#452 Francuski test Renault Twingo

Renault Twingo

Bonżur, tu mówi Wasz kapitan. Za chwilę lądujemy w Bhetanii, tempehatuha na zewnątrz wynosi 20 stopni, jest pogodnie i ciepło. Zasiądźcie wygodnie i wygospodahujcie kwadhans na lektuhę.

Twingo to ciężkie auto do recenzowania – bo z jednej strony jest niewiarygodnie ładne, z drugiej zaś bezsensownie skomplikowane. Ciężko wytłumaczyć umieszczenie silnika z tyłu, ale ciężko również właśnie za ten ficzer tego samochodu nie pokochać.

Jako twardo stąpający po ziemi facet powinienem napisać, że to Renault jest bez sensu. Ale z drugiej strony wymiotuję kłaczkami zapętlonej nudy, gdy widzę trojaczki typu Up!, Citigo i tego Seata – bo są tak poprawne, jakby je zaprojektował mistrz poprawnej poprawności urodzony we wsi Poprawność Wlk.

A Twingo to konstrukcyjny imbecyl, i oby takich więcej. Więc jestem bardzo za nim, bo taki wolę mieć wokoło pejzaż motoryzacyjny, a nie tylko same wykreślone linijko i ekierko Skody.

O, i w ten właśnie sposób test auta rozpocząłem od mającego wszystko zakończyć posumowania. Ale ze mnie krejzol.

Renault Twingo

Ale żarty na bok, zróbmy ten test jak należy – w końcu do Bretanii mnie samolotem zabrano, nakarmiono, w hotelu ułożono, wypada coś opublikować w akceptowalnej i czytelnej formie.

Silnik

Są dwa – oba 3-cylindrowe, oba poniżej 1 litra, oba benzynowe. I bardzo dobrze – kisnę jak widzę miejskiego malucha w Dieslu. W Dieslu, który na osiągnięcie temperatury roboczej potrzebuje przejechać miasto wzdłuż i wszerz. W Dieslu, który raz na jakiś czas musi wyjechać na hajłej, by dopalić syf z DPF-a. W Dieslu, który ma moment po to, by raźnie nabierać spida na długich trasach, a nie szarpać się od świateł do świateł.

Ten ponoć lepszy silnik to ten mniejszy – pojemność 898 i turbodoładowanie. 90 koni. Rączych, ale… No właśnie, ale. Wszyscy się tym silnikiem jarają, a dla mnie on jest lekką porażką. Fakt, jest fajnie dynamiczny. Fakt, jest szybki. Ale wprowadza do Twingo bezsensowny element nerwowości. O ile przyspieszanie wychodzi mu jako tako – no wciskasz w dywan i on nieźle jedzie, o tyle już ze zwykłą jazdą sobie nie radzi. Trzeba mieć łydki i uda z żelbetonu żelazobetonu, by jechać tym silnikiem płynnie przy 60 czy 80 km/h. Bo najmniejszy ruch na trotylu i od razu czuć, jak coś targa tylną osią. Nie aż tak, żeby iść bokiem, bez jaj – ale po prostu czuć takie bezsensowne PYK w plecy. Coś jest nie halo z konfiguracją, coś jest zbyt nerwowo ta turbinka spięta. Cofam suba, odlajkowuję.

Renault Twingo

Za to ten drugi silnik, ten tańszy… kurde, miszcz. 999 centymetrów, wolnossący, 70 koni i ta jedwabistość. Okej, jest sporo wolniejszy (14,5 sek vs. niecałe 11 do setki), ale tego się wcale aż tak nie czuje. Co się czuje, to genialną płynność.

Nie sądziłem, że trzy cylindry mogą tak fajnie brzmieć, tak gładko jechać i ogólnie sprawiać tak doskonałe wrażenie. I co ciekawe, to jest kompletnie nowy silnik – zbudowany od zera, teraz, tu, specjalnie dla Twingo.

Bardzo fajny silnik – bo ma wszystko, co silnik w małym aucie mieć powinien. Czyli 3 cylindry dające naprawdę miły gang, brak turbinki (więc możesz pałować na zimnym i gasić jak tylko pod sklepem zaparkujesz) i jedwabiście rozwijaną moc. Założę się, że krzywe mocy i momentu wcale nie są krzywe – są proste i pięknie pną się do góry. Jak jest po francusku „majstersztyk”? Sekundę, sprawdzę… chyba „chef-d’œuvre”. Kurde, co za durny język.

Renault Twingo

Silnik jest pod podłogą bagażnika. Trzeba coś tam podnieść, jakąś wykładzinkę przełożyć

Renault Twingo

i jak się 6 śrubek odkręci (można ręcznie, mają wygodne plastikowe główki)

Renault Twingo

to ukazuje się to:

Renault Twingo

Najlepsza akcja z tym silnikiem jest taka, że gdyby coś się w nim zepsuło i chciałbyś go sobie pod blokiem naprawić, a akurat lałby deszcz, to nie musisz jak jakiś lump stać przed otwartą maską i moknąć, o nie, co to, to nie.

W Twingo możesz sobie położyć tylną kanapę, wkitrać się na nią i ze środka silniczek reperować – o mniej więcej taki mając do niego dostęp:

Renault Twingo

W jakim aucie poza cab-over-engine możesz sobie siedząc w ciepłym wnętrzu, słuchając radyjka olej sprawdzić, świece przedmuchać czy zaśniedziałe złącza drobnym papierem przetrzeć? No w żadnym. Istny raj dla mechaników-amatorów!

Tyłek

Na prezentacji powiedziano nam, że tył Twingo nawiązuje do kultowego Renault 5 Turbo. A wszyscy wiemy, jak to jest z tym marketingowym bełkotem. No jest to bełkot i nic więcej. Tymczasem… oto 5 Turbo:

Renault 5 Turbo

a oto Twingo:

Renault Twingo

Aż mi głupio, że dałem się tak omamić, ale ja TO widzę. Te biodra, to osadzenie, ten zarys. Oczywiście Twingo wygląda jak piątka turbo oglądana w gabinecie krzywych luster, ale mimo wszystko dla mnie to nawiązanie jest widoczne. Mało bo mało, ale jest.

Skrzynia biegów

Pracuje normalnie, ot tak jak powinna. Lewarek – a w zasadzie lewar / dong / forfiter (biorąc pod uwagę jego długość) – trafia tam gdzie powinien. Nie mam uwag.

Renault Twingo

Plus zajebisty bonus – możesz sobie skrzynią sterować zdalnie spoza auta. Z braku czasu opanowałem tylko przerzucanie z trójki na czwórkę i z powrotem, ale gdybym Twingo miał na dłużej, to bym się nauczył i jedynkę, i dwójkę, i piątkę, i nawet wsteczny spoza auta wbijać. O czym mówię? Ano o tym:

I teraz taka sytuacja: Margolcia świeżo zrobiła prawko, więc kupuję jej Twingo. I od razu wypuszczam ją samą na miasto. Nie ma sensu siedzieć obok dziecka i go stresować – samo się musi ogarnąć, wczuć, wjeździć. Tylko że ja tak nie umiem, nie daję rady. Więc chowam się w bagażniku, uprzednio zdejmując klapę kryjącą silnik, i jadę razem z nią, bez jej wiedzy. I kiedy słyszę, że z nieogarnięcia znów silnik męczy źle biegi zmieniając, sprzęgło piłując, z dwójki ruszając – to ja klik-klik i wrzucam co należy. Widzicie to? Widzicie to? Bo ja to widzę!

Oczywiście do ogarnięcia pozostaje kwestia, czy da się biegi z bagażnika zmieniać, gdy dziecko sprzęgła nie wciśnie… ale to sobie rozkminię, mam na to jeszcze co najmniej 7 lat.

Wnętrze

Wiecie, co lubię w najmojszej? Że wychodziła z fabryki w tylu różnych konfiguracjach, że dziś, jak mi się coś znudzi, to mogę sobie lepsze dokupić. Słabe fotele? Proszę bardzo, na allegro są sportowe oryginały. Brzydkie kolory wnętrza? Ależ proszę, na allegro są zestawy w czerni, szarości, beżu czy nawet czerwieni. Skrytki, schowki, cupholdery – czego dusza zapragnie. Kierownice? Co najmniej 3 do wyboru. Pomnożyć przez wersje z i bez guzików. Radio? A ze cztery modele chyba.

Takie rzeczy są fajne, bo dzięki nim możesz się autem bawić. To nie jest jakiś emerycki Nissan Almera, który niezależni od wersji miał zawsze to samo wnętrze. To jest jak Golf, Passat czy własnie E46 – mnogość opcji pozwala ci dziś używkę za niewielkie pieniądze odmienić tak, że sąsiadowi oko wypadnie.

Twingo ma zadatki na coś takiego. Mieliśmy do dyspozycji auta w różnych konfiguracjach i one nie tylko różniły się pomiędzy sobą kolorami detali

Renault Twingo

Renault Twingo

ale występowało też różne zagospodarowanie miejsca na nogi pośrodku tylnej kanapy

Renault Twingo

Renault Twingo

inny sposób regulowania foteli – o tutaj skokowo z dźwignią umieszczoną od strony drzwi:

Renault Twingo

a tutaj płynnie z pokrętłem od strony środka auta:

Renault Twingo

Plus klima w automacie

Renault Twingo

lub w pokrętłach

Renault Twingo

Plus osiatkowany schowek pod tylną kanapą

Renault Twingo

lub jego brak.
Plus w miarę zwykła gałka zmiany biegów

Renault Twingo

versus aluminiowa gała, która latem dłoń parzy a zimą odmraża

Renault Twingo

Plus zwykły schowek przed pasażerem

Renault Twingo

kontra umieszczona w dziurze wyjmowana torba, którą od biedy można zabrać ze sobą na miasto

Renault Twingo

Plus fajna dotykowa nawigacja (nazywa się R-Link i ma TomToma, za co wielki props!)

Renault Twingo

lub kompletnie poroniony system R&GO, czyli idiotyczny uchwyt na smartfona, który po wpięciu w ten uchwyt zasłania wszystkie guziki od radia i wygląda gorzej, niż najgorszy taksometr przykręcony na blachowkręty do deski rozdzielczej Skody Octavii. Dizajnerski kuźwa koszmar.

Renault Twingo

Działa to tak, że ściągasz sobie aplikacje na smartfona, wpinasz w niego kabel zasilający, mocujesz go jak na powyższym obrazku i dzida. Sęk w tym, że kable wiszą, telefon się buja, uchwyt trzeszczy a jak ktoś zadzwoni, to nawigacja się fajdoli, android zawiesza i cel podróży nieosiągnięty, jesteś w czarnej dupie.

Ale pal licho tego smartfona – ilość opcji, kolorów i detali robi wrażenie. Bawiłbym się przy konfiguracji nówki. Bawiłbym się również, gdybym miał kilkuletnią używkę (golasa) i na działce doposażał w co lepsze opcje.

Ej, a może rolowany dach do tego?

Renault Twingo

Promień skrętu

No jest absurdalnie mały. W sumie nie ma się czemu dziwić – mózg by mi uchem wypłynął, gdyby się okazało, że miejskie auto z silnikiem z tyłu skręca jak każde inne zbudowane w architekturze FF.

Renault Twingo

O ile się nie mylę, to przednie koła skręcają się pod kątem 45 stopni. A jak pewnie wiecie, 45 stopni w samochodzie wygląda jak 90. Serio, jak to widzisz to masz wrażenie, że jakiś wahacz się urwał i klękasz, by zerknąć pod spód w poszukiwaniu dyndającej półosi.

Podczas zwykłej jazdy tej zwrotności się nie czuje, ale każdy manewr parkingowy trzeba, przynajmniej na początku, robić bardzo ostrożnie. Bo jak chcesz np. latarnię wokół objechać, to przód nagle tak żwawo ci skręci, że bokiem ją draśniesz jak nic.

Renault Twingo

Mieliśmy taką zabawę na placu manewrowym – jazda pomiędzy dmuchanymi bulwami i ustawiony gęsty labirynt. Wjechałem w to po warszawsku – pełnym ogniem, pedał dno na całej prostej. Wtem pierwszy zakręt, nawrót taki, więc ja, wyuczony kręcenia kierownicą na torach wyścigowych – raz raz raz dłonie chodzą elegancko, przeplatanka i w lewo do oporu ją skręciłem w ułamku sekundy.

I wtedy jak mi przód w tym Twingo nie zakręci, jak mi auto w bok nie skoczy i PIERDUT drzwiami kierowcy w bandę. Aż obsługa musiała podbiec i labirynt naprawić, bo ściany poprzesuwałem.

Jazda

Jest w tym aucie coś wesołego, pogodnego i takiego rezolutnego. I bardzo mnie to dziwi – bo ani nie siedzi się specjalnie nisko, ani pozycja nie jest jakoś nad wyraz wygodna… ale jedzie się bardzo miło, tak radośnie. No chce się jechać po prostu.

O, mniej więcej tak jak widać poniżej na filmiku. Plus jest tam jeszcze rzut oka na tę wyjmowaną torbę zastępującą schowek przed pasażerem. Plus zakrętasy i labirynt. A na końcu, gdy mamy heheszki z nawigacji, możecie obadać jak idiotycznie wygląda ten system R&GO pozwalający na wczepienie smartfona w fabryczny uchwyt.

Tak sobie myślę, jak strasznym tłukiem było Cinque- i Seicento… a jak dziś genialnie wygląda i jeździ takie Twingo… naprawdę nie można wybrzydzać na postęp, który dokonał się w motoryzacji. Może nie jest on jakiś spektakularny, może nie mamy aut na wodór lub unobtanium… ale to, co było do dopracowania, dopracowane zostało absolutnie perfekcyjnie.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Dobra, zapraszam na drugą stronę.

34 komentarze

  1. Jak to tak? Wpis na dwie strony i ani jednego ‚cebulaka’? Ot, pantoflarz jeden!
    Twingo jako właśnie 3. samochód idealny, dlatego u nas się nie sprawdzi, ale w bardziej zamożnych krainach powinno, zdecydowanie. Brakuje mi w nim tylko tych durnych klamek przednich umieszczonych na boku drzwi, jak w poprzednich odmianach. Bardzo za to fajnie, że jeszcze durniejszy zamek wsadzony prosto w blachę koło klamki został, poważnie.

  2. Zaczynasz łapać francuską motoryzację :). Gdyby nie Francuzi i Włosi, to byśmy jeździli jakimiś zunifikowanymi pudełkami. A i tak ze 3 patenty z tego samochodu VAG będzie pchał za 5 lat jako „przełom” i „Vorsprung durch Technik” :).

  3. Niestety nie widzę ani jednej rzeczy poza marketingowym pitu pitu w którym to auto realnie może nawiązać walkę z liderami w klasie w osobie Skody Citigo i VW Up!
    jest mniejsze, ma przekombinowane silniki, niebezpieczny napęd który próbują jakoś maskować elektroniką zamiast przyznać, że przesadzili z oszczędnościami, ordynarny plastik, utrudnioną obsługę przez słaby dostęp do silnika, a to duży minus w obliczu awaryjności francuskich aut.
    Obiektywnie wciąż najlepsza jest Skoda i VW, Twingo kusi bo jest nowością ale ten efekt szybko minie, zresztą statystyki sprzedaży są nieubłagalne i pokazują które auta są tak naprawdę dobre, a za którymi stoi marketing.

  4. @cursor:
    Może nam opisz te cudowne plastiki w Citigo, bo nie mogę się przestać śmiać od 2 minut :).
    I wychodzi na to, że klienci BMW i Mercedesa to urodzeni samobójcy…

    @Blogo:
    W sumie mogłeś jeszcze zrobić podstawowy w takich samochodach test – wymiana żarówek w warunkach drogowych :).

  5. Dobry te(k)ścik. A Twingo mi się strasznie podoba, muszę je porwać na jazdę testową.
    AHA: paczta, nie chwalił się na fejsie że jedzie testować to go nikt nie poganiał „kiedy teeeest?”. :D
    I NAPRAW SUBY W KOMCIACH!!

  6. Ej,a konkurentem nie będzie teraz w sumie…Smart ForTwo? Będzie trochę droższy i dwudrzwiowy, ale konstrukcyjnie to ta sama bajka w końcu. No i pomysł na samochód miejski, fajny i kolorowy, w sumie jest taki sam.
    Tylko wątpię, by ktoś się zastanawiał między Smartem, a Twingo. To chyba dwie inne ligi.

  7. Nie stracił producent płacąc Ci za bilet samolotowy. Nie spodziewałem się, że to autko może być tak fajnie opisane, że aż samemu chciałoby się dotknąć. Ten silnik z tyłu bardzo fajny patent, wiele osób może zachęcić promień skrętu.
    Jednak żeby nie było że tylko słodzę to pisze się „żelbet” a słowa „żelbeton” tylko ignoranci używają.

  8. Że to auto niby tanie jest? Przecież to 40 tys PLN za wersje z klimą. Nie ma co ukrywać, ale niestety dla nas Polaków to jest Dacia, bo za 40k zł można mieć całkiem spore kombi, które też w trasy się nada i rodzinę przewiezie. A dlaczego kombi? A wynika to z tego, co zostało napisane w artykule – nie stać nas na posiadanie różnych aut więc potrzebujemy jednego uniwersalnego.

    Co nie zmienia faktu, że to Twingo zajebiaszcze. To właśnie przez to auto zacząłem oceniać moje możliwości finansowe pod kątem kupna nowego samochodu z salonu :P

  9. Francuzy juz nie raz pokazaly ze jednak umiom auta robic:)
    Na poczatku bardzo sceptycznie podchodzilem do tego autka (raz nawet jezdzilem jego poprzednikiem tak z tydzien z jakies renta cara-tym z zegarami na srodku) teraz widze ze to naprawde fajne autko bedzie:).Za paaare lat normalnie auto kult jak dzis Reną 5:)

  10. aż skręciłem w prawo i zajechałem do salonu Renault aby pomacać to Twingo i takie sobie… ale kosztuje te 41 tys. zł w jakiejś tam wersji wyposażenia co w przeliczeniu na euro wychodzi 10 tys. więc za zachodnią granicą pewnie nie mają nad czym się zastanawiać i nie wiadomo czego oczekiwać i wrzucają te Twingo do koszyka, się zobaczy co to będzie, a w sumie to wszystko widać…

    ooo, wiem, to chyba dokładnie tak jak u nas kupuje się skuter!

    co do auta to u nas to się zwykle przelicza te 40 tys. zł na tzw. kombi w dizlu i sprawdza który rocznik, czy już uda się trafić na tego po lifcie czy jeszcze przed…

  11. Według mnie super fura! Oby więcej takich odmieńców. Co do tych bezpieczników to myślę, że na lajcie da się odłączyć te wszystkie elektroniczne kagańce. Wyciągając bezpiecznik od ABS nie działałby Ci także ASR (i pewnie prędkościomierz) bo na jednych czujnikach jadą.

  12. Ja zawsze najbardziej ceniłem samochody z Japonii, nigdy nie poważałem tych niemieckich. A jednak VW Up z wieloramiennymi felgami w wersji dwudrzwiowej podoba mi się bardzo. Pewnie go kupię żonie jak już stara Micra przestanie dawać radę. I pewnie nie z salonu, bo jednak nie mam zamiaru przepłacać.
    Owszem, Twingo nie wygląda źle, ale to coś jak z nową Aygo – niby ładne, fajne, ciekawe, ale… No jednak jakoś nie, nie wziąłbym czegoś takiego.
    Poza tym uważam, że prostota w małym autku miejskim to podstawa, za to lubię tą naszą gruchotomicrę – jest do bólu prosta i przez to fajna.

  13. wszystko fajnie, poziom złomnika powyżej normy. tylko, że za 25tys zł można kupić nowego forda ka. tym bardziej, że z bielska białej :D

    A z początku to nie francuski kierownik wycieczki mówi a bufetowa gronkiewicz łaltz

  14. Tylko francuzi i włosi potrafią zaprojektować coś ot tak. Żeby tylko było inne. Bez wyraźnego uzasadnienia. Bez przeliczania kosztów (chociaż Serdżio idzie niestety w tą stronę). I to jest właśnie w tych samochodach (zresztą nie tylko) piękne.
    A jak to kiedyś Blogo pisał najbardziej szalonym projektem Volkswagena było Lupo. Normalnie aż się chcę zaklasnąć z entuzjazmu :D . Może i są to obiektywnie najlepsze samochody, ale po prostu dla mnie nie mają niczego za co chciałbym je mieć. Wolę coś dziwniejszego. Nawet jako jedyne auto. W końcu już teraz codziennie kuszę los odpalając każdego dnia Alfę i nie mając żadnego auta „w zapasie” :D .
    Świetny test Blogo. Aż nawet filmiki oglądnąłem, a to nie lada wyczyn mnie do tego skłonić. Zwykle wolę tylko poczytać, ale tym razem było mi mało :) .

  15. Może rzeczywiście źle się wyraziłem. Chodziło o samochody, które przy porównywaniu danych technicznych, wymiarów np. wnętrza, bagażnika itp. czy szeroko pojętej jakości zazwyczaj trzymają wysoki, równy poziom we wszystkich tych kategoriach. I choć jakość jest na tyle szerokim pojęciem, że można by się długo spierać jak to faktycznie z nią jest u niemieckich producentów to obiektywnie są to zazwyczaj bardzo dobre środki transportu.
    Tylko że dla mnie (i na szczęście nie tylko dla mnie) samochód jako środek transportu to za mało :) .

  16. dobra Panie czarownik, a teraz mi Pan powiedz, gdzie ja tam butlę LPG zamontuję?, w ten schowek pod kanapą? nie ma miejsca? tyle w temacie… i jeszcze to bzdurne pozbawienie przedniego schowka jakiejkolwiek funkcjonalności… tak płyny, chłodnica, podłużnice, bezpieczeństwo…. ale to auto jest dla ludzi czy marketingowców.. błe

  17. Nie chcę być tym, który psuje wrażenia, ale OIDP to platforma R/R w Twingo/Smarcie to pomysł Daimlera, a nie Renault. Francuzi przecież od lat 80-tych nie potrafią zrobić nic innego niż FF. Czterołapy w WRC i inne małoseryjne wynalazki jak Alpine A610 im wychodzą, ale produkcja to zawsze FF.

    Co nie zmienia faktu, że Twingo jest uberfajne. I że za jakiś czas zamienią ten trzycylindrowy silnik na generator prądu i wyjdzie z tego wszystkiego MiniTesla ;)

  18. Ale żeby beemiarz pisał „można pałować na zimnym”, nawet żartem… ? :)
    Też czekam na ten śnieg, czekam! Do zobaczenia na rondzie przez boczną szybę! ;) (ostatnio sporo nam na Ursynowie tego nabudowali).

  19. Ależ to jest fajne. Brałbym jak W Łodzi Mierz I Licz Krupską. Jazdę miałem już zaklepaną pewien czas temu, ale nie dotarłem bo korek jak oranyboskie. Ale będzie. I teścik u mnie tyż. Już niedługo.

  20. A mnie zawsze zastanawiało, jak to jest, że Polaka stać na wożenie powietrza autem, którego pełne możliwości wykorzystuje raz, może dwa razy w roku, a przez pozostałe 90-parę % czasu/przebiegu wozi powietrze i przepala bez sensu paliwo…

  21. Z tym PSL to nie jest tak różowo, gdzie pracują Ci ” Młodzi, światli, wykształceni”? mieszkam w Świętokrzyskim i tutaj chodzi po prostu o to, że PSL to największy pracodawca w okolicy.
    A później mamy takie kwiatki jak Pani od geodezji w starostwie, która jest po administracji lub Pani od przygotowywania przetargów budowlanych po polonistyce, takich kwiatków jest pewnie więcej, po prostu jako inżynier budownictwa akurat z tymi owocami nepotyzmu miałem kontakt.

  22. uzupełnianie płynów powinni rozwiązać tak jak w Audi A2 – dźwignia, uchylenie grilla i dwa wysuwane wlewy – jedne do oleju, drugi do spryskiwaczy. Proste, ergonomiczne, szalenie wygodne.

  23. Dementuje plotkę jakoby nie dało się wyciągnąć takiego bezpiecznika, żeby można było spokojnie latać bokami bez asr :)

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *