(m526) Krótko o Volvo V60 Plug-in Hybrid

Volvo V60 Plug-in Hybrid

Takie dwie ciekawostki o Volvo V60 Plug-in Hybrid. Jedna na plus, druga na minus. Bo świat nie jest czarno-biały, wszystko jest zawsze szare. Niestety.

(1) Praktycznie niedostępne w Polsce Volvo V60 Plug-in Hybrid może na samych bateriach (tylko prąd) przejechać do 50km, albo rozpędzić się do autostradowych 120km/h. Tak twierdzi kolega-właściciel, który mieszka 20km od biura, do pracy codzinnie jeździ autem i ostatni raz silnik diesla uruchomił mu się kilka dni temu, jak utknął w świątecznym korku. Gdy tymczasem dostępny w Polsce (i dosyć popularny, przynajmniej w Warszawie) Auris Hybrid przechodzi z prądu na benzynę już przy 40km/h i ledwo na prądzie robi 10km.

(2) Masa baterii i napędu hybrydowego tak bardzo zmieniła charakterystykę tego Volvo V60, że z miękkiego i lekko emeryckiego wozu który znałem, ta hybryda plug-in jest twardym, tłuczącym na wybojach, poskrzypującym we wnętrzu autem, które odbiera się jako produkt dość niskiej jakości.

Bedankt voor uw aandacht.

19 komentarzy

  1. To ja jednak wolę tego Aurisa. Nie kosztuje sryliona pizdylionów, ma prosty silnik i komfortowy zawias a sam do pracy mam 6 km. W sezonie ciepłym i tak zresztą pomykam do biura na rowerze.

  2. Jak nie piszę komentarzy, to napiszę: zastanawia mnie po co komu samochód typu hybryda jak ma 6 czy tam nawet 20 km do pracy… Przecież to jest pomyłka: wydać pińcet koła na samochód a potem oszczędzić 5 tysięcy na rok na benzynie. A na koniec sprzedać furę za 150 po 3-4 latach.
    Nie wspomnę o ekologiczności takiego samochodu (słyszałem kiedyś w topdziże taką wypowiedź), który robi 10 tys. km rocznie – bateria zrobiona jest z niezwykle niespotykanego minerału z Afryki. Płynie on w postaci rudy statkiem do Kanady, gdzie z rudy robią ten minerał (i tylko oni to potrafią, mają patent) a potem wysyłają do Japonii, gdzie jest producent baterii (to już proste) a na koniec pakują i wsyłają do Anglii albo Szwecji.
    Oszczędnośc że ho ho…
    Ekolodzy: przemyślcie to.

  3. Dlaczego piszesz po niderlandzku? Szwedzkie “Tack så mycket för er uppmärksamhet” jeszcze bym zrozumiał, ale to wydaje się przygotowywaniem do zdobycia nowego rynku. Więc kiedy otwierasz ten zagraniczny oddział lubczasopisma?

  4. @Biszkopt – dorzucę się do Twojego wywodu. Kończy się bateria, nie da się naładować, trzeba je gdzieś składować. I co? No i definitywnie nie eco ;)

  5. @Garnier – wg mnie Auris jest wykonany b. przyzwoicie. Bardziej mi się podoba w środku niż np. zupełnie niezły i30. Golfem nie jeździłem (nie miałem okazji), więc nie porównam z “klasowym wzorcem”, ale wolę już trochę słabiej wykonanego w środku Aurisa (z jego zajebistym oldskulowym zegarkiem) od tegoż “klasowego wzorca” który 1. w wersjach benzynowych po gwarancji będzie generował koszty serwisowe czyniące jego dalszą eksploatację bezsensowną z ekonomicznego punktu widzenia, 2. jest nie dość, ze niemiecki, to jeszcze do tego jest VAG-iem – czyli czymś, co wszyscy uwielbiają. A jeśli coś jest uwielbiane przez wszystkich, w 99% przypadków jest to totalnie nie dla mnie. Gdyby moje wybory życiowe, poglądy i gust były zgodne z analogicznymi wyborami, gustami i poglądami społeczeństwa, wiedziałbym, że robię coś bardzo źle. Co się zaś tyczy baterii – w przypadku Toyoty wytrzymają dłużej, niż Ci się zdaje. Co do innych producentów – nie byłbym taki pewien.

  6. @Leniwiec Gniewomir – normalnie bym się z Tobą totalnie zgodził. Serio. I nawet pomijam to, że teraz jeżdżę właśnie klasowym wzorcem w wersji nr VII.

    Ale chodzi o to, że wybierałem między innymi między tymi dwoma samochodami i musiałem się wyzbyć uprzedzeń markowych (bo wiesz co sądzę o Toyoie). Takie zasady.
    Tak czy inaczej – Toyota wypadła źle. Ponuro, ciasno, z dużymi przerwami w plastikach. No i ta pionowa deska rozdzielcza o archaicznym wyglądzie. Niestety nie, odprawiłem z kwitkiem.

  7. Tyle, że Toyka pojeździ jeszcze długo po gwarancji. DŁUGO. (Oczywiście pod warunkiem, że nie skusimy się na 2.0 D-4D.) A Golf? 1.6 TDI – być może, póki co te silniki mają niezłą opinię, ale za świeży temat, obaczym, co dalej. Ale TSI – no cóż, nabywca takowego popełnia bardzo wysublimowane finansowe samobójstwo. No chyba, że to kwestia typu leasing na 2-3 lata i następny proszę. Ale tak robią raczej korpofloty.

    Zresztą… o czym my tu gadamy. Deska w Aurisie podoba misie. Nie widzę tych wad, które Ty widzisz, gdyż jestem przyzwyczajony do zupełnie innego standardu, gdzie wspomaganie jest pożądaną opcją a klima to sybarycki luksus. Mamy po prostu skrajnie inny punkt widzenia.

  8. “Auris Hybrid przechodzi z prądu na benzynę już przy 40km/h” – to gdzie mam tym wynalazkiem jeździć, po parkingu marketu?

  9. Fajne te zabawki hybrydowe, ale to za nic się nie opłaca. Hybryda która przejedzie więcej niż 10 KM na baterii kosztuje dwa razy tyle co zwykły samochód. Nawet jeżdżąc 15 tyś km rocznie(a wiadomo, że na samym elektrycznym motorze tego nie zrobisz)i przyjmując że płacisz za ładowanie baterii tyle co nic ( dla uproszczenia rachunków) to i tak koszt różnicy w zakupie zwróci się po około 5-10 latach w zależności od modelu hybrydy jaki kupisz. Bateria może wytrzymają 5 lat ale dłużej to chyba nie. Poza tym ludzie kupujący takie auta nie trzymają ich tak długo tylko sprzedają po 3-5 latach. Zatem jaki jest sens kupowania takich aut. Ekologiczny nie bo baterie trzeba potem zutylizować a większa część energii elektrycznej w Polsce pochodzi z węgla, który daje więcej sadzy niż ropa. Sens jest tylko i wyłącznie gadżeciarski albo lanserski jak kto woli oraz biznesowy patrząc ze strony producentów tych aut. Owszem hybrydy to fajne auta, bo to coś innego, bo ciekawe rozwiązania, cichobieżne itp itd. Ale logicznie myśląc nie ma żadnego uzasadnienia dla ich bytu na świecie.

  10. Wydaje mi się, że to musi być przedziwne uczucie kiedy co wieczór podłączasz swój samochód do gniazdka nad stołem w garażu – tuż obok ekspresu do kawy i starej sprężarki.

  11. @Tommy:
    Myślę, że nie dużo inne od tego, kiedy swój ciągnik i samochód zalewasz tym samym paliwem ;).

  12. “Nie wspomnę o ekologiczności takiego samochodu (słyszałem kiedyś w topdziże taką wypowiedź), który robi 10 tys. km rocznie – bateria zrobiona jest z niezwykle niespotykanego minerału z Afryki. Płynie on w postaci rudy statkiem do Kanady, gdzie z rudy robią ten minerał (i tylko oni to potrafią, mają patent) a potem wysyłają do Japonii, gdzie jest producent baterii (to już proste) a na koniec pakują i wsyłają do Anglii albo Szwecji.
    Oszczędnośc że ho ho…
    Ekolodzy: przemyślcie to.”

    Oczywiście, problem wożenia komponentów w tę i spowrotem wcale nie dotyczy samochodów spalinowych i np. takie skrzynie DSG wcale nie są produkowane w Chinach a następnie transportowane czy to do Bratysławy czy do Westmoreland. Podobnie, skrzyń Aisina wcale nie składa się w Anjo, a następnie nie dostarcza się ich do Forda, Citroena i Mazdy na 3 różnych kontynentach. No i skoro już opieramy się na źródle ‘słyszałem u Clarksona’ to ja bym jeszcze poprosił o nazwę tego minerału i tej firmy z Kanady co to ma patent na baterie. Ciekaw jestem kto to.

    Ekolodzy to przemyśleli, nawet z rozróżnieniem na produkcję elektryczności z węgla i z fuzji jądrowej. Miłej lektury życzę.

    http://group.renault.com/wp-content/uploads/2014/09/fluence-acv-2011.pdf

  13. Napisałem “z fuzji jądrowej”, a miało być “z rozpadu jądrowego”. No i chwilowo wyszła tam bzdura, za co przepraszam.

  14. @Koza, bo hybryda nie to nie jest auto elektryczne. Nim się nie jeździ non-stop na prądzie, tu maszyna elektryczna ma wspomagać ICE tam, w tych sytuacjach, w których jest od niego lepsza i ma odzyskiwać prąd przy hamowaniach (w ograniczonym zakresie zresztą). Tylko tyle i aż tyle, dzięki czemu auto benzynowe średnio zużywa w mieście trochę więcej od diesla, przy komplikacji mechaniki na poziomie przysłowiowego cepa.

    Chcesz jeździć cicho i “z gniazdka”, kupujesz PHEV lub EV. Próg wejścia obrzydliwie wysoki, cena energii potrzebnej do przejechania jednego kilometra kilka groszy.

  15. Pomysł Volvo jest dobry, tylko cena za wysoka. Chyba z milion kilometrów trzeba przejechać, żeby taki zakup się jako tako zwrócił…

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *