(m522) Coś się zrypało, chyba vanos (3/?)

BMW E46 323i vanos

Zestaw naprawczy kolektora nie pomógł. ASO uniosło się honorem i powiedziało, żebym nie rezygnował, bo chcą jeszcze spróbować. Ale czas będą mieli za 10 dni. Dla mnie spoko, poczekam. 2 i pół roku jeżdżę z tą usterką, kilka dni mnie nie zbawi.

Tym razem najmojszą oddałem im wraz z opisem wszystkiego – zarówno objawów (bardzo dokładnie) jak i wszystkich sugerowanych przez Was przyczyn usterki oraz sposobów diagnozy innych potencjalnych awarii.

BMW E46 323i vanos

Nazajutrz telefon, auto jest do odbioru. Naprawione? Niestety nie. Pojechałem, patrzę – stoi czyste, lśniące przed salonem. Wchodzę, witam się, gadamy.

Jako, że zamontowany poprzednio zestaw naprawczy kolektora nie pomógł, został wyjęty i z powrotem dostałem ten swój stary. Po to, by ograniczyć koszty. Ale o tym za chwilę.

Tym razem najmojsza trafiła w ręce drugiego Mistrza Serwisu, który po dogłębnej analizie (to nie ściema – przejrzał wszystkie parametry pracy silnika, temperatury, ciśnienia, takie tam) doszedł do wniosku, że to jednak vanos. Sęk w tym, że ASO vanosa nie naprawia, ASO go wymienia. Taki lajf, muszą trzymać pewne standardy i działać zgodnie z narzuconymi z Monachium procedurami.

Ile kosztuje wymiana vanosa w ASO? Ano tyle (ceny uwzględniają tzw. „BMW Renesans”, czyli rabaty dla aut starszych):

BMW E46 323i vanos

1967 za części + 836 za robociznę + 295 diagnoza. Razem wychodzi 3100 zł za nowego vanosa. Plus prawie tysiak za lambdę z wymianą (bo nie ma sensu zostawiać zepsutej). Czyli w sumie trochę ponad 4 kafle.

Naprawy nie wykonali, bo z góry założyli, że kwota jest zbyt wygórowana jak na auto z 1998 roku. I chyba mieli rację – jak się ma wóz chodzący na giełdzie po góra 11 tysiów, to się w naprawę usterki, która nie uniemożliwia jazdy, a tylko czasami (na zimnym) czyni ją mniej miłą, nie ładuje 35% wartości auta.

Ale z drugiej strony myślę sobie tak: usterka vanosa zdarza się raz w życiu takiego samochodu, więc wywalę na jej naprawę 4 tys. i mam do końca świata spokój. Czymże są te 4 patyki przy prędkości światła?

I z ręką na sercu mówię Wam teraz, że gdyby nie jeden drobiazg, zostawiłbym im najmojszą i niech się dzieje, niech naprawiają, ja z kartą poczekam przy terminalu.

Ten drobiazg to niepewność, czy aby to vanos jest przyczyną tych wszystkich atrakcji. Bo sytuacja wygląda tak – mimo, że E46 ma kilkanaście czujników, to żaden z nich w sposób jednoznaczny nie informuje o awarii vanosa. Nowsze auta coś takiego już mają – i w takiej sytuacji komunikat jest prosty: napraw vanosa. U mnie zaś są diagnozy, śledztwa, zgadywanie. A co mechanik, to inna diagnoza. I wcale mnie ta pierwsza nietrafiona nie boli.

Przeszukajcie sobie fora – objawy takiego falowania obrotów i grzechotania są dość częste, a sposobów ich naprawy jest więcej niż aut tym problemem dotkniętych. Czytałem o przypadkach ludzi, którzy taką usterkę usuwają aktywnie od lat i światełka w tunelu nie widać. Dlatego nie decydowałem się w ASO vanosa robić. Bo jak nie mam pewności, to wolę zrobić to taniej.

Ile zapłaciłem?

A propos taniości. Otóż zapłaciłem za wszystko, za te 2 wizyty, diagnozy, niepotrzebną wymianę zestawu naprawczego kolektora (i ponowne założenie mojego starego kompletu), dwukrotne umycie i odkurzenie auta po działaniach serwisowych, kawę itp… zapłaciłem zero zł. Nic. Po prostu nic.

BMW E46 323i

  • Czy dlatego, że się trochę znamy i coś tam się historycznie między nami wydarzyło przy poszukiwaniu najmojszej w 2012 roku? To prawdopodobne.
  • Czy dlatego, że bloguję? To również prawdopodobne.
  • Czy dlatego, że takie mają standardy? To też jest jak najbardziej prawdopodobne, bo z tego co się dowiedziałem, to za niepotrzebną wymianę DISA nikomu by nie policzyli. Nie biorą po prostu pieniędzy, gdy usterka, z która auto przyjechało, nie zostanie naprawiona.

.
Czy każdy z Was zostałby potraktowany tak samo jak ja? Przyznam z ręką na sercu, że takiego pytania nie zadałem, ale naprawdę nie mam powodów sądzić, że byłoby inaczej.

Teraz sobie trochę pluję w brodę, że nie pocisnąłem w rozmowie pożegnalnej wątku „Ale to zero złotych to tylko dlatego, że jestę blogerę, prawda?”, gdyż uznałem, że darowanemu koniowi w zęby się nie zagląda. To właśnie różni blogera od dziennikarza – ten drugi szedłby za ciosem i zgłębiał, ten pierwszy nawet powierzchni nie zadrapie. Ale co zrobić, takiego macie blogera, jakiego sobie wychowaliście.

Tak czy siak, jestem bardzo ASO Bawaria wdzięczy za wszystko – za miłe traktowanie, rzeczowe rozmowy i ogólne podejście, takie po prostu szczere. Zachowali się dokładnie tak, jak tego oczekiwałem.

Wiecie, czemu od razu nie pojechałem do małego mechanika, takiego typowego speca spod Warszawy? Bo żadnego nie znam. Oraz ja z takimi ludźmi nie umiem rozmawiać. Oni często ledwo wiążą koniec z końcem, albo po prostu każda czynność musi się u nich zakończyć przychodem, bo inaczej im pod koniec miesiąca coś nie sztymuje.

Poza tym ja takim zwykłym ludziom nie umiem odmawiać – jak on mi mówi, że 4 godziny się męczył by wymienić coś, co nic nie poprawiło, to ja i tak, mimo wewnętrznego wkurwu, jestem skłonny mu zapłacić. Bo uważam, że każdą pracę trzeba wynagradzać. A to, że się pomylił i wymienił nie to co trzeba – cóż, jesteśmy tylko ludźmi. On wydał ryzykowną diagnozę, ja ryzykowałem przyjazdem do niego i wyrażeniem zgody na naprawę – więc obaj poniekąd ponosimy skutki porażki. On mi liczy mniej (bo źle zdiagnozował), ja mimo braku poprawy za to płacę, bo na jego diagnozę się zgodziłem.

Co innego duże firmy, takie jak ASO. Tam są ludzie od obsługi, od naprawy, od kosztorysowania. To jest trochę taka wielka bezosobowa organizacja, ale dzięki temu o zniżkach nie rozmawiam z osobą, która przed chwilą urobiła się po pachy wymieniając coś niepotrzebnie – więc łatwiej mi się wykłócać, reklamować, burchlić.

Tu oczywiście tego robić nie musiałem. Ale jak już mówiłem – w zęby koniowi nie zajrzałem, podstaw takiej a nie innej decyzji (bardzo dla mnie korzystnej) nie znam, jestem za nią wdzięczny i w kontakcie z ASO pozostanę, bo obiecałem odezwać się, gdy temat uda mi się jakoś pozytywnie zakończyć.

Co teraz?

Dostałem od Was (kurde, dzięki – strasznie się w takich sytuacjach jaram byciem blogerem, bo zewsząd rady, pomoc i empatia – serio serio!) kilka fajnych namiarów na warsztaty, które znają się na diagnozowaniu takich usterek. Jeden we Wrocławiu, drugi w Białymstoku, trzeci pod Warszawą a czwarty pod Krakowem. I nie dystans ani mnogość wyboru jest tu problemem, ale mój nowy pomysł na załatwienie tej sprawy. Otóż teraz chrzanię diagnozy i idę za głosem serca – po prostu robię vanosa. Nie pytam się, nie kombinuję, nie szperam, nie proszę o diagnozę… tylko podjeżdżam i mówię:
– Poproszę jednego vanosa.
– Na wynos?
– Nie, zamontujcie na miejscu.

To był mój pierwszy trop, tak zatytułowane są te wpisy, wielu z Was to właśnie sugerowało. Zaryzykuję. Jak będzie pudło, to będzie pudło, przełknę to. Ale jak trafię i będzie poprawa, to poczuję się jak rasowy mechanik z kilkoma certyfikatami, co to na słuch diagnozę robi.

Gdzie

Mam dwa typy – pierwszy to Klinika BMW w Opocznie (130km od domu) bo wiem, że regenerują vanosa (tu się tym chwalą).

Drugi to BMW Expert Motorsport we Wrocławiu (350km od domu, więc dochodzi nocleg), bo jeszcze lepiej się regeneracją vanosa chwalą, nawet sami jakieś uszczelniacze opracowali (tutaj detale).

Zdecydowanie bardziej przekonuje mnie ten Wrocław – po prostu lepiej ten temat marketingowo ograli. No i ten „Motorsport” w nazwie – pogadałbym z nimi o tylnej rozpórce, może o jakiś zmianach w wydechu (bo kurde jednak mi za cicho), takie tam. Tylko ten dojazd. Mam ciężką końcówkę roku w pracy i nie bardzo mi się uśmiecha taki akcja, wolę urlop na coś innego przeznaczyć. Plus koszty noclegu. No sam nie wiem. Opoczno to przy Wrocławiu jest o rzut beretem.

Jakieś inne typy?
Tylko pamiętajcie – tym razem nie chcę diagnozy. Diagnozę zrobiło mi ASO i zamierzam się jej trzymać. Teraz po prostu chcę naprawić vanosa. Dobrze i solidnie, a nie byle jak, bo jak mi się taki regenerowany (za co pewnie 850 zł dam, jak nie więcej) rozpadnie po roku, to sobie będę w brodę pluł, że nie wziąłem nówki z ASO za 3 koma 1 kafla, w zestawie ze spokojem aż po grób…

Cdn.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Część 1Część 2 〈 Część 3 〉 Część 4

66 komentarzy

  1. Ja właśnie we Wrocławiu tam najmojszą (328) oddałem z wypadaniem zapłonów i falowaniem obrotów na luzie. Z tematem walczę już ~pół roku (choć fakt, raczej niezbyt dziarsko, głównie przez finanse). 2 zakłady przerobiłem, nie byłem 100% zadowolony. Ten jest 3. Ogólnie to ma świetny marketing szeptany po forach. Ile z tego racji to zobaczymy. Jakby co to się odezwij, z Wrocławia jestem :)

  2. Blogo, że tak zapytam po swojemu: Stać Cię na te 4k w serwisie? Bo jestem w szoku że Cię tak ładnie i prawie z „czerwony, dywanem” potraktowali. Jeśli tak to olej wrocław, do Opoczna nie jedź bo tam dobrze to płytki robią (mam nadzieję że nikogo nie obraziłem) i wróć Pan Panie do Bawarii gdzie uczynią Ci nowy Vanos wraz z darmową kawą bez noclegu i kosztów dojazdu.

    To tak ze szczerego serducha bo sam przerabiałem wycieczki po mechanikach i żadna to przyjemność jeździć od jednego do drugiego.. Poprostu zrób to raz a dobrze..

  3. Z tą ceną lambdy to grubo przegięli. Ostatnio tez mi padła. Oryginał w BMW 960 zł , zamiennik bosch 390 zł. Ta sama bosch ale z uniwersalną koncówką do przełożenia – 190 zł.
    Co do vanosa to jaka jest różnica w cenie regenerowanego we Wrocławiu do oryginału ? Czy gra warta świeczki ?

  4. jak parę lat temu miałem e24 to ogarniał mi je acs-serwis.pl
    nie wiem jak jest teraz, ale byłem bardzo zadowolony. pasjonaci, fachowcy, bez ściemy. nie wiem czy vanosy robią, nie wiem czy już u nich nie byłeś.

  5. Zgadzam się z przedpiszącym. Nowy, na gwarancji i na miejscu 3100. Wrocław wyjdzie 1500. Nie wiem czy warto. Moim zdaniem pogadaj z serwisem jak z dziewczyną z filmu, niech Ci zrobią za 2500 i będzie zrobione. Pojedziesz do Wrocka, zapłacisz, odbierzesz, a nic się nie zmieni i co wtedy? A w serwisie wiesz już co się stanie. Jeśli miałbym naprawiać, tak bym zrobił. Jeśli nie, to podkręciłbym radio… ;)

  6. Dobrze, że nie masz Chevroleta, bo nim doszli by przyczyny zamkneli by do końca ASO w PL i całował byś sie z klamką odziału jak ludziepo wałku amber gold

  7. Blogo! Jeśli uda Ci się przełamać wewnętrzne fuj i uświadomisz sobie, że koszty dojazdu + noclegu we Wrocławiu są niczym w porównaniu do niemalże opłaconego rachunku wystawionego w ASO, pisz – nocleg we Wrocławiu masz zapewniony ;)

  8. Blogo, jak już będziesz we Wrocławiu – zapraszam na jakąś sesję zdjęciową, jak by mi termin twojego przyjazdu pyknął – mam kilka miejsc do wytestowania i chętnie zrobię parę zdjęć twojej E46 za free ;)

  9. Hehe, po pierwsze to zazdroszczę ci Blogo że Vanosa masz tylko jednego ;). U mnie w M62 są dwa i wymiana nie należy do najtańszych. Z doświadczeń wielu ludzi jakie wyczytywałem na forach zdarzały się przypadki, że regenerowany VANOS starcza na kilkanaście, kilkadziesiąt tys. km. Jeśli już, to brałbym tylko nowy i ewentualnie robociznę poza ASO, ale szczerze mówiąć to jak za zboże i tak nie policzyli a gdzie indziej dojdą ci koszty dojazdu. Nowy ci posłuży na min. 200000km czyli pewnie do końca życia tego auta.

  10. Jakiś czas temu Złomnik polecał na fejsie wszechspeca od BMW – Pan Krzysztof Seweryn z Targówka.

  11. A tak bardziej serio: jak się ma wóz chodzący na giełdzie po góra 11 tysiów, to się w felgi, sportowe zawieszenie, obniżony zawias, ringi z Allegro i detailing ładuje 35% wartości auta? Nie bolało bo po trochu. Jak się z Najtwojszą nie zamierzasz rozstawać to warto ją doinwestować. Dla siebie.

  12. @Blogo – niedawno w ASO Dacii miałem podobnie – coś mi pykało w zawieszeniu (jak się okazało później końcówka drążka zaczynała mieć luz), panowie około 2 godzin „trzepali” mi auto, sprawdzili zawieszenie, silnik, amory, makfersony i chyba wszystko – niestety nic nie odkryli bo luz na drążku się dopiero zaczynał – i za ten konkretny przegląd nie wzięli grosza.

  13. Idealny temat na #BMWstories. Jeździłem japońskim Nissanem, ale był tak nieznośnie niezawodny i nudny, że chciałem poczuć jakieś emocje. Kupiłem BMW ze zmiennymi fazami rozrządu… :)

  14. Podejście pt „pff, tylko frajer robi w ASO, jak u pana Mietka pod Łomżą jest 1000 zł taniej” jest dość cebulackie, także nie musisz się Blogo tłumaczyć. No chyba, że ktoś zna dobrze pana Mietka, i gada z nim o silnikach przy wódce od 10 lat, to jest to cebulactwo w 100% uzasadnione :P

    Czas też jest cenny i Ty również poświęciłeś swój czas (nie tylko mechanik), więc to, że nikt nie kazał Ci bulić za błędną diagnozę i nieproszony przegląd powinno być standardem (niestety w PL nie jest). Oczywiście, jeśli w pełni świadomy swoich słów i czynów zlecasz naprawę, nie mając gwarancji skuteczności (tak jak byłoby teraz przy vanosie), to jest zupełnie inna historia.

    Jeśli masz ochotę wpaść do Wrocka i połączyć to z jakimś wypadem weekendowym, to może warto wypróbować tych „expertów” od motorsportu. Ale jeśli nie masz takich planów, a stać Cię wyłożyć 4 kafle, to ja bym robiła w ASO. Ale może się nie znam, bo jestem kobietą, patrzę na świat przez szkiełka i jeżdżę czerwonym autem :P

  15. A jak kupowałem, to mi mówili: ten silnik jest bezawaryjny, pół miliona robi z palcem.

    A teraz jak opisuję problemy, to się dowiaduję, że wszystko spoko, że jest bezawaryjny do pierwszej awarii, a potem jak ona się zdarzy, to szykuj ziom gruby hajs, bo patentów i elektroniki jest w środku więcej niż w jakimś włoskim egzotyku.

    Ale ja się nie poddam. Zrobię, zapłacę, będę jeździł. Pół miliona w nim rozpęknę, zobaczycie. I ku milionowi będę dalej pocinał.

  16. Blogo, wydasz kasę na dojazd, nocleg, regeneracje, robociznę a na koniec okaże się że wyszło by podobnie jak by w aso zrobić tylko bez tracenia urlopu (który można użyć na spędzenie miłego czasu z rodziną) itd. itd. A nowy element to zawsze nowy… Gdybyś miał to na miejscu to można się pokusić ale mnie taka opcja wyjazdowa nie przekonuje.

    BTW. Czy jest szansa na obiecaną lepę Blogową w czasie spotu w Krakowie w zeszłym roku w GK Bronowice???

  17. no to już jest inna inszość. Jakoś właśnie dziwnie te wszystkie poczytne portale motoryzacyjne milczą na temat problemów z Vanosem, falowaniem na zimnym, grzechotaniem, wyciekami, czujnikami, odmą itd. I też milczą na temat tego, że każda naprawa to minimum 0,5k zł.

    Pszypadeg?????!!!!???!!!????!!!!1

  18. Za to każdy poczytny portal motoryzacyjny wspomina o psującym się wariatorze w Twin Sparkach 16V. Wiadomo, włoskie. Zawodne.
    Tak, pewnie się sypie częściej niż vanos. No ale też kosztuje 750 zł:).

    @Blogo:
    I widzisz, będzie jak z taksiarzem w Pasku z przelotem jeden milion – jak jest kasa i samozaparcie, to każdy samochód bańkę zrobi :).

  19. No wiesz, może pierwsze pół miliona był bezawaryjny… :D

    A tak serio, moim zdaniem kluczowe jest co jeśli wyłożyć te 4k na ASO i zrobić u nich, a jakiś cudem okaże się, że to znowu nie to? Znów wszystko wyjmą i będzie bezkosztowo czy jednak będzie 4k w plecy i jeszcze ciągle nierozwiązany problem?

  20. @Michał M: O ile ponowne przełożenie DISA to betka (dokręcane pudełko) o tyle wątpię, by w przypadku braku poprawy ASO chciało mi za darmo ponownie wstawiać mojego starego vanosa.

    I to jest główna przyczyna tego, że dziś nie wykładam 4 kafli, tylko szukam taniej. Gdybym miał 100% pewność, że robię i problem znika, gdyby mi majster powiedział, że klnie się na oczy swojego dziecka, to bym chwili się nie zastanawiał i robił w ASO.

    Bo co nowy vanos, to nie regenerowany. Zakładając, że zrobię na nowym tyle co na tym z pierwszego montażu (200 kkm), to koszt 4000 w rozbiciu na 10 lat (bo niewiele jeżdżę) jest dla mnie w pełni akceptowalny.

  21. Blogo wpakowałem ostatnio prawie 5k w tylne zawieszenie mojego E39 97′ (komplet poleciał) oraz 2k w układ chłodzenia nowe chłodnice itp. I wierz co nie żałuję ;)

  22. „jest bezawaryjny do pierwszej awarii”
    Dokładnie tak jest z każdym autem. Ja mam dwa auta które są traktowane jako najbardziej awaryjne na świecie. Kupiłem z pełną świadomością. Póki co nie miałem żadnych problemów.
    Fuksa mam chyba.
    Ciekawe jak długo jeszcze.
    Z tym że u mnie ewentualne naprawy to będzie wielokrotność 4 tysięcy :)
    Premium i prestiż :)

  23. @Cham w Audi:
    Mnie nie pobijesz – P307 (na szczęście w automacie, to mogę jedną ręką kierować, a w drugiej trzymać gaśnicę) i dwie Alfy :).

  24. Nie nie wiem… Od jakiegoś czasu dręczy mnie myśl żeby kupić jakąś 155 ewentualnie 164…
    Pora na leki chyba :)

  25. Blogo, właśnie dokładnie to miałem na myśli. I dlatego, w przeciwieństwie do większości tutaj, ja bym nie był tak za ASO.

    Z drugiej strony Wrocław to też chyba przegięcie w drugą stronę. Jestem pewny, że w Warszawie jest ktoś kto to ogarnie.

    Powodzenia:)

  26. To zabawne jak sprawdza się opinia, że gdzie dwóch polaków tam trzy opinie ;). Mam dokładnie takie samo zdanie jak Ty o „mechanikach z pod Warszawy” i o ASO. Tylko to co Ty piszesz o ASO jak uważam o takich mechanikach i na odwrót. I praktyka pokazuje, że się nie mylę ;).

    Powodzenia z tym vanosem. Ciekawe co będzie następne ;)

  27. Powiem szczerze, przerażają mnie ww. kwoty. Jeżdżę od prawie 20 lat japończykami, niemieckie, włoski, czy francuskie też miałem, ale nigdy takiej kasy nie wykładałem na naprawy…

  28. Znam dwóch dobrych gości którzy robią BMW. Jeden jest ze Skierniewic ale zajmuje się elektronika. Zaprogramuje/przeprogramuje Ci EWS, DME czy co tam będziesz chciał. drugi jest w Warszawie na ulicy Żyznej 2, z tego co pamietam kiedyś pracował w BMW. Teraz ma tam swój nieduży warsztat w którym robi tylko BEmki. Dlaczego go polecam? Miałem e46 318 z silnikiem n42b20 ze zmienna faza rozrządu. W tym silniku był bardzo awaryjny napinacz przez ktory łańcuch potrafił przeskoczyć, często nawalaly elektrozawory i wiele innych. Nieudany silnik. Z tego co wiem samo BMW nawet organizowało jakiejś masowe akcje serwisowe. W każdym razie w moim przypadku skończyło się tym ze samochód pojechał na Żyzna na holu. Silnik generalnie nie odpalał z kluczyka tylko na pych. Krzysztof zdiagnozował usterkę, zrobił równie fachowa wycenę co ASO a pózniej… Naprawił samochód. W moim przypadku na jakiś czas.
    Zawsze na tarchomin bliżej – może spróbuj zanim pojedziesz do Wrocławia.

  29. Możesz jeszcze spróbować braci Jagiełło z ul. Teresy w Łodzi. Tylko że do nich trzeba się umawiać na trzy miesiące naprzód.

  30. Cześć!
    Ja nigdy odwagi nie miałem, żeby do ASO jechać, A, dlatego, że się bałem ze mnie i moją 22 latkę wyśmieją, B, trochę boję się kosztów takich operacji. Przez 4 lata z BMW zjeździłem sporo zakładów, większych i mniejszych, i z czystym sercem mogę polecić Auto Classic Service u Adama Kunca w Raszynie, albo dwie uliczki bliżej Warszawy Moto Barta i Pana Wiesława Łagodzińskiego, człowieka o złotej ręce i niespotykanej wśród mechaników szczerości.
    Pozdrawiamy, Ja i moje E36

  31. no i do klikniki odpadani Ci wyprawa, pojedziesz, zostawisz wrócisz pociagiem/pks czymkolwiek w sensownym czasie bez zostawiania złotej góry i marnowania czasu urlopowego…

  32. Odnośnie Adama Kunca i ACS to Blogo możesz go kojarzyć z wizyt na Torze Poznań (był na track day’u równocześnie z Tobą). Swoją E23 na lawecie przywoził :)

  33. Z tym Wrocławiem to bym radził się zastanowić. W razie jakichkolwiek problemów będziesz musiał do nich jeździć, czy to na jakąś „poprawkę” czy diagnozę.

  34. Najbardziej mi sie podoba ta „bezosobowosć” ASO. Jak dla mnie zrobili to właśnie dlatego „ze bloger”. Chyba ze im się grubo przelewa i wszyscy łącznie z myjkowym czeszą grubą kasę. Ale generalnie tak nie jest. Po kolei: Mechanik 2 razy za darmo bawił się z kolektorem (2 razy wymiana zestawu kolektora) – mechanik ma najczesciej marną podstawę i prowizję od przerobu (czyli sprzedanych – wyfakturowanych – godzin, a nie godzin przepracowanych – nota bene zapewne wykonał za darmo pracę po diagnozie kogo innego – po prostu mu kazali to zrobić), ekspert techniczyn czy jak go tam zwą zapewne ma stała wypłatę, choć i ci czasem są płaceni dodatkowo od sprzedanych godzin. Doradca serwisowy też leci na procencie tego co wyfakturuje, więc ten czas przepracował ca darmo – znów ponosi konsekwencję nietrafnej diagnozy kogo innego. Zapewne normalnego smiertelnika próbowaliby skasować „widzi Pan jest już lepiej, ale jeszcze trzeba to… , lub przynajmniej za diagnozę policzyć. Zestaw teraz wisi zapewne na magazynie z naciskiem, że trzeba go czym prędzej sprzedać…
    (to już bolączka kogoś z działu części…).

  35. @Blogo. Z całym tym vanosem robisz przysłowiowe „widły z igły”. Naprawa jest naprawdę nieskomplikowana, a mechanizm vanosa sam w sobie też nie jest jakimś wytworem inżynierii z pięcioma milionami części (zwykle 2 tłoczki w cylinderkach z oringami, jeden ma dodatkowo sprężynkę). Wydawanie pieniędzy na nowy, który różni się tym, że te oringi ma niezajechane to bezsens. Poza tym po 100kkm juz i tak pewnie trzeba oringi wymieniac (tak tak, Twój vanos od dawna nie działa tak jak należy).
    Jak dasz jakiemuś ogarniętemu mechanikowi z wydrukowana instrukcja step-by-step (http://0268e.skroc.pl) to spokojnie to zrobi w kilka godzin.
    Ja to sam robiłem (w sumie była to moja pierwsza „poważniejsza” naprawa auta, którą wykonywałem własnymi łapami) i jedynym problemem było zdjęcie pokrywy silnika (się gnida przylepiła).
    Aczkolwiek przy okazji rozebrania góry to przydało by sie rozrząd ustawić, bo też pewnie masz lekko rozjechany (tak, to też standard – błędów to nie wywala, a łańcuch się rozciąga)
    Na przykładzie mojego M54B25 zalecam wykonanie powyższych czynności jak najszybciej, bo różnica w momencie obrotowym na niskich obrotach (2-3tys) ze sprawnym i niesprawnym vanosem jest kolosalna, a radość z jazdy jest important maaan!

  36. Dostałem namiary na mechanika, niby specjalista od BMW. Po nowym roku go sprawdzę i dam znać czy wyleczył moje falowanie.

  37. Tak szczerze to nie musisz być blogerę.
    W naszym serwisie klientów „nieroszczeniowych” traktuje się plus 100 %.
    Po prostu trudno wydedukować uszkodzenie przy użyciu głupiego kompa.
    Najczęściej w takim przypadku bierzemy dawcę (z reguły auto pracownika) i systemem wymiany podzczególnych podzespołów dochodzimy do sedna.
    Jak przyjdzie roszczeniowiec płaci i traci .
    Ha mu w de.
    ASO to nie tylko korpo, pracują tu całkiem normalni ludzie a klient który wymaga lekarstwa na raka po 3 minutach ma z reguły przxxxxne.
    Taki lajf.

  38. Pochodzę z Opoczna i klinikę z jakichś opowieści znajomych kojarzę. Zbierała pozytywne opinie, ale żadna z usterek o których była mowa, nie były jakieś specjalnie skomplikowane.

  39. He będę śledził temat Vanosa.
    Od dłuższego czasu chcę wymienić Vanosa, to tylko kilka głupich oringów. Właśnie tak się zdaje, jak BMW potrafiło skasztanić gumę na uszczelnienie, to który zestaw naprawczy kupić??????
    Jakiego producenta???????? Na aukcjach jest dostępny mehenker, beisan system i kilku innych które nie są firmowane.

    Objawy mam identyczne, jak w przypadku twojego auta. Zestaw naprawczy Vanosa już kupiłem, leży i czeka wraz z uszczelką pokrywy zaworów.
    Zobaczymy jak ten DÓŁ się poprawi, czy grzechotanie na zimnym silniku się skończy.
    Będę śledził temat, czekam na dalszy ciąg Twojej akcji.

  40. Miałem podobne objawy w swojej 330, dodatkowo dochodziło przygasanie auta przy dojazdach do świateł no i wrażenie że jest słabsze od swoich sióstr. Z problemem borykałem się dłuższy czas bo każdy chciał wymieniać co innego a ja nie jestem osobą która wyrzuca pieniążki na prawo i lewo. Naczytałem się po forach wiele wątków w których ludzie opisywali objawy podobne do twoich, wśród tych postów natknąłem się na chłopaków z Wrocławia. Brałem też pod uwagę wymianę vanosa na nowego z ASO ale wyczytałem też gdzieś że to rozwiąże problem na krótko bo podobno w nim uszczelki są kiepskiej jakości i zużywają się dość szybko. Postanowiłem zaryzykować i podjechałem na diagnoze do Wrocławia chłopaki znaleźli pęknięty separator przez który auto mi falowało na wolnych obrotach. Będąc na miejscu zdecydowałem się zrobić tego vanosa (pomyślałem że skoro juz coś zrobili to może zrobią wszystko bo skoro już przyjechałem to dam im szanse). Tak też się stało cała operacja trwała około 4 godzin a po wyjeździe auto było nie do poznania, falowanie przy dojazdach do świateł ustało, auto odzyskało sporo wigoru i zrobiło się znacznie elastyczniejsze. Zrobisz jak uważasz ale wydaje mi się że zakup nowego vanosa jest nie do końca dobrym pomysłem z uwagi na stosunek jakość/cena.

  41. a mnie zastanawia po co chcesz to robić taką rzecz za takie pieniadze w tak starym aucie? tylko nie dorabiac teorii o kolejnych 10 latach jazdy, aucie unikacie itp? Rachunek zysków – kosztów, serio ?

    1. @2rek: Bo ja naprawdę zamierzam tym swoim autem jeździć jeszcze kilka lat. Nie widzę potrzeby zmiany na inne. Nie widzę na rynku nic, co dawałoby mi więcej frajdy. A ta usterka vanosa jest irytująca i po prostu trzeba ją naprawić.

      Jaką mam altwrnatywę? Powiedzieć sobie, że auto stare i ma kaszleć na zimnym? To żadna alternatywa, to cebulactwo i zażynanie samochodu, równia pochyła. Przecież tak samo mogę powiedziwć – po co mi nowe opony, gdy auto jest stare, kupię używki z bąblami od wulkanizatora.

      Mam go, lubię go, będę go naprawiał – bo to i tak tańsze, niż kupno nowego. A żadne nowe w rozsądnych pieniądzach fajniejsze od tego co mam nie będzie.

  42. Jest taki sposób myślenia, jak się wiekowe auto kosztownie zepsuje – że to nie ma sensu naprawiać, że jest za stare, że trzeba jeździć póki się toczy a potem puścić do Żyda. I do uzyskanej kwoty dodać coś od siebie i mieć nowe, inne…

    I wtedy zaczynasz przeliczać i wychodzi ci, że nawet jak zrobisz tego vanosa na bogato za ponad 3100 zł, to i tak kwota ta jest niczym w porównaniu do wydatków na nowe auto.

    I nie chodzi o to, że nowe auto (salonowe lub używane) trzeba kupić i inicjalnie kupę szmalu wyłożyć, ale że trzeba je potem utrzymywać.

    Kupując używkę na dzień dobry wywalasz na nią kilka tys. zł – bo w zakup używanego auta idealnego, przygotowanego specjalnie dla ciebie przez poprzedniego właściciela tak, byś bez dokładania peelena zrobił 50kkm ja nie wierzę.

    A kupując nówkę kończysz z ratami wynoszącymi co najmniej 1500 zł miesięcznie, płaconymi przez najbliższe, dajmy na to, 3 lata. To ja za dwie takie raty zrobię sobie vanosa, a potem jak w roku wydam na cokolwiek jeszcze jedną ratę, to wszystko. Daje mi to sprawne auto i 9 miesięcy w roku wolnych od rat.

    Oczywiście sprawa ma się inaczej, jak mam auto byle jakie, kupione źle i ogólnie nielubiane – wtedy faktycznie może nie warto ładować kasy, lepiej sprzedać i kupić coś, co się polubi…

    Ja z najmojszą mam ten problem, że jakbym się po rynku nie rozglądał, to dziś tylko JEDNO auto teoretycznie byłoby mi w stanie ją zastąpić – nowe salonowe BMW X1. Po prostu je szczerze uwielbiam. Ale mnie na nie nie stać. To znaczy stać mnie, ale wydawanie takiej kasy na nowe auto jest poza horyzontem mojego komfortu psychicznego.

    Dlatego nie pozostaje mi nic innego, jak wozić się najmojszą do jej lub mojej śmierci. No chyba, że kiedyś uznam, że już czas, że już dojrzałem, że to właśnie teraz – i wtedy kupię sobie używanego Merca CLS z pierwszego wypustu.

  43. Każdy mówi: „jak się sypie, to sprzedawaj”, a potem liczy, że kupić używkę igiełkę. Jest w tym jakaś sprzeczność :).
    Ja w tej chwili przechodzę dość ciężki dla mnie etap wymian i napraw eksploatacyjnych (termostat, przekładnia kierownicza, amortyzatory tył), ale ten samochód tak mi wiernie przez lata służył, taki był tani w eksploatacji i ogólnie kochany, że też nie widzę sensu sprzedawania go za bezcen i dokładania 20 – 30 tys., żeby się wpakować na potencjalną minę.
    Się wymieni i mam nadzieję, że jeszcze pojeździ. Inna sprawa, że mnie to wszystko wyjdzie jakąś połowę Twojego vanosa :).

  44. od dzisiaj liczę te pare lat :) za * uznaje sie, że okres ten nie wyłacza to zdarzeń pt. urodzila mi sie 6 corka, buduje hotel dla borsków, itp. id. Całkiem serio znalezc osobe ktora jezdzi obecnie dluzej niz 6 lat jednym i jedynym autem od momentu jego kupna to jak zobaczyc dzisiaj nokie 3210 w metrze.

    tego typu awaria jest gorsza niz zatarcie silnika czy dpf/sprzeglo, bo przy realnie niskiej wartosci auta, ryzyko oraz czesci sa niewspolmnierne do efektu jakie gwarantują. i to autor 2rek mial na mysli.

  45. Nie jeżdżę BMW, tylko Citroenem C5. Totalna porażka, totalna mina, totalnie nietrafiony zakup. Samochód super, ale zaniedbany, powypadkowy itp itd. Na początku były jazdy z błędami silnika, dymienie na zimno itp. Bujanie się po magikach-gównojadach i 5k w plecy za „diagnozy” i robienie wszystkiego dookoła silnika. Prawie rok samochód więcej stał u mechaników niż u mnie. Efektu nie było, kasy też.
    Ostatecznie wylądowałem w porządnym serwisie Citroena i za chorendalnie wielkie pieniądze (ponad 10k, samochód kupiony za 16k) wymieniłem silnik i wszystko co potrzeba.

    Od tamtej pory dogniatam po autobanach i wszystko śmiga. Problemy się skończyły.

    Dlatego jeśli to naprawdę Vanos to nie ma co oszczędzać tylko jak już niektórzy mówili – zrobić kurde raz a porządnie i oszczędzić sobie nerwów.

    A no i witam bo to mój pierwszy komentarz ;)
    Pozdrawiam!

  46. Vanos zregerowany, brak typowego falowania i grzechotania silnik ciszej pracuje, auto zdecydowanie sprawniej przyśpiesza, już od około jakiś 2500-2800 obr/min.
    Jedna bardzo ważna rzecz. Można się spotkać z opiniami że do podwójnego Vanosa jest nie potrzebna blokada, nic bardziej mylnego, BLOKADA JEST KONIECZNA,adaptacja ustawień Vanosa za pomocą INPY również.

  47. Cześć

    Wstyd się przyznać, ale u mnie pomogła dużo wymiana świec :). Teraz testuje i zobaczymy.

  48. @Blogo, zestaw naprawczy kupiłem na allegro,
    allegro.pl/uszczelki-podwojny-vanos-bmw-m52tu-m54-m56-i5074207235.html
    Dzwoniłem przed kupnem 2 razy, dopytać o szczegóły, ilość pozytywnych komentarzy i podejście sprzedającego spowodowało że kupiłem.
    Jeżeli chodzi o wymianę to robiłem u zaprzyjaźnionego mechanika, po pracy. Koszt wymiany 400, ale wymieniałem również uszczelkę pod misą (pocenie), przewód zasilania Vanosa.

  49. …….Standardowo przy okazji tej roboty doszła uszczelka pokrywy zaworów, podkładki pod nakrętki pokrywy, wymiana oleju wraz filtrem oczywiście syntetyk, ale to „oczywista oczywistość”.
    Doszła też regulacja ręcznego i wymiana łącznika stabilizatora.

  50. @TED: Czyli mówisz, że te wszystkie problemy przy pracy na zimno powodują jakieś gówniane uszczelki? Kurde gumowe uszczelki? Aż mi się nie chce wierzyć, że za coś takiego ASO chce wziąć 3100 a serwis we Wrocławiu chyba 1600. Naprawdę montaż tylko tych rzeczy z allegro załatwił cały temat w Twoim aucie?

  51. @TED dziękuję za pozytywna opinie moich uszczelek …problem ASO polega na tym ze oferują cały Vanos, a wystarczy tylko zmienić uszczelki i zrobić cala resztę jak opisałeś…. koledzy (Adam i Maciek) z Wrocławia są moimi znajomymi i ich wiedza na temat bmw a także moja na temat uszczelnień technicznych zaowocowała tymi zestawami i wspołpracą która trwa już ponad rok….sam jestem posiadaczem e46 330ci jechalem 200km (w jedna strone) do wroclawia bo nikt inny nie umial mi pomoc..

  52. @Blogo, tak zdecydowanie praca silnika się poprawiła.
    Jeżeli chodzi cenę wiem sam że są różnice, nawet u mnie w mieście.
    Wiem, że nawet drobne naprawy w większych miastach, bez względu na markę, są drogie, dużo zależy od regionu.

    Jakiś czas temu znalazłem również ofertę regenerowanego Vanosa wysyłkową, wysyłasz swoją całą obudowę, oni wymieniają oringi i sprawdzają łożyskowanie i odsyłają.

    @vegaamen proszę.

  53. Widzę temat chyba umarł, jestem po wymianie uszczelek vanosa. I jest super, polecam to zrobić wszystkim, którzy mają problem z falującymi obrotami. Gdzieś wyczytałem, że fabryczne uszczelki wytrzymują ok 150 tys km.

  54. Nie umarł, po prostu jeszcze tego nie zrobiłem. Decyzja zapadła, chcę to naprawiać we Wrocławiu, tylko czasu mi brak, bo dla mnie to wyjazd na cały dzień.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *