#445 Pit Party, czyli fajna część Verva Street Racing 2014 (2)

Verva Street Racing 2014

Halo, czy są na sali fani Saabów? No to zapraszam. Nie daliście rady uratować swojej ukochanej marki, to chociaż teraz sobie pooglądajcie.

Ale zaczniemy od Fordów. A konkretnie od Forda-nie-Forda. Ciężko znaleźć mi w odmętach mej pustej głowy inne auto, które tak bardzo nie pasuje do posiadanego znaczka. Wtem olśnienie, bo w sumie jest ich kilka. BMW M1 nie pasuje do znaczka BMW, Opel Speedster nie pasuje do Opla, no i Ford GT nie pasuje do Forda. Ale who cares, wszak on wygląda zjawiskowo!

Verva Street Racing 2014

W ogóle zwróćcie uwagę na tył – ależ pięknie zadarty! No i kwestia kół – to co poniżej widać to nie ukrywajmy, ale wygląda jak opona od SUVa – wysoki profil, krawężników się nie boi. No tak na pewno nie wygląda guma od superkara.

Verva Street Racing 2014

Oczywiście rozmiar jest absurdalny: 345/35 R19. Czyli po szybkiej kalkulacji wyszło mi, że w najmojszej (225/45 R17) wysokość opony (ta mierzona od ziemi do krawędzi felgi, czyli coś jakby grubość poduszki powietrznej pod autem) wynosi 101 mm – i nie jest to jakieś extremum, spokojnie po Warszawie da się bez szwanku na niższych gumach jeździć. A w Fordzie GT to jest aż 121 mm – czyli tyle, ile w standardzie mają zupełnie niewyczynowe opony o rozmiarze 185/65 R15 (120 mm), na których moja Almera wyjechała kiedyś z salonu. I w Nissanie guma była balonowa i auto się bujało, a tutaj to jakoś to jest OK. Ja wiem, ja wiem – istotna jest też szerokość, twardość rantów i średnica felunku – ale nie czepiajcie się, ja po prostu mam nowy kalkulator i liczę wszystko co popadnie.

Verva Street Racing 2014

Sportowe Fordy… tiaaa. To jest coś, czego zupełnie nie rozumiem. Pamiętam czasy, gdy po Warszawie jeździły zjawiskowe Escorty RS2000 (często prowadzone przez członków MENSY) oraz absolutnie porażające Escorty Cosworthy (tutaj zbitka ujęć). Czasami sobie myślę, że to odróżnia mężczyzn od chłopców – jeśli za młodu widziałeś te wypasione Escorty, toś gość. Jak dziś się nad tym zastanawiam, to one tak szybko odeszły… widziałem na żywo Coswortha… to jakbym widział tylną płetwę wieloryba tuż obok kajaka.

Dzisiejsze szybkie Fordy albo nie mają tego czegoś, albo ja dorosłem i nie szukam tego, co one mają. Bo gdybym sobie za młodu, tak w połowie lat 90-tych, w głowie ułożył listę najlepszych hot-hatchy, to wyglądałaby tak:
1) Escort Cosworth
2) Escort RS2000
3) Sunny GTi-R

Dziś natomiast taka sama lista wygląda tak:
1) Megane R.S. Trophy
2) Megane R.S.
3) …i chyba Scirocco R, bo się głęboko siedzi.

A przecież te dzisiejsze sportowe Fordy nie są złe! A jednak jakoś zawsze są poza podium, gdzieś w ogonie #chcęto się pałętają. Doprawdy nie wiem czemu. Dziwne to jest niebywale – Escort nigdy nie należał do aut jakoś wybitnie się prowadzących, ale jego sportowe odmiany jarały mnie (i jarają) niebywale. Z kolei Focus jeździ jak wariat, a w sportowych odmianach to jakoś tak pffff… etam… siakieś-takie… no do mnie to one nie przemawiają.

Verva Street Racing 2014

I to nie jest tak, że nowych nie poważam, ale stare są już OK. O nie, jeszcze nie zgrzybiałem. Ani Focus I RS mnie nie bierze

Verva Street Racing 2014

ani nawet Sierra Cosworth.

Verva Street Racing 2014

Tak, wiem, że ten gloryfikowany Escort Cosworth to tak naprawdę Sierra w przebraniu. Ale nic na to nie poradzę, że Sierra, szczególnie w sedanie, wygląda jak Fabia Sedan i bez wąsa oraz kapelusza (ew. góralskiej czapki typu żółw) bym nią nie jeździł, a Escort Cosworth (oraz RS2000) to prawdopodobnie najlepiej wyglądający kompakt wszech czasów. Wrzucę fotkę, żeby gimbaza wiedziała o czym mowa:

Verva Street Racing 2014

Kurde, kto nie ma palpitacji, ten Rafalala!

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

A propos listy najlepszych hot-hatchy… zastanawiam się, czy jakbym się czymś takim przejechał…

Verva Street Racing 2014

…to nadal bym się tak jarał?

Verva Street Racing 2014

Boże, ależ to jest piękne auto!

Verva Street Racing 2014

W ludzkiej skali to tak mniej więcej Scarlett Johansson, Zoe Saldana i… matka Oli Kisio. A wersja dla dziewczyn przedstawia się następująco: Chris Hemsworth, Hugh Jackman i… Jaś Mela.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Nooo dobra, czas na obiecane Saaby. Usiądźcie wygodnie w fotelu POÄNG, połóżcie zmęczone nogi na podnóżku BOSNÄS, siorbnijcie soczek ze szklanki BISTÅ… o, teraz wreszcie jesteście gotowi na spotkanie ze skandynawską motoryzacją.

Na pierwszy rzut idzie SAAB GranTurismo 750 z 1961 roku. Tej wersji wyprodukowano tylko 300 sztuk (modelem bazowym był SAAB 96).

Verva Street Racing 2014

Co ciekawe, silnik R3 (748ccm) był ułożony wzdłużnie z przodu i napędzał koła przednie. Bez sensu. Ja rozumiem, że w tak małym i wąskim aucie ciężko zmieścić duży silnik poprzecznie, ale żeby R3 im nie wlazło, to co ci Szwedzi, to ja nawet nie.

Verva Street Racing 2014

Piękna kierownica. Piękna deska w kolorze nadwozia. Piękne zegary.

Verva Street Racing 2014

Nie kumam, czemu jak dziś w jakimś aucie gdzieś spod morza plastikowej tapicerki wyjdzie goła blacha, to jest święte oburzenie i od razu taniocha, skandal, za te pieniądze to oczekiwałbym czegoś więcej. Przecież goła blacha, ładnie polakierowana, jest niewiarygodnie ekskluzywnym materiałem! O wiele bardziej niż guma udająca skórę i plastik o fakturze moszny Witolda Pyrkosza!

Dziś taki przód by nie przeszedł.

Verva Street Racing 2014

Dziś w aucie najważniejsze jest to, by pijak, który wtargnie na szosę, został elegancko podcięty, położony na lekko wybuchniętej do góry masce i broń Boże nie zadrapany odstającą wycieraczką.

No ale obadajcie te reflektory. Brak mi słów.

Verva Street Racing 2014

W ogóle dodać należy, że to GranTurismo 750 było dwusuwem, miało 50 koni i wolne koło. Nie wiem, czy kiedykolwiek jechaliście autem z wolnym kołem. Ja jechałem – Wartburgiem. Na płaskim jest OK, trzeba tylko dojeżdżając do świateł uważać. Ale z górki, a ja jechałem w dół ulicą Belwederską (wyjaśnienie dla ludzi spoza Warszawy: ta ulica jest stroma jak 100 skurczysynów!) autem, w którym hamulce, jak to określił właściciel, już miesiąc temu słabo brały… no jadąc czymś takim z górki zabrudzenie majtek było nie tyle możliwe, ile po prostu nieuniknione.

A teraz przed Wami SAAB 96 V4, który wygląda identycznie jak ten poprzedni

Verva Street Racing 2014

z tą różnicą, że wyprodukowano go w 1970 roku, czyli 9 lat później. No nie ma to tamto, ci Szwedzi w kwestii designu to są szaleńcy, nie do ogarnięcia, wariaty zupełne.

Postęp widać w mechanice – tutaj zamiast R3 jest 1500ccm V4 o mocy 65 koni. Jednak też wzdłużnie i też pędzi przód. I też ma wolne koło, ale tym razem zamiast bębnów z przodu są tarcze, więc trasę z Zakopanego do Krakowa teoretycznie da się zrobić na 2 postoje niezbędne do wychłodzenia hebli, a nie na 22 jak w modelu z 1961 z bębnami na obu osiach.

Okej, przód też ten wóz ma inny, bardziej nowoczesny (czytaj: brzydki jak noc)

Verva Street Racing 2014

oraz deskę rozdzielczą zalaną syfnym plastikiem

Verva Street Racing 2014

z obrotomierzem wyglądającym jak akcesorium Bottari z Reala

Verva Street Racing 2014

Lata 70-te to był ten moment, w którym ludzkość zachłysnęła się tworzywami sztucznymi. Dziś już kolejne generacje aut nie różnią się aż tak bardzo od siebie, jak to miało miejsce własnie 40-kilka lat temu. Te dwa Saaby są doskonałym tego przykładem. Oba praktycznie wyglądają tak samo (z profilu są zgodne w 99%), ale gdy ten z ’61 ma piękną blachę na desce rozdzielczej i uroczo po angielsku narysowany przód, ten z roku 1970 wygląda jak Wartburg z wnętrzem pełnym dermy, skaju i wypłowiałego plastiku. Normalnie krzycz Trybson.

A tutaj dla odmiany milion razy bardziej nowocześnie wyglądający SAAB 99 z 1969 roku.

Verva Street Racing 2014

Muszę kurde przyznać, że profil ma całkiem fajny. Nie dość, że 2-drzwiowy sedan, to jeszcze jakiś taki proporcjonalny… widać, że ktoś bardzo chciał go ładnie narysować. Szkoda tylko, że gdy na deskach kreślarskich był przód, ten geniusz od profilu akurat zachorował.

Verva Street Racing 2014

Tak jak nie ma Yarisa bez merczandajzingów w bagażniku, Skody bez laptopa za fotelem kierowcy, Audi bez buca w garniturze, BMW bez dresa, Mercedesa bez rdzy, Volvo bez naklejki z łosiem… tak SAABA nie ma bez samolocika – chromowanego

Verva Street Racing 2014

lub ordynarnie nalepionego

Verva Street Racing 2014

No co zrobisz?
Nic nie zrobisz.
Takie życie, Bożenko.

Dla poprawy nastroju obejrzyjmy sobie coś takiego – SAAB Sonett V4 z okolic 1968 roku.

Verva Street Racing 2014

Jak się tak na to auto patrzę, to wiem, że jest pędzone na tył, bo to widać po proporcjach i wizualnym rozmieszczeniu masy. A jednak nie jest – znów 1500ccm V4 wzdłużnie, 73KM i FWD. To nie jest tak, że jak coś nie jest RWD to ja to olewam… ale tak sobie myślę, że taki nietuzinkowy klasyk mógłby mieć napęd na tył – to by mu dodało jeszcze więcej powabu. Ale jak się nad tym jednak głębiej zastanowię, to w sumie może być i FWD – przecież nikt takim autem zimą nie będzie jeździł, a latem szkoda je upalać na rondach. Więc cofam wszystko – do wożenia się z garażu na zlot napęd może iść tylko na przednie prawe koło i będzie git.

Verva Street Racing 2014

Wnętrze… no nie wiem co napisać, bo jeszcze niedawno hejtowałem plastik w porównaniu do gołej blachy, a tutaj, mimo że to morze tworzywa, to jestem w szoku, jakie to wszystko jest apetyczne!

Verva Street Racing 2014

Kurde balans, jak wiele dziś auta tracą przez to, że mają zegary ukryte za jedną wielką szybą. Gdyby każdy był osobno w deskę wmontowany…

Verva Street Racing 2014

Śliczne to jest – to połączenie chromu, typografi i deski o fakturze starej sparciałej gumy. Tak sobie teraz pomyślałem, że to byłby niezły gadżet, gdyby można było sobie do jakiegoś BMW czy Merca zamówić te listwy ozdobne nie z aluminium czy drewna, ale właśnie z takiej sparciałej i wypłowiałej od słońca gumy. Jak bym w to wszedł.

O, ale akcja, przecież to SAAB Sonett III z 1973 roku!

Verva Street Racing 2014

Niby taki sam, ale z przodu jakby inny

Verva Street Racing 2014

I co, można zrobić nowszą wersję, która nie wygląda z przodu jak Wartburg? Moszna. Założę się, w w projekcie tego frontu palce maczał ten mistrz, co zaprojektował profil modelu 99 i potem zachorował. Bardzo to jest ładne!

Silnikowo też jest ciekawie – wzdłużne V4, napęd na przód, wolne koło i moc bez zmian, nadal 73KM… ale tym razem z większej pojemności, bo z 1,7 a nie z 1,5. To ciekawe, co było przyczyną tego, że zwiększenie silnika nie zaowocowało większą mocą? No przecież nie ekologia! Wszak w latach 70-tych tego słowa jeszcze nie było. Dziwne, tajemnicze, detru isałtder.

Oraz jakie wnętrze! Człowieki, to jest naprawdę fajne!

Verva Street Racing 2014

Widać już pierwsze zwiastuny współczesności – jest wyeksponowany nawis, zaznaczony panel multimediów i klimy, wielki czerwony oczo-napierdzielacz o niezapiętych pasach i łatwo dostępne gniazdo dla ładowarki. Mimo że to rok ’73 ja patrzę i czuję się jak w domu.

Gdybym miał wybierać, jakiego SAABA chciałbym najbardziej, to brałbym Sonetta III z wnętrzem od Sonetta V4. Muszę sobie to zapamiętać, bo zawsze na jakimś spocie jest ktoś, kto mówi rzeczy w stylu “M52TU25 jest niezłe, ale B16A2 jest o wiele lepsze” i ja nic nie rozumiem. To teraz mu powiem “A ja i tak brałbym Sonetta III z interiorem od V4“. Ciekawe, jak bardzo się zapowietrzy…?

Z nowszych Szwedów był SAAB 99 z końcówki lat 70-tych.

Verva Street Racing 2014

W sumie nic ciekawego. Poza nijakim wnętrzem

Verva Street Racing 2014

fajne były tylko wycieraczki o ruchu posuwistym

Verva Street Racing 2014

Nuda. To bardzo rzadki przypadek, by auto starsze było tak bardzo nieciekawe i gorsze od nowszego. Wszak zawsze jest tak, że samochód starszy ma w sobie ten pierwiastek klasyki, ten faktor #dlakonesera i aż nie wypada mówić, że nowszy jest lepszy, bo wychodzi się na frajera, co woli zaturbione R4 zamiast wolnossącego V6, i bez zapiętego ESP sobie na mokrym nie poradzi.

A tu tymczasem lekko byle jaki SAAB 99 wygląda jak kupa przy tymże kozaku – oto SAAB 900 Turbo.

Verva Street Racing 2014

Fajne żaluzje.

Verva Street Racing 2014

Do dziś nie wiem, czemu one służyły. Kiedyś mi kolega, właściciel Malucha z takim wynalazkiem, mówił, że dzięki temu plastikowi tylna szyba się nie brudzi. I gdy mi o tym opowiadał, wydłubywał z tych żaluzji zgniłe liście i jakieś błoto.

Wnętrze jest spoko. Bardzo spoko. Tylko skrzynia dziwna, taka pod kątem 45 stopni w bok. Ach ci Szwedzi, niezłe z nich wariaty.

Verva Street Racing 2014

Ale i tak wolałbym Sonetta III z interiorem od V4.
Koniec.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Verva Street Racing 2014: Wulgarnie | Pogodnie cz.1 | Pogodnie cz.2

28 komentarzy

  1. U nas na wiosce mieszka kolekcjoner Saabów – trzy (w większym lub mniejszym stopniu “niejeżdżenia”) stoją na podwórku, czwartym i piątym (naprzemiennie) porusza się sam właściciel kolekcji :)

  2. Szkoda jedynie, że wszyscy Ci od Save the Saab nigdy nie jeździli Saabem, tylko Oplem Vectrą z silnikiem Fiata…

  3. @wuner: No właście ci, którzy jeździli kupionymi w salonie Saabami z silnikami Fiata ratowali firmę (i tylko oni mieli moralne prawo do naklejek SaveSaab), a nie ci, co trzymali stare graty i serwisowali je na zamiennikach u Janusza w garażu!!!!!1

  4. Ja już rozumiem dlaczego o gustach się nie dyskutuje – dla mnie to Megane wygląda jak kupa z włosem zwymiotowana przez Quasimodo. I w ogóle jakby mi kazali tym jeździć pod grożbą wbijania gwoździ w jądra to rozważyłbym taki alternatywny piercing.

  5. @Blogo:
    Dokładnie! Tak samo, jak ci, co krzyczą, że Alfa ma produkować sedany klasy E z RWD i V8 pod maską, a sami popychają 156 w dieslu 115KM i na forum pytają, czy wahacze marki “Kciąg Peng” są OK :).

  6. Ta 9000 Turbo… choruję. Jest tak pokraczne i tak jednocześnie piękne, że wymiękam.
    generalnie Saaby są piękne i pokraczne jak mało co.

  7. 900 jest pokraczne ale piękne!, ja jestem jednym z tych co mieli Saaba z silnikiem Opla i szybko sie go pozbyli :P Wróc szybko chcieli się pozbyc, ale nikt kupic nie chciał.

  8. W sensie prawdę powiadasz. Tylko wtedy ruch powinien zostać przemianowany na: Save The Rebranded Opel Vectra C with Fiat Diesel.

  9. @wuner: Wiesz, każda firma może mieć cięższy okres a zadaniem fanów marki jest ją wtedy wspierać, a nie hejtować i podjeżdżać pod fabryki lub salony modelami sprzed co najmniej dekady (kupionymi od Turka) i się pieklić, że dziś auta są inne.

    Aktywiści SaveSaab dali dobry przykład tego, jak nie należy się zachowywać. Dziś musimy mieć ich przykład na uwadze, bo ciężkie czasy przed nami – BMW idzie w FWD i lifestyle, Ford w silniki mniejsze niż w motocyklach, Toyota w prąd a Volvo w niczym nieuzasadnioną drożyznę i prestiż.

    I o ile nie stać kogoś na kupno nowego modelu swojej ulubionej marki (lub podjechanie na przegląd do ASO, lub zakup części oryginalnych a nie z Chin), to niech przynajmniej nie gardłuje, bo dla korporacji jest niczym, nawet głupiej złotówki na nią nie daje.

    Takie czasy, że dziś albo głosuje się portfelem, albo trzeba się zamknąć i iść protestować pod warsztatem Janusza w Rembertowie, jeśli nagle podniesie ceny za czyszczenie odmy lub przestanie pastą miedziową smarować piasty przy wymianie na zimówki.

  10. Uwielbiam czytać Twojego bloga! Czytam też ostatnio Świat według Clarksona, i ten Klark wymięka przy Twoich tekstach! Hah Ty i Złomnik jako prezentery Top Gear haha:D ale bym oglądał!

  11. No ja mam nadzieję, że w końcu Volvo stanie się odskocznią od tej nudy, którą prezentuje BMW i Audi (bo Mercedes się chociaż stara). Takie przyszły czasy, że Volvo może uchodzić za to “designerskie” :).

  12. EsCos. Kolega toto miał. Trzeba mieć naprawdę niewiele rozsądku, albo bardzo konkretny mieszek, żeby się za to auto brać. Sierra w przebraniu to bardzo dobre określenie, zwłaszcza jeśli uświadomić sobie, że blacharsko od Escorta to tam pasują chyba ze dwa elementy. A poza tym to taki mocno nabuzowany troglodyta, nic finezji w tym aucie, zawias który wymaga taaaaakich negatywów, skrzynia godna Transita, tyle że mnóstwo koni. Jeśli jesteś kolekcjonerę i palisz luidorami w piecu, to warto postawić w garażu. Obok Delty, 323GT-R, Sunny/Pulsara GTi-R, Masturboshi Evo z małym numerkiem i np. 22B. A potem ich nie używać.

  13. Stare Saaby!!! Miłość, miłość, zachwyt, miłość, wzwodzisław śląski, miłość, orgazm, miłość.

    Tego z ’61 roku znam – podążałem za nim (i za Citroenem 2CV, którego ubóstwiam jeszcze bardziej) podczas tegorocznego Praskiego Rajdu Starego Żelaza. Wywiódł mnie na manowce i moja relacja jest niekompletna.

    Poliftowy 96 – też znam egzemplarz. A o ile zgodzę się co do wnętrza, to przód bardziej podoba mi się w nowszym. Oba za to mają wajchę przy kierze – uwielbiam, chcę, pożądam. NAOW.

    99 – oba fajne, wcześniejszy (kremowy) fajniejszy.

    Sonetty – kurdeż, przyznaję, nigdy do mnie nie trafiały. Ale ten starszy V4 ma rzeczywiście genialne wnętrze.

    No i 900. Krokodyl. Ech, wspomnienia – miałem kiedyś Kroko (sedan 4d bez turbo) ale właśnie wtedy straciłem pracę i projekt (był do remontu) musiał zostać zarzucony. Również dlatego, że dupa ze mnie, nie mechaniko-dłubacz. Inaczej pewnie konesowałbym go do dziś. Szkoda, cholerna szkoda.

  14. Blogo, zwróć honor tym laczkom na Fordzie, toż to są gumy które fabryka kładła do Ferrari Enzo, i nie wiem czy przypadkiem konkretnie do tego modelu ich nie projektowali…więc generalnie kapcie cudo

  15. Co do designu saaba 99 (i poprzednich) – te auta rysował Sixten Sason, szwedzki designer, który w czasie wojny projektował samoloty (stąd różne nawiązania do kształtu profilu skrzydła czy kształtu kabiny samolotu), ale nie tylko – robił też odkurzacze dla Electroluxa, motocykle dla Husqvarny, no i aparat dla Hasselblada – ten charakterystyczny kostkowaty kształt, który potem kopiowali wszyscy, od Kieva po Pentaxa i Mamiyę. No i faktycznie, podczas projektowania 99 facet zachorował i zmarł, nie doczekawszy premiery auta. Niemniej sporo jego pomysłów żyło przez następne 40 lat – nawet ostatni 9-5 ma jeszcze słupek tylny w umownym kształcie kija hokejowego, odpowiednik Hofmeister kink z BMW. No i Hasselblady dalej z grubsza mają ten sam design.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *