#424 Genewa 2014 (2/7)

Genewa Motor Show 2014

Jeśli nie macie nic przeciwko, to drugą część relacji zacznę od żenującego żartu, który mnie nie śmieszy, mimo że go sam wymyśliłem. Jest na to Wasza zgoda? No to jadę.

Jak dźwięk wydaje dłoń waląca fejspalma na widok Czirokasa?

Genewa Motor Show 2014

Pozdrawiam,
Karol S.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

A teraz przejdźmy do superkarów i egzotyków, szelłi? No to na pierwszy ogień niech idzie Ferrari:

Genewa Motor Show 2014

Nawet nie chciało mi się bliżej podchodzić. Tłum i selekcja. Bez garnituru i błyszczących butów na stoisko nie wejdziesz. Bez udawania bogatszego nie wejdziesz. Bez ciapatowej opalenizny nie wejdziesz. Bez idącej za tobą żony w burce nie wejdziesz.

Takie samo stoisko jak warszawski salon – bo to Ferrari, tylko dla wybrańców, zapytaj, a może cię wpuścimy. A prawda jest taka, że jak spotkasz to auto na londyńskiej ulicy, to za kółkiem albo playboy albo arab. No sorry.

Tak, nie lubię Ferrari. To znaczy auta lubię, szczególnie F12, ale marki jako takiej to jakoś nie. Dziś się nawet w rozmowie z kumplem zastanawiałem, co bym kupił gdybym miał na koncie 83 tryliardy 154 złote – i wyszło mi, że na pewno nie Ferrari. Niestety pewnie też nie Maserati, bo mimo iż marka przezajebista, to jednak głupio mieć coś takiego w Polsce. Ani po mieście nie pojeździsz, bo w oczy kłuje, ani na tor nie pojedziesz, bo na takie pojeżdżawki to superkar mniej pasuje niż Q7 albo Renault Traffic razem wzięte.

A propos Maserati – pokazali koncepcyjne Alfieri, które no nijak mnie na kolana nie powaliło. Faktem jest, że jest ładne, zgrabne i prędziutkie – szczególnie z przodo-boku i tyło-boku:

Genewa Motor Show 2014

Genewa Motor Show 2014

No i widelec na grilu – kurde, ależ ten znaczek ma moc!

Genewa Motor Show 2014

Boję się jednak, że niewiele w produkcji z tego zostanie – pewnie wszystkie krągłości ustąpią miejsca ostrym cięciom, bo teraz taka moda. Oraz brak mi w tym aucie ducha Gran Turismo – jest za krótkie, za małe, zbyt zwinne się wydaje. Maserati powinno być majestatyczne, dostojne i imponujące – a nie kurde taki mały urwis co to z pasa na pas bzyk bzyk jak jakiś Lotus. No kaman!

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Nie chcę wyjść na silącego się na wieczny hejt frajera, ale McLaren P1 mi dynda luźnym kalafiorem. Od superkara, szczególnie tak egzotycznego, oczekuję efektu „opadającej kopary” lvl milion. I nie chodzi tutaj o tak zwany performance, tylko o rozpalające wyobraźnię innowacje, o bycie innym, niesztampowym, zaskakującym i wymagającym przyzwyczajenia.

A P1 jest zwykłym autem – szybkim, lekkim, karbonowym ale nic poza tym. No i wyglada też jakoś tak niespecjalnie. To znaczy jest kozackie, ale jakoś tak typowo superkarowe – mam wrażenie, że od czasów gum Turbo takich kształtów, detali i ogólnego wyglądu było sporo.

Genewa Motor Show 2014

Obejrzałem mnóstwo filmików z P1 w roli głównej i wiem z nich tylko tyle, że jest cholernie szybkie. Czy mnie to rozpala? Ano prawie w ogóle. Wręcz nuda. Ale przyznać muszę, że w malowaniu STEALTH może się podobać:

Genewa Motor Show 2014

Co innego Pagani Huayra (musiałem sprawdzić w necie jak się to pisze, bo nie idzie tego zapamiętać) – to jest najprawdziwszy superkar rozpalający moją wyobraźnię do czerwoności!

Genewa Motor Show 2014

Za silnik doładowany tak abstrakcyjnie, że syk blow-offu zagłusza pracę jednostki. Za wnętrze, które jest barokowo pełne ruskiego zbytku, arabskiego blichtru i złego gustu. Ale w tym wszystkim jest wspaniałe. No i za aerodynamiczne klapy, które nawet jeśli wiele nie dają, to są tym czymś, tym smaczkiem który sprawi, że to auto zostanie zapamiętane na wieki wieków.

Genewa Motor Show 2014

P1 to nudna wizja inżyniera, a Huayra jest dzieckiem mentalnie porąbanego Horacio. Gdyby nie Veyron, uważałbym Huayrę za superkara wszech czasów.

A właśnie, Veyron. Na żywo widziałem go do tej pory dwukrotnie – raz gdzieś w Niemczech jak się tłukł bo miejskich uliczkach (które nota bene są w milion razy gorszym stanie niż te w naszych miastach) a raz we Wrocławiu, jak sobie gdzieś w korku jechał. Teraz w Genewie napatrzyłem się na Veyrony po kokardę. Był jeden biało-karbonowy a drugi beżowo-czarny:

Genewa Motor Show 2014

Był też jeden brązowy, ale jego zobaczycie na filmiku (tak, będzie jutuberowo-vlogowa relacja – wkrótce!) bo fotek nie pstryknąłem.

Ja wiem, że Veyron to suchar, ileż można. Ale zwróćcie uwagę, że to auto do dziś żyje – nie w sensie, że jest sprzedawane, ale we wszystkich porównaniach. Każdy nowopowstały superkar musi zostać omówiony w następujący sposób: „Och, on jest wspaniały, ma stosunek masy do mocy lepszy niż Bugatti Veyron!”. Albo w inny: „Ojej, jest niewiarygodnie szybki, od 0 do 100 przyspiesza tak jak Veyron!”. Sęk w tym, że żaden tak nie przyspiesza.

Seryjny Veyron robi stówkę w 2,5 sekundy. Najlepszy z najlepszych, mistrz trakcji i napędu 4×4 – czyli Nissan GT-R – w najlepszej możliwej fabrycznej specyfikacji chyba nie schodzi poniżej 2,8, McLaren P1 również ledwo 2,8 wykręca a Pagani Huayra żenujące wręcz 3,3. No dobra, jest na rynku od niedawna GT-R Nismo, który ponoć stówkę robi w 2,1 ale znając ściemy które Nissan przy okazji linii GT-R nam wciskał, mam podstawy w to wątpić. A nawet jeśli taka jest prawda, to Veyron jest sprzed 9 lat, a to w motoryzacji jakby Sylur czy inny Ordowik.

Ja wiem, że 0-100 km/h o niczym nie świadczy, ale kurde, gdyby przylecieli do nas kosmici i poprosili o przekazanie im do badań najlepszego auta na świecie, to dałbym im Veyrona.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Stoisko Lamborghini obejrzałem bardzo pobieżnie. Nie mam nic do tych aut, ale na ich nieszczęście wcześniej napatrzyłem się na wozy, które są tym, czym Lambo być powinno a już nie jest. Bo się uładziło, przedziałek po środku sobie pierdzielnęło, wąsik przystrzygło i brwi wyrównało.

Specjalnie poszedłem na ich stoisko, by walnąć fotkę nowemu Huracanowi. Nie znam się na Lambo, to są dla mnie ekstremalne egzotyki, więc sfotografowałem ten egzemplarz, który na pierwszy rzut oka wydał mi się najbardziej agresywny i przegięty. Bo przecież Lambo własnie takie powinno być – co nowe, to bardziej poronione.

Genewa Motor Show 2014

Tymczasem na zdjęciu jest dziadek Aventador, a ten młodziak Huracan tylko trochę swej jaskrawej zieleni wpakował w kadr. Serio, aż tak się pomyliłem! Ale wiecie co – to nie moja wina! Skąd mogłem wiedzieć, że nowe Lambo będzie uładzone i gładkie? Oczekiwałem czegoś takiego:

Genewa Motor Show 2014

a dostałem troszkę bardziej agresywne Audi R8. To jest absolutnie skandaliczne! To jest niedopuszczalne, by mega szalone auta robiło nie Lamborghini, a emerycki Lexus:
Genewa Motor Show 2014

Jak przylecą kosmici to zamiast Veyrona dam im siebie – niech mnie badają, sondują analnie, cokolwiek – bylebym nie musiał już żyć na tej planecie enymor.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Z dziennikarskiego obowiązku (hehehe) wspomnę jeszcze o Koenigseggu, który miał tyle samo koni co kilogramów i nazywał się One:1

Genewa Motor Show 2014

Ale pomyślcie, co się stanie jak do niego wsadzę swoje 95 kilogramów (schudłem 3kg dzięki diecie zmianie nawyków żywieniowych)? Otóż zniszczę wtedy wszystko, bo to już nie będzie eleganckie One:1 tylko geekowskie One:1,07 – niby podobnie, ale jednak nie tak medialnie.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

A na koniec tej przepełnionej hejtem części (acz nie do końca, bo Veyrona i Huayrę pochwaliłem!) taka ciekawostka wypatrzona na stosiku Chevroleta. Otóż jest sobie oto Camaro – ogólnie kozak z zewnątrz (nie mam niestety fotki, ale któż nie kojarzy Bumblebee?) i całkiem fajny chojrak w środku:

Genewa Motor Show 2014

Szczególnie te zegarki w miejscu popielniczki robią robotę:

Genewa Motor Show 2014

Ale kuźwa mać, ja wszystko rozumiem, wiele słyszałem o amerykańskich gustach, wiem że są grubi i mają śmierdzące jedzenie, ale Panowie, no ja was proszę, są pewne granice!

Zechciejcie zerknąć na nawisy lakieru w szparach (wierzcie mi, że bardzo nierównych – fotka tego nie pokazuje) nad tylną lampą:

Genewa Motor Show 2014

Rzućcie waszym szanownym okiem na to, co dzieje się w tych szczelinach:

Genewa Motor Show 2014

A teraz usiądźcie, bo zamierzam pokazać Wam, jak w Camaro wyglądają drzwi od wewnątrz. Oto one – i nie mówcie mi, że Was nie ostrzegałem:

Genewa Motor Show 2014

Coż za finezja w doborze twardego plastiku o fakturze pięty starej Rumunki. Cóż za subtelnie zaprojektowany… no ten… jak się nazywa ten patyk, co się chowa i wysuwa?

Ja pierdziu, ja pierdziu, ja pierdziu – tak tragicznie wykonanego auta dawno nie widziałem. Wnętrze skrzypi nim zdąrzysz czegokolwiek w nim dotknąć. A szczeliny w karoserii… plus te zacieki lakieru… kuźwa, jeśli to auto tuż przed Genewą nie zaliczyło poważnego dzwona i nie było na szybko gdzieś w Rosji wyspawane, to ja współczuje Shia LaBeoufowi i Megan Fox, że musieli tym czymś na planie Transformersów jeździć.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Okej, czas kończyć tę część, bo żółć mi się ulewa. Przepraszam i obiecuję, że już teraz wszystko będzie och ach i zapach fiołków. No może poza opisem ekspozycji Peugeota. No i Subaru. I poniekąd Hondy.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Część 1, czyli Aston, Tesla, Maserati, Hyundai i opony
Część 2, czyli czerstwy żart, superkary i Camaro
Część 3, czyli o autach francuskich, w tym o Jeepie
Część 4, czyli 7-minutowy filmik
Część 5, czyli o autach pięknych, wygodnych, niewygodnych i ażurowych
Cześć 6, czyli galimatias o hybrydach, ekologii i poronionych projektach
Część 7, czyli wiele pytań i jeszcze mniej odpowiedzi

21 komentarzy

  1. Irytujące jest to narzekanie ale nie umiem się z nim nie zgodzić. Huragan zbyt gładki, Maserati zbyt hinduskie, P1 zbyt udziwnione. Huraja to faktycznie kozak – filmik Harrisa do dziś pamiętam – te wizgi sprężarki i fapujące klapy. Love.

  2. Powiem Ci, że jestem pod mega wrażeniem! Blogo, kurka, zmieściłeś się z krytyką drzwi w Camaro w zaledwie kilku krótkich słowach! Szacun.

    Może zamiast prowadzić bloga powinieneś zacząć udzielać lekcji samokontroli?

  3. Te zegary w Camaro powalają. Chcesz sprawdzić czy silnik się rozgrzał żeby przycisnąć to stajesz na poboczu żeby cokolwiek zobaczyć. No i ogólnie tragiczne wykonanie. Jeśli taki egzemplarz dają do Genewy to jakie trafiają do salonów?

  4. Genialny tekst. Za każdym razem kiedy myśle, że zdążyłam się już przyzwyczaić do Twoich tekstów, Ty wyskakujesz z fakturą pięt starej Rumunki. W kwestii Camaro to rzeczywiście troche lipa. Byłam w Genewie dwa lata temu i w „bąmblu” spędziłam dobre 10 minut. Fakt, stwierdziłam, że w środku trochę wieje biedą ale to wszystko. W życiu bym nie zwróciła uwagi na taki szczegół jak te zacieki lakieru. Nie powinno tak być. Ale podobny niesmak budzi we mnie lakier BMW i Mini. Zauważyłeś, że gdy spojrzysz na swoje odbicie w wypucowanej, błyszczącej jak psu jajca na wiosnę nowej beemie, to facjatę będziesz miał pofalowaną? Całe beemki mają takiego jakby „baranka” z lakieru, którego równie dobrze mogłabym położyć sama (po lakierowania kilku elementów jakie mi sie kiedyś przytrafiły uzyskałam bardzo podobny efekt). Nawet głupie VW czy Audi czy cokolwiek, ma gładką taflę lakieru. A wszystko z Monachium wygląda jakby przed nałożeniem bezbarwnego ktoś pociapał bazę gąbką :/
    I (z całym szacunkiem of kors) nie rozumiem tego całego fenomenu nad Veyronem. Ok, jest najszybszym autem na świecie (choc mój padre coś tam ostatnio przebąkiwał, że gdzieś wyczytał, że coś ma być ciut szybsze). Ale dlaczego wszyscy się tak nad nim spuszczają z zachwytu? Tylko za setkę po 2.5 sekundy? Gdy zobaczysz kogoś w veyronie nie pomyślisz „łał, ale koleś ma fajnie!”, raczej bedzie coś w stylu „banan który nie wykorzysta nawet połowy potencjału tej fury”. I taka prawda. Veyron sie nie nadaje do jazdy po ulicach. A przy tym wygląda jak rozjechana upośledzona bułka :/ no niestety, fanką bugatti nie jestem :)

  5. Przepraszam bardzo, ale czego oczekiwaliście po Chevrolecie ?
    Jakości wykonania Bentley’a ?
    Niegdysiejsze Muscle Car’y były lepsze ? Przecież szczelność w tych autach sprawdzało się zostawiając w środku kota na noc.

    McLaren F1 kogoś porywał wyglądem ? Nie. To jego rozwiązania techniczne i osiągi zrobiło z niego auto legendę. (ta złota folia pod klapą f.e.) Wg mnie w ten kanon idealnie wpiął się fax MP 12/C i P1. Choć do P1 mam wątpliwości natury hybrydowej, ale widać jesteśmy na bateryjki skazani i chyba nie ma szansy na zmianę kierunku ewolucji.

    Maserati zaś pokochałem od pierwszego wejrzenia za te oczka na przedzie. Miodzio.

    Jeep ? No comment. Komentarz mógłby zostać usunięty a konto zbanowane po wsze czasy, z uwagi na „szczypiące w oczy” słowotwórstwo z mojej strony.

  6. @Moto Zolza

    Lakierowanie paznokci to jednak co innego niż nakładanie warstw na karoserię ;)

    @Veyron – auto, które potrafi jadąc ponad 400km/h sunąć po drodze bez wycia, drgania i sprawiania wrażenia, że to max i zaraz się rozpadnie – to jest majstersztyk, którego do dziś nikt nie osiągnął. A Hennessey Venom GT pobił rekord Veyrona, przy odrobinie chęci znajdziesz filmik z tego wydarzenia.
    Warto porównać dźwięki, jakie wydają oba te auta przy Vmax.

  7. Pełna zgoda co do McLarena – na żywo to wygląda jak zużyte mydło – tyle samo w jego liniach agresji.

    To samo zresztą dotyczy Veyrona – oprócz legendy i abstrakcyjnie bezsensownej mocy nic w nim więcej nie widzę. Przynajmniej na żywo, bo na zdjęciach to przynajmniej fajne kadry bywają.

    A oburzenia jakością Camaro nie rozumiem już do tej samej potęgi, co Blogo daje się sondować! PLAŻO PROSZĘ! Czego wy oczekujecie po samochodzie w cenie Golfa?

  8. Moim zdaniem supercar nie musi się silić na bycie najszybszym w czymśtam. Musi za to przede wszystkim wyglądać, wzbudzać zainteresowanie i zazdrość. Wywoływać skrajne emocje i pięknie brzmieć. To właśnie dlatego Lamborghini w tym brylowało, bo tak jak piszesz ich auta zawsze były z wyglądu szalone i faktycznie teraz już trochę tego szaleństwa straciły. Za P1 też nie przepadam, ale ma on w sobie trochę udziwnień, której w mojej ocenie czynią go już pełnoprawnym supercarem. To wszystko jednak nic w porównaniu z Huayrą, albo tym bardziej przecudowną Zondą (ma być kolejna 127’ma „ostatnia” wersja, ale tu ta ich niekonsekwencja mi jakoś nie przeszkadza :) ). No, a Veyron? Z wyglądu mydło na kołach i choćby nie wiem jaki technologicznie zaawansowany i szybki na torze by nie był to wciąż pozostanie mydłem.

  9. @radosuaf: Nie marudź, w następnej części będzie o tej dyskotekowej Alfie. Ale tylko 2 zdania, bo pokazali ją w zielonym kolorze i wyglądała trochę jak huba.

  10. @Blogo:
    To NIE jest Alfa Romeo, tylko mokry sen jakiegoś skrzywionego designera. Coś, jakby Czesław Legutko wystawił swój pomysł na BMW serii 4.
    Proszę to WYRAŹNIE wskazać we wpisie :).

  11. @radosuaf: Faktem jest, że stoisko Alfy było tu, a stoisko Touring (z Disco Volante) gdzieś o tam, daleko.

    To czego oczekujesz? Stoisko Fiata było mega nudne a Alfy jeszcze bardziej – nic poza opatrzoną MiTo i Giuliettą. Bo ta mała 4C w moich oczach szału nie robi – ot taki sam rarytasik jak Smart Roadster – autko dla garstki na żywo tracące milion punktów za jakość wnętrza – nawet na oko widać, że żal.pl.

    Z całego koncernu Fiata wybronił się Jeep modelem Renegade – ten maluch jest prze-zajebisty. Ale nie zdradzajmy szczegółów kolejnego wpisu.

  12. @Blogo:
    1. Nowe Twingo.
    2. Ghibli.
    3. Cactus.
    4. Wnętrze Cupry (chociaż widziałem już jakieś zdjęcia – rzal.pl)
    5. Pomyślę jeszcze :).

  13. @radosuaf: Twingo miszcz, będzie o nim sporo, jaram się. Ghibli nuda, spojrzałem i poszedłem. Cactus wbrew pozorom głupawy, będzie o nim. Cuprę chyba przeoczyłem. Kończę, bo się wyprztykam z opinii.

  14. Czyli nadal Veyron je objeżdża. Im dłużej o tym myślę, tym bliżej mi do opinii autora że bugatti jest ultimate superkar, nawet jeśli trochę mniej zwinne niż inne.

  15. Huayra dzisiaj była pootwierana- kosmos totalny, wyglądała jakby zaraz miała odlecieć.

    A Camaro, jak to Camaro- toć to mega budżetowa marka, tyle, że z dobrym pijarem. I złego słowa o Bumblebee powiedzieć nie dam- za tak małą kasę, takie fajne auto? Przymierzam się od dawna. Choć niestety, za każdym razem na żywo potwierdza się jeden fakt- jak się ma 155cm wzrostu, to w muscle carze wygląda się idiotycznie.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *