#439 Czemu wrzeszczymy, trąbimy i pokazujemy palec?

Agresja za kółkiem

Długo nad tym myślałem i wymyśliłem. Otóż bierze się to z niepotrzebnej napinki. Siedzimy w tych samochodach nabzdyczeni jak balony i jedna szpila wystarcza, by się po wnętrzu werbalnie rozchlapać brudząc wszystko mięsem – że tak poetycko zapodam.

Wiele złego można o mnie powiedzieć ale nie to, że nie uczę się na błędach. Otóż bardzo się na nich uczę. Kiedyś, jeszcze w Civicu, miałem taką sytuację: ja na prawym pasie, obok mnie jeszcze dwa. Korek ja diabli. Nagle patrzę, a tu znak, że mój pas się kończy, bo jakiś remont. Więc wrzucam kierunek i się powoli pakuję na środkowy w lukę. Już prawie jestem, gdy nagle z lewego pasa w tę samą lukę wjeżdża taksówkarz. Myk i jest, a ja na lodzie.

Nie wiem, co we mnie wstąpiło, ale zatrąbiłem (co bardzo rzadko czynię) i jak tylko na mniej spojrzał, zacząłem mu wygrażać, że to moja luka była i w ogóle. Ze złością, ale jeszcze bez palca. Na co on mi coś tam pokazuje, żebym się uspokoił i sobie dalej jechał przed siebie. No to ja się zagotowałem, bo jak niby mam dalej jechać przed siebie, jak mi się tu zaraz pas remontem kończy.

A on co? A on mnie olał – zaczął coś sobie w radiu gmerać. Więc ja wtedy znów zatrąbiłem, on na mnie spojrzał – a twarze nasze dzieliło nie więcej niż 90 centymetrów i dwie cienkie szyby – i wtedy ja mu palec pokazałem tak bardzo, że bardziej nie można. Do dziś widzę to tak, jakbym z siebie wyszedł i stał obok – z jednej strony poczciwy taksówkarz, z drugiej młodzian w niskiej Hondzie prężący palec z taką miną, jakby od miesiąca miał problemy gastryczne.

Korek się ruszył, więc szybko z tej konfrontacji zwiałem. I równie szybko się zorientowałem, że ten mój pas żadnym remontem się nie kończy – ot, ktoś znaków nie zdjął. I wtedy powoli, majestatycznie tak niczym statek zrównał się ze mną ten taksówkarz. Zatrzymał się i sięgnął do przycisku otwierającego okno. Szyba ruszyła w dół a ja razem z nią. Nawet w dniu narodzin byłem większy niż wtedy, gdy on stał obok i szybę opuszczał.

Nawarzyło się piwa, trzeba je było wypić… spojrzałem mu w oczy, a on się uśmiechnął z przekąsem i zapytał retorycznie „No i po co to było…?”

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Ja nie wiem po co, ale wiem dlaczego – bo się napiąłem, gdzieś spieszyłem, ciśnienie mnie zaślepiło. Od tamtej pory nie przypominam sobie, bym zaczął jakąkolwiek słowną potyczkę będąc za kierownicą. Zdarza mi się w takowych uczestniczyć, ale wtedy zawsze staram się agresorowi pokazać, jak bardzo go swoim luzem i niezaangażowaniem ignoruję.

Bo wbrew obiegowej opinii prawdy nie są trzy, tylko dwie. Jedną wymyślił jakiś chiński myśliciel, a drugą odkryli amerykańscy naukowcy. Pierwsza brzmi: „Mądry głupiemu ustępuje, a głupi się z tego raduje”, a druga: „Bycie ignorowanym boli najbardziej”.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

– To jest moja strefa osobista – powiedziała do mnie kiedyś Margolcia. Że co?! Otóż na zajęciach z Panią Pedagog uczyli się tak zabezpieczać – że jak ktoś nieznajomy do nich podejdzie zbyt blisko, to oni powiedzą „To jest moja strefa osobista” i nakreślą przedramieniem okrąg wokół siebie.

Skoro tak to działa – a z tą Panią Pedagog miałem już do czynienia i wolę jej ponownie na odcisk nie nadeptywać – to na bank niektórzy kierowcy muszą sądzić, że szklane samochodowe szyby i kawałek blaszanego dachu wyznaczają wokół nich „strefę buraka pastewnego„, w której na bardzo wiele mogą sobie pozwolić.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Byłem niedawno na poczcie i było jak na poczcie – tłum ludzi i jedno otwarte okienko. Na moim numerku było napisane: 826, 17 osób w kolejce, czas oczekiwania 35 minut. Padało, więc siedziałem w środku. I był przede mną taki jeden starszawy pan – widać było, że zaraz eksploduje. Ale nie, nie wybuchał – tylko siedział i za każdym razem, jak pani w okienku wykonała jakikolwiek zbędny gest, cicho ale wymownie wzdychał i sapał nosem. Taki wyraz dezaprobaty dawał. Ale słowem się nie odzywał.

Gdy wychodziłem to nadal padało – ruszyłem więc biegiem na drugi koniec parkingu. Gdy przebiegałem wzdłuż zaparkowanych aut, nagle jedno z nich ruszyło i zaraz stanęło jak wryte. Spojrzałem na kierowcę – to był ten sam starszawy pan. Z tą jedną różnicą, że teraz siedział w aucie – za szybą i kawałkiem dachu – i nie cmokał i nie sapał na mnie nosem z dezaprobata, tylko klął mnie tak siarczyście, że nawet mi, warszawiakowi z krwi i kości, koparka lekko opadła. Bo przebiegając mu przed maską zmusiłem go za zahamowania – z prędkości 4 km/h do zera.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Ojciec mi kiedyś powiedział: świata nie naprawisz. I dlatego jak widzę, że ktoś przede mną pojechał jakoś nieciekawie, ale nie niebezpiecznie, po prostu jakoś tak debilnie, to mu nie migam długimi i na niego nie trąbie, bo to go nie zmieni, co najwyżej rozsierdzi. A po co to komu?

A jak mnie denerwują pozbawione wyobraźni ślamazary blokujące skrzyżowania, albo jak korek mnie tak wpienia, że bym ich wszystkich normalnie… to wtedy wiem, że wyjechałem za późno i 99% winy jest po mojej stronie – bo inteligentny człowiek umie planować i przewidywać. I generalnie zawsze jeżdżę bez napinki – bo ona oślepia i można wyjść na takiego kretyna, jak wyszedłem wtedy w akcji z taksówkarzem.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Bez napinki – kiedyś zrobię takie naklejki i koszulki, zobaczycie. A na razie sobie takie serduszko strzeliłem:

Stop Wariatom

Dydna również przy laptopie, żebym się nie napinał podczas pisania.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

A właśnie, serduszko. Bo musicie wiedzieć, że ten tekst jest owocem współpracy z Fundacją PZU. Otóż od dziś przez najbliższe 2 tygodnie będę jurorem w konkursie „Kochasz? Powiedz STOP wariatom drogowym” i nie dość, że codziennie będę tam rozdawał nagrody w postaci kart prezentowych o wartości 500 zł, to jeszcze po tych 14 dniach wyłonię kogoś, kto otrzyma voucher na wycieczkę o wartości 6000 zł.

Wariactwo drogowe, któremu ja patronuję to „Agresja za kółkiem„. Więc wiecie jak jest – Wy bierzecie udział w konkursie, wymyślacie hasła, jeździcie bezpiecznie bez napinki a ja juroruję i… pozdro dla kumatych, Szwagry Wy moje!

Stop Wariatom Drogowym

40 komentarzy

  1. Blogo, naklejka doszła, dzięks!
    A co do akcji PZU to przyznaję bez bicia, że ten pomysł z uderzaniem do bliskich wariata i niech oni mu przemówią do rozsądku jest cholernie w bingo, w sedno czy jak to się mówi.

  2. Agresji oduczył mnie mały facecik do którego wyskoczyłem a on mnie powalił na grunt tak bardzo że do dziś mam szycie na brodzie i ukruszonego siekacza. Bo nigdy nie wiadomo, jak bardzo lepszy od ciebie jest ten drugi i co gdy wysiądzie. Bolesna lekcja ale życzę każdemu.

  3. wczoraj dziwna sytucja, zatankowałem idę zapłacić a tu nagle koleś się drze żebym odjechał, patrze a tu dwa miejsca wolne wtf :D

  4. @Bartolomeush: Jak powiedziałem Rybie, że będę miał sesję zdjęciową do kampanii z PZU to schowała wszystko: nie tylko czapkę typu worek i kaszkiet typu żółw, ale nawet ten oklejony kask. Więc weź nie pytaj, bo cierpię.

  5. Ewolucyjnie doszedłem do tego. Najpierw się tak napinałem, że aż lałem się dwukrotnie. Potem trochę mniej, ale nadal mi się wydawało że jak się nie napnę to wyjdę na leszcza i tchórza. Teraz się z napinaczy śmieję.

    Małżonka mówi tak – zobacz jaki bezradny biedny facet, nie umie nad emocjami zapanować gdy ktoś go zmusi do nieplanowego ruszenia kierownicą.

  6. Nieeeee no, jaaaasne, ty się nie napinasz bo nie masz kiedy, tylko debil szura do czarnego BMW. Pojeździć Blogosław trochę po mieście, polecam Kraków, jakimś Fiatem albo Kijanką i wtedy się nie-po-napinaj cwaniaczku ;]

  7. Z brakiem napinki też można przegiąć. Wyobraźcie sobie, że jak kiedyś elegancko ignorowałem Pana, co mnie klął za jakiś niezauważalny manewr w korku, to aż wysiadł i mi szybę łokciem wybił wrzeszcząc, że taki gnój jak ja nie będzie go ignorował. Policja spisała i pojechała. Proces z powództwa cywilnego ciągnął się 4 lata i ostatecznie remis, koszty procesu ponosi państwo, nie ma winnego. Bo trafiłem na właściciela jakiejś firmy i miał na etacie prawnika, a ja wtedy kasy na to nie miałem i tylko znalezione w necie pisemka słałem. Polecam zatem ostrożność w ignorowaniu bo niektórzy są na to wyczuleni i czasami lepiej przeprosić niż olewać.

  8. Dziewczyna zbywa wszystko uśmiechem. Ja nie muszę, ja po prostu wysiadam ze służbowej pandy. Mam 197cm i ważę 114 kilo i nic nie muszę robić by umilkła agresja.

  9. Wydaje mi się, że to kwestia dojrzałości. Ale nie takiej dojrzałości w pracy, czy w domu.
    Wg mnie jest jeszcze osobna dojrzałość samochodowa czy też drogowa – bo w końcu mamy też rowery/motory/skutery itd.

    Bo co z tego, że jesteś przykładnym ojcem rodziny, na odpowiedzialnym stanowisku, gdy po chwyceniu i zaciśnięciu rąk na plastikowym lub skórzanym (zależy kto czym jeździ) kole kierownicy stajesz się postrachem ulic i autostrad.

    Wiem, człowiek musi gdzieś odreagować, życie jest stresujące i żeby żony i dzieci nie bić, trzeba gdzieś się wyładować.

    Dlatego jestem za tym, aby PRZYMUSOWO OBOWIĄZKOWO każdy kierowca musiał gdzieś się wyżyć. Żeby były książeczki z pieczątkami lub naklejkami i co wizytę dostajesz jedną do kolekcji.

    Podczas kontroli będziesz pokazywał, czy w tym tygodniu już gdzieś szalałeś (gokarty, piłka, golf, maraton – co kto lubi) i jeśli nie masz aktualnej naklejki to od razu z auta i 100 pompek.

    Jestem pewien, że gdyby każdy przynajmniej raz w tygodniu spędził bardzo aktywnie kilka godzin – byłoby mniej takich spiętych szeryfów nauczycieli poskramiaczy.

  10. Ja się dopiero tego uczę, ale przy moim cholerycznym charakterze graniczy z cudem, bym podczas jazdy soczyście nie zaklął. Ale innym nie grożę, to i tak nic nie da.

    Btw. Masz pasek narzędzi po prawej stronie ekranu. Zawsze się zastanawiałem co ludźmi kieruje, że w ten sposób go umieszczają.

  11. Całe szczęście, że hasło „Bez napinki” nie jest tożsame z „Bez bluzgów”. Bo podczas, gdy bez pierwszego przeżyć się da, to drugie, choćby rzucone pod nosem, tak po prostu do siebie, na polskich naszych cudnych drogach jest, cóż, nieodzowne…

  12. Też mam pasek po prawej, wtedy nie zabiera przestrzeni na dole i cokolwiek w wordzie widać, a nie tylko wąski pasek tekstu.

  13. Tak się zastanawiam nad sensem tej akcji i czy ona czasem się na kierowcach nie zemści bo przecież nie ma nic gorszego niż żona, która cały czas jęczy „jedź wolniej”. Do tej pory to było jęczenie i można było spokojnie ją poprosić o ciszę a teraz robi się z tego społeczne przyzwolenie, wręcz obowiązek by jęczeć. Ja jestem zdania że kierowca wtedy jedzie najbezpieczniej gdy jedzie własnym tempem.

  14. taka sytuacja – jade w kierunku PKP zeby kogos odstawic – ktos sie obudził o 15 min. za późno że ma jechać – mam zielone swiatlo – a przed maske wychodzi cały tłum ludzi spuszczonych z autobusa (niedozwolone miejsce, przejscie dla pieszych 15m za mna – co robisz? światło zielone trwa tam całe 15sek a czeka się na nie dobre 3 minuty… jak wczoraj potraktowalem klaksonem to sie prawie na mnie rzucili…

  15. Ja czasem w aucie bluzgam na kierowcow którzy mnie zdenerwują, ale pod nosem, staram się nie okazać że najchetniej walnąłbym pacjenta bejsbolem :) A trąbić mi się zdarzyło kilka razy gdy zostałem zmuszony do bardzo gwałtownego hamowania. Choć wczoraj na DK7 dwójka grzybiarzy z koszykami wylazła mi na drogę a ja miałem 120 na liczniku… Wyhamowałem do zera, przepuściłem ich i – co ciekawe – nawet nie zakląłem, nie zwyzywałem ich i klaksonu nie nacisnąłem. Pomyślałem sobie tylko że chyba im życie niemiłe. Całe szczęście że nikt za mną nie jechał, bo dawno tak mocno hamulca nie wciskałem…

  16. Dominik sam sobie odpowiedz, tylko zmodyfikujmy lekko sytuację. Na przykład musisz kogoś piechotą odprowadzić na dworzec, jesteś spóźniony. Przy wejściu do dworca kłębi się tłum – jakiś autokar podjechał, pociąg właśnie przyjechał – nie możesz się przepchać. Na szczęście masz w plecaku maczetę – równie śmiercionośne urządzenie co samochód. Co robisz? Zaczynasz się drzeć na ludzi, wyjmujesz maczetę i torujesz sobie drogę na pociąg, czy siła wyższa – czekasz, ucieka ci pociąg, następnym razem się nie spóźnisz?

    Co kogo obchodzi to, że ktoś się spieszy bo zaspał? To nie jest sytuacja typu karetka na sygnale wszyscy z drogi. To przypadek leszcza co nie umie budzika ustawić. Jak Blogo napisał – nawarzyło się piwa trzeba je wypić, jak się nie da na spokojnie to trzeba nie zdążyć i wziąć inny pociąg. Przecież nie po trupach, co nie?

    Tym przykładem pokazałeś, że w aucie masz strefę tego buraka pastewnego – jesteś za szybami to ci się przejazd należy bo masz zielone i po trupach. Ale jak byś był na piechotę tak jak napisałam to już byś był miękki i kulturalny.

  17. Be-ze-du-ry panie blogo. Ja klnę i jak trzeba, to wysiadam z auta by się kłócić i nawet po ryju lać. Takie tradycje i zachowania trzeba podtrzymywać w dobie napływu niemających skrupułów i tolerancji arabów i turków. Jak będziemy za miętcy na drodze to i tacy będziemy w życiu i polityce i się u nas zrobi drugie UK gdzie więcej praw ma niemówiący po angielsku ciapaty niż rodowity Londyńczyk.

  18. Raz tylko na światłach wyskoczyłem z auta, podbiegłem i jebłem rączką po karoserii pewnej kierowniczce która wcześniej niechcący usiłowała mnie zabić.

    Ogólnie nie krzycze, nie trąbię. Jedynie sączę przez zęby komentarze typu „nooo toś Pan pojechał”, „aaale jesteś zajebisty” itp. Ja wiem swoje a oni niech jadą w nieświadomości bycia kretynami.

  19. @WyścigAnna: eeeeee? A to wyjmowanie maczety i siepanie po plecach jest dozwolone przepisami, tak jak przejazd na zielonym?

  20. szit, nie ten artykuk.

    @WyscigAnna – jezeli stado bydla pakuje sie na droge w miejscu niedozwolonym (przypominam przejscie dla pieszych 10-15m za mną) ja mam zielone światło to ja jestem burakiem? :] ktoś ma z toba ciezko w zyciu. klakson nie jest dla ozdoby – klakson jest po to, zeby komus sygnalizować, ze chyba jednak coś źle robi…

  21. Blogo, ciekawa akcja, mam nadzieję, że się rozkręci (mówię o tej „bez napinki”). Z drugiej strony, ciężko być wyluzowanym jak jakiś debil próbuje upie..dolić ci samochód, bo zapomniał w lusterko spojrzeć (sytuacja z dziś – parking auchan. Po co patrzeć w luterko cofając? To takie trudne i czasochłonne.) albo nagle zmienia pas ruchu bez wrzucenia kierunkowskazu tak, że musisz ostro hamować. Niestety trzeba siedzieć na prochach, żeby się nie napinać w takich sytuacjach:/

  22. Wrzeszczymy i reagujemy w ten sposób, bo ciągle jesteśmy zapracowani, zabiegani, zestresowani…a to jest jedyny moment, gdzie moze się elegancko rozładować ;)

  23. Jest jedna sytuacja, gdy świecę długimi. Noc, droga przelotowa, nie za szeroka, za zalesieniem zalew, do którego ludzie lgną jak muchy. Ostatni autobus o 22:40, więc amatorzy wodnych szaleństw często wracają do domów pieszo.

    Ulicą.
    Bez pobocza.
    Nieoświetloną.

    Ubrani na ciemno. Albo w ogóle nie ubrani – w tej sytuacji może nawet lepiej.
    Potem widzię coś w ostatnim momencie, podświetlam drogę długimi i pewnie oślepiam innych kierowców, czasem jak zaskoczę, to trąbię. 15 metrów dalej jest droga rowerowa, która jest bardziej bezpieczna niż ulica. Nie wiem czy to chamstwo, czy ratowanie czyjejś dupy. Wkurza mnie to, że ludzie są tak bezmyślni…

  24. Ja osoba majaca ponad cztery dychy, poziom intelektu nieskromnie mam wysoki i kultury wedle mnie też. Jeżdzę spokojnie wedle wielu w was ślamazaranie. Ale tak własnie lubię i tak mi przepisy pozwalają. Jak znam drogę i wiem, ze chodzą obok ludzie nie szarżuję nawet jak zaśpie do pracy. Ale czasem myślę, ze jestem jakimś outsiderem. I tu kończy sie moja kultura. Do k…y doprowadzają mnie ch…e ( i c…y żeby równosć była) jeżdzący obok szkoły podstawowej w terenie zabudowanym 100 km. Wyprzedzajacy mnie i pokazujacy mi rózne rzeczy.Życzę w takim wypadku: paniom-uciązliwej grzybicy narządów płaciowych, panom-wymienionej grzybicy w połączeniu z impotencją.

  25. Widziałam właśnie wyniki z 4 dni, czemu wybierane są tak głupkowate hasła? Nie mają one dla mnie żadnego przekazu. Jakby mi bliski napisał „Pokaż klasę zamiast palca” to na pewno nie powiesiłabym sobie tego w samochodzie.

  26. Chyba cierpię na nadmiar empatii,bo zamiast się pieklić na drodze (a przysięgam,że w domu wychodzi mi aż nadto),
    łapię się na tym,że martwię się o tych wszystkich świrów.

  27. Wydaje mi się, że ta ciągła napinka to w dużej mierze wynik naszych czasów ciągłego pośpiechu i zestresowania. Ja widzę nawet po sobie, że jak mam wolny dzień jeżdżę inaczej niż np. do pracy.

  28. Gdyby wszyscy jeździli zgodnie z przepisami, a raczej je znali to powodów do wrzasków, pokazywania palca i używania klaksonu byłoby o wiele mniej. Aczkolwiek to nie chodzi tylko o kulturę na drodze, bo tak do końca nie ona jest odpowiedzialna za te wszystkie zachowania.

  29. Dokładnie. Moim zdaniem tak jest że ludzie są zestresowani staniem w korkach, opóźnieniami i wtedy na prawde niewiele wystarczy żeby ich wyprowadzić z równowagi :)

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *