#430 Auto Nostalgia 2014 (1/2)

Auto Nostalgia 2014

Poszedłem napstrykać fotek do artykułu z tezą, że stare samochody są słabe i śmierdzące, bo są stare i śmierdzą. Albo do jakiegoś przygodowo-sensacyjnego opowiadanka. A wszystko wyszło jak wyszło, czyli nic nie wyszło. To znaczy coś tam wyszło – ale ani to z tezą, ani tym bardziej z przygodami. A zapach to nawet wręcz przeciwnie – miejscami był przecudowny.

Auto Nostalgia to cholernie solidna impreza. Nie jest jakoś specjalnie wystrzałowa – jest wręcz mała i kameralna, i naprawdę świetnie się tam czuję. Bo wiem, że się nie nachodzę, że nie będzie tłumów żebrzących za długopisem i smyczką, że na spokojnie sobie wszystko pooglądam i jeszcze mnóstwo znajomych spotkam. Fajny klimat, kompletnie bez typowo targowej napinki. No, może poza jednym wyjątkiem – kilka firm (2-3) miały na swoich stoiskach hostessy o urodzie… hostess targowych. Śliczne dziewczyny, ale do Auto Nostalgii taki marketing nie pasuje. To tyle minusów, reszta to same plusy (Poza tymi minusami na akumulatorach! – pozdrawiam, Karol Sztrasburger), więc zróbmy najnormalniejszy pojazd po pojazdach.

– – – – – – – – – – – – – – – – – – – – –

Opony z białymi paskami. LOVE LOVE LOVE. Czy one mają jakąś fachową nazwę?

Auto Nostalgia 2014

Na razie wszystko co jest dostępne, to jakieś niesprawdzone gumy do aut klasycznych, które pewnie spełniają niewyśrubowane normy. Ale słyszałem, że jakiś koncern z prawdziwego zdarzenia się do białych pasków przymierza. Chyba będę pierwszym, który coś takiego kupi. Strasznie mi się to podoba. Bo primo – optycznie powiększa felunek, oraz secundo – ma w sobie coś z takiej niewymuszonej elegancji. Ty powiesz, że raczej przaśnej, a ja na to, że się nie znasz i cmoknij misia w wentylator.

Auto Nostalgia 2014

Oczywiście o wiele bardziej wolałbym mieć opony z grubaśnym, białym napisem

Auto Nostalgia 2014

ale na to się raczej nie zanosi. Bo chyba chodzi o to, że taki napis można by łatwo (w dobie dość niskich opon) przytrzeć o krawężnik i zamiast DUNLOP byłoby DUPA (czy jakoś tak), zamiast MICHELIN MELINA (czy jakoś tak), zamiast BRIDGESTONE BIGOS (czy jakoś tak) a zamiast DĘBICA również DUPA (czy jakoś tak), i to byłoby niekorzystne wizerunkowo.

– – – – – – – – – – – – – – – – – – – – –

Pamiętacie czasy, gdy gwiazdę na grillu miały tylko Mercedesy w nadwoziu coupe? Zwykły sedan miał celownik, kupeta miała fajerę między lampami.

Auto Nostalgia 2014

Teraz to się wszystko zatarło, w nowych Mercach dopłacasz za “sportowy” pakiet i masz w sedanie przód jak w starym coupe. Takie czasy. Nie żeby mi to przeszkadzało. Tak samo jak nie przeszkadza mi to, że zgrabne 4-drzwiowe sedany określa się mianem coupe – to tylko nazwa, równie dobrze mogłyby się nazywać pumeks lub rapacholin. Ważne, że są ładne. Tak samo jak te mercedesowskie grille. Acz się kiedyś zastanawiałem, czy wolałbym mieć w Mercu gwiazdę na stojaku czy na grillu i… no nie wiem. Celownik to tradycja, ale na grillu ładniej. No walczyłyby we mnie dwa wilki, gdybym stanął w salonie przed koniecznością podjęcia decyzji.

– – – – – – – – – – – – – – – – – – – – –

Niezmiennie podobają mi się maski otwierane do przodu. Nie ma to żadnego logicznego uzasadnienia – jest to po prostu kozackie i już. Ale nawet gdybym miał, to i tak bym rzadko otwierał, bo silnik oglądam okazjonalnie. Trochę mnie denerwuje, że najmojsza nie bierze ani grama oleju – to jest nielogiczne, nierealne i naukowo nieuzasadnione.

Ale gdybym jednak już miał, to na każdym zlocie i spocie bym ją otwierał, by mieć bad-look lvl mln.

Auto Nostalgia 2014

A propos otwieranych masek – obczajcie, jak wygląda opcja serwisowa w tym czołgu Mercedesa:

Auto Nostalgia 2014

Jedziesz takim Mercem na działeczkę, montujesz do grilla tablicę z koszem, otwierasz maskę i spokojnie możesz sobie w króla porzucać. Niestety tylko w króla, bo dwutakt skończysz w silniku, co może być boleśnie parzące, jeśli auto jest świeżo po podróży.

– – – – – – – – – – – – – – – – – – – – –

Fajną ekspozycję miał właśnie Mercedes, bo pokazał obok siebie wszystkie S-klasy w coupe. I niestety jest tak, jak zawsze uważałem – w 99 na 100 przypadkach nowsze auto jest lepsze i ładniejsze od starszego. Oto dowód:

Auto Nostalgia 2014

Poprzedni CL wyglądał jak milion dolarów. Ten wygląda tak, jakby milion dolarów miał upchnięte w tej małej kieszonce dżinsów, co to się chyba prezerwatywową zwie. Obym go nigdy na ulicy nie zobaczył, bo sobie kark skręcę. Piękny jest i chyba nie ma do niego startu żadne luksusowe coupe na świecie. No, może Ferrari F12 wygląda równie dobrze. Ale tylko ono.

Oraz wiecie, że jestem rasistą. Takim trochę rasistą. Takim zdroworozsądkowym rasistą. Nie mam oporów by wyśmiewać arabów, murzynów czy cyganów. Po prostu nad polityczną poprawność przedkładam wolność wypowiedzi i osądów. Drażni mnie nasza uległość wobec ciapatych islamistów, obrażających się za wszystko murzynów i żyjących za nasze socjalne pieniądze cyganów.

A propos cyganów – znacie ich zamiłowanie do Mercedesów, prawda? Te ich nagrobki pełne płaskorzeźb z baleronami, beczkami i całkiem nowymi s-klasami. Te ich pełne złota domy i dziąsła. Te marmury i lastryko. Ot, taka kultura blichtru, wiochy i złego gustu.

Skąd mają forsę? Ponoć od żebrzących żon i dzieci. No i z zasiłków dla wielodzietnych rodzin. Złoty interes. Ciekawy target. Są pieniądze, są potrzeby, jest i produkt. A zatem… oto pierwsze znane mi auto światowej i cenionej firmy skonfigurowane tak, by trafiało w gusta bogatej cyganerii. Oto wnętrze Mercedesa CL 63 AMG:

Auto Nostalgia 2014

Nagrobny marmur i złoty napis. TO NIE JEST FOTOSZOP, to się dzieje naprawdę. W opcji jest grawerka nalanej otyłością twarzy właściciela na klapce popielniczki.

Ceniłem Merca za to, że mimo posiadania dość licznej klienteli z gatunku nieciekawych, robił swoje auta tak, by trzymały poziom i styl. Jak badziewiaki chcą, niech się dostosują, niech się dopasują, niech ich to auto wyciągnie z ich pozbawionych gustu nizin. Niestety tym czymś, tym marmurem i nagrobnym liternictwem pewna granica została bezpowrotnie przekroczona. Nadal ubóstwiam pierwszego CLS-a, ale teraz jakby KURWA MAĆ troszeczkę mniej.

– – – – – – – – – – – – – – – – – – – – –

Ford Mustang. 420 koni. Szpera. Lepsza skrzynia. Auto regularnie jeżdżone. Wiem, że drugiego tak narowistego wozu nie znajdziesz.

Auto Nostalgia 2014

W tym Mustangu nie jest tak, że musisz się z gazem obchodzić delikatnie. Tutaj gazu nie możesz nawet dotykać – możesz do niego mówić, możesz go muskać szmateczką z mikrofibry, ale broń Boże nie możesz go dotykać.

Auto Nostalgia 2014

Taka sytuacja – ten Mustang jest na ramie i ponoć (tak mi powiedziano) auta będące na ramie prowadzą się nie tyle inaczej, ile po prostu gorzej. Karoseria samonośna jest bezpośrednio przyczepiona do zawieszenia i układu jezdnego, i wszelkie przechyły i naprężenia są szybciej i łatwiej po aucie przenoszone. Gdy masz ramę, to cały układ jezdny jest niejako w niej, a całkiem ciężkie blachy są na niej. Więc jak skręcisz, to najpierw delikatnie zapracuje rama, a potem dopiero karoseria. To ponoć są detale, które wyczuwają kierowcy obyci – ale ponoć te właśnie detale mają niekorzystny wpływ.

Dla mnie to jest niepojęte. Na chłopski rozum – jak niskie i sportowe auto osadzone jest na ramie, to nawet jeśli jest cięższe, to sporą część masy ma nisko, na wysokości piast. Fotel jest przymocowany praktycznie do ramy. Układ kierowniczy też. Więc czemu to się ma gorzej prowadzić? Przecież ty, jako kierowca, czujesz wszystko wcześniej i lepiej niż w konstrukcji samonośnej. Mam rację? Na chłopski rozum mam, ale ponoć jest odwrotnie.

No nic, nie pierwszy to raz, gdy czegoś nie kumam. Na pocieszenie sfociłem kierę w tym Mustangu:

Auto Nostalgia 2014

Absolutne dzieło sztuki.

– – – – – – – – – – – – – – – – – – – – –

Jeśli już jesteśmy przy samochodach narowistych i wręcz niebezpiecznych, co powiecie na takiego Dodge’a Darta z 1974 roku?

Auto Nostalgia 2014

Kolor podobający się tylko emerytowi z Florydy, aparycja wypierdzianej taksówki

Auto Nostalgia 2014

tylny zawias na piórach

Auto Nostalgia 2014

a tymczasem w środku profesjonalna skrzynia (chyba typ “dragster”) i klatka bezpieczeństwa.

Auto Nostalgia 2014

Bo kurde pod maską to auto ma grubo ponad 640 koni. Kuźwa, Szwagry, Wy nie macie pojęcia, co to jest 640 koni! Kiedyś po torze Ułęż jeździłem nowym BMW M5, które ma większą moc obliczeniową niż wszystkie fabryki w Detroit razem wzięte. I mimo mizernych 560-ciu koni, przy prędkości grubo powyżej 100 km/h, not stop migała lampka od trakcji. W zakręcie nie było sensu dotykać gazu, chyba że się chciało efektownie zaryć tyłem w trawnik.

A tutaj, w tym tragicznie zawieszonym, niespójnie umasowionym (jest takie słowo?), pozbawionym jakiejkolwiek elektroniki klamocie jest ponad 640 koni!!! No komuś w dzieciństwie coś tęgiego na mózgownicę spadło. Es do zet do o do ka.

– – – – – – – – – – – – – – – – – – – – –

Jeśli jesteście blisko przy mnie również na fejsiku to wiecie, że mam ostatnio wielką zajawkę na położenie na najmojszej jakiś pasów. Nie wiem jeszcze, czy dwóch przez dach, czy może czegoś bardziej dyskretnego przy dolnej krawędzi drzwi. Bo zawsze chciałem. Bo teraz mogę. Bo mam w nosie co inni myślą. Auto zglebione, rozpórka założona, fajne felgi, agresywne opony, ringi z allegro, kierunkowskazy ze wsi – tylko pasow brakuje. Przysięgam, że je nalepię.

Trochę też z przekory, że kiedyś takie rzeczy były nie tylko na porządku dziennym, ale również pompowały chłopakom krew w prącia. A dziś każdy tylko 100% ORI, rób jakby z fabryki wyjechał, ty wieśniaku od taśmy malarskiej.

A na przykład takie Volvo co każdy się doń ślini i ogólnie zajebiście, że ma pasy na dole drzwi, prawda?

Auto Nostalgia 2014

Albo taki… chyba Ford… albo Fiat… z mizernym 1,3 ale za to z grubaśną naklejką:

Auto Nostalgia 2014

Albo taki… kurde, nie wiem co to jest… chyba też jakiś Ford… z buńczucznym napisem 1600 Sport:

Auto Nostalgia 2014

Wyobrażacie sobie dziś coś takiego, że nagle po mieście jedzie Audi A4 z wielkim napisem (koniecznie kursywą, bo to daje wrażenie prędkości) 2000TFSI? Byłoby to śmieszne. Ale czemu – przecież te zaturbione 2-litry są potężnym silnikiem? Bo kurde dziś się tylko bycie szarym i niewidocznym liczy. Jak BMW to najlepiej bez emblematu z tyłu. Jak Megane R.S. to bez zajebistych naklejek z szachownicą. Kurde co za nuda. Zwalczę ją foliowymi pasami na najmojszej. Wkrótce.

– – – – – – – – – – – – – – – – – – – – –

Na ostudzenie emocji (mnie poniosło, a Was?) Oldsmobile Tornado Toronado z 1968 roku. Taki typowy amerykaniec z rozsądnym Big Blockiem 7 i pól litra pod maską.

Auto Nostalgia 2014

Zwinne coupe o wymiarach takich jak wyrzucony na plażę kaszalot.

Auto Nostalgia 2014

Czemu o nim piszę? Zerknijcie proszę do wnętrza i powiedzcie, czego tam nie ma.

Auto Nostalgia 2014

Otóż nie ma wystającego tunelu na wał napędowy, bo ten 7,5 litrowy Big Block kręci tylko przednimi kołami. Jak się głębiej nad tym zastanowić, to jest to zarówno kompletnie bezsensowne, jak i wielce sensowne. Ale po kolei.

Bezsensowne, bo takie morze momentu obrotowego musiało ukręcać półosie za każdym razem, gdy noga kierowcy musnęła pedał gazu, gdy auto akurat było w zakręcie. Bezsensowne również dlatego, że wówczas praktycznie wszystkie amerykańskie auta były RWD i tworzenie platformy dla tego modelu pewnie było nie tylko kosztowne, ale i skomplikowane w późniejszej produkcji.

Czemu wielce sensowne? Bo to były zajebiste czasy w USA. Inżynierowie poszukiwali nowych dróg, nowych pomysłów. I nawet jeśli były to ścieżki ślepe – WHO CARES?! – bez popełniania błędów nie wyląduje się na Księżycu, nie wyśle się sondy na Marsa.

Wiecie, po co takie pędzone na przód auto powstało? Jaki był zamysł marketingowy, który później został sprzedany inżynierom? Otóż wymyślono sobie, że tego, czego obecnie chcą ludzie, to płaska podłoga. Z RWD nie było na to szans, więc…

Nie no, serio – nie wyobrażam sobie jak to auto musiało jeździć. Jakże ono cudownie płużyło tymi swoimi oponami o przyczepności oszlifowanego kamyka. Jakże ono przy każdym ruszaniu piszczało, gdy na miękkim jak żel zawieszeniu masa wędrowała na tył. Tutaj lekki burnout. No taka ciekawostka.

– – – – – – – – – – – – – – – – – – – – –

Kiedyś zdarzyła się taka rzecz, że (gdzieś poza PL) w masę krytyczną rowerzystów wjechała Golfem jakaś rozzłoszczona kobieta, ciężko raniąc wiele osób. Nie chcę szukać filmiku, bo to nic przyjemnego. Ale będąc na targach mi się on przypomniał, bo pomyślałem sobie, co by było, gdyby takie same zdarzenie miało miejsce 40 lat temu. Co by było, gdyby jakieś auto z okolic roku 1970 rozpędzone wjechało w tłum rowerzystów? Chmmm… zastanówmy się nad tym wspólnie.

Taki na przykład Mercury Cougar z 1968 roku (5,7 litra) wszystkich, których trafiłby centralnie przodem, to by ich po prostu zmiażdżył i poszatkował ścianą swojego pasiastego grilla.

Auto Nostalgia 2014

Tajemnicą poliszynela jest fakt, że jakiś inżynier takie wykorzystanie auta przewidział i dlatego zamontował w nim reflektory chowane pod solidnymi klapkami. To w sumie rozsądne – mniejsze koszty naprawy dla właściciela i więcej pionowych użebrowań dotkliwiej raniących rowerzystów. Dla mnie to ma sens.

Byłoby fajnie, gdyby podobny zabieg zastosowano przy lampach tylnych oraz wszelkich kierunkowskazach. To byłaby dopiero jazda – hamujesz a z tyłu klapka KLAP i czerwone się świeci. Skręcasz a klapki od kierunkowskazów robią KLAPKLAPKLAPKLAP. Normalnie jak w chórze u Rubika.

Auto Nostalgia 2014

Albo wyobraźcie sobie, że w masę krytyczną wjeżdża taka oto Corvetta również z 1968 roku (i również 5,7 litra):

Auto Nostalgia 2014

Przysięgam, że ten chromowany przód był ostrzejszy od noża do filetowania ryb, który mam w domu. Wciskasz gaz i jedziesz. Nawet prędkości specjalnie nie wytracasz, bo ostrze tnie błyskawicznie i czysto. Tak czysto, że przecięte trochę powyżej kolan korpusy przelatując nad autem niespecjalnie krwawią, bo cięcie było tak czyste, sterylne i szybkie, że nie ma mowy o żadnych obficie broczących ranach szarpanych.

A propos ran szarpanych – jeśli takowe lubisz zadawać (szczególnie rowerzystom z masy krytycznej), to nie ma lepszego wyboru od Corvetty z 1980 roku (też 5,7 litra). Włączasz wszystkie światła i pedał dno:

Auto Nostalgia 2014

Krew tryska krwią. Flaki najpierw gubią swoje flaki, a dopiero potem rozbryzgują się na szybie. Rany szarpane mają swoje rany szarpane. “Guinea pig”, “Nekromantik”, “Cannibal Apocalypse”, “Martwica mózgu” – te wszystkie filmy po twoim wyczynie wjechania tą Corvettą w rowerzystów zagoszczą na kanale MINIMINI jako przyjemne filmiki na niedzielne przedpołudnie.

– – – – – – – – – – – – – – – – – – – – –

I tym przyjemnym akcentem kończę część pierwszą i od razu zapraszam do części drugiej (ostatniej), w której poznamy dwóch prawie-KRULÓW zlotu, właściwego KRULA zlotu oraz uraczę Was kilkoma przemyśleniami.

Tutaj część 2 >>>

– – – – – – – – – – – – – – – – – – – – –

Za poświęcenie mi czasu, oprowadzenie, wyedukowanie i napełnienie mej pustej jak nocnik głowy wiedzą (bym teraz mógł się nią chwalić), składam podziękowania dla kolegi krzychoo z Forza Italia oraz dla ziomala Piotrka z Idealismo. Szwagry, rizpekt!

34 komentarze

  1. Uwielbiam relacje z imprez. Gdybym sam jakąś organizował, to bym ci zapłacił, byś się tylko pojawił i potem ją po swojemu opisał. Niech to dunder świstnie, dawaj drugą część już i teraz!

  2. Poglądy masz różne od moich, ale książkę ze wszystkimi relacjami z imprez powinieneś wydać. Przed świętami takie rzeczy schodzą. Świetne pióro mimo że trochę rasistowskie :D

  3. serwisowa pozycja maski była też w bmw, w mojej e36 też mogę podnieść maskę pionowo do góry, w e46 tego nie ma??

    lakier ten ostatniej corvetty wygląda okropnie

  4. 1. Maska otwierana “pod wiatr” ma to praktyczne zastosowanie, że jak się zjepsuje zamek w takiej aktualnie popularnej to przy dużej prędkości może… No właśnie, może Ci się otworzyć (w E36 z pierwszego roku produkcji była taka akcja serwisowa, że przysłali do domu pismo, że się maska może otworzyć i zapraszają do serwisu – nie wiem, czy ojciec jeszcze kiedykolwiek tak ostrożnie jechał).
    2. Taki “bad look” to masz w Alfie 159 w standardzie :).
    3. Amerykanie to faktycznie mieli polot z tymi przodami… A teraz?

  5. …ech…. bo kiedyś samochody miały DUSZĘ a prowadzenie było wyzwaniem. Dziś mają tylko systemy i czujniki a kierowcą może zostać nawet beznogi ślepiec z wodogłowiem.

  6. Relacja królewska.
    Mercedesa brałbym z gwiazdą na grillu, wygląda agresywniej.
    640 koni w Darcie to chyba faktycznie porażka albo ktoś po prostu do przodu jeździ, bo opony z tego co widać, to bardziej na błoto niż na szosy.
    Chętnie poznam wypowiedź kogoś, kto się znam na autach z ramą bo to faktycznie ciekawe.

  7. Świetna relacja. Naprawdę rewelacja :) .
    Nazywanie sedanów coupe niestety nie przechodzi koło mnie obojętnie. Klasyfikacja jest i trzeba się jej trzymać. To tak jakby w jakiejś ankiecie facet robił krzyżyk przy “płeć żeńska” (a to niestety w dzisiejszych czasach też się zdarza). Ja rozumiem, że takie nadwozia mają sens. CLS a nawet Passat CC bardzo mi się podobają, ale teraz byle co nazywa się coupe (patrz najnowszy koncept VW). Niech to nazwą crossoverem, bo i tak ta sztucznie wymyślona nazwa nic nie oznacza, albo np. elegancko Sport Sedan.
    A co do pasów na nadwoziu. Audi z napisem faktycznie wyglądało by dziwnie, ale do Fiata 500 i Mini jakoś nikt się nie czepia. Po prostu niektórym pojazdom to pasuje, a innym nie i dobrze, że tak jest.

  8. Pobijasz Pan powoli Pana Clarksona Panie Blogo ;)
    Ale znów musiała się wtrącić najtwojsza do tekstu.
    Napisz choć raz coś bez E46 w treści. Pan C. żadko odnosił się w treści do aut, które posiadał ;)

  9. Blogo jest dla Ciebie nadzieja! Paski normalnie “factory approved”:
    https://www.bmwautoparts.net/pl/katalog/czesci/91_0106/0/47638/L/0/0/0/0/ind-paski-ozdobne-deco-line-910106

    Tylko Dunkelgrun jeszcze dostępne. Będzie trzeba przemalować.
    (swoją drogą co to za dziwy, do E36 cała gama kolorów jest wciąż dostępna)
    Ciężko mi je sobie wyobrazić na E46 ale na E30 i rekinach wyglądają super :) (do E30 było kilka wzorów i wciąż troche jest dostępnych)

  10. Muszę przyznać, że to przednio napędowe Tornado urwało mi głowę. Nigdy nie interesowałem się autami z USA ale zawsze myślałem że wszystkie z tamtego okresu są RWD nawet wielkie pickupy. Coś niesamowitego. Jak się zastanowić to być może to jest najlepiej prowadzące się auto z tamtego okresu w USA bo dzięki FWD jeździ przewidywalnie w zakrętach i jest możliwe do wyratowania gdy coś pójdzie nie tak.

  11. “Masa krytyczna” i ogólnie aktywiści rowerowi to się nadają jedynie do wystrzelenia w kosmos w kapsule z napisem “Uwaga! Wściekłe psy! Nie otwierać!”

  12. Nooo bo widzisz Blogo stara motoryzacja fajna jest tak wogole;)Czysta mechanika i inzynieria a nie jak teraz do informatyka trza isc co by auto ogarnalbo tyle panie kompiuterów tam …….:)

  13. Strasznie żałuję, że mnie tam nie było. Blogo, zajrzyj kiedyś na imprezę dla fanów klasycznej motoryzacji, którą współorganizuję – czyli Saturday Night Cruise.

  14. Blogo, DO WUJA CHAFLA. Żodyn Mustang nie był na ramie. ŻODYN. Tak, hamerykańcy długo trzymali się tego pomysłu (Crown Vic choćby) i miało to swój sens, ale Mustang od początku był samonośny.

    A co do Darta – gdyby srebrny kolor podobał się tylko emerytom na Florydzie, świat byłby piękniejszy. A na pewno ulice. Ale niestety znów się mylisz – to ukochany “kolor” (cudzysłów w pełni zamierzony i zasłożony) wyciętych z szablonu korporobocików oraz wąsaczy mówiących “wziąść”. Wyjrzyj za okno ino. Co widzisz? Srebrny, srebrny, szary, srebrny, biały, szary, srebrny, czarny, srebrny, srebrny, szary… Nie wiadomo czy rzygać czy ziewać.

  15. @Leniwiec: Jak Mustang Mach1 nie jest na ramie, to ja kurde szach-mat i pas, bo z właścicielem o tym rozmawiałem.

    Oraz Dart nie był srebrny tylko beżowo-srebrny. Już wysłałem skargę do Canona, że mi sprzedał aparat chory na daltonizm.

  16. To ja już nie wiem. Że niby Mach1 to insza konstrukcja od reszty Mustangów? Inna rzecz, że znam właściciela Chryslera Voyagera, który też utrzymuje, że jego dupowóz jest na ramie, co przez długi czas wywoływało u mnie fejsbuk (czyli plaśnięcie się książką w twarz).

  17. Fajna relacja z imprezy, tylko jedna kwestia nie daje mi spokoju. Na samym początku napisałeś o oponach z białym paskiem “Na razie wszystko co jest dostępne, to jakieś niesprawdzone gumy do aut klasycznych, które pewnie spełniają niewyśrubowane normy. Ale słyszałem, że jakiś koncern z prawdziwego zdarzenia się do białych pasków przymierza.” a ja na zdjęciach widzę opony MAXXIS i powiem Tobie że to JEST firma “z prawdziwego zdarzenia” :) od lat produkują opony do motocykli, quadów, truck’ów, dragster, buggy, nawet melexów i wiele innych specjalistycznych. Połowa sportowego świata off-road (ale nie tylko) jeździ na MAXXIS druga na ITP. MAXXIS to bardzo dobra marka i jeżeli masz wątpliwości co do jakości gumy itd. to nie masz się czym martwić ja bym brał w ciemno. PS. w kilku swoich sprzętach używam tych opon :)

  18. 2014, ale wykopaliska! Cześć, interesująca ta Twoja blogomotywa czy też blogomotyw. Trafiłem tu poprzez YT, gdzie znalazłem Twoje filmy skojarzone magicznym algorytmem z produkcjami mierniczych pojemności bagażników i wciskaczy kolan w swoje własne plecy. Ponieważ żyję z grzebania w ziemi (nie, nie z grzebania ofiar masy krytycznej czy inny nieszczęśników), czuję się dostatecznie kompetentny nadmienić, że ten nagrobny detal w jakże romskim wnętrzu Mercedesa CL 63 AMG to nie marmur a labradoryt. Piękna skała, szkoda jej. Taka ciekawostka. ;)
    Pozdrawiam. A jak nikt tego nie przeczyta, to i tak sobie pozdrowię rodziców.

Pozostaw odpowiedź Czarek Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *