#437 Chorwacja, czyli #cebulowewakacje (3/?)

Chorwacja

Przez ten cholerny korek w kierunku Balatonu podróż z Budapesztu do chorwackiego Rovinj zajęła nam 8,5, zamiast planowanych 6 godzin. I znów się przekonałem, że całe to planowanie można sobie w wydech wepchnąć. W wakacje dojedziesz nie wtedy, gdy dojedziesz, tylko później, o wiele później.

Jedno spostrzeżenie z trasy Budapeszt-Rovinj – ten ciągnący się przez ponad 100 km korek w kierunku Balatonu był dosyć licznie obstawiony przez węgierską policję. I taka ciekawostka – na autostradzie jak to na autostradzie, czasami zdarzały się momenty, gdy się zator rozładowywał i wtedy co lepszy samochód cisnął dno, by nerwom dać ujście. Strasznie to były stresujące chwile – w jednej chwili stoisz, a 5 minut później tniesz 120 km/h a z lewej mija cię ktoś idąc spokojnie dwie paczki.

Nie wnikam po co, wszak i tak za chwilę ruch gęstniał i zwalniało się do zera. Ale co ważne, jakimś cudem na kilkaset metrów przed takim kolejnym zatorem na poboczu stali policjanci i wiecie co robili, widząc tych zapierdalaczy idących pod dwie paczki? Otóż dawali im dłońmi znak, by zwolnili. Wiecie – takie machanie w dół. Nie przycinali ich radarem, nie cwaniakowali z mandatami – po prostu informowali ich, żeby zdjęli cegłę z gazu, bo za kilkaset metrów znów wszystko stoi.

Nie wiem, czy ja mam mentalność Polaczka, który zawsze na swój kraj narzeka, ale mam wrażenie, że u nas jak są sezonowe korki (np. na odcinku Koszalin-Kołobrzeg, droga na Hel czy ultra-korki przy bramkach na A1) to policji tam nie uświadczysz – bo niby po co miałaby być tam, gdzie ludzie mają problemy i może przydałaby się jakaś pomoc? Lepiej pociskać Vectrą za jakimś repem w Octavii lub… w sumie to nawet nie wiem, czym innym się nasza drogówka zajmuje.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Dobra, dość dygresji – oto pierwsze zdjęcie już z Chorwacji – okolice miasta Rijeka. Nic istotnego.

Chorwacja

Istotne jest to, że już 1,5h później byliśmy w Rovinj. To, jak to miasteczko jest piękne, to głowa mała!

Chorwacja

Chorwacja

Wow! Zdjęcia takie romantyczne! Ujęcia takie artystyczne! Uszanowanko.

Nie, ale na serio – jak się mieszka w tak pięknym miasteczku, to nie można być nikim innym jak tylko artystą. Oraz jak się jest w tak pięknym miasteczku, to trzeba bardzo patrzeć pod nogi, bo wszędzie, na każdym kroku pełno jest młodych studentek turystek z wielkimi Nikonami na szyi, które rozwalają się plackiem na bruku po to, by zrobić jak najbardziej artystyczne, przepełnione emocjami i niespotykanym pięknem zdjęcie jakiegoś kamienia, murku, kolorowej ściany czy kuźwa mewy.

Chorwacja

W ogóle mam taki postulat, by turystyczne kraje prowadziły na swych granicach kontrole mające na celu wyłapanie i zawrócenie wszystkich dziewczyn w wieku 17-24 lata, które do długich i zwiewnych czarnych spódnic noszą białe trampki Converse i mają lustrzanki Nikona z kilkoma obiektywami. Serio, nie da się przy nich wypocząć. Człowiek chce sobie w spokoju pooglądać turystyczne badziewia typu koszulki piłkarskie, strzelane z procy helikopterki czy jakieś instalacje zlepione z małych muszelek, a te dziunie się wypinają, wyginają, wszystko na makro fotografują, artystyczne zdjęcia seryjne 5 klatek na sekundę.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Dobra, dość tego, czas pogadać o samochodach. A więc… nie bardzo wiem, z czym w Polce mogę porównać Rovinj. Mówi się, że to perła Istrii, najładniejsze miasteczko na tym półwyspie. Czyli chyba polskim odpowiednikiem byłaby Warka. Żarcik taki – chyba jednak Kołobrzeg. Albo Sopot. Dobra, nieważne, nie odnośmy tego do Polski.

Otóż w Rovinj w kwestii motoryzacyjnej dość łatwo daje się zauważyć podział na lokalsów i przyjezdnych. I wcale nie trzeba patrzeć na rejestrację, gdzie “PU” oznacza Pulę (największe miasto na Istrii, dawcę tablic dla całego regionu) – otóż chodzi o to, że lokalsi mają auta… no coś jakbyśmy ustawili na otomoto filtr do 17 tys. zł i wybrali tylko auta z najmłodszych roczników, czyli de facto same francuskie, bo jak wiemy, u nas w Polsce za te same pieniądze co 10 letniego niemca można wyjąć 7 letniego francuza. Bo my Polacy na auta na “f” czkamy, a tymczasem Chorwaci… jak pewnie wszyscy pamiętamy, podczas II Wojny Światowej Chorwacja poparła Hitlera… a tymczasem Chorwaci nie mają dziś wobec Niemców żadnych zobowiązań i poczucia winy, i nie muszą ich aut kupować po zawyżonej cenie. Natomiast nam Polakom jest chyba głupio, żeśmy z Hitlerem zadarli i teraz, w ramach wkupienia się w łaski, skupujemy na potęgę z Rajchu wszystko co niemieckie – byleby tylko miało mniej niż 189 tys. km na zegarach i chromowane dodatki.

Sami zobaczcie – przykładowy parking pod jakimś blokiem w Rovinj, wszystkie auta lokalne z “PU” na blachach:

Chorwacja

V40 na dieslu od Reno, Peżo, Cytryna, Peżo, Reno – wszystko poniżej 20 tys. PLN. Albo tutaj, inny parking z innymi auta i z innej części miasteczka:

Chorwacja

Suzuki, Hyundai i dwa Ople – czyli francuzów jakby mniej, ale nadal nic z prestiżowo-hajlajnowego koncernu VAG, przed którym my Polacy leżymy ulegle krzyżem. Przeglądając na szybko to, co parkowało tuż obok naszego mieszkania, to mamy np. Peugeota 306:

Chorwacja

Tak Wam poddam pod zastanowienie się: 306-tka w swoich trzech fazach była produkowana w latach 1993-2001 i spotkać ją dziś w Warszawie trudniej niż niezagazowanego Poloneza. Tymczasem jeżdżących sztuk BMW E36 (lata 1992-2000) jest jak chorych na ebolę w Liberii. Dlaczego?

Mam swoją teorię, która się jednak kupy nie trzyma. Otóż mówi ona, ta moja teoria, że BMW E36 jest autem po prostu fajniejszym niż Peugeot 306 i właściciele bardziej je lubią i bardziej o nie dbają, przez co dziś jest więcej sztuk sprawnych i jeżdżących. Bo jak wiadomo, granica pół miliona km (czy nawet miliona) nie jest aż tak nierealna, gdy się o auto dobrze dba.

Czemu się ta teoria kupy nie trzyma? Bo jak wiemy, BMW E36 jest pierwszym wyborem kogoś, kto ma ksywkę Juby, Czop albo Kaban, lubi wsiadać za kółko po pijaku za co już dwa razy stracił prawko, a jak koledzy odpowiednio głośno drą mordy, to potrafi laczka spalić tak, że aż skry z felunku idą. Więc na ogół takie BMW E36 nie ma łatwego życia, a mimo to więcej ich niż dość zwykłych (acz fajnych, lubię!) Peugeotów 306. Ktoś mi to wytłumaczy inaczej niż pasującym zawsze i do wszystkiego słowem “rdza”?

Ale wracając do spaceru po okolicy, oto natykamy się na kolejnego Peugeota, tym razem jednak tak pięknego, że aż mimowolnie nucę: “Ja uwielbiam go. On tu jest, parkuje dla mnie”.

Chorwacja

Idąc dalej mamy kolejnego Peugeota

Chorwacja

i kolejnego

Chorwacja

i jeszcze jednego

Chorwacja

Generalnie 100% Francja ze wskazaniem na Peugeota. To w sumie bardzo ciekawe, bo jakby popatrzeć na Polskę, to – przynajmniej w moim subiektywnym odczuciu – różnymi wyrażeniami można w Polsce Peugeota określać, ale na pewno nie takimi jak: często kupowany, cieszący się zaufaniem, brany pod uwagę, plasujący się na szczycie zestawień sprzedaży.

Oczywiście jak w każdym mieście tak i w Rovinj są czarne owce, parówki, ignoranci i imbecyle, którzy nie mogą jak wszyscy inni kupić sobie absolutnie nieprzeszacowanego francuza, tylko kombinują i mataczą – i oto z czym kończą:

Chorwacja

Ale to jeszcze nic, obadajcie tego kretyna:

Chorwacja

albo tego o cygańskiej duszy:

Chorwacja

że o tym nawet nie wspomnę

Chorwacja

Doskonały dobór felunku, milordzie. LOL.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Gdy byliśmy w Chorwacji, nie wiedzieć czemu naszły mnie pewne przemyślenia – otóż nie wiem czy wiecie, ale koronne Ferrari, czyli LaFerrari, jest pierwszym od bardzo dawno modelem, za design którego nie odpowiada studio Pininfarina. No rozstali się, ot co. To może nic nie znaczyć, ale może też bardzo wiele znaczyć. Generalnie gdybym miał dziś akcje Pininfariny, to bym je sprzedał.

Chodząc tak i myśląc o powodach takiej a nie innej decyzji ludzi z Ferrari natknąłem się na Matrixa:

Chorwacja

który dumnie wozi następujący emblemat:

Chorwacja

Tak więc tak, wszystko stało się jasne, decyzja o rozstaniu miała solidne podstawy – natury moralnej, etycznej i przede wszystkim estetycznej.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Wiemy już, że lokalsi z rejestracjami zaczynającymi się na “PU” wybierają francuzy, głównie Peugeoty. Czym jeździ ludność sezonowo-napływowa? A różnie, ale na ogół czymś produkowanym u siebie. Ot choćby taki Niemiec, co sobie niemieckim klasykiem przyjechał:

Chorwacja

Albo taki Czech też w aucie ze swojego narodowego koncernu (po nitce do kłębka):

Chorwacja

Albo Włoch we włoskim Fiacie (miszcz!):

Chorwacja

Albo inny Włoch we włoskiej Lancii… no prawie:

Chorwacja

Albo Francuz we francuskim Dusterze (taka ciekawostka – w Rosji to jest Renault Duster, tak samo jako Renault Logan i Renault Sandero – sporą gamę aut renówka tam ma):

Chorwacja

Albo… no niestety… Polak może nie w naszym, ale na pewno przez nas uwielbianym… Pejtonie:

Chorwacja

Jak widzicie, generalnie każdą przyjezdną nację ciągnie do swoich koncernów. Każdą, poza Holendrami. W sumie to nic dziwnego, wszak nie wypada oczekiwać po nich aż takiego szaleństwa, by na wakacje jechali Spykerami czy innymi Donkervoortami. Ale jedno trzeba im przyznać – normalni to oni nie są. Oto przykład pierwszy:

Chorwacja

A tutaj Lodgy pełne ujaranych studencików.

Chorwacja

Nie no, serio, wszyscy mieli twarze jeszcze weselsze niż te żółte emotikonki.
O, albo taki Atos, w którym on (Daan, l. 26) prowadził, popalał i suszył zęby non stop, a ona (Lotte, l. 25), w przerwach pomiędzy atakami śmiechu sączyła bimber z kaktusa.

Chorwacja

Jak już się trafi jakiś nieujarany Holender (kiedyś w podstawówce na sprawdzianie napisałem “Holandyjczyk”), to auto ma tak rasowo otuningowane w chromy, że Original Gangsta spod Warki mogą się ze swoimi Golfami i Seatami schować.

Chorwacja

Cdn.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Część 1 | Część 2 | To jest część 3 | Część 4 wkrótce

20 komentarzy

  1. Ta druga teoria tym bardziej nie trzyma się kupy bo od lat 80tych Peugeoty maja obustronny ocynk, poza rdzewiejącą podłogą bagażnika w 106, Peugeoty nie mają z nią żadnych problemów, polecam w ramach ćwiczenia na ulicy przyjrzeć się kilkunastoletnim Peugeotom, ciężko będzie znaleźć coś zgnitego, w przeciwieństwie do e36.

  2. Jedna uwaga: zdjęcia “(…) dziewczyn w wieku 17-24 lat (…)” się nie załadowały ;)

    “Motoryzacyjnie” to napiszę, że mam znajomych w okolicach Poznania i oni też coraz częściej patrzą przychylnie na francuzy – z tego samego powodu – są tańsze (pewien, coraz mniejszy % ‘specyficznych’ mieszkańców pomijam)

    Wg mnie korozja w takim kraju jak Chorwacja nie jest takim samym problemem jak u nas.

    pzdr,
    ap2

  3. @Blogo:
    Dzisiejszy rzut oka na otomoto – Golfy >=2009, 1721 sztuk; Peugeot 308 >=2009, 759 sztuk. No to jak będzie za 10 lat? :)

  4. Nigdy nie jeździłem francuskim autem więc ich nie bronię ani nie atakuję – może po prostu padają inne podzespoły i to wykańcza stare auta francuskie. Są ponoć dość delikatne, a w Polsce niestety nie zawsze jeździ się delikatnie. Że tak eufemistycznie to ujmę.

  5. “byleby tylko miało mniej niż 189 tys. km na zegarach i chromowane dodatki.”
    Jakie chromowane dodatki? Teraz bracie wszystko czarnym chlorokauczukiem się zamalowuje.
    “Panie to wersja szadoł lajn!”

  6. Na zdjęciu spod bloku w Rovinj też jest 306-tka. Zgadzam się z JanK, Peugeoty nie rdzewieją. Mają za to delikatne zawieszenia.

    Do do kupety Peżota, to też Pinifarina. Jeżeli jeden dobry uczynek kasuje jeden zły uczynek, to z pewnością 406 Coupe kasuje Matrixa. Z nawiązką.

  7. Też byłem ostatnio w Chorwacji i widziałem tego czarnego Aventadora na czeskich blachach, a kierowca jeździł z zimną ręką za oknem, eksponując swój wielki sikor. Co ciekawe byłem 550 km dalej, ale w takim aucie to pewnie chwila.

    W ogóle mam inne motoryzacyjne spostrzeżenia z tego kraju, niż Twoje. Każde auto na lokalnych blachach było prawie nowe, albo miało max kilka lat. Pozatym sporo dobrze utrzymanych klasyków, aut w dziwnych wersjach, i faktycznie troche agro-tuningu, ale jak widziałeś chorwata w mercu to nie była C czy E-klasa tylko zawsze S’ka i jak chorwat biedny to S320 CDI, a bogatszy to S500.
    Miałem wrażenie że wszyscy koszą dobrą kase na turystach i wydają to na samochody bo np domy były bardzo przeciętne.
    Polaków oczywiście bardzo dużo, ale jak patrzyłem na to czym ludzie tam przyjechali to czasami się zastanawiałem jak te auta przejechały 1500km, ale do odważnych świat należy. ;)

  8. Blogomotive, jestem ciekaw jak dbasz o Najtwojszą jeśli chodzi o wygląd, estetykę. Kosmetyka, detailing, czy ten temat jest Ci jakoś bliski? Może zainspiruje Cię to do jakiegoś wpisu?

  9. @ap2 – co do korozji: tak myślisz? Bo w tych turystycznych rewirach, nad możem, wcale nie powinno być tak kolorowo. Wilgotne, słone powietrze. OK, to nie tony soli na drogach zimą, ale też nie idealne warunki do unikania rdzy.

  10. @Gościu:
    Ja mam Peżo i Alfę – zawieszenie Peżo jest PANCERNE, wierz mi :).
    Mnie się z Chorwacją kojarzy tylko jeden samochód – Renault 4. I aż dziw, że Blogo żadnego nie wrzucił. Widocznie nie ma ciepłych uczuć do starego żelaza. Smuteczek :(.

  11. @Blogo – co do np. Dacii Logan:

    – Polska, Niemcy etc – Dacia Logan
    – wschód – Renault Logan
    – Latynoameryka – Nissan Aprio
    – Rosja – Lada Largus
    – Indie – Mahindra Verito
    – Iran – Renault Tondar / SAIPA Logan

    Tak więc widzisz, znaczek na karoserii to kwestia bardzo umowna :)

  12. Jak byłem parę lat temu na Istrii (okolice miasta Porec) to właściciel domu (na oko miał ze 60 lat, właściciel, nie dom) gdzie mieszkaliśmy jeździł Golfem IV.

    A te kładące się na chodnikach Rovinj’a długowłose, młode kobiety z lustrzankami i teleobiektywami też spotykałem. Przyjemnie było popatrzeć, na sprzęt też …

  13. Z tymi Pugami to jest ciekawe, bo te samochody mają dużo lepszą blachę niż pruchno e36… Więc dlaczego?
    Pewnie dlatego że takie e36 w stanie w którym nie chcą go na szrot wpuścić ze względów bezpieczeństwa będzie miało jeszcze 3 właścicieli prawilniaków z osiedla, a taki Pug 306 ze względu na nijakość amatorów nie ma

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *