(m511) Jay Leno i Dodge Challenger SRT Hellcat

Dodge Challenger STR Hellcat

Powiem tak – jak Amerykanie wymyślą nazwę dla swojego auta, to reszta świata kuca i wychodzi z sali fikołkami do tyłu.

Oraz gdyby wybuchała wojna pomiędzy zwolennikami Chevroleta Camaro a Dodge’a Challengera, nie wahałbym się ani sekundy – Dodge jest lepszy, acz wnętrze ma trochę kulawe, takie sporo fiatowskie:

Dodge Challenger SRT Hellcat

Ale i tak jest obecnie lepsze od wnętrza Camaro, szczególnie że ono (całe auto w ogóle) jest dramatycznie wykonane (tutaj fotki z Genewy), a dodatkowo w aktualnej, poliftowej wersji, straciło kozackie zegary. Zastąpiono je czymś, co wygląda jak pojemnik na samolotowe jedzenie – po lewej leżeć powinna gąbczasta kanapka z serem wyprodukowanym bez użycia mleka oraz ogórkiem o smaku wody z kałuży, a po prawej saszetka z keczupem o sztucznym zapachu pomidorów i z majonezem zrobionym w 95% z oleju roślinnego, a reszta to jakieś E.

Chevrolet Camaro

To Challenger powinien grać Bumblebee, a nie pozerskie Camaro wykonane gorzej od zabawek z Happy Mealów.

Ale do rzeczy – ten wpis nie jest o przewadze jednego maslkara nad drugim, tylko o ciekawostkach zasłyszanych tutaj:

…bo niektóre wypowiedziane w tym filmie kwestie, jak się człowiek dłużej nad nimi zastanowi, to nieźle ryją banię. Zatem po kolei.

00:30

Challenger z 1970 roku miał 425 koni na tylnej osi. I teraz obadajcie to – najnowsze BMW M5 (jeździłem nim w czerwcu 2012) ma na tylnej osi 560 koni i… ja wiem, że to aż o 135 koni więcej, ale te auta dzielą 42 lata, więc można przyjąć, że moc jest porównywalna. No i to 560-konne M5 w sportowym ustawieniu kontroli trakcji na lekko nierównym torze Ułęż totalnie sobie nie radziło z przyspieszaniem – nawet w okolicach 180 km/h kontrolka migała, bo tylne opony chciały dymić.

Obecni na imprezie zawodowcy z M GmbH wielokrotnie wspominali o tym, że mocy jest po prostu za dużo i szybka jazda w zakręcie bez chodzenia bokiem jest nie tyle trudna, co praktycznie niewykonalna. Trudna i niewykonalna w aucie, które prawdopodobnie dysponuje najlepszym układem jezdnym w swojej klasie i mocą obliczeniową większą, niż wszystkie kalkulatory i komputery wielkości szafy z 1970 roku razem wzięte. A mimo to tylne zawieszenie przegrywało z mocą 560 koni.

To pomyślcie sobie, jak absurdalnym autem był 425-konny Challenger w 1970 roku. Obawiam się, że nawet wizje w stylu “muskasz gaz i jesteś w rowie” nie zbliżają się do rzeczywistości i de facto było jeszcze gorzej. Aha, tylny zawias był na resorach piórowych. Mindfuck.

01:35

W 1970 roku Challengera kupowało się wraz z 90-dniową gwarancją. 3 miesięczną. A potem szlus. Nawet nie wiem, jak to skomentować.

02:20

Skąd się wzięło 707 koni w nowym SRT? Jeśli opowiedziana historia jest prawdziwa, to szacun. W skrócie – obecny Challenger pojawił się w 2008 roku i od razu był spory większy i cięższy do konkurentów, więc ludzie narzekali, że osiągi ma marne. No i firma postanowiła zamknąć wszystkim narzekaczom japy i wypuścić model abstrakcyjnie mocny. I to rozumiem, żadne tam gdybanie o lepszym zawiasie, mniejszej masie itp. Tu chodziło tylko i wyłącznie o osiągi, a nie o średnie spalanie podawane w stopce reklam prasowych.

Jaka moc, zdaniem inżynierów Dodge’a, zamyka gęby narzekaczom?
700 koni. Bo tak.

Zresztą zerknijcie na ich WWW:

Dodge Challenger SRT Hellcat

END OF DISCUSSION. Bardzo się jaram męskością i agresją amerykańskiej reklamy motoryzacyjnej. Żadne tam ĄĘ z Europy typu ekologia, pachnące bąki, chlorofil i misie koala (żywiące się wyciekami z niklowo-metalowo-wodorkowych baterii Priusa – hehehe, musiałem).

Ogólnie mam wrażenie, że ten filmik nie tyle prezentuje auto, ile nabija się z Europy i z tego, jak miękkimi makaronami jesteśmy. U nas jest ekologia, handling, długość drogi hamowania. W Ameryce jest moc. Moc i tylko moc. Oraz moc. No i moc.

02:30

Przykłady? Proszę bardzo, cytuję: “Lubimy to, że auto ma większy rozstaw osi (niż konkurencja), funkcjonalne tylne siedzenia i duży bagażnik. Ale to wszystko negatywnie wpływa na osiągi. Jak więc poradzić sobie z tym, że auto się gorzej prowadzi, gorzej hamuje i ma gorszy współczynnik mocy do masy? Poszliśmy do naszych inżynierów i powiedzieliśmy, by rozwalili system mocą. No i dla nich to oznaczało 700 koni”. Wyobrażacie sobie, że coś takiego o nowym RS4 mówi szef Audi?

04:40

Albo taki cytat: “Stary model jest lżejszy, więc współczynnik mocy do masy miał inny (w domyśle: lepszy), ale 700 koni (w nowym modelu) załatwia sprawę”. Wyobrażacie sobie, że coś takiego mówi szef BMW o nowym M3? Że temat masy (acz nowe jest lżejsze, więc to zły przykład) załatwili po prostu większą mocą? To nie po europejsku, my jesteśmy wyrafinowani, my odelżamy, dałnsajzingujemy. Niestety.

05:30

Albo taki tekst wypowiedziany z dumą: “Ten samochód może palić półtora galona na minutę” – oczywiście, gdy się go ciśnie. Wiecie, ile to jest 1,5 galona na minutę? To jest 340 litrów na godzinę. Czyli przy prędkości maksymalnej w okolicach 320km/h kotłuje ponad 100 litrów na setkę. Wyobrażacie sobie, że szef Mercedesa w ten sposób zachwala np. CLS-a AMG?

22:05

I na koniec taka akcja – Leno określa Challengera mianem FULL SIZE SEDAN. I tak się zacząłem zastanawiać, że kurde chyba ma rację. Wszak o rodzaju nadwozia nie decyduje liczba drzwi, tylko ogólny kształt auta (całej bryły, dachu, tyłu). Jeśli przestaniemy się upierać, że coupe musi mieć jedną parę drzwi i wystarczy, że po prostu będzie niższe i bardziej smukłe (oraz mniej przyjazne dla pasażerów drugiego rzędu) niż sedan, to nagle świat wyda się piękniejszy i prostszy, bo nie będzie już trzeba tak pluć jadem na te wszystkie 4-drzwiowe coupe od Mercedesa i BMW.

A Challenger? Przecież to jest zwykły sedan. Dwudrzwiowy, ale sedan. I na tyle duży, by określić go mianem FULL SIZE. Zobaczcie sami (oto mój fotoszop skil level master+):

Dodge Challenger SRT Hellcat

No sedan, jak w mordę strzelił.
A teraz?

Dodge Challenger SRT Hellcat

No również sedan. Przecież nie coupe!
A do wczoraj tak o nim myślałem. Sportowy, jedna para drzwi – no coupe jak nic.

Chyba poukładałem sobie w głowie temat, który cholernie mnie ostatnio męczył.
Jak brylantowe to jest!

29 komentarzy

  1. Two-door sedan to najlepsze nadwozie ever. Wygodne i w miarę pakowne a przy tym z nutką agresji i bezsensowności. <3

  2. Określenia 2 door sedan i 4 door sedan są używane odkąd produkują samochody. A coupe jest wtedy kiedy drzwi nie mają ramek.

  3. bo my tu jesteśmy pałowani jakimiś pedalskimi globalnymi ociepleniami, karami za emisje CO2….a tam się widocznie tym nie muszą przejmować.
    chciałbym, żebyśmy jako naród byli tak niezależni, tak beztroscy i wychillowani, żeby wypuścić nowy model poloneza, reklamując go:
    “wsadziliśmy wielkie turbo. i chuj.”

  4. @robak jeszcze nie słyszałem, żeby ktoś określał subaru legacy kombi w dieslu mianem coupe :)

  5. @robak: Challenger właśnie nie ma ramek, a jest sedanem. A Fiat Coupe jest 100% coupe, a ma drzwi z ramkami. Więc generalnie spokojowa ta Twoja definicja, totalnie bez sensu.

  6. @kamiluch

    Do teraz się uśmiecham po tym co przeczytałem, faktycznie brakuje nam jaj. To był by hit sprzedaży. Sam bym sobie takiego absurdalnego poloneza kupił.
    Wsadziliśmy turbo i ch…. no nie mogę do teraz. Wyobrażam sobie poloneza trucka który na każdym zakręcie walczy z narowistym tyłem.

  7. @kamiluch
    Jak kiedyś założę firmę, to znajdę Cię i wezmę na szefa marketingu :) Cały czas się śmieję jak sobie Twoje hasło przypomnę.

  8. Ja rozumiem zachwyt i podziw, ale ciągle american muscle w takim wykonaniu (w sensie AT, tona mocy i… tyle) zupełnie mnie nie ciągną.

    My na jurolandzie mamy swojego idola, któremu należałyby się z 42 takie wpisy. Mr. CC: klik

  9. Siedziałem kiedyś w Lotusie Elise – może i to jest fajna rzecz do jazdy po torze, ale tak poza tym to dramat. Plus nieistniejąca jakość wykonania. Plus nieobecna dbałość o detale. To jest torowa wydmuszka i nie wyobrażam sobie codzienności z jakimkolwiek Lotusem (acz Evora daje radę), a z Hellcatem jak najbardziej.

  10. I zobaczcie sobie ceny takiego nowego Challengera. Za ok. 75 tyś. PLNów to zacząłbym się zastanawiać, czy nie wejść w taki wózek.

  11. Jaracie się bo pan od marketingu rzuci wam parę prostackich haseł, a nie zastanawia was dlaczego europejskie samochody są w stanach uważane za premium i to nawet takie które u nas nie mają takie miana jak np. VW czy Fiat 500, a w segmentach niższych wolą japońskie auta zamiast krajowych?
    amerykańskie samochody to porażka, paliwożerne, tandetnie wykonane, nie skręcają, po 10 latach są dziurawe jak sito, rozumiem, że niektórych mogą jarać te błyskotki i ogólne efekciarstwo ale prawda jest taka, że na torze i na co dzień to przeciętny europejski hatch(niemiecki bo wiadomo,że francuzy prowadzą się podobnie źle jak amerykany)sprawuje się lepiej.

  12. @Kaczy:
    Jak zwykle bardzo inteligentnie:
    a/ Renault 5 Turbo
    b/ Peugeot 205 GTI
    c/ Megane RS
    W tej chwili Francuzi mają rekord Ringu (nowa Meganka) i rekord Pikes Peak (Peugeot 208). W WRC w latach 2000 – 2012 Francuzi wygrali w 11 sezonach na 13 (!!!), więc o czym my dyskutujemy?

  13. Te rekordy należą do specjalnie przygotowanych aut, co tu porównywać? jak jeździ typowe francuskie auto( o ile akurat nie jeździ na lawecie jak to czesto bywa) każdy wie, zresztą nie bez powodu w każdym tekście o francuzie chwali się komfort jazdy.

  14. @Kaczy:
    No bo w tych samochodach o to chodzi. Megane RS możesz dokładnie takie samo kupić w salonie i masz sportowego hatcha. Standardowe francuskie auto nie jest taczką, jak niemieckie i przez to jest wygodne. Ja w wakacje jeździłem Fiestą, którą tak zachwycali się w Top Gear (że najlepiej jeżdżący Ford, ogólnie cud miód) i ten samochód do wożenia rodziny się kompletnie nie nadaje, chociaż faktycznie kieruje się tym nieźle. We francuzach jeśli chcesz wozić rodzinę, kupujesz zwykłe Megane, jeśli chcesz sportowo, kupujesz RS – w niemieckich masz taczkę we wszystkich wersjach.
    Poza tym, nowe 308 jest raczej oceniane jako bardzo dobrze jeżdżące – ja nie miałem niestety jeszcze okazji.

  15. 308 jest dobrze oceniane ale tylko w prasie, Peugeot wykupuje teraz sporo reklam to muszą chwalić, wrzucam opinię spalacza benzyny z jego materiału nt. 308 “Wiem, że porównywanie do Audi A4 jest nudne i w zasadzie nie ma sensu bo są to różne segmenty ale ponownie utwierdziłem się w przekonaniu, że popularne auta FWD są po prostu niepełnosprawne. Naprawdę. Nie chodzi tylko o napęd. Za tym dobrze skręcającym i jadącym na limicie 308 w zasadzie można by było jechać “z zimnym łokciem” i nastawiać radio. Chodzi o samo takie bierne skręcanie czy trzymanie się drogi tylko dzięki zawieszaniu.

    Mam wrażenie, że podstawowe wersje kompaktów są strasznie niedoinwestowane pod względem zawieszenia i wszystkiego co prowadzi do lepszego prowadzenia.”

  16. @Kaczy:
    Tenże właśnie Spalacz napisał “Przejechałem w sumie kilka kilometrów, auto prowadzi się fajnie, przyjemnie, lepiej niż Focus czy Golf (pisałem o tym dwa zdania) jaki był podany do porównania.”
    Jak to nie jest wyznacznikiem, że prowadzi się DOBRZE, to ja już nie wiem co. Focus to wiadomo, a jak bym Golfa nie lubił, to trzeba mu oddać, że w klasie jest wyznacznikiem.

  17. Ta, jasne, piekielny kocur jest oczywiście mega wyczesem a historyjka o 700 koniach, jakkolwiek banalnie by nie brzmiała, to jest rzeczywiście męska. i zamyka japę z półobrotu jak Czak Norris.

    Tyle, ze nie nie mówi o rynku amerykańskim, gdzie rzeczywistość jest następująca: amerykanie wolą samochody japońskie lepiej wykonane, trwalsze i tańsze w eksploatacji, zielona elektryka wyłazi z każdego parkingu, Fiesty, Focusy, Hyundaie sprzedają się jak wściekłe, a F150 wielkości osiedlowego warzywniaka dostaje ekonomiczne EcoBoosty V6.

    A gdzie ta pogoń za mocą? W tych kilku setkach czy tysiącach wściekłych Hellcatów, Camaro SS/RS/ZL1, czy Vettach? Co z tego, że na drogi wyjedzie garstka piekielnych kotów skoro cała reszta to tak naprawdę “hello kitty”.

  18. O właśnie to, co napisał YatzeK. Amerykanin Joe patrząc na Jaya Leno i na Hellcata buduje dumę z amerykańskiej szkoły budowy samochodów. Przypomina sobie, że jak miał 20 lat to kolega kupił Mustanga/Chargera/Camaro i jeździli po autostradach Arizony czy Montany nucąc ‘Born to be wild’ Steppenwolfa.

    A potem Joe idzie do najbliższego salonu Toyoty/Hyundaia/Nissana i kupuje 370Z albo Genesisa, bo fajnie mieć auto którym można skręcać, a nie tylko cisnąć na wprost. A jak ma żonę to idą razem i kupują hybrydową Camry czy dużo mniejszego Civica, bo zakup benzyny to nie w kij dmuchał.

  19. Owszem, auto jest mięsne. Ale to wyjątkowy / nietypowy model. Mówienie o całym rynku USA na podstawie jednego takiego auta to jak ocenianie rynku europejskiego przez pryzmat Porsche albo Lamborghini.
    Amerykanie lubią mieć wszystko “naj”, tak więc od razu ładują dziesięciolitrowy silnik o mocy pierdyliarda koni mechanicznych, ale jak to jeździ, czy dobrze? Poza tym auto, które spala 30 litrów i więcej jest absurdalnie niepraktyczne. Jak jest niepraktyczne, to pasowałoby, żeby było piękne jak niektóre Ferrari, Lotusy, McLareny itp a tu mamy do czynienia z sedanem, no rzecz gustu :)

  20. Podoba mi się :)
    Można mówić, że nie skręca, że dużo pali itd. Ale kto te skręcanie tak naprawdę wykorzystuje. A 707KM to jest przyjemna rzecz jak trzeba rondko zrobić wracając z pracy.

    To mi przypomina anegdotę, mam kolegę który ma trochę pieniędzy, więc ma chatę na skarpie pod Pułtuskiem na 3h, pole golfowe, baseny i kolejkę linową nad rzekę. Kiedyś go pytam: używasz tego, po co ci tak naprawdę takie bajery?
    – Żeby kurwa mieć :)
    Po to się ma 707KM.

  21. @YatzeK

    Toż to Blogo im patent sprzedał za reklamówkę pieniędzy i dwie butelki pepsi ;-)

    Blogo załamałeś mnie z Camaro, on był na mojej liście “must have”, a Ty ładujesz zdjęcia, na których widać jakby go szkolnym klejem sklecili :-(

  22. Powiem tak: może i tandetny. Może i prymitywny. Może i nieekonomiczny. Może i nie kupiłbym do codziennej jazdy. Ale fajnie, że jest. Mięsny i soczysty. Takie antidotum na te wszystkie pierdzipudełka dla waginosceptyków. Parafrazując Kamilucha – 707 KM i chuj.

  23. @Kai: na “pocieszenie” ci powiem, że Camaro nie jest wyjątkiem niestety, materiały użyte we wnętrzu Mustanga w Mustangu są dokładnie takie jak w Mondeo. Tyle, że gorzej wykończone i spasowane. A Challenger, czy Charger nie są wcale lepsze…

    Inna sprawa, że jak strzelisz to stado koników bacikiem i jak ono już wierzgnie i ryknie, to takie drobiazgi jak cxujowe wnętrze przestają mieć jakiekolwiek wrażenie.

  24. Przy takich naprężeniach jakie generuje kilkaset parchatych amerykańskich koni podczepionych do budy zawieszeniem z lat 80 to wskazane jest zachowanie luzów w montażu elementów wnętrza – inaczej ciągle by coś trzeszczało i skrzypiało.

    Musi być albo lepszy zawias stabilizujący cały układ, albo centymetrowa szpara między radiem a popielniczką.

  25. Niestety w przypadku amerykańskich fur z ostatnich lat dostajesz w pakiecie i szczeliny i trzeszczenie plastików…

  26. A ja zamierzam kupic jako nastepne auto Dodga Challengera, i to nawet wersje v6. Teraz mam 200km i 7.6 do 100 wiec 6.6 plus naped na tyl moze byc fajna sprawa…

Pozostaw odpowiedź radosuaf Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *