#BMWstories | Kobieta w czerwieni

BMWstories Karolina

“A w niedzielę pogadasz sobie z Karoliną. Przy kamerach” – usłyszałem w słuchawce głos Tomka z BMW Polska. W głowie od razu miałem milion pytań: kim jest Karolina, o czym mamy gadać i dlaczego ktoś miałby to filmować? Mam już swoje lata, nikt nie będzie mi rozkazywał, asertywność level milion. “Nie, nie pogadam sobie” – powiedziałem, ale niestety chwilę wcześniej Tomek zdążył się rozłączyć…

#BMWstories to taka duża międzynarodowa akcja, przy której zgodziłem się trochę pomóc. W skrócie chodzi o to, że poszukiwane są osoby, które mają do opowiedzenia fajne historie związane z BMW. I osób tych będę trochę pomagał szukać. Taka drobna współpraca, za którą od BMW Polska otrzymam coś, co Tomek raczył określić jako “Nie wnikaj, jakoś się dogadamy, stratny nie będziesz”. Tak więc cóż, zapraszam na wywiad. Dziś w formie pisemnej (plus krótki filmik), a jutro pełna wersja video Full-HD Fifteen Minutes HDMI Czincz Aux.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

– Wiesz, o co moim zdaniem chodzi w BMW? – zagaiłem pytaniem. – O to, jak ten samochód jeździ, jak się odczuwa ten klasyczny układ napędowy, jak się w nim siedzi…
– Nie wiem jaką ty masz pozycję za kierownicą, ale ja jeżdżę dyskusyjnie – odparła Karolina.
– Ja leżę.
– Ja non stop trzymam prawą rękę na gałce zmiany biegów. Bo lubię czuć.
– Masz gałkę ze skóry? Pod palcami czujesz szwy?
– Zwykłą, z tworzywa. Bardziej chodzi mi o czucie samochodu. Dlatego szukałam trójki z manualem, bo automaty mnie drażnią, czuję się w nich jak w Melexie.
– Przecież są automaty, w których masz łopatki, możesz usiąść głęboko, dłonie do kierownicy przyspawać… Ale ty wolisz kierować jedną ręką?
– Tak. Wolę mieć skrzynię pod ręką i biegi zmieniać, ciągle zmieniać, tak aktywnie. Non stop muszę coś tą prawą ręką robić. Jak nie biegi to iDrive – klikam, kręcę. Gdybym miała w samochodzie Facebooka, to bym była przegrana. Mogłabym wciąż stać na czerwonym.

BMWstories Karolina

– Masz bezkluczykowo? – spytałem.
– Tak.
– I jak wysiadasz, to jak zamykasz? Jakoś specjalnie dotykasz?
– Szczypię go w klamkę.
– Ale musisz z obu stron ją złapać?
– Technicznie tylko z góry, ale lubię go tak szczypnąć.

– Ja, jak mam testówkę zamykaną na dotyk – przyszpanowałem “na dziennikarza motoryzacyjnego” – to lubię ją tak po klamce pogłaskać. Wysiadam, głaszczę i odchodzę. Niech ma. A propos – jak jedziesz gdzieś daleko i dojechałaś, to zamykasz samochód szczypnięciem i odchodzisz, czy jeszcze… no wiesz… ręką po masce?
– Ręką nie, ale zawsze na odchodne spoglądam. Jest czerwona, kolor mnie przyciąga…

– A jak zamykasz auto, to lusterka składasz? – spytała mnie Karolina.
– Nie mam takiej opcji, musiałbym je za każdym razem ręcznie łamać.
– Ja lubię, jak mnie wita rozkładaniem lusterek. Wtedy one…
– Merdają?
– …rozwijają się jak skrzydła. Patrzę i wiem, że czas na podróż.

– Właśnie, podróż… – zagaiłem. – Kiedyś robiłem to częściej, teraz jakoś tak w zramolenie poszedłem, ale czasami jeszcze mi się zdarza, szczególnie jak deszcz lub świeży śnieg spadnie, że wychodzę wieczorem na 3 godziny i tak się wożę 40 km/h, kompletnie bez celu.
– Ja zawsze muszę mieć cel. Jak wsiadam, to chcę wiedzieć, że ruszam w podróż. Na co dzień mało jeżdżę po mieście, głównie metro i tramwaj, mam pracę blisko domu. Jeśli już auto ruszam, to wieczorami, bo wtedy jest fajniej, miasto żyje innym rytmem.
– Ale wtedy i tak nie jeździsz bez celu, co nie? Raczej bo woda się skończyła, ser na wyczerpaniu…?
– …albo gdzieś z koleżankami się umówiłam.

BMWstories Karolina

– Ja do BMW dość długo dorastałam – zaczęła Karolina, rozpierając się w fotelu. – To nie był dla mnie na początku oczywisty wybór. Ja potrzebowałam zastrzyku energii, dlatego jest czerwony, jest wersja Sport i manual.
– I to są dla ciebie te cechy? No wiesz, TE cechy? – spytałem.
– TE czyli jakie? Weź wymień trzy TE cechy, żebym wiedziała o czym mowa.
– Ale potem powiesz swoje? – upewniłem się.
– Powiem – odparła.
– To już myśl, bo ja swoje znam.
– To mów.

– Tylny napęd, rozkład mas i znaczek – wyplułem jednym tchem.
– Dla mnie znaczek również…
– Ale nie ma “również”! Nie ma tak, musisz inne.
– Reflektory. Samochód ma reflektory…
– “Samochód ma reflektory”. No kisnę! – zabrechtałem.
– Ale osobowość, słuchaj! Są auta, które wyglądają na smutne lub zdziadziałe. Auto musi mieć pazur. To jest pierwsza cecha. Druga cecha to… że ja się czuję w moim samochodzie… sexy. A trzecia cecha to ten znaczek. Bo ma fajne kolory. To są moje kolory.

(Kobiece spojrzenie na motoryzację… facet tego nie ogarnie, choćby nie wiem co)

– Nazywasz go? – spytałem.
– Nie ma imienia…
– To jest on czy ona?
– Dziewczyna.
– No to wiadomo: Janina, Bożena, Krystyna…
– Nie, nie ma imienia. A twoja?
– Najmojsza. Ech, wszyscy prują bekę z ludzi, którzy nazywają swoje samochody. Bo to takie infantylne i głupawe. Ale musiałem coś wymyślić, żeby łatwiej mi było o nim pisać. Głupio by brzmiało, jakbym ciągle powtarzał: moje BMW to, moje BMW tamto. Może kiedyś mu jakieś ludzkie nadam, co tam jest teraz modne? Męskie to Sebastian, żeńskie to Karina chyba. Pomyślę.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

– Co najbardziej pamiętam? Tak teraz, na szybko, w tej chwili? – doprecyzowałem pytanie, które przed momentem zadała mi Karolina. – To, jak sobie chciałem prawą nogę amputować. Bo po zmianie foteli na sportowe okazało się, że mam do nich za szerokie biodra i jak jechaliśmy na wakacje do Chorwacji to tak mi noga zdrętwiała, tak mnie bolała… Generalnie bardzo się cieszę najmojszą, super że ją mam, ale jak mam nią teraz gdzieś dalej jechać, to zaraz mi się ten ból przypomina.
– A widzisz, bo moje najwspanialsze wspomnienie związane z moim BMW to podróż do Włoch. Super się jechało, tak zwarcie, no i na jednym baku robiliśmy prawie 1000 kilometrów, przez całe Alpy bez zatrzymywania się.

– Ja sobie ten zasięg cenię – kontynuowała Karolina – bo mogę np. pojechać z Warszawy do Wrocławia, i z powrotem, nie myśląc o tankowaniu. Sobie po prostu jadę na taką przygodę i nic mi jej nie przerywa.

– Ja, przez to niedopasowanie bioder do fotela, to się cieszę, że mi na autostradach, przy tych 130-140 km/h to pali w zasadzie dychę. W takich warunkach robię na baku niewiele ponad 500 km. A i tak jak się zatrzymuję na stacji, to wyglądam jak pensjonariusz, co wychodzi z samochodu krokiem narciarza biegowego. Podczas tankowania szuram wokół auta, wybieram kasy z najdłuższymi kolejkami – żeby mi tylko krew na powrót zaczęła w prawej nodze krążyć. Jak ja bym miał, tak jak ty, 1000 kilometrów bez tankowania robić… bez szans, bez szans. Odkroiłbym sobie nogę.
– Kwestia tego, co kto lubi. Trzeba sobie zadać pytanie…
– Pytanie o biodra.

BMWstories Karolina

– W ogóle nie przeszkadza mi samotność w samochodzie – powiedziała Karolina sącząc kawę. – Lubię w nim sobie zebrać myśli, przygotować się na jakieś spotkanie, pogadać na głos do siebie. Zupełnie wtedy nie mam ciśnienia. Nawet jak ktoś stanie obok mnie na światłach i poczuję, że chce się pościgać, to go puszczam, niech jedzie.
– Nawet jak obok stanie dziewczyna w BMW? – spytałem, świadomie depcząc czuły punkt.
– Kobiety w BMW to jest inny temat. Bo ja wiem, ile wyrzeczeń, takich w sumie pozytywnych, kosztowało mnie to, by być właścicielką BMW.

– Ale jakich wyrzeczeń? Przecież jak chcesz BMW, to idziesz i kupujesz.
– Idziesz i kupujesz, tia. To są lata oszczędzania, prowadzenie budżetu domowego… Ja jestem przykładem osoby, która przez to, że dobrze zarządza pieniędzmi, może spełnić swoje marzenie i kupić sobie to BMW. To nie było tak, że pewnego dnia się obudziłam i spełniłam kaprys. Wiesz, spełnienie tego marzenia było podparte dość długim i rzetelnym prowadzeniem swoich rachunków.
– Czyli miałaś takiego Excela, w którym wszystko zapisywałaś, to się sumowało i obok dla przypomnienia było napisane, ile musi wyjść, żebyś mogła sobie BMW kupić?
– Ja sobie kiedyś powiedziałam, że zamiast spełniać drobne przyjemności typu torebka za 1000 zł, mogę to poodkładać i potem spełnić większe, bardziej konkretne marzenie. I dziś się okazuje, że to była dobra decyzja. I dziś zupełnie nie boli mnie wydanie 250 zł na pełen bak, ale już z wydaniem tych samych pieniędzy na krem strasznie się szczypię, kombinuję, czy aby muszę, czy akurat teraz mi tego mi potrzeba.

BMWstories Karolina

– Mam koszulki, kubki, breloczki, portfel… – zacząłem wyliczać. – Sam sobie czapkę zrobiłem.
– Na drutach, sam?
– Zamówiłem. Poprosiłem. Mój projekt… Mam tych gadżetów BMW sporo. Ale w sumie nie wiem, czemu tak jest. Od zawsze mi się samochody BMW podobały, natomiast nie pamiętam, żebym jakoś bardzo chciał je mieć. Nigdy nie patrzyłem na używane, bo to ciężko kupić, łatwo wtopić. A nowe były poza moim zasięgiem – i finansowym, i mentalnym. A teraz tak się porobiło, że jak mam, to wpadłem w te wszystkie markowe gadżety, że aż mi głupio jest. Więc wiesz, zejdź ze mnie!

– Ja mam jakiś termos, ale leży gdzieś w szafie. Ja w ogóle nie mam czegoś takiego, że wchodzę do restauracji i od razu wykładam kluczyk z logiem na stół. Poza tym cały czas się łapię na tym, że jak ktoś mnie pyta, jaki mam samochód, to nie mówię tego jakoś specjalnie głośno…
– Tylko kaszląc równolegle?
– Dokładnie! Tak się trochę martwię, czy ta osoba od razu mnie jakoś nie zaszufladkuje jako kogoś, kto lubi się pokazać.
– Albo że kupiłaś, aby sobie ego podbudować?
– Właśnie. Sęk w tym, że…

– A więc jednak! – zakrzyknąłem. – Przyznaj się, że jednak kupiłaś po to, żeby sobie ego podbić!
– Coś w tym jest…
– Ech – westchnąłem. – Ja w sumie też, bez dwóch zdań.

BMWstories Karolina

– Jak jadę, to mam takie motyle – dodała. – Jest mnóstwo czynników, czemu akurat to auto, ale nie wiem, czy podbicie ego nie jest tym najważniejszym. Nie powiem, że się w tym moim BMW czuję lepiej… ale… ech tam, jednak czuję się w nim lepiej. Czuję się w nim lepsza od innych.
– Kurde, proste! – wybuchnąłem. – Ja mam auto 16-letnie i w ciągu minuty mijam na drodze 38 innych aut, nowszych i obiektywnie lepszych. Po prostu lepszych. Ale gdyby kiedyś doszło do jakiejś konfrontacji, gdyby ktoś się obok mnie czymś naprawdę wypasionym zatrzymał i powiedział “No pokaż chłopaku, co tam masz”, to nie zależnie od wyniku tego spięcia i tak bym uważał, że moje jest lepsze.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

– Nienawidzę tych wszystkich choineczek, tych zapachów, wisiorków – powiedziała Karolina. – Lubię czuć samochód jakby był nagi, bez tych wszystkich dodatków.
– Ile twój ma lat?
– Dwa.
– Mój ma 16, więc wiesz…
– No tak, u mnie jest jeszcze zapach nowości. Ale najbardziej to bym chciała, żeby on mną pachniał, moimi perfumami.

(Wzruszyłem się. No prawie.)

– Wiesz czym jest panowanie nad masą? – spytałem zmieniając temat na bardziej mój.
– W sensie motoryzacyjnym? Nie wiem.
– No właśnie. Bo dla mnie BMW to są te technikalia, to że inżynier wiele rzeczy w tym aucie przemyślał.
– Ja na techniczną stronę nie zwracam aż takiej uwagi. Wiem, że samochód jest bardzo technologicznie zaawansowany, ale ja tego nie eksploatuję jakoś specjalnie. Jeżdżę normalnie.

(No tu się zagotowałem)

– Jak ja słyszę coś takiego – przerwałem – to od razu ciśnie mi się na usta pytanie: po cholerę Ci zatem BMW?
– Po pierwsze, bo lubię ładne rzeczy. Proporcje, tyłek, światła, środek bez fajerwerków, intuicyjność, komfort. Dla mnie to są istotne wartości. Mechanika jest ważna, ale mnie nie ekscytuje.
– Czyli tu nie chodzi o te cechy i detale ukryte w układzie jezdnym czy silniku, ale głównie o to, że samochód jest po prostu fajny, tak?

– Lubię otaczać się fajnymi przedmiotami. Takimi, które coś o mnie mówią. I tym, który chyba mówi o mnie najwięcej, jest właśnie ten duży czerwony. Mam takie wrażenie, że – jak bardzo genderowo by to nie zabrzmiało – kobiety powinny być bardziej odważne w pokazywaniu tego, że lubią samochody, że lubią jeździć.
– Czyli jak ja coś takiego pokażę, to zaraz będzie, że się popisuję. A jak ty, to jest wszystko spoko?
– Tak trochę jest. Wy pokazuje zabawki, by stroszyć pióra. My kobiety teoretycznie też, ale w praktyce to jest zupełne inny poziom gry.

(Tu przytaknąłem udając, że rozumiem, że nadążam i że wiem, o jaki poziom jakiej gry chodzi)

– Wiesz, ja chciałam przed 40-tką spełnić swoje marzenia. Chciałam mieć fajny, zadziorny samochód, który trochę mnie odzwierciedla. Charakterem, wyglądem… ja w nim odnajduję siebie.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

– Słuchaj, bo tutaj z boku pokazują mi kartkę, że musimy pogadać o tym konkursie #BMWstories. Bo w sumie po to jest to całe nasze spotkanie, ten cały ambaras z kamerami i oświetleniem.
– To pytaj.
– A więc wygrałaś i powstał o tobie film, którego fragmenty widać w tym skrócie naszego wywiadu:

– Ten motyw, jak małe dzieci kopią w trawniku dziurki, coś do nich wkładają i potem przykrywają je kawałkiem szklanej szyby, to o co chodzi? – spytałem.
– To są oczka. Widoczki. Tobie to jest obce, bo to takie dziewczyńskie było. Grzebanie w ziemi, wkładanie tam różnych rzeczy i przysłanianie ich szybką po to, żeby…
– Żeby ktoś w to wdepnął i sobie achillesa usunął?
– Nie. Po to, żeby za moment móc sobie na to popatrzeć, żeby mieć taki ukryty w ziemi widoczek. To może jest dziwne, jak się dziś o tym mówi…
– Dziwne to mało powiedziane.
– …ale to są wspomnienia z mojego dzieciństwa. Oraz to, jak szwendałam się po warsztacie dziadka…
– I wszędzie tam wykopywałaś mu oczka, żeby w nie wdepnął?
– …i szperałam, i mnie różne narzędzie kręciły… to był inny świat. Budowanie tych oczek to było takie trochę budowanie własnych małych światów…

(Ponownie przytaknąłem udając zrozumienie – cóż, nigdy w życiu nie byłem małą dziewczynką, więc skąd do diaska mam wiedzieć, o czym ona do mnie mówi?!)

– I teraz trochę podobnie traktuję samochód, jako wehikuł pozwalający mi realizować swoje przygody, poznawać różne światy. I o tym jest ta cała moja konkursowa, filmowa historia.
– Wzruszyłem się – westchnąłem, raczej ironicznie.

– Wiesz, trochę babski, taki liryczny jest ten film, ale całkiem fajnie pokazuje, że warto być w życiu ciekawym, wychodzić poza swoje podwórko, poznawać ludzi.
– Na przykład mnie, prawda? Weź to powiedz teraz.
– Na przykład ciebie, dokładnie. Zawsze chciałam poznać blogera, którego czytam od jakiegoś czasu. Nawet kiedyś jakiś twój tekst zajalkowałam na fejsbooku.
– Nie no, spoko, to co mówisz ma sens, brzmi to rozsądnie.

– Wiesz, to BMW, to moje, to czerwone, to jest taki impuls, taki przyczynek do tego, że teraz w moim życiu się dzieje wiele dobrego, że nadszedł czas przygody.
– Znowu się wzruszyłem.
– Oj weź przestań!

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

I tak to sobie właśnie gadaliśmy – przy kamerach, piekarnikowym oświetleniu i przy dronie latającym za oknami. Nawet nie miałem pojęcia, że babskie spojrzenie na motoryzację może być mi tak obce ;)

A teraz plan jest taki, że lada chwila będzie już zmontowany cały wywiad (a nie tylko ten skrót wlepiony powyżej), a w środę o 20:00 premierę będzie miał naprawdę dobry film, który BMW Polska nakręciło z Karoliną na podstawie jej pomysłu / scenariusza / historii.

A w przyszłym tygodniu zacznę zbierać Wasze historie – te lepsze będą potem (wraz z fotkami) publikowane na fan page’u BMW Polska, a ich autorzy zgarną prestiżowy t-shirt BMW, taki wypasiony, z katalogu, nie ma lipy.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

PS. Zdecydowałem się wziąć w tym projekcie udział, bo primo – nie mogłem odmówić, secundo – ciekawy jestem tego “stratny nie będziesz” oraz tertio – bo to jest po prostu całkiem fajna akcja.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Klik: WYWIAD VIDEO, czyli PRAWIE PÓŁGODZINNA ROZMOWA

64 komentarze

  1. Po przeczytaniu stwierdzam, że przeprowadziłeś wywiad z moja małżonką. Tylko jedna różnica – ona lubi białe auta. Dam jej do przeczytania, niech sobie już więcej nie myśli, że jest taka unikatowa, szczególna i jedyna!

  2. Mam dwa pytania – gdzie słać swoją historię i komu podać adres do wysyłki koszulki? :D Mam nadzieję że to będzie na z ///M

  3. Przeintelektualizowana nudna opowiastka. Kobieta chciała się wygadać przed kamerą, rozumiem, każdy ma inne marzenie.
    Całe szczęście trochę zbalansowałeś te bzdury swoimi docinkami. Poziom żenady jednak znacznie przekroczony.

    Ogólnie akcja jaki ma cel? Rozumiem, że podniesienie arbitralnego poziomu atrakcyjności marki. Tylko do kogo jest skierowana? Moja partnerka szuka auta, może by zwróciła uwagę na BMW(np. 428Xdrive to ciekawa propozycja), ale ze względu na odpowiednie wyposażenie, poziom bezpieczeństwa i osiągi, a nie dlatego, że jakaś niewiasta kupiła sobie czerwonego diesla i opowiada o tym na prawo i lewo…litości.

  4. Cekam na cały film a wywiad w sumie całkiem spoko.
    A tak totalnie z innej beczki: pełen bak za 250 złotych??? Nawet licząc przy cenach z dzisiaj to wychodzi bak o pojemności typu 52 litry… Przeca to jest absurdalnie mało zważając na to że w 3er można mieć naprawdę paliwożerne silniki. Ja w ile mniejszej AR 156 mam bak 63-litrowy.
    I NAPRAW SUBY!!! Bede Cie męczył w kazdym komciu.

  5. Staram się te suby naprawić, ale nijak nie umiem…

    A co do baku za 250zł – mam znajomego, który nigdy nie dopuszcza do tego, by mu się rezerwa zaświeciła, i wtedy do pełna tankuje taniej.

  6. Mam nadzieje, że tym razem współpraca opłaci się również czytelnikom, a nie jak w przypadku historii serii 3.

  7. @Józek: Ja prawie codziennie patrze na stertę wydrukowanych historii różnych serii 3 i sobie obiecuję, że już jutro będę dalej temat ciągnął… Ech, kiedyś to dokończę.

  8. ZOMFGWTFBBQ.

    Nie zrozumiałem nic z filmu, ale gratuluję wygranej. Moja przygoda z BMW polegała jak na razie na godzinie łututututu paździerzowatym E30, więc nie mam punktu odniesienia ;)

  9. Fajnie, szkoda tylko, że to nie ma nic wspólnego z BMW, a słowo story to już w ogóle śmiech. Nie dziwię się Blogo, że zdecydowałeś się wziąć udział w tej akcji, bo sam pomysł jest ciekawy.Szkoda tylko, że BMW zrobiło sobie tanim kosztem słabą kampanię promocyjną. Film jest skonstruowany wg schematu (musi być dziecko, monumentalne budowla, rodzina, dziadkowie, elementy popkultury i gdzieś na koniec auto które zbiera wszystkie pozytywne konotacje). Bo ktokolwiek kocha samochody abstrahując nawet od marki, nie powie, że kupił sobie BMW bo kocha fajne przedmioty. Nie mnie oceniać zakup Pani Karoliny, bardzo podziwiam ją, że sobie składała na takie autko i spełniła marzenie. Niemniej czytając i oglądając mam wrażenie, że ta historia może dotyczyc każdego kto ma auto w wyróżniającym się kolorze. Blogo, proszę Cię bardzo: jeśli masz wpływ na tą akcje i rzeczywiście ma być fajna, to wybierzcie historie które pokażą emocje, które rzeczywiście bardzo mocno łączą się z samochodem, które czytasz z zapartym tchem, gdzie widzisz, że to BMW odegrało znaczącą i ciekawą rolę w historii, a nie było pozbawionym duszy przedmiotem.

  10. “– Ja sobie kiedyś powiedziałam, że zamiast spełniać drobne przyjemności typu torebka za 1000 zł, mogę to poodkładać i potem spełnić większe, bardziej konkretne marzenie. I dziś się okazuje, że to była dobra decyzja. I dziś zupełnie nie boli mnie wydanie 250 zł na pełen bak, ale już z wydaniem tych samych pieniędzy na krem strasznie się szczypię, kombinuję, czy aby muszę, czy akurat teraz mi tego mi potrzeba.”

    Kurcze, to nie może być prawda. To musi być jakaś ściema, takie kobiety nie istnieją ! Gdyby kobiety się zastanowiły, że zamiast na durne torebki za 1000 zł czy podkłady, kremy za 300 zł i inne duperele mogłyby sobie kupić fajne auto i się nim cieszyć. To wszystkie jeździłyby teraz eF-Tajpami i świat byłby piękniejszy. A ja może wreszcie znalazłbym sobie żonę, bo łatwiej byłoby mi spotkać kobietę z którą bym się rozumiał.

  11. Lubiłem Cię czytać Blogo. Lecz od dziś zaprzestanę. Raczej…
    Uzasadnię… To chyba blog o motoryzacji? A nie marketingowy piexxollling.

  12. Krótko i brutalnie – “p…..enie o szopenie”. Niestety Blogas ten wpis jest żenujący – blondi babeczka dorabiająca ideologię z odnogami i drugimi dnami do “mania” pojazdu bawarskiej marki.

    “I teraz trochę podobnie traktuję samochód, jako wehikuł pozwalający mi realizować swoje przygody, poznawać różne światy. I o tym jest ta cała moja konkursowa, filmowa historia.” – C’MAN bracie, jak Ty wytrzymałeś słuchając podobnych idiotyzmów? Facetka “bałwani się do kwadratu” (jak mawiał dobry wojak Szwejk) a Ty tak cierpliwie siedzisz i słuchasz, a przynajmniej udajesz, że słuchasz. To podziwiam.

  13. jop, daciarz ma racje. nie wiem kto to w polsce wybiera, ale to jest do dupy… mega mega mega slabe… :(

  14. Przestałem czytać gdzieś w okolicach 10 – 12 linijki. Debilna rywalizacja niemieckiej trójki powoduje, że wszystkie marki rozmieniły się na drobne i zaczynają produkować g***o… Serio, kiedyś posiadanie BMW było manifestem zacięcia sportowego w jeździe, bezkompromisowości nie było “dziadkowozem” Mercedesem i “nie RWD” Audi. Teraz we wszystkich trzech markach jest kompletny miks, Mercedes napieprza od klasy A “dla aktywnych” po jakieś wersje Maybach, BMW robi FWD vany, Audi ma spektrum od A1 do S8, wszystko się po**ało…
    Ta akcja to jest jakaś paranoja. Kiedyś dopuszczałem myśl, że mógłbym posiadać BMW, żeby mijać podobnych sobie ludzi z młodą duszą, lubiących jak im się czasem lekko tył samochodu uśliźnie w zakręcie. Tymczasem teraz mam wrażenie, że ci inni z BMW to jacyś korpo “ki ekanci” zapieprzający swoimi białymi 318d, połączonymi ze swoim białym ajfonem i piszący w trakcie jazdy komcie na fejsbuczku, że właśnie mają “szaloną radość z jazdy”…
    Ja bym bardzo chciał poznać zdanie Tommy’ego na ten temat :).

  15. @radosuaf – podobnie jak Ty nie mam zielonego pojęcia dlaczego ktoś wybrał akurat tę laskę od torebek. Nie pojmuję. Nie ogarniam. Tysiące zgłoszeń. Pasja, zabawa, prowadzenie, tor, sylwetka, historia, napęd, klasyczna rzędówka, motorsport, doskonałość.

    A wygrywa laska, która kupiła BMW bo wyrzekła się torebki za tysiaka.

    Blogo – od dziś jesteś dla mnie mistrzem cierpliwości. Wirtuozem ogłady. Arcykrólem wstrzemięźliwości i niezrozumiałego dla mnie zrozumienia.

    Gdyby mnie ktoś kazał gadać z kobietą, która kupiła sportowe, czerwone BMW bo ma fajne światła i niewiele pali, najprawdopodobniej najpierw w szaleństwie odgryzłbym sobie lewą nogę, a potem wyskoczył przez okno. Z piątego piętra.

    Albo siódmego – tak dla pewności.

    Tak w ogóle to cała ta akcja dopiero rusza, czy już się kończy? Jak to jest, bo przyznam bez bicia, że nie miałem pojęcia o jakimś zbieraniu inspiracji z BMW w tle, a pewnie bym te swoje koślawe trzy grosze dorzucił.

  16. Jako że nie robię w reklamie, gdzieś w połowie tekstu o skrzydełkach przestałem w ogóle rozumieć czy rozmawiamy o samochodzie czy o podpaskach. Raczej mnie zniechęca do zajrzenia do salonu BMW niż przedstawia jakąś niesamowitą historię.

    @radosuaf:
    Niestety dla petrolheadów większość koncernów ma w trąbce ich potrzeby. Nawet dobrze, inaczej wszyscy musieliby jeździć mutacjami GT86.

    Natomiast, szczerze polecam oderwanie sobie myślenia od “marki” – są samochody fajne i nie produkowane przez tę samą markę. Zwłaszcza, że z tym manifestowaniem bezkompromisowości to dałeś do pieca. Audi produkuje fajne rzeczy jak A5 i robi też paździerz jak A3. BMW produkuje 3er/5er czy i8, ale też X4 (widziałem wczoraj, kiedy najbliższy rejs na Alpha Centauri?). I jak to wytłumaczyć? Ze marki zeszły na psy? Jeżeli tak, to skąd te “normalne” modele?

    BMW jako najpopularniejsza marka luksusowa na świecie jest, była, i będzie szła na kompromisy. Taka była w czasie E30, taka jest w czasie F30. Bezkompromisowy to może być Koenigsegg czy inny supercar – nie podoba się spartańskie wyposażenie to idź sobie kup RS6. Produkt masowy zawsze jest kompromisem – ma się podobać ojcu rodziny, dynamicznej businesswoman, a także drugiemu i trzeciemu właścicielowi, czasem w podkoszulku i z wąsem. I tak było zawsze.

  17. Nie dałem rady przeczytać do końca tzn. zacząłem ale po chwili odpusciłem – dawno nie było na blogu takiego badziewia…

  18. @sosek:
    Oczywiście, że tak nie było i tak nie jest. To, co obserwujemy w tej chwili to jest totalna McDonaldyzacja motoryzacji. Trzymając się żarcia – kiedyś (tysiące lat temu) wszyscy żarli trawę i robale, a jak się udało upolować tura, to żarli przez miesiąc tura. Potem był postęp i pewnie w okolicach lat 60-tych czy 70-tych w każdym większym mieście było ileś tam ciekawych restauracji, w których oferowano zróżnicowane, dobre jakościowo jedzenie – od lokalnej krowy z pastwiska po kawior z Jesiotra przywieziony z Rosji. W tej chwili w większości przypadków mamy do czynienia ze zunifikowanym średnio jadalnym g**wnem spod szyldu globalnych koncernów. Na szczęście od kilku lat trend się lekko odwraca i można jeszcze nadal trafić do dobrego lokalu z fajnym jedzeniem. Najwyżej się trochę więcej zapłaci.
    W przypadku motoryzacji mieliśmy szereg marek z określoną charakterystyką i każdy kupował coś, co go interesowało. Teraz dotarliśmy do punktu, gdzie wszystko wygląda i jeździ tak samo, a po zasłonięciu znaczka ciężko by się było zorientować, czym się jedzie. Jedyną chyba charakterystyczną marką, jaką jestem w stanie teraz podać, jest Dacia :). Wiadomo, że te samochody są proste, tanie i dość kanciaste z wyglądu. Ani Logana, ani Dustera się z niczym innym nie pomyli… W ofercie nie ma samochodów “sportowych”, “lifestyle’owych”, “miejskich” czy co tam się jeszcze wymyśli. Są uczciwe, proste, użyteczne samochody :).

  19. @sosek:
    Jak dla mnie to jest kolejny z wielu dowodów na to, że mityczną zasadę “maksymalizacji zysku właścicieli/akcjonariuszy” powinno się już dawno wyrzucić do kosza, bo w którymś momencie przestała przynosić korzyści, a zaczęła ogółowi społeczeństwa szkodzić.

  20. A ja tą blond babeczkę w zupełności rozumiem :p
    Też odmawiam sobie różnych babskich rzeczy, aby pośmigać w BMW :p co nie oznacza, że powinna właśnie ona ten konkurs wygrać.
    Myślę, że są dużo bardziej poruszające historie z BMW niż mała dziewczyna zakopująca okienka :D

  21. Torebka za 1000zł to drobny wydatek…. Nieźle.
    Szczerze mówiąc też nie kumam tej rozmowy, taka na siłę, przewodni motyw niby jest ale… całkiem rozmyty.

  22. “stratny nie będziesz” może finansowo, giftowo. Wizerunkowo może być różnie. Serca w tym nie ma wg mnie, choć oczywiście mogę się mylić. W końcu jeżdżę Audi :)

  23. Ja trochę patrzę na to jak na niesamowitą rozbieżność w patrzeniu na samochody, spowodowaną różnicą płci. Przed tym wywiadem spotkaliśmy się na dłuższą kawę, by sobie pogadać, i rozmowa generalnie wyglądała tak: ja o przenoszeniu masy i wpływie tylnego napędu na jazdę w zakrętach, Karolina o reflektorach wyrażających emocje i długich podróżach szosami prostymi po horyzont.

    I tak sobie potem pomyślałem, że gdyby ktoś nas podsłuchiwał z boku, to chyba ja wyszedłbym w jego oczach, oczach osoby zwykłej, nie-petrol-heada, na większego pacana, który rozbiera samochód na czynniki pierwsze i jara się wahaczami.

    Trochę mi ten wywiad oczy otworzył i teraz już rozumiem, czemu Ryba, wychowana przeze mnie w kulcie jedynej właściwej marki, ciągle powtarza, że Audi są ładniejsze od BMW. I lepsze, jej zdaniem. Jak uderzam w kwestię wiszącego nad przednią osią silnika i kształtu parówki, to mówi mi o reflektorach, ładnej długiej linii bocznej i fajnych LEDach.

    Także tak… nie bądźmy tacy radykalni, otwórzmy się na inne światy, Szwagry.

  24. @Blogo:
    Stary (że się zwrócę tak kolokwialnie), jak wchodzę na Twojego bloga, to się nie chcę “otwierać na inne światy”. To jest blog pisany przez faceta, jak nic lumberseksualnego ( :D ) o męskich (E46 za taki możemy uznać ;) ) samochodach. Jak będę chciał poczytać o pierdołach, to sobie wejdę jak “szminką po asfalcie”. Jak wchodzę na Spalacza, to wiem, co przeczytam, jak wchodzę na Złomnika, to wiem, co przeczytam, jak wpadam do Prentkiego, to też wiem, co przeczytam. U Ciebie do niedawna było tak samo, ale tym wpisem trochę podkopałeś moją wiarę…

  25. Doczytalem kilka linijek i juz mam dosc.
    Twego typu wpisy powinny sie pojawic na jakichs lajtowych stronach, tpu auto swiat, motor etc..
    Ta strona jest za porzadna na takie bzdury.

  26. Można się z Blogo nie zgadzać, ale nie mówcie mu co ma pisać. W końcu to jego strona, jeśli będzie chciał to może nawet o gotowaniu pisać.
    Ale troszkę krytyki nie zaszkodzi :)

  27. Ojtam ojtam. Przynajmniej mogłem spróbować, jak to jest być Wojewódzkim – wokoło kamery, światła, makijaż, darmowa kawa, komendy “Poszło!” i “Cięcie, mamy to!”, plan pełen ludzi, dron za oknem…

    A nie jak dotychczas – niedogolony, szpakowaty, niedoświetlony, z czerwonym nosem, w dresie, z byle jak przypiętymi do szyby kamerkami – i wożę się po wsiach, i gadam do siebie zapluwając brodę.

  28. @Blogo – powiem Ci, że gdy czytałem ten cykl Twoich wpisów o poszukiwaniu auta – czułem w nich pasję, “zajaranie”, emocje, krew, pot, szpachlę i rdzę :) Widać było, że wiesz o czym piszesz, znasz się i lubisz to.

    To co ta blondi opowiada… z bólami dotrwałem do końca. Nie wiem kto i na jakich zasadach ją wybrał. Facetka wręcz szczyci się tym, że nic nie wie, nie orientuje się, wali jakieś sentymentalistyczno-artystyczne pierdoły i jeszcze ma z tego radochę. Sorry – to był konkurs dla FANÓW marki czy przypadkowych ludzi co to “zrezygnowali z torebki za 1000 zł i se strzelili beemę ze salonu”?
    Jedna z tych znudzonych żon biznesmenów lub jakaś creative director manażmęt zajmująca się zawodowo rozmazywaniem smarków po stole, która nie mając co zrobić z kasą kupiła sobie czerwone BMW?

    Sorry, ja tego nie kupuję.

  29. @radosuaf:
    Ale teraz też tak jest. Chcesz wyjątkowe, “zdrowe” auto to idziesz do salonu Maserati czy Astona, wyrzucasz tryliard megadolanów na Quattroporte czy Rapide i jesteś zadowolony. Albo kupujesz Ariela Atoma. To, że ani mnie, ani Ciebie na to nie stać to zupełnie inna sprawa.

    Jeszcze raz, jak ktoś nazywa BMW “bezkompromisowym” to myślę, że albo oszalał i uwierzył w kampanię UDM albo mu za to płacą. Bezkompromisowy to jest BrewDog czy Mikkeller. Wątpię, by BMW wypuściło kiedyś 3er w wersji “Hello, my name is Vladimir” i przestało sprzedawać auta do Rosji bo prześladują gejów/opozycję. Albo zaprosiło Lexusa i Mercedesa do wspólnego wyprodukowania w małej serii najlżejszego sedana RWD o mocy 300 KM (albo innego auta naj- o określonych parametrach) czy udostępniło specifikację i8/i3 by pchnąć rozwój motoryzacji. Inaczej mówiąc: Zrobiło realne coś (nie wielofunkcyjną ławkę Renault), by szerzyć motoryzacyjne lub inne wartości/wzory, a nie tylko czesać jak największą kasę z jak największej liczby ludzi. Takie rzeczy to tylko w bajkach i opowieściach działu marketingu.

  30. Wybacz, Blogo, ale przychylam się do opinii przedmówców – dzisiejszy wpis jest po prostu… unczytable.
    Luźna gadka między “wtajemniczonymi” przy piwku czy kawce ma do siebie to, że jest nieprzekładalna na wideo lub tekst dla postronnych obserwatorów. Wrzuć lepiej jakiś teścik zamiast brnąć we współpracę z BMW, przynajmniej współpracę w tej formie.

  31. Blogo, dałem radę obejrzeć. Ale ta kobieta jest niestety tak irytująca, że będę miał kaca przez 3 dni. Widać po prostu jak mówisz jedno, a z oczu widać “Zabijcie mnie proszę ! Nie chcę jej słuchać ! ” Masakra jakaś. I gdzie tu jest pasja którą się reklamuje akcje BMW Stories? Odpuszczać sobie torebki po 1000 zł … Toż Ci tortura… Nie wiem czym się różnią te za 50-100 zł ( które np. moja kupuje ) od tych za tysiąc… Znaczkiem pewnie… Szkoda, że taka fajna w założeniu kampania kończy się w tak przykry sposób.

  32. O ile dla dobra filmu tę babę od torebki powinni wyciąć i nigdy więcej nikomu jej nie pokazywać, o tyle Rafałowi to się medal należy za próby wybrnięcia z tej dziwnej sytuacji.

    W moich oczach jako jedyny szedł w dobrą stronę co chwila cisnąc na prowadzenie, napędy, pasję i inne elementy, za które lubi się BMW, a o których ktoś od ogólnej koncepcji akcji najwyraźniej zapomniał.

    Szkoda, że całość wyszła tak dziwnie bo sam pomysł na akcję jest naprawdę fajny. Za tę laskę to jednak na serio ktoś powinien dostać za karę biurko w piwnicy.

  33. Nie no, spoko, śmiało, nie hamujcie się, jedźcie po całości. Tylko że to ja za chwilę odbiorę telefon od zapłakanej Karoliny… Także tak, dzięks. Empatia się z Was normalnie ulewa ;)

  34. @Blogo:
    Sorry, ale to tak, jak ja bym się zgłosił na próby do teatru Balszoj i był zbulwersowany, że się nie podobało :).

  35. Spoko luz – jak zadzwoni to możesz śmiało powiedzieć jej żeby się nie przejmowała bo ja jestem tylko taki internetowy dresiarz, buc i prostak (a takimi burakami to się nie ma co przejmować)

    P.S. Zawsze możesz też zaproponować jej jakieś korepetycje z posiadania BMW bo zdecydowanie lepiej Ci to wychodzi

  36. Tak już podsumowując – dwie niewłaściwe osoby na dwóch niewłaściwych miejscach.

    1. Pani Karolina sprawiająca wrażenie, że nie wie o czym mówi, nie wie gdzie jest i o co tu chodzi proszę pana.

    2. Nasz dzielny Rafał bezskutecznie usiłujący nakręcić rozmowę na normalne dla niego zagadnienia, który musiał z miną pokerzysty wysłuchiwać zdań wielokrotnie złożonych o “czasie przygód”, “nowych światach”, “marzeniach”, “małych dziewczynkach” i nie zasnąć ani nie zwymiotować się przy tym ;)

  37. Blogo, czyżbyś zachorował na wirusa poprawności politycznej panoszącego się w zachodniej Europie?
    Jak wyszły bzdury to mamy poklepywać po pupci, że dobrze dobrze?
    Wyszło tak, a nie inaczej. Trzeba przyjąć na klatę.

  38. Patrzę na to z boku i widzę, jak wyszło. Nawet nie wiecie, jak mi się ciężko ten wywiad pisało. Ale nie dlatego, że wyszły z tego jakieś bzdury, bo ja w pełni rozumiem, że inni w samochodach widzą co innego.

    Ta rozmowa to była taka trochę dziwna sytuacja – próba zrozumienia innego sposobu patrzenia na coś, na co ja mam swój pogląd tak solidnie wyrobiony, że aż w DNA zapisany. Dla mnie to było bardzo spokojowe doświadczenie (i sama rozmowa, i jej strona filmowo-techniczna), ale faktem jest, że efekt, szczególnie w wersji pisanej oraz na tym skrócie video, jest średni.

    Ale poczekajcie, dziś koło 14:00 wrzucę cały wywiad na video, on jest o wiele fajniejszy. Chyba.

  39. Trzymam kciuki za pełny materiał.

    Z drugiej strony, jakby na to nie patrzeć jesteśmy na blogu motoryzacyjnym prowadzonym przez gościa, który woli ryzykować amputację nogi niż wrócić w swoim BMW do zwykłych foteli – a to zdecydowanie nie jest dobre miejsce, żeby przyswajać sobie nieco abstrakcyjny, kobiecy punkt widzenia.

    Gdyby ten film pokazało TVN style to najprawdopodobniej Karolina zebrałaby pochwały, a Ty wyszedłbyś na prostaka.

    Sorry, że my tu tak jedziemy po samczemu i bez dystansu. Po prostu Blogomotive to taki nasz internetowy garaż z kegiem piwa i stołem bilardowym w rogu – nie przywykliśmy tu do tak delikatnych tematów.

  40. @Blogo, nie obraź się, ale wyglądasz trochę jak profesor Gąbka :) Trochę inaczej sobie Ciebie wyobrażałem, wiesz, lekki zarost, rozwiany włos, even flow… ;)

  41. Blogo, nikt nie ma do Ciebie pretensji, że tak wyszło. Łączymy się w bólu, że dałeś radę usiedzieć tam. Kontrolowany hejt w stronę Karoliny też nie jest bez przyczyny. Chodzi o to, że akcja wydaje się być teraz bezpłciowa i nijaka.

    Osobiście spodziewałem się po BMW Stories kogoś zupełnie innego: np.

    Bogatego człeka, który kupił bo jako prezes Agencji Towarzyskiej lubi walczyć o życie za kierownicą…

    Albo faceta który z pomocą puszek po konserwie przywrócił do zycia E9 wygrzebane gdzieś w lesie.

    Albo kogoś kto znalazł żonę przez zakup BMW….
    Po prostu ciekawych historii….
    A to jest historia nie kupywania torebek i zakupu BMW.

  42. A może to było tak, że do osoby odpowiedzialnej za BMW Stories wszyscy pisali o wahaczach, RWD, rozkładzie mas, R6, a tylko Pani Karolina zrobiła coś innego i dlatego ją wybrali.

  43. Niestety nie dałem rady doczytać do końca. Ta historia równie dobrze mogłaby być oznaczona jako #Mercedesstories, #Audistories, lub #dowolneczerwoneautoStories…

  44. Hmm. Przyznam szczerze, że trochę to wszystko przekolorowane ale ogólnie się zgadzam. Natomiast aby podnieść samoocenę i czuć się lepszym od kierowców obok powinniście kolego blogerze wraz z jakże sympatyczną Karoliną spróbować czegoś konkretnego a nie tego co wszyscy. Aby się czuć lepszym nie można jeździć oplem z napędem na tył czy peugeotem z rzędową szóstką (bo poza tymi niuansami czym się bmw od tego opla różni :)). Kupcie sobie jednak Alfę – tekstu wywiadu prawie nie trzeba będzie zmieniać. I zamiast agresji u innych użytkowników będziecie wzbudzać uśmiech politowania. Przyznam szczerze bezcenne.

  45. Na wstępie chciałbym pogratulować zwyciężczyni. Pewnie każdy i każda z nas chcieliby być na miejscu Pani Karoliny i cieszyć się nie tylko samą wygraną, ale rónież całą otoczką związaną ze zwycięstwem. Przykro mi jedynie, że drugi większy konkurs z rzędu wygrywa ta sama osoba…nie wiem czy jest to tylko zbieżność imion i łudząco podobny wygląd, ale dam sobię rękę uciąć, że Pani Karolina już jeden konkurs wygrała związany z użyczeniem modelu BMW F30 w maju 2013 roku :) jedno jest pewne…dzięki poprzedniemu konursowi polskimi drogami przemieszcza się kolejny szczęśliwy posiadacz takiego właśnie auta. Nie podoba mi się tylko to, że po raz kolejny laureatem zostaje ta sama osoba, której (nie czarujmy się) historia nie powala na kolana…

  46. To przykre, że coś takiego trafiło na oficjalny profil BMW. Wywiad nieprofesjonalny, nudny, niekonkretny, nieprzemyślany i w dodatku odnosi się wrażenie jakby to ta Karolina prowadziła rozmowę z prowadzącym, nie na odwrót.

  47. swoja droga… z sympati przemeczylem sie czytajac te wycinki w tym poscie.. ale prosze nie rob tego wiecej :/

    a podsumowowujac cala historie -> mowili mi ze mam sie wyrozniac w dziecinstwie – to kupilam czerwone bmw zeby byc sexy.

  48. Petrolheadów jest za mało, by kierować jedynie do nich kierunek całego przekazu marketingowego – stąd ta historia, zrozumiała bardziej przez przeciętnego odbiorcę niż tu, na Twoim blogu.

    Wychodzi na to, że BMW dobrze przemyślało akcję i pierwszego zwycięzcę, gorzej z miejscem i sposobem publikacji. Ale don’t worry, drugi raz już nie przyjdą, stratny nie będziesz ;)

  49. Ale ta historia w żaden sposób nie łączy się z BMW, wstaw tam Audi albo Mercedesa i nikt się nie zorientuje. Ba, wstaw tam Toyotę i też będzie OK.

  50. Jako świadomy nieco ponad przeciętną po obejrzeniu tego filmu wiem, że chciałbym czerwone auto… ale wracając do przeciętnego odbiorcy – on będzie wiedział, że chce czerwone BMW, bo zobaczył je na tym filmie – to jest działanie podprogowe, niezbędne w dobrej reklamie.

  51. Komentarze dużo lepsze niż ta ckliwa historia. Blogo tak wszyscy dalej będą Cię czytać, bo piszesz i prowadzisz bloga wyjątkowo, szacunek nadal wszyscy mają, ale dla BMW, to kiepska reklama. Przy okazji dowiedziałem się o kilku innych blogach, muszę poczytać. Na Twojego trafiłem przez Złomnika.

  52. Ciężko było przebrnąć akurat przez tę notkę. No ale jednak brzmi trochę jak reklama :) Z drugiej strony zakończenie całkiem niespodziewane :)

  53. Trafiłem tu ze Złomnika, szukałem specjalnie tego wpisu bo nie mogłem uwierzyć, że ktoś czuje się lepszy od innych bo posiada “trójkę w dieslu”. A jednak to prawda! Gdybym miał szczerze skomentować tą kobietę to filtr moderacyjny miałby pełne ręce roboty, dramat, masakra, upadek cywilizacji. Szkoda nerwów, idę poczuć się lepszym… znaczy samochodem będę jechał.

  54. Mam nadzieje, że się nie obrazisz, ale ta rozmowa brzmi jak ploteczki koleżanek przy kawce. Niby coś tam, niby o samochodzie, ale głównie to takie licytowanie “a bo ja to, albo tamto” ;) CHociaż nie powiem bo BMW Karoliny baaardzo mi w oko wpadło, nawet ten “sexy” kolor bym zaakceptował ;) Ja swoim BMW jeżdżę drugi miesiąc, jeszcze czas na niesamowite historie ;)

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *