#438 Rajd Polski z Totalem

Rajd Polski - Total Tour

Total, marka olejowa wspierająca w rajdach m.in. Citroena, zaprosił mnie i Spalacza (tutaj jego relacja milion razy bogatsza w fotki od mojej) na 71. Rajd Polski. Mieliśmy sami sobie dojechać do Olsztyna a potem już jak szlachta – hotel, bus, strefa serwisowa, catering, obiady, hera, koka, hasz, LSD.

Wycwaniłem się i ogarnąłem to tak, że najomjsza została w centrum Wwy, skąd zgarnął mnie Spalacz swoim A4. Auto jak auto – jest OK, mimo mojej niechęci do marki. Ale jedno muszę przyznać – te nowe zaturbione beznynówki współpracujące z szybkimi skrzyniami to jest kurde rewelacja. Nie dość, że przy niedopuszczalnych prędkościach obroty ledwo przekraczają 2500, to jeszcze podczas emeryckiej jazdy przy 1600 obrotach depczesz i ciągnie to jak dzikie.

Porównując taki zestaw z tym co mam ja widać, jak gigantyczny postęp dokonał się w motoryzacji na przestrzeni ostatnich 10 lat. Ja niby mam większą pojemność i 6 garów, ale złączonych ze skrzynią ręczną 5-biegową. Jedzie to świetnie, ale w trasie męczy. Poza tym jako taką dynamikę uzyskuje powyżej 2500, czyli nie możesz sobie leniwie jechać na czwórce i nagle wyprzedzić – musisz albo zredukować, albo nie wyprzedzać. A w spalaczowym A4 obroty praktycznie nie mają znaczenia – masz 1500, PUF! i wyprzedziłeś. I wcale nie zawsze wiązało się to z redukcją biegu. Serio – porównując takie dwa konkretne auta postęp technologiczny w sprawności układów jezdnych jest absolutnie gigantyczny. Ale oczywiście jak to wszędzie, jeden woli mieszać dźwignią i patrzeć na obroty, drugi woli więcej wagi przywiązywać do tego co na drodze i wyprzedzać gdy można, a nie gdy może.

Dowodem na sprawność nowoczesnych napędów niech będzie to, że w niedzielę, ostatniego dnia rajdu, gdy już się Total nami nie opiekował, dwukrotnie pomyliliśmy drogę i tym limuzynowatym Audi A4 raz wpadliśmy na OS tuż za Fiestą

Rajd Polski - Total Tour

a raz za Miniaczem

Rajd Polski - Total Tour

I za każdym razem z trasy musieli nas sejfciarze ściągać, bo siedzieliśmy rajdówkom na zderzaku, na centymetr nie mogły nam odejść, i się ich kierowcy irytowali, stresa łapali, swoim rytmem jechać nie mogli.

Obowiązkowa dygresja? Checked. No to teraz do rzeczy.

Jak się ogląda rajd?

Rajdu w ogóle się nie ogląda – patrzy się tylko na przejazdy czołówki i potem zrywka na kolejny odcinek. Na rajdzie się bywa. To jest taka inna forma piknikowania – w pełnym słońcu, kurzu, z daleka od grilla i zimnych napojów. Co kto lubi.

Do startu OS-u kwadrans, wszyscy zaklepują miejscówki, rozstawiają statywy, zaczynają imprezki na dachach swoich aut.

Rajd Polski - Total Tour

Napinka rośnie. Pierwsza zerówka. Druga. Trzecia. Chce się siusiu ale nie ma, że pęcherz boli – trzeba twardo stać, miejsce wywalczone, zaraz jadą wurce. Kurz po zerówkach w gębie, na aparacie, w majtasach, wszędzie. Wtem! Gwizdy, oklaski, krzyki. JEDZIE!

Rajd Polski - Total Tour

Kto? Nie wiadomo, ktoś z czołówki. Chyba jakiś Francuz. Albo nie, ktoś inny. Który jest? Nie wiadomo, to się okaże, nikt nic nie wie, coś się wydarzyło na poprzednim odcinku, klasyfikacja się porąbała – wszyscy nasłuchują rajdowego radia, ale tam też bełkot – powtarzają po stokroć te same newsy, zawsze tylko o Robercie i Hołku.

A właśnie, Robert – drugi Małysz, Motylia, Gołota. Wrzawa rośnie, tłum szaleje, nad lasem pojawiają się trzy helikoptery, słychać już strzały z wydechu. Jest. JEST! ŁOOOBEŁT!!!

Rajd Polski - Total Tour

Ale skoczył! Najlepiej! Miszcz! Wiadomo! Przeleciał punkt k, Skacze jak kiedyś na Garmisch-Partenkirchen, jak na mamuciej. Takie rzeczy w człowieku zostają, ciało pamięta.

Czy ktoś to widział własnymi oczyma? Nikt, dosłownie nikt. Wszyscy jak rodzicie na przedszkolnym balu – wyuczone na pamięć wierszyki swoich pociech oglądają na ekranach składanych w Chinach telefonów, aparatów i kamer – zamiast na żywo, w jakości nieskończoność na nieskończoność, WŚ-HDP (WszechŚwiat-HighDefinitionPlażo).

Czołówka przeleciała, Robert przeleciał – co teraz? Teraz wszyscy spuszczają głowy w dół i przeglądają pliki w aparatach. Wszyscy. No dobra, wszyscy poza tymi, którzy w tej chwili kręcą dłonią nad głową pokazując swojemu pilotowi, żeby włączał wirnik.

Rajd Polski - Total Tour

A reszta, jak już posprawdza na tych malutkich ekranikach to, co przegapiła na żywo, wykonuje obrót na pięcie i marsz do samochodu. 10-ciu najlepszych przejechało, trzeba drzeć na kolejny OS. To bardzo przygnębiające dla słabszych zawodników – ci najlepsi mają trasę pełną ludzi, tym słabszym kibicuje tylko rodzina i ci, którzy przy trasie rozstawili się z namiotami i chcąc nie chcąc muszą w nich trwać, bo to tak jakby ich wczasy, taki biwak. Siedzą na leżaczkach przy grillu i przez 30 minut tysiąc osób się koło nich zbiera, a potem jakby masa krytyczna ruszyła – tłum gdzieś odchodzi i zapada spokój – i tylko co minutę jakiś Lancer lub smętna ośka przejedzie kurząc i popiardując, walcząc o utrzymanie się w siódmej dziesiątce.

Wybór miejscówki

Biorąc pod uwagę fakt, że 99% kibiców mimo tego, że stoi 10 metrów od grzejących pełną bombą fur, rajd ogląda na malezyjskich ekranach swoich koreańskich gadżetów, wybór miejsca jest kluczowy. Bo jak człowiek ma do dyspozycji tylko oko nieuzbrojone, to może sobie stanąć gdzie chce, nawet za gałęziami, a i tak zobaczy co trzeba, bo oko ma dar śledzenia, skupiania się, wychwytywania detali. A aparat to wiadomo – jak złapie ostrość na krzakach, to cały przejazd, choćby nie wiem jak widowiskowy, będzie do kitu.

Dlatego i stanąć trzeba dobrze, i kierunek pstrykania trzeba właściwy obrać. Pomyślisz, że fotka najeżdżającego auta jest taka oczywista, każdy tak robi – a ty dusza artystyczna, zdejmiesz wurca jak będzie już odjeżdżał, w zakręt się pasował. Pstryk i… tiaaa, nie no, ekstra, tak artystycznie…

Rajd Polski - Total Tour

Gdy tłum się wznieca to wiesz, że coś się dzieje. Że nadciąga on, ten jeden jedyny, nasz rodzynek. Wrzawa narasta. Ty skupiony, zdejmiesz go jak będzie najeżdżał prosto na ciebie, by znów samego kurzu na fotce nie mieć. Oddech wstrzymany, tętno wyrównane. Jesteś jak bullterier, jak wściekły pies… WRRRRÓĆ… jesteś jak snajper, jak chirurg, jak ninja gotowy do sypnięcia gwiazdką w tchawicę wroga. Jest. JEST! ŁOOOBEŁT!!!

Rajd Polski - Total Tour

CO TO KUŹWA JEST!!! KTO TO KUŹWA JEST?!!!
No i całe zdjęcie fpisdu… gość przy-foto-bombił na poziomie master. Ilość zepsutych zdjęć: 183. Ilość wkurzonych ma maksa fotografów: 183. Szybkość ucieczki cwaniaka przez pola ku horyzontowi: 18,3 km/h. Za rok będę robił tak samo. MISZCZ!

Potem, jak już Robert przejedzie, to ciśnienie puszcza i ludzie zaczynają eksperymentować. Zmiana miejscówki:

Rajd Polski - Total Tour

dłuższe czasy:

Rajd Polski - Total Tour

serie:

Rajd Polski - Total Tour

czy, ten tego, jakże modne dziś selfie:

Rajd Polski - Total Tour

Bo tak to właśnie wygląda – jest napinka na złapanie dobrych ujęć czołówki, a potem już rozluźnienie, próby innych ustawień, piknik, zabawa i wspominana już na wstępie

Strefa serwisowa

W swoim życiu byłem na kilkunastu rajdach. Widziałem na żywo Kuliga w Renault Megane Maxi, mnóstwo przecudownych Fordów Escort Cosworth, Hołka i w Toyocie, i w Imprezie, Loeba w Citroenie. Ale nigdy jeszcze nie byłem z VIP-owskim statusem w strefie serwisowej. Och kurde, warto.

Na przykład dlatego, by zobaczyć ile czasu marynuje się w ASO (i u każdego innego mechanika) na same formalności. Przyjeżdżasz, wypełniasz zlecenie, oddajesz kluczyki, potem ktoś do Twoje auta wsiada (czasami wylepiając wnętrze folią), gdzieś nim jedzie, coś podłącza…

A przecież można tak – oto DS3 WRC (za kierownicą brytyjczyk Kris Meeke i jego pilot… pilot o nazwisku wybitnie niepasującym do pilota, bo przecież pilot nie może robić niczego nerwowo, nie może kierowcy zaskakiwać i gdy ten sobie spokojnie jedzie i ustawia auto do “dwa lewy szeroko dno” on mu nagle mówi, że jednak kurde hopka, pieniek i nawrotka… i jego pilot Paul… Nagle)… wracając do wątku… oto DS3 WRC, który kilka minut wcześniej na OS14 złapał gumę i spory kawałek jechał na flaku. Dla bezpieczeństwa, bez sprawdzania czy trzeba czy nie, w czasie 30 minut wymieniono mu praktycznie całe przednie zawieszenie. 30 minut. Gdyby tak pracowały zwykłe warsztaty, obsługiwałyby 50 aut dziennie a nie 50 miesięcznie.

Niby wszyscy jak w ukropie, a jednak spokojnie i na luzach. Mechanicy pewnie, eksperci w białych koszulach czujnie.

Rajdy tej klasy są cholernie drogie – to wie każdy. Ale dopiero będąc w strefie serwisowej widać, dlaczego to wszystko tak naprawdę tyle kosztuje. Bo przy budżetach całych ekip samochód jest niezauważalnym kosztem. Miliony pewnie pochłania logistyka. Zobaczcie sami – oto namiot serwisowy prawdziwych tuzów – czyli Citroena WRC:

Rajd Polski - Total Tour

Rajd Polski - Total Tour

Rajd Polski - Total Tour

W sumie OK, sam bym takie coś rozstawił w godzinkę. Tymczasem Volskwagen – który naprawdę nie mam pojęcia, co robi w rajdach WRC (pasuje tu tak samo jak Toyota i BMW do F1) “namiot” miał bardziej zacny, mega nowoczesny, taki wręcz diznajnerski:

Rajd Polski - Total Tour

Rajd Polski - Total Tour

Rajd Polski - Total Tour

Ale i tak temat namiotu serwisowego zaorał Hyundai. Co ten Hyundai robi w rajdach, to ja również nawet nie. Ale “namiot” ma przekozak – wygląda jak prestiżowe ASO. I pomyśleć, że oni to wożą po całym świecie, rozstawiają, demontują, i tak w kółko. Do samej obsługi tego “namiotu” potrzebują pewnie więcej ludzi, niż wszystkie zespoły ośki razem wzięte mają kierowców, mechaników i managerów.

Rajd Polski - Total Tour

Rajd Polski - Total Tour

Rajd Polski - Total Tour

Jak się na takie rzeczy patrzy, to naprawdę nie ma zdziwienia, że ciężko się komukolwiek ścigać z tak doinwestowanymi zespołami fabrycznymi.

Technologia rajdowa

Nie oczekujcie unikatowych smaczków, bo niestety nie udało nam się porozmawiać z Krisem Meeke i tym jego pilotem Paulem Wtem Nagle – wpadli na serwis lekko spóźnieni i ogólnie nastroje im nie dopisywały – przez tego kapcia spadli z miejsca trzeciego na jedenaste (ostatecznie skończyli na siódmym), więc wiadomo, też bym nie chciał z blogerem gadać, no c’mon.

Oto, co udało mi się samodzielnie wypatrzeć. O, na przykład taki fajny tłumik w Fieście – coś jakby zawartość katalizatora (po co autom WRC jest katalizator to ja pojęcia nie mam) wsadzić w samą końcówkę wydechu. Niezła oszczędność masy.

Rajd Polski - Total Tour

Robert w swojej Fieście miał tak samo, tylko brzydziej.

Rajd Polski - Total Tour

W ogóle to jego auto to był jeden wielki ulep, efekt zderzenia taczki z przystankiem, wiadrem i działem z taśmami malarskimi w OBI:

Rajd Polski - Total Tour

Nadkola przeżarte przez rdzę:

Rajd Polski - Total Tour

Wnętrze w rozsypce, rury wszędzie… no i ze skręceniem przebiegu przesadzili:

Rajd Polski - Total Tour

0 km, kto w to uwierzy? Już na pierwszy rzut oka auto nie wygląda jakby Niemiec nim do kościoła jeździł. Teoretycznie może być po lekarzu, ale bardziej po tym od zwierząt – w to, że odebrał w środku poród od krowy i dwa razy otarł się o nosorożca… w to jestem w stanie uwierzyć.

Kolejna ciekawostka. Jak ci się hamulce grzeją, to koniecznie zmień przewody na takie w stalowym oplocie – to rada typu “internetowa oczywistość”. Nikt stalowego oplotu nie ma, ale każdy poleca. Tymczasem DS3 WRC, czyli górna półka górnej półki najwyższej na świecie szafki, ma coś takiego:

Rajd Polski - Total Tour

Zwykłe gumowe rurki. ICOTERAS?

Jeśli czytają mnie blogerzy aspirujący do wielkich pieniędzy i niewiarygodnej popularności, niech teraz usiądą. Bo oto…

Rajd Polski - Total Tour

Taki talerz. Obczajcie to – nosicie go zawsze ze sobą i w restauracji, chwilę przed oczywistym, standardowym, nikogo dziś niedziwiącym sfotografowaniem jedzenia przerzucanie posiłek na coś takiego i dopiero wtedy PSTRYK! Taki talerz mógłby być Waszym znakiem firmowym. Nową jakością w motoryzacyjnej blogosferze. Niby lifestyle, fotki żarcia, eventy – ale jednak z elementem motorsportu.

Tak bardzo go chciałem zakosić, że aż wierciłem się i pociłem z podniecenia. I jeden z kelnerów wziął mnie na celownik i oka ze mnie nie spuszczał. Przegrałem, nie ukradłem. Ale się nie poddałem i dogadawszy się ze Spalaczem, ja skupiłem na sobie całą uwagę zespołu cateringpowego a on szacher-macher i talerz zakosił.

Niestety zdradziłem mu niecny plan skoku na statystyki, jedynkę Pudelka i tysiące złotych od sponsorów nim ten talerz w ręku miałem. Tak się zajarał pomysłem, że postanowił mi go nie oddawać. Więc po krótkiej przepychance tak żeśmy niefortunnie upadli na glebę, że się talerz, prawda, w drobny mak.
Ze złości rozszarpałem oponę.

Rajd Polski - Total Tour

A mogłem Spalacza. Do tej pory gnojek mi za uratowanie życia nie podziękował.

A propos opon – czołówka jeździ po szutrach na takich Michelin:

Rajd Polski - Total Tour

Niższe klasy na bardzo podobnych z wyglądu oponach chińskich marki DMack:

Rajd Polski - Total Tour

Ale są i tacy, którzy po szutrach doginają na czymś takim:

Rajd Polski - Total Tour

oraz na czymś takim:

Rajd Polski - Total Tour

czyli na najzwyklejszej drogowej oponie na suchy i mokry asfalt. Zniszczenia auta wcale w takim przypadku nie dziwią. Kilka razy jechałem na zwykłych letnich oponach po szutrze i po przekroczeniu pewnej prędkości (a wynosi ona dokładnie 35 km/h) jazda nie różniła się niczym od pocinania na zwykłych zimówkach po błyszczącej tafli zamarzniętego jeziora.

Już nawet Focus używany do zapoznania z trasą miał lepsze kapciochy niż co poniektóre rajdówki:

Rajd Polski - Total Tour

Ale żeby nie było – absolutnie nie drwię z zespołów, które na nasze mazurskie szutry wybrały się na oponach drogowych. Ja po prostu ten fakt zauważam i wiem, że mając ograniczony budżet sam bym postąpił jak one – gdyby kołdry nie starczało na przykrycie wszystkiego, ciąłbym nawet na Dębicach Furio byleby tylko móc jechać, szkolić się, dobrze bawić.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Na koniec podziękowania dla Totala – bo się należą. Jak pisałem, na wielu rajdach już byłem, ale nigdy nikt się mną tak nie zaopiekował z klasą i wyczuciem. Niby to był tylko 1 dzień, ale odwiedziłem 2 OS-y, strefę serwisową i nocny Special Stage na stadionie. Kto zna rajdy ten wie, jak ciężko się pomiędzy OS-ami przemieszczać, jak ciężko zdążyć, jak trudno ten bałagan ogarnąć.

Oraz dygresja, której niestety nie mogę poprzeć zdjęciami, bo akurat tego nie uchwyciłem. Otóż technologia aut rajdowych ma się nijak do tego, co widzimy na ulicy. Nawet jak taki DS3 WRC z grubsza wygląda jak seryjny DS3, to i tak wykonany jest z laminatu przyczepionego do gęstej kratownicy z rur. Silnik nawet jak ma pojemność podobną do tej oferowanej w cenniku, to pewnie nic poza blokiem z jednostką seryjną nie dzieli. Benzyna inna. Opony to już w ogóle kosmos, zero przełożenia na to co znamy ze sklepów. Zawieszenie takie, że bez komputera nie podchodź. Hamulce bardziej wyczynowe być nie mogę. Fotele lekkie jak piórko. Kierownice za dziesiątki tysięcy złotych.

I chyba tylko jedna rzecz w autach klasy WRC jest identyczna jak w drogowych wozidłach – olej. Serio, w “namiotach” stały zwykłe 1-litrowe butelki zwykłych olejów – takich samych, jak te w sklepach za 40-60zł. Standardowe butelki, standardowo zamknięte, zero odstępstw.

Oczywiście można się doszukiwać podstępu – że co to dla koncernu nalać w zwykłe opakowania olej kosmicznie lepszy. Sęk w tym, że jak już kiedyś wielokrotnie pisałem, moim zdaniem obecnie olej silnikowy sięgnął takie wyżyny doskonałości, że nie istnieje coś takiego, jak “lepszy olej do aut WRC”.

I tym lizusowskim wobec Totala akcentem (acz będącym wynikiem moich szczerych przemyśleń) kończę relację z Rajdu Polskiego. Plan na przyszły rok mam taki, że znajdę sobie OS jeżdżony dwukrotnie i się przy nim na cały dzień zbunkruję z namiotem, leżaczkiem i grillem, by nie tylko czołówkę oklaskiwać, ale przede wszystkim tych, którzy są dopiero na dorobku i jadą w takich ogonach, że bardziej od samego rajdu i kamieni czyhających za zakrętami stresuje i onieśmiela ich widok tych kilku kibiców, którzy wytrwali, nadal tkwią przy trasie i świadomie ich dopingują.

31 komentarzy

  1. O kurcze, po tych fotkach z hopki wnoszę, że stałem jakieś 2 metry obok Ciebie i chyba nawet jak przez mgłę, lub raczej przez kurz, cię pamiętam po tej wypłowiałej czapce typu wędkarskiego. Ale akcja! :-D

  2. Ja rajdu lubię i wcale nie jest problemem być na bieżąco z klasyfikacją – są dobre updatey w internecie, jak jest zasięg to wszystko wiadomo. W ogóle tak się wszystko najlepiej ogląda – z podglądem na aktualną klasyfikację w necie. Wtedy wiesz kto kiedy jedzie i dlaczego akurat teraz. Nawet jak wypadku na własne oczy nie zobaczysz, to wszystko o nim wiesz.

    Radio rajdowe jest dobre, ale faktem jest, że skupia się tylko na czołówce. W sumie jest dla ludzi, a większość robi tak jak piszesz – zrywa się zaraz po wurcach.

    W strefie serwisowej byłem ale bez pakietu VIP więc tylko za płotkiem. Trochę żałuję, że prawie cały czas spędziłem stojąc przy stanowisku Kubicy, ale dobre i to – pomachał mi. No od tamtej pory nie mrygam, by widoku machającego mi Roberta z pamięci nie stracić.

    A co Hyundai i VW robią w rajdach to ja też nie wiem. VW powinien mimo obecności Audi wejść w DTM a Hyundai powalczyć w WTCC / BTCC zglebioną Elantrą. Chyba nie mają co z kasą robić.

  3. @Blogo spójrz na to z innej strony, może to Audi i jest efektywne ale to samochód który po max 5 latach zacznie się sypać jak choinka na wiosnę, a po 10 całkowicie się zbiodegraduje.
    A BMW? będzie stawać się coraz większym klasykiem i wciąż tak samo cieszyć.

  4. Ja zawsze chciałem jechać i zobaczyć jakiś rajd z bliska. Ale teraz widzę, że nie bardzo jest co oglądać…
    Zdjęć robić nie lubię.

  5. Tekst niby fajny, lekkie pióro ale albo nie znasz się kompletnie na rajdach albo specjalnie udajesz ignoranta. Wynik jest taki, że w wielu miejscach wprowadzasz czytelnika w błąd :(

  6. Blogo, gdybyś miał 330iA to spokojnie byś Spalaczowi dotrzymał kroku, tak samo gdyby on miał 1.8 150KM manual to by nie robił na tobie takiego wrażenia.
    On ma moment na środku, ty na górze, u ciebie szybciej wchodzi na obroty, on musi nadmuchać. Niby teraz już turbo dziury prawie nie ma. Ale np spróbuj w turbo dać pełną łyżkę, odpuścić, potem od razu depnąć (takie niezdecydowanie przy wyprzedzaniu), blow off nie skończy pracy i nie masz mocy.
    Wszystkie motory mają swoje plusy, trzeba umieć z nich korzystać.

  7. Tak na szybko parę rzeczy. Dobrego kibica wśród tłumu nie zobaczysz bo on tłoku unika. Woli zaszyć się głęboko w lesie małą ekipą gdzie nikt nie robi wiochy komórkami tylko każdy porównuje style i szybkość jazdy poszczególnych zawodników (jak się oko wyrobi to widać różnice).
    Fiesta Roberta nie jest poobijana przez to dachowanie jakie zaliczył na początku rajdu? Nie wiem kiedy dokładnie było robione zdjęcie.
    0 na kokpicie nie oznacza przebiegu (bo co to kogo obchodzi) tylko przypomina jaki mamy akurat wrzucony bieg (w tym przypadku “luz”).
    Co do katalizatora musi on być w rajdówce tak jak w każdym innym drogowym samochodzie gdyż dojazdówki między OS-ami odbywają się na publicznych drogach w normalnym ruchu, więc obowiązuje ich te same przepisy co wszystkich.

  8. @ZbyszekChaosu – pozwól że naprostuję twoje naprostowywanie w jednej kwestii: Teraz Blogo ma taki (IMHO ciut głupkowaty :P) styl pisania młodzieżowego, z tym 0, że to niby przebieg śmieszkował ;-)

  9. “0 na kokpicie nie oznacza przebiegu (bo co to kogo obchodzi tylko przypomina jaki mamy akurat wrzucony bieg (w tym przypadku “luz”).” Ty chyba jesteś nowy w internetach, a na tym blogu to już na pewno :)

    1. To nie może być bieg, bo nie ma biegu “0”, jest co najwyżej “N” lub “P”. A skoro też nie przebieg, to pewnie temperatura. Tak czy siak, zepsuta. Byłem tam i nie marzłem.

  10. @Blogo – dobra, to już Cię nie bronię :P Chociaż ja bym stawiał że to jednak luz jest. Temperatura – bezsęsu (jak zwykło się pisać ostatnio). Ilość osób w aucie – totalnie bezsęsu. Ilość urwanych kół – licznik od tego prędzej gdzieś z boku by był.
    Cyfrowy obrotomierz – podejrzewam, że w takim aucie dobrze słychać kiedy bieg trzeba zmienić ;)

  11. Ale tak na serio to “zero” to może być aktualnie wyzerowany datownik. Data jest w rajdówce niezwykle ważna – bo wyobraź sobie, że mylisz dzień i jedziesz z całym zapleczem na rajd o dzień za późno…!

  12. Nie nie i jeszcze raz nie, wyjaśnijmy to sobie raz na zawsze – to jest wskaźnik piętra, przecież auto właśnie stoi na parterze!

  13. Zero to zero.
    Po prostu.
    Widok zera motywuje kierowcę i pobudza ambicję do wykazania się na trasie.

    Coś jak..wiecie..taki sierżant dla rekrutów na szkoleniu w amerykańskim filmie: “Jesteście ścierwem, wygoloną na zero bandą kretynów, zerami i wstydem dla kraju. Ja dopiero zrobię z was ludzi.”

  14. A mnie się wydaje, że to ilość osób w samochodzie. W środku nikt nie siedzi, dlatego pokazuje zero. W razie wypadku ważne jest żeby ratownicy wiedzieli ile osób znajdowało się w pojeździe. Zamontuje sobie teki bajer w golfie.

  15. -Panie kierowco, ile tu się wyświetla osób?
    -Jedna, panie władzo.
    -A autko w dowodzie rejestracyjnym ma 5 osób. Na to bydzie mandat i 4 punkty karne – po jednem od każdej brakującej osoby.

  16. @Kaczy, takiej teorii, tj. 5 lat -> 10 lat to jeszcze nie słyszałem… uwzględnia ono jazdy po torze? może wtedy ten czas się skraca jak się często “pałuje” na różnych rally sprintach, superoesach? i powiesz co pierwsze padnie? tak abym mógł to na kwartał wcześniej wymienić i uchronić się przed awarią…

    @monogramus, ja nie czuję żadnej zwłoki przy takim “zawahaniu podczas wyprzedzania”, ciągnie od razu, tak samo mocno… pewnie w porównaniu do wolnossącego silnika wkręconego na obroty będzie czuć różnicę ale nie jechałem, na moje oko nie ma żadnego laga, żadnej zwłoki, a już szczególnie takiej o jakiej trzeba pamiętać np. podczas takiego zawahania się przy wyprzedzaniu…

    330i czyli 3.0 R6 benzyna bez turbo oczywiście, że dotrzyma kroku bo dzisiejsze i typowe 2.0 turbo to nic innego jak downsizing z tej pojemności… raczej to 2.0 turbo powinno starać się aby dotrzymywać kroku 3.0 bez turbo… ale w zwykłej, codziennej jeździe 2.0 turbo będzie wygodniejsze bo ma moment od samego dołu…

  17. @Spalacz a nie słyszałeś o celowym postarzaniu produktów? polecam obejrzeć “spisek żarówkowy”.

  18. @Kaczy, he he he… ;) czyli nie masz nic do powiedzenia na ten temat, tak sobie z kapelusza te 5 lat i 10 lat wyciągnąłeś…

    ps. ale zobacz kiedy ten spisek żarówkowy wymyślono? to już niemal 100 lat temu więc czym w takiej perspektywie jest ostatnie 10 lat? bo mniej więcej taka jest różnica wieku między autami o jakimi mówimy… wychodzi na to, że celowe postarzanie produktu ma dotyczyć tylko nowych i kilkuletnich aut a tych starszych o 10 lat to już nie… one jakoś cudownie uchowały się przed celowym postarzaniem znanym od niemal wieku i będą klasykami ;)

  19. @Spalacz, prawda jest taka, że kiedyś samochody projektowali inżynierowie, a dziś księgowi.
    Teraz nie zarabia się na samochodzie tylko na jego serwisie, samochody są budowane tak by po gwarancji zacząć niedomagać tak by w krótkim czasie kupił następny nowy w salonie.
    Chcesz więcej informacji nt. marności nowych aut- poczytaj złomnika, tam dowiesz się szczegółów.

  20. zysk ze sprzedazy auta w klasie premium to około 9% tak wiec jakis tam zysk jest ;]
    jakby producenci zarabiali tylko na serwisie, to po roku by sie zwineli, bo malo osob serwisuje sie w ASO a duzo w roznych niezaleznych warsztatach na dodatek kupuje czesci nie OE a zamienniki…

  21. @Kaczy a co mają robić, marnować tony surowców na samochody, które będą w pełni sprawne stały na szrocie, bo i tak będziesz chciał kupić nowy?

    Jeżeli nie jeździsz samochodem, który ma ~40 lat, nie używasz miksera z PRLu i nie masz radzieckiej lodówki to STFU.

  22. 40 lat temu samochody nie osiągneły jeszcze ostatecznego etapu rozwoju, szczyt motoryzacji zakończył się gdzieś w okolicach 2005 roku, później jest już tylko spadek i nabijanie kasy producentom którzy chcą zarobić jak najwięcej, dla nich nie liczy się już bycie najlepszym, najbardziej innowacyjnym, dawanie radości użytkownikowi, liczy się zysk tylko i wyłącznie.
    Miksery czy lodówki podobnie jak telewizory czy komórki teraz robią lepsze niż kiedyś więc nie rozumiem analogii.
    Mam samochód z końca lat 90tych bo po prostu wtedy auta były najlepsze, telefon mam nowy bo smartfony teraz są najlepsze.

  23. zysk zawsze był powodem istnienia firm, wmawianie sobie czegos innego to dziecinada
    i radze nie mówic, ze rozówj motoryzacji się skończył, każdy kto tak prorokował w KAŻDEJ dziedzini później mógł się ugryźć w język…

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *