(m506) Szympansy za kółkiem

W poprzednim odcinku – klasa robotnicza radośnie komentowała sytuacje na drodze. W tym odcinku coś trochę innego.

Oto transkrypcja ścieżki dźwiękowej:

  • Kobieta: Oszołom. Chuj. Taka to kurwa twoja mać. O! No i co? No kurwa jakaś. Hihihi.
  • Mężczyzna: Co on kurwa ćwiczy?
  • Kobieta: Pierdolony jakiś.

.

Kolejne szympansy za kółkiem. Po sposobie, w jaki ze sobą rozmawiają, jak przemyśleniami się dzielą, założę się, że lepili się do zderzaka auta z przodu by tylko gościa przed siebie nie wpuścić, gdy mu się pas kończył i od minuty prosząco migał.

To oczywiście moje niczym niepotwierdzone domniemywania. Ale nawet jeśli było inaczej i to łysy gość na nich wymusił, to i tak powinni prawko stracić. On i ona. Serio – taki zasób słownictwa i sposób mówienia o innych, formułowania myśli, opisywania zdarzeń… świadczy o IQ na poziomie pralki automatycznej z popsutym programatorem.

Ja pierdo… ups, sorry… motyla noga, jestem załamany poziomem rodaków. Wiele nie oczekuję, ale kuźwa mać, ludzie, aż tak nisko nie można upadać!

18 komentarzy

  1. Znam takie małżeństwo, które non stop tak ze sobą rozmawia. Podaj kurwa pilota. Weź zmień kanał na mniej chujowy. I niestety jest tak jak piszesz – są bardzo, ale to bardzo powolni umysłowo. Lubię ich, bo to morowi ludzie co jak obiecają, to dowiozą – ale elokwencją i bystrością nie grzeszą. A za kierownica non stop mają takie akcje, że każdy w innym aucie to kurwa i chuj i nigdy nie przepuszczą, nie wpuszczą nic. Króle szosy.

    Żeby prawko zabierać to nie wiem, ale na pewno coś trzeba z takimi ludźmi zrobić, bo naprawdę odstają. I piszę to z pełną do nich sympatią.

  2. Wiadomo, są ludzie, taborety, szafki i klozety. Na ich potencjalne usprawiedliwienie – nie wiadomo jak zachowywał się gość z merca próbując się wcisnąć. Co nie zmienia faktu, że bucowate zachowania nikomu na drodze nie służą, a szeryfów nikomu nie potrzeba.

  3. Echhh… Bo Ty Blogo masz szczęscie trafiać na fajnych ludzi. Sam pisałeś. Większość jednak nie.I nie wrzucaj do jednego wora całej.tzw. “klasy robotniczej” bo brutalna prawda jest taka, że i z takimi ludzmi trzeba czasem pracować. Przynajmniej jest się z czego potem ponabijać.

  4. Mam pytanko do całej BLOGOsfery bo jestem na kupnie e46 i nie wiem czy poliftowe 320d dieselek i chipa strzelić czy przedliftową jakąś fajna benzynę przynajmniej 323i . Pomocy i pozdro chłopaki !!

    1. @Gadzior: Jak masz fundusze, to bierz poliftowe 320d. Jest ich na rynku milion (acz tylko 100 niezajeżdżonych) i silnik ponoć kozak bezawaryjny (w przeciwieństwie do 320d sprzed liftu). Beznynę olej. Moim zdaniem jak ktoś rozważa diesla, to się na benzynie zawiedzie.

  5. Zgadzam się blogo z artykułem. Czasem jak oglądam filmiki, gdzie auto które posiada kamerkę specjalnie zostawia miejsca na ciężarówkę przed sobą, ale jak tylko ktoś próbuje się ,,wbić” czyt. zmienić pas to wtedy taki delikwent powolutku się zbliża i zbliża, aż w końcu daje po klaksonie a potem uradowany wrzuca film na internet. Nie oznacza to jednak, że Ci którzy próbują się wbić czasem przesadzają i nawet jak nie ma miejsca a ktoś nie chce przepuścić to się wcinają na siłę….

  6. Hmmm… Gość z Mercedesa wbija się przed maskę przez namalowaną “wysepkę” – wymusza pierwszeństwo. Potem wyłazi z samochodu (!!!) i jeszcze ma problem. Przy zjeździe z ronda bezczelnie przyhamowuje. Gdybym ja tam siedział, to poleciałaby z 3x mocniejsza wiązanka, bo większe chamstwo na drodze ciężko sobie wyobrazić. To nie jest nawet sytuacja, że ktoś wymusza czołówkę, bo przecenił swój samochód, albo przyczynia się do skasowania BMW wbiegając na jezdnię (“baba z Krakowa”), bo to działanie jest ewidentnie UMYŚLNE. Gdybym miał BMW X5 (vide: inny filmik), to pewnie bym mu zajechał drogę i wysiadł z bejsbolem :). No ale jestem spokojnym kierowcą, więc skończyłoby się tylko na wiązance.
    Gość w samochodzie nawet nie zatrąbił, co często zdarza się różnym palantom, kiedy włączasz się do ruchu i MINIMALNIE wymuszasz pierwszeństwo (czyt: zmuszasz kogoś do zdjęcia nogi z gazu lub lekkiego puknięcia w hamulec) w mieście.
    Już widzę Blogo, jak jesteś za kierownicą w tej sytuacji i mówisz: “No co za agresywny kierowca, powinien spokojniej jeździć”…

  7. Zyga: wpływa. Przed liftem w E46 320d miało 136 koni a po lifcie już 150 koni. To były inne silniki i ten 150cio konny słynie z bezawaryjności a ten słabszy ma problemy które jednak łatwo jest ogarnąć.

  8. Trochę nie kumam tej Twojej krucjaty, Blogo. Niby nie stajesz po stronie tych którzy wymuszają, ale jednak skupiasz się na krytykowaniu tych, na których się wymusza. Nie wiem czy ten gość w Mercedesie przez pół godziny mrugał prosząco, ale nawet jeśli tak było to NIC nie usprawiedliwia jego późniejszego zachowania. Podobnie jak tego gościa w Seacie cofającego na drodze S-ilestam, który również wyskoczył z rękami.
    Pracowałem parę lat temu w budowlance (przez 4 lata) ale jakoś nie zaraziłem się językiem zwanym “budowlanym”. Nie mniej jednak zdarza mi się przykląć na innego kierowcę – chyba to trochę pomaga mi rozładowac stres. Ale nic więcej za słowem nie idzie, od razu o sprawie zapominam.
    Inna sprawa, że jako kierowca Audi jestem zapewne przez pozostałych kierowców uwazany za chama :)

  9. To nie jest krucjata. Ja po prostu uważam, że wszystkie te wspomniane przez Ciebie rzeczy (gość w cofającym Seacie i ten w Mercedesie) mogłyby skończyć się inaczej, gdyby tylko osoby nagrywające zachowały się jak ludzie a nie debile.

    Ja po prostu staram się piętnować zachowania w stylu: jadę przepisowo więc mam wszystkich innych w dupie i co więcej, mogę ich pouczać, ośmieszać, kląć i denerwować.

    Irytuje mnie to, że jak człowiek siedzi w samochodzie za szybą, to jest chojrak i mistrz i ma innych głęboko w poważaniu. Jakoś na chodniku się takie akcje nie zdarzają – jak ktoś wchodzi do metra wyjściem to nie ma agresji tylko się go po prostu wymija – nikt mu nie staje na drodze i drze się w twarz “TO JEST WYJŚCIE A NIE WEJŚCIE!” A na drodze to jest standard, walka o każdy centymetr, jakby to, czy będziesz stał w korku 5 metrów dalej czy bliżej miała jakieś znaczenie.

  10. @Blogo:
    Nie wiadomo, co było wcześniej (bo filmik ucięty),ale koleś mógł z pełną premedytacją staranować tego Mesia, który zostałby podczas kolizji uwieczniony w poprzek wysepki :), a tego nie zrobił.
    Być może cwaniakował, a może zwyczajnie jechał swoim pasem, może się zamyślił, a może uznał, że “wychowa” palanta, który pcha się przez ciągłą linię (też mam takie inklinacje czasami) bo “jemu akurat się spieszy”. Zgodzimy się chyba, że nie jechał z chorym dzieckiem do szpitala, bo wtedy raczej nie traciłby czasu na wyłażenie z samochodu.
    100% winy i obciachu na tym filmie to niestety pan w samochodzie z gwiazdą

  11. Obejrzałem filmik jeszcze raz (bez dźwięku) – nie widzę tam jakiegoś dużego korka – przynajmniej z pozostałych stron, stoi tam raptem kilka aut. W związku z tym nie czaję dlaczego się tak wpychał.
    Ale coś jest w tym, że kierowcy z kamerami lubią czasem prowokować innych żeby mieć materiał.
    Życie…

  12. A je nie mogę się wyzbyć innego scenariusza (który mam w głowie głównie dzięki słownictwu), że było tak:
    (1) Merc długo migał dojeżdżając do końca swojego pasa.
    (2) Ci ciągle go blokowali
    (3) Mercowi puściły nerwy, bo blokowali go bezzasadnie
    (4) wysiadł i usłyszał wiąchę
    (5) wzburzył się
    (6) zachował się głupio hamując im przed maską
    (7) ale do niczego by nie doszło, gdyby go po prostu wpuścili.

    Potrafię zrozumieć gościa z Merca, że się zirytował i mu nerwy puściły. To jest ludzkie, to się zdarza. Ale nie potrafię zrozumieć, jak można się tak komunikować, tak mówić, tak na chłodno pierdolić bez sensu, być takim idącym w zaparte debilem jak ci nagrywający.

    Oczywiście to jest gdybanie. Gdyby filmik był bez dźwięku, 100% winy byłoby po stronie gościa z Merca. Ale ścieżka dźwiękowa sporo moim zdaniem zmienia. Pozwala domniemywać.

  13. (1) Ja tak mam codziennie – wyjazdówka z Poznania, gdzie droga dwujezdniowa przechodzi w jednojezdniową i z 2 pasów ruchu w jednym kierunku robi się 1. I oczywiście poważam jazdę na zamek, staram się włączyć nie powodując zagrożenia (zawsze jadę mniej więcej do końca lewym pasem, bo tam wszyscy uparcie oblegają prawy), ALE:
    – nie wp***dalam się na wysepkę na końcu (bo to niezgodne z przepisami)
    – jeśli widzę, że jakiś koleś mnie nie wpuszcza, to odpuszczam i próbuję z drugim/trzecim, staram się ocenić sytuację jakieś 100 metrów przed końcem mojego pasa, żeby to zrobić w miarę płynnie, a nie “na pałę” do końca, a potem kierunkowskaz i niech mnie hołota wpuszcza
    (2) jak wyżej, nie wpuści Cię pierwszy, to zrobi to następny
    (3) Mercedesa blokowała LINIA CIĄGŁA, a nie samochody, gość się nie umie stosować do Kodeksu Drogowego, to może trzeba egzamin powtórzyć…
    (4) chyba pierwszy “z twarzą” wyskakuje, po cholerę wysiada, żeby powiedzieć, że żarówka przepalona? WYMUSIŁ pierwszeństwo i jeszcze się awanturuje
    (5) oczywiście, miał powód, patrz punkt 4
    (6) się zgadzamy
    (7) zgadza się, gdyby się nie pchał, również

  14. Radosuaf, zgadzam się z Tobą w 100%. Cham z merca wyskoczył buraczyna, nie wiem dlaczego go Blogo broni. Poprzeklinali na niego i tyle, a to co on zrobił, to jest niedopuszczalne i karygodne. Mam nadzieję, że trafi na kogoś, kto go oduczy takiego zachowania.

  15. Jest taka postawa kierowców; ja jeżdżę świetnie, codziennie muszę walczyć o życie między zgrają nieudaczników za kółkiem, wszyscy inni kombinują i są niekulturalni. No i się właśnie dwie takie postawy spotkały…

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *