#425 Niezniszczalny VW Passat

Volkswagen VW Passat B5 FL TDI

Ja wiem, że taki temat to jest samograj i nabijacz statystyk, i że równie dobrze mógłbym zrobić listę pod publiczkę typu “Top5 najfajniejszych aut z guzikiem zamiast dźwigni ręcznego” (czego akurat napisać bym nie umiał) lub pojechać poczytnym hejtem na rowerzystów (co mi się akurat czasami udawało). Ale wytrwajcie, mimo początkowej niechęci, i nie zrażajcie się, bo tekst ten jest w znacznej mierze zapisem rozmowy z taksówkarzem, a to zawsze jest ciekawe. Więc wchodźcie, herzlich willkommen.

VW Passat B5 FL | 2002r. | 1,9 TDI | 101 KM

– 490 tys.? – spytałem zerkając na zegary.
– Tak tu pisze – odparł Pan Taksówkarz.
– A naprawdę to ile jest?
– A bo ja wiem? Kupiłem go od Turka ponad 5 lat temu. To jest rocznik 2002, więc wtedy miał trochę więcej niż 6 lat. Zgadniesz Pan przebieg?
– 192?
– 187. Ten sześciolatek miał wtedy 187 tysięcy, tak samo jak sprzedawane wtedy dwulatki, które miały 190. Jak go z kolegą szukaliśmy pod Essen, to znalazłem jedno ogłoszenie inne, 204 tysiące jak byk było. Pojechałem zaciekawiony, bo wszystkie inne miały w okolicach 190. Przyjeżdżamy na miejsce, oglądam a na zegarach 187. Więc pytam się tego Sahira czy Raszada “Was ist das?” i mu ogłoszenie pokazuję, że cyfry się nie zgadzają. A on od razu nerwowo, na boki zerka, coś tam po swojemu i w końcu do nas, że ogłoszenie żona dawała i się pomyliła, że to inny Passat miał 204 a ten jest lepszy i ma tylko 187. Jak wszystkie u niego na placu. Powyżej dwustu to u Niemców tylko auta dwuletnie mają. Każde starsze zawsze 180-coś.
– A jak Pan myśli, ile on miał tak na serio?
– A bo ja wiem? Na liczniku 187, ale kierownica trochę za mocno starta była a i gumy na pedałach nowiutkie jak z fabryki. Ciężko powiedzieć. Ale na przebieg nie ma co patrzeć, stan techniczny jest ważny. A tu było dobre wszystko.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

– I przez ostatnie 5 lat nakręcił pan 300 tysięcy?
– No. I dwumasę robiłem. Tanio robiłem, ale już 200 tys. na niej jeżdżę.
– A turbina?
– Regenerowałem trochę później niż rok po kupnie. Też tanio robiłem, bo taki czas był nieciekawy, gdzieś w szopie u nieznajomego. Nowa bez robocizny ponad 3500 kosztowała, a ja ze wszystkim 2 kawałki dałem. I nie sądziłem, że do tej pory wytrzyma – to już ponad 3 lata i ze 150 tys. jak dmucha. Trochę osiągi gorsze, na początku czułem lekkie zmulenie, ale teraz to porównania nie mam, po mieście jeżdżę a i silnik słaby, więc nie narzekam.
– Zawieszenie?
– Dwa razy przednie robiłem. Raz tylko to co stukało, drugi raz wszystko prawie. Tu przód jest na kilku wahaczach, tu jest się Panie co psuć. Ale tanie części są i każdy się roboty podejmie. A tył nigdy nie był ruszany, jeszcze wszystko tam z naklejkami z fabryki jest.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

– Wtryski?
– Nie dotykałem. Ale w sumie mógłbym, bo koledze taki sam Passat trochę mniej pali.
– Czyli?
– Ja średnie z całego zeszłego roku miałem 6,95 litra. Tylko po mieście, bo na wakacje to autem żony jeździmy. Więcej mi w lecie niż w zimie pali, bo przy tym silniku to klimatyzacja kotłuje ropę jak kombajn. Ale co ciekawe, klimy od kupna nie ruszałem – cały czas działa jak lodówka. W lecie to proszą, żebym przykręcił.

Volkswagen VW Passat B5 FL TDI

– Blachy?
– Nadkola już 2 razy robiłem, bo ruda je żre aż chrupie. Wada fabryczna, wszystkim w korporacji rdzewieją. I w zeszłym miesiącu płyn mi wyciekł cały. W chłodnicy się dziura zrobiła, tak w środku. Za grosze używaną kupiłem w niezłym stanie.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

– No ale na ile Pan przebieg ocenia? Dużo więcej ponad te 490?
– No na pewno jest więcej, Turek z oryginalnym nie sprzeda, bo on dobrych aut u siebie nie ma. Jak Niemiec ma niejeżdżone, to Turkom nie odda, bo ci za tanio chcą kupić.
– No to ile ma, 600?
– A nie wiem, może tyle, może mniej.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

– Poprzednio też Passata miałem, ale poprzednika, B4. Z lepszym silnikiem, bo 110 koni miał. Niby niewiele więcej, a czuło się że chce iść, nie był takim mułem jak ten.
– A tamten ile miał?
– Pan tylko o przebiegu.
– Bo to ciekawe.

– Jak kupiłem, też od Turka, to miał 100. Ja do 700 tysięcy jeździłem.
– A ile było naprawdę?
– A ja Panie nie wiem, ale 700 minimum.
– I?
– Klima raz mi się tam rozsypała i to było kosztowne. Turbiny nigdy nie wymieniałem, ale się zacinała – czasami autobusu nie mogłem dogonić, ale potem znów się przedmuchiwała i szedł szybko. To wina paliwa była, tankowałem na różnych, szlam jakiś. Teraz mam jedną stację, koncernową. Tak trzeba robić z dieslem, one wrażliwe na jakość są.
– I tylko tyle?
– Zawieszenie robione, jak wszędzie. No i skrzynię tam dwa razy wymieniłem.
– Wada?
– Dokładnie. Przy mechanizmie różnicowym jest jakieś kółko na śruby przykręcone i one się z biegiem czasu odkręcają – i jak się jedna odkręci to ją zębatki od skrzyni mielą, inne się rwą i…
– Skrzynia pada?
– Skrzynia nie pada, ale prędkościomierz przestaje działać, a bez niego te stare taksometry nie pracowały, jeździć nie mogłem. W ASO za te śrubki chcieli taką kasę, że opłacało mi się używaną skrzynię kupić. 3 lata później znowu się rozpadła i znowu kolejną kupiłem.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

– Skoro ten B4 był taki dobry, to czemu go Pan sprzedał?
– Po pierwsze korporacje wymagają w miarę nowych auta, a po drugie olej zaczął brać. Sprzedałem go za grosze z przebiegiem ponad 700 tysięcy. Nawet przez moment myślałem, by do 250 skręcić bo to każdy warsztat umie i wszystkie oferty w gazecie takie były. Więcej bym wziął, ale Panie to nie na moje nerwy takie kombinacje.
– Czyli tego obecnego też Pan sprzeda jak olej zacznie brać?
– Jeżdżę dopóki silnik oleju nie bierze. Jak zaczyna, to taniej niż naprawiać jest nowy wsadzić. Ale ja mam auta starsze, więc zamiast silnik zamienić to wolę niewiele dołożyć, nowsze kupić i mieć kolejne 5 lat spokoju i tylko eksploatację robić.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

– 34.
– Proszę i dziękuję – powiedziałem podając Panu Taksówkarzowi 5 dyszek. W takich sytuacjach nie ma co się szczypać. Poza tym i tak rozliczę to sobie w PIT-cie. W końcu dzięki temu mam o czym pisać – to tak jakby mój koszt uzyskania przychodu.

110 komentarzy

  1. Niezniszczalne to były stare wolnossące diesle, fakt może powolne, ale były w stanie robić 1000000 Kilometrów , takie wyniki dla dzisiejszych silników są osiągalne.

  2. Proste i wytrzymałe auto – to idea Volkswagena przyświecająca tej marce od początku jej istnienia. Sama nazwa oznacza pojazd dla ludu. Co do silników to 1,9 były niezawodne ale nastały nowe czasy i trendy. Dla osób zawiedzionych nowymi silnikami niema dobrych wiadomości. Stare, proste silniki idą do lamusa.

  3. Ile myśmy się tego nawozili!!! Najpierw z Niemiec do Polski, a później w Polsce do warsztatów, nie mówiąc o tym jakie “chodliwe” były w swoim czasie heh. Kupiłeś postawiłeś pod blokiem i czasem już nie było czego pokazać rodzinie po zejściu na dół.

  4. Mój VW kupiony od Niemca też miał taki jakiś mały przebieg – “bo dziadek tylko do kościółka jeździł”

  5. Pingback: news
  6. Mój Passat ma 370 tys. na liczniku, ale też nie wiem ile tak naprawdę ma przejechane. kupiłem go 2 lata temu. Teraz ma 20 lat i sprawuje się całkiem dobrze. Czasami coś trzeba naprawić, ale tragedii nie ma.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *