warsztat, głupich harcach lakierników oraz aucie zastępczym. Zapraszamentos.

Wstawienie do warsztatu

Wróciwszy z ferii i ogarnąwszy etatowe zaległości w końcu zawiozłem najmojszą do Darka. Została sobie tam sama samiutka wśród włoszczyzny, niczym grzyb w barszczu, gołąb na dachu czy inne ziarno ślepej kury.

Likwidacja szkody z OC sprawcy

Poza naprawą obcierki parkingowej (z OC sprawy) poprosiłem o odpowiednie zaprawienie i polakierowanie krawędzi dwóch przednich nadkoli (już za moją sałatę), bo rdza, która 2 lata temu była ledwie widoczna, po tej zimie wyszła już znacznie (takie 1-2 cm ślady są – z zewnątrz niewidoczne, ale wiele nie trzeba, by lakier odprysnął).

Likwidacja szkody z OC sprawcy

Podzieliliśmy pomiędzy siebie zadania – ja miałem wrócić do domu i na spokojnie napisać upoważnienie dla warsztatu, by w moim imieniu sobie wszystko z Hestią załatwił (problem ewentualnego doszacowania kosztorysu naprawy oraz finalnego otrzymania zapłaty jest po stronie warsztatu, ja umywam ręce, robię bezgotówkowo), a oni mieli po prostu wszystko dobrze zrobić i o najmojszą ogólnie dbać.

Ja się wywiązałem – upoważnienie napisałem odręcznie i ja pierdziu, jak łatwo odwyknąć od długopisu – w połowie strony nadgarstek mnie tak bolał, jakby mnie jakaś Bullet Ant ugryzła.

Likwidacja szkody z OC sprawcy

Tymczasem oni… no szkoda gadać. Tym z Was, którzy przegapili ich harce na moim fanpejdżu, pokrótce streszczę kobrę. Otóż prank szedł za prankiem, normalnie zdjęcia mi słali, ja w pracy zza biurka patrzyłem a oni zapewne po nogach z frajdy sikali. Jak dzieci. Zamiast do warsztatu wstawiłem najmojszą do peczkola.

Zaczęło się od dospawania konkretnego wygaru, który (o ile zdecyduję się go zostawić), rzuci na kolana wszystkie fora BMW w Polsce i poza naszymi wschodnimi rubieżami.

Likwidacja szkody z OC sprawcy

Potem pod maskę wjechał profesjonalny stożek z allegro lekko używany ale stan igła plus pończocha więc bród brud w silnik nie wejdzie, bo po krótkiej przejażdżce chłopaki uznali, że brak najmojszej pałera.

Likwidacja szkody z OC sprawcy

Jednak stożek jak to stożek – więcej niż +20KM +40Nm (oraz -15% zużycia paliwa) zaoferować nie może. No a z takim performęsem nijak nie idzie laczka solidnie ujarać, więc… w miejsce mojego bawarskiego R6 wjechał alfoski dizelek o momencie zapewne epickim.

Likwidacja szkody z OC sprawcy

Jak najmojsza z nim jeździła? Ano nie wiem, bo słuch po nich zaginął – kolejnych zdjęć mi nie przesyłają, milczą na fejsiku – niechybnie albo gdzieś upalają (niechcący najmojszą pełną pod korek im zostawiłem), albo tak się tymi wygłupami upoili, że śpią gdzieś w kącie warsztatu. Nie wiem, nie wnikam, jestem ponad to. Wy też jak oddajecie auto do warsztatu to nie macie zielonego pojęcia, co się z nim w nocy wyprawia.

Grubość lakieru

Taka mała dygresja. Pamiętacie, jak w części trzeciej likwidator pomierzył lakier na najmojszej i wyszło mu wszędzie coś około 170-190? Ktoś z Was wtedy słusznie zauważył, że skoro aż tyle, to najmojsza niechybnie była kiedyś cała malowana. Kuźwa, pomyślałem, jak to tak? Odszukałem papiery z jej oględzin w dniu zakupu (luty 2011) i wtedy pomiar grubości powłoki lakierniczej był następujący:

Likwidacja szkody z OC sprawcy

Czyli mniej więcej 110-120 na całości (likwidatorowi wyszło 170-190). Z jednym drobnym wyjątkiem – szczyt prawego przedniego nadkola miał 180 (likwidatorowi wyszło tam 260) i najpewniej był kiedyś malowany, ale z tego co pamiętam to na powierzchni nie większej niż dwie dłonie. Więc jest tak jak ktoś na fejsie zauważył – co miernik to inne odczyty – ważne, by na całości było w miarę równomiernie. Albo… w ciągu ostatnich dwóch lat ktoś mi potajemnie całe auto polakierował bez mojej wiedzy. A to jest niemożliwe, bo ja po prostu alkoholu nic a nic nie piję.

Auto zastępcze

Po auto zastępcze zadzwoniłem sobie do Hestii wczoraj. Okazało się, że miesiąc temu trochę im w systemie namieszałem, gdy w tej samej sprawie jeszcze przed feriami zimowymi dzwoniłem. Wtedy prawie się dogadałem, coś tam potwierdziłem, ale ostatecznie zrezygnowałem nie decydując się na naprawę na szybko – ale ktoś niechcący coś kliknął w systemie i wyglądało to tak, jakbym już auto zastępcze odebrał. Więc teraz zamiast jednego telefonu były trzy. Krótkie wyjaśnienia i po temacie.

No i na pięć dni (tyle wg. Hestii potrwa naprawa) mam Fiata Bravo (2010 rok, 1400ccm 90KM benzyna, 100kkm na szafie). Fotki auta kiedy indziej, bo odbierałem je po ciemku a bateria w telefonie już piszczała z głodu.

Likwidacja szkody z OC sprawcy

Układ jest taki, że auto jest zalane pod korek i tak muszę je oddać w poniedziałek wieczorem (tak jak je do mnie przywieźli, tak i je ode mnie odbiorą). Dodatkowo podpisałem oświadczenie, że w razie czegokolwiek z mojej winy, mogą mnie pociągnąć do odpowiedzialności na maksymalnie 1500 zł. Czyli walnę w śmietnik a oni skasują mnie na tysiaka a szkodę naprawią sobie z AC.

W sumie spoko – każdy orze jak może. Czytałem kiedyś o takim procederze, że ktoś dostawał auto zastępcze z puli tych prestiżowych (np. Mercedesa klasy C) i już pierwszej nocy ktoś mu kradł np. lusterko lub halogen. I wypożyczalnia ściągała od niego wartość tego elementu po cenach ASO. Bo mogła. Otwarte oczywiście pozostaje pytanie, kto kradł… Takie cool story, dawno temu gdzieś w interwebsach wyczytałem.

Ciekawostki

Takie trzy na koniec.

Pierwsza. Pogadałem chwilę z gościem, który mi auto podwiózł – był ze współpracującej z Hestią wypożyczalni samochodów. Między wierszami wyczytałem (trochę konfabuluję, bo dosłownie tego nie rzekł), że połowę obrotu robią na ubezpieczycielach, a drugą połowę na swoich placówkach lotniskowych, gdzie auta biorą obcokrajowcy. Jak przyjdzie do nich jakiś Polak by auto wziąć za swoją kasę, to jest święto, to się po prostu nie zdarza. Więc jak sobie marzysz o tym, by Rent-A-Car otworzyć, to bez umów z ubezpieczycielami (lub placówek na lotniskach) zbankrutujesz w pół kwartału.

Druga. Na umowie użyczenia jest zapis, że doba kosztuje 135 zł. Płaci oczywiście TU i zapewne sporo mniej. Dajmy na to, że 80 zł. To skoro takie Bravo zostało w 2010 roku kupione za 48000 zł, to musi być użyczone na 600 dni, by się sam jego zakup zwrócił. Jak dodamy pozostałe koszty (ubezpieczenie i serwis) to pewnie z 750 dni w sumie wyjdzie. Czyli bite dwa lata musi takie auto w pełnym wypożyczeniu jeździć, by się jako tako zwróciło. A to pewnie nie jest takie łatwe – wątpię, by wszystkie auta w wypożyczalniach miały 100%-owe obłożenie. Trudny biznes.

Trzecia. Tak się również zastanawiam, jak spina się biznes takim towarzystwom ubezpieczeniowym. Bo zobaczcie sami – dziewczyna, która wjechała we mnie swoim Clio pewnie płaci za roczne OC 400 zł. Po tej stłuczce będzie miała zwyżkę i za następny rok zapłaci… też 400zł, bo w międzyczasie wartość jej Renówki spadnie jej Renault się zestarzeje.

Tymczasem Hestia będzie musiała mojemu warsztatowi za naprawę zapłacić co najmniej 860zł oraz pokryć koszt wypożyczenia mi auta zastępczego na 5 dni, który pewnie wynosi jakieś 400 zł. Czyli w najlepszym razie 1260 zł za całość. No nijak sobie tego z OC właścicielki Clio nie odbiją.

Ja wiem, że za tę szkodę to tak naprawdę płacą Ci, którzy jeżdżą bezszkodowo. Ale co by nie mówić, prowadzenie takiego biznesu ubezpieczeniowego jest ryzykowne i naprawdę trzeba mocno kombinować, by na koniec hajs się zgadzał.

To tyle. Stej tjund for maj nekst epizołd.

PS. Trochę szkoda, że Fiat Bravo (już kiedyś takim jeździłem i lubię go), bo miałem ogromną nadzieję na Logana albo coś dziwnego w stylu Citroena C-Elysee…

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
.

  1. Wstęp, czyli opis sytuacji
  2. Chcę likwidatora, a nie pracownika warsztatu
  3. Wizyta likwidatora i o aucie zastępczym
  4. Najmojsza wjeżdża na warsztat a ja mam auto zastępcze
  5. Finał całej sprawy, w tym kilka cyfr

.

36 komentarzy

  1. Zajebisty cykl, mega wiedza praktyczna. Złapałem się na tym, że sam chciałbym mieć taką przycierkę by sobie to tak właśnie rozegrać, przynajmniej coś by się działo, czymś bym się przejechał. Ale sam nie wiem czy nie połasiłbym się na te 860 do ręki – po twoich fotkach widać, że to można za pół tej ceny zrobić, więc miałbym prawie dwa baki w gratise.

  2. A ty blogo wiesz, że właśnie kończy się pewna era dla najtwojszej i już za kilka dni ona będzie w trzech miejscach lakierowana, co znaczy, że będzie jak każde jeżdżące po Polsce BMW – dla każdego z miernikiem lakieru będzie to auto po mega dzwonie i dachowaniu jednocześnie.

  3. Blogo z tą Renią chyba pomyliło Ci się AC Z OC, bo nie pamiętam żeby OC malało wprost proporcjonalnie do wartości samochodu ?

  4. Dobra, poprawię, ale się uczepiliście. Ja się tym interesuję raz na rok, nie jestem biegły, są kalkulatory, wyliczają. Aptekarze z Was, że ho ho ;)

  5. Oczywiście, że mu się pomyliło z tym OC (bo zależy tylko od pojemności silnika). Ale jemu się dzisiaj wszystko myli. Rano się na przykład pomylił w ocenie wnętrza Alfy 156.

  6. Ej, co Wy gadacie?! OC zależy również w znacznej mierze od roku produkcji auta. Im starsze auto, tym niższa składka. Czy jestem w mylnym błędzie?

  7. Jesteś w mylnym błędzie. Znaczy zależy od większej ilości rzeczy (np. regionu), ale żadną z tych rzeczy nie jest rocznik samochodu (bo rocznik właściciela już może mieć wpływ).

  8. Skoro ani rocznik ani cena rynkowa nie wpływa na wysokość składki OC, to czemu OC nowej fury jest droższe niż fury 7-letniej (ten sam silnik itp.)? Hę?

    Czy jest na sali profesjonalny agent?

  9. Chociaż w sumie, może i są firmy, które jakoś biorą to pod uwagę. Cholera wie. Ale np. klasy taryfowe w PZU wg mojej wiedzy tego nie biorą pod uwagę.

  10. Z tymi autami z wypożyczalni to nie musi być wcale tak źle.
    Ja jako auto zastępcze przy stłuczce dostałem Seata Exeo z przebiegiem 23000km czyli nówka sztuka (miał 7 miesięcy). Gdy oddawałem go Sixt dowiedziałem się, że auto zakończyło już swoją służbę (normalnie nie dłużej niż pół roku), teraz wraca do salonu Seata, gdzie zostanie odnowione/odświeżone i sprzedane w salonie/komisie (nie pamiętam już) firmowym w pakiecie premium, super czy innym z długą gwarancją. Może to będzie „auto z salonu, tylko do testów jeżdzone”. No, ale jeżeli dają 2 lata gwarancji to w sumie może warto.

  11. @Jarod: Aha, taka akcja, wraca do salonu. Kurde sprytne, ale to pewnie tylko duża wypożyczalnia potrafi się tak ustawić.

    @krzychoo: Zrobiłem sobie na szybko porównanie w Comperia – oba auta dla moich danych (wiek, miejsce zamieszkania itp) i wyszło:
    BMW E46 2002 rok 330i – OC od 1040 do 1560
    BMW E90 2012 rok 330i – OC od 1430 do 2690
    I CO TERAS?

  12. Cały czas wydaje mi się, że mylisz Blogo OC z AC. Przeszukałem internety i znalazłem tylko takie kryteria ubezpieczenia OC.

    -stan pojazdu,
    -wiek i płeć ubezpieczonego,
    -stan cywilny,
    -posiadanie dzieci,
    -miejsce zamieszkania,
    -współwłasność jeżeli chodzi o użytkowanie samochodu,
    -okres posiadania prawo jazdy,
    -dotychczasowy przebieg ubezpieczenia

    Na pewno AC przy nowym samochodzie jest olbrzymie, ale nie jest ono obowiązkowe. Obowiązkowe jest tylko wtedy AC kiedy bierzesz samochód w leasing albo na kredyt.

  13. E90 ma pojemność większą o 17cm3! :-)
    Wychodzi na to, że faktycznie niektóre towarzystwa biorą pod uwagę model samochodu do szacowania ryzyka, tylko tak na oko trochę bez sensu (stereotypowo to jednak dres w E46 w kogoś przywali prędzej niż krawat w E90 ;-)). Chociaż tak naprawdę pewnie chodzi o siłę nabywczą ubezpieczonego.
    Bo tak patrząc rok do roku na kwitki OC mojego samochodu, to składka nie malała, a rosła (pomimo tych samych zniżek), więc nie o rocznik tu raczej chodzi.

  14. Zrobiłem kalkulację (też Comperia) z pełnymi zniżkami dla:
    Alfa Romeo 147 1.9 JTD 8V (115 KM) rocznik 2002: OC 743 – 1204
    Alfa Romeo 147 1.9 JTD 8V (120 KM) rocznik 2010: OC 695 – 1204

    Nowsze nieco taniej: HANDLUJ Z TYM!

  15. Twój post o porównaniu dwóch samochodów z tym samym silnikiem zobaczyłem dopiero jak dodałeś swój, więc spokojnie :)

    Tylko ja osobiście nie wierzę w porównywarki, bo inaczej wyszła mi cena kiedy dzwoniłem na infolinie, inaczej na porównywarkach www a inaczej w punkcie PZU w moim mieście.

    I co najdziwniejsze najmniej wyszło w punkcie PZU. Polecam każdemu osobisty kontakt z doradcą, bo mi na przykład miła Pani doradziła sposób, żeby płacić mniej za ubezpieczenie mojego samochodu, a gdybym ubezpieczał przez internet bym się tego nie dowiedział.

  16. @Misiek to akurat normalne, różne kanały sprzedaży mają różne oferty, analogicznie jeżeli chodzi o kredyt to jak pójdziesz do doradcy Open Finance dostaniesz niejednokrotnie lepszą ofertę niż w placówce banku (tak, banki tez pracują z takim pośrednikiem, bo to dodatkowy kanał sprzedaży), zamówisz instalację kablówki albo nową umowę na komórkę przez internet to dostaniesz dodatkowy bonus z rabatem przez przykładowo pół roku. Norma, marketing, wszystko jest dobrze przemyślane, cięcia kosztów dla firmy.

  17. Żeby było śmieszniej, gdzieś tam musi być punkt przegięcia, bo za 75-kę rocznik 1989 PZU chciało mnie tak skroić, że mi skarpetki same spadły…
    Blogo grubo po włoszczyźnie leci – warsztat Mr. Alfa, buja się Bravo… Wiedziałem, że w gruncie rzeczy dobry z Ciebie człowiek, kolego Rafale :).

    P.S. Ten „bród” to tak na serio, czy dla jaj? :)

  18. Jako niegdysiejsza tfu o.w.c.a. (osoba wykonująca czynności agencyjne) mogę potwierdzić, że wszystkie dane (rocznik, pojemność, miejsce używania, wiek i płeć kierowcy) podawane ubezpieczycielowi są wykorzystywane do obliczenia składki (OC i AC).
    Jest na to niesamowicie dziwny algorytm wymyślony przed wiekami, a opierający się na statystyce. To jest matematyka, tego nie ogarniesz.

    Różnice w wartości składek wynikają właśnie z tego równania.

    Dlatego auto ubezpieczyłem na żonę ;)

  19. Czyli rozumiem, że jest jakiś tajny algorytm, który wylicza składkę OC? No bo w sumie wiek i przebieg auta nie powinien mieć z OC nic wspólnego, bo ta składka ma pokryć (w teorii) szkody wyrządzone innym autom lub ludziom – a ich wartości nie sposób przewidzieć. Więc powinna być wyliczana na podstawie jakiejś kalkulacji ryzyka, historycznych statystyk itepe.

  20. @Renek: no tak, ale pewnie im wychodzi, że np. BMW E36 statystycznie częściej powoduje szkody niż Dacia Logan, a powyżej przebiegu 200.000 km częściej dochodzi do szkód spowodowanych stanem technicznym itp. itd.

  21. To dobrze, tak się składa że pracuje w tej firmie :)
    Niestety fotele mają słabe podparcie lędźwi i daje się to we znaki, ale nawet to nie przeszkadza zrobić 1000km na raz.

  22. Blogo z tym „warsztatem” to na poważnie? Bo patrząc na te zdjęcia aż mi się wierzyć nie chce co to się wyprawia…

  23. Odnośnie Hestii i OC, to mi po stłuczce na następny rok na ten sam samochód składka wzrosła o jakieś 150 zł (Astra H rocznik 2005), a jak chciałem u nich ubezpieczyć kolejny samochód (po mniej więcej pół roku od w/w szkody), to przez moją historię szkodową (1 szkoda) naliczyli mi jak za zboże, chyba ze 300 zł więcej niż konkurencja. Tak dbają o stałych klientów;) I się normalnie na nich pogniewałem… Jak więc widać, potrafią sobie zrekompensować straty poniesione przez udostępnienie Ci samochodu zastępczego.

  24. Z tym OC bywa różnie. Mam klienta, któremu uszkodzili elektryczne lusterko w Berlingo 08r. Wypłacili mu 119,-, a koszt ręcznego lusterka to 200,-. I gdzie tu opłacalność! Musi się odwoływać, żeby nie być w plecy.

  25. Apropo wysokości OC,moja dziewczyna jeździ golfem, rocznik 89, prawojazdy ma 2 lata, ilepąłci za OC? Otóż 1700 zł i z takich własnie OC pokrywają później czyjeść straty.

  26. To prawda, ciężki kawałek chleba do zgryzienia… chociaż dziwi mnie to, że Pani w reno nie zapłaci więcej.

  27. Blogo, jestem zdania, że musiałeś trafić na rozsądnych ludzi w całej tej sprawie. U mnie z ze szkodą z OC sprawcy były walki i problemy :) A auto zastępcze to z taką łaską, że szkoda gadać. :)

    Pozdrawiam.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *