#449 Wszystko marność i badziewie

Marność i badziewie

Tak się złożyło, że ostatnie dni to był u mnie festiwal wydawania pieniędzy. Nie dlatego, że szlachta i w ogóle, tylko się po prostu uzbierało kilka spraw, które trzeba było jakoś pchnąć w tę czy wewtę. No i się załamałem patrząc, jak ten nasz kraj działa.

Zegarek

G-Shock to takie moje marzenie z dzieciństwa. Nie jest ani ładny, ani jakoś specjalnie przemyślany (książkę mógłbym napisać o jego wadach), ani tym bardziej elegancki. Ale ja nie jestem jeszcze (jeszcze!) fetyszystą zegarków i jak na razie nie uważam, że zegarek definiuje mężczyznę i coś poniżej 5000 zł nie zasługuje na bycie noszonym. Pewnie kiedyś do tego dorosnę, ale na razie jest jak jest, i nie jest mi z tego powodu głupio.

Marność i badziewie

G-Shock chodził za mną od co najmniej 20 lat, no i w końcu powiedziałem sobie, że teraz, już, dziś, to jest ten moment. No i się zaczęło – oficjalne sztuki od Zibi kosztują 500 zł. Ale jak poszukasz na allegro, to i za 460 kupisz. Sęk w tym, że nie masz pewności, czy gwarancja jest polska. No i podróbek milion. Więc zacząłem kombinować i w końcu kumpel/Szwagier mi swoim tajnym kanałem bezpośrednio od Zibi załatwił za 420.

Tyle kombinowania, dzwonienia, gadania na fejsie, oglądania allegro… dla marnych 80 złotych.

Buty do kosza

Zmieniam je raz na milion lat. Teraz wreszcie musiałem, bo w poprzednich Adidasach podeszwa się poddała i przestała trzymać nawet na czystym parkiecie. Objechałem więc sklepy i się załamałem. W tych oficjalnych tylko biegówki, lajfstajle i korki. Plus kilka sztuk do tenisa. W outletach praktycznie to samo, plus 3-4 pary butów do kosza, ale tych z najniższej półki.

Marność i badziewie

Zacząłem kombinować dzwonić, dowiadywać się i ostatecznie kupiłem przez internet w basketzone jakieś Nike ze środka stawki (to moje pierwsze w życiu Nike z Airem!) za 380 zł. Niby wszystko gra, ale czułbym się lepiej, gdybym mógł je kupić normalnie w sklepie. Gdybym mógł je przymierzyć, przejść się w tę i nazad… a tak lat życia straconych przez stres, który towarzyszył mi podczas oczekiwania na kuriera (czy będą pasowały, czy to oryginały, czy…) nikt mi nie zwróci.

Ubezpieczenie OC

Tu nie ma co wiele pisać, każdy wie, jak jest. Kalkulatory w internecie są o kant dupy potłuc. Rekomendacje znajomych podobnie – jeden mi mówi, że tanio jest w MTU, więc ja dzwonię i konsultat mi wylicza 951zł. No litości, Liberty przesłało mi ofertę na przedłużenie za 575! Albo weź zadzwoń do Link4, oni są najtańsi – mówi inny. Dzwonię i 630. Albo czeska ProAMA, oni super traktują jak się do nich przechodzi z innych towarzystw, a jak masz 60% zniżki to ci dadzą 70. Tia, dadzą, super traktują… 749zł i ani grosza mniej.

Marność i badziewie

Dzwonisz, kombinujesz, obsrywasz internet swoimi danymi (imię, nazwisko, adres, telefon, czasami nawet PESEL) a wszystko po to, by na końcu się dowiedzieć, że i tak taniej nie będzie. A kumple mówili, że będzie, bo oni za podobne auto taniej dostali, grosze płacą, więc jak ja kupię za 575 to wyjdę na leszcza, co kombinować nie umie.

A potem pojawia się temat, którym przybił mnie Szwagier Zibi (zbieżność nazw z dystrybutorem Casio przypadkowa) – cytuję “Wybierz dobrego ubezpieczyciela. Poczytaj, z jakimi ubezpieczycielami ludzie mają problemy przy usuwaniu szkód korzystając z OC sprawcy i takich omijaj. Parędziesiąt PLN rocznie cię nie zbawi, a możesz komuś oszczędzić fhój problemów.” Racja Zibi, masz fhój racji.

Dzwonię więc do agenta, takiego prawdziwego, polecanego, życiowego… rozmawiam, pytam i… towarzystwa z drugiej i trzeciej ligi zawsze kombinują, jak przychodzi do wypłaty świadczeń. Które to są? Ano głównie te direct, czyli Liberty, Link4, Axa, Aviva. Tam każda próba usunięcia szkody z OC kończy się albo jej zaniżeniem, albo sprawą w sądzie. O tyle jest dobrze, że podstawowe warunki świadczeń OC są narzucone przez Państwo, więc czasami postraszenie sądem skutkuje nową wyceną. Ale do tego trzeba mieć łeb, trzeba to lubić – nie ma tak, że zgłaszasz i masz wszystko idealnie załatwione.

Z AC jest jeszcze gorzej, bo tam nie ma państwowych obostrzeń, są tylko ogólne warunki pisane przez TU. Więc kruczków i wykluczeń jest tam milion. Jak to mi powiedział doradca – teoretycznie można znaleźć firmę, która sprzeda AC na auto z 1998 roku. Ale będzie ono kosztowało 1000 zł i w przypadku np. kradzieży, otrzyma się… 1000 zł, bo amortyzacja, udział własny, zamienniki, części nie nowe…

Sprawy wypłat dobrze załatwiają towarzystwa z pierwszej ligi, czyli m.in. PZU, Hestia, Generali, Warta. Co do Hesti, to potwierdzam – załatwili mnie zajebiście, szacun. Co do innych – wiadomo jak jest, ile ludzi tyle opinii. Ale przyjmijmy na potrzeby tego wisu, że to jest właśnie pierwsza liga.

Ile zatem kosztuje OC w pierwszej lidze? Dla najmojszej są to widełki od 1050 do 1099zł. Czyli prawie dwa razy tyle, co muszę zapłacić w Liberty. No i pojawia się w mojej głowie pytanie – czy stać mnie na taką charytatywność wobec nieznanej mi osoby, którą (ODPUKAĆ!!!) być może kiedyś niechcący poszkoduję…?

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Irytuje mnie to, że praktycznie nic dziś nie można kupić ot tak, po prostu. Że wchodzisz, płacisz i po wyjściu nie masz kaca. Że Ci się w głowie nie roją pytania typu: a może gdzieś mogłem taniej, a czy to na pewno oryginał, a gdybym poszukał jeszcze dzień dłużej to może…

Z jednej strony to wina firm, które nie ułatwiają (temu, kto logicznie wyjaśni mi zasady, którymi przy wycenie składki OC kierują się towarzystwa ubezpieczeniowe, wyślę jakiś fajny pędrajw z motoryzacyjnym logiem) i robią wszystko, by Cię orżnąć. Ubezpieczyciele, telekomy, banki…

Z drugiej to wina ludzi (takich jak ja), którzy tak głęboko mają w sobie zakodowaną nieufność do rynku, że grzebią, węszą i kombinują. Wszystko, byleby tylko nie kupić normalnie w sklepie na szybkości ot tak – bo to przejaw frajerstwa.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Poza tym… żyjemy w czasach, w których zwykłe ludzkie, szczere i nienoszące śladów oszustwa i kombinowania zachowanie uznawane jest za premium, za pierwszoligowe, za wybitne, wspaniałe i godne polecenia. A przecież w nomenklaturze szkolnej coś, co jest po prostu poprawne, takie właściwe i normalne co najwyżej zasługuje na trójkę. Na czwórkę i piątkę trzeba się postarać. Szóstka jest dla tych, którzy przed dzwonkiem zdążą ogarnąć jeszcze zadanie dodatkowe.

A dziś wszystkich, którzy po prostu solidnie i prawdziwie robią swoje, zamiast oceniać na trzy i wymagać od nich więcej, wyceniamy na pięć lub sześć i piejemy z zachwytu. Sam się na tym łapię – gdy jakiś czas temu likwidowałem tę wspomnianą stłuczkę parkingową z OC sprawcy to bardzo jarałem się, że TU nie przycięło ze mną w siurka tylko rozliczyło się jak należy – i ja byłem zadowolony, i warsztat który robił to bezgotówkowo, i auto zastępcze miałem, pełen pakiet bez żadnych problemów. Rewelacja, sześć plus. WRRRÓĆ! Trójka, zwykła solidna trójka. Nie zrobili wszak nic więcej ponad to, co zrobić powinni.

Ten cały nasz świat funkcjonuje wedle praw, którymi rządzą się linie lotnicze. Otóż w zwykłych samolotach klasa biznes wcale nie jest lepsza od turystycznej. Ona po prostu jest taka zwykła, normalna, za to klasa turystyczna jest w każdym nowo zamawianym samolocie coraz gorsza, ciaśniejsza, brzydsza. I nie przez przypadek jest tak, że wszyscy wchodzą najpierw przez klasę biznes – by mogli zobaczyć, co tracą.

Dziś nie rozwija się biznesów ku lepszemu, tylko się je psuje po to, by móc zaoferować niższą cenę. Przez to wystarczy, że ktoś zrobi swoje, czyli nawet na milimetr nie wychyli się ponad zwykły standard, a już jest oceniany jako super sprzedawca, polecam tego allegrowicza, świetna obsługa klienta.

Niestety winni jesteśmy my sami. A kto wie, czy ja nie najbardziej. Po świetnie zakończonej przygodzie ze stłuczką zadzwoniłem dziś do Hestii po OC i wyliczyli mi 1050zł. No skisłem. Ale w sumie nie wiem dlaczego – wszak różnica pomiędzy najtańszym Liberty (575zł) a tą ofertą Hestii to raptem 475 zł, czyli 9zł tygodniowo – kuźwa, więcej tygodniówki płacimy Margolci i ona to na duperele przetraca, a ja się szczypię, żeby te złotówki zainwestować w czyjś spokój, żeby ktoś, komu nie daj Boże w zderzak wjadę, mógł sobie to spokojnie rozliczyć jako i ja sobie to spokojnie wtedy rozliczyłem.

Wstydzę się siebie, ale nijak nie umiem wyjść ze schematu myślenia, że AC warto kupić dobre (bo jest dla mnie), ale już OC to po taniości byle gdzie, niech się poszkodowany po sądach włóczy.

Z ludźmi takimi jak ja ten kraj nigdy na prostą z tej marności i badziewia nie wyjdzie…

56 komentarzy

  1. Blogo, co do OC zainteresuj się jeszcze PZU. Od niedawna jeśli ktoś, nawet z innego towarzystwa, uszkodzi Ci samochód to i tak po odszkodowanie zgłaszasz się do PZU, a oni dopiero po wypłacie tobie środków odzyskują pieniądze od ubezpieczyciela sprawcy. Na szczęście jeszcze nie miałem okazji skorzystać ale nie brzmi to źle :)

  2. W tej chwili część towarzystw (pierwsze było PZU) wprowadziła już likwidację szkody z OC sprawcy u “własnego” ubezpieczyciela OC.

    Czyli nie tylko “robimy dobrze” pukniętemu, ale również sobie. Jeśli w nas ktoś uderzy i ma OC w dobrze zapowiadającym się liberty czy link4 (oba dramatyczne), to idziemy do własnego ubezpieczyciela (któremu ufamy i zapłaciliśmy 1000 a nie 500) i w ten sposób mamy “normalną” likwidację.

  3. Od lat ubezpieczam swoje gabloty w Allianz. Za czeszkę zapłaciłem za ten rok 840pln, w tym 10% zniżki. Za Sełata Corozjobę naliczyli mi teraz 810pln. Ale z Allianzem mam bardzo pozytywne doświadczenia jako poszkodowany. Również mam pozytywny feedback od osób, którym ja skrzywdziłem auta, że z mojego OC załatwili wszystko bez problemu.

    Płacę uczciwie i konsekwentnie. Jak nagrzeszę i stawka idzie w górę – nie kombinuję, zaciskam zęby i przelewam kasę. Miałem rok, że zapłaciłem … przeszło 3100pln za OC – miałem 160% ZWYŻKI. Tak, dwie kolizje w ciągu roku nie mając żadnych zniżek.

    Wiem, “gupio”, trzeba było auto sprzedać bratu, a potem odkupić, oszczędziłbym dobre 1500pln. Ale to już kombinowanie. Nie lubię kombinować. Wkur…za mnie, jak ktoś stara się kombinować moim kosztem, więc staram się sobie na to nie pozwalać.

    BTW – porozmawiaj z RDXem, jak wygląda temat likwidacji dużej szkody w BMW.

  4. “Dziś nie rozwija się biznesów ku lepszemu, tylko się je psuje po to, by móc zaoferować niższą cenę.” – Blogo, aż tak bym nie generalizował. Są firmy, które utrzymują się na rynku właśnie dlatego, że nie lecą z nurtem obniżania cen i standardów, a utrzymują wszystko na wysokim poziomie (ceny również), przez co są bardziej wiarygodne.

    Aczkolwiek takich jest jak kot napłakał.

  5. A wiesz, że ja też ostatnio o tym myślałem. Mi akurat za golfa TDI wyszło 550 w Hestii i to była najlepsza oferta więc skorzystałem. Wcześniej miałem HDI i bywało że miałem kaca moralnego, bo jednak wiem jak to jest – samochód Ci potrzebny bo bez niego do pracy nie dojedziesz, zarabiasz tyle że starcza na styk na życie, a tu stłuczka nie z twojej winy i nagle same problemy – ubezpieczalnia zaniża koszty, ociąga się z wypłatą, samochód stoi w warsztacie a ty się człowieku zapożyczasz u teściowej żeby zrobić jak najszybciej i potem dokładasz z kieszeni bo wycenia zaniżona. Przy czym słyszysz chwalenie się sąsiada jak to specjalnie się na rondzie podstawił takiej młodej pindzie bo i tak miał prawy przód do zrobienia po tym jak po dwóch piwach z działki wracał i się w bramie nie zmieścił.
    Ręce opadają, a bycie uczciwym i posiadanie sumienia to straszna katorga.

  6. Kosmiczne te stawki. Masz tak malo zniżek czy po prostu BMW – wiadomo wies, dyskoteka, zabije 6 ludzi na przejściu dla pieszych – znaczy walimy mu stawkę razy 5.
    Mialem ci ja kiedyś Opla Vectre, wiec pojazd z tej samej klasy wielkosciowej (no zupelnie nie premium i 4 cylindry, ale na wymiary nawet większy). I OC w Bestii to było 200 złotych.
    1050 to place za full premium pakiet OC/AC/NW/Assistance za nowy, miejski samochód

    1. Mam pełne zniżki (60%), słuszny wiek itp. Płacę dużo chyba dlatego, że Warszawa, BMW, parkowanie na ulicy… sam nie wiem, algorytm wycen ryzyka pewnie tworzył jakiś schizofrenik.

  7. Twój schemat na temat myślenia o ac i oc jest jak najbardziej poprawny. Mało jest firm które niechlujnie likwidują szkody z oc. Do głowy przychodzi mi chyba tylko MTU. A jeśli jakaś firma fika to od niedawna można ich usadzać unijnym prawodastwem i to bez wchodzenia do sądu. Sprawa jest prosta: próbują zrobić Cię w jajo to google pyk prawa ubezpieczonego itp. Po lekturze możesz śmiało udawać że sie znasz a oni będą bali się kar i problemów:)

  8. Nigdy więcej WART-y!!! Miałem kiedyś BETę i mnie wycyckali aż miło! Od kilku lat ALLIANZ i bez problemów! POLECAM wraz ze:
    Zbigniew ‘zibi’ Jarosik !!!Pozdrawiam

  9. Blogo największy wpływ na wysokość składki ma pojemność silnika wszystko powyżej 1.8-1.9 ma dużą zwyżkę, Warszawa też należy do najdroższych miast dalej liczą wiek właściciela (zwyżki do 25-30 lat) i okres posiadania prawo jazdy. Następnie bezszkodowość i nie mówimy o 60% (prawie wszyscy w naszym wspaniałym kraju mają 60%) tylko o ilości lat bezszkodowych. Liberty lubi duże pojemności dlatego najmojsza dobrze u nich wychodzi. OC reguluje ustawa i wszystkie firmy muszą jej przestrzegać, nie ma różnicy czy OC kupimy w firmie X czy Y. O każdej firmie słyszałem dobre i złe opinie, problemem nie jest dana firma ubezpieczeniowa tylko likwidator który zajmuje się daną szkodą.

  10. Zasada jest jedna – OC kupuje się najtańsze, bo to jest haracz na rzecz chorego systemu. A o wywiązanie się z obowiązani zadba Państwo Polskie. Nie bój nic, bierz Wołoszańskiego jak jest najtańszy.

  11. Wszystkie firmy ubezpieczeniowe oszukują przy wypłatach odszkodowań, jedne mniej, inne bardziej, ale generalnie wszystkie. W końcu w ich interesie leży nie wypłacać odszkodowań.
    Po pierwsze wszyscy już na starcie zaniżają wyceny, nie tylko podstawiając ceny zamienników, ale też kalkulując robociznę po zaniżonych stawkach.
    Po drugie, mają specjalny dział który ocenia, jak duże jest ryzyko, że delikwent pozwie ich do sądu, i jak wymyślą, że niewielkie to olewają. Ewentualnie dodadzą parę złotych, żeby się trochę uspokoił.
    Po trzecie, likwidator nie bardzo ma wpływ na decyzję, bo firma ma politykę: zaniżamy tab bardzo jak się da.
    Doskonale wiedzą, że masz prawo do naprawy z użyciem oryginalnych części i w ASO, do samochodu zastępczego itd. ale spokojnie odmawiają, bo wiedzą, że tylko co któryś tam poszkodowany pozwie ich do sądu.
    Cały ten rynek to niezły bajzel, konkurencja chyba spora, stawki mają być jak najniższe więc muszą obcinać koszta. Nawet gdyby jakaś firma chciała być uczciwa i wypłacać odszkodowania zgodnie z prawem, to długo by się na rynku nie utrzymała. I nie bardzo jest wyjście z tej sytuacji, chyba jedyne to kończenie każdej sprawy w sądzie – a większości się nie chce, bo trzeba na to wyłożyć kasę, jest dużo zachodu i nerwów. Może taki apel trzeba wystosować: “Ludzie, pozywajcie ubezpieczycieli do sądów, bo inaczej nigdy się z tego g… nie wygrzebiemy”

    PS Powyższe wiem ze swego doświadczenia (wygrałem w sądzie co do grosza z odsetkami) i od byłego likwidatora jednej z firm.

  12. Ja mam OC w Allianz od kilku lat i w Warszawie za 8-letnie auto z silnikiem benzynowym 2.0 płaciłem ostatnio 534 zł. Mam maksymalną zniżkę za bezszkodową jazdę, ale również dodatkowo zniżkę za wznowienie (10%), zniżkę za to że mam u nich inne produkty (AC, mieszkanie, chyba z 15%) i jeszcze agent dorzuca własną zniżkę.

    Co do butów do kosza to też niedawno kupowałem i przechodziłem przez to samo, ale na zakup przez Internet nie zdecydowałem się. Kupiłem w jakimś gosporcie adidasy. Oczywiście po wyjściu ze sklepu sprawdziłem od razu, że w necie można je było dostać taniej i musiałem sam się przed sobą tłumaczyć, że mimo wszystko dobrze zrobiłem przepłacając.
    Blogomotive, a gdzie grywasz jesienią i zimą w kosza? Czy te buty tylko dla lansu? :) Ale chyba jednak nie dla lansu, język w nich jest za mały i za mało puszysty …

    1. @nwankwo: Ja gram tylko na sali, nawet latem. Teraz tylko raz w tygodniu, bośmy się z wynajęciem spóźnili. Ale pewnie za miesiąc połowa innych najemców wymięknie i zwolnią się dobre godziny.

  13. Chcesz pogadać o ubezpieczeniach widzianych z “drugiej strony barykady” to zapraszam na priv :)

  14. W pierwszej chwili myslałem żę trafiłem na blog modowy :)
    Niby rozumiem Twoje dylematy ale na prawdę nie wiem czy różnice w złośliwości między directami a normalną ubezpieczalnią aż tak duże. Ja mam dodatkowo wykupioną ochronę prawną w DAS, takimi prostymi sprawami zajmują się raz-dwa. Dodatkowo mam ochronę rodziny, różnych umów (np zakupy na allegro) i porady prawne na telefon. Z tej ostatniej opcji korzystałem kilka razy, na razie się nie zawiodłem. Płacę już chyba 4 lata.

  15. 700 zł za rok, można w ratach. Wiem, nie jest to mało tym bardziej że tak na prawdę nie potrzebowałem ich pomocy w zadnej poważnej sprawie, ale w gruncie rzeczy podobnie wygląda sprawa z OC.
    W międzyczasie firma w której pracuję wymęczyła kasę za pomocą DASa od zarządcy drogi, bo z ich powodu był wypadek. Trwało prawie rok, ale oprócz kosztów naprawy auta pokryli też np utracony zarobek, gdy auto stało i nie pracowało.
    Nie chwalę ich za bardzo bo wiem, że opinie o nich są różne, ale na razie się nie wycofuję. Mam jakieś takie poczucie spokojniejszego sumienia :)
    Można się umówić z doradcą, posłuchać co mówi, trzeba tylko pamiętać że są szkoleni w tym żeby nam wciskać oferty :)
    Jeszcze jedno – jeśli dojdzie do sprawy sądowej to do 30.000zł pokrywają z własnej kieszeni, więc czasem nawet bez kasy możesz się sądzić.

  16. Polecam jeszcze firmy, które pośredniczą w ubezpieczeniach auta u wielu towarzystw. Ja się obsługuje w CUK (Toruń, Gdańsk). Jak się trafi na dobrego brokera to jeszcze wytłumaczy różnice w kontrakcie (szczególnie mowa o AC).
    No i jeszcze czasem jest jeszcze taniej niż indywidualnie.

  17. Likwidacja szkody z OC sprawcy, ubezpieczyciel: Benefia. Sprawczyni w fiacie panda nie zatrzymała się na STOP, została z ryską na zderzaku. Ja bez dwóch prawych kół, drzwi itp.
    Naprawa bezgotówkowa w ASO (dwuletni samochód na gwarancji) trwała krótko, w sumie może 2 tygodnie. Po pół roku dostaję z ASO wezwanie do zapłaty, bo Benefia nie zapłaciła ani grosza za naprawę. Dowiaduję się o co chodzi – otóż w wyroku sąd uznał winę kierującej,ale warunkowo umorzył wykonanie kary. I specjaliści z Benefii uznali, że skoro jest słowo “umorzenie”, to nie ma sprawcy, nie ma więc odszkodowania. Zapłaciłem ASO blisko 20 tys. z własnej kieszeni i pozwałem Benefię. Od razu zapłacili prawie 10 tys. i uznali sprawę za zakończoną. Nie odpuściłem i po dwóch latach dostałem wszystko co do grosza plus odsetki.

    Przy okazji słowo o zakupach. W sieci ze sprzętem rtv kupiłem markowy irygator za 500 zł. Planowałem od dawna, wszedłem po drodze do sklepu, zapytałem, był, więc kupiłem. W domu zabrałem się za rejestrację urządzenia na stronie producenta. Wpisałem w google nazwę i przy okazji “wyskoczyły” ceny. W żadnym sklepie nie był droższy niż 289 zł. To było parę lat temu, do dziś mi wstyd jak sobie przypomnę.

  18. Witam

    Ja polecam CUK – faktycznie pomagają tylko musisz znaleźć dobry punkt. Ja za 1,9 tdi ’98 płace okolo 800 za pakiet oc+ac+nw z zaznaczeniem ze ac bez udziału i części używanych.
    Na 98 tez warto AC – ja miałem szkodę niedawno. Jest zawsze szkoda całkowita bo części drogie ale “złoma” liczą za grosze i całkiem sporo zostaje. Tylko dobrze pytaj o warunki ac- jak zgodzisz się na amortyzacje i udział własny to zaoszczędzisz 50 pln a w razie wypłaty stracisz ponad połowę!

  19. Ciekawostka: miesiąc temu ubezpieczałem swojego w hestii i za oc do 3litrowej benzyny 250ps dałem 600 zl.

  20. Dziwne, mi za E46 328i ’99 w PZU wyliczyli OC droższe o jakieś ~50zl niż w Link4. I jeszcze AC wykupiłem (ale tylko na 10k zł wartości auta pozwolili) – łącznie za wszystko ~1700-1800 zł.
    Proama to w ogóle odlecieli w kosmos. Mam 60% zniżek za bezszkodową jazdę a oni mi jeszcze dowalają za wiek zwyżkę. Jak zaśpiewali kwotę to wyszło przeszło 2x tyle co w PZU.

  21. tak PZU jest uczciwe jak cholera – z AC chcieli mi wyplacic za reflektor x2/maske/zderzak – 4000…. skonczyli w ASO placac 26 000 PLN.
    co do OC – olać każdy ubezpieczyciel ma obowiazek wyplacac w pelnej kwocie i każdy to zaniża, do ASO i zapomniec

  22. Ja mam sytuację trochę bardziej złożoną, bo mam 4 swoje samochody i każdy w innej ubezpieczalni.

    Bordową mam w PZU – głównie dlatego, że najczęściej nią jeżdżę, teoretycznie mam więc największe szanse coś nią nawywijać. Wolę więc, żeby ktoś komu zrobię kuku nie miał przeze mnie problemów czy stresa(nie ukrywam, że spory wpływ na to ma też fakt, że bordowa PZU miała już jak ją kupiłem, a ja jestem leń i ignorant ale oficjalnie trzymam się pierwszej wersji).

    Niecałego tysiaka za nią płacę w każdym razie i jak na razie nie miałem jeszcze powodów do zwyżek.

    Forda mam w Allianzie bo nie wiedzieć czemu wyliczyli mi parę lat temu najniższą składkę (290 zł z jakimś NW – nawet jakieś TU poczty polskiej chciało więcej) i dlatego się ich trzymam choć rocznie robię może z 2000 km.

    E30 jest chyba w Link4 (nawet nie wiem), Fiesta w Liberty.

    A zegarek masz w dechę (uwielbiam takie gadżety)

  23. Ech, stolica.
    Na południu za Alfę 3-litra płacę 510 za OC+NNW. Ubezpieczam w mBanku.
    Prawda jest taka, że płacenie OC w zależności od pojemności silnika to absurd i podatek od luksusu. Czemu wysokość składki zależy od pojemności silnika, skoro młody w CC700 ze spokojnego miasteczka może przydzwonić zdrowo w Veyrona tak samo jak i doświadczony w mocnym dieslu mieszkający w stolicy może przetrącić lekko lampę CC? Przecież OC z założenia nie ma nic wspólnego z tym czym jedzie jego posiadacz.

  24. Niestety Hestia jest taka sama jak inne TU.
    Zajmuję się tym zawodowo, czyli m.inn. odzyskiwaniem odszkodowań.
    Po prostu warsztat który zrobił szkodę podszedł profesjonalnie do kosztorysu naprawy( z resztą niezbyt skomplikowanej).
    Spróbowałbyś uzyskać odszkodowanie kosztorysowo.
    Zobaczyłbyś amortyzację części której nie wolno zawierać w szkodach z OC , roboczogodzinę na poziomie 45 zł i ogólną wartość odszkodowania na poziomie 30-40% wartości szkody.
    Podsumowując , byłem w sądzie z każdym możliwym TU w Polsce,z niektórymi wielokrotnie – Hestii nie wyłączając.

  25. Spoko Blogo, znajomi od 8 (ośmiu!) lat kupują dom. On by już chętnie kupił, ale ona się boi, że jutro wyskoczy lepsza oferta…

  26. Kupowanie najtańszego OC a potem problemy poszkodowanego z odszkodowaniem to wynik tego, że ubezpieczenia są obowiązkowe. Gdyby były dobrowolne to nie liczyłbym na OC sprawcy tylko na swoje które wybrałem dla siebie jak najlepsze (bo to w moim interesie).. a tak wszystko jest postawione na głowie.

  27. “Temu, kto logicznie wyjaśni mi zasady, którymi przy wycenie składki OC kierują się towarzystwa ubezpieczeniowe, wyślę jakiś fajny pędrajw z motoryzacyjnym logiem”

    Nikt Ci tego nie wyjaśni. Nawet pracownicy ubezpieczalni mogą nie do końca wiedzieć, jak naprawdę działa ich system scoringowy. Zasada jego działania jest słodką tajemnicą producenta, jest jakiś silnik, który możesz nakarmić jakąś strategią ale co on właściwie robi? Co jest zaszyte w predefiniowanych modelach? To tak jak googlowym PageRankiem czy facebookowym EdgeRankiem. Wiadomo że są, z grubsza wiadomo jak działają, ale szczegółów nikt nie chce ujawnić.

  28. @Uno gdyby były nieobowiązkowe, to spory odsetek kierowców/posiadaczy samochodów by ich nie wykupił, a w razie szkody mógłbyś się pocieszać, że możesz coś wywalczyć na drodze sądowej. Szczególnie od gołodupca, który ma starego strucla i od czasu do czasu jakąś fuchę na czarno. Oczywiście w idealnie sferycznym świecie, każdy idealnie punktowy obywatel wykupiłby jakieś ubezpieczenie lub jeździł idealnie kuliście…

    PS. I truizm na podsumowanie: ilekroć cokolwiek chcecie kupić najtaniej, pamiętajcie, że ktoś za Wasze umiejętności/wiedzę też chce zapłacić jak najmniej.

  29. @nocman – nie do końca zrozumiałeś. Nie interesuje mnie czy sprawca ma czy nie, tylko czy ja mam. Jak ktoś mnie puknie w tył powiedzmy, to jak mam ubezpieczenie to ono mi pokryje koszty naprawy, szpitala itp. Co zrobi gość który mnie puknął to jego sprawa. Ci co nie wykupią za naprawy i wyrządzone szkody będą bulić z własnej kieszeni. Następny razem kupią sobie ubezpieczenie.. I wtedy jest zdrowa sytuacja, nikt nikogo do niczego nie zmusza, każdy dba o siebie. Ubezpieczenia będą lepsze i tańsze bo nie będzie przymusu ich wykupienia.

  30. @Uno:
    Fantastyczny pomysł, szkoda tylko że bardzo krótkowzroczny. To teraz taka sytuacja:

    Wychodzisz wieczorem po mleko do sklepu, a na pasach potrąca cię bezrobotny Janek w Golfie II bez ubezpieczenia. Janek nie ma ubezpieczenia i mieszka u mamy, więc po zlicytowaniu samochodu dostajesz jakieś 500 zł na pokrycie szkód. Janek pewnie ląduje w więzieniu, skąd wysyła ci co miesiąc jakieś 400 zł wypracowane w pobliskim kamieniołomie. Więcej nie ma, państwo też ci z powietrza rekompensaty nie wyczaruje. Po wielomiesięcznej rehabilitacji lądujesz na wózku, a w tzw. międzyczasie straciłeś pracę, bo byłeś w szpitalu. Jeżeli miałeś własne ubezpieczenie na życie/zdrowotne to fajnie, bo inaczej wróciłbyś ze szpitala z długami. Niestety dla ciebie, ubezpieczalnia umie liczyć i w wyliczeniu na nowy rok daje ci zwyżkę 500% bo jesteś kaleką z niepewną przyszłością.

    Istotą tego całego systemu przymusu ubezpieczeń OC i funduszy gwarancyjnych nie jest ochrona przed stłuczkami, rysami parkingowymi i innymi detalami. Wypadki samochodowe to także dużo poważniejsze i bardziej brzemienne w skutki wydarzenia.

  31. Ubezpieczenia nie powinny być obowiązkowe.
    Teraz kto nie chce i tak nie płaci, a dla normalnych obywateli lub kolekcjonerów jest to idiotyzm- ubezpieczać auta które nie jeżdżą.

  32. @Sosek, jak ktoś mnie potrąci na pasach to mam ubezpieczenie zdrowotne – swoje własne! ewentualnie państwowe tak jak teraz i to ono zapewnia mi pokrycie kosztów leczenia. Gość który mnie potrącił idzie do więzienia i/lub dostaję karę finansową. Niech sobie ją spłaca do końca życia – nie to nie interesuje..

  33. @Autosalon:
    Ale tu mieszasz systemy walutowe – to, że auto rozebrane do połowy i stojące w garażu musi mieć ubezpieczenie jest dosyć niefortunne i w co najmniej kilku krajach się od tego odstępuje (RFN, Estonia). To, że auto jeżdżące drodze jest ubezpieczone/objęte “dobrowolnym” funduszem gwarancyjnym (USA) jest normalne w zachodnim świecie. I różnica jest do wyegzekwowania w dobie radiowozów z komputerami i datowanych fotoradarów.

  34. @Uno
    Nic nie masz, poza złudzeniami zbudowanymi na obrazie idealnie sferycznego świata z idealnie punktowo działającymi usługami ubezpieczeniowymi. Jeśli masz nowe auto, AC+GAP, dobrego prawnika, jest szansa że naprawią Ci szkody. Jak będziesz miał kilkulatka, ubezpieczalnia zrobi wszystko, żeby wsadzić w to amortyzację, współudział, niezgodność z układem plam na słońcu i szkodę całkowitą. Jak będziesz miał nastolatka czy klasyka, to albo w ogóle nie dostaniesz AC albo na takich warunkach, że lepiej będzie odkładać składkę na kupkę i kupić następne auto. Do tego nie będę zdziwiony, jak ubezpieczalnie zaczną wypłacać odszkodowania na raty, w zależności od tego, czy dało się przeprowadzić regres czy nie.

    I nie, ubezpieczenia nie będą tańsze, bo raz że zmniejszy się budżet ubezpieczalni, a na zmniejszenie liczby szkód bym nie liczył, a dwa dojdzie ryzyko, że sprawca nie będzie ubezpieczony.

    Ten temat jest już doskonale przećwiczony na przykładzie ubezpieczeń medycznych w US&A.

  35. Zawsze jest ryzyko, że ubezpieczyciel będzie kręcił – to normalne. Nie wiem jakim cudem przymusowe OC ochroni Cię od takich praktyk. Przy dobrowolnych ubezpieczeniach ceny będą niższe a usługi lepsze bo ubezpieczyciel MUSI się postarać, żebyś chciał je kupić i będzie musiał dbać o jakość żebyś chciał je przedłużyć.. Co do USA to jakoś przez lata to funkcjonowało i nie było większego problemu – to że usługi medyczne są tam wyceniane horrendalnie wysoko to inna sprawa. W Polsce NFZ też się wykręca od trudnych/przewlekłych/drogich chorób.

  36. @Up:
    1. Zabawna jest Twoja wiara w to, że ubezpieczyciel coś musi, jeśli nie zostanie do tego zmuszony ustawowo. Szczególnie śmieszna jest wiara w to, że ubezpieczalnia musi Ci zaoferować nieobowiązkowe ubezpieczenie.
    1,25. Wynika zapewne z poglądu, że ubezpieczalnia to instytucja zaufania publicznego, a tymczasem to taka sama maszyna do pompowania kasy jak banki czy giełda.
    2. Wyobraź sobie, że na tzw zachodzie ubezpieczalnia może Ci odmówić nawet ubezpieczenia obowiązkowego Twojego rydwanu, bo masz w nim zamontowane tak straszne urządzenie jak turbo-timer. Regulator oczywiście wskaże Ci kogoś, kto Ci to ubezpieczenie w końcu sprzeda, ale może się okazać, że wyskoczysz czterocyfrową sumkę. W euro.
    3. Art 13. pkt 3 ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych gwarantuje mi, że odszkodowanie wypłaca się w kwocie odpowiadającej wysokości szkody. Zaniżanie wycen to inna sprawa, ale w sądzie masz podstawę do dochodzenia swoich racji w oparciu o ustawę, a nie o drobne druczki z OWU mającego 1559 stron i grubość prawników, których to ubezpieczalnia zawsze będzie miała grubszych. Bo ich stać.
    4. Jedyne co w US&A funkcjonowało, to fakt, że w przypadku poważnej choroby chory najczęściej albo umierał sobie po cichu w kąciku, albo pierwej tracił cały majątek na leczenie. O ile w ogóle było go stać na ubezpieczenie, albo ubezpieczalnia mu nie powiedziała żeby się gonił, bo jego prapraprapradziadkowi krzywo ząb mądrości wyrósł (trochę przejaskrawiam, ale raczej niedużo).
    4b. Współczesna medycyna nie jest tania, bo trochę się skomplikowała, również technicznie, od czasów usypiania eterem.
    5. W przypadku NFZ-u masz szansę, że jednak zapłaci stówkę czy dwie (mam na myśli stówkę z trzema zerami po) w przypadku zabiegu ratującego życie czy leczenia przewlekłego. Natomiast w przypadku abonamenciku za grube tysie rocznie niczego takiego nie dostaniesz. A w przypadku ubezpieczonka będziesz miał tyle wyłączeń, że na koniec może się okazać, że nawet się nie podetrzesz tym papierem, bo twardy i dupę kaleczy.

  37. Zabawne jak nagle po wprowadzeniu obowiazku uzywania nowych czesci ASO stało sie to “dobre”…

    OC jednak powinno byc od osoby-kierowcy a nie pojazdu.

    A co do butow blogo ja bym sie nie podniecal bez urazy ale to raczej na pewno nie sa buty z poduszka powietrzna bo to sie nazywalo air zoom i juz chyba nawet takich nie robia. mialem takie 10 lat temu za ponad 700 i komfort byl niesamowity, do dzis je zreszta zakladam jak ide odsniezac. a pisze o zoom ze to nie to bo sam kupilem kilka let temu halowki nike zoom i nie bylo tam powietrza ani poduszki. teraz robia chyba tylko air max ale co jest czym to trudno sie polapac.

    no i lipa ze nie mozna butow poprzymierzac choc normalnie np nke hanluje przez internet plus nikeid fajna sprawa. no i widac jak marne sa dzis buty tzn podeszwa totalna masowka

  38. @nocman – łapiesz mnie za słówka. Napisałem “musi” w sensie, że jeśli chce, żeby biznes się kręcił to musi pozyskać klienta (przygotować interesującą ofertę) – nie oznacza to że musi pozyskać każdego. Na wolnym rynku każdy może celować w różnego klienta z różnym zakresem ubezpieczenia. Jeżeli są chętni do realizowania przymusowego OC to i bez tego przymusu też by byli bo w końcu teraz też musi się im to opłacać. Jestem więc spokojny o ofertę w świecie bez przymusowego ubezpieczenia. Co do leczenie poważnych chorób to NFZ niczym się nie różni (mało to apelów rodziców w TV o pomoc?) od prywatnego.

  39. Mój partner też od zawsze marzył o zegarku G-SHOCK-u, mi też się bardzo podoba. Wygląda masywnie, jest rozbudowany ale generalnie jest w nim “to coś”. Buty super. Masz gust chłopie! A co do OC to się nie wypowiem bo to temat rzeka :P

  40. @nocman – producenci aut tez nie maja obowiazku sprzedac ci auto a sprzedaja… bo chca zarobic tak samo ubezpieczalnie.
    uproscmy, ze produkt moze byc slaby, dobry, najlepszy – tak samo ludzie sa biedni, sredni i bogaci – normalna kolej rzeczy – niech kazdy dobierze wg. wlasnego portfela.

  41. Kupno samochodu (lub w ogóle umowa kupna-sprzedaży czegokolwiek) nie wiąże się z zapewnieniem wypłatą rekompensaty w wysokości N*X gdzie X to cena zakupu samochodu.

    Analogia jest zupełnie nietrafiona, ale spodziewana w kręgach myśli “na bułeczkach wolny rynek działa, więc będzie działał też przy obrocie wzbogacanym uranem”.

  42. Co do OC – temat rzeka, ale generalnie zgadzam się z tym co napisał Zbigniew ‘zibi’ Jarosik – kupowanie najtańszych prowadzi na koniec dnia do patologii, z którą mamy do czynienia. Tylko, że dopiero przy likwidacji szkody, a jak się kupuje nikt o tym tak naprawdę nie myśli…

    Blogomotive, co do butów do kosza – nie chcę robić reklamy, ale jest w Wawie na Chmielnej w jednej bramie sklep, gdzie można przymierzyć na miejscu i coś nowego, i coś o trochę bardziej klasycznym wyglądzie. I za niewiele więcej niż dałeś, można kupić naprawdę niezłe buty, np. Air Jordany z pełną poduszką w podeszwach, niekoniecznie wyglądające jak statek kosmiczny ;-)

  43. U mnie sprawa jest prosta – OC kupuję najtańsze bo na takie mnie stać (mam 20% zniżki, najlepszą ofertę dostałem od Linka, 800zł z groszami), AC nie kupuję, bo a) na 17-letni samochód o wartości 2-3k nikt go nie oferuje (i co w takim przypadku, Uno? Np. samochód służy Ci do pracy, zarabiasz tyle, by przeżyć, ubezpieczalnie nie oferują AC na Twój model, jakiś debil rozbija Ci auto, nie ma ubezpieczania ani gotówy, zostajesz bez narzędzia pracy), b) i tak mnie nie stać. Problem solved.

    @sosek & nocman – nie przetłumaczycie. Wyznawcy Jego Krulefskiej Mości żyją w idealnie sferycznym świecie własnych fantazji.

  44. Kasa idzie na wszystko. Po zapłaceniu rachunków i kosztów utrzymania siebie i auta ;) zostają marne grosze. Chciało by się jeszcze coś odłożyć ale… no właśnie można pomarzyć…

  45. @leniwiec – moze jakbys nie byl leniwiec to bys poszedl i kupil takie ubezpiecznie jakie chcesz? dzwinym trafem jak poszedlem i powiedzialem chce to i to i to i to – nie ma problemu zaplacil pan 800 pln wiecej – spoko place i mam. tyle

  46. A ja polecam OC w mBanku. Ze zniżkami chyba już 60 % w tym okresie rozliczeniowym zapłaciłem koło 340 zł za Golfa 4 + dostałem do wykorzystania 200 PLNów na paliwo na Statiolu. No kurczę, aż się gęba cieszy.

  47. PZU wcale nie jest takie złe. Mi np. na motocykl najtaniej wychodzi właśnie w PZU! Płacę poniżej 100 zł na rok. Inny wołają od 170 w zwyż.

  48. A ja miałem AC w Avivie i rozliczyli szybko, dobrze i bez zbędnych oczekiwań. Kasę miałem niecałe 2 tygodnie od zgłoszenia szkody. Poza tym opłaca się brać w pakiecie wszystko bo daję wtedy duże zniżki.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *